josip_broz_tito
26.06.08, 14:39
Jeżdżę do i z Warszawy kolejką WKD. Wraz ze mną i gromadą innych commuterów
jeżdżą nią również uchodźcy, głównie z Kaukazu i okolic, mieszkający w
Podkowie Leśnej. Jak tak jeżdżą to gadają w swoich językach, i jedna rzecz
mnie uderzyła w tych ich rozmowach.
Generalnie to ja ich nie rozumiem, bo nie znam inguskiego, czeczeńskiego,
lezgijskiego czy innych takich. Ale zauważyłem taką prawidłowość; jak muszą
użyć leksemu czy wyrażenia dotyczącego cywilizowanego świata to wrzucają tam
leksem rosyjski (np. "elektriczka", liczebniki, "immigracija" i takie tam.
Czyżby w ich językach tego nie było? Na pewno są desygnaty większości tych
pojęć (ich jest naprawdę bardzo dużo) więc nie mam pojęcia czemu ich używają
po rosyjsku.