Dodaj do ulubionych

Wesele-dylemat

18.05.10, 23:14
Witam sie!
Dzis znalazlam to forum i zauwazylam pare watkow o weselach. A ze akurat mam
maly dylemat wiec piszesmile
Otoz mieszkamy z mezem za granica, jestem w ciazy, brat meza robi wesele w
Polsce w okolicach mojego terminu porodu.
Data byla wybrana zanim dowiedzieli sie o ciazy. Terminu porodu tez nie zmienie;p
To, ze ja nie polece to jest jasne. Ale co z mezem? Slub brata czy narodziny
dziecka (tym bardziej ze starsze dziecko wymaga opieki).
Rodzina meza zbulwersowana, bo wstepnie powiedzielismy, ze jego nie bedzie na
slubie. Mowia, ze slubu sie nie przelozy, ze to nie wypada, ponoc mial byc
starosta (dla mnie to zadne wyroznienie)...
Dodam , ze jeszcze zaproszen nie dostalismy.
Ja mam tu sowja siostre, wiec ewentualnie ona moglaby sie zajac starszym
dzieckiem i rodzina meza o tym wie i dla nich to argument, zeby maz jechal.
Ale co z samym faktem bycia przy porodzie wlasnego dziecka?
Jeszcze sie maz zastanawia czy nie pojechac tak tylko na weekend. No ale jak
zaczne akurat w ten weekend rodzic??

Poradzcie: kto ma racje? Ja chce, zeby maz byl ze mna. Jak to ujac , zeby
zrozumieli? To sa ludzie starej daty-mowie o tesciach.
Obserwuj wątek
    • e._ Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 08:12
      Ciekawe, co na to mąż.
      Ja bym wolała, żeby był przy mnie. Dziecko się rodzi tylko raz, a co
      do brata...
      Cynicznie mówiąc życie pokazuje, że są śluby, są rozwody... Przy
      całej miłości do brata i szacunku dla rodziców, jest coś takiego, jak
      konsekwentne budowanie własnej rodziny, wizerunku siebie jako ojca i męża.
      Natomiast z punktu widzenia SV nieobecność na ślubie byłaby w tej
      sytuacji w pełni zrozumiała i usprawiedliwiona.
    • dolmadakia Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 09:29
      To może i ja się wypowiem.Otóż nie mam żadnych wątpliwości,gdzie ma
      być wtedy Twój mąż: przy Tobie.Siostra zajmie się dzieckiem,ale przy
      porodzie męża nie zastąpi. To on musi powiedzieć bratu ,dlaczego go
      nie będzie i już.
    • bene_gesserit Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 10:38
      Nie bardzo rozumiem rodzine twojego męża i ich pretensje. Psi
      obowiazek i swiete prawo meza byc przy narodzinach swojego dziecka.
      Przeciez nawet gdyby pojechal na ten slub i to nieszczesne wesele,
      wcale by sie dobrze nie bawil i nie bylby w stanie wypelniac
      obowiazkow starosty (czymkolwiek one sa), wiedzac, ze ty rodzisz i
      nie bedac w stanie ci pomoc czy po prostu byc z tobą.

      Porod to przeciez nie tylko techniczny problem 'co zrobic ze
      starszym dzieckiem', ale i wsparcie psychiczne matki oraz udzial w
      wielkim swięcie - najwiekszym w zyciu twojego meza. Jak widac z
      wypowiedzi, nikt tu nie ma zadnych watpliwosci co do priorytetow,
      ale - jak ktos slusznie juz zapytal: co na to twoj maz?
      • baba67 Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 11:54
        Ja bym sie ciezko na meza obrazila gdyby mial jakiekolwiek watpliwosci co do
        tego jak ma postapic-oczywiscie miejsce meza jest przy rodzacej zonie . A jego
        bratu nie wroze szczesliwego malzenstwa skoro jest takim pozbawionym wyobrazni
        egocentrykiem. Chociaz moze wyrosnie, kto wie.
    • matylda1001 Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 13:12
      Jeżeli nie rozumieją, to nie zrozumieją. W ogóle ich wymagania są
      niestosowne.
      • mozambique Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 14:27
        ZADNE SWIETE PRAWO ani zadny psi obowiazek byc przy narodiznach

        co wiecej - jak pokazują bezlitosne statystyki - zmuszenie meza (
        czyli wmówienei mu ze to jesgo PSI OBOWIĄZEK i niech sprobuje NIE
        CHCIEC !!!) do fizycznej obecnosci przy akcji porodowej
        zastraszająco czesto skutkuje rozwodem w ciagu 2-3 lat

        mąz na porodówce , w czasie akcji porodowej NIE MUSI byc ,
        natomias jest niezbedny w czynnosciach okoloporodowych, we wstepnej
        fazie porodu trwajaccej kilka-kilkanascie godzin i potem z położnicą
        w szpitalu i w domu

        dobrze czasami jest umiec odroznic te dwie sytuacje
        • a.nancy Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 16:06

          > co wiecej - jak pokazują bezlitosne statystyki - zmuszenie meza (
          > czyli wmówienei mu ze to jesgo PSI OBOWIĄZEK i niech sprobuje NIE
          > CHCIEC !!!) do fizycznej obecnosci przy akcji porodowej
          > zastraszająco czesto skutkuje rozwodem w ciagu 2-3 lat

          nikt nie mowi, ze ma byc przy akcji porodowej
          ale raczej nie powinien bawic sie w tym czasie na weselu, tym bardziej za
          granica (skad raczej nie przyjedzie w pol godziny, jakby byla potrzeba)
          BYC PRZY ZONIE nie musi oznaczac w promieniu 1 metra smile

          > natomias jest niezbedny w czynnosciach okoloporodowych, we wstepnej
          > fazie porodu trwajaccej kilka-kilkanascie godzin i potem z położnicą
          > w szpitalu i w domu

          a, no wlasnie. a nie na "zagranicznym" weselu.
        • bene_gesserit Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 18:51
          Dobrze czasami rozumiec to, co jest napisane smile
        • mmena Re: Wesele-dylemat 21.05.10, 10:43
          mozambique napisała:

          > jak pokazują bezlitosne statystyki - zmuszenie meza (
          > czyli wmówienei mu ze to jesgo PSI OBOWIĄZEK i niech sprobuje NIE
          > CHCIEC !!!) do fizycznej obecnosci przy akcji porodowej
          > zastraszająco czesto skutkuje rozwodem w ciagu 2-3 lat
          Jest takie powiedzenie - jesli na spacer wybierze sie czlowiek z
          psem to statystycznie kazdy z nich ma 3 nogi.
          Statystycznie mozesz wszystko wykazac i jednoczesnie wszystkiemu
          zaprzeczyc.
          Na rozwod sklada sie duzo wiecej czynnikow niz obecnosc przy akcji
          porodowej. Stwierdzanie, ze to ona powoduje rozwody jest nieprawda.

          > mąz na porodówce , w czasie akcji porodowej NIE MUSI byc ,
          > natomias jest niezbedny w czynnosciach okoloporodowych, we
          wstepnej
          > fazie porodu trwajaccej kilka-kilkanascie godzin i potem z
          położnicą
          > w szpitalu i w domu
          Na podobnej zasadzie mozesz stwierdzic, ze maz nie jest potrzebny
          ani we wstepnej fazie porodu, ani potem w szpitalu czy domu.
          Dlatego, ze bo tak.

          Kazdy maz jest inny. Kazda rodzaca jest inna.
          Sa tacy rodzice, ktorzy od poczatku do konca chca byc ze soba, sa
          tez tacy, ktorzy sobie tego nie wyobrazaja. A musi/nie musi zalezy
          od tego jak oni to widza, a nie co zostalo powiedziane na forum.
    • bubster Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 15:10
      Jeżeli chcecie rodzić razem to nie ma nawet o czym mówić - zostaje z
      Tobą.
      Mąż ma powinności najpierw wobec żony, potem dzieci a potem reszty
      rodziny.
      • plisowanka Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 14:29
        bubster napisała:
        > Mąż ma powinności najpierw wobec żony, potem dzieci a potem reszty
        > rodziny.

        A to skąd wzięłaś? Dlaczego rodzony brat ma być "gorszą/dalszą" rodziną niż żona? Dlaczego dziecko ma być ważniejsze od matki?
        Kompletnie tego nie rozumiem, zwłaszcza że żona pojawia się dopiero w którymś tam momencie życia mężczyzny (wcześniej była zupełnie obca), i często zdarza się tak, że i później staje się obcą (w razie rozwodu). A brat i matka towarzyszą człowiekowi przez całe życie, matka od urodzenia troszczy się o dziecko, karmi, wychowuje, odrabia lekcje itd.
        • bubster Re: Wesele-dylemat 01.06.10, 11:26
          O rany, kiepską będziesz teściową...

          Brat rodzony nie jest gorszą rodziną, ale powinności ma się wobec żony
          którą się WYBRAŁO.
          Stawianie mamci, braciszka itp. przed rodziną "podstawową" czyli
          właśnie żoną i dziećmi często się owym rozodem kończy.
          Wchodząc w związek małżeński zakładasz rodzinę z własnej,
          nieprzymuszonej woli (przynajmniej w teorii). Jeżeli nie ma być ona
          najważniejsza, a ma być dadatkiem do mamuni itp. to po co wchodzić w
          związek małżeński? żeby mieć kogoś tak na dokładkę?

          > Dlaczego dziecko ma być ważniejsze od matki?
          od własnej matki? to jak nie ma być najważniejsze, to po co je mieć?
          • plisowanka Re: Wesele-dylemat 05.06.10, 15:19
            bubster napisała:

            > O rany, kiepską będziesz teściową...

            A ty będziesz kiepską synową, skoro każdego mężczyznę, który odwiedza matkę częściej niż raz na tydzień i liczy się z jej zdaniem nazywasz maminsynkiem.
            • bubster Re: Wesele-dylemat 15.06.10, 12:43
              Bardzo się lubię z moją teściową.

              > A ty będziesz kiepską synową, skoro każdego mężczyznę, który odwiedza
              matkę czę
              > ściej niż raz na tydzień i liczy się z jej zdaniem nazywasz
              maminsynkiem.

              Niech żyje nadinterpretacja.... jak brak argmentów, to je wymyślimy, co?
    • kalasotka Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 16:46
      Czyli tak jak myslalam.
      Brat meza nie wywiera tej presji-to jego mama.
      A moj maz jak to maz, jest rozdarty miedzy mama a zona. Choc oczywiscie chce byc
      w tym czasie ze mna, to jednak troche boi sie 'narazic' mamusi.
      I jeszcze jest fakt, ze tesciowa za mna nie przepada-dlatego pewnie tak nalega.
      Pokaze wasze wypowiedzi mezowi, zeby sie utwierdzil, ze mamy racje.
      • e._ Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 18:33
        Mężu kalasotki, jeśli to rzeczywiście przeczytasz - z całym szacunkiem
        dla Twojej Mamy, pomyśl, co odpowiesz swojemu dzieciaczkowi, gdy kiedyś
        cię spyta, dlaczego nie chciałeś być przy jego narodzinach i wolałeś
        sam, bez mamusi, hulać na weselu brata.
        Choć to raczej aspekt moralny, a nie obyczajowy.
    • genny1 Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 18:59
      Mnie byłoby chyba przykro, gdyby mój mąż miał dylemat. Ja go w
      opisanej sytuacji nie widzę, bo moim zdaniem nie ma tu alternatywy.
      A mówię to też jako teściowa.
      • kalasotka Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 20:02
        Zdanie tesciowej duzo dla mnie znaczysmile
        Najbardziej boje sie tego, ze urodze po terminie i bedzie gadanie, ze moj maz
        mogl jednak przyjechac, a nie mowilismy...ehhh
        • bene_gesserit Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 22:24
          Moze niech ja mąż podejdzie od strony 'to TWOJ WNUK, mamo'.
        • bubster Re: Wesele-dylemat 01.06.10, 11:28
          Przepraszam za ostre słowa ale najwyzszy czas żeby mąż przestał być
          maminsynkiem.
    • roseanne Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 20:30
      no ja bardzo przepraszam, ale skad niby macie miec wiadomosci o slubie, skoro
      zaproszenia nie dostaliscie? smile
      maz bedzie bardziej tobie i malenstwu potrzebny niz polewacz wodki na weselu


      a co na to wszystko osoba najbardziej zainteresowana czyli maz?
      • baba67 Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 20:45
        Nielubienie synowej przez tesciowa to nie jest nic nowego. Jednak to co pokazuje
        Twoja tesciowa jest dla czlowieka majacego normalna(co nie znaczy
        bezkonfliktowa) rodzine trudne do pojecia. Co innego animozje a co innego
        hierarchia rodzinnych obowiazkow gdzie wesele brata powinno sie plasowac kilka
        miejsc za narodzinami wlasnego dziecka.
        I dziekuj Bogu ze mieszkacie za granica, bo inaczej z taka mamuska z dowcipow
        byscie byli dawno po rozwodzie.
    • kalasotka Re: Wesele-dylemat 19.05.10, 22:30
      Maz przeczytalsmile
      Zostanie z nami-tak powiedzial. Tylko juz widze jak sie tlumaczy mamie: ze ja
      potrzebuje pomocy, a nie, ze on chce byc przy narodzinach.
      Tak, zeby jak zwykle wine zwalic na mnie, ze on taki dobry synek chcialby byc na
      slubie, ale coz...
      Fakt, ze to jest dziwna rodzina i o uczuciach tam sie zbytnio nie rozmawia.
      Dziekuje za wypowiedzi-pomogly namsmile
      • agulha Teściowie pobożni chrześcijanie? 19.05.10, 23:46
        Jeżeli tak, to można im przypomnieć Ewangelię według św. Mateusza:
        "31) Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą
        dwoje jednym ciałem."
        OPUŚCI rodziców dla żony, to chyba jasno jest wyłożone?!
        • agulha PS. 19.05.10, 23:49
          A tak sobie jeszcze pomyślałam, że jeżeli bratu Twojego męża nieobce są zdobycze
          techniki (albo ma znajomych takich), to może wymyśliliby wszyscy razem jakiś
          sympatyczny sposób zaznaczenia Waszego myślenia o nich i chęci udziału - na
          przykład przez połączenie internetowe z obrazem. Jakiś Skype albo coś. Jeśli
          kamerka internetowa będzie porządna, to można chyba pokazać Wam państwa młodych
          i salę weselną, a Wy (o ile nie będziesz akurat dokładnie wtedy rodzić)
          uśmiechniecie się do nich i pomachacie sobie ręką nawzajem, złożycie młodym
          życzenia itd. Nawet fajny happening na weselu można chyba z tego zrobić ("a
          teraz transmisja specjalna..." wink).
          • wszedlem Re: PS. 20.05.10, 09:34
            skoro argumentem tesciowej za uczestnictwem twojego meza na weselu
            jest planowana obecnosc samego starosty(!), to nie ma mowy o
            rodzinnej tradycji tylko "pokazaniu sie" na wsi/ miescie, a przeciez
            nieobecnosc jednego z synow zmaci ta jakze wspaniala uroczystosc -
            starosta sie bedzie o syna dopytywal...ignoruj, twoje dziecko jest
            najwazniejsze, a jak maz sie zlamie i pojedzie, to jest dupa i
            niewart funta klakow. pozdro
          • kalasotka Re: PS. 22.05.10, 19:42
            Fajny pomysl, pewnie ja bym tak zrobila, gdybym byla w takiej sytuacji jak meza
            brat. Ale znajac jego i ich rodzine to nikt nawet o tym nie pomyslisad
      • blady_ziutek Re: Wesele-dylemat 21.05.10, 16:16
        > Tylko juz widze jak sie tlumaczy mamie: ze ja potrzebuje pomocy, a nie, ze on chce byc przy narodzinach.

        A myślisz, że jakikolwiek normalny mężczyzna chce być przy czyichkolwiek narodzinach? To wcale nie jest ciekawe widowisko - głównie krew, śluz i inne płyny ustrojowe. Nie oczekuj od zdrowego psychicznie mężczyzny, że będzie z entuzjazmem brał udział w takim wydarzeniu. Faceci godzą się na to dla swojej kobiety lub po prostu dla świętego spokoju, a nie dlatego, że chcą oglądać skurcze i rozwarcie. Gadka o "najpiękniejszym wydarzeniu w życiu" to pitolenie nawiedzonych bab.

        --
        Co prawda nie mamy zbiorników retencyjnych ani porządnych wałów, ale mamy za to "Orliki" (by inżynier)
        • kol.3 Re: Wesele-dylemat 21.05.10, 18:33
          Generalnie sprawę trzeba zostawić do uznania zainteresowanych.
          Natomiast biorąc pod uwagę niskie polskie standardy opieki nad
          rodzącymi, obecność męża w w pierwszej fazie porodu (zwłaszcza
          "nieobstawionego") ma znaczenie praktyczne, bo jego interwencje
          wymuszają na personelu medycznym troskliwsze zajęcie się rodzącą.
          • nchyb Re: Wesele-dylemat 21.05.10, 18:43
            ale autorka wątku nie rodzi w Polsce, z tego co zrozumiałam...
        • kalasotka Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 19:41
          Moze nie chodzilo mi dokladnie o to , ze marzy o widoku krwi, skurczy czy
          krzyczacej z bolu zony, ale o sam cud narodzin. Bycie zaraz obok gdy sie urodzi,
          a to ze dziecko rodzi sie w ten sposob, a nie inny mysle, ze wiewink Raz juz to
          przezyl-traumy nie ma.
          Poza tym, gdyby jednak cos poszlo nie tak to jednak jego obecnosc bylaby
          niezastapiona i mysle, ze on sam tak uwaza.
      • attiya Re: Wesele-dylemat 14.06.10, 13:20
        to może w takim razie niech wcale sie nie tłumaczy bo takowe tłumaczenie, to o
        kant de rozbić smile
        Poza tym skoro nosi spodnie, skoro spłodził to dziecko, to chyba też powinien
        dać jasny i zrozumiały przekaz, to moja rodzina, moja żona, moje dzieci, chcę w
        tym momencie być przy nich a im się to ode mnie należy. Koniec kropka smile
      • bubster Re: Wesele-dylemat 15.06.10, 12:44
        Tylko juz widze jak sie tlumaczy mamie: ze ja
        potrzebuje pomocy, a nie, ze on chce byc przy narodzinach.


        jeżeli tak się naprawde tłumaczył, to objaw tchórzostwa
    • plisowanka Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 12:59
      Co do tej konkretnej sytuacji, to ja uważam, że mąż powinien podjąć autonomiczną decyzję, wszak jest człowiekiem dorosłym.

      Mój pogląd jest taki, że fizyczna obecność męża przy porodzie nie jest wskazana ze względu na jego dalsze pożycie seksualne (możecie zaklinać rzeczywistość słowami i rozumem, ale seksualność jest sferą spontaniczno-emocjonalną i trudno poddaje się nakazom rozumowo-słownym).

      A gdy chodzi o obecność męża w okresie okołoporodowym, to przecież żona będzie miała w tym czasie opiekę medyczną w szpitalu, nie będzie pozostawiona samej sobie. A noworodek nie będzie miał traumy, jak zobaczy ojca 3 dni później. Starszy syn może jechać na ślub razem z ojcem.

      Tu jest pewien ciekawy wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,568,109968404,109968404,Kiedy_mezczyzni_zaczeli_uczestniczyc_w_porodzie_.html
      • hanna26 Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 14:03
        W sumie zgadzam się z plisowanką, że fizyczna obecność męża przy
        rodzącej nie jest konieczna. Mąż mógłby spokojnie pojechać na ślub
        brata razem ze starszym dzieckiem. W końcu autorka wątku sama
        przyznała, że ma tutaj swoją siostrę. A on nie jedzie na całe
        stulecia, tylko na jedną noc. Jak znam życie, żona pewno i tak w tę
        akurat noc nie urodzi.
        Ale jeżeli ona będzie się czuła w tych dniach bezpieczniej i lepiej
        w towarzystwie męża, to nie ma o czym mówić. I nie będzie wcale
        nieprawdą, jeżeli mąż powie swojej matce, że żona potrzebuje jego
        pomocy. Być może sam wolałby pojechać na ślub brata, ale ma
        powinności wobec swojej najbliższej rodziny, i to jest najważniejsze.
        • easz Re: Wesele-dylemat 14.06.10, 14:15

          Czy być bezpośrednio przy porodzie, czy nie, to jeszcze inna sprawa, ale nie rozumiem zupełnie głosów, że luz, może se sam wybrać i równie dobrze jechać, żonie się nie przyda, że da sobie radę sama oraz czy to brat i matka gorsza rodzina - szczęśliwie jeden, czy dwa takie głosy tylko.

          A brzmią jak gdyby on robił żonie jakąś łaskę, pomagał jej, bo tak ew. trzeba, wypada itp. Sori, ale jaka łacha i jaka pomoc? Owszem, rodzi żona, ale dziecko jest wspólne, ma matkę i ojca.

          Bardzo smutne jak to się skończyło, ale właściwie można się było tego nawet trochę obawiać i niestety. Ciekawe jak teraz się będzie układało, skoro niektórzy wróżyli tu, że obecność przy porodzie=rozwód, jakby tylko psychika i uczucia jednej osoby się liczyłyuncertain

          Smutne też, że są dziewczyny, które tak się potrafią w cień usunąć ze swoimi prawami i potrzebami, z prawami swoich związków, zrobić je przezroczystymi, jak te, które i tutaj uważały, że nie ma problemu, kiedy mąż ma takie dylematy, kiedy wybiera jak ten ostatecznie wybrał i kiedy rodzina męża tak się zachwuje.
      • kol.3 Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 16:55
        Wg mnie to bardzo zły pomysł, typowy dla polskiej kobiety siłaczki,
        która zawsze wszystko zrobi sama i sobie poradzi, o sobie nie myśli,
        tylko o tym, żeby mąż nie musiał rezygnować z żadnej przyjemności.
        Fatalnym pomysłem jest stwarzanie precedensu, że mąż nie musi się
        troszczyć o żonę w ważnych momentach życiowych, bo ona zawsze da
        radę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze przy porodzie faktycznie
        obecność męża w sali obok może mieć tylko znaczenie psychologiczne,
        jeśli coś pójdzie nie tak, to mąż powinien być na miejscu, a nie
        siostra. Rozumiem, że wg Ciebie mąż jedzie na ślub, zostawia żonę,
        która sama odwozi się do szpitala mając skurcze porodowe a jeszcze w
        między czasie ma cały dom na głowie.
        Jeśli siostra jest obok to bardzo dobrze, jednak narodziny dziecka
        to sprawa małżonków, nie widzę powodu aby w tak ważnym momencie
        przerzucać sprawy na siostrę. Rodząca żona jest w tym momencie dla
        męża absolutnym numerem jeden.
        • kalasotka kol.3 22.05.10, 19:47
          Otoz ja wlasnie mysle jak Ty.
          • kol.3 Re: kol.3 22.05.10, 21:22
            A poza tym, czy nie najważniejsze jest wspólne powitanie potomka na
            świecie, bycie razem w tej magicznej chwili, która tak bardzo wiąże
            ludzi.
            • kalasotka Re: kol.3 22.05.10, 22:47
              O to to smile)
        • bubster Re: Wesele-dylemat 01.06.10, 11:30
          Kol.3 - nic dodać, nic ująć.
      • kalasotka Re: Wesele-dylemat 22.05.10, 19:46
        Juz jeden porod przezyl i nic sie w tym wzgeldzie nie zmienilo.
        Rodzinny porod to bardzo powszechna sprawa i sadze, ze to rzadkie przypadki
        (niedoswiadczenie, mlodosc, slaba psychika, brak wiezi emocjonalnej z druga
        osoba...)
    • dominikjandomin Re: Wesele-dylemat 23.05.10, 11:07
      kalasotka napisała:

      > Poradzcie: kto ma racje? Ja chce, zeby maz byl ze mna. Jak to ujac ,
      zeby
      > zrozumieli? To sa ludzie starej daty-mowie o tesciach.

      "I porzuci ojca i matkę swoją i będą jednym ciałem" - to zdaje się o
      małżonkach. I wg tego postępuj.
    • kalasotka Aktualizacja 31.05.10, 16:39
      Maz wyjechal do Polski. Zaproszenie dostal. Odmowil. Juz nawet nic nie mowili.
      Przynajmniej przy nim.
      • bubster Re: Aktualizacja 01.06.10, 11:31
        Skoro odmówił, to dlaczego wyjechał do Polski?
    • attiya Re: Wesele-dylemat 14.06.10, 13:00
      cóż, myślę, że jednak narodziny dziecka ważniejsze są.
      To ładnie, że twoja siostra chce pomóc ci przy dziecku starszym ale jednak mimo
      wszystko jest to dziecko.... twojego męża i to na nim powinien spoczywać
      obowiązek opieki.
      Poza tym rozumiem żal teściów, że syna tam nie będzie ale chyba trochę nie w
      porządku byłoby, gdybyś ty rodziła a mąż świetnie się bawił w tym czasie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka