Dodaj do ulubionych

daleka rodzina

05.01.10, 11:35
Mamy daleką rodzinę w odległym mieście. Pan domu znany mi nieco z
dzieciństwa. Wymieniam z nimi karki świąteczne. Mój brat będąc
służbowo w ich mieście, wstąpił do nich, zawarł znajomość. W
rezultacie otrzymał zaproszenie na ślub potomka (tylko on, ja nie).
Nie przeżywałam tego, ale odnotowałam, że skoro się zaprasza brata
można było wysłać także zaproszenie do siostry. Następnie owa daleka
rodzina zjechała do mojego brata na parę dni. Było to w czasie
mojego dorocznego urlopu, chyba przedostatni dzień ich pobytu
przypadł na dzień naszego powrotu do domu. Wróciliśmy w godzinach
rannych, w sam środek rodzinnej zawieruchy (pogrzeb, który ja miałam
zorganizować). W parę godzin po powrocie dostaję telefon od brata, że
wypadałoby, abym zaprosiła rodzinę na herbatkę do siebie.
Zrozumiałam, że rodzinie powiedział, że ich zapraszam do siebie.
Postawiona pod murem -zaprosiłam, nie miałam siły ani warunków na
roztrząsanie szczegółów.
Ciekawa jestem opinii w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • gazetowy.mail Re: daleka rodzina 05.01.10, 16:49
      Nie uważam że skoro zaprasza sie brata to i siostrę.
      Młodzi zapraszają tego kogo chcą.
      Zaproszą Ciebie, brata, wypada Waszych współmałżonków, to zaraz
      pewnie dzieci, a jak dzieci nastoletnie to im się zachce iść z
      chłopakiem. A może jeszcze Waszych rodziców ... i robi się cały tłum.

      Sprawa odwiedzin - kłania się Twoja asertywność a raczej jej brak smile
      Nie bój sie mówić nie smile
      • kol.3 Re: daleka rodzina 05.01.10, 18:15
        Można uznać, że nie musieli nas zapraszać na ślub (choć wg mnie gdy się
        zaprasza brata a nie zaprasza siostry to raczej afront), czy wobec
        tego ja byłam zobowiązana natychmiast po podróży i wobec śmierci w
        rodzinie lecieć z zaproszeniem rodziny, która wcześniej nie paliła się
        mnie poznać? Nie wiem czy zabrakło mi asertywności czy raczej nie
        chciałam odpłacać afrontem za afront.
        • dominikjandomin Re: daleka rodzina 06.01.10, 15:20
          kol.3 napisała:

          > Można uznać, że nie musieli nas zapraszać na ślub (choć wg mnie gdy się
          > zaprasza brata a nie zaprasza siostry to raczej afront)

          Jesli ta część rodziny utrzymuje bliskie kontakty z nim, a z Tobą nie, to jego
          zaproszenie było OK.

          , czy wobec
          > tego ja byłam zobowiązana natychmiast po podróży i wobec śmierci w
          > rodzinie lecieć z zaproszeniem rodziny, która wcześniej nie paliła się
          > mnie poznać?

          Zupełnie nie. Mogłaś ich olać. No, chyba, że Ci się spieszy ich poznawać.
    • dominikjandomin Re: daleka rodzina 05.01.10, 16:57
      kol.3 napisała:

      > róciliśmy w godzinach
      > rannych, w sam środek rodzinnej zawieruchy (pogrzeb, który ja miałam
      > zorganizować). W parę godzin po powrocie dostaję telefon od brata, że
      > wypadałoby, abym zaprosiła rodzinę na herbatkę do siebie.

      Dla mnie jest jasne - świeżo wróciłaś, a masz robotę. Niech brat się wypcha
      rodziną i herbatką (najlepiej na sucho).
    • angazetka Re: daleka rodzina 05.01.10, 18:14
      Problemem jest tu rodzina bliska, czyli brat. Jak mógł zapraszać do
      Ciebie gości bez konsultacji z Tobą? I to jeszcze w takim momencie
      (powrót z urlopu, pogrzeb)?
      Porozmawiałabym z nim szczerze, że takich numerów na przyszłość
      sobie nie życzę.
      I jeszcze:
      > Nie przeżywałam tego, ale odnotowałam, że skoro się zaprasza brata
      > można było wysłać także zaproszenie do siostry

      Sama piszesz, że to brat wyszedł z inicjatywą poznania tej części
      rodziny, nie Ty. Ty ich w zasadzie nie znasz, więc po co mieliby Cię
      zapraszć?
      • kol.3 Re: daleka rodzina 05.01.10, 18:28
        Z kuzynem jak napisałam wcześniej znam się z dzieciństwa (tylko ja, mój
        brat nie), więc nie jest to tak, że jestem dla nich kompletnie nieznaną
        osobą. Dodatkowo brat dalekiego kuzyna wpadał (też przy okazji
        delegacji) do mnie i gościł u mnie, tak, że pewien kontakt między
        rodziną był. Wesele mogło być okazją do dalszego poznania się.
    • gazetowy.mail Re: daleka rodzina 05.01.10, 19:58
      Wesele jest raczej okazją do zabawy, czasu na rozmowy i poznawanie
      się za dużo nie ma smile
      Mam kuzynów. Dwóch braci. Widujemy sie raz na rok lub dwa. W
      odstępie 10 miesięcy obaj brali ślub. Jeden nas zaprosił na ślub,
      wesele i opłacił nocleg w ich mieście. Drugi nie zaprosił, nie
      powiadomił.
      Nie obraziłam się i nie zastanawiałam dlaczego. Przecież to jego
      święto i jego prawo kogo zaprosi.

      Dlatego z uporem maniaka będę powtarzać, że nie ma co się obrażać
      czy zastanawiać. No chyba, że cała rodzina będzie mnie omijać i
      nigdzie nie będzie zapraszać z powodu mojego złego charakteru smile
      • kol.3 Re: daleka rodzina 05.01.10, 20:07
        Masz rację, że nie ma co rozpatrywać. Tylko, że sytuacja którą
        opisujesz jest jednak inna. Jeden kuzyn robi wesele duże, spraszając
        całą familię, drugi małe, może to kwestia finansów? Każdy ma prawo mieć
        swoją filozofię życiową. W moim przypadku jednak nastąpiło
        zróżnicowanie - jednego się zaprasza drugiego - nie smile.
        • gazetowy.mail Re: daleka rodzina 05.01.10, 20:32
          hihihi tak zawsze będzie, że jednego nie zaproszą aby inny mógł
          przyjść.
          Tobie chodzi o to, że zapraszają brata bez siostry. Ok. Nie
          rozumiem tego smile
          • kol.3 Re: daleka rodzina 05.01.10, 21:53
            Chodzi mi o to, że skoro nie musieli mnie widzieć na organizowanym
            przez siebie weselu, to i chyba mogli mnie sobie darować gdy
            przyjechali do mojego miasta. Wtedy sytuacja byłaby klarowna.
            • angazetka Re: daleka rodzina 06.01.10, 11:10
              Czyli niezaproszenie na wesele równa się zerwanie kontaktów?
              Dziwię się też, że w sprawie wizyty u ciebie nie obwiniasz brata,
              tylko Bogu ducha winnych dalekich krewnych.
              • kol.3 Re: daleka rodzina 06.01.10, 18:43
                Ależ obwiniam brata, bo mógł sobie odpuścić organizowanie wizyty u
                mnie, zwłaszcza w kontekście pogrzebu.Natomiast do krewnych też mam
                pretensję.
            • velluto Re: daleka rodzina 07.01.10, 13:12
              kol.3 napisała:

              > Chodzi mi o to, że skoro nie musieli mnie widzieć na organizowanym
              > przez siebie weselu, to i chyba mogli mnie sobie darować gdy
              > przyjechali do mojego miasta. Wtedy sytuacja byłaby klarowna.

              A jesteś pewna, że wyszło to z ich inicjatywy, a nie twojego brata, który być
              może chciał im urozmaicić pobyt? Nie ma żadnego powodu do obrazy z powodu braku
              zaproszenia, zaproszenie jednej osoby nie zobowiązuje do zapraszania wszystkich
              innych krewnych w tym samym stopniu. Zaprasza się osoby bliskie, i tyle.

              natomiast w tej sytuacji winne są 2 strony - twój brat, że wyjechał z takim
              pomysłem wiedząc o sytuacji... i ty sama, że nie odmówiłaś
        • baba67 Re: daleka rodzina 11.01.10, 14:33
          No dobrze, uwazasz zatem ze jesli robi sie duze wesele to absolutnie nalezy
          zaprosic wszystkie sztuki rodzenstwa?A jak sztuk jest 5? to wszystkich
          oczywiscie z partnerami, bo duze wesele, nawet ja to rozumiemsmileA jak duze
          wesele to sie i dziecmi zaprasza. Uwazasz ze wszystkich POWINNO BYC stac na
          weselisko 300odsobowe jesli robi sie duze? Bo inaczej to sie zgdywa wielkiego pana?
          I uwazasz ze jesli juz sie nie zaprasza to zadnych kontaktow juz nie ma bo to
          afront?
          Twoi znajomi sa ok, nie Ok jest Twoj brat ktory zaprasza kogos do Twojego domu
          niejako w Twoim imieniu do czego nikt nie ma prawa nawet rodzona matka. Z nim
          stanowczo porozmawiaj.
    • bas-122 Re: daleka rodzina 10.01.10, 06:53
      Jeśli chodzi o brak zaproszenia na ślub. Wydaje mi się, że wiele zależało od
      tego, co brat im o Tobie powiedział, a przede wszystkim w jakiej sytuacji się
      znalazł. Może nie wypadało im go nie zaprosić. Sprawą braku zaproszenia na ślub
      bym się nie przejmowała. Jeszcze wówczas dla nich byłaś "obca", no i odpadł ci
      problem z prezentem. Natomiast mam zastrzeżenia co do zaproszenia /przez brata/
      ich na herbatę u Ciebie. Kiedy brat powiadomił Cię o tym, mogłaś spokojnie
      powiedzieć, że sprawy pogrzebowe Cię wykończyły i nie masz siły przyjmować
      gości, ale chętnie poznasz się i spotkasz z nimi u brata na herbacie. Ty
      obowiązku zapraszania ich nie miałaś.
    • bas-122 Re: daleka rodzina 10.01.10, 07:14
      Przypuszczam, że to było tak, że brat, chciał poznać rodzinę. Zrobił to podczas
      służbowej wizyty. Trafił na przygotowania do ślubu i został zaproszony. O Tobie
      nic nie mówił, albo powiedział niewiele, np. że mieszkacie w jednej miejscowości
      i tyle. Rodzina, nie mając jasnej informacji, że żyjecie w zgodzie i trzymacie
      się /Ty i brat/ razem, że i Tobie by było miło być zaproszoną, nawet o
      zapraszaniu Ciebie nie pomyślała. Brat mógł coś powiedzieć, zasugerować, że
      skoro jego zapraszają, to może i Ciebie by też...Nie zrobił tego.
      Później kiedy przyjechali do Twojego brata, ten mając w pamięci Twoje żale o
      wesele, pamiętał o Tobie i to aż w przesadny sposób, bo zadziałał w Twoim
      imieniu, by tym razem Ciebie nie pominąć. Chciał dobrze.
      Gdybyś nie miała pretensji, żalu o ślub, gdybyś nie włożyła bratu do głowy myśli
      o tym, że Ciebie się pomija...to...brat by ich do Ciebie na tę herbatę nie
      zapraszał.
      • kol.3 Re: daleka rodzina 10.01.10, 09:05
        Nie tak było i nie wiem skąd wzięłaś te domysły. Przede wszystkim nie
        informowałam brata o jakimkolwiek żalu do kuzynów, że nie zaprosili
        mnie na wesele - były to moje wewnętrzne przemyślenia, temat ten nie
        był dyskutowany nigdzie publicznie. Między wizytą brata u rodziny a
        zaproszeniem na wesele upłynęło sporo czasu (miesiące - może rok). Mój
        żal do rodziny wynika stąd, że ja z bratem jesteśmy "ostatnimi
        Mohikanami" z rodziny po linii ich ojca.
        Dziękuję za opinie.
        • bas-122 Re: daleka rodzina 10.01.10, 09:14
          Też nie wiem skąd, ale po prostu pomyślałam, że jemu powiedziałaś o tym żalu.
          Może domyślił się po Twojej minie? Przypuszczam jednak, że ani rodzina, ani Twój
          brat nie działali umyślnie.
      • baba67 Re: daleka rodzina 11.01.10, 14:37
        Nie wyobrazam sobie, zebym zaproszona na wesle zasugerowala ze mlodzi powinni
        zaprosic jeszcze moja siostre(i jej meza i w domysle dzieci). Bardzo
        nietaktowne. Moge co najwyzej zasugerowac zaproszenie na slub, bo to wypadaloby,
        chyba ze nie ma sensu jechac daleko tylko na slub.
    • bas-122 Re: daleka rodzina 10.01.10, 09:18
      Teraz doczytałam, że to Ty tego kuzyna znałaś wcześniej, a Twój brat nie. No
      więc ja bym też była zdziwiona tym, że jego /brata/ zaprosili, a Ciebie nie. Ale
      tylko bym była zdziwiona. Może będzie czas i sposobność i to się kiedyś wyjaśni.
    • bo1 Re: daleka rodzina 11.01.10, 12:28
      "Ciekawa jestem opinii w tej sprawie."

      Odnoszę wrażenie, że nie tyle oczekiwałaś opinii, co potwierdzenia,
      że brak dla Ciebie zaproszenia na wesele był nietaktem wink. Mimo to
      dołączę do większości. Moim zdaniem nietaktu tu nie było. Każdy ma
      prawo zapraszać kogo chce, a rodzeństwo to nie małżeństwo i można je
      zapraszać wybiórczo. Dawne, niepielęgnowane kontakty nie muszą być
      podstawą do automatycznego zapraszania zwłaszcza na tak szczególne
      imprezy. Co do wkręcenia Cię w niechciane przyjmowanie gości, to
      było to ze strony Twojego brata niedopuszczalne. Ty zaś zgrzeszyłaś
      brakiem stanowczości. Kiedyś moja daleka kuzynka oznajmiła mi, że
      przyprowadzi do mnie swoją koleżankę (której nigdy nie widziałam na
      oczy, a nawet o niej nie słyszałam), żeby tamta mogła się ze mną
      skonsultować w pewnej dziedzinie, na której ponoć się znam.
      Odpowiedziałam kategorycznie, że nie życzę sobie wizyt w moim domu
      obcych mi osób, a porady chętnie i wyczerpująco udzielę tej
      koleżance telefonicznie. Kuzynka była bardzo zdziwiona i zawiedziona
      (pewnie już jej obiecała spotkanie ze mną, a nie przyszło jej jakoś
      do głowy, żeby zaaranżować je u siebie albo na gruncie neutralnym),
      ja zaś stanowczo oznajmiłam, że do swojego domu s a m a zapraszam
      gości. Czego i Tobie życzę.
    • bubster Re: daleka rodzina 21.01.10, 17:00
      Nie musieli Cie zapraszać, jeżeli zapraszali Twojego brata.
      A przyjmowania kogoś z kim ie utrzymuje się stosunków tylko dlatego,
      że ktoś inny chce to duży brak asertywności. nastepnym razem
      powiedzieć - nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka