Dodaj do ulubionych

Skojarzenie poplątania z pomieszaniem

13.05.09, 23:24
zdrowie.flink.pl/padaczka.php
[... chory jest senny i splątany (nie wie, co się dzieje wokół
niego) ...].

Lek "organiczny", pacjent "splątany"...

Nie za dużo tych neologizmów?

Czy pierwszeństwo znaczenia słowa, np. "splątany" (związany,
zasupłany/ w więzy wzięty), nie powinno hamować w polszczyźnie zbyt
pochopnego przeinaczania znaczenia słów.
Rozumiem, że żargon zawodowy żargonem, ale czy lekarze nie
przesadzili z tym 'splątaniem' czyli rozkojarzeniem?

Nie rozkojarzają nam klasycznych znaczeń słów?

---

Kojarzę, ergo sum.
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: Skojarzenie poplątania z pomieszaniem 14.05.09, 09:03
      dar61 napisał:
      > zdrowie.flink.pl/padaczka.php
      > [... chory jest senny i splątany (nie wie, co się dzieje wokół
      > niego) ...].
      >
      > Lek "organiczny", pacjent "splątany"...
      >
      > Nie za dużo tych neologizmów?

      Splątanie to stary termin medyczny używany w psychiatrii. Patrz na przykład
      "Psychiatria" (red. Dąbrowski, Jaroszyński, Pużyński; PZWL, 1987).

      Kornel
      • dar61 Zespół splątania tłumacza 14.05.09, 09:58
        Na termin "pacjent splątany" pozwololi sobie tłumacze dialogów filmu
        niepolskiego, w szpitalu się dziejącego.

        Dając taki skrót myślowy nie przewidzieli, że żaden słownik języka
        polskiego nie zna takiego zwrotu!

        "Splątanie myślowe" - a, to termin prosto z encyklopedii zdrowia,
        zrozumiałe i niedwuznaczne.

        Dziwiło mnie, jak można na pacjenta nie w więzach, nie w kajdanach -
        zakładanych zapewne przez nadambitnych tłumaczy - mówić, że jest
        to "pacjent splątany".

        "... Zespół splątania - dominuje tu przymglenie przytomności o
        wahającym się nasileniu (...)".

        Chciałoby się, by u tłumaczy, jak i w tym zespole splątania,
        nastąpiło po ustąpieniu jego objawów też to "... po przeminięciu
        pozostaje fragmentaryczna niepamięć okresu zaburzeń ..."!

        Słowniki polszczyzny i słowniki żargonu lekarskiego nie
        notują 'pacjenta splątanego'.

        ---

        1987 i "_stary_ termin"?
        smile)
        Oj, młody nasz {Kornel}...
        • stefan4 Re: Zespół splątania tłumacza 14.05.09, 12:42
          dar61:
          > Dając taki skrót myślowy nie przewidzieli, że żaden słownik języka
          > polskiego nie zna takiego zwrotu!

          Skoro już masz w ręku WSZYSTKIE słowniki języka polskiego, to ciekawi mnie, czy
          któryś zawiera przymiotniki ,,teoriopolowy''i ,,bazodanowy'', rzeczownik
          ,,rezolwenta'' lub czasownik ,,ortonormalizować''. I jeszcze czy przewidują
          takie znaczenia zwykłych słów, żeby fraza ,,przesłanianie dziedziczonej metody
          publicznej'' miała wg nich jakiś sens.

          A jeśli nie, to czy gdzieś w nich jest napisane, że wyrażenia spoza danego
          słownika nie należą do języka polskiego.

          A propos splątania: to jest termin techniczny również z fizyki i w niej również
          nie oznacza ,,związany, zasupłany, w więzy wzięty''. Co Twoje słowniki sądzą o
          ,,dekoherencji stanów splątanych''?

          - Stefan
          • dar61 Re: Zespół splątania naukowca 14.05.09, 13:41
            Szanowny Oponencie {Stefanie4}.

            Język naukowy należy do słownika języka polskiego, jeśli jest
            zgodny z ogólnymi tego języka prawidłami. Takie np.
            słówko "ortonormatywność" wyczerpuje znamiona zrostu jednego, od
            dawna wrosłego w polszczyznę, słowa "normatywny" z mało spolszczonym
            słowem "orto".
            Takie połączenie jest odczytywane jako błąd. Zaciemna ono językowy
            przekaz, czyni go niezrozumiałym dla laika. Naukowcy wpadając w
            przymus stosowania międzynarodowej lingua franca - angielszczyzny
            czy innej francuszczyzny - przeszczepiać próbują w polszczyznę te
            językowe kwiatki, acz im to niespójnie wychodzi.
            A potem dziwią się, że nie są rozumiani...

