BOB Revolution SE.
Ogólne wrażenie - duża maszyna. Robi wrażenie. Wygodny dla rodzica i dziecka. Idzie jak po sznurku - nie myszkuje, a po zablokowaniu koła (koło jest wtedy w pozycji do przodu) jedzie bardzo stabilnie, jak rasowy wóz biegowy.
Świetnie się prowadzi. Amortyzacja jest niesamowita, i do tego regulowana, ale raczej odczuwalna przy wadze powyżej 10kg. Ja mam rączkę nieregulowaną i czasami mi to przeszkadza, ale do biegania uważam, że to lepsze rozwiązanie, bo każdy sposób łączenia jest słabym punktem i po czasie się wyrabia. A tutaj rączka jest sztywna. Okropna jest tylko ta pianka. Jakaś taka szorstka. Wysokość rączki jest dla mnie ok (170) dla mojego małża też (183), ale zapytałam moją mamę i twierdzi, ze jej też odpowiada (152), bo pcha wózek przed sobą. Koła są duże, szeroko i daleko od siebie rozstawione, dzięki czemu wózek jest bardzo stabilny.
Siedzisko - duże, przestronne, dobrze wyprofilowane. Wyposażone w taki pas lędźwiowy. Pasy dość długie, chociaż krokowy mógłby być dłuższy na zimę. Szelki do przerobienia. Profil siedziska jest fajny, dość głęboki, a nóżki są wyłożone na podnóżek do przodu, więc nie wiszą.
Oparcie regulowane na paski (upierdliwe). Ja doszyłam na końcach tych pasków taką klamrę jak do plecaka i spinam końce, dzięki czemu oparcie jest bardziej pionowo.
Tapicerka jest fajna. Może nie taka mięciutka jak w BI (tam jest taka brzoskwinka), ale tutaj nie jest plastikowa, tylko taka jak w samochodzie trochę. Bardzo mi się podobają te przetłoczenia. Ciekawa jestem jak się będą spisywać w upał.
Buda jest ogromna i wyposażona w duże przezroczyste okno do oglądania dziecka. Składa się z dwóch paneli i można sobie rozkładać i składać panel z przodu lub z tyłu w zależności od tego jak bardzo ma być zasłonięte dziecko. Rewelacyjna jest, ale dostaje wielkiego minusa za składanie się do wewnątrz i układanie na głowie dziecka. Trzeba ją wtedy wyciągnąć za oparcie. Dodatkowo z tyłu jest klapka do odsłaniania w razie upału. Po odsłonięciu dziecko ma przewiew, a nie smaży się w słońcu.
Kosz w tym wózku jest do bani. Rozpuścił mnie pod tym względem Brio Go, bo zakupów w ilości i gabarytach można tam było wpakować, że hoho, a tutaj i wielkość i dostęp są beznadziejne. Wynika to chyba ze sposobu wygięcia stelaża, i przeznaczenia, więc nie wiem czy można byłoby to zmienić.
Wózek składa się dość łatwo i pomimo gabarytów przed, jest mały po złożeniu. Fajny jest patent z paskiem do spinania.Wózek jest złożony, spięty i się nie rozłazi przy noszeniu. I ma rączkę do noszenia.
Wszystkie koła zapinane są na śruby mimośrodowe.
Co tu dużo mówić. Na żywo wózek robi ogromne wrażenie. Jak już pisałam - to taka techniczna "maszyna". Trudniej dopasować dodatki, bo większość jest taka delikatniejsza. A tu jest rasowo. Dużo odblasków, amortyzatory, śruby. Taki męski jest.
(taka uwaga jeszcze - nie podoba mi się tylko ta tacka, wygląda ohydnie, nie mam jej, więc nie wiem jak się sprawuje).
Dla kogo jest ten wózek?
Dla dziecka bliżej roku. Młodszych raczej nie.
Do końca wózkowania na pewno. Jest rewelacyjny w prowadzeniu (woziłam w nim po domu 170cm/50kg syna - jechał jak burza, a amortyzacja pracowała bez zarzutu, pod budką się tylko nie mieścił

. Do biegania i użytku codziennego. Pewnie jak ktoś ostro trenuje to kupi sobie thule, schwinna, albo coś tam innego.
Lubię go ja, mój małż i mama. I, co ważniejsze - moja córka też.