kol.3
05.01.10, 11:35
Mamy daleką rodzinę w odległym mieście. Pan domu znany mi nieco z
dzieciństwa. Wymieniam z nimi karki świąteczne. Mój brat będąc
służbowo w ich mieście, wstąpił do nich, zawarł znajomość. W
rezultacie otrzymał zaproszenie na ślub potomka (tylko on, ja nie).
Nie przeżywałam tego, ale odnotowałam, że skoro się zaprasza brata
można było wysłać także zaproszenie do siostry. Następnie owa daleka
rodzina zjechała do mojego brata na parę dni. Było to w czasie
mojego dorocznego urlopu, chyba przedostatni dzień ich pobytu
przypadł na dzień naszego powrotu do domu. Wróciliśmy w godzinach
rannych, w sam środek rodzinnej zawieruchy (pogrzeb, który ja miałam
zorganizować). W parę godzin po powrocie dostaję telefon od brata, że
wypadałoby, abym zaprosiła rodzinę na herbatkę do siebie.
Zrozumiałam, że rodzinie powiedział, że ich zapraszam do siebie.
Postawiona pod murem -zaprosiłam, nie miałam siły ani warunków na
roztrząsanie szczegółów.
Ciekawa jestem opinii w tej sprawie.