10.12.12, 01:44
Chrzciny w dobrej restauracji. Cała sala wynajęta na potrzeby imprezy dla około 30 osób. Zamówiony obiad, potem kilka dań gorących. Na stole przystawki. Alkohol - wódka, kilka rodzajów win i coś tam jeszcze (wszystko w doskonałym gatunku i do wyboru). Jednym słowem na stole jest wszystko, co potrzebne do szczęścia. Podobnie jak w przypadku wesela, jedzenie restauracyjne, a trunki wstawiane przez organizatorów. W sali jest bar z trunkami "restauracyjnymi". Jest, bo musi być, przecież go nie zlikwidują na te kilka godzin. Jedna pani zaczyna grymasić, żadne z win na stole jej nie odpowiada. Idzie do baru i zamawia butelkę ulubionego. Kelner dyskretnie pyta organizatora, czy ma podać to wino do stołu. Podać, oczywiście, bo jakie jest wyjście? W trakcie rozliczenia po imprezie okazuje się, że ta butelka wina kosztowała ponad 200zł. Jak Państwo by skomentowali tę sytuację?
Obserwuj wątek
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 10.12.12, 02:12
      Zamówiony obiad, potem kilka dań gorących. Na stole przystawki. Alkoh
      > ol - wódka, kilka rodzajów win
      i coś tam jeszcze (wszystko w doskonałym gatunku
      > i do wyboru).

      Idzie do baru i zamawia butelkę ulubionego.

      No chyba to ona winko osobno zamowila????
      rachunek za to powinna byla zaplacic ona.

      ale sprawa placenia rypnela sie przy ustalaniu z kelnerem kto placi.
      teraz juz po ptakach...

      Minnie
      • matylda1001 Re: Wino 10.12.12, 02:32
        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

        >No chyba to ona winko osobno zamowila????
        rachunek za to powinna byla zaplacic ona.<

        Zamówiła w tym sensie, że poprosila o podanie wina do stołu. Nie pytała kelnera o jego koszt i nie prosiła o rachunek. Zamówiła, wrócila do stołu i czekała.

        >ale sprawa placenia rypnela sie przy ustalaniu z kelnerem kto placi.
        teraz juz po ptakach...<

        Pewnie, ze po ptakach, tak czy inaczej, ale to nie było ustalanie kto płaci. Kelner po prostu poinformował organizatora, że "pani w zielonej sukni" zażyczyła sobie wina z restauracyjnego baru, i zapytał, czy ma podać. Ktoś przecież musiał zapłacić.


        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 10.12.12, 03:47
          matylda1001 napisała:
          Pewnie, ze po ptakach, tak czy inaczej, ale to nie było ustalanie kto płaci. Kelner po prostu poinformował organizatora, że "pani w zielonej sukni" zażyczyła sobie wina z restauracyjnego baru, i zapytał, czy ma podać. Ktoś przecież musiał zapłacić.

          Tak, ale tu wobec tego zawinil organizator.

          Wesele, chrzciny itp to mimo wszystko nie jest jakas imprezyjna 'dojna krowa'
          gdzie mozna narazac gospodarza na koszta bez limitu.
          Bo jakby tak kazdy gosc zaczal sobie zamawiac co mu sie zywnie $$$ podoba,
          to gospodarz/e poszedlby-liby z torbami.

          Ja rozumiem to w ten sposob - impreza pod wzgledem menu -wlaczajac alkohol- byla
          zaplanowana z gory, ze powtorze:
          Zamówiony obiad, potem kilka dań gorących. Na stole przystawki. Alkohol - wódka, kilka rodzajów win i coś tam jeszcze

          o ile zreszta pamietam z wlasnego doswiadczenia, tak wlasnie jest na tego typu imprezach
          w restauracji - jest menu, w zakres ktorego jakis maly wybor wchodzi w rachube,
          i jest ono ustalone z gory.
          Goscie maja do wyboru - przystawki, zupy, drugie dania- wybor miesa, czasem potrawy wege, alkohole i desery, owoce.
          Dodatkowo zakup innego alkoholu jak w barze.

          Ktokolwiek ma ochote na cos spoza menu, robi to na wlasny rachunek.
          W tym przypadku wiec, organizator skonsultowany przez kelnera:

          Kelner dyskretnie pyta organizatora, czy ma podać to wino do stołu. Podać, oczywiście, bo jakie jest wyjście?


          powinien
          polecic mu grzecznie wytlumaczyc gosciowi ze jest mu bardzo przykro ale inne wina nie wchodza w menu przyjecia, moze jedynie zamowic je extra i na wlasny koszt.

          Zgapil sie, wiec musi za to zaplacic.

          A tak wlasciwie, jeszcze zanim gosc zaczal wybierac, juz powinien byc przez kelnera poinformowany w czym rzecz..


          Minnie
    • claratrueba Re: Wino 10.12.12, 05:10
      Pani naciągnęła organizatora, co bardzo źle o niej świadczy.
      Skoro miała ochotę na wino, które nie zostało przewidziane w meny imprezy, na którą została zaproszona powinna była zapłacić za nie w momencie zamawiania. To nie jest jakaś nadzwyczajna sytuacja.
      Natomiast organizator imprezy jest tu w syt. kompletnie patowej- nie może powiedzieć kelnerowi by nie podawał, nie może powiedzieć by zażądał zapłaty, nie może też upomnieć się o zapłatę od niewychowanej pani.
      Niestety, czasem by zachować klasę trzeba stracić kasę.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 10.12.12, 08:15
        claratrueba napisała:
        Natomiast organizator imprezy jest tu w syt. kompletnie patowej- nie może powiedzieć kelnerowi by nie podawał, nie może powiedzieć by zażądał zapłaty, nie może też upomnieć się o zapłatę od niewychowanej pani.

        Hmm, a ja uwazam ze absolutnie nie jest niezgodnie z sv grzecznie poinformowac
        ze zamawianie wlasnego wina nie lezy w ramach imprezy.
        Bo w ktorym momencie i komu powiemy "basta' - gdy 10-ty gosc zamowi kolejne wino
        za 200zl??
        bo, zalozmy ktos kolejny niewychowany zobaczy i powie "o, to ja tez chce..."

        Nie, jakies zasady, granice musza byc - nawet na chrzcinach, weselu w restauracji.

        Minnie
        • claratrueba Re: Wino 10.12.12, 10:01
          Masz rację, wersja, że "pani nie wie, że zamawiane w barze nie wchodzi w zakres gościnności gospodarza" nie przyszła organizatorowi do głowy. Mi też by nie przyszła. Obawiam się, że nie przyszłaby mi do głowy również żadna formułka informująca panią w wystarczająco grzeczny sposób. Więc skończyłoby się tak, jak w tym przypadku.
          To zaskakująca sytuacja.
          • aqua48 Re: Wino 10.12.12, 13:13
            Sytuacja o tyle zaskakująca, że w zasadzie to kelner powinien powiedzieć pani, że wszystkie dodatkowe trunki z baru nie wchodzą w skład zaproszenia i przedstawić jej rachunek. Organizatora nie powinno interesować co kto sobie zamawia poza stołem.
            • baba67 Re: Wino 10.12.12, 13:49
              Czyli kazdy organizator powinien stanowczo poinformowac knajpe jak rowniez kelnerow i barmana ze za zadne dodatkowe zamowienia placil nie bedzie. Takie posuniecie zmusiloby kelnera do natychmiastowego poinformowania o tym pani.
              Organizator nie przewidzial ze znajdzie sie niundzia.Zdaje sie ze nie znal dobrze swoich gosci.
              Jedynym wyjsciem jest nie zapraszac pani ponownie.
              • nchyb Re: Wino 10.12.12, 15:19
                > Czyli kazdy organizator powinien stanowczo poinformowac knajpe jak rowniez keln
                > erow i barmana ze za zadne dodatkowe zamowienia placil nie bedzie. T

                mam dokładnie takie zdanie jak Baba. Już na etapie organizacji kelnerzy, obsługa baru - powinni być poinformowani o zakresie płaconych przez organizatora dań i napitków.
                Reszta do wyboru - albo - płacą sobie sami, albo rezygnują. Ale już w momencie zamawiania powinni być przez kelnera poinformowani.
              • pavvka Re: Wino 10.12.12, 15:38
                baba67 napisała:

                > Czyli kazdy organizator powinien stanowczo poinformowac knajpe jak rowniez keln
                > erow i barmana ze za zadne dodatkowe zamowienia placil nie bedzie. Takie posuni
                > ecie zmusiloby kelnera do natychmiastowego poinformowania o tym pani.

                Ale pytanie czy podać do stołu mogło być ze strony kelnera właśnie uprzejmą formą pytania o to jak potraktować dodatkowe zamówienie. Bo mogłoby się tak zdarzyć że zamawiająca jest np. żoną organizatora i w takim przypadku tę dodatkową butelkę należałoby dodać do ogólnego rachunku za imprezę, a nie wymagać natychmiastowej zapłaty.
                • baba67 Re: Wino 10.12.12, 16:20
                  No wlasnie-organizator sie nie zabezpieczyl a powinien.Gdyby to zrobil kelner poprosilby pania o uiszczenie naleznosci informujac ze zamowienia z baru nie sa pokrywane przez organizatora.Jesli pani bylaby zona toby o tym powiedziala barman nie jest wrozem i ma prawo nie znac malzonki organizatora.
                  Kelner postapil w tym wypadku slusznie. A to ze organizator nie mial innego wyjscia, to coz gapowe zdrozalo...
                • matylda1001 Re: Wino 10.12.12, 18:00
                  pavvka napisał:

                  >Ale pytanie czy podać do stołu mogło być ze strony kelnera właśnie uprzejmą formą pytania o to jak potraktować dodatkowe zamówienie<

                  Tak było, kelner zapytał właśnie dlatego, że wiedział dokładnie co było zawarte w umowie. Bar był w tym dniu nieczynny, nie było barmana, za barem nikt nie urzędował. Na dodatek bar był odizolowany od sali na tyle, na ile było to możliwe, częściowo był przesłonięty dekoracją kwiatową. To, co było widoczne musiało pozostać, jako nieunikniony element wystroju(?) W każdym razie dla pozostałych gości było oczywiste, że nie korzystają z baru. Pani poprosiła jednego z kelnerów, podeszła z nim do baru i wybrała sobie wino. Nie wyraziła przy tym żadnej inicjatywy w kwestii płacenia, a że restauracja to nie jadłodajnia w Schronisku Brata Alberta, więc kelner zapytał organizatora czy w ogóle to zamówienie realizować. Czy człowiek miał jakieś inne wyjście niż przyjąć do wiadomości?


                  • cersei8 Re: Wino 10.12.12, 18:27
                    Wydaje mi sie, ze nie byloby nic niestosownego gdyby w takiej sytuacji organizator poprosil kelnera o dyskretne poinformowanie pani, ze o ile oczywiscie zamowienia dodatkowe sa mozliwe, to sa rowniez platne przez zamawiajacego.
                    Ale w tym przypadku rozumiem, ze organizator byl pewnie zbyt zaskoczony sytuacja by adekwatnie zareagowac.

                    Ja nauczylam sie czego mozna sie spodziewac po niektorych osobach, gdy umowilam sie kiedys ze znajoma na kawe i pogaduszki.
                    Okazalo sie, ze ona byla tam wczesniej, zjadla obiad, ze mna zjadla jeszcze deser, wypila kawe. Nasz wspolny rachunek wynosil ok. 150 zl, z czego moja kawa i ciasto to 20 zl.
                    Byla zaskoczona kiedy stanowczono nie wyrazilam zgody na pokrycie go pol na polsmile
                    • matylda1001 Re: Wino 10.12.12, 19:10
                      cersei8 napisał(a):

                      >Okazalo sie, ze ona byla tam wczesniej, zjadla obiad, ze mna zjadla jeszcze deser, wypila kawe. Nasz wspolny rachunek wynosil ok. 150 zl, z czego moja kawa i ciasto to 20 zl.
                      Byla zaskoczona kiedy stanowczono nie wyrazilam zgody na pokrycie go pol na pol<

                      No, proszę bardzo smile Czy ktokolwiek byłby w stanie przewidzieć taką sytuację, i się zabezpieczyć przed jej konsekwencjami? To przecież przechodzi granice pojmowania przez człowieka cywilizowanego...
                      Będzie dygresja smile Przypomniała mi sie taka historia. Rozmawiałam kiedyś z pewnym panem, którego siedmioletni syn został zatrzymany przez Policję za to, że wraz z kolegami z pierwszej klasy rzucał kamieniami w okna przejeźdzającego pociągu. Facet, ze łzami w oczach mówił mniej więcej tak - proszę pani, ja go wychowuję, tłumaczę mu, że nie nalezy się bić z kolegami, że nie wolno dręczyć zwierząt, że trzeba słuchać dorosłych, że jak przechodzić przez jezdnię, to tylko na światłach. O tym, że nie wolno rzucać kamieniami w pociąg nie mówiłem, bo taka syauacja nawet nie przyszła mi do głowy.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 11.12.12, 05:23
                    matylda1001 napisała:
                    Tak było, kelner zapytał właśnie dlatego, że wiedział dokładnie co było zawarte w umowie.

                    mam ochote obarczyc teraz rachunkiem kelnera.
                    skoro wiedzial dokladnie co i jak to absolutnie powinien byl od razu i najpierw przeprosic goscia
                    aby poczekala momencik, bo on musi wpierw sie zapytac czy prywatne zamawianie
                    jest w ogole mozliwe. co za nieprofesjonalne zachowanie.

                    No ale wrocmy do sytuacji juz istniejacej.
                    Mimo wszystko byloby jak najbardziej na miejscu przed otwarciem butelki
                    grzecznie zapytac pania, tak bardziej zeby dac do zrozumienia, czy na pewno zyczy sobie zamowic wino bo kosztuje 200zl i nie wchodzi w zakres menu imprezy?"


                    No ale rozumiem - jak ktos juz wspomnial, czlowiek 'nieraz-niedwa' traci glowe z zaskoczenia.
                    na drugi raz bedzie nauczka, i nawet nie taka az kosztowna,
                    w koncu to tylko 200zl - co to jest na tle calego rachunku smile

                    Matylda- prawda ze horror ? hehehe, no chcialam pobudzic wyobraznie,
                    mam nadzieje ze mi sie to udalo :]

                    Minnie
                    • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 01:40
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > mam ochote obarczyc teraz rachunkiem kelnera.
                      skoro wiedzial dokladnie co i jak to absolutnie powinien byl od razu i najpierw przeprosic goscia aby poczekala momencik, bo on musi wpierw sie zapytac czy prywatne zamawianie
                      jest w ogole mozliwe. co za nieprofesjonalne zachowanie.<

                      I sądzisz, że organizator mógłby powiedzieć - nie? Owa pani była jego gościem, poza tym to ciotka jego żony.

                      >na drugi raz bedzie nauczka, i nawet nie taka az kosztowna,
                      w koncu to tylko 200zl - co to jest na tle calego rachunku smile<

                      Koszt imprezy był spory, to wino nie zrujnowało rodziców dziecka, ale przepełniło czarę goryczy. To nie pierwszy nietakt w wykonaniu cioteczki smile Ona ma szczególny talent do zachowań... powiedzmy... niekonwencjonalnych. np. poczuła się (wraz z małżonkiem) w obowiązku odwiedzenia matki chrzczonego dziecka na porodówce(!!!) i wetknęła 24-godzinnemu noworodkowi do rożka brudną "stówkę".
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 12.12.12, 02:11
                        matylda1001 napisała:
                        i wetknęła 24-godzinnemu noworodkowi do rożka brudną "stówkę".

                        do przepraszam, czego ????? bo przez leb przelatuja mi juz rozne obrazki surprised
                        www.artdollstoday.com/wp-content/uploads/2012/09/DSC03866.jpg
                        I sądzisz, że organizator mógłby powiedzieć - nie? Owa pani była jego gościem,
                        poza tym to ciotka jego żony.


                        Organizator nie, ale kelner tak smile

                        Minnie
                        • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 02:27
                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          >do przepraszam, czego ????? bo przez leb przelatuja mi juz rozne obrazki surprised
                          rel="nofollow">www.artdollstoday.com/wp-content/uploads/2012/09/DSC03866.jpg<

                          smile Cudne!!!!!! ale chodzi o rożek , czyli cos takiego, co dawniej nazywano becikiem.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 12.12.12, 07:13
                            matylda1001 napisała:
                            czyli cos takiego, co dawniej nazywano becikiem.

                            a! to moze to bylo, te takie, no - becikowe wink

                            Minnie
                            • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 10:42
                              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                              > a! to moze to bylo, te takie, no - becikowe wink <

                              Chyba cos w tym rodzaju, i na pewno bez złych intencji, ale jak zwykle wyszło niezgrabnie smile Czy nie można było wręczyć prezentu matce, zamiast narażać takie maleństwo na kontakt z zarazkami? Poza tym odwiedziny na porodówce... To, że wszystkich tam wpuszczają, to jeszcze nie znaczy, że każdy powinien tam iść. Na drugi dzięń po porodzie (a w tym przypadku po cesarskim) z wielu powodów nie ma sie ochoty na przyjmowanie (na dodatek niezapowiedzianych) gości.

                        • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 02:35
                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          >Organizator nie, ale kelner tak smile<

                          No, ale jeśli kelner odmówiłby przyjęcia zamówienia mówiąc, że musi to uzgodnić z organizatorem, a potem powiedziałby - nie, to cos by zmieniło?
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 12.12.12, 04:39
                            matylda1001 napisała:
                            No, ale jeśli kelner odmówiłby przyjęcia zamówienia mówiąc, że musi to uzgodnić z organizatorem, a potem powiedziałby - nie, to cos by zmieniło?

                            Ja uwazam ze smialo moglby. w koncu ciocia nie jest swieta krowa, do cho..inki.
                            Jakies rules musza byc. Tym bardziej, ze jak wszyscy murem twierdza
                            (hehe - murem/twierdza) to ciocia zaczela niezwykle niekulturalnie.

                            Doskonale mozna wiec grzecznie powiedziec "sorry ale za prywate sie placi z wlasnej kieszeni".

                            Minnie
                            • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 11:00
                              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                              > Ja uwazam ze smialo moglby. w koncu ciocia nie jest swieta krowa, do cho..inki.
                              Jakies rules musza byc. Tym bardziej, ze jak wszyscy murem twierdza
                              (hehe - murem/twierdza) to ciocia zaczela niezwykle niekulturalnie.
                              Doskonale mozna wiec grzecznie powiedziec "sorry ale za prywate sie placi z wlasnej kieszeni".<

                              Teoretycznie można. Tylko, że jakby to wyglądało? ale biorąc pod uwage całokształt działalności ciotuni, kiedyś się tym skończy. Ktoś po prostu nie wytrzyma.

                              • baba67 Re: Wino 12.12.12, 11:49
                                Maz owej ciotuni tez ma takie maniery?Albo uwaza ze wszystko co robi zona jest OK?Nie jest swiadomy jak zona jest odbierana? Nie probuje jej powstrzymac?Bosh te chlopy to jakies ciolki...
                          • baba67 Re: Wino 12.12.12, 13:06
                            Kelner nie powinien mowic ze idzie uzgodnic-wszystko juz zostalo uzgodnione i zaplacone . Wiedzac ze mamy do czynienia z osoba nieobliczalna posiadajaca meza z gatunku DW trzeba bylo sobie cos takiego zastrzec.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 11.12.12, 05:06
              aqua48 napisała:
              Sytuacja o tyle zaskakująca, że w zasadzie to kelner powinien powiedzieć pani, że wszystkie dodatkowe trunki z baru nie wchodzą w skład zaproszenia i przedstawić jej rachunek. Organizatora nie powinno interesować co kto sobie zamawia poza stołem.

              Wlasnie, bardzo sluszna uwaga. W takiej sytuacji kelner spelnia role "mediatora"
              pomiedzy gospodarzem/organizatorem imprezy a goscmi,
              i neutralnie powiadamia o naturalnych faktach, li i jedynie.

              Minnie
        • matylda1001 Re: Wino 10.12.12, 18:22
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          >Bo w ktorym momencie i komu powiemy "basta' - gdy 10-ty gosc zamowi kolejne wino
          za 200zl??<

          Zabrzmiało jak w horrorze smile ale jak widać, mogłoby się zdarzyć.
    • claratrueba Re: Wino 11.12.12, 04:29
      >Ale pytanie czy podać do stołu mogło być ze strony kelnera właśnie uprzejmą formą pytania o to jak potraktować dodatkowe zamówienie<

      "kelner zapytał właśnie dlatego, że wiedział dokładnie co było zawarte w umowie".
      Prawidłowo.
      "Bar był w tym dniu nieczynny, nie było barmana, za barem nikt nie urzędował. .. W każdym razie dla pozostałych gości było oczywiste, że nie korzystają z baru"
      Bo to jest oczywiste w takiej sytuacji .
      "Pani poprosiła jednego z kelnerów, podeszła z nim do baru i wybrała sobie wino"
      Niegrzeczne bo skoro wina były w menu przyjęcia była to demonstracja, że jej nie odpowiada to, czym ja gospodarz podejmuje. To mniej więcej jak zamówić sobie telefonicznie pizzę na proszonym obiedzie.
      "Nie wyraziła przy tym żadnej inicjatywy w kwestii płacenia, a że restauracja to nie jadłodajnia w Schronisku Brata Alberta, więc kelner zapytał organizatora czy w ogóle to zamówienie realizować."
      Co bardzo dobrze o kelnerze świadczy bo mógł podać i dopisać do rachunku a jednak zaryzykował odmowę.
      "Czy człowiek miał jakieś inne wyjście niż przyjąć do wiadomości?"
      Nie.
      Okoliczności wykazują, że albo pani była na takim rauszu, że zasady jej zanikły albo, że takowych nie posiada. W obu sytuacjach dyskusją jest ryzykowna bo reakcja pani nieprzewidywalna.
      Trudno, chrzciny to jednorazowy koszt. A te 200 zł to ułamek rachunku.
      Wiedza nt. owej pani warta te dwie stówy. Do wykorzystania przy sporządzaniu natępnej listy gości.

      • aqua48 Re: Wino 11.12.12, 10:08
        claratrueba napisała:

        > "Pani poprosiła jednego z kelnerów, podeszła z nim do baru i wybrała sobie wino
        > Niegrzeczne bo skoro wina były w menu przyjęcia była to demonstracja, że jej ni
        > e odpowiada to, czym ja gospodarz podejmuje.

        Nie, to nie żadna demonstracja, to normalne zachowanie, kogoś kto na przykład chce całemu towarzystwu, albo organizatorowi przyjęcia postawić dodatkową butelkę wina od siebie. W restauracji ma do tego prawo.

        > kelner zapytał organizatora czy w ogóle to zamówienie realizować."
        > Co bardzo dobrze o kelnerze świadczy bo mógł podać i dopisać do rachunku a jedn
        > ak zaryzykował odmowę.

        To nie świadczy o kelnerze dobrze. Nie mógł bez uzgodnienia z organizatorem po prostu dopisać do rachunku czyjegoś zamówienia, nie mógł również odmówić realizacji zamówienia.
        Powinien był panią poinformować, że za butelkę musi zapłacić z własnej kieszeni. Gdyby podeszła do niego wraz z organizatorem, który powiedziałby, żeby zamówienia tej pani dopisywać do jego rachunku sprawa byłaby jasna, ale tak..



        • baba67 Re: Wino 11.12.12, 10:47
          Alez ta pani NIE CHCIALA postawic wina calemu towarzystwu. Ona chciala sie napic takiego wina jakie lubi , czyli drogiego na cudzy koszt.
          Chamstwo tej pani poraza.
        • velluto Re: Wino 11.12.12, 21:24
          aqua48 napisała:

          > Nie, to nie żadna demonstracja, to normalne zachowanie, kogoś kto na przykład c
          > hce całemu towarzystwu, albo organizatorowi przyjęcia postawić dodatkową butelk
          > ę wina od siebie. W restauracji ma do tego prawo.

          Mamy inne pojęcie normalności chyba... Przyjęcie co prawda w restauracji, ale jak rozumiem - zamknięte, więc zasady podobne do domowych. Menu wybrane, więc albo się korzysta, albo nie. Niestosowne jest wytykanie, że coś nie smakuje.

          Co innego, gdyby to był "zwykła" wizyta w restauracji, gdzie każdy zamawia to, co mu pasuje.

      • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 02:07
        claratrueba napisała:

        >Okoliczności wykazują, że albo pani była na takim rauszu, że zasady jej zanikły
        albo, że takowych nie posiada<

        Nie posiada, i nie raz już dała tego dowód. Niestety, to zbyt bliska rodzina, żeby nie zapraszać. Jeżeli już nie ze względu na nią, to na inne osoby, którym pominięcie jej w zaproszeniu sprawiłaby przykrość. Niestety, tak czasami w rodzinach bywa.
    • szowinistyczna.swinia Re: Wino 12.12.12, 09:30
      Osobiście uważam, że na przyjęciach po chrzcinach lub I komunii alkoholu nie podaje się W OGÓLE. To nie są uroczystości, które świętuje się alkoholem. Nie zaprasza się również przypadkowych gości, tylko najbliższych - dziadków, chrzestnych, rodzeństwo. Ale to moje prywatne zdanie i każdy robi, jak uważa.
      A pani zamawiająca drogie wino naciągając dodatkowo gospodarzy na niemały wydatek zachowała się poniżej krytyki.
      • matylda1001 Re: Wino 12.12.12, 11:16
        szowinistyczna.swinia napisała:

        > Osobiście uważam, że na przyjęciach po chrzcinach lub I komunii alkoholu nie podaje się W OGÓLE.To nie są uroczystości, które świętuje się alkoholem<

        Na komunii to tak, ale dlaczego nie na chrzcinach??? Jeszcze nie słyszałam o chrzcinach bez alkoholu.

        > Nie zaprasza się również przypadkowych gości, tylko najbliższych - dziadków, chrzestnych, rodzeństwo. Ale to moje prywatne zdanie i każdy robi, jak uważa.<

        Pojęcie "najbliższa rodzina" to pojecie względne smile Tam w zasadzie była najbliższa rodzina. W każdym razie ludzie, którzy na co dzień utrzymują ze sobą bliskie kontakty. Przypadkowych osób nie było.

        > A pani zamawiająca drogie wino naciągając dodatkowo gospodarzy na niemały wydatek zachowała się poniżej krytyki.<

        Z tym się zgodzę, zachowała się paskudnie.
      • baba67 Re: Wino 12.12.12, 11:20
        Skoro gospoarz wiedzial o braku manier pani a rodzina jest bliska to naprawde nie rozumiem jak mogl sie przed czyms takim nie zabezpieczyc.
        Chociazby uprzedzajac obsluge ze inne zamowienia nie beda honorowane. Zreszta jak mozna w bliskiej rodzinie sie tak krepowac? Rozumiem ze przed goscmi z zewnatrz nie chcial robic scen, ale pozniej to ja bym sobie na jego miejscu z pania porozmawiala, a przynajmniej z mezem pani. Chyba ze cala rodzina jest w pani zakochana i uwaza ja za wzor dobrych manier, to wspolczuje.
        • claratrueba Re: Wino 12.12.12, 12:41
          Chyba ze cala rodzina jest w pani za
          > kochana i uwaza ja za wzor dobrych manier, to wspolczuje.

          Obstawiam opcję, że rodzina doskonale wie jakie są pani maniery, ocenia je źle i wie, że pani jest niereformowalna. I że wszelkie z nią rozmowy nie mają żadnego sensu.
          > Chociazby uprzedzajac obsluge ze inne zamowienia nie beda honorowane.
          W celu zaoszczędzenia pieniędzy informujemy obsługę, że nasi bliscy należą do ludzi, którzy nie potrafią się zachować.
          Nie babo, w kwestii zabezpieczania się to warto rozważyć nie tylko "czy można" ale "czy warto".
          Bo dla mnie psucie ludziom zabawy jakimiś wygaworami w trakcie czy po albo jakieś rozmowy z obsługą typu proponowanego przez Ciebie to rozwiązanie niosące znacznie większy dyskomfort niż zapłacenie ekstra dwóch stów.Zdaje się, że gospodarz ma podobne zdanie.

          • baba67 Re: Wino 12.12.12, 13:02
            Ale jaki wygawor? Czy grzeczna, dyskretnie podana przez kelnera informacja to wygawor?
            Chodzi o to ze tej pani nie powiedziano, przykro nam ale trunki z baru tylko na wlasny koszt-taka jest umowa, tylko kelner sie zacukal i powiedzial ze zapyta organizatora stawiajac go w sytuacji bez wyjscia.
            Gdyby byly jasne i wyrazne wytyczne niczego takiego by nie zrobil.
            ja w ogole nie wiem gdzie byl maz tej pani-dlaczego nikt nie pisze o jego olewackiej postawie-zapewnie siedzial obok zony i wiedxzial ze nie zaplacila-czy nie powinien sie poczuc i dyskretnie uiscic naleznosc? czy nie powinien w koncu (skoro byla na rauszu i sie upierala) sam pojsc z nia do tego baru i zalawuc wszystko jak nalezy?
            • matylda1001 Re: Wino 13.12.12, 13:54
              baba67 napisała:

              >Chodzi o to ze tej pani nie powiedziano, przykro nam ale trunki z baru tylko na wlasny koszt-taka jest umowa, tylko kelner sie zacukal i powiedzial ze zapyta
              organizatora stawiajac go w sytuacji bez wyjscia. <

              Ja bym do kelnera pretensji nie miała. Moim zdaniem zachował się prawidłowo. To bardzo dobra restauracja więc myślę, ze i obsługa w pełni profesjonalna. Kelner nie jest od tego, zeby rozstrzygać takie sprawy. Zresztą jego też chyba sytuacja zaskoczyła. Nie mógł powiedzieć pani, że w umowie był punk wykluczajacy korzystanie z baru, bo w ogole nie było o tym mowy. Bar był nieczynny, co oczywiste w przypadku takich spotkań. Kelner nie powiedział pani, że zapyta organizatora. On tylko organizatora lojalnie poinformował, że pani sobie zażyczyła i zapytał, co z tym zrobić. Mógl przypuszczać, że pani to wcześniej z organizatorem uzgodniła. W takim przypadku organizator mógłby miec do niego pretensje o to, że nie traktuje jego gości z należytym szacunkiem. I tak źle, i tak niedobrze. Gdyby organizator powiedział - nie, dopiero wtedy kelnerowi wypadało poinformowac pania, ze sama zaplaci za swoja fanaberię. Na miejscu kelnera postąpiłabym tak samo.

              > ja w ogole nie wiem gdzie byl maz tej pani-dlaczego nikt nie pisze o jego olewackiej postawie-zapewnie siedzial obok zony i wiedxzial ze nie zaplacila-czy nie powinien sie poczuc i dyskretnie uiscic naleznosc? czy nie powinien w koncu (skoro byla na rauszu i sie upierala) sam pojsc z nia do tego baru i zalawuc wszystko jak nalezy?<

              smile Ależ pani była trzeźwa! prawie w takim stopniu, jak chrzczony niemowlak. Raz, że w ogóle nie ma tendencji do nadużywania, a dwa, że przecież to, co było na stole jej nie smakowało.
              Co do męża... jakby to w skrócie przekazać...? Mąż 24 lata temu popełnił coś takiego, co ja tak pół żartem, pół serio nazywam intelektualno - kulturowym mezaliansem wink Już w dniu, w którym ją przedstawił wiedziałam, że będą problemy. Potem poznałam jej rodzinę i pozbyłam się resztek nadziei na dobre. Kto z kim przestaje - takim się staje. W myśl tej zasady ona troszeczkę się podciągnęła, a on skandalicznie opuścił. Mniej więcej po 10 latach małżeństwa wyrównali poziom i mąż przestał zauważać to, co wcześniej by go raziło. Sam potrafi przyjść na imieniny w garniturze i w koszuli w palemki (vide Cejrowski) Nie wiem nawet czy on wiedział, że ona wybiera się do baru po to wino, ale jeśli wiedział, to przypuszczam, że nie widział w tym niczego niestosownego.


              • baba67 Re: Wino 13.12.12, 14:01
                W tej sytuacji kelner zachowal sie prawidlowo, napisalam to juz w pierwszym poscie. Zachowal sie tak bo nie mial jasnych wytycznych. Gdyby mial, poinformowalby pania o razu ze trunki z baru na wlasny koszt i zasugerowalby rozmowe z organizatorem.
                Moze pani by i poszla do organizatora domagajac sie dokupiena drogiego wina, a moze jednak byloby jej glupio.
          • matylda1001 Re: Wino 13.12.12, 12:52
            claratrueba napisała:

            > Obstawiam opcję, że rodzina doskonale wie jakie są pani maniery, ocenia je źle i wie, że pani jest niereformowalna. I że wszelkie z nią rozmowy nie mają żadnego sensu. <

            Masz rację smile W ogóle wydaje mi się, że najtrafniej oceniłaś całą tę sytuację.

            >Bo dla mnie psucie ludziom zabawy jakimiś wygaworami w trakcie czy po albo jakieś rozmowy z obsługą typu proponowanego przez Ciebie to rozwiązanie niosące znacznie większy dyskomfort niż zapłacenie ekstra dwóch stów.Zdaje się, że gospodarz ma podobne zdanie.<

            Dokładnie! Nie po to zaprasza się ludzi (z dwóch rodzin), żeby fundować im dodatkowe, tego typu atrakcje. Koncentrowanie uwagi obsługi na jednej, wskazanej osobie, bo może ta z czymś wyskoczyć (a może dziś nie wyskoczy) uważam za niedopuszczalne.
            • claratrueba Re: Wino 13.12.12, 13:21
              Matyldo, ja po prostu wiem co znaczy mieć z rodzinie "trudną osobę". I wiem, że lepiej jest załatwić sprawę dyskretnie niż robić aferę czy to przed, czy w trakcie czy po. Bo dyskretne załatwienie sprawy oznacza, że o 'wyczynie" się zapomni (tym bardziej, że- bez przesady- nie był to jakiś znowu skandal w wydaniu tej ciotki) natomiast afery są zwykle dyskutowane, rozkręcane, zaczyna sie doszukiwanie intencji, "tez ogólnych" - czego ta dyskusja tez jest dowodem.
              • baba67 Re: Wino 13.12.12, 13:39
                Mozna sie tez dyskretnie zabezpieczyc, ale jak ktos ma za duzo kasy to chcacemu nie dzieje sie krzywda. I po co obplotkowywac ciotke na forum? Zerby sie lepiej poczuc?
                • matylda1001 Re: Wino 13.12.12, 14:11
                  baba67 napisała:

                  > Mozna sie tez dyskretnie zabezpieczyc, ale jak ktos ma za duzo kasy to chcacemu nie dzieje sie krzywda. I po co obplotkowywac ciotke na forum? Zerby sie lepiej poczuc?<

                  Oj, Babo... w gruncie rzeczy to nie o kasę chodzi, ale o niestosowne zachowanie. Z tym moim lepszym samopoczuciem to jest tak, ze właśnie szykuje sie nowa impreza, na ktorej organizator nie chce ciotki (ciotka żony) widzieć. Nie tyle z powodu tego nieszczęsnego wina, co z powodu całokształtu jej działalności wink Z trudem przekonałam go, że dla spokoju w rodzinie, dla komfortu psychicznego innych osób powinien odpuścić. Na razie go przekonałam ale jak ona znowu z czyms wyskoczy, to nie wiem jak to wpłynie na moje samopoczucie smile
                  • baba67 Re: Wino 13.12.12, 14:23
                    Masz racje, oczywiscie ze nie ma co ciotki ktora jest bliska rodzina wylaczac z powodu faux pas.
                    Organizator jednak nie zrobil wszystkiego co mogl. Nie jest scislym twierdzenie ze wszyscy w rodzinie sa w porzadku tylko ciotka nie. jej maz TEZ nie jest w porzadku skoro pewnych zachowan nie dostrzega i nie probuje przeciwdzialac.
                    Ciotka mogla zaordynowac i koniaczek za 800 zl -tu chodzi nie tylko o zasady ale tez narazanie organizatora na wydatki.Ty zas twierdzisz ze zabezpieczanie sie jest niekulturalne.
                  • aqua48 Re: Wino 13.12.12, 15:51
                    matylda1001 napisała:

                    > Oj, Babo... w gruncie rzeczy to nie o kasę chodzi, ale o niestosowne zachowanie
                    > . Z tym moim lepszym samopoczuciem to jest tak, ze właśnie szykuje sie nowa imp
                    > reza, na ktorej organizator nie chce ciotki (ciotka żony) widzieć. Nie tyle z p
                    > owodu tego nieszczęsnego wina, co z powodu całokształtu jej działalności wink Z t
                    > rudem przekonałam go, że dla spokoju w rodzinie, dla komfortu psychicznego inny
                    > ch osób powinien odpuścić.

                    Źle zrobiłaś, przekonując go o KONIECZNOŚCI zaproszenia trzeciej osoby. Skład gości zależy wyłącznie od organizatora. Bardzo nieładnie jest weń ingerować, czy choćby komentować, że jeśli nie zaprosi tego i owego to ktoś tam się obrazi, a ktoś inny w ogóle nie przyjdzie. A poza tym skoro ciotunia zazwyczaj tak się zachowuje, to właśnie dla komfortu psychicznego nie powinien jej zapraszać.
                    • matylda1001 Re: Wino 14.12.12, 01:37
                      aqua48 napisała:

                      > Źle zrobiłaś, przekonując go o KONIECZNOŚCI zaproszenia trzeciej osoby. Skład gości zależy wyłącznie od organizatora. Bardzo nieładnie jest weń ingerować, czy choćby komentować, że jeśli nie zaprosi tego i owego to ktoś tam się obrazi, a ktoś inny w ogóle nie przyjdzie. A poza tym skoro ciotunia zazwyczaj tak się zachowuje, to właśnie dla komfortu psychicznego nie powinien jej zapraszać. <

                      Nigdy w życiu nie ośmieliłabym sie sugerować komukolwiek kto ma być jego gościem. Bez zanudzania szczegółami - w tym wypadku wyjątkowo nie tylko miałam prawo tak zrobić, ale nawet obowiązek.
                      • cersei8 Re: Wino 14.12.12, 23:51
                        Ale tym razem organizator na pewno nie zapomni o poinformowaniu obslugi restauracji, ze za wszelki dodatkowe zamowienia goscie placa samismile
            • baba67 Re: Wino 13.12.12, 13:27
              No rzeczywiscie wielki skandal i atrakcja ze kelner poinformuje goscia ze alkohole z baru sa na wlasny koszt. Po prostu przedstawienie.
              • claratrueba Re: Wino 13.12.12, 14:03
                skandal i atrakcja ze kelner poinformuje goscia ze alkohole z baru sa na wlasny koszt.

                A to kelner ma wiedzę czy fundator spotkania nie umówił się przypadkiem, że jak gość zechce rozszerzyć sobie (lub innym) menu przyjęcia i dopisać do rachunku fundatora to należy to zrobić?
                Kelner postąpił prawidłowo- albo nie miał wiedzy jaka była umowa albo pozostawił decyzję organizatorowi jesli sprawa nie była wcześniej uzgodniona.
                Bo jakbym sie umówiła z właścicielem lokalu, że gości mogą sobie składać dodatkowe zamówienia a ja płacę (bywam na takich imprezach) a potem obsługa zamiast zapytać fundatora każe płacic to skandal i afera by była.
                • baba67 Re: Wino 13.12.12, 14:08
                  Kelner postapil prawidlowo, oczywiscie, ale Wy tu sugerujecie ze w zaden sposob nie mozna bylo temy kulturalnie zapobiec. Mozna bylo.
                  • claratrueba Re: Wino 13.12.12, 14:19
                    Wy tu sugerujecie ze w zaden sposob
                    > nie mozna bylo temy kulturalnie zapobiec.
                    Tak sugeruję, bo jestem przekonana, że zapobieganie byłoby gorszym nietaktem niż wydarzenie.
                    Mozna bylo.
                    Jak? Chodzi i o konkretne działania.
                    • baba67 Re: Wino 13.12.12, 14:29
                      Napisalam 2 razy, myslalam ze wyraznie, juz sie sama nudze powtarzajac.Powiedziec kelnerom zeby informowal gosci ze trunki z baru sa na wlasny koszt. Tylko tyle. Nie ze zapyta tylki ze sa -dalsze ustalenia z organizatorem miedzy chetnym gosciem a gospodarzem przyjecia. Ja nie wiem co tu jest nie do przyjecia, nie wiem co tu jest skandalem, nie wiem co tu jest niekulturalne.
                      Stac Cie to funduj swoim gosciom co chcesz ale nie wmawiaj jakichs hrabiowskich zasad.
                      • claratrueba Re: Wino 13.12.12, 14:45
                        Ok, fakt. Można tak zrobić o ile przewidzi się taką sytuację. Podejrzewam, że uzgodnione było, że bar będzie zamknięty (to z reguły jest uzgodnione bo jest i kwestia wynagrodzenia barmana i dostępu gości do drinków więc zapłaty za nie) i zasłonięty i po prostu gospodarz nie wpadł, że to nie dość jasna wskazówka. Też bym nie wpadła.
                        • baba67 Re: Wino 13.12.12, 14:49
                          No i o to chodzi, tez bym nie wpadla, rozumiem kelnera, rozumiem gospodarza, teraz juz bedzie wiedzialsmile
                          • claratrueba Re: Wino 13.12.12, 14:56
                            baba67 napisała:

                            > No i o to chodzi, tez bym nie wpadla, rozumiem kelnera, rozumiem gospodarza, te
                            > raz juz bedzie wiedzialsmile

                            No, na komunię bedzie jak znalazł big_grin
                            Ale pamiętając wyczyny mojego styjcia, to i tak coś cioteczka odwali.
                            "Są rzeczy na ziemi i niebie, o których nie śniło sie nawet filozofom"
                            A co dopiero nam, szarakom.
                            • matylda1001 Re: Wino 14.12.12, 01:15
                              claratrueba napisała:

                              >No, na komunię bedzie jak znalazł big_grin
                              Ale pamiętając wyczyny mojego styjcia, to i tak coś cioteczka odwali.<

                              smile Może zadzwoni po pizzę? Tylko kogo w tym wypadku uprzedzić... wszystkie pizzerie zawiadomić, czy wystarczy uczulić obsługę restauracji, żeby dostawcy za próg nie wpuścili?
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wino 14.12.12, 00:01
                          claratrueba napisała:
                          i po prostu gospodarz nie wpadł, że to nie dość jasna wskazówka. Też bym nie wpadła.

                          Clarciu, no bo ty jestes starej daty elegancka smile
                          A w dzisiejszych czasach. sadze, dopuszczalne jest byc nowoczesnie eleganckim
                          czyli grzecznie odmowic komus bycia szczwana pijawka - doslownie i w przenosni
                          nawet jesli to rodzona rodzina wink


                          Minnie
    • agulha Re: Wino 14.12.12, 20:59
      Skoro wino ulubione, to dobrze krowa wiedziała, ile może kosztować... Naciągaczka i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka