Dodaj do ulubionych

ateista w kościele

17.08.10, 11:34
Od wielu lat bywam w kościele wyłącznie przy okazji ślubów znajomych i
rodziny. Jako ateistka nie wykonuję gestów typu znak krzyża, bicie się w
piersi, itp, ale oczywiście wstaję, siadam w odpowiednich momentach, zachowuję
się cicho i spokojnie wink Kiedy wszyscy klękają, siadam w ławce, żeby nie
"wystawać" z tłumu, lub - jeśli nie ma takiej możliwości- stoję. Staram się
zawsze zająć miejsce na uboczu, żeby nie rzucać się w oczy z moją
odmiennością. Ostatnio usłyszałam od bliskiej osoby, że zachowuję się
niegrzecznie i ostentacyjnie. Co na ten temat mówią zasady s-v? Czy jeśli
jestem w kościele, to powinnam się zachowywać tak jak wszyscy, mimo swoich
poglądów?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 11:44
      meheha napisała:

      > Kiedy wszyscy klękają, siadam w ławce,

      to jest niewłaściwe mimo, że bardzo przypomina klękanie.
      Pozycja stojąca jest właściwa i neutralna. Może być powodem dolegliwości lub nie
      zaangażowania, ale nigdy braku szacunku.
      • ibelin26 Re: ateista w kościele 17.08.10, 12:02
        Nie, nie zachowujesz się ostenatcyjnie, chociaż zgadzam się że
        siedzenie w ławce podczas gdy wszyscy klęczą nie jest najwłaściwsze -
        najlepiej stanąć gdzieś z boku, tak żeby nie rzucać się w oczy.
        Tak postępuje mój kolega, który jest protestantem.
        • dominikjandomin Re: ateista w kościele 17.08.10, 12:58
          ibelin26 napisała:

          > Nie, nie zachowujesz się ostenatcyjnie, chociaż zgadzam się że
          > siedzenie w ławce podczas gdy wszyscy klęczą nie jest najwłaściwsze
          -

          Biorąc pod uwagę, że tzw. "wierzący" kucają, to siedzenie ateisty
          takie złe nie jest.

          Mi - jako wierzącemu praktykującemu - takie zachowanie się podoba.
          Cicho, spokojnie, nie wpychając się na pierwszy plan.

          I jak siada w ławce - nie drażni osób wokół, co też jest ważne -
          własnie stanie w ławce wyglądałoby drażniąco.
          • olala_29 Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:36
            Mam ten sam problem co autorka wątku i też siadam, bo klękanie uważam za
            profanację a stanie za ostentację. Takie zachowanie nie rzuca się innym w oczy,
            nie przeszkadza im w kontemplacji, tak zresztą postępują ludzie mający różne
            problemy zdrowotne (którzy nie mogą uklęknąć). Zatem zgadzam się z Tobą
            całkowicie.
            • lutas_z_kasu a ja tam udaje 19.08.10, 15:37
              olala_29 napisała:

              > Mam ten sam problem co autorka wątku i też siadam, bo klękanie uważam za
              > profanację

              Nie no, litości boisz się, że Bóg ześle na ciebie piorun jak klękniesz ? wink

              Ja rozumiem innowierców, że nie chcą klękać i robić znaku krzyża- w końcu byłaby to obraza dla ichniejszego Boga, ale ateista tego problemu nie ma.

              Ja od lat wyznaję zasadę, że jak się wejdzie między wrony to trzeba krakać tak jak one. Bóg się chyba nie obrazi skoro nie istnieje, a poza tym od przyklęknięcia i zrobienia znaku krzyża jeszcze nikt nie umarł.

              • a1ma Re: a ja tam udaje 19.08.10, 15:46
                > Ja rozumiem innowierców, że nie chcą klękać i robić znaku krzyża- w końcu byłab
                > y to obraza dla ichniejszego Boga, ale ateista tego problemu nie ma.

                Wydaje Ci się, że skoro ateista nie wierzy w boga, to nie ma problemu z
                udawaniem, że jest inaczej (bo tym właśnie jest klękanie i znak krzyża) i może
                zaprzeczyć swoim przekonaniom dla czyjejś przyjemności? Przekonania ateisty mają
                mniejszą wagę niż przekonania innowiercy i można je dowolnie naginać?
                • lutas_z_kasu Re: a ja tam udaje 19.08.10, 16:02
                  a1ma napisała:

                  >
                  > Wydaje Ci się, że skoro ateista nie wierzy w boga, to nie ma problemu z
                  > udawaniem, że jest inaczej (bo tym właśnie jest klękanie i znak krzyża) i może
                  > zaprzeczyć swoim przekonaniom dla czyjejś przyjemności?

                  Dla SWOJEJ przyjemność raczej nie idzie do kościoła, prawda ?
                  • a1ma Re: a ja tam udaje 19.08.10, 16:07
                    lutas_z_kasu napisał:

                    > a1ma napisała:
                    >
                    > >
                    > > Wydaje Ci się, że skoro ateista nie wierzy w boga, to nie ma problemu z
                    > > udawaniem, że jest inaczej (bo tym właśnie jest klękanie i znak krzyża) i
                    > może
                    > > zaprzeczyć swoim przekonaniom dla czyjejś przyjemności?
                    >
                    > Dla SWOJEJ przyjemność raczej nie idzie do kościoła, prawda ?

                    Dla swojej też.
                    Jest dla mnie przyjemnością uczestnictwo w ważnych momentach życia moich
                    przyjaciół, jest nobilitacją, że proszą mnie o pełnienie funkcji świadka tego
                    wydarzenia.
                    A nawet jeśli dla cudzej - do gdzieś kompromis się kończy. Dobrze, że nie
                    oczekujecie, że niewierzący przyjmie komunię, bo inaczej obrażałby uczucia
                    wiernych. Chociaż w sumie - czemu nie? To dla ateisty taki sam gest jak klękanie
                    czy znak krzyża.
                    • lutas_z_kasu Re: a ja tam udaje 19.08.10, 16:42
                      >
                      > Dla swojej też.
                      > Jest dla mnie przyjemnością uczestnictwo w ważnych momentach życia moich
                      > przyjaciół, jest nobilitacją, że proszą mnie o pełnienie funkcji świadka tego
                      > wydarzenia.

                      Czyli naprawdę wierzysz, że ksiądz owinie szalikiem rączki "czary mary hokus pokus" i nagle są małżeństwem? No sorry, ja tak tego nie widzę. Wierzę natomiast w to, że może być to ważny moment dla Młodej Pary, dlatego jestem w stanie zrobić wszystko, żeby tego momentu nie zepsuć.

                      > Chociaż w sumie - czemu nie? To dla ateisty taki sam gest jak klękani
                      > e
                      > czy znak krzyża.

                      No właśnie- czemu nie? wink

                      Rozumiem, że w Wigilię jak podbiega do ciebie X osób z opłatkami to każdej z osobna tłumaczysz, że nie przełamiesz się z nimi bo to wbrew twoim przekonaniom?
                      • rydzyk_fizyk Re: a ja tam udaje 20.08.10, 09:29
                        A od kiedy łamanie się opłatkiem ma charakter wyłącznie religijny?
                        • indigo_kid Re: a ja tam udaje 05.10.10, 20:38
                          rydzyk_fizyk napisał:

                          > A od kiedy łamanie się opłatkiem ma charakter wyłącznie religijny?


                          A od pierwszych wieków chrześcijaństwa. łamanie się chlebem, opłatkiem, na znak pokoju, miłości, podczas obrządków religijnych. To chrześcijanie łamią się opłatkiem, który kiedyś był wyrabiany tylko w klasztorach i kościołach.
                          • pekulityk Re: a ja tam udaje 04.07.11, 11:26
                            big_grin od początku jest symbolem przemocy i kanibalizmu big_grin jak dla mnie
                          • statystyczny.polak Re: a ja tam udaje 04.07.11, 12:34
                            indigo_kid napisała:

                            > A od pierwszych wieków chrześcijaństwa. łamanie się chlebem, opłatkiem, na znak
                            > pokoju, miłości, podczas obrządków religijnych. To chrześcijanie łamią się opł
                            > atkiem, który kiedyś był wyrabiany tylko w klasztorach i kościołach.

                            To Jezus na ostatniej wieczerzy miał problem, bo klasztorów nie było. Nie był więc monopolu na opłatek.
                            Chodzi jedynie o symbol. Równie dobrze możesz "połamać się" kajzerką z Tesco.
                    • dominikjandomin Re: a ja tam udaje 19.08.10, 17:34
                      a1ma napisała:

                      >Dobrze, że nie
                      > oczekujecie, że niewierzący przyjmie komunię,

                      Wręcz przeciwnie: oczekujemy, że tego NIE zrobi.

                      Miło byłoby, aby się powstrzymywał i od innych gestów, które mają dla
                      nas znaczenie religijne, a dla ateisty to teatr.
                      • a1ma Re: a ja tam udaje 19.08.10, 17:52
                        dominikjandomin napisał:

                        > a1ma napisała:
                        >
                        > >Dobrze, że nie
                        > > oczekujecie, że niewierzący przyjmie komunię,
                        >
                        > Wręcz przeciwnie: oczekujemy, że tego NIE zrobi.
                        >
                        > Miło byłoby, aby się powstrzymywał i od innych gestów, które mają dla
                        > nas znaczenie religijne, a dla ateisty to teatr.

                        Klękanie to taki sam teatr, a jednak wielu dyskutantów w tym wątku wymaga tego
                        od ateistów. A ja właśnie w teatrze nie chcę brać udziału, stoję z boku i nie
                        włączam się do obrządków.
                        • lutas_z_kasu Re: a ja tam udaje 19.08.10, 18:37
                          a1ma napisała:

                          > A ja właśnie w teatrze nie chcę brać udziału

                          Pytanie po co w ogóle tam chodzisz? Klękanie jest teatrem, komunia jest teatrem i właściwie cały ślub jest teatrem-zaprzeczysz? A mimo to chadzasz na śluby....

                          • a1ma Re: a ja tam udaje 19.08.10, 18:40
                            Napisałam już co najmniej pięć razy, DLACZEGO chodzę. Więcej powtarzać się nie
                            będę.
                            Chodzę i będę chodzić, przy czym klękać nie zamierzam, ani w żaden inny sposób
                            uczestniczyć w obrządku. Nie uważam, żeby było to obraźliwe dla kogokolwiek, ale
                            jeśli jest, to trudno, nic na to Nie poradzę. To wszystko na ten temat.
                            • lutas_z_kasu Re: a ja tam udaje 19.08.10, 18:55
                              a1ma napisała:

                              > Napisałam już co najmniej pięć razy, DLACZEGO chodzę

                              Owszem napisałaś, dlatego tym bardziej dziwi mnie Twoja deklaracja, że nie zamierzasz brać udziału w teatrze- taka kwadratura koła.

                              > Chodzę i będę chodzić, przy czym klękać nie zamierzam, ani w żaden inny sposób
                              > uczestniczyć w obrządku.

                              To po co wstajesz i siadasz? Czy nie jest to uczestnictwo w obrządku?
                              • a1ma Re: a ja tam udaje 19.08.10, 18:59
                                > To po co wstajesz i siadasz? Czy nie jest to uczestnictwo w obrządku?

                                Z szacunku.
                                Wstawanie mieści się w ramach ogólnie rozumianych zasad sv - wstajemy przy wielu
                                innych okazjach z szacunku właśnie.
                                Klękanie nie jest czynnością grzecznościową, tylko częścią obrządku, więc dla
                                mnie tutaj przebiega granica. Nie przeczę, że dla innych ludzi może ona być
                                gdzie indziej - ktoś nie ma problemu z klękaniem, przeżegnaniem się, czy
                                modlitwą. Tak trudno jest to uszanować?
                                • gaissa Re: a ja tam udaje 19.08.10, 19:56
                                  A1ma, niektórym bardzo trudno. Nie szanują własnych przekonań (vide domaganie
                                  się odprawiania pustych gestów ("byle tylko nie odstawać") od osób, dla których
                                  rytuały religijne nie mają treści, to i cudzych szanować nie będą.
                                  • gonzo44 Re: a ja tam udaje 19.08.10, 20:54
                                    gaissa napisała:

                                    > A1ma, niektórym bardzo trudno. Nie szanują własnych przekonań(vide
                                    >domaganie się odprawiania pustych gestów ("byle tylko nie
                                    >odstawać")

                                    no i przecież "korona od tego z głowy nie spadnie" (argumentacja z
                                    wątku).
                                    • pensioner63 Trzeba krakać z innymi wronami 20.08.10, 07:58
                                      Jak się wejdzie między wrony to trzeba krakać tak jak one. Zgodnie z tą zasadą
                                      trzeba robić to samo co inni w kościele. Aczkolwiek są ortodoksyjni ateiści,
                                      którym ich nieistniejący Bóg zabrania udawania, że czczą innego Boga - więc
                                      chyba ich trzeba zrozumieć? Po śmierci mogą zostać wtrąceni do ateistycznego
                                      piekła za symulowanie modlitw do rzymsko-katolickich bogów.
                                      • turbo_wesz Re: Trzeba krakać z innymi wronami 20.08.10, 09:13
                                        10/10 smile
                                      • gaissa Re: Trzeba krakać z innymi wronami 20.08.10, 12:43
                                        Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć, że dla osób poważnie podchodzących do
                                        własnych i cudzych przekonań wykonywanie pustych gestów jest brakiem szacunku?
                                        No chyba, że na tym polega dla Ciebie obrządek religijny - na pustych gestach na
                                        pokaz.
                                      • kati8 Re: Trzeba krakać z innymi wronami 04.07.11, 13:09
                                        Rozumiem, że gdybys poszedł do meczetu z okolicznościową wizytą - dajmy na to ślub znajomych - to napieprzałbys głową w dywanik żeby nikogo nie urazić?
                                        • janznepomuka Re: Trzeba krakać z innymi wronami 04.07.11, 15:10
                                          Kiedyś stawałem, gdy klękali, ale patrzyli się dziwnie. Teraz siadam, tylko się ewentualnie lekko przygarbiam. I NIGDY nikomu to nie przeszkadza. A najmniej tym, którzy mnie znają, he, he. Jak i to, że znaku wiadomego nie czynię. A na uroczystości czasem chadzam dla innych
                                      • curvaturadiculo Re: Trzeba krakać z innymi wronami 04.07.11, 15:13
                                        Pensioner, ty masz tak skrzywioną logikę, że pewnie przy jej pomocy kółko do roweru
                                        przykręciłbyś do samochodu.
                                        "Nieistniejący Bóg zabrania" no cudne. I jeszcze "nieistniejący Bóg" z dużej litery.
                                        Nie no, tylko psnsioner takeii coś móŋł wymyśleć.

                                        Ty po prostu nie potrafisz zrozumieć, że jest coś takiego jak własne przekonania,
                                        i że nie one Ci musza coś zabraniać ale ty sam możesz wzbraniać się przed zrobieniem
                                        czegoś do zrobienia czego nie jesteś przekonany.

                                        Ale skąd ty możesz wiedzieć. Jesteś przecież katolikiem czyli o wolnej woli tylko słyszałeś
                                        ale nie rozumiesz c to jest.
                                        Tak to już jest z katolikami, że o czymś słyszeli, ale nie wiedzą co to, a pomimo to święcie
                                        w to coś wierzą i o tym ciągle mówią - czysty werbalizm.

                                        Dlatego ty mówisz o Bogu i "nieistniejącym Bogu ateistów", tak jak baran beczy - be be be.
                          • floress Re: a ja tam udaje 20.08.10, 10:02
                            > Pytanie po co w ogóle tam chodzisz? Klękanie jest teatrem, komunia jest teatrem
                            > i właściwie cały ślub jest teatrem-zaprzeczysz? A mimo to chadzasz na śluby...
                            > .

                            Co innego być WIDZEM teatru, a co innego AKTOREM.
                            Uważam, że nikogo nie powinno razić nie wykonywanie gestów religijnych, a jeśli
                            razi, to niestety potwierdza jak bardzo tolerancyjni i pełni miłosierdzia są
                            katolicy.
                            • turbo_wesz Re: a ja tam udaje 20.08.10, 13:23
                              > to niestety potwierdza jak bardzo tolerancyjni i pełni miłosierdzia są
                              > katolicy.

                              nie wszyscy - pamiętaj, KK to bardzo różnorodne środowisko...
                    • jungleman Re: a ja tam udaje 04.07.11, 12:02
                      a1ma napisała:

                      > A nawet jeśli dla cudzej - do gdzieś kompromis się kończy. Dobrze, że nie
                      > oczekujecie, że niewierzący przyjmie komunię, bo inaczej obrażałby uczucia
                      > wiernych. Chociaż w sumie - czemu nie?

                      No właśnie - przecież co by szkodziło zjedzenie wafelka, poza tym że mało higieniczne, bo kto wie co i gdzie przedtem facet w sukience tymi łapami robił? wink
                • q-ku no i wyłazi że ateizm to też religia;-) 04.07.11, 10:32
                  skoro kogoś coś pali w środku od klękaniawink
                  • te_rence Re: no i wyłazi że ateizm to też religia;-) 04.07.11, 12:21
                    ateizm to religia tak jak nie chodzenie na grzyby to hobby

                    Religia - zaburzenie treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odporna na wszelką argumentację i podtrzymywana mimo obecności dowodów wskazujących na jej nieprawdziwość.
                    • q-ku niechodzacy na grzyby nie walczy z pianą 05.07.11, 21:41
                      na buzi gdy widzi krzyżwink

                      (żeby było jasne jestem przeciw religii w szkole itp)
              • profesorufo Re: a ja tam udaje 19.08.10, 23:40
                Mam propozycję: zaproponuj to wyznawcy islamu. zobaczysz jaka będzie reakcja.
                Dla ateisty jest problem, bo jak chcę zobaczyć udawanie to idę do teatru. Między
                wrony nie wchodzę - bo srają na głowę. A przyklękać i robić jakiś znak krzyża
                nie będę bo jeszcze bym umarł z wrażenia, że tak głupio się zachowuję. Natomiast
                szanuję wszystkich którzy w coś tam wierzą dopóty, dopóki nie narzucają się ze
                swoimi wierzeniami. najgorsze jest to, że z wyznawcami wszystkich religii można
                podyskutować, a z wyznawcą katolicyzmu się nie da. Tacy jesteście zatwardzali.
                Nie przekonuje Was nawet kupowanie stolca papieskiego za pieniądze, czy
                osadzenie na tym stolcu kobiety.
                • dominikjandomin Re: a ja tam udaje 20.08.10, 15:21
                  profesorufo napisał:

                  > najgorsze jest to, że z wyznawcami wszystkich religii można
                  > podyskutować, a z wyznawcą katolicyzmu się nie da.

                  Typowe brednie człowieczka, który świata nie zna. Pojedź do Arabii
                  Saudyjskiej, to się przekonasz.

                  Ale i w Polsce wystarczy się spotkać z przedstawicielami tzw. wolnych
                  kościołów: tam dopiero jest nawracanie na siłę i przekonanie o
                  całkowitej bezgrzeszności swoich razem z pewnością zbawienia...

                  > Nie przekonuje Was nawet [...]
                  > osadzenie na tym stolcu kobiety.

                  Co nigdy miejsca nie miało.
                  • profesorufo Re: a ja tam udaje 20.08.10, 23:44
                    Dziecko, poczytaj trochę a może doczytasz o papieżycy Joannie, która w czasie
                    procesji zaczęła rodzić. Zresztą wtedy (średniowiecze) Watykan był nazywany
                    największym burdelem ówczesnego świata. A jak już dotrzesz do niej to doczytasz
                    o kupczeniu stanowiskami w kościele. To ta sama książka.
                    Być może świata nie znam, gdyż odwiedziłem, jak do tej pory, 72 państwa. Jak na
                    60 na karku to chyba nieźle?
                    Z kościołami innych wyznań też się nie spotykam - jestem nieochrzczonym ateista
                    i proszę dać mi święty spokój z wszelką indokrynacją. A w Arabii Saudyjskiej też
                    byłem i przeszkadzali mi tylko ci wyjcy z minaretów. Natomiast w klubach dla
                    gości zagranicznych nawet alkohol też podają. Proszę o nieobrażanie ludzi za
                    poglądy i wiedzę, której brakuje komentatorowi.
                    Proponuję przeczytać:
                    - Alexander Demandt -"Prywatne życie cesarzy rzymskich"
                    - Robert A. Haasler - "Tajne sprawy papieży"
                    - Robert A. Haasler - Kobiety Watykanu"
                    To na początek. Później można będzie również poczytać polskich autorów, również
                    księży.
                    Pozdrawiam i zachęcam do lektury.
                    • dominikjandomin Re: a ja tam udaje 22.08.10, 00:47
                      Legenda o papieżycy jest mi znana. Jak i fakt, ze nie jest
                      potwierdzona przez historię.

                      Książek z bredniami czytałem więcej, niż tu podajesz. Co nie zmienia
                      faktu, ze są to brednie.

                      A skoro, jak sam napisałeś, nie spotykasz się z przedstawicielami
                      innych wyznań, to wcześniej napisałeś bzdety, ze "tylko z katolikami
                      nie da się pogadać" - też wiedzę o tym czerpiesz z książek? Typowe
                      dla ateisty.
                    • gruszkasia Re: a ja tam udaje 04.07.11, 15:13
                      profesorufo napisał:


                      > Z kościołami innych wyznań też się nie spotykam - jestem nieochrzczonym ateista
                      > i proszę dać mi święty spokój z wszelką indokrynacją.

                      coś tam jednak wyznajesz, mizoginizm mianowicie. Witaj w klubie religijnych.
                  • mroofka_w Re: a ja tam udaje 05.07.11, 00:15
                    wyobraź sobie, że jestem protestantem i jakoś nie mam w zwyczaju indoktrynować nikogo. jedyne co robię, to głoszę ewangelię, zgodnie z prostym "idźcie i nauczajcie". czy to takie trudne do zrozumienia, że jak się z czegoś cieszysz, to po prostu się tym chwalisz? nie rozumiem, skąd u ciebie takie poczucie zagrożenia indoktrynacją? jeśli rozmawiasz z ateistą, to bądź uprzejmy kierować swoje negatywne i emocjonalne uwagi do osoby, której twoja wypowiedź dotyczy, a nie wyrzucać z siebie obraźliwych uwag wobec wszystkich innych osób. bynajmniej nie świadczy to o twoim miłosierdziu i nie mówię tego z przekąsem, tylko ze szczerym zainteresowaniem. gdzie jest twoje miłosierdzie i tolerancja chrześcijaninie, skoro pozwalasz sobie obrażać innych, a nie wychodzić do nich z sercem, pokorą i miłością?
              • piss-kup Re: a ja tam udaje 20.08.10, 18:16
                Bredzisz ...kutasie z lasu.
                Klekanie to oznaka poddanstwa i niewolnictwa!!!!
                Dlaczego ktos kto nie uznaje, ma klekac przed waszym czy jakimkolwiek innym
                mzimu w jakimkolwiek miejscu udajac "sluge bozego" jesli takim nie jest i sie
                nie czuje?
                Tez jestem ateista i do kosciolow staram sie wogle nie wchodzic pod zadnym innym
                wzgledem... niz tylko jako zabytek architektury.
                • pekulityk Re: a ja tam udaje 04.07.11, 11:29
                  lepiej wcale nie wchodź do takich miejsc jeśli wierzy wisi ich krzyż to tam nie leź bo łatwo się zarazić w takich miejscach demonami big_grin
                  • qbel2 Re: a ja tam udaje 04.07.11, 12:02
                    Ten kraj jest - za przeproszeniem - tak upierdolony krzyżami, że nie da się tego omijać. Jeszcze trochę, to w publicznych kiblach będziecie wieszać krzyż + tzw. Bozinkę + portret JP II.

                    A do kościoła chodzę np. na śluby znajomych, nie dla guseł tam odprawianych, tylko dla znajomych. I zachowuję się tak jak autor wątku.
              • majka_77 Re: a ja tam udaje 04.07.11, 13:10
                ateista ma problem - dlaczego ma klękać przed Bogiem, w którego nie wierzy? ja w kościele stoję w takiej sytuacji, siedzenie wydaje mi się jednak niegrzeczne w momencie dla większości tak ważnym i wzniosłym. za to rozmaite uprawiane w kościołach przykuce wydają mi się żałosne - jak się państwo odstroili do kościoła i żal im uklęknąć, bo się spodenki czy sukienusia ubrudzą...
                swoją drogą Bóg sporej części "innowierców" - protestantów czy prawosławnych a nawet żydów to ten sam Bóg, co katolików.
                i jeszcze jedno - jakbym się znalazła z powodów rozmaitych w meczecie w czasie modlitwy to też mam głową o dywanik walić, bo co mi tam za różnica?
              • curvaturadiculo Re: a ja tam udaje 04.07.11, 15:04
                > olala_29 napisała:
                >
                > > Mam ten sam problem co autorka wątku i też siadam, bo klękanie uważam za
                > > profanację
                >
                > Nie no, litości boisz się, że Bóg ześle na ciebie piorun jak klękniesz ? wink
                >
                > Ja rozumiem innowierców, że nie chcą klękać i robić znaku krzyża- w końcu byłab
                > y to obraza dla ichniejszego Boga, ale ateista tego problemu nie ma.

                I wierzący oczywiście nie powinni mieć żadnego problemu z klękającymi ateistami. Bo niby jaki?
                Można sobie uważać, że klękający ateista to profanacja, ale jest to pogląd błędny.

                Gdzie jest tak napisane? Nigdzie. Co jest profanacją jest dokładnie opisane, w odpowiednich ksiązkach i pouczeniach i nie ma potrzeby by poza to wychodzić czyli być świętszym od papieża.
            • ale_o_cso_chodzi Re: ateista w kościele 04.07.11, 16:10
              A ja nie siadam wcale. Stoję najczęściej tuż przy ścianie, nie uczestniczę aktywnie w jakikolwiek sposób, mimo że wieloletnia przynależność do Kościoła katolickiego sprawia, że dokładnie wiem, kiedy wstawać, kiedy klękać etc.
              Staniem nie okazujesz braku szacunku, nie zachowujesz się ostentacyjnie, nie słuchaj znajomych, którzy mówia, że takie zachowanie jest neiodpowiednie.
          • maciekkoz Re: ateista w kościele 04.07.11, 13:44
            Jestem ateistą. Do kościoła chodzę jedynie z okazji wesel.

            Ostatnio byłem świadkiem na ślubie przyjaciela i nie miałem problemu z klękaniem czy też komunią (lubię opłatki wink )

            Nie traktowałem ślubu duchowo, ale też nie jest dla mnie żadną ujmą żeby klęknąć czy wstać jeżeli takie są zwyczaje.
            • ale_o_cso_chodzi Re: ateista w kościele 04.07.11, 16:12
              no właśnie - to nie jest zwyczaj czy tradycja, to jest religia, albo się coś wyznaje i to pokazuje (niekoniecznie ostentacynie smile), albo się nie wyznaje i nie stawai się znaku równości pomiędzy tradycją a religią.
      • curvaturadiculo Re: ateista w kościele 04.07.11, 14:59
        Co ci ludzie chcą?
        A jakby buddysta albo muzułmanin przyszedł na ślub kogoś z rodziny, to?
        Oni sobie po prostu nie potrafią wyobrazić sytuacji, z którą jeszcxze się nie spotkali.

        Stosują zasadę "minimum myślenia" czyli, nie zastanawiaj się nad tym co cię jeszcze nie spotkało,
        pomyślisz ewentualnie później czyli poszkodzie.
    • e.kiwi Re: ateista w kościele 17.08.10, 12:32
      Ani niegrzecznie, ani ostentacyjnie.
      Po prostu, jak osoba która znalazła się tu nie z powodów religijnych,
      lecz towarzyskich, bo takie są śluby.
      Zgadzam się z tym, że stanie na uboczu jest najwłaściwsze, ale
      siadanie w ławce... nie byłabym tu rygorystyczna.
      Ci, którzy się naprawdę modlą, nie strzelają oczami na boki, szukając
      komu by tu wetknąć szpilę, kogo napiętnować...
      • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 13:04
        e.kiwi napisała:

        > siadanie w ławce... nie byłabym tu rygorystyczna.

        - pozycja siedząca jest niedopuszczalna gdy inni stoją lub klęczą.
        Przykładowo: powitanie, słuchanie hymnu i właśnie miejsca kultu religijnego, niezależnie co robią inni.

        > Ci, którzy się naprawdę modlą, nie strzelają oczami na boki,
        > szukając komu by tu wetknąć szpilę, kogo napiętnować...
        • dominikjandomin Re: ateista w kościele 18.08.10, 00:24
          nm.buba011 napisał:

          > e.kiwi napisała:
          >
          > > siadanie w ławce... nie byłabym tu rygorystyczna.
          >
          > - pozycja siedząca jest niedopuszczalna gdy inni stoją lub klęczą.
          > Przykładowo: powitanie, słuchanie hymnu i właśnie miejsca kultu
          religijnego, ni
          > ezależnie co robią inni.

          Jeśli osoba chorowita może siedzieć, to tak samo ateista. Zwłaszcza,
          że siedząc w ławce nie wyróżnia się. A tzw. klęczniki w ławkach w
          większości kościołów są tak beznadziejne, że i tak się przysiada na
          krawędzi ławki.
          • nm.buba011 Re: ateista w kościele 18.08.10, 14:20
            dominikjandomin napisał:

            > Jeśli osoba chorowita może siedzieć, to tak samo ateista.
            > Zwłaszcza, że siedząc w ławce nie wyróżnia się.

            - tak. Oczywiście, a jednak, mimo podobieństwa które to zauważamy my - śmiertelnicy, a co dopiero Absolut, jakim jest Bóg.
            Chcąc być w porządku do siebie, osoba wierząca a chora, w sytuacji niemożności klęczenia powinna wstać, a nie kamuflować klęczenie... kucaniem. Wyjątkiem będą osoby na wózkach.
            4-ro kadencyjny Franklin Delano Roosevelt wstawał z wózka/wyjątek w wyjątkach/.
            • dominikjandomin Re: ateista w kościele 18.08.10, 15:01
              nm.buba011 napisał:


              > Chcąc być w porządku do siebie, osoba wierząca a chora, w sytuacji
              niemożności
              > klęczenia powinna wstać, a nie kamuflować klęczenie... kucaniem.

              Myślałem o chorych, którzy siedzą. Niekoniecznie na wózkach. Nie
              każdy chory jest w stanie wyklęczeć / wystać ileś minut. A taka
              nowenna do MBNP trochę minut trwa.

              Kucanie zaś oczywiście nigdy nie wchodzi w rachubę. Choć kucają
              raczej zdrowi, nie chorzy.
      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 17.08.10, 14:14
        Mi to sie wydaje, ze klękanie podczas mszy w przypadku osob
        niewierzących, innowiercow itd to wyraz szacunku nie dla sacrum,
        ale zgromadzonych w swiatyni osob. Jestem agnostyczka i nie mam z
        tym problemu, z przekazywaniem sobie znaku pokoju tez nie. W
        zasadzie nie rozumiem, czemu siadac, wstawac lub kryć się za
        kolumną zamiast kękać. Korona z glowy spadnie, czy jak?
        • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 14:30
          bene_gesserit napisała:

          > nie rozumiem, czemu siadac, wstawac lub kryć się za
          > kolumną zamiast kękać. Korona z glowy spadnie, czy jak?

          - stanie to nie zaangażowanie się, ale pełne szacunku. Szczególnie, gdy jak zauważył Dominik, sporo wierzących imituje klęczenie... kucaniem.

          Klękanie to jest oddanie hołdu, a to już ogromna różnica. Szacunek a skrajny oportunizm.
          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 17.08.10, 14:50
            > Klękanie to jest oddanie hołdu, a to już ogromna różnica.
            Szacunek a skrajny op
            > ortunizm.

            Obawiam sie, ze motywacje moze ocenic jedynie osoba, ktorej to
            dotyczy - nie niezyczliwy obserwator.
            • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 15:23
              bene_gesserit napisała:

              > Obawiam sie, ze motywacje moze ocenic jedynie osoba, ktorej to
              > dotyczy - nie niezyczliwy obserwator.

              - obserwator niezależnie od stopnia życzliwości, jest uczestnikiem który formułuje oceny.
              Postawa niezgodna z przekonaniem a dla uzyskania bieżących korzyści to z definicji oportunizm. W tym przypadku, jak dla mnie... skrajny. Subiektywnie. To moja ocena takiego zachowania, nie konkretnych osób.
              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 17.08.10, 17:27
                > - obserwator niezależnie od stopnia życzliwości, jest
                uczestnikiem który formu
                > łuje oceny.
                > Postawa niezgodna z przekonaniem a dla uzyskania bieżących
                korzyści to z defini
                > cji oportunizm.

                Obserwator nader często popełnia błędy, jeśli kieruje sie afektem,
                a nie probuje zachować obiektywnosci.

                Przyklęknięcie w świątyni podczas mszy może być dla niektorych
                wyrażeniem szacunku dla obecnych w światyni. Jesli tak jest, nie
                mozna tego nazwac oportunizmem, bo kleczacemu nie chodzi o
                zapewnienie sobie korzyści, ale wyrażenie poważania obecnych.

                > W tym przypadku, jak dla mnie... skrajny. Subiektywnie. To moja
                > ocena takiego zachowania, nie konkretnych osób.

                Tak, twoja subiektywna, skrajnie niezyczliwa i aprioryczna ocena,
                ktora nic do wątku nie wnosi oprocz tradycyjnego fermentu wokol
                twoich wypowiedzi.
                • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 17:47
                  bene_gesserit napisała:

                  > bo kleczacemu nie chodzi o
                  > zapewnienie sobie korzyści, ale wyrażenie poważania obecnych.

                  - oportunizm i udawanie. Oszukiwanie obecnych. Człowiek wierzący, a jednocześnie rozsądny i tolerancyjny, dopuszcza obecność "innych" w miejscu kultu.

                  > Tak, twoja subiektywna, skrajnie niezyczliwa i aprioryczna ocena,
                  > ktora nic do wątku nie wnosi oprocz tradycyjnego fermentu wokol
                  > twoich wypowiedzi.

                  - to dotyczy oceny mojej osoby, a więc nie wiele wnosi do aspektu merytorycznego omawianego wątku.
                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 17.08.10, 18:47
                    nm.buba011 napisał:

                    > > bo kleczacemu nie chodzi o
                    > > zapewnienie sobie korzyści, ale wyrażenie poważania obecnych.
                    >
                    > - oportunizm i udawanie. Oszukiwanie obecnych. Człowiek wierzący,
                    a jednocześn
                    > ie rozsądny i tolerancyjny, dopuszcza obecność "innych" w miejscu
                    kultu.

                    Czlowiek myslacy i wrazliwy dopuszcza mozliwosc wyrazania szacunku
                    takze tym, ktorzy nie sa rozsadni i tolerancyjni.

                    > - to dotyczy oceny mojej osoby, a więc nie wiele wnosi do aspektu
                    merytoryczne
                    > go omawianego wątku.

                    Ależ oczywiście. Wolę to niż aluzyjki i złoliwostki pod adresem
                    wypowiadających się.
                    • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 20:43
                      bene_gesserit napisała:

                      > Czlowiek myslacy i wrazliwy dopuszcza mozliwosc wyrazania szacunku
                      > takze tym, ktorzy nie sa rozsadni i tolerancyjni.

                      - więc także będzie gotów całować po rękach hierarchów, oraz przedmioty
                      związane z kultem i oddawał im cześć. Pułapka konsekwencji.

                      > Ależ oczywiście. Wolę to niż aluzyjki i złoliwostki pod adresem
                      > wypowiadających się.

                      - nazwanie postawy oportunizmem, w dodatku skrajnym, uważasz za... aluzyjkę?
                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 17.08.10, 22:32
                        nm.buba011 napisał:

                        > - więc także będzie gotów całować po rękach hierarchów, oraz
                        przedmioty
                        > związane z kultem i oddawał im cześć. Pułapka konsekwencji.

                        Brak pulapki. Jesli ma chęc i potrzebe spotykania sie z hierarchami
                        na plaszczyznie religijnej, nie prywatnej czy zawodowej - to
                        owszem, czemu nie. Natomiast oddawanie czci przedmiotom to kwestia
                        intencji, nie gestu.

                        > - nazwanie postawy oportunizmem, w dodatku skrajnym, uważasz
                        za... aluzyjkę?

                        Nazywam zlośliwostkami notoryczne i wielokrotne czepianie sie
                        autorów wątków i forumowiczow zupelnie na marginesie dyskusji, a
                        najczesciej kompletnie OT, jak np w tym watku, w ktorym
                        zdecydowalam sie przystawic ci lusterko.
                        • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 22:59
                          bene_gesserit napisała:

                          > Brak pulapki. Jesli ma chęc i potrzebe spotykania sie z hierarchami
                          > na plaszczyznie religijnej, nie prywatnej czy zawodowej - to
                          > owszem, czemu nie. Natomiast oddawanie czci przedmiotom to kwestia
                          > intencji, nie gestu.

                          - osoba z poza danej religii, przejawia chęć spotkań na płaszczyźnie
                          religijnej. Niedorzeczność rozumowania lub szczyt... oportunizmu/wprost jego
                          definicja/.

                          > Nazywam zlośliwostkami notoryczne i wielokrotne czepianie sie
                          > autorów wątków i forumowiczow zupelnie na marginesie dyskusji, a
                          > najczesciej kompletnie OT, jak np w tym watku, w ktorym
                          > zdecydowalam sie przystawic ci lusterko.

                          - tu już osobiste problemy, wykraczające poza watek i s-v.
                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 18.08.10, 01:58
                            nm.buba011 napisał:

                            > bene_gesserit napisała:
                            >
                            > > Brak pulapki. Jesli ma chęc i potrzebe spotykania sie z
                            hierarchami
                            > > na plaszczyznie religijnej, nie prywatnej czy zawodowej - to
                            > > owszem, czemu nie. Natomiast oddawanie czci przedmiotom to
                            kwestia
                            > > intencji, nie gestu.
                            >
                            > - osoba z poza danej religii, przejawia chęć spotkań na
                            płaszczyźnie
                            > religijnej. Niedorzeczność rozumowania lub szczyt...
                            oportunizmu/wprost jego
                            > definicja/.

                            ...lub nader uboga wyobraznia plus brak zyczliwości. Znowu uncertain

                            > - tu już osobiste problemy, wykraczające poza watek i s-v.

                            Bo ja wiem? Drazni mnie uporczywa nieuprzejmosc na tym forum,
                            dlatego zdecydowalam sie mimo oporow temat poruszyc i zaadresować.
                            • nm.buba011 Re: ateista w kościele 18.08.10, 10:33
                              bene_gesserit napisała:

                              > Bo ja wiem? Drazni mnie uporczywa nieuprzejmosc na tym forum,
                              > dlatego zdecydowalam sie mimo oporow temat poruszyc i zaadresować.

                              - drażni?
                              A może tendencyjnie odczytujemy?

                              Proponuję, po raz kolejny, nie pisać o piszących.
                              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 18.08.10, 11:24
                                > Proponuję, po raz kolejny, nie pisać o piszących.

                                To jest swietny pomysl... zwlaszcza jesli wychodzi od ciebie. Z
                                grubsza o to mi chodzilo.
            • gonzo44 "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 20:11
              w odpowiedzi na:
              > > Klękanie to jest oddanie hołdu, a to już ogromna różnica.
              > >Szacunek a skrajny oportunizm.

              bene_gesserit napisała:
              > Obawiam sie, ze motywacje moze ocenic jedynie osoba, ktorej to
              > dotyczy - nie niezyczliwy obserwator

              trochę się pogubiłaś. osoba, "której rzecz dotyczy" (tzn. ta, która
              nie klęka a stoi lub siedzi) to ta której odpowiadasz... i
              wypowiadając się nt. oportunizmu dokonała oceny.

              "nieżyczliwy obserwator" natomiast to zapewne "bliska osoba"
              założycielki wątku, która mówi że:
              (mowa o staniu lub siedzeniu zamiast klękania, gdybyś się pogubiła)

              "Ostatnio usłyszałam od bliskiej osoby, że zachowuję się
              niegrzecznie i ostentacyjnie".

              powiedz to załozycielce wątku lub jej "bliskiej osobie". powiedz to
              tysiącom pogan, którzy woleli głowę pod topór połozyć niż chrzest
              przyjąć. a w końcu to tylko polanie wodą, prawda ?

              no, ale dla ciebie jak "uklęknąć to korona z głowy nie spadnie"
              mało rozumiesz.
              • bene_gesserit Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 20:16
                Malo rozumiem, bo nie pojmuje, co w tym sporze robią wyznawcy
                przedchrzescijanskich religii. Nie zrozumiem takze, jesli dodasz
                predstawicieli innych kultur nawracanych ogniem i mieczem,
                zapewniam.
                • gonzo44 Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 20:41
                  bene_gesserit napisała:

                  > Malo rozumiem, bo nie pojmuje, co w tym sporze robią wyznawcy
                  > przedchrzescijanskich religii. Nie zrozumiem takze, jesli dodasz
                  > predstawicieli innych kultur nawracanych ogniem i mieczem,
                  > zapewniam.

                  dobre, dobre - nie rozumiesz "co w tym sporze robią wyznawcy
                  przedchrześcijańskich religii". pewnie nie zrozumiesz też co robią
                  wyznawcy religii chrześcijańskich - np. protestantów, wspominanych w
                  tym wątku.

                  wszyscy widzą, że mało pojmujesz - ale poza tym to kpisz czy o drogę
                  pytasz?

                  BTW: "w tym sporze" - w kategoriach "sporu" rozpatrujesz sprawę ty.
                  oraz "nieżyczliwi obserwatorzy" przez ciebie wspominani.
                  • bene_gesserit Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 20:56
                    Chcę, zebys zmienil ton - ten, ktorego teraz uzywasz jest dosc
                    ordynarny i nie zamierzam kontynuowac dyskusji, dopoki nie zrobisz
                    sie grzeczniejszy.

                    Poza tym, mam wrazenie, na podobne twoim zarzuty i watpliwosci, ale
                    wyrazone w o wiele jasniejszy sposob odpowiedzialam juz w tym watku.
                    • gonzo44 Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 21:17
                      bene_gesserit napisała:

                      > Chcę, zebys zmienil ton - ten, ktorego teraz uzywasz jest dosc
                      > ordynarny i nie zamierzam kontynuowac dyskusji, dopoki nie zrobisz
                      > sie grzeczniejszy.

                      nie uważam, aby mój ton był ordynarny, podobnie jak nie klęczenie w
                      kościele było jakoby wyrazem braku szacunku, co usiłujesz udowodnić.

                      twoje "chcenie" nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem a chęć
                      kontynuacji dyskusji, czy też raczej "sporu" - jak raczyłas
                      wcześniej zauważyć - żadnym obligo.

                      i ta pani w sporze z nm.buba011 akapit wyżej śmie twierdzić, że "nie
                      pisze o piszących"
                      paradne
                    • lia.13 Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 21:55
                      wybacz, ale jak czytam Twoje wypowiedzi, to i tak się dziwię, że Twoi rozmówcy
                      zachowali cierpliwość wink
                      Ja jestem katoliczką i ja się nie zgadzam, aby nie-katolik klękał gdy ja klęczę,
                      nadużywał znaku krzyża, czy też przyjmował Komunię Świętą, "bo korona im z głowy
                      nie spadnie". Te gesty wykonywane przez nie-katolika trywializują coś, do czego
                      ja podchodzę bardzo poważnie.
                      Nigdy nawet nie wpadłabym na pomysł, aby w synagodze czy w meczecie klękać i
                      odprawiać modły, które nie są moimi modlitwami.
                      Cy wy ludzie nie widzicie, że dlatego właśnie Kościół jest obecnie w takiej
                      zapaści, gdyż za dużo ważnych rytuałów stało się pustymi gestami, wykonywanymi
                      gdzie popadnie i jak popadnie, bo TAK WYPADA? Później takie oszołomy bronią
                      krzyża na Pl. Piłsudskiego, krzyża, który nigdy nie został poświęcony, zatem z
                      punktu widzenia Kościoła jest tylko dwoma pieńkami zbitymi razem. W końcu już w
                      Starym Testamencie Bóg mówił ludziom, aby nie stawiali sobie namacalnych bożków.
                      Dopiero modlitwa i poświęcenie przedmiotu czyni go elementem kultu. A tu co
                      mamy? Złotego cielca.
                      • curvaturadiculo Re: "obawia się" - dobre, dobre 04.07.11, 15:36
                        > wybacz, ale jak czytam Twoje wypowiedzi, to i tak się dziwię, że Twoi rozmówcy
                        > zachowali cierpliwość wink
                        > Ja jestem katoliczką i ja się nie zgadzam, aby nie-katolik klękał gdy ja klęczę

                        O, totalitaryzm katolików objawił się w całej rozciągłości.
                        Nie zaczynajcie z nimi żadnych dyskusji i najlepiej unikajcie tych oszołomów,
                        z wypranymi do czysta mózgami.

                        Ona "się nie zgadza" by ktoś sobie klęczał, albo stał albo robił coś ze swoją czapka.
                        Typowy agresywny oszołom, który uzurpuje sobie prawo do mówienia innym
                        czy mają stać czy siedzieć, śmiać się czy płakać choć nikt mu takiego prawa oficjalnie
                        nigdzie nie nadał.

                        Pamiętam jak dawno temu dwie zasuszone, a w ogóle nieznane mi, przygłupy, zapewne "siostry konspiracyjne" albo jakieś inne cioty rewolucji, próbowały mnie zmusić do zgaszenia papierosa palonego w miejscu publicznym i na wolnym powietrzu.

                        One dopiero co brały udział w jakiejś uroczystości w pobliżu, która i tak już się skończyła
                        i nie odbywała się wcale w tym miejscu gdzie one się znajdowały tylko w oddalonym kościele.
                        One były tylko częścią tłumku, który sięgał dosyć daleko od tego kościoła.

                        Jak powiedziałem uroczystość już się skończyła i tłumek w zasadzie już się rozchodził.

                        Ich totalitanie uformowane umysły i poczucie władzy (nie wiem skąd wzięte) nakazywały im szukać pretekstów do "prostowania kręgosłupów" każdemu kto im w jakiś sposób podpadł i wpędzania go
                        w kompleks winy.

                        Dlatego pewnie ciągle wyobrażały sobie jakies sytuacje, w których ich "uczucia religijne" są obrażane.

                        Te uczucia, jak się okazuje, mogą przybierać formy nie opisane w żadnej Biblii ani Katechiźmie,
                        czyli zgoła pogańskie.
              • dominikjandomin Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 23:22
                gonzo44 napisał:


                >powiedz to
                > tysiącom pogan, którzy woleli głowę pod topór połozyć niż chrzest
                > przyjąć.
                >
                > no, ale dla ciebie jak "uklęknąć to korona z głowy nie spadnie"
                > mało rozumiesz.

                Równie dobrze: powiedz to tysiącom chrześcijan, którzy woleli głowę
                pod topór dać niż złożyć pokłon bóstwom. Powiedz to tysiącom
                chrześcijan, którzy do dziś wolą zostać zamordowani, niż składać
                hołdy bóstwom po całym świecie.
                • a1ma Re: "obawia się" - dobre, dobre 19.08.10, 23:26
                  dominikjandomin napisał:

                  > gonzo44 napisał:
                  >
                  >
                  > >powiedz to
                  > > tysiącom pogan, którzy woleli głowę pod topór połozyć niż chrzest
                  > > przyjąć.
                  > >
                  > > no, ale dla ciebie jak "uklęknąć to korona z głowy nie spadnie"
                  > > mało rozumiesz.
                  >
                  > Równie dobrze: powiedz to tysiącom chrześcijan, którzy woleli głowę
                  > pod topór dać niż złożyć pokłon bóstwom. Powiedz to tysiącom
                  > chrześcijan, którzy do dziś wolą zostać zamordowani, niż składać
                  > hołdy bóstwom po całym świecie.

                  Ale po co?
                  Przecież chrześcijan nikt tu nie nakłania do zaprzeczenia ich przekonaniom, bo
                  przecież "korona im z głowy nie spadnie". To katolicy nakłaniają do tego
                  ateistów i wielki foch, kiedy protestujemy.
                  • dominikjandomin Re: "obawia się" - dobre, dobre 20.08.10, 15:22
                    a1ma napisała:

                    >To katolicy nakłaniają do tego
                    > ateistów i wielki foch, kiedy protestujemy

                    Nie "katolicy", tylko NIEKTÓRZY z katolików.

                    Mnie obrażałabyś udawaniem i bezmyślnym małpowaniem gestów,
                    przystępowaniem do komunii.

                    A też jestem katolikiem.
                    • a1ma Re: "obawia się" - dobre, dobre 20.08.10, 15:36
                      dominikjandomin napisał:

                      > a1ma napisała:
                      >
                      > >To katolicy nakłaniają do tego
                      > > ateistów i wielki foch, kiedy protestujemy
                      >
                      > Nie "katolicy", tylko NIEKTÓRZY z katolików.
                      >
                      > Mnie obrażałabyś udawaniem i bezmyślnym małpowaniem gestów,
                      > przystępowaniem do komunii.
                      >
                      > A też jestem katolikiem.

                      Nie napisałam WSZYSCY katolicy, więc nie rozumiem zarzutu.
                      • dominikjandomin Re: "obawia się" - dobre, dobre 22.08.10, 00:51
                        a1ma napisała:

                        > Nie napisałam WSZYSCY katolicy, więc nie rozumiem zarzutu.

                        Ateiści to idioci. Ateiści to pedofile.

                        "Nie napisałem WSZYSCY, więc nie rozumiem zarzutu".

                        TERAZ rozumiesz?
                        • a1ma Re: "obawia się" - dobre, dobre 23.08.10, 09:58
                          dominikjandomin napisał:

                          > a1ma napisała:
                          >
                          > > Nie napisałam WSZYSCY katolicy, więc nie rozumiem zarzutu.
                          >
                          > Ateiści to idioci. Ateiści to pedofile.
                          >
                          > "Nie napisałem WSZYSCY, więc nie rozumiem zarzutu".
                          >
                          > TERAZ rozumiesz?

                          Nie, teraz straciłam ochotę do kontynuowania dyskusji.
                          Nie mój poziom, dziękuję bardzo.
                          • dominikjandomin Re: "obawia się" - dobre, dobre 23.08.10, 13:44
                            a1ma napisała:

                            > Nie, teraz straciłam ochotę do kontynuowania dyskusji.
                            > Nie mój poziom, dziękuję bardzo.

                            Nie twój poziom, gdy ci się wytknie twój błąd - albo może jednak
                            CELOWE DZIAŁANIE, którym OBRAŻASZ innych i wykaże, że jednak twe
                            "argumenty" o nieużyciu słowa "wszyscy" są nic nie warte?

                            Dobrze, nie dyskutuj.
            • d1ler Re: ateista w kościele 20.08.10, 06:54
              Tenże "nieżyczliwy obserwator" widocznie sam robi wszystko na pokaz,
              skoro w kościele zamiast skupić się na modlitwie, obserwuje kto mu
              "bruździ".
        • vigilansx Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:59
          ale ty głupia jesteś, mam klękać tylko dlatego, że stado baranów
          klęka? smile
          i to przed kim klęka, nie przed Bogiem bo czegoś takiego nie ma,
          tylko przed klechą
        • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 21:38
          jesteś agnostyczką, czyli nie wierzysz w Boga, gdyż nie ma na niego żadnych
          dowodów i klęczysz w kościele podczas uroczystości rodzinnych? Powiem, że jestem
          zszokowana. Poco klęczysz? Co ci to daje? Myślisz, że poprzez klękanie, udawanie
          religijnego zaangażowania staniesz się częścią Kościoła? Nie mogę tego pojąć. Ja
          jestem katoliczką i uważam, że wstawanie, gdy wszyscy wstają jest ok, natomiast
          klękanie absolutnie nie. Po co???? Stanie podczas klękania? Również nie jest
          zasadne, gdyż żaden z katolików wtedy nie stoi, a poza tym, bezsensownie odstaje
          się z tłumu. Powiem jeszcze, że ja osobiście podczas klęczenia na ogół pochylam
          głowę i jestem pogrążona w modlitwie, zatem nie rozglądam się dookoła,
          sprawdzając czy inni tez uklękli, czy może siedzą albo stoją. W ogóle mnie to
          nie interesuje, zatem argumentacja o dostosowaniu się, o krakaniu między wronami
          jak i one czynią jest jak uderzenie kulą w płot.
    • roseanne Re: ateista w kościele 17.08.10, 14:54
      najpopularniejsze przyjete formu to stac i siadac zgodnie z grupa
      lub stac caly czas
    • panda74 Re: ateista w kościele 17.08.10, 17:36
      Uważam, że ateista spokojnie może usiąść w momencie, gdy pozostali klęczą. Bez
      przesady, by również miał klęknąć, niby dlaczego? Bardzo ładnie, jeśli wstanie,
      gdy robią to pozostali. A z tym staniem non-stop na uboczu też nie przesadzajmy,
      nie każdy wystoi godzinę, zwłaszcza osoby starsze czy schorowane. A i pośród
      nich, wbrew pozorom, zdarzają się ateiści. I mają prawo pójść na ślub, chrzciny
      czy pogrzeb.
      Pozdrawiam smile
      • nm.buba011 Re: ateista w kościele 17.08.10, 20:36
        panda74 napisała:

        > Uważam, że ateista spokojnie może usiąść w momencie, gdy pozostali
        > klęczą.

        - absolutnie nie. Obraziłby uczucia obecnych wierzących. Podobnie jak wyciągać dłoń na powitanie, w pozycji siedzacej.
        Przesada w drugą stronę, w opozycji do klęczenia dla "towarzystwa".
        • dominikjandomin Re: ateista w kościele 18.08.10, 00:33
          nm.buba011 napisał:

          > panda74 napisała:
          >
          > > Uważam, że ateista spokojnie może usiąść w momencie, gdy
          pozostali
          > > klęczą.
          >
          > - absolutnie nie. Obraziłby uczucia obecnych wierzących.

          Uważam się za osobę wierzącą. Bardziej moje uczucia obrażają
          kucający. Oraz matki z pociechami, które pomyliły kościół z placem
          zabaw. Siadający mnie nie obrażają. Ale też ja mam widok z innej
          perspektywy, zza ołtarza nie widać, czy ktoś klęknął, czy siadł.

          A i tak wiadomo, że na ślubach i pogrzebach zazwyczaj połowa to
          niepraktykujący. To doskonale widać. I jakoś nikt się nie oburza
          (przynajmniej u mnie, może gdzie indziej jest inaczej).
          • nm.buba011 Re: ateista w kościele 18.08.10, 10:39
            dominikjandomin napisał:

            > Siadający mnie nie obrażają.

            - mnie podobnie. Duże jest prawdopodobieństwo, że innych mogą.
          • bling.bling obraza uczuć 19.08.10, 19:14
            > Uważam się za osobę wierzącą. Bardziej moje uczucia obrażają
            > kucający. Oraz matki z pociechami, które pomyliły kościół z placem
            > zabaw. Siadający mnie nie obrażają. Ale też ja mam widok z innej
            > perspektywy, zza ołtarza nie widać, czy ktoś klęknął, czy siadł.

            Jakich uczuć? Co wyście powariowali z tą obrazą uczuć. Jak można obrażać uczucie? Litości!!! Jako to jest stan emocji kiedy twoje uczucia są obrażane?
            • turbo_wesz Re: obraza uczuć 20.08.10, 12:55
              bierzesz wdech powietrza - ale religia Wielkiego Jesiotra Dwugarbnego zabrania wdychania naraz ilości powietrza o liczbie moli podzielnej przez 41. i już czyjeś uczucia religijne są obrażane.

              inny przykład:
              wyznawcy Małego Latającego Czajniczka (pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella) mogą się czuć urażeni, kiedy złomujesz stary czajniczek, jako że czajniczek jest przedmiotem kultu

              prawda, że logiczne ?
        • gentool Re: ateista w kościele 04.07.11, 13:03
          Siedzenie podczas gdy pozostali klęczą nie jest żadną przesadą czy okazywaniem braku szacunku. Przecież podczas mszy też zdarzają się momenty, w których niektórzy (wierzący) klęczą a inni siedzą. Dzieje się tak np. po przyjęciu komunii, nikt nie wstaje wówczas dlatego, że jego sąsiad właśnie wrócił na miejsce i się modli klęcząc. Jeśli o mnie chodzi to wstaje i siadam zgodnie z pozostałymi, plus to o czym pisałem powyżej, a jedyną czynnością w której biorę udział to przekazanie znaku pokoju, bo uważam je za neutralne światopoglądowo. Jeśli kogoś moje "nieklękanie" obraża, trudno deal with it, równie dobrze mnie może obrażać czyiś kolor sznurowadeł.
    • a1ma Re: ateista w kościele 18.08.10, 09:54
      Robię dokładnie tak samo, jak Ty.
      I nie widzę w tym nic dziwnego - tak samo, jak nie biję czołem w ziemię w
      świątyni muzułmańskiej, nie będę wygłupiać się ze znakiem krzyża czy modlitwą
      katolicką - to byłoby właśnie niegrzeczne, bo dla mnie te gesty nie mają żadnego
      znaczenia.
      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 18.08.10, 11:29
        jednoczesnie wszyscy wchodzacy do meczetu sa zobowiazani zdjac
        obuwie, a w wielu miejscach wszyscy wchodzacy do kosciola sa
        zobowiązani do zakrycia glebokich dekoltow, zaslonienia obnazonych
        kusymi spodniczkami nog; turysci w swiatyniach sa zobowiązani mowić
        szeptem, o ile w ogle itd itd itd
        I to jest wlasnie wyraz szacunku dla wiernych, nawet jesli sie
        samemu nie wierzy, albo wierzy w cos innego.
        • a1ma Re: ateista w kościele 18.08.10, 14:02
          bene_gesserit napisała:

          > jednoczesnie wszyscy wchodzacy do meczetu sa zobowiazani zdjac
          > obuwie, a w wielu miejscach wszyscy wchodzacy do kosciola sa
          > zobowiązani do zakrycia glebokich dekoltow, zaslonienia obnazonych
          > kusymi spodniczkami nog; turysci w swiatyniach sa zobowiązani mowić
          > szeptem, o ile w ogle itd itd itd
          > I to jest wlasnie wyraz szacunku dla wiernych, nawet jesli sie
          > samemu nie wierzy, albo wierzy w cos innego.

          Ależ oczywiście, zawsze przestrzegam zasad związanych z ubiorem i zachowaniem w
          miejscach kultu religijnego, ale jednak to zupełnie co innego, niż uczestnictwo
          w obrzędach.
          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 18.08.10, 14:38
            Klękanie i wstawanie w odpowiednich momentach zalicza sie do tego
            samego rodzaju zachowan, w przeciwienstwie do odmawiania modlitw,
            żegnania sie itd
            • a1ma Re: ateista w kościele 18.08.10, 14:58
              Nie, klękanie nie jest neutralne światopoglądowo, nie ma takiego zachowana w
              kanonach sv. Podobnie jak nie klękam w świątyniach innych wyznań (widziałaś
              kiedyś turystów klękających w meczetach lub synagogach?), w katolickich też nie
              będę. Z szacunku dla wiernych wstaję lub chcąc właśnie uniknąć ostentacji - siedzę.
              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 18.08.10, 17:03
                a1ma napisała:

                > Nie, klękanie nie jest neutralne światopoglądowo, nie ma takiego
                zachowana w
                > kanonach sv.

                A mozesz podac zrodlo tych kanonow?

                > Podobnie jak nie klękam w świątyniach innych wyznań (widziałaś
                > kiedyś turystów klękających w meczetach lub synagogach?),

                Nigdy nie uczestniczylam w obrzedach religijnych ani w meczecie,
                ani w synagodze, tym bardziej w towarzystwie innych innowierców,
                wiec trudno mi powiedziec. Powaznie bylas swiadkiem obrządków w
                meczecie?

                Z szacunku dla wiernych wstaję lub chcąc właśnie uniknąć
                ostentacji - sie
                > dzę.

                Czyli stanie jest ok, jest wyrazem szacunku dla wiernych, ale
                kleczenie już nie. Czemu wlasciwie? Nie rozumiem tego.
                • pavvka Re: ateista w kościele 18.08.10, 17:20
                  bene_gesserit napisała:

                  > > Podobnie jak nie klękam w świątyniach innych wyznań (widziałaś
                  > > kiedyś turystów klękających w meczetach lub synagogach?),
                  >
                  > Nigdy nie uczestniczylam w obrzedach religijnych ani w meczecie,
                  > ani w synagodze, tym bardziej w towarzystwie innych innowierców,
                  > wiec trudno mi powiedziec. Powaznie bylas swiadkiem obrządków w
                  > meczecie?

                  Ja byłem wielokrotnie. W meczetach akurat nie ma mebli do siedzenia
                  i pozycja klęcząco-przykucnięta (taka jak tu:
                  www.sptimes.com/2007/11/30/images/tb_PasMosque_450story.jpg )
                  jest po prostu normalną pozycją w trakcie przebywania tam, a nie
                  formą oddawania czci. Taką funkcję pełnią pokłony.

                  Obserwując modlitwy w meczetach zawsze kucałem z boku i siedziałem
                  spokojnie. Co ciekawe, raz zdarzyło mi się, że poproszono mnie o
                  przyłączenie się do modlących się (proszący wiedzieli, że nie jestem
                  muzułmanimem).
                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 09:49
                  bene_gesserit napisała:

                  > a1ma napisała:
                  >
                  > > Nie, klękanie nie jest neutralne światopoglądowo, nie ma takiego
                  > zachowana w
                  > > kanonach sv.
                  >
                  > A mozesz podac zrodlo tych kanonow?

                  Nie mogę podać źródła czegoś, czego nie ma wink
                  Jeśli Ty twierdzisz, że klękanie jest obowiązującą zgodnie z sv formą zachowań w
                  jakiejkolwiek innej sytuacji, neutralną światopoglądowo, to może będziesz w
                  stanie podać jakikolwiek przykład? Chętnie ze źródłem.

                  W kościele katolickim klękanie jest formą oddania czci bóstwu, klęka się tylko w
                  konkretnych, najbardziej uroczystych momentach.
                  Pozycja stojąca jest wystarczająco godna i nieuwłaczająca wyznawcom wiary, co
                  miałoby na celu moje klękanie? Chyba tylko niewyróżnianie się z tłumu.

                  > Nigdy nie uczestniczylam w obrzedach religijnych ani w meczecie,
                  > ani w synagodze, tym bardziej w towarzystwie innych innowierców,
                  > wiec trudno mi powiedziec.

                  No właśnie - nie uczestniczyłaś.
                  Ja też nie uczestniczę, jestem tylko obserwatorem. Nie chcę uczestniczyć, więc
                  zachowuję postawę neutralną. Pozycja na klęczkach nie jest w moim pojęciu w
                  żadnej mierze neutralna, więc nie klękam.
                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 10:52
                    a1ma napisała:

                    > > A mozesz podac zrodlo tych kanonow?
                    >
                    > Nie mogę podać źródła czegoś, czego nie ma wink
                    > Jeśli Ty twierdzisz, że klękanie jest obowiązującą zgodnie z sv
                    formą zachowań
                    > w
                    > jakiejkolwiek innej sytuacji, neutralną światopoglądowo, to może
                    będziesz w
                    > stanie podać jakikolwiek przykład? Chętnie ze źródłem.

                    To najpierw musialabys mi udowodnić, że twierdzilam, że klękanie
                    jest obowiązującą zgodnie z sv formą zachowań w jakiejkolwiek innej
                    sytuacji, neutralną światopoglądowo - bo chyba coś przeoczyłam.
                    Podasz linka do tej mojej wypowiedzi?

                    Wracając do kanonu, o ktorym piszesz - na czym opierasz swoje
                    przekonanie? I dlaczego nazywasz to 'kanonem'?

                    > W kościele katolickim klękanie jest formą oddania czci bóstwu,
                    klęka się tylko
                    > w
                    > konkretnych, najbardziej uroczystych momentach.

                    To bez wątpienia. Ale szacunek bostwo przez klęknięcie oddaje tylko
                    ten, ktory szanuje bostwo. Ten, ktory klęka, zeby uszanować
                    obecnych, oddaje szacunek obecnym, imo.

                    > Pozycja stojąca jest wystarczająco godna i nieuwłaczająca
                    wyznawcom wiary, co
                    > miałoby na celu moje klękanie? Chyba tylko niewyróżnianie się z
                    tłumu.

                    Tego wlasnie nie rozumiem.
                    Oddanie szacunku przez powstanie wtedy, kiedy wierni wstają jest
                    ok - to samo okazane poprzez klęknięcie nie jest ok - wg twojego
                    kanonu nalezy wtedy usiąść.

                    I co mają zrobić ci, którzy nie załapali się na ławki?

                    > > Nigdy nie uczestniczylam w obrzedach religijnych ani w meczecie,
                    > > ani w synagodze, tym bardziej w towarzystwie innych innowierców,
                    > > wiec trudno mi powiedziec.
                    >
                    > No właśnie - nie uczestniczyłaś.

                    No wlasnie, dlatego o tym napisalam. Nie uczestniczyłam, no własnie.

                    > Ja też nie uczestniczę, jestem tylko obserwatorem.

                    Bylas obserwatorką obrzędów w meczecie?

                    Nie chcę uczestniczyć, więc
                    > zachowuję postawę neutralną. Pozycja na klęczkach nie jest w moim
                    pojęciu w
                    > żadnej mierze neutralna, więc nie klękam.

                    W twoim pojęciu czy w kanonie, bo już nic nie rozumiem?
                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 11:08
                      bene_gesserit, ja twierdzę tylko, że klękanie nie jest obowiązującym zgodnie z
                      sv neutralnym światopoglądowo zachowaniem - i dlatego właśnie nie klękam, bo nie
                      widzę ku temu podstaw.
                      Ty twierdzisz, że klękać należy, więc proszę Cię, żebyś jakoś to uargumentowała.

                      > Tego wlasnie nie rozumiem.
                      > Oddanie szacunku przez powstanie wtedy, kiedy wierni wstają jest
                      > ok - to samo okazane poprzez klęknięcie nie jest ok - wg twojego
                      > kanonu nalezy wtedy usiąść.

                      Nie, według mojego kanonu należy wtedy wstać.
                      Przyznaję, że czasem siedzę, żeby się nie wyróżniać, ale to raczej zwykły
                      konformizm. Jeśli nie jestem schowana w tłumie i moje siedzenie rzuca się w oczy
                      - wtedy bezdyskusyjnie wstaję. Natomiast nie klękam, podobnie jak nie uderzam
                      czołem w dywanik i nie wykonuję żadnych innych gestów religijnych, które nie
                      mają dla mnie żadnego znaczenia. Uważam, że to dopiero byłoby obraźliwe dla
                      wyznawców danej religii.

                      > > Ja też nie uczestniczę, jestem tylko obserwatorem.
                      >
                      > Bylas obserwatorką obrzędów w meczecie?

                      Owszem. Ale co to ma do rzeczy?
                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 12:12
                        a1ma napisała:

                        > bene_gesserit, ja twierdzę tylko, że klękanie nie jest
                        obowiązującym zgodnie z
                        > sv neutralnym światopoglądowo zachowaniem

                        Kompletnie nie rozumiem tego zdania.

                        - i dlatego właśnie nie klękam, bo ni
                        > e
                        > widzę ku temu podstaw.
                        > Ty twierdzisz, że klękać należy,

                        Zupelnie nie tak.
                        Ty stwierdzilas, ze klękać nie nalezy, bo taki jest kanon.
                        Ja napisalam, ze podczas swoich rzadkich pobytow w swiatyni klękam
                        i pytalam sie, co z tym nie tak.

                        > Nie, według mojego kanonu należy wtedy wstać.

                        Czyli to jest TWOJ kanon, czy kanon sv?

                        > Przyznaję, że czasem siedzę, żeby się nie wyróżniać, ale to
                        raczej zwykły
                        > konformizm. Jeśli nie jestem schowana w tłumie i moje siedzenie
                        rzuca się w ocz
                        > y
                        > - wtedy bezdyskusyjnie wstaję. Natomiast nie klękam, podobnie jak
                        nie uderzam
                        > czołem w dywanik i nie wykonuję żadnych innych gestów
                        religijnych, które nie
                        > mają dla mnie żadnego znaczenia. Uważam, że to dopiero byłoby
                        obraźliwe dla
                        > wyznawców danej religii.

                        To akurat przeczy temu, co opisal pavvka.
                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 12:50
                          > Zupelnie nie tak.
                          > Ty stwierdzilas, ze klękać nie nalezy, bo taki jest kanon.
                          > Ja napisalam, ze podczas swoich rzadkich pobytow w swiatyni klękam
                          > i pytalam sie, co z tym nie tak.

                          Kiedy stwierdziłam, że klękać nie należy?
                          Stwierdziłam tylko, że nie widzę ku temu powodów - moim zdaniem klękać nie
                          trzeba i nieklękanie nie jest równoznaczne z brakiem szacunku. Widzisz różnicę?
                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:14
                            "Nie, klękanie nie jest neutralne światopoglądowo, nie ma takiego
                            zachowana w kanonach sv."
                            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:04
                              bene_gesserit napisała:

                              > "Nie, klękanie nie jest neutralne światopoglądowo, nie ma takiego
                              > zachowana w kanonach sv."

                              Nie znam żadnego kanonu sv, w którym klękanie byłoby zalecane jako zachowanie
                              neutralne światopoglądowo, wyrażające szacunek dla miejsca lub sytuacji.
                              Ty znasz?
                              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:13
                                > Nie znam żadnego kanonu sv, w którym klękanie byłoby zalecane
                                jako zachowanie
                                > neutralne światopoglądowo, wyrażające szacunek dla miejsca lub
                                sytuacji.
                                > Ty znasz?

                                Nie znam zadnego kanonku sv, w ktorym klękanie byloby niezalecane.
                                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:22
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > > Nie znam żadnego kanonu sv, w którym klękanie byłoby zalecane
                                  > jako zachowanie
                                  > > neutralne światopoglądowo, wyrażające szacunek dla miejsca lub
                                  > sytuacji.
                                  > > Ty znasz?
                                  >
                                  > Nie znam zadnego kanonku sv, w ktorym klękanie byloby niezalecane.
                                  >

                                  A czy ja twierdzę, że jest niezalecane?
                                  Nie jest wymagane, więc nie klękam, nie widzę takiej potrzeby.
                                  Jeśli Ty masz potrzebę klękania - to przecież nikt Ci tego nie zabrania ani nie
                                  wytyka jako niestosowne.
                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:40

                                    Oczywiscie.
                                    Tyle, ze wątek jest nieco o czym innym - o tym, czy takie
                                    zachowanie (uczestnicze we Mszy staniem i siedzeniem, ale bez
                                    klękania) moze urazic zgromadzonych wiernych.

                                    Oni klękaja, kiedy - jak wierzą - przychodzi Bog, dokonuje sie cud
                                    przemiany. Dla katolika to moment wielkiego przezycia. Nie moge sie
                                    zgodzic z tym, ze siadanie w takim momencie jest taktowne. Imho
                                    ci, ktorzy nie sa w stanie klęknąć podczas Przemienienia, nie
                                    powinni w ogole wchodzic do kosciola.
                                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:55
                                      > Oni klękaja, kiedy - jak wierzą - przychodzi Bog, dokonuje sie cud
                                      > przemiany. Dla katolika to moment wielkiego przezycia. Nie moge sie
                                      > zgodzic z tym, ze siadanie w takim momencie jest taktowne. Imho
                                      > ci, ktorzy nie sa w stanie klęknąć podczas Przemienienia, nie
                                      > powinni w ogole wchodzic do kosciola.

                                      Cóż, to Twoje zdanie i masz do tego prawo.
                                      Ale pozwolę sobie pozostać przy swoim i mam nadzieję, że nikogo moim siedzeniem
                                      w kościele nie obrażę.
                                      • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:04
                                        > Cóż, to Twoje zdanie i masz do tego prawo.
                                        > Ale pozwolę sobie pozostać przy swoim i mam nadzieję, że nikogo moim siedzeniem
                                        > w kościele nie obrażę.

                                        co byś nie robiła - zawsze znajdzie się osoba (gdzieś na kuli ziemskiej), którą to obraża. nie ma się co przejmować, naprawdę - zwłaszcza w tym przypadku
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:07
                                          turbo_wesz napisał:

                                          > > Cóż, to Twoje zdanie i masz do tego prawo.
                                          > > Ale pozwolę sobie pozostać przy swoim i mam nadzieję, że nikogo moim sied
                                          > zeniem
                                          > > w kościele nie obrażę.
                                          >
                                          > co byś nie robiła - zawsze znajdzie się osoba (gdzieś na kuli ziemskiej), którą
                                          > to obraża. nie ma się co przejmować, naprawdę - zwłaszcza w tym przypadku

                                          Dlatego też pozostanę przy swojej wersji - nie jest moją intencją obrażanie
                                          nikogo i przykro mi, jeśli tak się dzieje, ale są jakieś granice dostosowywania się.
                                    • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:58
                                      > Imho
                                      > ci, ktorzy nie sa w stanie klęknąć podczas Przemienienia, nie
                                      > powinni w ogole wchodzic do kosciola.

                                      tego rodaju osoby się pojawiają w kościołach typowo z 2 powodów: zaproszenie i turystyka.

                                      jak kościół jest przystosowany do ziwedzania, to napisane jest kiedy są nabożeństwa, i żeby sobie dać spokój z przeszkadzaniem wtedy - i czystej wody chamstwem jest tego nie uszanować.

                                      z zaproszeniem to jest już bardziej skomplikowane - osoby zaproszone przychodzą tam nie dla mistycznych przeżyć, ale żeby sprawić przyjemność (lub uczcić czyjąś pamięć w przypadku pogrzebu) osobie zapraszającej.

                                      i to jak odbierane są pozy ciała zależy głównie od odbierających - mam wrażenie że tobie przeszkadza sama obecność niewierzących - ale to nie problem niewierzących, ale wrażliwych wierzących.
                                      • ojca Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:28

                                        Problem leży w braku asertywności ateistów , którzy nie potrafią powiedzieć
                                        swoim znajomym, że ów ceremonia jest sprzeczna z ich światopoglądem i dlatego
                                        nie będą w niej uczestniczyć.
                                        • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:30
                                          ależ wcale nie trzeba w niej uczestniczyć - można tylko oglądać.

                                          jak wam przeszkadzając innowiercy i niewierzący - wystawcie tablicę: nieuczestniczącym w nabożeństwie wstęp wzbroniony. opcjonalnie wyznaczyć godziny zwiedzania.
                                          • ojca Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:36
                                            turbo_wesz napisał:

                                            > ależ wcale nie trzeba w niej uczestniczyć - można tylko oglądać.
                                            >
                                            > jak wam przeszkadzając innowiercy i niewierzący - wystawcie tablicę: nieuczestn
                                            > iczącym w nabożeństwie wstęp wzbroniony. opcjonalnie wyznaczyć godziny zwiedzan
                                            > ia.

                                            Zastanów się dlaczego wiszą tabliczki informujące o godzinach zwiedzania? Jak
                                            chcesz "pooglądać" to przyjdź po mszy.
                                            • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:52
                                              Zartujesz, prawda?
                                              Czytajac takie posty, nasowa sie pytanie, na ile katolicyzm
                                              wypatrzyl chrzescijanstwo. Wyobrazasz sobie sytuacje, gdy Jezus albo
                                              apostolowie wypraszaja kogos ze zgromadzenia, bo nie jest
                                              chrzescijaninem/zydem/zachowuje sie inaczej? Mam wrazenie, ze robili
                                              wrecz cos przeciwnego:starali sie zaprosic jak najwiecej innych
                                              ludzi.
                                              • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 00:32
                                                > Czytajac takie posty, nasowa sie pytanie, na ile katolicyzm
                                                > wypatrzyl chrzescijanstwo.

                                                Według mnie to przepaść bez dna. Nie wiem, czy to tak po chrześcijańsku
                                                dopatrywać się we wszystkich najgorszych zamiarów, bo lekceważy, bo obraża... a
                                                on, ten bidny ateista, chce tylko uczestniczyć w chwili ważnej dla
                                                przyjaciół/rodziny, i oni chcą tego również. I jeden wierzący obrazi się, że
                                                ateista klęka, że sobie robi jaja z ważnych obrzędów, a drugi - odwrotnie, że
                                                nie klęknął i lekceważy itd. Po chrześcijańsku jak diabli.
                                            • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:38
                                              Mysle, ze nie o to chodzi.
                                              Imho niestotosowne jest zapraszanie niewierzacych do uczestnictwa
                                              we Mszy Swietej. Ale cudzy nietakt nie tlumaczy naszego. Mozna
                                              odmowic ze wzlgedu na swiatopoglad, ale jesli nie - powinno sie
                                              zachowac z szacunkiem, czyli wliczyc w to rowniez klękanie.
                                              • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:41
                                                IMHO wymaganie klęknięcia to brak szacunku. pewnie nie zostalibyśmy przyjaciółmi w realu
                                                • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:18
                                                  turbo_wesz napisał:

                                                  > IMHO wymaganie klęknięcia to brak szacunku.

                                                  To cudownie, ale ja od nikogo nie wymagam klekania.

                                                  > pewnie nie zostalibyśmy przyjaciółm
                                                  > i w realu

                                                  Skręcam sie z bólu.
                                                  • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:10
                                                    Ale sama klękasz w takiej sytuacji, choć nie jesteś katoliczką i "guzik" Cię
                                                    msza obchodzi. Dla mnie jako katoliczki to niedopuszczalne. Chcesz przyjść na
                                                    ślub, chrzciny, komunię, pogrzeb...? Proszę bardzo, serdecznie zapraszam. Ale
                                                    ogranicz się do roli obserwatora. W innym wypadku, na siłę się dostosowując,
                                                    klęcząc, żegnając się, podchodząc do komunii, trywializujesz coś co dla mnie
                                                    jest bardzo ważne.
                                                  • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 08:44
                                                    > To cudownie, ale ja od nikogo nie wymagam klekania.

                                                    u kobiet jest coś takiego jak wymaganie niejawne - nie powie że chce, ale jak nie dostanie do będzie foch, albo i nawet puchacz. niby nie wymagasz, ale piszesz że "powinno się", bo szacunek itd.

                                                    > Skręcam sie z bólu.

                                                    i ja także głęboko ubolewam. jednakże chodziło mi o to, że jest to tak fundamentalna kwestia, że w zasadzie chyba tylko wspolne dzieciństwo jest zdolne uczynić (i to z trudem) z osób o tak przeciwnych poglądach na życie przyjaciół - więc chyba dalsza dyskusja jest zbędna.

                                                    rozumiem twój punkt widzenia, tylko najzwyczajniej w świecie mam odmienne zdanie na ten temat.
                                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:20
                                                    Acha, czyli pisze, ze nie wymagam, ale ty i tak wiesz swoje, bo
                                                    jestem kobietą, a kobiety mają swoje wymagania niejawne, wiec mimo
                                                    ze twierdze, ze nie wymagam, to wymagam.
                                                    Łał
                                                  • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 12:48
                                                    a czy nazwę to co ty robisz "bronieniem poglądu" czy "wymaganiem" to juz naprawdę nie ma większego znaczenia dla dyskusji.
                                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:13
                                                    Ma zasadnicze dla naszej wymiany - bo obnaza nieprawdziwosc twojego
                                                    zarzutu, ze probuje (niby jak?) komukolwiek cokolwiek narzucic.
                                                  • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:27
                                                    no niech ci będzie. ja tam nie mam zamiaru się takimi jak ty przejmować, a też widzę że jesteś w przytłaczającej mniejszości jeżeli chodzi o podejście do tej sprawy, i nie chodzi mi tylko o to forum.

                                                    nie da się wszystkim dogodzić, więc niewymagaj sobie czego tam tylko chcesz
                                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:30
                                                    Tak tak - rację maja ci, których jest więcej smile
                                                  • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:37
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Tak tak - rację maja ci, których jest więcej smile

                                                    Przecież właśnie aplikacji tej zasady oczekujesz w kościele - ateiści mają
                                                    dostosować się do większości, czyż nie?
                                                  • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:47
                                                    ona nie wymaga, nie oczekuje. sam nie wiem co ona robi, ale na pewno nie wymaga. to już wiemy
                                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:54
                                                    Alez skąd - bylam na slubie, na ktorym byla zdecydowanie mniejszosc
                                                    wierzących. Ale swiatynia to szczegolne miejsce - wierzący maja tam
                                                    prawo czuc sie u siebie i wymagac szacunku - i dla siebie i dla
                                                    swiatyni.
                                                  • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 00:36
                                                    wierzący maja tam
                                                    > prawo czuc sie u siebie i wymagac szacunku - i dla siebie i dla
                                                    > swiatyni.

                                                    Szacunek nie objawia się wykonywaniem pustych dla ateisty gestów. Tak samo, jak
                                                    "kochana ciociu" można powiedzieć z jadem i pogardą w oczach. I jak już napisali
                                                    Ci wyżej, jeden wierzący się obrazi, bo ateista kleknął, a drugi - bo nie
                                                    klęknął. Dziewczyna wierząca napisała, że nie życzy sobie, żeby ateiści klękali.
                                                    Masz pomysł, jak nie obrazić nikogo? Bo jak dotąd bijesz pianę o słówka, a nie
                                                    ustosunkowałaś się do niczego, co napisałam w tym poście, a co było pisane
                                                    kilkakrotnie...
                                                  • gonzo44 odwracania kota ogonem cd. 20.08.10, 09:57
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > To cudownie, ale ja od nikogo nie wymagam klekania.

                                                    oczywiście, oczywiście., nie wymagasz, ty tylko powiedziałaś, że:

                                                    "Mi to sie wydaje, ze klękanie podczas mszy w przypadku osob
                                                    niewierzących, innowiercow itd to wyraz szacunku nie dla sacrum,
                                                    ale zgromadzonych w swiatyni osob."

                                                    czytaj: ten kto nie klęczy okazuje brak szacunku wobec zgromadzonych
                                                    osób.

                                                    "Jestem agnostyczka i nie mam z tym problemu, z przekazywaniem sobie
                                                    znaku pokoju tez nie."

                                                    czytaj: ci którzy tak nie czynią mają zapewne jakiś problem (braku
                                                    wychowania, złej woli itp.)

                                                    "W zasadzie nie rozumiem, czemu siadac, wstawac lub kryć się za
                                                    kolumną zamiast klękać."

                                                    czytaj: brak wyobraźni, pomyślunku (w zasadzie tożsame z brakiem
                                                    dobrej woli)- jak można nie rozumieć najprostszych rzeczy???

                                                    "Korona z glowy spadnie, czy jak?"

                                                    czytaj: znów brak dobrej woli - przecież mógłby uklęknąć. bo mu
                                                    korona z głowy nie spadnie.

                                                    Podsumowując: ja też nie wymagam aby sąsiad z góry rzygał na swój
                                                    parapet, a nie mój pod spodem. mi się tylko wydaje, że rzyganie na
                                                    cudzy parapet jest chamstwem i brakiem kultury. ale abym cokolwiek
                                                    wymagał - co to to nie !!! tolerancyjny jestem.
                                              • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:37
                                                Powinno sie
                                                > zachowac z szacunkiem, czyli wliczyc w to rowniez klękanie
                                                To nie szacunek, to hipokryzja. Szacunkiem jest sama obecnosc.
                                                • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 00:02
                                                  Nie, to nie jest hipokryzja. Dlaczego nie - napisalam powyzej i
                                                  ponizej jakies kilkanascie razy.
                                            • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 09:06
                                              > Zastanów się dlaczego wiszą tabliczki informujące o godzinach zwiedzania? Jak
                                              > chcesz "pooglądać" to przyjdź po mszy.

                                              na kościoła turystycznych, to może i wiszą. na większości nie ma. są za to wypisane godziny nabożeństw
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:31
                                          ojca napisał:

                                          >
                                          > Problem leży w braku asertywności ateistów , którzy nie potrafią powiedzieć
                                          > swoim znajomym, że ów ceremonia jest sprzeczna z ich światopoglądem i dlatego
                                          > nie będą w niej uczestniczyć.

                                          Ależ ta ceremonia nie jest sprzeczna z moim światopoglądem!
                                          Nie mam nic przeciwko temu, że inni składają wyznanie wiary - w przeciwieństwie
                                          do katolików nie uzurpuję sobie prawa do rządu dusz. Ja jestem tylko świadkiem,
                                          podobnie mogłabym być obserwatorem ceremonii w każdej innej religii, póki nie
                                          jestem zmuszana do uczestnictwa, to w żaden sposób nie kłóci się to z moim
                                          światopoglądem. Nie rozumiem, o jakiej asertywności piszesz. Moim znajomi
                                          wiedzą, że jestem ateistką i (już wkrótce) apostatką.
                                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:41
                                            > Ależ ta ceremonia nie jest sprzeczna z moim światopoglądem!
                                            > Nie mam nic przeciwko temu, że inni składają wyznanie wiary - w
                                            przeciwieństwie
                                            > do katolików nie uzurpuję sobie prawa do rządu dusz.

                                            Katolicy sobie cos uzurpują?

                                            Ja jestem tylko świadkiem,
                                            > podobnie mogłabym być obserwatorem ceremonii w każdej innej
                                            religii, póki nie
                                            > jestem zmuszana do uczestnictwa,

                                            Uczestniczysz - wstajesz, kiedy wierni wstaja, siadasz, kiedy
                                            siedza i kiedy klęczą. To jest uczestnictwo, tyle ze bardzo
                                            niepełne.
                        • pavvka Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:27
                          bene_gesserit napisała:

                          > nie uderzam
                          > > czołem w dywanik i nie wykonuję żadnych innych gestów
                          > religijnych, które nie
                          > > mają dla mnie żadnego znaczenia. Uważam, że to dopiero byłoby
                          > obraźliwe dla
                          > > wyznawców danej religii.
                          >
                          > To akurat przeczy temu, co opisal pavvka.

                          Ale ja w zasadzie też zawsze uważałem tak jak a1ma. Kiedy ten jeden
                          raz zachęcono mnie do uczestnictwa, to OK, przyłączyłem się, bo w
                          sumie co mi szkodzi - mnie zrobienie paru skłonów nie zawadzi, a
                          jeśli im było z tego powodu przyjemnie, to wszyscy byli zadowoleni.
                          Ale taka sytuacja nie jest typowa.

                          Zresztą w ogóle w meczetach bywa różnie. Często jest tak, że
                          obserwatorzy są traktowali życzliwie - na zasadzie, że to fajnie, że
                          ktoś na tyle się interesuje ich religią, że chce mu się tam siedzieć
                          i patrzeć. Ale dość często zdarzało się też, że turyści byli
                          grzecznie proszeni o opuszczenie meczetu kiedy przychodziła pora
                          modlitwy.
                • titta Przy obrzedach innych wyznan: 19.08.10, 15:44
                  Coz, gdy wszyscy padaja na twaz, trudno jest stac. Pozostaje znalezc
                  sobie kacik (zawczeasu) i "stopic sie" z wystrojem wnetrza...
                  W takich przypadkach za wczasu warto sie dowiedziec jak luzie
                  odbiora konkretne zachowanie, co mozna robic. Czy mozna siedziec?
                  Stac? Czy to kogos obrazi? Jesli wymagane zachowania sa dla nas
                  niedopuszczalne, lepiej nie brac udzialu w obrzedach w ogole.
                  W chrzescijanskich kosciolach problemem nie powinno byc postanie lub
                  siedzenie sobie w kacie (siedzenie, centralnie na widoku, moze byc
                  troche "ostentacyjne". A inni powini byc zajeci SWOJA modlitwa, a
                  nie tym czym sie czlowiek zajmuje.
                  • bene_gesserit Re: Przy obrzedach innych wyznan: 19.08.10, 16:41
                    Jesli wymagane zachowania sa dla nas
                    > niedopuszczalne, lepiej nie brac udzialu w obrzedach w ogole.

                    Bingo.
                    • gonzo44 Bingo ??? 19.08.10, 22:18
                      bene_gesserit napisała:

                      > Jesli wymagane zachowania sa dla nas
                      > > niedopuszczalne, lepiej nie brac udzialu w obrzedach w ogole.
                      >
                      > Bingo.

                      czyli: jeżeli klęczenie w kościele jest dla nas niedopusczalne - nie
                      mamy prawa tam wejść.

                      jeżeli modlitwa jest dla nas niedopuszczalna - "lepiej nie wchodzić
                      do kościoła w ogóle".

                      jeżeli Komunia Święta jest dla nas niedopuszczalna - "lepiej nie
                      wchodzić do koścoła w ogóle".

                      pozwolisz, że zignoruję twe rady i jednak pójdę na pogrzeb Babci,
                      ślub siostry/brata itp.
                      • turbo_wesz Re: Bingo ??? 20.08.10, 12:57
                        ja pozwalam, nie krępuj się wink
                    • titta Re: Przy obrzedach innych wyznan: 19.08.10, 22:35
                      Czy dla osoby niewierzacej moze byc cos niedopuszczalnego w
                      obrzedach religijnych? No, moze poza krwawymi ofiarami.
                      Ja mialam raczej na mysli przypadki, gdy czyjes praktyki religijne
                      sa stanowczo niezgodne z sumieniem: np. woo-doo czy inne podchodzace
                      pod satanizm dla chrzescijanina.
                • mroofka_w Re: ateista w kościele 05.07.11, 00:46
                  bene_gesserit napisała:

                  > Z szacunku dla wiernych wstaję lub chcąc właśnie uniknąć
                  > ostentacji - sie
                  > > dzę.
                  >
                  > Czyli stanie jest ok, jest wyrazem szacunku dla wiernych, ale
                  > kleczenie już nie. Czemu wlasciwie? Nie rozumiem tego.


                  Bo stanie jest ogólnie wyrazem szacunku, a klęczenie wyraża oddawanie holdu, a to już troszkę inna sprawa. Klękanie przed kimś wskazuje na niższy status klękającego, wobec tej drugiej osoby. Natomiast stanie wyraża szacunek i sugeruje partnerstwo w interakcji. Dlatego też w wielu kulturach poddani klękali przed władcą, tak samo jak ci, którzy władcy składali lenno, lub przysięgę wierności. Natomiast zauważ, że w sytuacji, kiedy ktoś, kogoś chciał ze sobą zrównać statusem, to takiego kęczącego podnosił z kolan (patrz: papież JPII podnoszący kardynała).
                  Osoba, która wstaje w kościele, okazuje szacunek wartościom i normą panującym w tej konkretnej społeczności. Natomiast klękając oddaje pokłon Bogu wyznawanemu w danej świątyni. Jak się przyjżysz na to co się dzieje w trakcie mszy, to zrozumiesz. W momencie, kiedy ludzie stoją, najczęściej przed ich oczami stoi tylko i wyłącznie kapłan, natomiast klęczą w momencie konsekracji, kiedy ich oczom ukazuje się hostia symbolizująca ciało ich zbawcy, czyli Boga. To robi dużą różnicę.
                  Ja np jestem protestantką i idąc do kościoła katolickiego na ślub mówię pacierz, ale już nie powtarzam wyznania wiary, w którym jest powiedziane o wierze w "jeden, święty, powszechny, apostolski kościół i wyznawaniu jednego chrztu na odpuszczenie grzechów", bo nie zgadzam się z tymi fragmentami. Tak samo jak nie powtarzam pieśni maryjnych. Ale jest wiele pieśni, które śpiewam z całą resztą osób, bo zgadzam się z ich treścią.
                  Dlatego też nie będę klęczała, gdy w kościele ludzie składają hołd hostii, bo jest to niezgodne z moimi przekonaniami religijnymi.
                  Zazwyczaj w tym momencie siedzę i robię to na prośbę mojej mamy- katoliczki, ponieważ ona nie chce, żebym wyróżniała się z tłumu aż tak bardzo. Chociaż nie uważam, żeby stanie było nieuprzejme. Natomiast robienie czegokolwiek wbrew swoim przekonaniom, żeby krakać jak wrony uważam za bezsensowne. To tak jakby poprosić głęboko wierzącego katolika, żeby pomodlił się w meczecie do allaha. Chociaż sama modlitwa w meczecie, gdybym mogła ją wypowiedzieć po swojemu nie sprawiłaby mi przykrości. To tak na marginesie, bo modlić można się wszedzie, byle z szacunkiem do Boga i tych, którzy są wokół.
            • camparis Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:05
              bene_gesserit napisała:
              > Klękanie i wstawanie w odpowiednich momentach zalicza sie do tego
              > samego rodzaju zachowan, w przeciwienstwie do odmawiania modlitw,
              > żegnania sie itd

              Absolutnie się nie zgadzam!
              właśnie klękanie przed ołtarzem to to samo co odmawianie modlitw
              nie będę tego robiła (jestem ateistką) i mam w nosie urażonych
              wiernych
              jeśli są tak zajęci obrzędem, że mają czas się urażać
              to może powinni rozważyć zaprzestanie chodzenia do kościoła?
              bo marnują czas ...
              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:17
                camparis napisała:

                > właśnie klękanie przed ołtarzem to to samo co odmawianie modlitw

                Trudno mi się zgodzić. Imho wiele zalezy od intencji, o czym juz
                pisalam w tym watku.

                > nie będę tego robiła (jestem ateistką) i mam w nosie urażonych
                > wiernych
                > jeśli są tak zajęci obrzędem, że mają czas się urażać
                > to może powinni rozważyć zaprzestanie chodzenia do kościoła?

                Rownie dobrze urazeni wierni mogliby napisac:
                Camparis nie okazuje nam szacunku, jest ateistką i ma w nosie, że
                jej zachowanie nas razi - może powinna rozważyc zaprzestanie
                chodzenia do kościola?
                • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:07
                  może ona tam poszła, bo wierni sobie tego zażyczyli, ale jakoś umknęło im wyłożenie zasad panujących w domu bożym ?
                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:42
                    Przeciez mogla odmowic?
                    • turbo_wesz Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:45
                      pewnie że mogła - ale nie odmówiła, bo nie chciała urazić uczuć swoich wierzących znajomych. a o niepisanych, a nawet, jak widać, nie-przez-wszystkich mówionych zasadach nie wiedziała. na przykład
                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:20
                        Na przyklad gdybym goscila w Japonii i zostala zaproszona do
                        czyjegos domu, to stanelabym na uszach, zeby sie doweidziec, jakie
                        sa lokalne zwyczaje, zeby nikogo nie urazic. Jesli ktos nie ma
                        koscielnej kindersztuby, to ma do wyboru szereg zrodel, z ktorych
                        moze sie dowiedziec, jak powinien sie zachowac.
                        • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 08:38
                          hmm, jakbym jechał w delegację biznesową - owszem. ale jak jadę na zaproszenie gospodarzy - oczekuję że ostrzegą mnie przed sytuacją w której można popełnić konkretną gafę, a sam nie będę się obrażać jeżeli np. nie zjedzą do końca, tylko zostawią na talerzu "azjatycki syf" (czyli ichnia forma uznania dla jakości posiłku oraz przyjęcia)
                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:22
                            To ciekawy punkt widzenia, powodzenia w oczekiwaniu od gospodarzy,
                            ze cie przecwicza z zasad miejscowego sv przed wizytą smile
                            • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:05
                              przesądnie nie-dziękuję za życzenie powodzenia. już parę rad otrzymałem (jeszcze zanim opełniłem gafę) właśnie od azjatów - zanim na dobre rozpoczęliśmy współpracę z Tajwanem, otrzymalismy (krótkie i mocno skoncentrowane, ale jednak przydatne) szkolenie międzykulturowe.

                              podobnie z rzeczami mniej oficjalnymi - jak ktoś sobie zdaje sprawę z różnicy, to mnie "ostrzega", a jak sobie nie zdaje, to razem sobie ją uświadamiamy, zazwyczaj przy salwach śmiechu.

                              mam nadzieję że opis tych praktyk nie wstrząśnie twoim światem zbyt mocno
                              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:25
                                To by sie zgadzalo z tym, czego sie dowiedzialam od swojego bylego
                                chlopaka, ktory byl Japonczykiem. Tlumaczyl mi, ze Azjatom w
                                kontaktach z Europejczykami czesto zdarza sie pokrywac smiechem
                                zazenowanie na widok europejskich gaf. Co nie oznacza, ze nie czują
                                się obrażeni i ze nie oczekują przeprosin.
                                • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:38
                                  bzdury, chyba że mówisz o jakichś ortodoksach ze stanowisk kierowniczych dużych korporacji w Korei i Japonii (i trochę Chin). i to tylko jeżeli ty coś od nich chcesz - jak oni zapraszają ciebie , bo jestes im potrzebny, to zdecydowanie inaczej piszczą.

                                  nie wiem z której epoki się urwałaś, ale dzisiaj ludzie komunikujący i podróżujący po świecie to nie tylko ambasadorzy swoich kultur (choć takim się jest po części zawsze) ale też turyści, emigranci oraz poszukiwacze chleba.

                                  SV to nie zbiór zasad "jak być nadętym arystokratycznym bufonem" ale "jak zachować się w różnych sytuacjach aby nie wyjść na osobę wrogo nastawioną" i cały czas ewoluuje.
                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:56
                                    To bez watpienia. Problem w tym, ze urazanie do zywego mieszkancow
                                    kraju, do ktorego przyjezdzamy jest zachowaniem moze nie wrogim,
                                    ale po prostu burackim. I sam smiech bez przeprosin (!) doprawdy
                                    nie zalatwia problemu.
                                    • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:13
                                      przeprosiny, w niektórych sytuacjach, oczywiście są potrzebne - ale miałem na myśli raczej sprawy nie dotykające do żywego, ale raczej błachostki typu zostawianie resztek na talerzu (choć w pewnych okolicznościach i to może być znaczące).

                                      najczęściej, to dzięki ich wyjaśnieniom wiem czy sytuacja była poważna i czy przeprosiny się należą
              • shigella Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:37
                camparis napisała:
                > bene_gesserit napisała:
                > > Klękanie i wstawanie w odpowiednich momentach zalicza sie do tego
                > > samego rodzaju zachowan, w przeciwienstwie do odmawiania modlitw,
                > > żegnania sie itd
                > Absolutnie się nie zgadzam!
                > właśnie klękanie przed ołtarzem to to samo co odmawianie modlitw
                > nie będę tego robiła (jestem ateistką) i mam w nosie urażonych
                > wiernych
                Zgadzam sie z Camparis, jak dla mnie padanie na kolana jest objawem kultu a nie
                uprzejmosci.

                Wchodzac do kosciola nie klekam i nie zegnam sie przed oltarzem, zazwyczaj
                usadawiam sie z tylu (no chyba ze musze z jakichs przyczyn sie wysforowac).
                Wstaje z innymi, podczas Podniesienia siadam, zeby sie nie wyrozniac zanadto.
                Nie zamierzam udawac wierzacej, tak samo jak nie planuje uskuteczniac zadnego z
                obrzedow przejscia w obecnosci ksiedza, bo imo to jest obrazanie i profanowanie
                czyjejs wiary.
                Jednoczesnie jako gosc w miejscu czyjegos kultu staram sie odziac ochedoznie i
                zgodnie z zasadami (czyli nie wlaze do kosciola w szortach i koszulce na
                ramiaczkach).
                Z drugiej strony nie zakladam eleganckiego ubrania gdy zwiedzam jakis kosciol na
                wakacjach, tyle zeby nie obrazic moralnosci.
          • curvaturadiculo Re: ateista w kościele 04.07.11, 16:06
            Co inneog być w miejscu kultu religijnego, a co innego uczestniczyć w kulcie.
            Nie rozumiem dlaczego rozróżnienie tego sprawia ludziom taką trudność.
      • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:22
        a1ma napisała:

        > ... bo dla mnie te gesty nie mają żadnego
        > znaczenia.

        Czyli slub tez nie, bo niby jaki? To po co w ogole wchodzisz do
        kosciola?
        • shigella Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:46
          metall napisał:
          > a1ma napisała:
          > > ... bo dla mnie te gesty nie mają żadnego
          > > znaczenia.
          > Czyli slub tez nie, bo niby jaki? To po co w ogole wchodzisz do
          > kosciola?
          Akurat slub koscielny dla niewierzacych nic nie znaczy, wazne sa papierki dla USC.
          W kosciele pojawiam sie jednynie na slubach/chrzcinach/pogrzebach.
          Chodze na nie, zeby sprawic przyjemnosc lub wesprzec osoby z rodziny czy
          przyjaciol, a nie oddawac czemukolwiek czesc.
          Wiekszosc z moich znajomych pojawia sie w kosciele z tej samej przyczyny.
          • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:03
            shigella napisała:

            > Akurat slub koscielny dla niewierzacych nic nie znaczy, wazne sa
            papierki dla U
            > SC.

            Papierki dla urzedu podpisywane sa i tak prawie zawsze w zachrystii,
            wiec i tak Cie tam nie ma.

            > W kosciele pojawiam sie jednynie na slubach/chrzcinach/pogrzebach.
            > Chodze na nie, zeby sprawic przyjemnosc lub wesprzec osoby z
            rodziny czy
            > przyjaciol,

            Zakladam, ze czlonkowie tej rodziny czy przyjaciele sa wierzacy, to
            nie mozna dla tej samej ich przyjemnosci ukleknac?

            > Wiekszosc z moich znajomych pojawia sie w kosciele z tej samej
            przyczyny.

            To jest informacja o Tobie i wiekszosci Twoich znajomych.
            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:19
              metall napisał:

              > shigella napisała:
              >
              > > Akurat slub koscielny dla niewierzacych nic nie znaczy, wazne sa
              > papierki dla U
              > > SC.
              >
              > Papierki dla urzedu podpisywane sa i tak prawie zawsze w zachrystii,
              > wiec i tak Cie tam nie ma.

              Ale jest przysięga, której chcę wysłuchać.
              To zabronione?

              Katolicy w tym wątku pokazują się z jak najgorszej strony. Zastanówcie się,
              jakie Wy wystawiacie sobie świadectwo.


              > Zakladam, ze czlonkowie tej rodziny czy przyjaciele sa wierzacy, to
              > nie mozna dla tej samej ich przyjemnosci ukleknac?
              >

              Różnie bywa. Są śluby jednostronne, gdzie połowa gości jest niewierząca / innego
              wyznania. Natomiast nigdy nikt z moich znajomych nie oczekiwał klękania od
              niewierzących. Nie są fanatykami.
              • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:25
                Tak jak przypuszczalem granice absurdu wlasnie przekroczylismy.

                Czy ja Tobie czegos zabraniam?
                O jakim fanatyzmie piszesz?

                Nie musisz odpowiadac.
                Pozdrawiam.
                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:27
                  Nie Ty osobiście, ale w wątku jak najbardziej pojawiają się uwagi typu "jeśli
                  nie możesz uklęknąć, to lepiej w ogóle nie wchodź do kościoła".
                  Komu i w czym przeszkadza moje nieklękanie - tego nie rozumiem.
                  • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:38
                    a1ma napisała:

                    > Komu i w czym przeszkadza moje nieklękanie - tego nie rozumiem.

                    Mnie nie przeszkadza.
                    Jest to dla mnie tylko pewien brak konsekwencji. Jesli jestes w
                    kosciele, zeby zrobic przyjemnosc wierzacemu znajomemu, ktory bierze
                    slub, czy jest chowany, to dlaczego nie mozesz dla tej samej jego
                    przyjemnosci na chwile ukleknac? Ukleknij, bo Twoj znajomy przed
                    tym - jak ktos napisal - "czyms" kleka i jest to dla niego wazne,
                    szczegolnie w tej wlasnie chwili.

                    Nie jestem fanatykiem smile i nie uwazam, ze wszyscy musza byc
                    konsekwentni. smile
                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:42
                      metall napisał:

                      > a1ma napisała:
                      >
                      > > Komu i w czym przeszkadza moje nieklękanie - tego nie rozumiem.
                      >
                      > Mnie nie przeszkadza.
                      > Jest to dla mnie tylko pewien brak konsekwencji. Jesli jestes w
                      > kosciele, zeby zrobic przyjemnosc wierzacemu znajomemu, ktory bierze
                      > slub, czy jest chowany, to dlaczego nie mozesz dla tej samej jego
                      > przyjemnosci na chwile ukleknac? Ukleknij, bo Twoj znajomy przed
                      > tym - jak ktos napisal - "czyms" kleka i jest to dla niego wazne,
                      > szczegolnie w tej wlasnie chwili.

                      Dla niego jest ważne, dla mnie nie istnieje.
                      Ja idę na kompromis i pojawiam się w miejscu, w którym wolałabym nie bywać, moi
                      znajomi to rozumieją i szanują również moje przekonania, tak jak ja szanuję ich,
                      więc nie oczekują, że przyłączę się do ich kultu, tak jak ja nie oczekuję, że
                      oni dla mojej przyjemności zaprzeczą istnieniu boga.
                      • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:53
                        a1ma napisała:

                        > Ja idę na kompromis i pojawiam się w miejscu, w którym wolałabym
                        nie bywać,

                        Jaki jest problem zeby ukleknac przed czyms/Kims przed czym/Kims
                        wololabys nie klekac. Dlaczego tutaj juz konczy sie Twoja zdolnosc
                        do kompromisu?
                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:56
                          metall napisał:

                          > a1ma napisała:
                          >
                          > > Ja idę na kompromis i pojawiam się w miejscu, w którym wolałabym
                          > nie bywać,
                          >
                          > Jaki jest problem zeby ukleknac przed czyms/Kims przed czym/Kims
                          > wololabys nie klekac. Dlaczego tutaj juz konczy sie Twoja zdolnosc
                          > do kompromisu?

                          Kompromis z definicji gdzieś się kończy wink
                          Nie będę klękać przed bożkami, nie będę odprawiać guseł. Kłóci się to z moim
                          światopoglądem i nie będę udawać czegoś, w co nie wierzę.
                    • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:20
                      ja jestem katoliczką i absolutnie nie wymagam od nikogo aby klękał w kościele.
                      Wręcz smutno by mi było, że ktoś sobie teatr urządza ze spraw dla mnie ważnych.
                      • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:07
                        lia.13 napisała:

                        > ja jestem katoliczką i absolutnie nie wymagam od nikogo aby klękał w kościele.
                        > Wręcz smutno by mi było, że ktoś sobie teatr urządza ze spraw dla mnie ważnych.

                        A wstawanie podczas czytania Ewangelii już takim zasmucającym Cię teatrem nie jest?
                        • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 08:58
                          metall napisał:

                          > lia.13 napisała:
                          >
                          > > ja jestem katoliczką i absolutnie nie wymagam od nikogo aby klękał w kośc
                          > iele.
                          > > Wręcz smutno by mi było, że ktoś sobie teatr urządza ze spraw dla mnie wa
                          > żnych.
                          >
                          > A wstawanie podczas czytania Ewangelii już takim zasmucającym Cię teatrem nie j
                          > est?

                          No oczywiście, że nie jest!
                          Czy tak trudno zrozumieć, że wstawanie jest czynnością neutralną światopoglądowo
                          (wstaję, kiedy wchodzi do pomieszczenia starsza osoba i w 1000 innych sytuacji),
                          a klękanie już nie (nie klękam w ŻADNEJ sytuacji chcąc komuś wyrazić szacunek,
                          co najwyżej zawiązując buty)? Dla mnie to dość oczywista granica tego, co
                          akceptowalne w sytuacjach społecznych, a co jest obrządkiem religijnym,
                          uczestnictwo w którym jest sprawą sumienia każdego człowieka i nikomu nic do
                          tego. Co w tym skomplikowanego, niezrozumiałego? Czy potrzeba kolejnych 300
                          postów, żeby to zrozumieć?
              • dominikjandomin Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:28
                a1ma napisała:

                > Katolicy w tym wątku pokazują się z jak najgorszej strony.
                Zastanówcie się,
                > jakie Wy wystawiacie sobie świadectwo.

                Dziękuję za niezwykle dogłębną ocenę mojej osoby.

                Jakie wystawiam sobie świadectwo?
              • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 00:48
                > Katolicy w tym wątku pokazują się z jak najgorszej strony. Zastanówcie się,
                > jakie Wy wystawiacie sobie świadectwo.

                Nie odpowiedzą Ci wink Ja Ci odpowiem: takie, że ważniejsze, niż człowiek i jego
                dobre zamiary ważne są ZASADY. Ważniejsze, niż człowiek, który przyszedł na ślub
                swoich przyjaciół/rodziny, bo oni chcieli, żeby tam był, i on chce być z nimi w
                ważnej DLA NICH chwili, są gesty, bo to widać. A przecież najważniejsze jest to,
                co widać, prawda...? wink
            • iluminacja256 Re: ateista w kościele 19.08.10, 19:42
              >Zakladam, ze czlonkowie tej rodziny czy przyjaciele sa wierzacy,
              to
              > nie mozna dla tej samej ich przyjemnosci ukleknac?

              Jest to propozycja równie nie na meijscu co zaproponowanei
              weganinowi od 20 lat zjedzenia krwistgo befsztyku, dla przyjemnosci
              pani domu.
              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:22
                Porownanie nader nie trafione. Zjedzenie kotleta, to - niezaleznie
                od intencji - zjedzenie kotleta. Klęknięcie moze byc wyrazem
                szacunku dla sacrum, moze byc tez wyrazem szacunku dla
                zgromadzonych. Cos jak nie siadanie w towarzystwie stojącej
                krolowej Anglii w towarzystwie rowniez stojących monarchistów. Mimo
                ze nozki bolą i mimo ze sie samemu monarchistką nie jest.
                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:36
                  bene_gesserit napisała:

                  > Porownanie nader nie trafione. Zjedzenie kotleta, to - niezaleznie
                  > od intencji - zjedzenie kotleta. Klęknięcie moze byc wyrazem
                  > szacunku dla sacrum, moze byc tez wyrazem szacunku dla
                  > zgromadzonych. Cos jak nie siadanie w towarzystwie stojącej
                  > krolowej Anglii w towarzystwie rowniez stojących monarchistów. Mimo
                  > ze nozki bolą i mimo ze sie samemu monarchistką nie jest.

                  Ładna analogia.
                  Tylko bądźmy konsekwentni - na postawę stojącą jak najbardziej przystaję,
                  uważam, że jest równie uzasadniona w kościele, co w obecności królowej
                  angielskiej. Natomiast padanie na kolana już niekoniecznie - choć są tacy, co
                  klękają przed królową i przed ołtarzem.
                • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:58
                  No właśnie.
                  Trzymając się już tego porównania można by rzec: jestem weganinem (czy
                  wegetarianinem), ale zjem kotlet z piersi kurczaka, przez szacunek dla ludzi,
                  którzy mnie tu zaprosili i siedzą wokół mnie (czyli wstanę gdy czytana jest
                  Ewangelia), ale jak podadzą udko z tego samego kurczaka, to go nawet nie ruszę
                  (czyli klękać nie będę) - nie będę udawać kogoś kim nie jestem.

                  Tej logiki właśnie nie mogę pojąć.
                  • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 09:05
                    > Trzymając się już tego porównania można by rzec: jestem weganinem (czy
                    > wegetarianinem), ale zjem kotlet z piersi kurczaka, przez szacunek dla ludzi,
                    > którzy mnie tu zaprosili i siedzą wokół mnie (czyli wstanę gdy czytana jest
                    > Ewangelia), ale jak podadzą udko z tego samego kurczaka, to go nawet nie ruszę
                    > (czyli klękać nie będę) - nie będę udawać kogoś kim nie jestem.
                    >
                    > Tej logiki właśnie nie mogę pojąć.

                    Znów źle.
                    Trzymając się tej logiki - uczestniczę w posiłku z mięsem, siedzę przy stole,
                    pije wino, ale przy pierwszej próbie faktycznego poczęstowania mnie mięsem -
                    odmawiam - nie jem ani piersi (nie klękam), ani udka (nie robię znaku krzyża),
                    ani befsztyku (nie przyjmuję komunii). Odmawiam JAKIEGOKOLWIEK udziału w
                    obrzędach, nie odmawiając jednocześnie obecności, bo w samej obecności nic złego
                    nie widzę.

                    Nie ma zasady, która mówi, że ateiści nie mogą BYĆ na nabożeństwach katolickich.
                    BYĆ nie oznacza uczestniczyć w jakikolwiek sposób. Jeśli wprowadzicie sobie taką
                    zasadę - wtedy możemy porozmawiać o savoir vivre i kulturze, ale również tych,
                    którzy zamykają "dom boży" przed innowiercami. Powiedzieć wprost "to nasze i
                    albo jesteś z nami, albo won". Ale tyle odwagi, żeby to zrobić, nie macie, prawda?
                    • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:26
                      Alez uczestniczysz w obrzedach - wstając, kiedy inni wstają. Wstaje
                      sie w kosciele podczas mszy, kiedy sie dzieja rzeczy wazne. Klęka -
                      kiedy sie dzieja rzeczy bardzo wazne. Analogia metalla jak
                      najbardziej na miejscu więc. Ten kawalek jesz, a tego nie.

                      Jak ktos wyzej zauwazyl - jesli sie nie chce klekac, to lepiej
                      stanac sobie gdzies bardzo z boku i nie wykonywac zadnych gestow,
                      ktore sa czescia liturgii.
                      • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:39
                        bene_gesserit napisała:

                        > Alez uczestniczysz w obrzedach - wstając, kiedy inni wstają.

                        Nie.
                        Wstawanie jest uznaną przez sv formą wyrażenia szacunku, niekoniecznie formą
                        obrzędu. Wstawać można z wielu różnych powodów, również niezwiązanych z religią.
                        Klękanie w tej definicji się nie mieści.
                        • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:43
                          Klękać tez mozna z roznych powodow. I co?
                          Wyrazasz szacunek przez wstawanie, nie wyrazasz szacunku przez
                          klękanie. Skrzydelko tak, ale udko nie, bo jestes wegetarianką.
                          • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 12:00
                            bene_gesserit napisała:

                            > Klękać tez mozna z roznych powodow.

                            Wymień choć jeden.
                            Tylko nie sznurowanie butów, błagam.
                            • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 12:29
                              Wymienilam juz wczoraj. Wytarcie buzi usmarowanemu dziecku,
                              szukanie upadniętych pieciu zlotych, itd itd. Klękanie nie musi byc
                              symboliczne, nawet w kosciele. Nie chodzi mi o to, zeby w kosciele
                              podczas Przemienienia udawac przed samym sobą, ze sie szuka na
                              podlodze drobniaków, ale zeby pojąc, ze kazdy gest ma taką
                              intencję, jaką nadaje mu wykonujący. O czym piszę od początku
                              zresztą.
                              • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 12:52
                                bene_gesserit napisała:

                                > Wymienilam juz wczoraj. Wytarcie buzi usmarowanemu dziecku,
                                > szukanie upadniętych pieciu zlotych, itd itd. Klękanie nie musi byc
                                > symboliczne, nawet w kosciele. Nie chodzi mi o to, zeby w kosciele
                                > podczas Przemienienia udawac przed samym sobą, ze sie szuka na
                                > podlodze drobniaków, ale zeby pojąc, ze kazdy gest ma taką
                                > intencję, jaką nadaje mu wykonujący. O czym piszę od początku
                                > zresztą.

                                Dobrze, powtórzę pytanie DUŻYMI LITERAMI - wymień proszę choć jeden przypadek
                                klękania spowodowany wymogami savoir vivre (bo chyba o tym tu dyskutujemy).
                                Nie wygłupiajmy się z wycieraniem nosa czy szukaniem igły pod kanapą, ok?
                                • gonzo44 Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:13
                                  a1ma napisała:

                                  > Dobrze, powtórzę pytanie DUŻYMI LITERAMI - wymień proszę choć
                                  >jeden przypadek klękania spowodowany wymogami savoir vivre (bo
                                  >chyba o tym tu dyskutujemy). Nie wygłupiajmy się z wycieraniem nosa
                                  >czy szukaniem igły pod kanapą, ok?

                                  Na tej zasadzie można się spodziewać rady, że czynic znak krzyża, to
                                  też nic takiego (okaże się szacunek, korona z głowy nie spadnia
                                  itd.), skoro wszak znak krzyża czynimy przy innych okazjach...

                                  "Na pomidorach wykonać nacięcia w kształcie krzyża i włożyć je do
                                  miski. Zalać wrzątkiem. Po 1 minucie zlać wodę, oblać pomidory
                                  chłodną wodą i zdjąć skórkę."

                                  "Z pomarańczy odciąć kapturek na wys. 1/5, w miąższu zrobić nożem
                                  głębokie nacięcie w kształcie krzyża, wlać do każdego nacięcia po
                                  łyżeczce miodu"

                                  "Parowki rozkroić w poprzek na 3-4 czści. Każdą część z obu końcy
                                  naciąć w kształcie krzyża na głębokość 1-1,5 cm. Obsmażać we
                                  fryturze 2-3 minuty."
                                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:22
                                    > Na tej zasadzie można się spodziewać rady, że czynic znak krzyża,
                                    to
                                    > też nic takiego (okaże się szacunek, korona z głowy nie spadnia
                                    > itd.), skoro wszak znak krzyża czynimy przy innych okazjach...

                                    A konkretnie ktore, pozbawione symblicznego znaczenia okazje
                                    czynienia znaku krzyza masz na mysli? Chodzi mi o ten szczegolny
                                    gest, wykonywany ręką, poniewaz robienie naciecia na pomidorach nie
                                    jest częscią katolickiego obrządku.
                                    • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:34
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > > Na tej zasadzie można się spodziewać rady, że czynic znak krzyża,
                                      > to
                                      > > też nic takiego (okaże się szacunek, korona z głowy nie spadnia
                                      > > itd.), skoro wszak znak krzyża czynimy przy innych okazjach...
                                      >
                                      > A konkretnie ktore, pozbawione symblicznego znaczenia okazje
                                      > czynienia znaku krzyza masz na mysli? Chodzi mi o ten szczegolny
                                      > gest, wykonywany ręką, poniewaz robienie naciecia na pomidorach nie
                                      > jest częscią katolickiego obrządku.
                                      >

                                      Jak mnie komar ugryzie - najpierw w czoło, potem w piersi, a następnie w obydwa
                                      ramiona!
                                      Głupia jesteś, czy tylko udajesz?
                                      Przepraszam, ale już straciłam cierpliwość wobec takiego uporu i kompletnej
                                      impregnacji na argumenty, jaką sobą reprezentujesz.

                                      I wciąż czekam na przykład klękania jako formy wyrażania szacunku zalecanej
                                      przez sv innej niż w kościele. Ja wiem i Ty wiesz, że argumentów Ci brak, ale
                                      obie też wiemy, że w życiu się do tego nie przyznasz.
                                      • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:41
                                        www.youtube.com/watch?v=ekow3p1eDEg
                                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:52
                                        > Jak mnie komar ugryzie - najpierw w czoło, potem w piersi, a
                                        następnie w obydwa
                                        > ramiona!
                                        > Głupia jesteś, czy tylko udajesz?
                                        > Przepraszam, ale już straciłam cierpliwość wobec takiego uporu i
                                        kompletnej
                                        > impregnacji na argumenty, jaką sobą reprezentujesz.


                                        Na ktory argument? Na mocno wydumany i naciagany przyklad z
                                        komarzymi ugryzieniami?

                                        Poza tym - przeprosiny polaczone w jednym zdaniu z kolejnymi
                                        obrazliwymi uwagami na moj temat to wyjątkowy nietakt.
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:03
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > > Jak mnie komar ugryzie - najpierw w czoło, potem w piersi, a
                                          > następnie w obydwa
                                          > > ramiona!
                                          > > Głupia jesteś, czy tylko udajesz?
                                          > > Przepraszam, ale już straciłam cierpliwość wobec takiego uporu i
                                          > kompletnej
                                          > > impregnacji na argumenty, jaką sobą reprezentujesz.
                                          >
                                          >
                                          > Na ktory argument? Na mocno wydumany i naciagany przyklad z
                                          > komarzymi ugryzieniami?
                                          >
                                          > Poza tym - przeprosiny polaczone w jednym zdaniu z kolejnymi
                                          > obrazliwymi uwagami na moj temat to wyjątkowy nietakt.

                                          Na ten sprzed 250 postów.
                                          Na pytanie: W JAKICH INNYCH NIŻ KOŚCIELNE SYTUACJACH SAVOIR VIVRE ZALECA
                                          KLĘKANIE JAKO FORMĘ WYRAŻENIA SZACUNKU / EMPATII / DOWOLNEGO INNEGO UCZUCIA?
                                          Chodzi o klękanie jako gest, którym chcesz coś wyrazić, a nie kiedy potkniesz
                                          się i rymsniesz na oba kolana.
                                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:12
                                            Przeciez jest taka sytuacja.
                                            Podczas proszenia o rękę w nieco sentymentalnym stylu - mężczyzna
                                            klęka przed kobietą z zaręczynowym piersionkiem w ręku.
                                            Rowniez przy proszeniu rodziców o rękę albo w prosbie o
                                            blogoslawienstwo przed slubem mlodzi klękają.

                                            Bylam kiedys przekonana, ze te praktyki przeszly do lamusa, ale
                                            przekonalam sie, ze ciagle sa zywe.

                                            Nadal nie rozumiem po co ci te informacje. I co teraz?
                                            • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:24
                                              ludzie też jedzą innych ludzi, ale chyba możemy przyjąć że kanibalizm przestał nękać ludzkość?

                                              to ja dorzucę jeszcze pasowanie na rycerza
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:05
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > > Jak mnie komar ugryzie - najpierw w czoło, potem w piersi, a
                                          > następnie w obydwa
                                          > > ramiona!
                                          > > Głupia jesteś, czy tylko udajesz?
                                          > > Przepraszam, ale już straciłam cierpliwość wobec takiego uporu i
                                          > kompletnej
                                          > > impregnacji na argumenty, jaką sobą reprezentujesz.
                                          >
                                          >
                                          > Na ktory argument? Na mocno wydumany i naciagany przyklad z
                                          > komarzymi ugryzieniami?

                                          Przykład z komarem dorównuje Twojemu z wycieraniem nosa. Dlatego proszę, żebyśmy
                                          może powstrzymały się od argumentów tego rodzaju, zgoda?

                                          > Poza tym - przeprosiny polaczone w jednym zdaniu z kolejnymi
                                          > obrazliwymi uwagami na moj temat to wyjątkowy nietakt.

                                          Pierwszy raz straciłam cierpliwość.
                                          Jakimi "kolejnymi"? Gdzie widzisz poprzednie obraźliwe uwagi na swój temat w
                                          moich postach?
                                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:15
                                            > Przykład z komarem dorównuje Twojemu z wycieraniem nosa.

                                            No wlasnie nie.
                                            Klekanie to zupelnie zwykla i normalna czynnosc, ktora wykonujemy
                                            zupelnie automatycznie i bezmyslnie niemal w kazdym tygodniu, bez
                                            znaczenia sakralnego. Niedbaly gest przypominajacy zegnanie zie -
                                            tylko w wyniku nadzwyczajnego zbiegu okolicznosci, ktory opisalas.
                                            Zyje kiladziesiat lat i nie udalo mi sie niechcacy i przypadkowo
                                            przezegnac.

                                            > Pierwszy raz straciłam cierpliwość.
                                            > Jakimi "kolejnymi"? Gdzie widzisz poprzednie obraźliwe uwagi na
                                            swój temat w
                                            > moich postach?

                                            W tym samym. Takie przeprosiny nie sa nic warte, obawiam sie.
                                            • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:33
                                              Klękanie "użytkowe" po wpadnięte pod kanapę 5 zł jest czynnością użytkową.
                                              Klękanie wynikające z sv czy innych zasad społecznych jest czynnością wyrażającą
                                              POKORĘ, a jeśli jesteśmy do niego nakłaniani / przymuszani wbrew własnej woli,
                                              to UPOKARZAJĄCĄ. I takie właśnie jest klękanie ateisty w kościele katolickim -
                                              dla mnie upokarzające. Co nie znaczy, że nie mogę przyklęknąć podnosząc
                                              rękawiczkę - ale wtedy jest to klękanie z kategorii "użytkowej", bez kontekstu
                                              korzenia się przed kimkolwiek. Na tym polega różnica, a jeśli jej nadal nie
                                              rozumiesz, to ja się już poddaję.
                                              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 15:19
                                                > Klękanie wynikające z sv czy innych zasad społecznych jest
                                                czynnością wyrażając
                                                > ą
                                                > POKORĘ, a

                                                ...albo szacunek.
                                                O tym szacunku wlasnie - dla obecnych w kosciele - pisalam trzysta
                                                postow temu.

                                                I takie właśnie jest klękanie ateisty w kościele katolickim -
                                                > dla mnie upokarzające.

                                                No one can make you feel inferior without your consent.
                                                • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 15:35
                                                  bene_gesserit napisała:

                                                  > > Klękanie wynikające z sv czy innych zasad społecznych jest
                                                  > czynnością wyrażając
                                                  > > ą
                                                  > > POKORĘ, a
                                                  >
                                                  > ...albo szacunek.

                                                  Nie zgodzę się.
                                                  Z samego szacunku, bez pokory, nie klękamy.
                                                  Klękamy chcąc ukorzyć się przed kimś, uznać jego wyższość.
                                                  Jest to pozycja błagalna lub korna, oczywiście te uczucia mogą łączyć się z
                                                  szacunkiem, ale nie muszą.

                                                  Poszukałam trochę źródeł.
                                                  Na przykład tutaj:
                                                  www.savoir-vivre.com.pl/?podstawowe-zachowania-podczas-mszy-sw.,402 czytam:

                                                  "Gdy wchodzimy do kościoła i wychodzimy z niego klękamy czy jak kto woli
                                                  przyklękamy). Są takie momenty Mszy św., że wszyscy klękają. Niektórzy klękają
                                                  też wtedy, gdy wszyscy siedzą lub stoją, klękają np. do modlitwy. W trakcie
                                                  obecności w kościele składamy też pokłony przed Najświętszym Sakramentem,
                                                  świętymi wizerunkami.

                                                  Są to znaki szczególne. Muszą być godne w najwyższym stopniu, stateczne,
                                                  poważne, bez pośpiechu. Nie mogą być w żaden sposób niedbałe. Nie może to dawać
                                                  efektu afektowanego, wręcz surrealistycznego ruchu tanecznego. Nie może być
                                                  niemrawe i niewyraźne.

                                                  Pamiętajmy, że siadanie na piętach to nie jest klęczenie tylko...siadanie na
                                                  piętach.

                                                  Gdy przyklękamy na jedno kolano przypomnijmy sobie, dlaczego robili to nasi
                                                  przodkowie. Chłopi klękali zawsze na oba kolana. Szlachta klękała na jedno
                                                  kolano, by odróżnić się od chłopów, by pokazać, że oni nie muszą się już tak, ze
                                                  względu na swoją pozycję społeczną, korzyć przed Bogiem. Czyż nie jesteśmy
                                                  wszyscy równi przed Bogiem? Czy ktoś z nas jest jakoś wobec Niego uprzywilejowany?"

                                                  Z czego wynika jasno, jaka jest rola klękania w kościele - ukorzenie. Ja też tak
                                                  to rozumiem.
                                                  Gesty w savoir vivre mają określone znaczenia, są słabsze lub mocniejsze.
                                                  Klękanie to jeden z najmocniejszych gestów, jakie jestem sobie w stanie
                                                  wyobrazić, przewyższa je chyba tylko padnięcie na twarz (też rzadko praktykowane
                                                  w dzisiejszych czasach). W moim odczuciu dzisiejszy savoir vivre nie nakazuje w
                                                  żadnym wypadku klękania, padania na ziemię, ani nawet głębokich ukłonów, gesty
                                                  te wyszły z powszechnego użytku i niestosowanie ich nie może być traktowane jako
                                                  niezgodne z sv - w moim mniemaniu. Jeśli możesz podać mi uzasadnienie, dlaczego
                                                  klękanie miałoby być obowiązkową formą wyrażenia szacunku, to proszę.
                                    • gonzo44 Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:52
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > A konkretnie ktore, pozbawione symblicznego znaczenia okazje
                                      > czynienia znaku krzyza masz na mysli?

                                      są rzeczy i pytania, których tłumaczenie oraz odpowiedzi są w
                                      normalnej dyskusji i towarzystwie zbędne. jak również - czego
                                      dowodzi ten wątek - bezcelowe.

                                      >Chodzi mi o ten szczegolny gest, wykonywany ręką, poniewaz robienie
                                      >naciecia na pomidorach nie jest częscią katolickiego obrządku.

                                      nie ma żadnego szcególnego gestu. nacięcie na pomidorze też wykonuje
                                      się ręką (może ty nogą ?), która kreśli w powietrzu kształt krzyża.

                                      podobnie jak nie jest "szczególnym gestem" klęczenie w celu wytarcia
                                      buzi dziecku, szukania zguby, czy jakie tam jeszcze bzdety-ściemy
                                      wymyślisz. staje się takim dopiero w kościele - co wiele osób
                                      usiłuje ci bezskutecznie wytłumaczyć.

                                      pytaj dalej - pośmiejemy się.
                                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:01
                                        > nie ma żadnego szcególnego gestu. nacięcie na pomidorze też
                                        wykonuje
                                        > się ręką (może ty nogą ?), która kreśli w powietrzu kształt
                                        krzyża.

                                        Ale, na litosc, nie na ciele. W zadnej katolickiej swiatyni nie
                                        zobaczysz modlacych sie z nozami w reku, ktorzy zamiast przezegnac
                                        sie, beda nakrajac pomidory.

                                        > podobnie jak nie jest "szczególnym gestem" klęczenie w celu
                                        wytarcia
                                        > buzi dziecku, szukania zguby, czy jakie tam jeszcze bzdety-ściemy
                                        > wymyślisz. staje się takim dopiero w kościele - co wiele osób
                                        > usiłuje ci bezskutecznie wytłumaczyć.

                                        Jak dotąd bez argumentow w zanadrzu.
                                        W kosciele tez mozna klęknąc, bo np upadla komus rekawiczka.
                                        Przodem do oltarza nawet. I nadal bedzie to klęknięcie pozbawione
                                        sakralnej symboliki, mimo ze w kosciele.

                                        > pytaj dalej - pośmiejemy się.

                                        Tomoze ci subtelnie zasugeruje, ze twoje chamskie, obcesowe i
                                        wulgarne zachowanie bedzie swiadczyc o tobie.
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:07
                                          > Jak dotąd bez argumentow w zanadrzu.
                                          > W kosciele tez mozna klęknąc, bo np upadla komus rekawiczka.
                                          > Przodem do oltarza nawet. I nadal bedzie to klęknięcie pozbawione
                                          > sakralnej symboliki, mimo ze w kosciele.

                                          I nie widzisz żadnej różnicy między takim klęknięciem, a klęknięciem "do
                                          towarzystwa" i "z szacunku"?

                                          > Tomoze ci subtelnie zasugeruje, ze twoje chamskie, obcesowe i
                                          > wulgarne zachowanie bedzie swiadczyc o tobie.

                                          Mam ochotę zalinkować Ci znaczenie słowa "subtelnie" wink
                                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:17
                                            > I nie widzisz żadnej różnicy między takim klęknięciem, a
                                            klęknięciem "do
                                            > towarzystwa" i "z szacunku"?

                                            Alez widzę - wlasnie w tym rzecz, wlasnie o to chodzi: że
                                            klęknięcie oddaje cześć bóstwu nie dlatego, ze zostalo wykonane w
                                            kociele, ale dlatego, ze klękający ma takie intencje. Pisalam o tym
                                            drobne trzysta postow wczesniej.

                                            > Mam ochotę zalinkować Ci znaczenie słowa "subtelnie" wink

                                            To zupelnie jak ja - linkując ci znaczenie slowa 'przepraszam' wink
                                            • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:26
                                              Ależ ja nie miałam najmniejszego zamiaru Cię przepraszać za cokolwiek, co
                                              zrobiłam wcześniej, bo uważam, że nijak Cię nie obraziłam.
                                              No chyba że faktem, iż nie pisałam do Ciebie na klęczkach, bo faktycznie - na
                                              siedząco piszę cały czas, zupełnie bez szacunku.

                                              Pozwolę sobie skończyć już dyskusję ze swojej strony, bo nie ma ona
                                              najmniejszego sensu. Kluczysz, błądzisz, wycofujesz się z wcześniejszych
                                              twierdzeń, właściwie nie wiadomo, o co Ci chodzi, nie chcesz tego nawet
                                              sprecyzować, pewnie w obawie, że zbyt łatwo byłoby tę tezę obalić. Nie wiem, czy
                                              Twoim zdaniem należy klękać, nieklękanie jest złe, a nieklękający Cię obrażają?
                                              Czy może Ty klękasz, ale właściwie wszystko Ci jedno, nie oczekujesz, że ktoś
                                              będzie klękał? Ciężko dyskutować z kimś, kto sam nie wie, o co mu chodzi. Ja
                                              "już" podziękuję.
                                              • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 15:19
                                                a1ma napisała:

                                                > Ależ ja nie miałam najmniejszego zamiaru Cię przepraszać za
                                                cokolwiek, co
                                                > zrobiłam wcześniej, bo uważam, że nijak Cię nie obraziłam.

                                                "Głupia jesteś, czy tylko udajesz?
                                                Przepraszam, ale już straciłam cierpliwość wobec takiego uporu i
                                                kompletnej
                                                impregnacji na argumenty, jaką sobą reprezentujesz."

                                                Wlasnie ten fragment twojej wypowiedzi mialam na mysli. Odebralam
                                                to jak 'Przepraszam, ale to twoja wina, ze zachowalam sie
                                                niegrzecznie'.

                                                > No chyba że faktem, iż nie pisałam do Ciebie na klęczkach, bo
                                                faktycznie - na
                                                > siedząco piszę cały czas, zupełnie bez szacunku.

                                                Ten sarkazm imho niepotrzebny zupelnie. Jakos mi autentycznie
                                                przykro, co sie mi rzadko zdarza w kontaktach netowych.


                                                > Pozwolę sobie skończyć już dyskusję ze swojej strony, bo nie ma
                                                ona
                                                > najmniejszego sensu. Kluczysz,

                                                Nie, nie kluczę. Od poczatku trzymam się jednego stanowiska.

                                                > błądzisz,

                                                nie zostal mi przedstawiony zaden argument przeciw moim. Ani jeden,
                                                nie licząc krojenia pomidorow i gryzienia komarów, ktore trudno
                                                potraktowac powaznie.

                                                wycofujesz się z wcześniejszych
                                                > twierdzeń,

                                                Nieprawda.

                                                właściwie nie wiadomo, o co Ci chodzi, nie chcesz tego nawet
                                                > sprecyzować,

                                                Mylisz sie - nie wiem, czy zlosliwie czy z niewiedzy.
                                                Stanowisko swoje sprecyzowalam w tym watku lekko liczac kilkanascie
                                                razy. Dlaczego piszesz nieprawdę?

                                                > pewnie w obawie, że zbyt łatwo byłoby tę tezę obalić.

                                                Oj, znowu brzydko. Gdybym byla Azjatą, pewnie bym sie rozesmiala sad

                                                Mnocno mnie to wszystko rozczarowalo - po kim jak po kim, ale po
                                                tobie. ech.
                                                • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 15:25
                                                  bene, widzisz, to mamy podobnie - bo ja też od kilkudziesięciu postów mam
                                                  wrażenie Twojej złej woli. I wyprowadza mnie to z równowagi, przyznaję.

                                                  Jeśli możesz mi odpowiedzieć - rozumiem, że Ty klęczysz w kościele, kiedy klęczą
                                                  katolicy - ale czy od ateistów wymagasz / oczekujesz tego samego?
                                                  Czy może jest Ci wszystko jedno?
                                                  Autentycznie nie wiem - bo z jednej strony krytykujesz postawę nieklękania, a z
                                                  drugiej w pewnym momencie dyskusji obruszasz się, że Ty "niczego nie wymagasz".
                                                  To jak to w końcu jest?
                                        • gonzo44 kobito 20.08.10, 14:14
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > Tomoze ci subtelnie zasugeruje, ze twoje chamskie, obcesowe i
                                          > wulgarne zachowanie bedzie swiadczyc o tobie.

                                          tego rodzaju "sugestie", nie są ani subtelne, ani w twoim wykonaiu
                                          nietypowe.

                                          ja ci natomiast zasugeruję abyś policzyła osoby, z którymi się w tym
                                          jednym jedynym wątku pokłóciłaś, forsując swoje brednie - i
                                          wyciągnęła wnioski.
                                          • bene_gesserit Re: kobito 20.08.10, 14:20
                                            To moze przypomne, ze to nie jest forum o mnie.
                                            Jesli chcesz sobie pogadac na moj temat, zaloz odpowiednie forum.
                                            Forum sv naprawde nie jest miejscem na personalne uwagi.
                                            • gonzo44 Re: kobito 20.08.10, 14:50
                                              bene_gesserit napisała:

                                              > To moze przypomne, ze to nie jest forum o mnie.

                                              ty nie "przypominaj" - ty licz z iloma osobami się tu pokłóciłaś i
                                              wyciągaj wnioski - dobrze radzę.

                                              > Jesli chcesz sobie pogadac na moj temat, zaloz odpowiednie forum.

                                              forum??? - nie tylko mnie to zaproponowałaś. lecz się z tych obsesji.

                                              > Forum sv naprawde nie jest miejscem na personalne uwagi.

                                              elegancko: zachowujesz się jak złodziej i oszust, który aby oddalic
                                              posądzenie wrzeszczy "łapac złodzieja".

                                              a po polsku to pospolita bezczelność z twojej strony.
                                              • bene_gesserit Re: kobito 20.08.10, 15:23
                                                W watku nt zachowania w kosciele gonzo napisal:
                                                > ty nie "przypominaj" - ty licz z iloma osobami się tu pokłóciłaś
                                                i
                                                > wyciągaj wnioski - dobrze radzę.
                                                > nie tylko mnie to zaproponowałaś. lecz się z tych obsesji.
                                                > elegancko: zachowujesz się jak złodziej i oszust, który aby
                                                oddalic
                                                > posądzenie wrzeszczy "łapac złodzieja".
                                                >
                                                > a po polsku to pospolita bezczelność z twojej strony.

                                                Jesli masz ochote pogadac na temat, to ja tu wpadam. Jesli nadal
                                                masz chec kontynuowac te serie napadow, osobistych wycieczek,
                                                perosnalnych uwag i dogryzania - to cie plonkuje.
                                  • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:30
                                    gonzo44 napisał:

                                    > a1ma napisała:
                                    >
                                    > > Dobrze, powtórzę pytanie DUŻYMI LITERAMI - wymień proszę choć
                                    > >jeden przypadek klękania spowodowany wymogami savoir vivre (bo
                                    > >chyba o tym tu dyskutujemy). Nie wygłupiajmy się z wycieraniem nosa
                                    > >czy szukaniem igły pod kanapą, ok?
                                    >
                                    > Na tej zasadzie można się spodziewać rady, że czynic znak krzyża, to
                                    > też nic takiego (okaże się szacunek, korona z głowy nie spadnia
                                    > itd.), skoro wszak znak krzyża czynimy przy innych okazjach...
                                    >
                                    > "Na pomidorach wykonać nacięcia w kształcie krzyża i włożyć je do
                                    > miski. Zalać wrzątkiem. Po 1 minucie zlać wodę, oblać pomidory
                                    > chłodną wodą i zdjąć skórkę."
                                    >
                                    > "Z pomarańczy odciąć kapturek na wys. 1/5, w miąższu zrobić nożem
                                    > głębokie nacięcie w kształcie krzyża, wlać do każdego nacięcia po
                                    > łyżeczce miodu"
                                    >
                                    > "Parowki rozkroić w poprzek na 3-4 czści. Każdą część z obu końcy
                                    > naciąć w kształcie krzyża na głębokość 1-1,5 cm. Obsmażać we
                                    > fryturze 2-3 minuty."

                                    Ale to do bene nie dociera.
                                    Skoro mogę haftować haftem krzyżykowym, to chyba mogę też się przeżegnać
                                    niewierząc w boga, w końcu to właściwie to samo, PRAWDA??
                                    • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:50
                                      NIEPRAWDA - to zupelnie nie to samo.
                                      Przezegnanie sie ma konotacje tylko i wylacznie religijne -
                                      klęknięcie nie.
                                      • a1ma Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:08
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > NIEPRAWDA - to zupelnie nie to samo.
                                        > Przezegnanie sie ma konotacje tylko i wylacznie religijne -
                                        > klęknięcie nie.

                                        NIEPRAWDA.

                                        To sobie podyskutowałyśmy big_grin
                                        • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 14:19
                                          A to dziwne, bo calkiem niedawno sie zgodzilas, ze klękniecie - w
                                          kosciele! - w celu podniesienia rękawiczki nie oddaje czci bostwu.
                                          Szczerze mowiac, nic z tego nie rozumiem.
                                • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:19
                                  Nie rozumiem, w jakim celu?
                                  I dlaczego przyklady klęknięc pozbawionych symbolicznego znaczenia
                                  to dla ciebie wyglupy?
                • tojatojatoja Re: ateista w kościele 20.08.10, 10:23
                  bene_gesserit napisała:

                  > Porownanie nader nie trafione. Zjedzenie kotleta, to - niezaleznie
                  > od intencji - zjedzenie kotleta. Klęknięcie moze byc wyrazem
                  > szacunku dla sacrum, moze byc tez wyrazem szacunku dla
                  > zgromadzonych.

                  Chociaż to już tłumaczono w tym wątku wiele razy, jak podkreślę to
                  jeszcze raz:

                  klękanie nie jest dla ateisty (i dla wierzących przebywających poza
                  kościołem) standardową, zgodną z SV formą wyrażania szacunku dla innych
                  ludzi.

                  Moim zdaniem nikt nie klęka, żeby wyrazić szacunek dla innych ludzi,
                  np. dla cioci czy babci, dla brata, który właśnie bierze ślub, dla
                  siostry, która zorganizowała chrzciny swojego dziecka, z szacunku dla
                  koleżanki, której zmarł ojciec i na którego pogrzeb przyszliśmy.

                  Wymóg "klękania z szacunku dla zgromadzonych" i bliskich nam osób,
                  które chcemy wesprzeć w ważnych (np. ślub) lub tragicznych (np.
                  pogrzeb), który Ty bene_gesserit jako agnostyczka próbujesz
                  przeforsować, nie istnieje. Co więcej jest absurdalny i nie jest przez
                  wierzących ludzi wymagany. W tym wątku wypowiedziało się na ten temat
                  wielu katolików - im to do niczego niepotrzebe. Nie wymagają, by
                  ateiści tak okazywali im szacunek. Nie interesuje ich w ogóle czy
                  ateiści klękają czy nie. To nie jest ich sprawa. Podejrzewam też, że
                  nie jest też sprawą np. młodej pary, czy ich ateistyczna koleżanka,
                  której nawet nie widzą, bo stoi za ich plecami, uklękła w kościele. Ale
                  cieszą się, że przyszła i ze im towarzyszy w tym ważnym zyciowym
                  momencie.

                  Tym bardziej dziwi mnie dlaczego właśnie Ty próbujesz coś takiego
                  narzucić ateistom. Chcesz "uszczęśliwiać" na siłę ludzi (katolików),
                  którzy wyraźnie sobie tego nie życzą.
                  • bene_gesserit Re: ateista w kościele 20.08.10, 11:29
                    > Moim zdaniem nikt nie klęka, żeby wyrazić szacunek dla innych
                    ludzi,
                    > np. dla cioci czy babci, dla brata, który właśnie bierze ślub,
                    dla
                    > siostry, która zorganizowała chrzciny swojego dziecka, z szacunku
                    dla
                    > koleżanki, której zmarł ojciec i na którego pogrzeb przyszliśmy.

                    Oparlas na tym przekonaniu cala reszte twojego wywodu, wiec
                    wystarczy jednynie, ze nie jest ono sluszne. To samo dotyczy twoich
                    domyslow nt tego, co mysli hipotetyczna panna mloda, pan mlody, ich
                    rodzice i reszta zgromadzona w kosciele.

                    > Tym bardziej dziwi mnie dlaczego właśnie Ty próbujesz coś takiego
                    > narzucić ateistom.

                    Badz laskawa wskazac, w ktorym poscie (link albo cytat) probuje
                    cokolwiek narzucic ateistom, dzieki z gory.
                    • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 01:22
                      >
                      > Badz laskawa wskazac, w ktorym poscie (link albo cytat) probuje
                      > cokolwiek narzucic ateistom, dzieki z gory.

                      W całym tym wątku próbujesz. Jesteś mistrzynią odwracania kota ogonem.
            • shigella Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:23
              metall napisał:

              > shigella napisała:
              >
              > > Akurat slub koscielny dla niewierzacych nic nie znaczy, wazne sa
              > papierki dla U
              > > SC.
              >
              > Papierki dla urzedu podpisywane sa i tak prawie zawsze w zachrystii,
              > wiec i tak Cie tam nie ma.
              Dziwne, dziwne, a ja widzialam podpisywanie w Kosciele i to dosyc czesto.

              > > W kosciele pojawiam sie jednynie na slubach/chrzcinach/pogrzebach.
              > > Chodze na nie, zeby sprawic przyjemnosc lub wesprzec osoby z
              > rodziny czy
              > > przyjaciol,
              >
              > Zakladam, ze czlonkowie tej rodziny czy przyjaciele sa wierzacy, to
              > nie mozna dla tej samej ich przyjemnosci ukleknac?
              Nie, bo dla niczyjej przyjemnosci nie zamierzam udawac wiary (i obrazac wierzacych oszustwem).
              Dla tych osob wazne jest, ze jestem swiadkiem pewnego wydarzenia, wiedza ze jestem niewierzaca.
              Nie musze brac czynnego udzialu w obrzedach.

              > > Wiekszosc z moich znajomych pojawia sie w kosciele z tej samej
              > przyczyny.
              > To jest informacja o Tobie i wiekszosci Twoich znajomych..
              No i?
              • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:48
                shigella napisała:

                > > To jest informacja o Tobie i wiekszosci Twoich znajomych..
                > No i?

                No i wszystko.
        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:06
          metall napisał:

          > a1ma napisała:
          >
          > > ... bo dla mnie te gesty nie mają żadnego
          > > znaczenia.
          >
          > Czyli slub tez nie, bo niby jaki? To po co w ogole wchodzisz do
          > kosciola?

          Dla towarzystwa albo żeby podziwiać architekturę i sztukę.
          Nigdy z potrzeby duchowej.
          • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:59
            a1ma napisała:

            > Dla towarzystwa albo żeby podziwiać architekturę i sztukę.
            > Nigdy z potrzeby duchowej.

            Na weselu tego samego towarzystwa bedzie dosyc, a zeby podziwiac
            architekture i sztuke, to mozna przyjsc do kosciola poza
            nabozenstwami i nie bedzie problemu z tym jak sie zachowac - bo
            chyba o tym tu rozmawiamy?
            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:03
              Owszem, zwiedzam raczej poza godzinami nabożeństwa.
              Natomiast co do towarzystwa - zdarzyło mi się być świadkiem ślubu kościelnego,
              poza tym zazwyczaj jednak moment zaślubin jest czymś, w czym chciałabym
              uczestniczyć, niezależnie od jego otoczki religijnej.
              • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:07
                a1ma napisała:

                > Owszem, zwiedzam raczej poza godzinami nabożeństwa.
                > Natomiast co do towarzystwa - zdarzyło mi się być świadkiem ślubu
                kościelnego,

                Po co wierzacy bierze na swiadkow slubu koscielnego ateistow, to ja
                nigdy nie skumam.

                > poza tym zazwyczaj jednak moment zaślubin jest czymś, w czym
                chciałabym
                > uczestniczyć,

                Po co chcesz uczestniczyc w czyms nic nieznaczacym?
                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:12
                  metall napisał:

                  > a1ma napisała:
                  >
                  > > Owszem, zwiedzam raczej poza godzinami nabożeństwa.
                  > > Natomiast co do towarzystwa - zdarzyło mi się być świadkiem ślubu
                  > kościelnego,
                  >
                  > Po co wierzacy bierze na swiadkow slubu koscielnego ateistow, to ja
                  > nigdy nie skumam.

                  A rozumiesz instytucję świadka?
                  KK nie stawia tu żadnych wymagań poza nieograniczoną zdolnością do czynności
                  prawnych.
                  • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:18
                    a1ma napisała:

                    > A rozumiesz instytucję świadka?
                    > KK nie stawia tu żadnych wymagań poza nieograniczoną zdolnością do
                    czynności
                    > prawnych.

                    Napisalem: "Po co wierzacy bierze na swiadkow slubu koscielnego
                    ateistow, to ja nigdy nie skumam."

                    Co tu maja do rzeczy wymagania KK?
                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:20
                      metall napisał:

                      > a1ma napisała:
                      >
                      > > A rozumiesz instytucję świadka?
                      > > KK nie stawia tu żadnych wymagań poza nieograniczoną zdolnością do
                      > czynności
                      > > prawnych.
                      >
                      > Napisalem: "Po co wierzacy bierze na swiadkow slubu koscielnego
                      > ateistow, to ja nigdy nie skumam."
                      >
                      > Co tu maja do rzeczy wymagania KK?

                      A po co mieliby ograniczać się tylko do katolików?
                      Jakiej funkcji nie jest w stanie spełnić świadek ateista?
                      • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:41
                        a1ma napisała:

                        > Jakiej funkcji nie jest w stanie spełnić świadek ateista?

                        Zadnej zwiazanej z wiara w Boga, a dla wierzacego malzenstwo, jako
                        sakrament jest, nierozerwalnie zwiazane z wiara w Boga.
                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:43
                          metall napisał:

                          > a1ma napisała:
                          >
                          > > Jakiej funkcji nie jest w stanie spełnić świadek ateista?
                          >
                          > Zadnej zwiazanej z wiara w Boga, a dla wierzacego malzenstwo, jako
                          > sakrament jest, nierozerwalnie zwiazane z wiara w Boga.

                          Związanej z wiarą - czyli jakiej?
                          Co robi świadek katolik, czego nie może zrobić świadek ateista?
                          • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:54
                            a1ma napisała:

                            > Co robi świadek katolik, czego nie może zrobić świadek ateista?

                            Wierzy w Boga.
                            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:58
                              metall napisał:

                              > a1ma napisała:
                              >
                              > > Co robi świadek katolik, czego nie może zrobić świadek ateista?
                              >
                              > Wierzy w Boga.

                              To na pewno, ale nie wszystkim zależy na wierze świadków.
                              Są tez ludzie tolerancyjni, nie ingerujący w czyjś światopogląd, skupiający się
                              raczej na własnych przekonaniach.

                              Poza tym pytałam, jakiej funkcji świadka nie może wypełniać ateista - a nie jest
                              funkcją świadka wiara w boga.
                              • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:10
                                a1ma napisała:

                                > To na pewno, ale nie wszystkim zależy na wierze świadków.

                                No wiem. I tego wlasnie do konca nie rozumiem.

                                > Są tez ludzie tolerancyjni,

                                To nie ma nic wspolnego z toleracja lub jej brakiem.

                                > Poza tym pytałam, jakiej funkcji świadka nie może wypełniać
                                ateista - a nie jes
                                > t
                                > funkcją świadka wiara w boga.

                                Dla osoby wierzacej powinna byc.
                                A jesli rola swiadka ma sie ograniczac tylko do podpisania
                                urzedowego dokumentu, to faktycznie jego wiara nie zadnego znaczenia.
                                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:12
                                  > A jesli rola swiadka ma sie ograniczac tylko do podpisania
                                  > urzedowego dokumentu, to faktycznie jego wiara nie zadnego znaczenia.

                                  Świadek, jak sama nazwa wskazuje wink, ma zaświadczyć w razie potrzeby, że
                                  wydarzenie miało miejsce.
                                  Nie pełni żadnej funkcji religijnej, nawet jeśli jest katolikiem.
                                  • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:15
                                    a1ma napisała:

                                    > Nie pełni żadnej funkcji religijnej, nawet jeśli jest katolikiem.

                                    Formalnie nie, prawda.
                                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:18
                                      metall napisał:

                                      > a1ma napisała:
                                      >
                                      > > Nie pełni żadnej funkcji religijnej, nawet jeśli jest katolikiem.
                                      >
                                      > Formalnie nie, prawda.

                                      A nieformalnie?
                                      Pytam z czystej ciekawości, nigdy nie słyszałam o dodatkowych funkcjach świadka
                                      związanych z religią.
                                      • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:23
                                        a1ma napisała:

                                        > Pytam z czystej ciekawości, nigdy nie słyszałam o dodatkowych
                                        funkcjach świadka
                                        > związanych z religią.

                                        I dobrze, bo one nie sa nigdzie zdefiniowane i wymienic ich w
                                        punktach sie nie da.
                                        • pavvka Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:36
                                          metall napisał:

                                          > a1ma napisała:
                                          >
                                          > > Pytam z czystej ciekawości, nigdy nie słyszałam o dodatkowych
                                          > funkcjach świadka
                                          > > związanych z religią.
                                          >
                                          > I dobrze, bo one nie sa nigdzie zdefiniowane i wymienic ich w
                                          > punktach sie nie da.

                                          A bez punktów, własnymi słowami? Też jestem ciekaw.
                                          • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:27
                                            niektórzy chcą być świętsi od papieża wink
                          • lutas_z_kasu Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:18
                            > Co robi świadek katolik, czego nie może zrobić świadek ateista?

                            Co za durne pytanie. Jak można być świadkiem czegoś w co się nie wierzy?

                            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:50
                              lutas_z_kasu napisał:

                              > > Co robi świadek katolik, czego nie może zrobić świadek ateista?
                              >
                              > Co za durne pytanie. Jak można być świadkiem czegoś w co się nie wierzy?
                              >

                              Sugerujesz, że ateista z definicji nie wierzy w ślub?
                              Z powodzeniem mogę zaświadczyć, że znajomi wzięli ślub w obrządku
                              rzymskokatolickim dnia tego i tego w kościele takim a takim. Jak przeżyli
                              duchowo sakrament - bo zdaje się, że to masz na myśli pisząc "nie wierzy" -
                              zaświadczyć nie może nikt, choćby nie wiem, jak religijny był.
                              • lutas_z_kasu Re: ateista w kościele 19.08.10, 18:14
                                a1ma napisała:

                                > Sugerujesz, że ateista z definicji nie wierzy w ślub?

                                Absurdalne pytanie. Oczywiście, że tak! No bo jak można wierzyć w ślub (de facto sakrament), który jest zawierany PRZED BOGIEM i który jest nierozerwalny na ziemi i jednocześnie mówić, że się nie wierzy w Boga?

                                Podobnie ze ślubem cywilnym, nie wierzę w to że nagle za sprawą urzędasa dwoje ludzi bardziej się kocha, nagle są szczęśliwi etc. Nie wątpię jednocześnie, że papierek się przydaje w wielu sytuacjach,.

                                > Z powodzeniem mogę zaświadczyć, że znajomi wzięli ślub w obrządku
                                > rzymskokatolickim dnia tego i tego w kościele takim a takim. Jak przeżyli
                                > duchowo sakrament - bo zdaje się, że to masz na myśli pisząc "nie wierzy" -
                                > zaświadczyć nie może nikt, choćby nie wiem, jak religijny był.

                                A możesz to zaświadczyć przed Bogiem.....w którego nie wierzysz? wink
                                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 18:25
                                  > A możesz to zaświadczyć przed Bogiem.....w którego nie wierzysz? wink

                                  Oczywiście, że nie - ale nie taka jest funkcja świadka.
                                  Absurd jakiś.
                                  • lutas_z_kasu Re: ateista w kościele 19.08.10, 18:43
                                    Czemu niby? Świadek to świadek prawda? wink
                                    • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 18:46
                                      Istnienie boga nie zależy od tego, czy ktoś w niego wierzy, czy nie.
                                      Jeśli bóg istnieje - to oznacza, że się mylę - wtedy zaświadczę i przed nim,
                                      czemu nie.
                                      Jeśli nie istnieje - to nie zaświadczę ani ja, ani katolik.
                                      Twój argument był absurdalny, tylko tyle.
                                      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:26
                                        > Jeśli bóg istnieje - to oznacza, że się mylę - wtedy zaświadczę i
                                        przed nim,

                                        Nie sądze, aby bog potrzebowal świadków.
                                        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:34
                                          bene_gesserit napisała:

                                          > > Jeśli bóg istnieje - to oznacza, że się mylę - wtedy zaświadczę i
                                          > przed nim,
                                          >
                                          > Nie sądze, aby bog potrzebowal świadków.
                                          >

                                          Też nie sądzę wink
                                          Dlatego wyżej napisałam, że pytanie "czy mogę zaświadczyć przed bogiem" uważam
                                          za absurdalne.
                                          • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:59
                                            ...chociaz w sumie to byloby zabawne, gdyby jednak potrzebowal.
                                            • turbo_wesz Re: ateista w kościele 20.08.10, 13:11
                                              mógłby potrzebować żeby dorzeć do ateistów wink
                                            • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 01:27
                                              No... ale tak czy siak, to nie ateiści wymyślili świadka na ślubie kościelnym, nie?
                                    • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:30
                                      świadek ma zaświadczyć o tym co WIE a nie w co WIERZY. On ma poświadczyć co
                                      widział i co słyszał tego dnia, w tym kościele. Bez względu na to, jaki sam ma
                                      osobiście stosunek do instytucji małżeństwo, to chyba rozumie czego był
                                      świadkiem prawda? Będzie potrafił powtórzyć o tym wydarzeniu w razie potrzeby.
                                • shigella Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:33
                                  > a1ma napisała:
                                  >
                                  > > Sugerujesz, że ateista z definicji nie wierzy w ślub?
                                  > Absurdalne pytanie. Oczywiście, że tak! No bo jak można wierzyć w ślub (de fact
                                  > o sakrament), który jest zawierany PRZED BOGIEM i który jest nierozerwalny na
                                  > ziemi i jednocześnie mówić, że się nie wierzy w Boga?
                                  Hm. Jak dla mnie slub to wyrazenie woli dwoch osob ze pragna byc ze soba i ewentualnie miec jakies potomstwo.
                                  Przysiege widze, ergo w nia wierze.

                                  > > Z powodzeniem mogę zaświadczyć, że znajomi wzięli ślub w obrządku
                                  > > rzymskokatolickim dnia tego i tego w kościele takim a takim. Jak przeżyli
                                  > > duchowo sakrament - bo zdaje się, że to masz na myśli pisząc "nie wierzy"
                                  > -
                                  > > zaświadczyć nie może nikt, choćby nie wiem, jak religijny był.
                                  >
                                  > A możesz to zaświadczyć przed Bogiem.....w którego nie wierzysz? wink
                                  A to nie jest tak, ze wierzycie ze Bog jest obecny wszedzie i widzi co ludzie czynia/mysla a funkcja swiadka sluzy do ewentualnego potwierdzenia faktu odprawienia ceremonii przed ludzmi?
                                  Oraz o ile pamietam wymog zawarcia slubu przed ksiedzem to wynalazek XI-wieczny, podobnie jak celibat
                        • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:55
                          Cyba pomylilo ci sie z rodzicami chrzestnymi.
                          • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:18
                            titta napisała:

                            > Cyba pomylilo ci sie z rodzicami chrzestnymi.

                            Nie, nie pomylilo mi sie.
                            Ale fakt, co do wyboru rodzicow chrzestnych mam podobne poglady,
                            tyle, ze o konkretne argumenty byloby latwiej. smile
                            • wwredny Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:56
                              Czyli dyskutujesz mimo ze nie masz zadnych argumentow?
                              • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:09
                                wwredny napisał:

                                > Czyli dyskutujesz mimo ze nie masz zadnych argumentow?

                                Jasnych o zrozumialych dla ateisty faktycznie niewiele.
                                • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:33
                                  ja jestem katoliczką i też poproszę o argumenty. Rodzice chrzestni mają pomóc w
                                  wychowaniu dziecka w wierze. Jeśli chodzi o świadków to nie mają oni żadnego
                                  obowiązku wtrącania się w sprawy zawartego przy nich małżeństwa, w celu
                                  utrzymania ich w wierze. Dlaczego zatem uważasz, że konieczne jest aby byli
                                  katolikami, skoro nawet papież tego nie wymaga?
                                  • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 00:35
                                    lia.13 napisała:

                                    > Dlaczego zatem uważasz, że konieczne jest aby byli
                                    > katolikami, skoro nawet papież tego nie wymaga?

                                    Nie uważam, że konieczne, uważam - podkreślam: ja uważam - że całkiem naturalne.
                • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:12
                  > > poza tym zazwyczaj jednak moment zaślubin jest czymś, w czym
                  > chciałabym
                  > > uczestniczyć,
                  >
                  > Po co chcesz uczestniczyc w czyms nic nieznaczacym?

                  Ślub jest dla mnie wydarzeniem bardzo znaczącym. Tylko jego otoczka religijna
                  nie znaczy dla mnie nic.
                  • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:21
                    a1ma napisała:

                    > > > poza tym zazwyczaj jednak moment zaślubin jest czymś, w czym
                    > > chciałabym
                    > > > uczestniczyć,
                    > >
                    > > Po co chcesz uczestniczyc w czyms nic nieznaczacym?
                    >
                    > Ślub jest dla mnie wydarzeniem bardzo znaczącym. Tylko jego
                    otoczka religijna
                    > nie znaczy dla mnie nic.

                    Zblizamy sie do granic jakiegos absurdu chyba. Mnie "chwatit".
                    Pozdrawiam
                    • mwookash A słyszałeś o ślubach konkordatowych 19.08.10, 16:09
                      które łączą w sobie ślub religijny i cywilny?
                      • metall Tak, nawet taki bralem. 19.08.10, 16:12
                        I co to zmienia w dyskusji?
                        • lia.13 Re: Tak, nawet taki bralem. 19.08.10, 22:34
                          i nie wiesz w czym uczestniczyłeś? ło matko, to ty się lepiej szybko dowiedz wink
                          • metall Re: Tak, nawet taki bralem. 20.08.10, 00:36
                            lia.13 napisała:

                            > i nie wiesz w czym uczestniczyłeś? ło matko, to ty się lepiej szybko dowiedz wink

                            Daruj sobie.
                • maura4 Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:59
                  Rece mnie opadły. To pytanie jest tak głupie. Na świadka bierze się
                  na ogół cżłowieka ważnego dla ślubującego, przyjaciela. Jeżeli to
                  jest dla kogoś ważny moment. Nie byle kogo. Dlaczego katolik na
                  przyjaciela wybiera sobie ateistę, kiedy powinien katolika ?. To
                  katolicyzm powinien być wyznacznikiem, z kim się przyjaźnisz ?.
                  Księża już uczyli - katolik głosuje na katolika. Ślubujący katolik
                  bierze na świadka innego katolika. Jakiegokolwiek, byle katolika.
                  • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:08
                    maura4 napisała:

                    > Dlaczego katolik na
                    > przyjaciela wybiera sobie ateistę, kiedy powinien katolika ?. To
                    > katolicyzm powinien być wyznacznikiem, z kim się przyjaźnisz ?.
                    > Księża już uczyli - katolik głosuje na katolika. Ślubujący katolik
                    > bierze na świadka innego katolika. Jakiegokolwiek, byle katolika.

                    Ponizej pewnego poziomu dyskusji nie schodze, a to jest ponizej.
                    Pozdrawiam.
                    • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 01:30
                      > Ponizej pewnego poziomu dyskusji nie schodze, a to jest ponizej.
                      > Pozdrawiam.

                      Ech, ja katolicy zawsze umieją się ładnie wykręcić "poziomem", "obrażaniem uczuć
                      religijnych", kiedy tylko ktoś śmie uważać inaczej suspicious
    • ppinc Re: ateista w kościele 19.08.10, 12:51
      myślę, że zachowujesz się OK


      gameo.pl/
      • an.i.ka Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:21
        Byłam ze swoim mężem na ślubie kuzynki i jako niekatolicy zajęliśmy miejsca w
        ostatnim rzędzie i siedzieliśmy przez cały czas, niemniej jednak zwracaliśmy
        uwagę osób siedzących ławkę przed nami, które przy każdej okazji odwracały się
        aby sprawdzić czy tym razem wstaliśmy czy też nie. smile

        Następnym razem będąc w takiej sytuacji (np. ślub kogoś bliskiego) zamierzam
        stać przez cały czas z boku lub z tyłu kościoła.
    • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:19
      Skoro mozesz siadac i wstawac razem z innymi, to dlaczego nie mozesz
      ukleknac?
      • kellss Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:30
        bene_gesserit napisała:

        > jednoczesnie wszyscy wchodzacy do meczetu sa zobowiazani zdjac
        > obuwie, a w wielu miejscach wszyscy wchodzacy do kosciola sa
        > zobowiązani do zakrycia glebokich dekoltow, zaslonienia obnazonych
        > kusymi spodniczkami nog; turysci w swiatyniach sa zobowiązani mowić
        > szeptem, o ile w ogle itd itd itd
        > I to jest wlasnie wyraz szacunku dla wiernych, nawet jesli sie
        > samemu nie wierzy, albo wierzy w cos innego.


        a co z dekoltami panien mlodych,a la np. Liszowska?????
        • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:08
          kellss napisała:

          > a co z dekoltami panien mlodych,a la np. Liszowska?????

          Nic, to jest informacja o nich samych.
      • an.i.ka Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:58
        metall napisał:

        > Skoro mozesz siadac i wstawac razem z innymi, to dlaczego nie mozesz
        > ukleknac?

        Dlatego właśnie należałoby moim zdaniem być konsekwentnym i w takiej sytuacji
        przez cały czas siedzieć lub przez cały czas stać. Gdy zaczyna się kombinować
        prowokuje się takie pytania.
        • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:14
          an.i.ka napisała:

          > Dlatego właśnie należałoby moim zdaniem być konsekwentnym i w
          takiej sytuacji
          > przez cały czas siedzieć lub przez cały czas stać. Gdy zaczyna się
          kombinować
          > prowokuje się takie pytania.

          Poniekad slusznie prawisz, ale zeby byc konsekwentym ateista, nie
          oszukiwac samego siebie i innych, ani nie udawac kogos kim sie nie
          jest, to nalezaloby do kosciola nie wchodzic. I takiego ateiste to
          ja moge zrozumiec i szanuje.
          A jesli juz sie wchodzi, to nalezy sie podporzadkowac zasadom
          zachowania. Takie moje zdanie.
          • an.i.ka Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:29
            metall napisał:
            > Poniekad slusznie prawisz, ale zeby byc konsekwentym ateista, nie
            > oszukiwac samego siebie i innych, ani nie udawac kogos kim sie nie
            > jest, to nalezaloby do kosciola nie wchodzic.

            Dopuszczam taką ewentualność - jedynie ślub rodzeństwa (o ile będą takowy chcieli).
            Przypomniało mi się w ramach ciekawostki, że na ślubie kuzynki ksiądz przeczytał
            Z Biblii fragment wypowiedzi Jezusa do faryzeuszy, na koniec zaś zwrócił się do
            małżonków, aby szli i głosili wszędzie Imię Boże. Już widzę, jak poszli i
            głosili. smile Dodam, że był to ksiądz katolicki.
            • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 18:45
              an.i.ka napisała:

              > Przypomniało mi się w ramach ciekawostki, że na ślubie kuzynki ksiądz przeczyta
              > ł
              > Z Biblii fragment wypowiedzi Jezusa do faryzeuszy, na koniec zaś zwrócił się do
              > małżonków, aby szli i głosili wszędzie Imię Boże. Już widzę, jak poszli i
              > głosili. smile Dodam, że był to ksiądz katolicki.

              Może i nie poszli i nie głosili, ale to jest informacja o nich, a nie o księdzu,
              Piśmie Świętym, czy Jezusie. Zgoda?
    • aeromonas Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:25
      Podobnie jak ty jestem niewierząca. Staram się unikać wizyt w
      kościele (choć lubię kościoły zwiedzać), bo to co mówią księża
      podczas kazań często budzi mój sprzeciw. Jeśli już wypadnie jakiś
      pogrzeb (kościelne śluby już się w mojej rodzinie przewaliły, potem
      nastąpiły rozwody, a powtórne śluby z oczywistych względów bywają
      wyłącznie cywilne), to stoję gdzieś z tyłu i nie ruszam się wcale,
      bo to co się dzieje nijak mnie nie dotyczy. Nie widzę powodu, żeby
      siadać czy wstawać i markować uczestnictwo w ceremonii.
    • przylga Patrze na laski. 19.08.10, 13:36
      Ja w takiej sytuacji patrzę na tyłki lasek.
      • metall Re: Patrze na laski. 20.08.10, 02:02
        przylga napisał:

        > Ja w takiej sytuacji patrzę na tyłki lasek.

        A jak wracają od komunii, to na biusty? smile

        Przynajmniej bez głupawych dylematów.
        Pozdrawiam
    • przylga Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:37
      meheha napisała:

      > Od wielu lat bywam w kościele wyłącznie przy okazji ślubów
      znajomych i
      > rodziny. Jako ateistka nie wykonuję gestów typu znak krzyża, bicie
      się w
      > piersi, itp, ale oczywiście wstaję, siadam w odpowiednich
      momentach, zachowuję
      > się cicho i spokojnie wink Kiedy wszyscy klękają, siadam w ławce,
      żeby nie
      > "wystawać" z tłumu, lub - jeśli nie ma takiej możliwości- stoję.
      Staram się
      > zawsze zająć miejsce na uboczu, żeby nie rzucać się w oczy z moją
      > odmiennością. Ostatnio usłyszałam od bliskiej osoby, że zachowuję
      się
      > niegrzecznie i ostentacyjnie. Co na ten temat mówią zasady s-v?
      Czy jeśli
      > jestem w kościele, to powinnam się zachowywać tak jak wszyscy,
      mimo swoich
      > poglądów?
      TAKICH LUDZ W POLSCE NIE POTRZEBA< WYJEDX STAD BEZBOZNIKU!!!
    • gaska.balbinka.78 Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:38
      Ale macie problemy...
      Klękanie jest częścią modlitwy, i jako takie, nie powinno być uskuteczniane
      przez ateistę. I tu nie ma nic do rzeczy s.v. - nie wierzysz, to po jakiego
      czorta masz okazywać szacunek i poddaństwo (tym jest klękanie) jakiemuś bogu???
      Albo żyjesz w zgodzie ze swoim sumieniem albo próbujesz się przypodobać ludziom,
      którzy mogliby cię wytknąć palcami, bo jesteś inny/inna. Jako ateista możesz
      obchodzić Wielkanoc, bo to w końcu fajne święta są i można się spotkać z
      rodziną, ale niekoniecznie musisz się zmuszać do godzinnego klęczenia przy
      grobie Chrystusa, bo tak wypada/bo babcia kazała/bo sąsiedzi patrzą.
      A w kościele powinno się zachowywać tak, żeby nie rozpraszać i nie zwracać na
      siebie uwagi. Siedzisz w ławkach, to w chwili, gdy inni klękają, ty siadasz.
      Jeśli stoisz pod ścianą, to nie rzucaj się na kolana tylko stój dalej. Okażesz
      wystarczająco dużo szacunku, co zresztą nie ma większego znaczenia, bo katolicy
      mają to do siebie, że zamiast się modlić, i tak zjedzą cię wzrokiem, ewentualnie
      obgadają po mszy.
      • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:36
        > siebie uwagi. Siedzisz w ławkach, to w chwili, gdy inni klękają,
        ty siadasz.
        > Jeśli stoisz pod ścianą, to nie rzucaj się na kolana tylko stój
        dalej. Okażesz
        > wystarczająco dużo szacunku, co zresztą nie ma większego
        znaczenia, bo katolicy
        > mają to do siebie, że zamiast się modlić, i tak zjedzą cię
        wzrokiem, ewentualni
        > e
        > obgadają po mszy.

        A to nie rozumiem w takim razie, po co w ogole wchodzic do kosciola?
        • ojca Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:58

          Bo tak są właśnie "konsekwentni" ci malowani ateiści, na katolicki ślub pójdą,
          do kościoła wejdą, ale muszą przy tym zaznaczyć swój negatywny stosunek do wiary
          i ceremonii zaślubin.
          • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:05
            ojca napisał:

            >
            > Bo tak są właśnie "konsekwentni" ci malowani ateiści, na katolicki ślub pójdą,
            > do kościoła wejdą, ale muszą przy tym zaznaczyć swój negatywny stosunek do wiar
            > y
            > i ceremonii zaślubin.

            Jeśli moi przyjaciele byliby dowolnego innego wyznania - to zaproszenie na ich
            ślub w innym niż katolicki kościele przyjęłabym z radością. Rozumiem, że Ty jako
            katolik - nie poszedłbyś albo ewentualnie zabrał własny dywanik modlitewny?
            • ojca Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:22

              Mniemam, ze piszesz o islamie?
              Skoro papież mógł się modlić w meczecie to dlaczego ja nie mógłbym? Jeżeli
              braliby ślub żydowscy przyjaciele to zachowałbym się zgodnie z zasadami ich
              ceremonii.
              Jeżeli jednak moi znajomi uczestniczyliby w obrządku religi która jest sprzeczna
              z moimi zasadami to poprostu nie brałbym udziału w tej ceremonii.
              Śmiać mi się chce z tych ateistów, tacy "asertywni" i "oświeceni" wink
              • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:26
                Ty może byś mógł (ale chyba do swojego boga?), ja nie, bo w boga / bogów nie wierzę.
                Nie uważam, żebym z tego powodu nie mogła wchodzić do budynków sakralnych i być
                świadkiem uroczystości religijnych.
                Może zmienię zdanie, kiedy z przestrzeni publicznej znikną wszystkie znaki
                religijne, a katolicy ograniczą praktykowanie swojej wiary do swoich świątyń,
                finansowanych wyłącznie z ich pieniędzy.
                • ojca Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:32
                  a1ma napisała:

                  > Ty może byś mógł (ale chyba do swojego boga?), ja nie, bo w boga / bogów nie
                  wierzę.

                  To po co idziesz do kościoła gdzie odbywa się ceremonia zaślubin? Przecież
                  ceremonia ta ma czysto religijny charakter i nie jest obowiązkowa dla wszystkich.

                  > Nie uważam, żebym z tego powodu nie mogła wchodzić do budynków sakralnych i być
                  > świadkiem uroczystości religijnych.
                  > Może zmienię zdanie, kiedy z przestrzeni publicznej znikną wszystkie znaki
                  > religijne, a katolicy ograniczą praktykowanie swojej wiary do swoich świątyń,
                  > finansowanych wyłącznie z ich pieniędzy.

                  O rany, czy moglibyście w dyskusji obyć się bez jakichkolwiek manifestów?
                  Ilekroć dyskutuje z ateistami to racza mnie takimi mądrościami...trzymaj się tematu.
                  >
                  • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:39
                    ojca napisał:

                    > a1ma napisała:
                    >
                    > > Ty może byś mógł (ale chyba do swojego boga?), ja nie, bo w boga / bogów
                    > nie
                    > wierzę.
                    >
                    > To po co idziesz do kościoła gdzie odbywa się ceremonia zaślubin? Przecież
                    > ceremonia ta ma czysto religijny charakter i nie jest obowiązkowa dla wszystkic
                    > h.

                    Nie, nie ma czysto religijnego charakteru. Nie od kiedy mamy konkordat i ślub
                    zawierany w kościele ma konsekwencje cywilno-prawne.
                    Tak trudno zrozumieć, że idę tam, gdzie moi przyjaciele / rodzina postanowili
                    zawrzeć małżeństwo, bo to ważny moment ich życia i chcę go z nimi dzielić? Gdyby
                    zdecydowali pobrać się na łące, to też bym poszła mimo uczulenia na pyłki.
                    Otoczkę religijną pomijam, starając się zachować w sposób godny i nieuwłaczający
                    nikomu. Ale praktykować religii dla czyjegoś dobrego samopoczucia nie będę.
                  • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:09
                    > To po co idziesz do kościoła gdzie odbywa się ceremonia zaślubin?
                    zapewne na taka ceremonie idzie ze wzgledu na szacunek/sympatie dla
                    slubujacych. Skoro nie wierzy nie dzieje sie nic, co moglo by go
                    obrazac. Jesli nie wierzy, to z jego punktu widzenia, to osoby
                    biarace udzial w obrzedach maja problem - nie on.
                  • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:14
                    Poza tym, co powiesz, na sytuacje, gdy wszyscy pracownicy danej
                    instytucji zaproszeni sa na pogrzeb? I wypada isc, bo zmarla osoba
                    bardzo wazna dla danej instytucji i przyjaciel?
                    Zapewniam, ze w takiej sytuacji nie patrzy sie kto jest jakiego
                    wyznania i czy w ogole wierzy. Kosciol to nie tylko "sakrum", to
                    przede wzystkim wazna czesc zycia spolecznego. No i powinien byc
                    rowniez miejscem, gdzie ci niewierzacy maja szanse na uslyszenie
                    ewangeli. szkoda, ze tak zadko jest.
                • lutas_z_kasu Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:51
                  > Może zmienię zdanie, kiedy z przestrzeni publicznej znikną wszystkie znaki
                  > religijne

                  Bwahahaha
                  A co? Wierzysz, że krzyże przynoszą Ci pecha? To zlikwidować wszystkie sKRZYŻowania ! big_grin
              • madzioreck Re: ateista w kościele 24.08.10, 01:34
                > Śmiać mi się chce z tych ateistów, tacy "asertywni" i "oświeceni" wink

                A mnie się śmiać chce z tych katolików, chrześcijan - co plują jadem na innych,
                i gdzie tylko mogą, doszukują się najgorszego. Ciekawe, czy to tego nauczał
                Jezus i czy tak postępował.
          • gaska.balbinka.78 Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:12
            Ostatni raz w kościele na mszy byłam z okazji ślubu kuzynki. Mogłam nie iść, dla
            mnie większej różnicy by to nie zrobiło, ale mam jeszcze na tyle przyzwoitości,
            żeby szanować zdrowie mojej ukochanej Babci. A Babcia ma to do siebie, że jest
            bardzo mocno wierząca i strasznie by przeżyła, gdyby mnie tam nie było (niestety
            nie jest w stanie zrozumieć, że można nie wierzyć w boga). Tak więc - może i
            malowana ateistka, ale w tym wypadku priorytety się zmieniają.
        • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:39
          po to, że ich Para Młodych zaprosiła. Czy tak trudno to zrozumieć?
      • pieskuba Re: ateista w kościele 23.08.10, 15:10
        Strasznie tu dużo na temat katolików zjadających wszystkich, którzy
        zachowują się inaczej. A ja niczego takiego nie zauważyłam mimo
        tego, że przez ostatni rok miałam chore kolano i nie było mi wolno
        klękać. Jeśli siedziałam w ławce, gdy wszyscy klękali, to po prostu
        pochylałam się lekko. Jeśli miejsca w ławkach nie było, to stałam
        sobie i to wcale nie w kąciku, tylko tam, gdzie akurat byłam. Nie
        była to może super komfortowa sytuacja, ale dyskomfort nie wynikał z
        obserwowania złych spojrzeń rzucanych przez braci i siostry w
        wierze, bo takich nie było, a wyłącznie z tego, że klęknąć chciałam,
        a nie mogłam. Dla niewtajemniczonych obserwatorów sytuacja nie do
        odróżnienia od takiej, w której nie chciałabym klękać.
    • vigilansx Re: ateista w kościele 19.08.10, 13:56
      meheha napisała:

      > Od wielu lat bywam w kościele wyłącznie przy okazji ślubów
      znajomych i
      > rodziny. Jako ateistka nie wykonuję gestów typu znak krzyża, bicie
      się w
      > piersi, itp, ale oczywiście wstaję, siadam w odpowiednich
      momentach, zachowuję
      > się cicho i spokojnie wink Kiedy wszyscy klękają, siadam w ławce,
      żeby nie
      > "wystawać" z tłumu, lub - jeśli nie ma takiej możliwości- stoję.
      Staram się
      > zawsze zająć miejsce na uboczu, żeby nie rzucać się w oczy z moją
      > odmiennością. Ostatnio usłyszałam od bliskiej osoby, że zachowuję
      się
      > niegrzecznie i ostentacyjnie. Co na ten temat mówią zasady s-v?
      Czy jeśli
      > jestem w kościele, to powinnam się zachowywać tak jak wszyscy,
      mimo swoich
      > poglądów?
      musisz sie zachowywać, jak reszta stada baranów
      • zyzol80 Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:24
        Coz, jako zdeklarowany ateista, bywam w takich miejscach wylacznie
        przy okazji slubow i pogrzebow. Trzymam sie blizej wyjscia (z reguly
        mniej ludzi i swiezsze powietrze), wiec sila rzeczy miejsc
        siedzacych nie uswiadczam. Stoje sobie nie wykonujac zadnych gestow,
        typu "swiete" znaki, klekanie itp. Co dziwne, nigdy jakos nie
        spotkaly mnie zadne szykany ze strony "wierzacych". Z drugiej strony
        szczesliwie zycie nie zmusza mnie zbyt czesto do uczestnictwa w
        takich "atrakcjach"... Innym szczerze moge polecic te postawe. No,
        chyba, ze ktos zyje w wiecznej obawie "co ludzie powiedza" ale ja tu
        do myslacych raczej pisze...
        • bene_gesserit Re: ateista w kościele 19.08.10, 14:41
          Nikt cie nie zmusza do odwiedzenia kosciola. Sam sie zmuszasz -
          pozostaje pytanie, w jakim celu.
          • zyzol80 Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:11
            @ bene_gesserit:

            Bo widzisz, moja droga/moj drogi, nie wychowalem sie w chlewie i
            jesli ktos z moich przyjaciol bierze slub albo umiera, to, tak sobie
            mysle, kultura wymaga obecnosci przy takim wydarzeniu. W tym smutnym
            kraju nieczesto szanuje sie wole zmarlego, a wola bioracego slub
            jest rownie rzadko brana pod uwage (mam tu na mysli presje rodziny
            itp), wiec dla "swietego spokoju" ten i ow wezmie slub koscielny.
            Zmarly, ku uciesze i uldze rodziny, nie ma juz nic do powiedzenia.
        • gonzo44 jako i też czynię 19.08.10, 21:27
          zyzol80 napisał:

          > Coz, jako zdeklarowany ateista, bywam w takich miejscach wylacznie
          > przy okazji slubow i pogrzebow. Trzymam sie blizej wyjscia (z
          >reguly mniej ludzi i swiezsze powietrze), wiec sila rzeczy miejsc
          > siedzacych nie uswiadczam (...)

          jako i też dokładnie tak czynię... ale tej pani niżej nie
          wytłumaczysz - będzie twierdzić, że powinieneś ukochanej babci na
          pogrzebie dziadka, lub odwrotnie, siostrze (bratu) na ślubie itp.
          powiedzieć , że sorry, ale moja noga na tej hucpie nie postanie.

          ot chrystusowe postrzeganie - dziwne, bo podobno jak twierdzi -
          agnostyczka...
      • maura4 Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:18
        To kwintesencja tej dyskusji. Klękasz, nie klękasz, stoisz,
        siedzisz - obrażasz wierzacych. Obrażasz już ich samym faktem
        istnienia, niewiary w boga. Może czują się zagrożeni, bo jak to
        można nie słuchać księdza, nie biegać do kościoła, nie klękać. I
        jeszcze się nie bać. Zachowanie stadne ma swoje prawa. Nikt ze stada
        wyłamywać się nie może. Dlatego zamiast oddawać się modlitwie i
        niczym innym poza tym się nie interesować, rozglądają się dookoła.
        Widzą - ja klęczę, a on stoi - obraza wierzących. Ja zachowuję się w
        kościele jak uważam za stosowne, choć jestem nauczona rytuałow, ale
        nie wierzę. Nikogo nie mam zamiaru pytać i nigdy nie pytałam, czy wy
        przypadkiem nie poczuliście się obrażeni. Trudno, jeżeli ktoś się
        obraził, to musi sobie z tym poradzić. W końcu hołubców tam nie
        fikam, tylko jestem bardzo spokojna.
        • lia.13 Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:45
          jako katoliczka chciałabym zauważyć, że najciężej obrażona z powodu nieklękania
          jest niejaka bene_gesserit, która twierdzi, że katoliczką nie jest, a
          agnostyczką. Szkoda tylko, że swoimi poglądami jeszcze bardziej zniechęca
          ateistów do katolików.
          • rzydokomuna Re: ateista w kościele 20.08.10, 00:35
            lia.13 napisała:

            > jako katoliczka chciałabym zauważyć, że najciężej obrażona z powodu nieklękania
            > jest niejaka bene_gesserit, która twierdzi, że katoliczką nie jest, a
            > agnostyczką. Szkoda tylko, że swoimi poglądami jeszcze bardziej zniechęca
            > ateistów do katolików.



            wybacz...ale bene -gesserit jest ignorantka i rozkapryszonym bachorem tongue_outPP, co
            mam mowic ja??? nieochrzczony ateista na dodatek admin portalu
            satnistycznego???? lol
    • kallipygos Nie klękam. 19.08.10, 14:16
      Jeśli jestem w kościele, to stoję, gdy wstają inni lub siedzę, gdy inni
      siedzą/klęczą. Klękanie jest oddaniem hołdu, więc nie klękam, gdyż nie mam przed
      kim. Chyba proste.
      • bene_gesserit Re: Nie klękam. 19.08.10, 14:42
        Jak klękam przy dziecku, zeby mu obetrzec nos, to nie oddaję mu
        hołdu. Klęczenie jest gestem poddanczym/unizonym, jesli towarzyszy
        mu taka intencja.
      • lutas_z_kasu Re: Nie klękam. 19.08.10, 17:09
        Rozumiem, że na audiencji u króla jakiegoś państwa też byś nie klękał?
        • rzydokomuna Re: Nie klękam. 19.08.10, 17:30
          lutas_z_kasu napisał:

          > Rozumiem, że na audiencji u króla jakiegoś państwa też byś nie klękał?

          Tak lutas...tez bym nie klekał!!!mogłbym co najwyzej sklonic glowe w uklonie z
          szacunku dla tradycji . to samo zdarza mi sie czynic w kosciele jak juz sie tam
          z musu towarzyskiego znajde podczas gdy inni klekaja. To nie sredniowiecze ze
          padalo sie na kolana przed krolem, jesli zyjesz mentalnie w takich czasach to
          twoja sprawa.
          • lutas_z_kasu Re: Nie klękam. 19.08.10, 18:23
            Ale jaka jest różnica między ukłonem, a przyklęknięciem?
            • a1ma Re: Nie klękam. 19.08.10, 18:31
              Jeśli nie wiesz, to spróbuj przyklękać widząc znajomych po drugiej stronie ulicy.
              • lia.13 Re: Nie klękam. 19.08.10, 22:48
                hahahahha, boskie wink
            • rzydokomuna Re: Nie klękam. 19.08.10, 19:05
              lutas_z_kasu napisał:

              > Ale jaka jest różnica między ukłonem, a przyklęknięciem?

              jestes głupi czy takiego udajesz?
        • curvaturadiculo Re: Nie klękam. 04.07.11, 16:07
          A po co mam tam chodzić?
    • iaguasu po prostu stoję 19.08.10, 14:30
      jak jestem zmuszony do uczestnictwa w kościelnym obrzędzie z racji ślubu czy
      pogrzebu, to staję czy siadam z tyłu i zachowuję się neutralnie, nie zwracam na
      siebie uwagi, ale też nie biorę udziału we mszy czyli nie klękam, nie wstaję i
      nie siadam na dictum księdza, po prostu przeczekuję.
      • bene_gesserit Re: po prostu stoję 19.08.10, 14:42
        'Zmuszony'?
        • kyyriad Re: po prostu stoję 19.08.10, 16:56
          zmuszony okolicznościami towarzysko - rodzinnymi, czasem niestety nie wypada
          odmówić.
      • metall Re: po prostu stoję 19.08.10, 15:27
        iaguasu napisał:

        > jak jestem zmuszony do uczestnictwa w kościelnym obrzędzie z racji
        ślubu czy
        > pogrzebu, to staję czy siadam z tyłu i zachowuję się neutralnie,
        nie zwracam na
        > siebie uwagi, ale też nie biorę udziału we mszy czyli nie klękam,
        nie wstaję i
        > nie siadam na dictum księdza, po prostu przeczekuję.

        No i slusznie.
      • curvaturadiculo Re: po prostu stoję 04.07.11, 16:11
        Wyobraźcie sobie odwrotną sytuację:

        Katolik na pogrzebie czy ślubie ateistycznym.
        Co by taki katolik, n.p. pensioner63, mówił, gdyby mu ateiści powiedzieli, że przyklęknięcie
        czy przeżegnanie się obraża ich albo ich "uczucia" i jest zanadto ostentacyjne.

        Ojej, głośnym żalom nie byłoby końca!
    • krociech Jak ja ich kocham 19.08.10, 14:30
      tych wszystkich "a czy byłeś już z tym u spowiedzi"-katolików. Wszyscy są niegrzeczni. Wszyscy są ostentacyjni. Wszyscy muszą ICH informować, czy JUŻ SIĘ WYSPOWIADALI z GRZECHÓW, które ONI zauważyli u blźnich. TAK, mam nieprzyjemne doświadczenia z rodziną. Nienawidzę katolicyzmu na pokaz i na niby. NIENAWIDZĘ.
      • senseiek "a czy byles juz u spowiedzi".. 19.08.10, 14:40
        Nigdy sie nie spotkalem z stwierdzeniem "a czy byłeś już z tym u spowiedzi",
        procz kpienia..
        • krociech Re: "a czy byles juz u spowiedzi".. 20.08.10, 12:41
          To masz szczęście.
      • lia.13 Re: Jak ja ich kocham 19.08.10, 22:51
        no i dlatego właśnie nie cierpię ateistów, którzy klęczą w kościele, gdyż WYDAJE
        IM SIĘ, że tak wypada. Odbieram to jako kpinę. Wolałabym, żeby Ci wszyscy
        ludzie, którzy nie wierzą w Boga zwyczajnie sobie z Kościoła poszli. Może wtedy
        skończyłyby się głupie uwagi o polactwie-katolactwie, fałszywym itd.
        • geehee Re: Jak ja ich kocham 20.08.10, 06:37
          ateiści też mają rodzinę i przyjaciół, którzy w kościele się żenią czy mają
          uroczystości pogrzebowe - oczywiście można nie przyjść, ale wówczas jest to
          despekt dla młodych czy nieboszczyka, a przecież to bliscy ludzie, którzy sobie
          na lekceważenie nie zasłużyli. w takiej sytuacji ateiści też do kościoła chodzą
          zmuszeni sytuacją i ... starają się znaleźć zachowanie odekwatne do sytuacji w
          której się znaleźli! jak dla mnie stanie z boku i spokojne czekanie na koniec
          mszy jest najbardziej adekwatne i nie ma w tym nic fałszywego ani obraźliwego
          dla katoli.
        • tychdanych Re: Jak ja ich kocham 20.08.10, 07:39
          Ja nie lubię ludzi którym się wydaje, że "ci" trzeba zawsze pisać wielką literą.
    • jada9 Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:02
      Według mnie postępujesz jak najbardziej słusznie - ja zresztą
      postępuję tak samo. "Bliskiej osobie" powiedz, że niegrzeczne jest
      ostentacyjne zwracanie uwagi osobie dorosłej. - Pozdrawiam.
      • bezportek Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobistej 19.08.10, 15:46
        Abstrahujac od rozdzielania wlosa na czworo w kwestii klekania, nie
        moge wyjsc ze zdumienia, slyszac o osobie wyznajacej ateizm a
        pakujacej sie do kosciola. Do meczetu, synagogi albo piwnicy
        satanistow droga Autorka nie smie lezc jak w szkode, bo strach
        przejmuje, prawda?
        Zazwyczaj bowiem, wierni w kosciolach katolickich sa zbyt
        tolerancyjni, zeby wziac za kark w celu wytarcia jej obliczem szlaku
        do progu i za. Ale to nie znaczy, ze wyznaczyni slepej wiary w
        zabobony lewackiej ciemnoty ma prawo szwendac sie wsrod ludzi.
        Trzeba miec choc troche godnosci, jesli sie wierzy swiecie w
        lewackie zabobony dla ciemnego luda, nalezy trwac przy nich
        konsekwentnie, a na imprezy udawac sie do wlasnej swiatyni,
        najblizszej agencji towarzyskiej.
        Nie zanieczyszczajcie srodowiska, droga towarzyszko, trzymajcie sie
        z daleka i z wiatrem, dobrze radze.
        Jako prawdziwy niedowiarek, atoli, nie jestem w stanie uwierzyc w
        skutecznosc porad, ani zadne cuda, jak lenin wiecznie zywy czy iskra
        rozumu u fanatycznej jateistki. Wiem, zem na puszczy glosem
        wolajacym, a tu nawet echo z pustki nie powraca...
        • metall I ladnie i madrze. 19.08.10, 15:57
          Burnyje apladismienty.
          • a1ma Re: I ladnie i madrze. 19.08.10, 15:59
            metall napisał:

            > Burnyje apladismienty.

            Nie rozumiem.
            • metall Re: I ladnie i madrze. 19.08.10, 16:04
              a1ma napisała:

              > metall napisał:
              >
              > > Burnyje apladismienty.
              >
              > Nie rozumiem.
              >

              Nie szkodzi.
              Tam wyzej dosc milo sie gawedzi, to nie psujmy tego.
        • count_zero Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 19.08.10, 18:08
          Idź, grafomanie, krzyża popilnuj.
        • lia.13 Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 19.08.10, 22:56
          Rozumiem, że gościa z obcego kraju czy wegetarianina (jeśli jesteś mięsożerny,
          albo odwrotnie) w swoim domu również nie przyjmiesz? Ateista może przyjść do
          kościoła "w odwiedziny", bo przecież nie bez powodu msze ślubne są robione w
          innych godzinach niż regularne msze. Jest to bowiem uroczystość
          kościelno-rodzinna. Ateista może zatem przyjść, jakkolwiek nie oznacza to
          automatycznie podpisania przez niego cyrografu wyznaniowego i konieczności
          pełnego uczestnictwa we Mszy Świętej. Może sobie spokojnie stać z tyłu, lub też
          siedzieć w ostatniej ławce i stawać kiedy trzeba i siadać kiedy wypada. Nie
          oczekuję od niego klękania.
          • profesorufo Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 20.08.10, 00:12
            Nie można iść do kościoła i patrzeć na te śmieszne rzeczy wyprawiane przez
            szamana. Kiedyś byłem i wybuchnąłem śmiechem - poczułem się jakbym oglądał film
            z jakiejś dżungli o plemieniu, którym rządził szaman.
            • rzydokomuna Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 20.08.10, 00:22
              profesorufo napisał:

              > Nie można iść do kościoła i patrzeć na te śmieszne rzeczy wyprawiane przez
              > szamana. Kiedyś byłem i wybuchnąłem śmiechem - poczułem się jakbym oglądał film
              > z jakiejś dżungli o plemieniu, którym rządził szaman.

              wybacz...ale to tylko swiadczy o tobie... ja sie nie smieje patrzac na
              manipulacje ktorych dopuszcza sie kler z ambony... smieszny moze byc film Bareji
              , tu nie ma nic do smiechu.... tu jest smiertelny wrog ktory gdyby mial
              mozliwosc spalilby cie na stosie a w ramach nowoczesnosci w domu i zagrodzie
              spalilby cie zywcem w gazowym krematorium...., to ze lekcewazymy krk to nasza
              slabosc... to jak zlekcewazyc kobre czy grzechotnika wygrzewajacego sie na
              rozgrzanym sloncem kamieniu...nic bardziej mylnego,ma zeby jadowe i potrafi
              uderzyc w ciagu sekundy.. =pamietaj lekcewazenie wroga to pierwszy krok do
              kleski . Zapedzona w kąt bestia bedzie kasac i zadawac smiertelne rany zanim
              zdechnie ......a ta bestia ma wiele glow i tysiace pazurow.
              • profesorufo Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 20.08.10, 23:58
                Jako kompletny i nieochrzczony ateista mam po prostu dosyć tych podatników
                obcego państwa żerujących na głupocie biednych, niedouczonych ludzi. Najchętniej
                bym wszystkie kościoły wysadził - ale jednocześnie to zabytki (w mojej
                miejscowości zbudowany z jesionu). Po prostu nie chodzę tam, nie przyjmuję
                żadnego w domu. Po ostatniej rozmowie z takim jednym stwierdziłem, że facet
                zapomniał o czytaniu i współczesnej książce. Obecnie omija mnie z daleka tym
                bardziej, że jego konkubina (mieszkająca z nim na plebanii) poprzez moją żonę
                korzysta z mojej biblioteki i narzeka, że tamten nie chce czytać.
                Walczyć z nimi trzeba i już widać, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła,
                chociaż nadal korzystają z ich usług. Furorę zrobił u mnie na wsi pogrzeb
                prowadzony przez mistrza ceremonii. Teraz ludziska mówią, że to najpiękniejszy
                pogrzeb jaki widzieli i słyszeli. A jak usłyszeli ile kosztował i porównali z
                "co łaska" to zaczynają myśleć. Walka będzie długa i ciężka, ja jej końca nie
                doczekam bo już 60 na karku.
                pozdrawiam
        • shigella Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 19.08.10, 22:58
          bezportek napisał:

          > Abstrahujac od rozdzielania wlosa na czworo w kwestii klekania, nie
          > moge wyjsc ze zdumienia, slyszac o osobie wyznajacej ateizm a
          > pakujacej sie do kosciola. Do meczetu, synagogi albo piwnicy
          > satanistow droga Autorka nie smie lezc jak w szkode, bo strach
          > przejmuje, prawda?
          Jesli jakikolwiek z moich znajomych zawieralby slub w w/w obrzadkach i zaprosil mnie, poszlabym na uroczystosc.
          Nie przynioslabym jednakowoz np. czarnego kota i nie wyznawala wiary w Allacha i jego proroka.

          > do progu i za. Ale to nie znaczy, ze wyznaczyni slepej wiary w
          > zabobony lewackiej ciemnoty ma prawo szwendac sie wsrod ludzi.
          A czy to aby towarzyszu katoliku nie jest grozba karalna?
          My, ateisci nie mamy problemu z zaproszeniem kogos na slub cywilny czy humanistyczny.
          Towarzysze muzulmanie tez zapraszaja do meczetow.
        • madzioreck Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 24.08.10, 01:51
          > Zazwyczaj bowiem, wierni w kosciolach katolickich sa zbyt
          > tolerancyjni, zeby wziac za kark w celu wytarcia jej obliczem szlaku
          > do progu i za. Ale to nie znaczy, ze wyznaczyni slepej wiary w
          > zabobony lewackiej ciemnoty ma prawo szwendac sie wsrod ludzi.

          Ach, jak ślicznie, po chrześcijańsku do bliźnich suspicious No po prostu miłość
          bliźniego aż kipi :]

          a na imprezy udawac sie do wlasnej swiatyni,
          > najblizszej agencji towarzyskiej.

          O, jeszcze lepiej. Katolicyzm po polsku.
        • te_rence Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 04.07.11, 12:48
          czyli ukamieniować przed świątynią czy powiesić na drzewie jeśli już zaśmieci swoją obecnością w kościele? napisz o mądry cóż nam czynić
        • curvaturadiculo Re: Niedowiarek o konsekwencji i godnosci osobist 04.07.11, 16:24
          > Abstrahujac od rozdzielania wlosa na czworo w kwestii klekania, nie
          > moge wyjsc ze zdumienia, slyszac o osobie wyznajacej ateizm

          Ateizmu się nie wyznaje, człowieku.
          Nie stosuje się terminologii ślusarskiej w malarstwie.

          >a pakujacej sie do kosciola. Do meczetu, synagogi albo piwnicy
          > satanistow droga Autorka nie smie lezc jak w szkode, bo strach
          > przejmuje, prawda?


          A ty jako fanatyczny katolik nie poszedłbyś n.p. na pogrzeb swojego brata czy dziecka ateisty,
          jeśliby to nie był pogrzeg katolicki?

          Ot i bezportkowa miłość bliźniego.

          > Zazwyczaj bowiem, wierni w kosciolach katolickich sa zbyt
          > tolerancyjni, zeby wziac za kark w celu wytarcia jej obliczem szlaku
          > do progu i za.

          Ale nie jak są bez portek.
          tacy jeśli nawet nie mają okazji to przynajmniej w wyobrźni marzą by jakiegoś
          ateistę wziąć za mordę.

          Oto, bezportkowa miłość bliźniego. Czyzty katolicyzm, religia miłości i pokoju.
          A kto niekochający tego w ryj - he he he.

          >Ale to nie znaczy, ze wyznaczyni slepej wiary w
          > zabobony lewackiej ciemnoty ma prawo szwendac sie wsrod ludzi.

          Eee tam, zabobony to wiara w cuda, niepokalane poczęcia, zmartwychwstania etc.

          Nikt tego nie widział, a miliony wierzą.

          A spróbuj im powiedzieć o ewolucji, to zaraz zaczną krzyczeć "A widziałeś ewolucję, widziałeś?" - he he he - empiryści.

          > Trzeba miec choc troche godnosci, jesli sie wierzy swiecie w
          > lewackie zabobony dla ciemnego luda, nalezy trwac przy nich
          > konsekwentnie, a na imprezy udawac sie do wlasnej swiatyni,
          > najblizszej agencji towarzyskiej.

          Bezportek tam chodzi gdy wątpi w wierze, bo mu na giełdzie procenty spadły.

          Wierzy, że w agencji towarzyskiej mieszka ateistyczny bóg, który mu sypnie groszem.

          > Nie zanieczyszczajcie srodowiska, droga towarzyszko, trzymajcie sie
          > z daleka i z wiatrem, dobrze radze.

          A komu potrzebne twoje dobre rady?

          > Jako prawdziwy niedowiarek, atoli, nie jestem w stanie uwierzyc w
          > skutecznosc porad, ani zadne cuda, jak lenin wiecznie zywy czy iskra
          > rozumu u fanatycznej jateistki. Wiem, zem na puszczy glosem
          > wolajacym, a tu nawet echo z pustki nie powraca..

          Głupkowatość bezportka woła o pomstę do nieba.
          Niby dlaczego ateista musiałby być wyznawcą idei Lenina?
          Przecież bycie wierzącym nie oznacza n.p. wiary w proroka Mahometa.
      • albinnos Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:50
        Stracilem 1 godzine czasu na czytanie bredni.Ciekawie i krotko
        zarzucil przynete ten zapiewajlo o nicku "mehehe". Wszak to nie ma
        najmniejszego sensu ,jest tylko proba ozywienia tematu wiary.Po co ?
        Wierzacy niech wierzy i zostawi ateistow, czy jakby niewierzacych
        tam nazwac, w spokoju.To bredzenie tutaj ,te proby wykazania
        slusznosci wlasnej argumentacji,to jest po prostu godne
        politowania.Dobrze by bylo ,gdyby po moim poscie zapanowala tutaj
        cisza.
        • metall Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:00
          albinnos napisał:

          > Stracilem 1 godzine czasu na czytanie bredni.

          Twoja strata.

          ... ,te proby wykazania
          > slusznosci wlasnej argumentacji,to jest po prostu godne
          > politowania.

          I zaraz potem:

          > Dobrze by bylo ,gdyby po moim poscie zapanowala tutaj
          > cisza.

          Ludzie maja poczucie humoru. smile
    • samson.miodek Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:24
      To co robisz jest jak najbardziej odpowiednim zachowaniem w
      kosciele.Twoj znajomy ma jakies spaczone pojecie.Ja mimo ze katoliczka
      jak w kosciele jest zbyt duzo ludzi i jest czas na klekanie to najpierw
      sie rozgladne czy przypadkiem osobom wokol mnie nie zabrudze ubran
      swoimi butami( okres jesieni i zimy) jak jest taka mozliwosc - stoje i
      jest to najzupelniej normalne.
      Przepraszam ale czy znajomy nie naogladal sie zbyt duzo telewizji Trwam
      i nie slucha non stop pewnego radia?
    • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:33
      Jak dla mnie to bliska osoba ma problem. Jak mialbys inaczej sie
      zachowywac? Udawac?
      Zapytaj sie tej osoby czy gdby zaproszono ja na nabozenstwo do
      meczetu lub synagogi nie zachowywala by sie podobnie: mniej wiecej
      nasladowala zachowanie ludzi, starajac sie nie rzucac w oczy, ale
      przeciez nie wlaczala do modlitwy.
      No chyba, ze...zachowujesz sie ostentacyjnie, nie dokonca zdajac
      sobie z tego sprawe. Facet kolezanki chodzi z nia do kosciola:
      wyrazu znudzenia i lekkiej pogardy na jego twarzy i w calej
      postawie, zadne "wstawanie i siadanie" z innymi ludzmi nie
      zamaskuje.
      • rzydokomuna Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:00
        titta napisała:

        > Jak dla mnie to bliska osoba ma problem. Jak mialbys inaczej sie
        > zachowywac? Udawac?
        > Zapytaj sie tej osoby czy gdby zaproszono ja na nabozenstwo do
        > meczetu lub synagogi nie zachowywala by sie podobnie: mniej wiecej
        > nasladowala zachowanie ludzi, starajac sie nie rzucac w oczy, ale
        > przeciez nie wlaczala do modlitwy.
        > No chyba, ze...zachowujesz sie ostentacyjnie, nie dokonca zdajac
        > sobie z tego sprawe. Facet kolezanki chodzi z nia do kosciola:
        > wyrazu znudzenia i lekkiej pogardy na jego twarzy i w calej
        > postawie, zadne "wstawanie i siadanie" z innymi ludzmi nie
        > zamaskuje.


        wybacz...ale gdyby mnie zaproszono na dowolne nabozenstwo to grecznie ale
        stanowczo bym odmowil niezaleznie od tego kto by prosił, to kwestia zarowno
        asertywnosci jak i konsekwencji w posiadanych i wyznawanych atestycznych
        pogladach , na nabozenstwo moglbym pojsc tylko sluzbowo gdyby tego wymagal de
        mnie charakter pracy (dziennikarz, operator kamery,fotograf,etc)..ale chyba nie
        o to ci chodzi prawda?
        • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:33
          > wybacz...ale gdyby mnie zaproszono na dowolne nabozenstwo to
          grecznie ale
          > stanowczo bym odmowil niezaleznie od tego kto by prosił.

          Mam wrazenie, ze niektorzy szczyca sie swoim buractwem i niechecia
          do ludzi pod plaszczykiem "asertywnosci". Ciekawe czy tylko na forum
          w ramach odreagowania kompleskow, czy w zyciu tez? Smutne to troche.
          • rzydokomuna Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:57
            titta napisała:


            > Mam wrazenie, ze niektorzy szczyca sie swoim buractwem i niechecia
            > do ludzi pod plaszczykiem "asertywnosci". Ciekawe czy tylko na forum
            > w ramach odreagowania kompleskow, czy w zyciu tez? Smutne to troche.



            smutne jest to ze ty nie potrafisz napisac postu bez proby obrazania mnie
            chociaz nie wiem z jakiego powodu? wszyscy xianie tak maja ze jak im sie pisze
            prawde to reaguja agresja czy tylko wybrane buraki ?
            • titta Re: ateista w kościele 19.08.10, 22:46
              Przepraszam, nie powinnam obrazac.
              Nie powinnam sie wdawac w dyskusje. Sam wiesz najlepiej w jakim celu
              piszesz to co piszesz.
        • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 17:57
          > wybacz...ale gdyby mnie zaproszono na dowolne nabozenstwo to grecznie ale
          > stanowczo bym odmowil niezaleznie od tego kto by prosił

          Pogrzeb własnych rodziców też byś ominął?
          Są sytuacje, kiedy ludzie różnych wyznań muszą jakoś wspólnie funkcjonować w
          społeczeństwie, osobiście nie mam z tym żadnego problemu - szanuję przekonania
          innych, ale oczekuję tego samego dla swoich przekonań.
          • rzydokomuna Re: ateista w kościele 19.08.10, 19:10
            a1ma napisała:

            > Pogrzeb własnych rodziców też byś ominął?
            > Są sytuacje, kiedy ludzie różnych wyznań muszą jakoś wspólnie funkcjonować w
            > społeczeństwie, osobiście nie mam z tym żadnego problemu - szanuję przekonania
            > innych, ale oczekuję tego samego dla swoich przekonań.
            >
            gdyby byla uprzejma zapoznac sie z moimi postami to zapewne przeczytalabys to co
            napisalem iz moj ojciec jako ateista mial swiecki pogrzeb,kobiete jako mistrza
            ceremonii tegoz pogrzebu a nad grobem grano mu na trabce jazzowe kawalki ktore
            tak lubił za zycia..., a matulka jako zapiekla 78 letnia komuszyca szybciej by
            weszla do kosciola zeby sie tam wysadzic w powietrze paru granatami niz lezec w
            trumnie pod oltarzem w charakterze "ś.p. nieboszczki"
            to tyle w temacie wyjasnienia..
            • a1ma Re: ateista w kościele 19.08.10, 20:39
              rzydokomuna napisał:

              > a1ma napisała:
              >
              > > Pogrzeb własnych rodziców też byś ominął?
              > > Są sytuacje, kiedy ludzie różnych wyznań muszą jakoś wspólnie funkcjonowa
              > ć w
              > > społeczeństwie, osobiście nie mam z tym żadnego problemu - szanuję przeko
              > nania
              > > innych, ale oczekuję tego samego dla swoich przekonań.
              > >
              > gdyby byla uprzejma zapoznac sie z moimi postami to zapewne przeczytalabys to c
              > o
              > napisalem iz moj ojciec jako ateista mial swiecki pogrzeb,kobiete jako mistrza
              > ceremonii tegoz pogrzebu a nad grobem grano mu na trabce jazzowe kawalki ktore
              > tak lubił za zycia..., a matulka jako zapiekla 78 letnia komuszyca szybciej by
              > weszla do kosciola zeby sie tam wysadzic w powietrze paru granatami niz lezec w
              > trumnie pod oltarzem w charakterze "ś.p. nieboszczki"
              > to tyle w temacie wyjasnienia..

              Spodziewałam się takiej odpowiedzi, ale spróbuj wysilić wyobraźnię i przedstaw
              sobie, że ktoś z Twoich najbliższych jest katolikiem i po śmierci życzy sobie
              mieć katolicki pogrzeb. Teraz odpowiedz na moje pytanie - nie poszedłbyś?
              • rzydokomuna Re: ateista w kościele 19.08.10, 21:37
                a1ma napisała:

                > Spodziewałam się takiej odpowiedzi, ale spróbuj wysilić wyobraźnię i przedstaw
                > sobie, że ktoś z Twoich najbliższych jest katolikiem i po śmierci życzy sobie
                > mieć katolicki pogrzeb. Teraz odpowiedz na moje pytanie - nie poszedłbyś?
                >
                nawet nie bede probowal wysilac wyobraźni bo nikt z moich najbliższych nie jest
                katolikiem, żona jest jeszcze gorsza antyklerykałka niz ja i Izabela Sierakowska
                przy niej to moher i dewotka tongue_outPPPP, brat-ateista ,siostra przeszla na buddyzm
                i wyjechala z Polski z 10 lat temu ,siedzi gdzies w jakims Nepalu czy innym
                qrwidolku. Ale abstrahując od braku xian wsrod najblizszych i zakladajac
                hipotetyczna sytuacje -oczywiscie ze bym poszedl i w zaleznosci od stopnia
                skoligacenia albo jaral bym szluga przed kosciolem przez czas mszy zalobnej,
                albo stal gdzies zaraz za wejsciem , a jak juz musialbym z racji pokrewienstwa
                wbic sie w pierwsze rzedy to tak jak napisalem: zadnego klekania,zegnania
                zadnego mamrotania pod nosem udawanej modlitwy. Skiniecie glowa na znak szacunku
                gdy inni klekaja a ja stoje wyprostowany -to wszystko co mam do zaoferowania z
                mojej strony smile
    • mitko32 When in France... 19.08.10, 15:48
      When in France, do as the French do!

      Kiedy jesteś we Fracji, zachowuj się tak jak Francuzi. To święta i
      niepodważalna zasada. Sam jestem ateistą, ale gdy zdarza mi się być
      w kościele, to uczestniczę we mszy jak wszyscy (mam na myśli gesty,
      powtarzanie oczywistych kwestii typu "amen" itd.). I nie jest dla
      mnie wymówką, że poszedłem tam z konieczności. Po prostu - w
      kościele zachowuję się tak, jak należy zachowywać się w kościele.
      • a1ma Re: When in France... 19.08.10, 16:01
        mitko32 napisał:

        > When in France, do as the French do!
        >
        > Kiedy jesteś we Fracji, zachowuj się tak jak Francuzi. To święta i
        > niepodważalna zasada.

        Święta i niepodważalna, faktycznie wink
        • mitko32 Re: When in France... 19.08.10, 16:11
          No dobrze, święta i niepodważalna dla dżentelmenów. Tak lepiej?
          • a1ma Re: When in France... 19.08.10, 16:14
            mitko32 napisał:

            > No dobrze, święta i niepodważalna dla dżentelmenów. Tak lepiej?

            Ani trochę.
            Zasada nie jest ani święta, ani niepodważalna. Powiedziałabym nawet, że wręcz
            odwrotnie, to zwykły konformizm normatywny, nic pozytywnego.
            • mitko32 Re: When in France... 19.08.10, 16:37
              Nie zgadzam się w całej rozciągłości. Tu chodzi tylko o to, żeby nie
              obrażać innych i swoją innością nie razić. To kwestia szacunku do
              drugiego człowieka, a nie pragnienia akceptacji i lęku przed byciem
              odrzuconym. Kościół jest bardzo specyficznym miejscem - stanowiący
              odrębną całość budynek, z założenia przeznaczony na spotkania
              wierzących. W takich warunkach ateista powinien się dostosować by
              nie zakłócać harmonii.

              Co do przykładu z Francją - w tym powiedzonku chodzi oczywiście o
              przestrzeganie najważniejszych zasad obowiązujących w obcym kraju, a
              nie o kopiowanie wszystkich zachowań. Przykładowo, od rozmówcy-
              cudzoziemca w Polsce oczekiwałbym, by nie trzymał rąk w kieszeni
              podczas konwersacji ze mną, bo tak u nas nie przystoi.
              • lia.13 Re: When in France... 19.08.10, 23:02
                no to mnie byś obraziła. Choć może nie obraziła, bo na to jestem za silna, ale w
                każdym bądź razie poważnie zniesmaczyła. Jestem katoliczką i absolutnie nie
                wymagam od nikogo klękania w kościele. A już twierdzenie, że zrobił to ktoś ze
                względu na mnie, uważam, że jest chwytem poniżej pasa, bo ja sobie tego nie
                życzyłam.
      • rzydokomuna Re: When in France... 19.08.10, 16:53
        mitko32 napisał:

        > When in France, do as the French do!
        >
        > Kiedy jesteś we Fracji, zachowuj się tak jak Francuzi. To święta i
        > niepodważalna zasada. Sam jestem ateistą, ale gdy zdarza mi się być
        > w kościele, to uczestniczę we mszy jak wszyscy (mam na myśli gesty,
        > powtarzanie oczywistych kwestii typu "amen" itd.). I nie jest dla
        > mnie wymówką, że poszedłem tam z konieczności. Po prostu - w
        > kościele zachowuję się tak, jak należy zachowywać się w kościele.



        wybacz mitko ale gadasz od czapki..tongue_out ,tzn jak przypadkiem (oczywiscie o
        celowosc nie podejrzewam i nie imputuje) znajdziesz sie na parteitagu
        neonazistow to tez bedziesz krzyczał sieg hail i zamawial 5 piw?? zeby
        przypadkiem nie urazic gospodarzy?????
        jak wejdziesz do meczetu to zdejmiesz buty i bedziesz bil poklony do Mekki?
        ...sorka za sarkazm z mojej strony ale to o czym piszesz to zwykly konformizm a
        nie grzecznosc.
        • mitko32 Re: When in France... 19.08.10, 17:02
          Odpowiedź jest bardzo prosta: nigdy nie znajdę się na parteitagu
          nazistów ani w meczecie podczas modlitwy.
          • rzydokomuna Re: When in France... 19.08.10, 17:10
            mitko32 napisał:

            > Odpowiedź jest bardzo prosta: nigdy nie znajdę się na parteitagu
            > nazistów ani w meczecie podczas modlitwy.


            a w czym gorszy meczet,synagoga, zbór od kosciola ??? (dobra ...tych neonazistow
            sobie daruje -to byla demagogia i chwyt ponizej pasa tongue_out)
            gdyby przyszlo ci byc ateista w kraju islamskim to musialbys bic rzeczone
            poklony zeby nie urazic nikogo z wiernych (i zachowac glowe na karku) smile
            Dla mnie oznaka slabosci jest konformistyczne uczestniczenie w tego typu
            "imprezach" miast omijac je z dala i szerokim lukiem.
        • bene_gesserit Re: When in France... 19.08.10, 17:03
          Jesli dla kobos uczestnictwo we mszy swietej to to samo, co
          uczestnictwo pacyfisty w zjezdzie nazistow, to raczej nie powinien
          sie tam pokazywac.
          A generalnie chodzi o to, o czym pisze sie w tym watku od poczatku -
          o wyrazanie szacunku dla zgromadzonych.
          • rzydokomuna Re: When in France... 19.08.10, 17:16
            bene_gesserit napisała:

            > Jesli dla kobos uczestnictwo we mszy swietej to to samo, co
            > uczestnictwo pacyfisty w zjezdzie nazistow, to raczej nie powinien
            > sie tam pokazywac.
            > A generalnie chodzi o to, o czym pisze sie w tym watku od poczatku -
            > o wyrazanie szacunku dla zgromadzonych.


            A moj szacunek dla siebie samego to pies???? LOL
            Wyrazem braku szacunku moze byc ostentacyjne ziewanie i sluchanie muzyki z
            odtwarzacza mp3 podczas udzialu w katolickiej mszy. Zachowanie milczenia i nie
            wykonywanie zadnych gestow nawiazujacych do wiary (zegnanie sie ,modlitwa etc)
            raczej nie powinno nikogo wierzacego obrazic, a jesli obraza tzn ze jest slabej
            wiary i przywiazuje za duze znaczenie do pustych gestow. Modlic mozna sie w
            myslach i bez klekania smile
            • bene_gesserit Re: When in France... 19.08.10, 20:36
              > > A generalnie chodzi o to, o czym pisze sie w tym watku od
              poczatku -
              > > o wyrazanie szacunku dla zgromadzonych.
              >
              >
              > A moj szacunek dla siebie samego to pies???? LOL

              Moj szacunek dla siebie samej mialby sie zmniejszyc, bo wyrazam
              szacunek dla innych? To tak nie dziala, serio smile


              > Wyrazem braku szacunku moze byc ostentacyjne ziewanie i sluchanie
              muzyki z
              > odtwarzacza mp3 podczas udzialu w katolickiej mszy.

              To sa skrajne przyklady braku szacunku. I?

              > wykonywanie zadnych gestow nawiazujacych do wiary (zegnanie
              sie ,modlitwa etc)
              > raczej nie powinno nikogo wierzacego obrazic, a jesli obraza tzn
              ze jest slabej
              > wiary i przywiazuje za duze znaczenie do pustych gestow.

              Ja tam nie jestem od tego, zeby oceniac cudza nie/wiarę. Imho to
              ultranietaktowne.
    • jagger2009 Re: ateista w kościele 19.08.10, 15:49
      Absolutnie nie, zachowujesz sie prawidlowo i nie wiem skad jakies
      watpliwosci mieszkam w Kanadzie gdzie tyle jest roznych wyznan i
      obrzedow ile chyba istnieje na calym swiecie i jezeli jestesmy
      zaproszeni na uroczystosc to idziemy bez zastanawiania sie nad s-v,
      wszystko jest w porzadku nie przejmuj sie tak malostkowymi sprawami
      powodzenia wyznania i
    • mwookash Bene, ty to się potrafisz zafiksować 19.08.10, 16:06
      na własnym punkcie widzenia choć okazuje się, że nawet spece od religijnych
      obrządków nawet nie mają tak wyrobionego zdania jak ty. Albo uważają, że
      klękanie na oba kolana jest oddaniem czci bogu albo wręcz są przeciwni
      jakiemukolwiek klękaniu:
      www.ekumenizm.pl/content/article/2006091508401668.htm
      • bene_gesserit Re: Bene, ty to się potrafisz zafiksować 19.08.10, 16:57
        To jest watek nie o specach od religii, ale wierzących bliskich,
        ktorzy zaprosili ateistow i agnostykow na msze. Mam w nosie, jak
        moje zachowanie na mszy i moj agnostycyzm odbierze proboszcz,
        wikariusz, arcybiskup i papiez, wazne jest dla mnie, zeby nie
        urazic nikogo z tych, ktorych kocham i szanuję.
        • mwookash Szczyt obłudy, a nie szacunek. nt 19.08.10, 18:58

          • bene_gesserit Re: Szczyt obłudy, a nie szacunek. nt 19.08.10, 20:43
            Bez obrazy - bzdura.
            Jak juz w tym watku pisalam - ale najwyrazniej nie doczytales,
            chociaz osadzasz tak ochoczo i obcesowo - wszystko zalezy od
            intencji.
            Jesli klękam, bo brakuje mi zasad, bo chcę się przystosować i nie
            odstawać, bo chcę sie zachować tak jak inni, by uzyskac jakies
            korzysci, to jestem oportunistką, hipokrytką, obludnicą i
            konformistką, nie mam kręgoslupa i co tam jeszcze tu wypisywala
            opcja jasnie oswieconych. Problem w tym, ze ja klękając podczas
            swoich rzadkich obecnosci w kosciele nie mam takich intencji. One
            są zupelnie inne - pisalam o nich drobne piec razy powyzej, więc
            bądz łaskaw sobie mną buzi nie wycierać, bo to i niegrzeczne, i
            kłamliwe.
            • mwookash Skoro robisz to by innym było miło 19.08.10, 21:17
              to idź weź jeszcze komunikat, jak ksiądz będzie rozdawał... Skoro tylko zrobisz
              to bez religijnych intencji to wszystko będzie w porządku a znajomi
              przeszczęśliwi smile
              • bene_gesserit Re: Skoro robisz to by innym było miło 20.08.10, 00:07
                O ile cie kojarze, zauwazylam, ze to twoja metoda, kiedy braknie
                argumentow: sofizmat rozszerzenia. Nie ma z czym dyskutowac.
                • mwookash Warto znać znaczenie pojęć których się używa. nt 20.08.10, 00:18

                  • bene_gesserit Re: Warto znać znaczenie pojęć których się używa. 20.08.10, 01:28
                    Noi jak tu cie traktowac jak powaznego dyskutanta? Zero argumentow
                    plus wyswiechtane, stare jak swiat nieuczciwe chwyty retoryczne
                    albo sugestie, ze glupia jestem. Troche nietenten, w pewnym wieku
                    sie niegodzi.
                    • mwookash Wipisz wymaluj opisałaś siebie 20.08.10, 12:39
                      daleko nie trzeba szukać tylko przejrzeć twoje wpisy w tym wątku... To dość
                      twarde dowody.
                      Ja ci nie sugerowałem, że głupia jesteś, ale skoro sama mi wmawiasz takie
                      intencje to zastanawiam czy protestować. Może faktycznie coś w tym jest?
                      No i jaki piękny argument, że w pewnym wieku się nie godzi smile po prostu twoje
                      wypowiedzi wynoszą dyskusję na niebotyczny poziom, niestety nie tylko na tym
                      forum...
                      • bene_gesserit Re: Wipisz wymaluj opisałaś siebie 20.08.10, 12:46
                        Nie bardzo pojmuję, o co ci chodzi.
                        Ja w tym watku dyskutowałam o problemie - ty, od poczatku swojej
                        obecnosci tu - o mnie, w dodatku uzywając niezbyt uczciwych
                        sposobów i zarzucajac mi, ze uzywam sformułowan, których nie znam
                        oraz uprzejmie odnosząc sie do mojej aktywnosci na innych forach, z
                        dalszymi sarkastycznymi uwagami, niestety bez konkretow, argumentow
                        itd - ciągle o personalnie o mnie. I to na forum sv o_O

                        Istotnie, uwagi o twoim wieku nie powinnam byla robić, ale szczerze
                        mowiac - zasluzyles sobie caloscia swojego wystepu tutaj na co
                        najmniej nieduzy nietakt z mojej strony, więc przeprosin nie będzie.
                        • mwookash Wiesz co 20.08.10, 13:18
                          akurat w tym wątku skomentowałem to co się najbardziej rzucało w oczy czyli
                          twoje zaangażowanie i powtarzanie bzdur, bo to co pisałaś się kupy nie trzymało.
                          Podałem przy tym argumenty dotyczące dyskusji, które ci się nie podobały. Twój
                          problem. Nie mój. I to ty zarzuciłaś mi personalnie kilka rzeczy i wspominałaś o
                          kojarzeniu mnie z innych forów, sugerowałaś mi sugerowanie i pewne intencje itp.
                          Przeprosin się od ciebie nie spodziewałem ale nietaktownego zachowania jak
                          najbardziej i się nie pomyliłem. Gratuluję konsekwencji i wytrwałości. I czasem
                          spójrz na siebie krytycznym okiem o ile jeszcze potrafisz lub kiedykolwiek
                          potrafiłaś.
                          • bene_gesserit Re: Wiesz co 20.08.10, 13:27
                            > Przeprosin się od ciebie nie spodziewałem ale nietaktownego
                            zachowania jak
                            > najbardziej i się nie pomyliłem. Gratuluję konsekwencji i
                            wytrwałości. I czasem
                            > spójrz na siebie krytycznym okiem o ile jeszcze potrafisz lub
                            kiedykolwiek
                            > potrafiłaś.

                            Po raz kolejny.
                            Zaloz forum bene_gesserit, chętnie popatrzę na twoje produkcje.
            • lia.13 Re: Szczyt obłudy, a nie szacunek. nt 19.08.10, 23:09
              a jak ty kłamiesz w kościele, klęcząc przed hostią, w którą nie wierzysz, to
              jest ok?
    • gaissa Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:07
      Ja w takich momentach zazwyczaj wstaję (a staram się wybierać miejsca z tyłu,
      nie rzucające się w oczy, chociażby po to, by móc dyskretnie czmychnąć, gdy
      ksiądz podczas kazania uderzy w tony absolutnie nie do zniesienia, co niestety
      jest coraz częstsze).
    • maryjan_pazdzioch Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:39
      Kazda religia ma jakies swoje dziwne gesty, ceremonie i gusła. Wiele z nich ma na celu jedno - podporzadkowanie sobie ciemnej masy.

      Klekanie, bicie lbem o podloge, poddancze zginanie karku, klepanie pacierzy, itd sluzy garstce cwaniakow zwanych dla niepoznaki kaplanami do tego, zeby wymuszac posluszenstwo na pazdziochach, ktorzy stanowia zdecydowana wiekszosc populacji. Do tego jeszcze kaplani sprzedaja glodne kawalki o tym, ze zly bog albo bogowie sie wkur* jesli nie zrobicie tego co wam powiemy tongue_out

      To tak jak dziecko, ktore jest niegrzeczne straszy sie, ze jak dalej bedzie psocic to w nocy przyjdzie "bobo" i je zje tongue_out


      Jednak taki pazdzioch religijnie indoktrynowany od dziecinstwa juz sie pozniej nawet nie zastanawia czy to co robi ma sens czy nie. Zgina kark, kleka i klepie pacierze bez zastanowienia, bo tak bylo w jego zyciu od zawsze.

      Najsmieszniejsze, ze gdy taki pazdzioch widzi w TV ceremonialy, gusla i obrzadki jakichs dzikich plemion oraz ich szamanow to kreci lbem z niedowierzaniem. Mysli sobie "po kiego ch* oni wszyscy sluchaja tych smiesznych facetow odrozniajacych sie od reszty plemienia" (czyli szamanow pomalowanych czy odzianych w wyrozniajace ich stroje). Pazdzioch patrzy i widzi, ze cale plemie modli sie do drzewa, pioruna, ognia czy jakiegos zwierzka i mysli sobie "co za dzikusy, jak mozna byc tak zacofanym w dzisiejszych czasach", po czym zadowolony z siebie idzie do kosciola i zachowuje sie doklanie jak te (w jego oczach) "dzikusy".
      • forencka Re: ateista w kościele 19.08.10, 23:59
        Tyz prawda.
        Ale to juz insza inszość.
    • rzydokomuna Re: ateista w kościele 19.08.10, 16:39
      meheha napisała:

      > Od wielu lat bywam w kościele wyłącznie przy okazji ślubów znajomych i
      > rodziny. Jako ateistka nie wykonuję gestów typu znak krzyża, bicie się w
      > piersi, itp, ale oczywiście wstaję, siadam w odpowiednich momentach, zachowuję
      > się cicho i spokojnie wink Kiedy wszyscy klękają, siadam w ławce, żeby nie
      > "wystawać" z tłumu, lub - jeśli nie ma takiej możliwości- stoję. Staram się
      > zawsze zająć miejsce na uboczu, żeby nie rzucać się w oczy z moją
      > odmiennością. Ostatnio usłyszałam od bliskiej osoby, że zachowuję się
      > niegrzecznie i ostentacyjnie. Co na ten temat mówią zasady s-v? Czy jeśli
      > jestem w kościele, to powinnam się zachowywać tak jak wszyscy, mimo swoich
      > poglądów?

      po 1 na cholere lazisz do kosciola? ja tego nie robie , jak jest jakis slub
      znajomych to bywam tylko na cywilnym a w przypadku koscielnego czekam przed
      kosciolem i nie wchodze, gorsza sprawa jesli jest pogrzeb, spoko jak jest
      swiecka uroczystosc z mistrzem ceremonii gorzej jak z klecha i po prostu nie
      wypada nie byc w srodku (pogrzeb kogo z bliskiej rodiny etc). Lokuje sie wtedy
      gdzies przy samym wejsciu zeby wilk byl syty i owca cala. na szczescie jestem w
      tej dobrej sytuacji ze ojciec byl ateista i mial pogrzeb swiecki z kobitka
      mistrzem ceremonii a matulka tez jest ober komuszyca i szybciej by sie granatem
      wysadzila niz weszla do kosciola tongue_out Jedyny pogrzeb w ktorym uczestniczylem od
      poczatku do konca to mojej tragicznie zmarlej na raka kolezanki...ale to był
      pogrzeb buddyjski odprawiany przez buddyjskich mistrzow ceremonii.
      Poza tym koscioly omijam szerokim łukiem z obawy ze cos mi moze na glowe
      spasc....tongue_outPPP
      • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 00:46
        rzydokomuna napisał:

        > po 1 na cholere lazisz do kosciola? ja tego nie robie , jak jest jakis slub
        > znajomych to bywam tylko na cywilnym a w przypadku koscielnego czekam przed
        > kosciolem i nie wchodze, gorsza sprawa jesli jest pogrzeb, spoko jak jest
        > swiecka uroczystosc z mistrzem ceremonii gorzej jak z klecha i po prostu nie
        > wypada nie byc w srodku (pogrzeb kogo z bliskiej rodiny etc). Lokuje sie wtedy
        > gdzies przy samym wejsciu zeby wilk byl syty i owca cala.

        I już miałem napisać: No i git, całkiem słusznie jak na ateistę, gdyby nie:

        > Jedyny pogrzeb w ktorym uczestniczylem od
        > poczatku do konca to mojej tragicznie zmarlej na raka kolezanki...ale to był
        > pogrzeb buddyjski odprawiany przez buddyjskich mistrzow ceremonii.

        No to mnie rozwaliło całkowicie i solidnie rozbawiło. Ludzie to mają logikę. smile
        • rzydokomuna Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:04
          metall napisał:

          > No to mnie rozwaliło całkowicie i solidnie rozbawiło. Ludzie to mają logikę. :-
          > )
          oczywiscie z punktu widzenia dresiarza jak ty to calkowicie pozbawione sensu (>
          , sutra serca to kwintesencja ateizmu.... zapoznaj sie z nia zanim zaczniesz
          mnie posadzac o brak logiki
          • rzydokomuna Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:15
            rzydokomuna napisał:

            > metall napisał:
            >
            > > No to mnie rozwaliło całkowicie i solidnie rozbawiło. Ludzie to mają logi
            > kę. :-
            > > )

            > , sutra serca to kwintesencja ateizmu.... zapoznaj sie z nia zanim zaczniesz
            > mnie posadzac o brak logiki

            "Siariputro. Forma nie jest różna od pustki. Pustka nie jest różna od formy.
            Forma jest dokładnie pustką. Pustka jest dokładnie formą. Wrażenia, myśli, wola
            i świadomość są również takie.


            Siariputro. Wszystkie zjawiska (dharmy) są aspektem pustki.

            Nie rodzą się i nie umierają.

            Nie są skalane i nie są czyste.

            Nie zwiększają się i nie zmniejszają.

            Tak więc w pustce nie ma formy, wrażeń, myśli, woli i świadomości.

            Nie ma oczu, uszu, nosa, języka, ciała, umysłu.

            Nie ma kolorów, dźwięku, zapachu, smaku, dotyku, zjawisk (dharm).

            Nie ma widzenia, ani świadomości. Nie ma złudzeń ani kresu złudzeń.

            Nie ma starości i śmierci, ani kresu starości i śmierci.

            Nie ma cierpienia, przyczyny cierpienia, kresu cierpienia i drogi wyzwalającej z
            cierpienia.

            Nie ma mądrości, ani osiągnięcia mądrości.


            Ponieważ nie ma niczego do osiągnięcia, Bodhisattwa w oparciu o Doskonałą
            Mądrość ma serce-umysł wolne od przeszkód. Bez przeszkód, zatem bez lęku,
            oddzielony od złudnych jak sen myśli - to jest ostateczna Nirwana.


            dociera do ciebie czy za skomplikowane ????
          • metall Re: ateista w kościele 20.08.10, 01:29
            rzydokomuna napisał:

            > oczywiscie z punktu widzenia dresiarza jak ty ...

            Uuuu, sorki nie moja liga dyskusji.
            Pozdrawiam.
        • metall Sorki, bo być może ... 20.08.10, 01:05
          ... się pospieszyłem. Jak jesteś buddystą, to moja ostatnia uwaga traci ważność.

          A co do pogrzebu, to przecież chowanie nie odbywa kościele, wclae nie trzeba
          być w środku.
          • rzydokomuna Re: Sorki, bo być może ... 20.08.10, 01:18
            metall napisał:

            > ... się pospieszyłem. Jak jesteś buddystą, to moja ostatnia uwaga traci ważność
            > .
            >
            > A co do pogrzebu, to przecież chowanie nie odbywa kościele, wclae nie trzeba
            > być w środku.


            Nie nie jestem buddysta, uwazam go za slaby i rozpraszajacy...jestem satanista
            racjonalista i prywatnie wspoladminem jednego z najwiekszych polskich portali
            satanistycznych. tongue_outPPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka