m.maska
29.01.13, 18:33
Pamietam czasy, kiedy oboje z bratem mieszkalismy jeszcze w Polsce. Pewnego dnia przyszedl do domu i opowiadal, jak to w pewnym szalecie w centrum miasta natknal sie na siedzaca tam prawdziwa hrabine. Byl zafascynowany, od tej pory odwiedzial ja bardzo czesto na pogawedki. Hrabina siedziala jako babica klozetowa i czytala ksiazki i prowadzila dyskusje z mlodymi ludzmi, ktorzy w pewnym momencie zaczeli okupowac szalet... po jakims czasie przeniesiono ja do szaletu na terenie Zoo - tam byl mniejszy ruch.
Nigdy jej nie spotkalam - znalam ja z opowiadan mojego brata.
Niedawno podczas rozmowy nt. arystokracji i tego co robili jedni a co drudzy po wojnie, przypomnialy mi sie tamte wydarzenia i zajrzalam do netu...
Bo klase sie ma, mimo zewnetrznych okolicznosci i dlatego cieszyla sie ogolnym szacunkiem.
www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/468266,Przystanek-przy-bocznej-ulicy-Adam-Wielowieyski