kar-ula
04.09.13, 22:02
Tak sobie patrzę na niego i jak jeszcze kilka dni temu strasznie mi się podobał, tak teraz zaczął mnie okropnie wkurzać. Sama nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że to taki trudny wózek: ciągłe manewry parasolką, zeby małej nie świeciło, upychanie rzeczy w torbach, workach, bo się wysypuje natychmiast z kosza. Moje dziecko należy do arcyruchliwców, więc w kubełku owszem pięknie siedzi, ale dosć szybko irytuje się tym uziemieniem. Poza tym po dwóch dniach z wichurą dosżłam do wniosku, że nawet te osłony przeciwwietrzne, które dokupiłam, niewiele dadzą, a wiatr tu gdzie mieszkam, hula całą jesień, zimę, wiosnę. Mam śpiworek, ale czy on cos da, zwłaszcza że mała niecierpliwa, chodzić zacznie jeszcze przed skończeniem roku.
Jedyne, co mnie powstrzymuje teraz przed sprzedaniem go, to koło terenowe, które posiadam. Pewnie w śniegu lepiej Buzz dałby radę niż Emma Nitro, ale jak będzie "piździawka", mróz i śnieg zacinajacy, to czy będę brać Buzza? Już teraz wybieram Emmę, bo dziecku wygodniej, nogi sobie na pałąk zakłada, rusza się swobodnie pomimo zapiętych pasów, budka chroni ładnie, wrzucam kocyk, zabawki, nic nie wypada. Mam wkładkę od pani helenki, więc pasy wypadają tam, gdzie mają wypadać. Buzz nam służy jako stelaż pod fotelik, ale nie jest przecież niezbędny, zwłaszcza, ze młoda juz sama siada i siedzi, więc można by jakąś mała spacerówkę mieć do auta i przekładać berbecia.
Kusi mnie więc, zeby się Buzza pozbyć i kupić coś na zime do Emmy. Ale nie wiem, czy nie będę żałować, bo dużo w niego zainwestowałam, dopieściłam, gadżecikami wyposażyłam. Zresztą, nie wiem nawet, co by miało to być.
Ech, myslałam, ze jak wrócę do pracy, to skończy się wózkomania, ale ona się dopiero rozkręca u mnie...