gazeta_katowice
20.06.02, 14:36
Nie ma takiego futbolowego regionu w Polsce jak Śląsk i Zagłębie. Rozdrobnienie
jest ogromne: tylko tutaj jest tyle klubów i klubików o bogatej, często jeszcze
przedwojennej tradycji.
Podział sympatii i antypatii kibiców na Śląsku jest niezwykle powikłany.
Wiadomo, komu dobrze życzy przeciętny kibic w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie.
Śląskie kibicowanie, wbrew pozorom, nie ma wiele wspólnego z kluczem
geograficznym. Znam kibiców Górnika, którzy dojeżdżają na mecze z Katowic i
kibiców GKS-u mieszkających w... Sławkowie. Dlaczego Mysłowice kibicują
Ruchowi, a Knurów Górnikowi (pochodzący ze Szczygłowic Jerzy Dudek był
szalikowcem zabrzańskiego klubu)?
Wszyscy wiedzą, jakich piłkarzy kocha się w Chorzowie Batorym, ale jest
przecież mnóstwo dzielnic - zwłaszcza na obrzeżach miast - które mają kłopot z
określeniem tożsamości kibiców. Wychowałem się na katowickim Załężu. W latach
80. miały tam zwolenników aż cztery kluby. Najwięcej fanów miały oczywiście GKS
i Ruch, ale byli też wierni kibice Górnika i... Widzewa Łódź! (w całej Polsce
wielu kibiców z dzisiejszego pokolenia 30-latków pokochało piłkę dzięki wielkim
pucharowym meczom łodzian z początku lat 80.).
Ciekawym zjawiskiem na Śląsku jest „syndrom rozdwojonej miłości”. Można go
zauważyć w miastach, gdzie nie ma wielkiej ligowej piłki. Przykład? W Mikołowie
wszyscy dobrze życzą zasłużonemu AKS-owi (ten klub powstał już w 1923 r.), ale
na mecze jeździ się jednak do Chorzowa...
Chcemy zrobić coś, czego jeszcze nie było: swoisty przewodnik dla kibiców,
regionalną mapę futbolowych sympatii. Ale taka mapa nie powstanie bez Was,
kibiców. Dlatego prosimy o pomoc w opracowaniu mapy Czytelników „Gazety”. Za
kim kibicuje Twoja ulica, Twoja dzielnica, Twoje miasto? Na wszelkie informacje
czekamy pod adresem mailowym: sport-p@katowice.agora.pl lub nr. tel. 32 52 600.
Najciekawsze listy i e-maile będziemy publikować w „Gazecie”.
Paweł Czado