            Dar61 do zadania domowego się przygotował. Kilka słowników
            przekartkował. Zasięgnął opinii ciemnej strony mocy słownikowej -
            internetu, tamże napotykając ten cytowany cymesik w języku
            potocznym, żargonowym.

            Getto naukowców, lekarzy i innej żulii spod celi niech sobie ten
            slang pielęgnuje, dopieszcza w podteksty nieznane niewtajemniczonym -
            ale niech się nie dziwi, że jest "niekoherentne", "bazodanowo"
            niespójne z ogółem języka. Dziwaczy.

            Jak się znów jakiś zakochany w anglicyzmach dziennikarz wdzięcznie
            wysłowi - o rozgrywkach trzeciej 'dywizji' hokejowej opowiadając -
            niech się nie dziwi, że niezrozumianym jest. Że go zrozumie może
            inny dziennikarz, z tych młodszych zapewne - bo u Bohdana
            Tomaszewskiego by zwolniony z redakcji sportowej został, jako nie
            dbający o piękno języka, za spaskudzenie i niezrozumiałość języka
            swego - i języka rodaków.



            Nie chodzi tu o zawartość słownika, boć nigdy nie zawrze on
            wszystkich niuansów frazeologii polszczyzny, to naturalne.
            Zależałoby mi, aby slang, żargon, zawodowy bełkot nie zaśmiecał
            języka ogółu. Prowadzić to wtedy może do niezrozumienia.
            Znów naukowcy nie trafią swą sondą w kometę, miną ją z przyczyny
            stosowania swego slangu - miar w stopach - kiedy reszta rozumnego
            świata naukowców przeszła na wspólną miarę metryczną. I wiorst nie
            stosowała w algorytmach swych.

            Film przeze mnie zacytowany z tym 'splątaniem' nie był filmem
            instruktażowym dla braci w kitlach...

            Bracia Śniadeccy proponując ongi swe neologizmy naukowe w
            polszczyźnie byli pierwsi, a też ich krytykowano za terminów
            nietrafność.

            ***

            Rozdział w jednym ze słowników Stefczyka vel KOpalińskiego o
            zmianach znaczeń słów polskich w języku dziś stosowanym - a kiedyś,
            uważam za niesamowicie kształcący.
            Nie ma wśród wybranych przez Kopalińskiego tam słówek słów z żargonu
            lekarzy.
            Ciekawe, dlaczego?...
            • stefan4 Re: Zespół splątania naukowca 14.05.09, 14:24
              dar61:
              > Język naukowy należy do słownika języka polskiego, jeśli [...]

              Czy te Twoje słowniki rozróżniają ,,należenie'' od ,,zawierania''? Wybacz, ale
              przeciwko myleniu tych pojęć matematyk MUSI zaprotestować. Podpisał takie
              zobowiązanie, kiedy dawali mu dyplom.

              dar61:
              > Takie np. słówko "ortonormatywność"

              Nigdy nie słyszałem, Google też nie znajduje. Czy podajesz abstrakcyjny
              przykład słowa nieistniejącego, które jednakże MOGŁOBY istnieć? Może mógłbyś
              swoją tezę zilustrować np. słowem ,,ortonormalność'', mającym taką przewagę nad
              ,,ortonormatywnością'' jak kobieta nad rusałką
              • dar61 Getto żargonów ścisłackich 16.05.09, 10:43
                {Stefana} słowa:
                [... Czy te Twoje słowniki rozróżniają ,,należenie''
                od ,,zawierania''? Wybacz, ale przeciwko myleniu tych pojęć
                matematyk MUSI zaprotestować. Podpisał takie zobowiązanie, kiedy
                dawali mu dyplom...]
                Też logikę zna Dar61, w klasie matematyczno-fizycznej mający 3.
                pozycję w ocenach klasy w matematyce u szczytu rankingu, chociaż
                przyrodniczo-matematyczny dyplom mu na uczelni dano.

                Życzyłby sobie jednak odróżniać dwa aspekty.
                1. Należenie gwar do języka, który z nich pochodzi;
                2. Samowyłamywanie się [SAMO!] żargonu, slangu np. zawodowego z
                języka, z którego żargon ten i slang pochodzą.

                Gwarami dla mnie są nasze starodawne języka polskiego poprzedniczki,
                z których analiz można pięknie rozszyfrowywać języka polskiego
                historyczny rozwój.
                Większość z nas je zrozumie.
                Z analiz żargonu, języka spod celi, zawodowego bełkotu nic nie
                wynika ponad to, że tworzą one getto, a nawet ghetto, same chcą się
                z języka wydzielić; wręcz bez dodatkowych słowników nie można
                zrozumieć, co pod znaczeniem "splątanie pacjenta" rozumieją.

                > [...dar61: Takie np. słówko "ortonormatywność"...]
                {Stefan} poetyzując o rusałkach:
                [... Nigdy nie słyszałem ...]
                słowo "ortonormalizować" podawał...


                [... Ale nie odpowiedział mi na pytania (...)
                Moje podejrzenie jest takie, że tam są nadreprezentowane terminy
                humanistyczne (np. ,,proparoksytoniczny''), a niedoreprezentowane
                terminy ścisłackie. To tylko podejrzenie, sam po słownikach nie
                szperałem...]
                Język polski żywym jest, niełatwo ograniczającym się. Trudno mu ramy
                i okowy nakładać smile)

                Widać, że aby użytkownik polszczyzny mógł zrozumieć terminy
                ścisłackie, musi korzystać ze słowników gwary, niezrozumiałej dla
                reszty, *niegwarzącej [nie-gwarzącej]?

                [... Podałem uprzednio kilka gorszych...].
                Dobre i to, że {Stefan} uważa je za gorsze.

                */
                [... oraz zasady pisania ,,nie'' z przymiotnikami.]
                Darowi chodziło nie o koherentne znaczenie, a o "niekoherentne"
                czyli "niespójne".
                Uważa, że dobrze to napisał. Tak jak o niemówiących gwarą =
                niegwarzących.


                d61
        • kornel-1 Re: Zespół splątania tłumacza 14.05.09, 17:04
          dar61 napisał:
          > Na termin "pacjent splątany" pozwololi sobie tłumacze dialogów
          > filmu niepolskiego, w szpitalu się dziejącego.
          >
          > Dając taki skrót myślowy nie przewidzieli, że żaden słownik języka
          > polskiego nie zna takiego zwrotu!

          Mam nieodparte wrażenie, że skrótów dokonujesz ty, a nie tłumacze i autorzy artykułów!
          Popatrz:
          "pacjent splątany"
          "pacjent jest splątany"
          To drugie wyrażenie jest używane wśród lekarzy, dla mnie, nie-lekarza, termin ten jest zrozumiały, odnoszący się do stanu splątania i mający inne znaczenie niż potoczne "rozkojarzenie".

          > "Splątanie myślowe" - a, to termin prosto z encyklopedii zdrowia,
          > zrozumiałe i niedwuznaczne.

          No cóż. Splątany, splątanie - to terminy blisko związane. Zachęcam do oglądania filmów typu "Ostry dyżur". Ileż tam terminów medycznych!

          > Dziwiło mnie, jak można na pacjenta nie w więzach, nie w kajdanach
          > zakładanych zapewne przez nadambitnych tłumaczy - mówić, że jest
          > to "pacjent splątany".

          smile) Język zadziwia i czasem rozwesela. Na przykład "ścisłowiec" nie może się nadziwić, skąd "hiperbole" w wierszu. A humaniście "splątanie" kojarzy się z kajdanami a nie ze stanami układów kwantowych

          [...]

          > Słowniki polszczyzny i słowniki żargonu lekarskiego nie
          > notują 'pacjenta splątanego'.

          Pacjent JEST splątany...

          Tak na marginesie: splątanie to bardzo ładne polskie słówko. Wolisz amencję? Koklusz przegrał z krztuścem, apopleksja (i szlag) przegrała z udarem mózgu, dyfteryt z błonicą, ischias z rwą kulszową. Daj szansę splątaniu!

          > 1987 i "_stary_ termin"?
          > smile)
          > Oj, młody nasz {Kornel}...

          W "Psychiatrii" jest podana obszerna literatura. Podany przeze mnie rok wydania książki nie jest rokiem wymyślenia słówka smile A jeśli już podałem ten rok, to po to, by czytelnikowi unaocznić, czy termin "splątanie" jest neologizmem, czy nie :-p

          Kornel
        • stryj_dionizy Re: Zespół splątania tłumacza 19.05.09, 17:02
          Tłumacz powinien (na ile potrafi) odzwierciedlić w tłumaczeniu nie
          tylko znaczenie oryginalnego tekstu, ale również inne jego cechy, w
          tym stopień "żargonowości" danego zwrotu. Jeśli w oryginalnym
          dialogu w owym filmie był użyty termin medyczny, który tłumaczy się
          w środowisku lekarzy na "pacjent splątany", to użycie tego
          określenia było całkowicie uzasadnione.

          Inna sprawa, że moim zdaniem jest to bardzo dobre, lapidarne i nieco
          poetyckie określeniu stanu, który opisuje; u mnie wywołuje obraz
          sytuacji odmienny, niż gdyby użyto
          określeń "rozkojarzony", "niepewny", "nieobecny duchem". Pojawia mi
          się skojarzenie z niepokojem, a może nawet strachem, który taka
          splątana osoba odczuwa.
          No ale to może tylko moje subiektywne wrażenia językowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka