matylda1001
10.12.12, 01:44
Chrzciny w dobrej restauracji. Cała sala wynajęta na potrzeby imprezy dla około 30 osób. Zamówiony obiad, potem kilka dań gorących. Na stole przystawki. Alkohol - wódka, kilka rodzajów win i coś tam jeszcze (wszystko w doskonałym gatunku i do wyboru). Jednym słowem na stole jest wszystko, co potrzebne do szczęścia. Podobnie jak w przypadku wesela, jedzenie restauracyjne, a trunki wstawiane przez organizatorów. W sali jest bar z trunkami "restauracyjnymi". Jest, bo musi być, przecież go nie zlikwidują na te kilka godzin. Jedna pani zaczyna grymasić, żadne z win na stole jej nie odpowiada. Idzie do baru i zamawia butelkę ulubionego. Kelner dyskretnie pyta organizatora, czy ma podać to wino do stołu. Podać, oczywiście, bo jakie jest wyjście? W trakcie rozliczenia po imprezie okazuje się, że ta butelka wina kosztowała ponad 200zł. Jak Państwo by skomentowali tę sytuację?