Dodaj do ulubionych

jak tak można?!

13.06.10, 09:30
Byłam w przychodni rehabilitacyjnej i doznałam lekkiego szoku była
tam młoda matka z dzieckiem 12 miesięcznym które już chodziło a było
rehabilitowane bo nie chciało raczkować! rehabilitantka powiedziała
że ma raczkować i koniec!podziwiam matke że się godzi na te tortury
a dziecku zupełnie nic nie dolega przecież nie każde dziecko
raczkuje prawda?!
Obserwuj wątek
    • salyco Re: jak tak można?! 13.06.10, 22:27
      Słyszałam, że ruchy naprzemienne, które występują przy raczkowaniu
      są bardzo ważne w rozwoju dziecka.
      Myślę, że żadna matka bez powodu nie męczy własnego dziecka :)
      • domi_33 Re: jak tak można?! 13.06.10, 22:33
        raczkowanie na pewno jest ważnym etapem w rozwoju dziecka i warto go
        nie omijać. ale moim zdaniem nic na siłę. niektóre dzieci nie
        raczkują i już. i żyją (sama jestem takim przypadkiem). nie wiem
        dlaczego tak się dzieje bo nic przy dziecku nie powinno się dziać na
        siłę (jeśli nie stanowi zagrożenia zdrowia i życia). mam nadzieję,
        że w tamtej sprawie jednak jest jakieś inne 'dno' bo w końcu nie
        żyjemy za czasów króla Ćwieczka. :/
        • baby00179 Re: jak tak można?! 13.06.10, 23:14
          Nie wypowiem się na temat, czy temu dziecku jest potrzebna terapia , czy nie, bo
          go nie znam.
          Raczkowanie jest bardzo istotne dla rozwoju dziecka.
          Myślę, że dziecko nie koniecznie jest rehabilitowane z powodu tylko braku tej
          umiejętności. Może z innych też, o których inni nie muszą wiedzieć. To jednak
          zostawiam tym którzy dziecko widzieli , ocenili i coś postanowili.
          Nie rozumiem jedno. Dlaczego od razu niektórzy kojarzą rehabilitację z torturami.
          Dziecko pewnie, jeśli terapeuta jest wykwalifikowany i ma fajne podejście, jest
          wspomagane zabawą a nie zmuszone do czegokolwiek.

          Pozdrawiam
          • asica-4 Re: jak tak można?! 13.06.10, 23:26
            Rehabilitantka do której chodzimy kwalifikuje sie tylko metodą Vojty
            więc naprawde nie mam pojęcia co w tej metodzie może być przyjemnego
            a już nie wspomne o zabawie dla mne jest to tortura niestety
        • asica-4 Re: jak tak można?! 13.06.10, 23:22
          No niestety ale jedynym i głównym powodem rehabilitacji tego dziecka
          było własnie brak raczkowania nie omieszkałam zapytać rehabilitantki
          która potwierdziła słowa matki.Ja uwżam że jeśli dziecko niechce
          raczkować to nie powinno się go do tego zmuszać!
    • pawel.zawitkowski Re: jak tak można?! 14.06.10, 01:15
      Witam,
      raczkowanie nie jest OBOWIĄZKIEM każdego dziecka.
      Dzieciaki mogą się rozwijać PRAWIDŁOWO nie raczkując tygodniami.
      Nie każde dziecko raczkuje i nie oznacza to definitywnie, że ma problemy rozwojowe.
      Większość niemowląt nieraczkujących i tak czworakują przez chwilę po okresie
      zachłyśnięcia się stawaniem i chodzeniem przy meblach
      Jeżeli jedynym powodem rehabilitacji jest NIERACZKOWANIE to jakieś nieporozumienie.
      Tym bardziej
      Pytanie:
      - jaki jest powód Pani obecności w Poradni rehabilitacyjnej?
      - Jak udało się Pani dowiedzieć, co dokładnie powiedziała Fizjoterapeutka mamie
      tego rocznego niespełna dziecka?
      - ...?
      Pozdrzwiam
      Paweł Z
      • asica-4 Re: jak tak można?! 14.06.10, 08:30
        Panie Pawle moje dziecko ma obniżone napięcie mięsniowe oraz
        asymetrie.W tej chwili mała ma 8 miesięcy jest rehabilitowana od 3
        miesiąca życia co jakiś czas jeżdże z dzieckiem do poradni wieku
        rozwojowego i tam właśne pracuje rehabilitantka która przychodzi
        również do nas na wizyty prywatne 2 razy w tygodniu więc już w
        jakimś stopniu jesteśmy zaprzyjażnione pozwoliłam sobie ją zapytać
        czy rzeczywiście dziecko tej pani jest rehabilitowane właśnie tylko
        z powodu tego nieraczkowania (ponieważ niechciało mi się wierzyć)i
        potwierdziła dla mnie jest to naprawde dziwne bo po co zmuszać
        dziecko do tego czego niechce
        • baby00179 Re: jak tak można?! 14.06.10, 16:14
          Na temat tego dziecka nie komentuję bo go nie znam. Więc nie biorę stronę, czy
          powinno się go rehabilitować czy nie , bo tylko rodzice i ich prowadzący lekarz
          wiedzą co się z nim dzieje.
          Metody Vojty nie lubię. Jeśli dziecko jest zmuszone metodą Vojty do raczkowania,
          osobiście odradzam.
          Pan Paweł ogólnie ma rację co do raczkowania, jeśli chodzi o to, że niektóre
          dzieci raczkują po stawaniu, lub krótko lub wcale.
          Natomiast dzieci , które nie raczkują, może i owszem nie jest to oznaką, że
          dzieje się coś strasznego z nimi (bron Boże)ale na pewno lepiej by było, żeby
          opanowali tą umiejętność.
          Z doniesień z ostatnich 10 lat jak i z informacji na najnowszych warsztatach i
          kursach specjalistycznych z zakresu rozwoju i terapii niemowląt wynika, że jest
          to bardzo pożądana umiejętność.

          Pozdrawiam
          • asica-4 Re: jak tak można?! 14.06.10, 21:20
            dlamne jako dla rodzica i dla dziecka oczywiście metoda vojty jest
            straszna i mimo iż mnie lekarze zapewniają i rehabilitantka że
            dziecko wcale nie odczuwa bolu i jest to tylko dyskomfort wcale w to
            nie wierze chciałabym również dodać że widuje bardzo często dzieci
            które wyglądają jakby na tą rehabilitacje były wysyłane na zapas
          • yesss Re: jak tak można?! 27.06.10, 23:55
            Ja tylko napiszę że moja córka która ma obecnie 13 lat nie
            raczkowała ani minuty w swoim życiu. W wieku 10 i pół miesiąca z
            zabawy na dywanie po prostu wstała przy szafce i zaczęła chodzić.
            Nie dostrzegam u niej żadnych deficytów na jakimkolwiek polu -
            świetnie się uczy, jest bardzo bystra i doskonale radzi sobie w
            sporcie.
            Mój roczny synek także nie raczkował i nie ma zamiaru. Zamiast tego
            opanował do perfekcji saneczkowanie, czyli "raczkowanie" na pupie.
            Chodzi przy meblach, czasem zrobi kilka kroków samodzielnie, ale w
            pozycji do raczkowania rozjeżdza się jak na lodowisku. Za to na
            pupie dotrze - niestety - w każdy punkt mieszkania... coś za coś.

            Nie rozumiem skąd taka demonizacja raczkowania. Co w tym jest
            takiego ze brak raczkowania ma jakoś "upośledzać" dziecko? Jeśli
            dziecko - tak jak moje - wpadło na inny sposób przemieszczania się
            to czemu miałabym się tym martwić? Tym bardziej że samodzielne
            chodzenie to perspektywa najbliższego miesiąca. Rozumiem że
            problemem jest jeśli dziecko w ogóle nie podejmuje prób
            przemieszczania się, wówczas może to budzić jakiś niepokój, ale
            jeśli dziecko robi wszystko tylko nie raczkuje to czemu mordować go
            żmudną rehabilitacją i zobrzydzić mnu do szczętu to raczkowanie???
            • mmala6 Re: jak tak można?! 28.06.10, 00:44
              w raczkowaniu nie chodzi o przemieszczanie się (choć i to się
              przydaje;-)) ale o pracę naprzemienną obu półkul mózgowych.
              babyonline.pl/mamo_to_ja_male_dziecko_artykul,5565.html
              p.s. ja nie raczkowałam, nie mam żadnej -leksji, ani innych 'typowych'
              problemów.
            • domi_33 dysfunkcje nie-raczkujących 28.06.10, 20:49
              aaa widzisz, ja też nie raczkowałam, byłam najlepsza w klasie i zawsze
              świadectwo z czerwonym paskiem. ale mam jeden mroczny sekret o którym w szkole
              się nie dowiedzieli bo umiejętnie to skrywałam. mianowicie jestem dyskalkulikiem
              i nic, absolutnie nic nie potrafię wyliczyć w pamięci. kupując coś pytam się
              męża ile mają mi wydać. mąż natomiast nie raczkował, też uczył się świetnie ale
              miał papiery na dyslekcję bo robił błędy. co w sumie nie przeszkadza nam jakoś
              strasznie w życiu ale bywa uciążliwe.

              no ale oczywiście nie każde dziecko które nie raczkowało tak ma. mi się udało to
              skrzętnie ukryć, miałam piątki z matematyki. po prostu musiałam gdzieś sobie
              wszystko policzyć dlatego nienawidziłam ze szczerego serca chodzenia do tablicy
              i rozwiązywania zadań. lekką traumienkę mam do dziś.

              ale co tam, za to język mam wylewny. :)

              raczkować warto, ale jak się nie uda to nie ma co robić dramatu i katować
              dzieciaczki. :)
            • baby00179 Re: jak tak można?! 28.06.10, 20:55
              Demonizowanie zwykle w wielu kwestiach wywodzi się z nierozumienia treści
              przekazu. Nikt nie twierdził kiedykolwiek, że brak czworakowania upośledza
              dziecko, tylko , że jest pożądaną umiejętnością dla dziecka z wielu względów.
              pozdrawiam
          • kj-78 OT - do baby00179 28.06.10, 17:13
            > Na temat tego dziecka nie komentuję bo go nie znam. Więc nie biorę
            stronę, czy
            > powinno się go rehabilitować czy nie , bo tylko rodzice i ich
            prowadzący lekarz
            > wiedzą co się z nim dzieje.
            > Metody Vojty nie lubię. Jeśli dziecko jest zmuszone metodą Vojty
            do raczkowania
            > ,
            > osobiście odradzam.
            > Pan Paweł ogólnie ma rację co do raczkowania, jeśli chodzi o to,
            że niektóre
            > dzieci raczkują po stawaniu, lub krótko lub wcale.
            > Natomiast dzieci , które nie raczkują, może i owszem nie jest to
            oznaką, że
            > dzieje się coś strasznego z nimi (bron Boże)ale na pewno lepiej by
            było, żeby
            > opanowali tą umiejętność.
            > Z doniesień z ostatnich 10 lat jak i z informacji na najnowszych
            warsztatach i
            > kursach specjalistycznych z zakresu rozwoju i terapii niemowląt
            wynika, że jest
            > to bardzo pożądana umiejętność.

            Nie na temat, ale postu pisanego tak zla polszczyzna juz dawno nie
            czytalam. Wlos sie podnosi na glowie i powiem szczerze, ze mnie
            osobiscie kogos wypowiadajacego sie w ten sposob trudno traktowac
            calkiem powaznie. I ten ton wypowiedzi - moim zdaniem niesmaczne i
            irytujace, zwlaszcza, ze pojawia sie w kazdym Pani/Pana poscie.

            Jedno z dwoch poprawnych zdan w poscie powyzej to: metody Vojty nie
            lubie (na marginesie: no i co z tego, czy ktos o to pytal?).
            Proponuje popracowac nad stylem wypowiedzi, bo az niemilo wejsc na
            watek, w ktorym pojawiaja sie Pani/Pana komentarze. Kazdy moze
            wyrazic swoje zdanie, ale czy musi to koniecznie byc tonem pelnym
            wyzszosci i nieomylnosci, komentujacym wypowiedzi eksperta, jakby
            byl Pani/Pana kolega, czesto w nieuprzejmy sposob? Zawsze mozna
            zalozyc wlasne forum eksperckie, jesli sie ma tak wielkie parcie na
            bycie guru.

            Autorke watku przepraszam za zasmiecanie, ale po czytaniu
            dziesiatkow postow baby00179 przez kilka miesiecy po prostu nie
            moglam sie powstrzymac od komentarza. Panu Ekspertowi gratuluje
            cierpliwosci i stoickiego spokoju.
            • baby00179 Re: OT - do baby00179 28.06.10, 20:59
              meritum jest ważne w wypowiedziach.Sswoją drogą wiele osób nie radzi tu z
              Polskim językiem i nie widzę , żeby Pani się zajęła wszystkimi. Jeśli to jest
              powód Pani frustracji trudno. Mój ton jest normalny. Pani/Pana nadinterpretacje
              są niesmaczne.
              Pozdrawiam
              • yesss po konsultacji u specjalisty 29.06.10, 00:28
                Akurat dziś miałam wizytę u lekarki pediatry neurorehabilitanta bo
                wydawało się że syn ma problem z ustawieniem stópek i dopytałam o to
                nieszczęsne czworakowanie. Wg pani doktor czworakowanie nie wpływa
                extra na rozwój mózgu - zdrowy człowieczek właściwie większość
                czynności wykonuje ruchem naprzemiennym, tak więc czworakowanie
                fajnie jeśli jest, jeśli prowadzi do pionizacji, ale jeśli go nie ma
                to dziecko się gorzej nie rozwija. Ważne jest by dziecko przejawiało
                motywację do siadu, wstania, chodzenia. A jakim ruchem to osiągnie
                to jest mniej istotne. Akurat mój syn jest w tej znacznej
                mniejszości, który odkrył że poruszać można się na pośladkach. I to
                też jest norma.
                Pogadałyśmy sobie też o butach - bardzo pouczająco i już wiem jakie
                warunki musi spełniać dobry but dla malucha.
                • zmorapotwora Re: po konsultacji u specjalisty 29.06.10, 15:42
                  a moj syn pełza własnie naprezmiennie prawa noga lewa reka itp więc chyba mu sie
                  doskonale te wszystkie polaczenia w mozgu o ktorych pisza w artykule tworzą, bez
                  raczkowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka