dmuchawcelatawce
07.02.13, 13:11
Umowilam sie z kolezanka na 10.00 w jej domu. Przyszlam o 10.15, kolezanki juz w domu nie bylo.
Glupio sie poczulam. Z jednej strony sie spoznilam 15 minut, lecz z drugiej strony uwazam, ze 15 minut to nie jest czas, ktory nie mozna odczekac. Mam male dziecko, a co za tym idzie nei jest latwo dochowac punktualnosci co do minuty. Dziecko jak wiadomo moze przyniesc "niespodzianki"w najmniej odpowiednim momencie.
Podejrzewam, ze kolezanka zastosowala wobec mnie "nauke". Mowila mi kiedys o innej osobie, ze ta spoznila sie tez .... pare minut i juz jej w domu nie zastala. Wyszla z domu, aby nauczyc kolezanke punktualnosci..
Jak myslicie co powinnam zrobic.
Mam dysonas. Spoznilam sie 15 minut. Nieladnie. Powinnam byc o czasie i tak sie staram, choc przy dziecku nie latwo.
Z drugiej strony osobiscie uwazam, ze do 15 minut spoznienie jest akceptowalne tzn. po przyjsciu oczywiscie nalezy przeprosic i wyjasnic dlaczego spoznienie.
Jesli zas zapraszajacy po 15 minutach opuszcza dom aby "nauczyc"punktualnosci co do minuty, to ja czuje sie niezrecznie i o ile w kazdym innym przypadku przeprosilabym to w tym mam watpliwosci. Musiala dom opusic najpozniej do 10 minut od umowionej godziny spotkania. A podejrzewam, ze nawet wczesniej. W przeciwnym razie spotkalabym ja "po drodze".
Mam ochote wiecej sie z nia nie kontaktowac (nie obrazac sie, w zadnym razie, ale nie umawiac sie wiecej). A Wy jak myslicie. Moze powinnam ja przeprosic. Choc sama czuje sie jak ukarany uczniak, i nie mam ochoty na przepraszanie jej, czy tez wyjasnianie.
Z cala pewnoscia kolezanka mnie nei nauczyla, bo gdy moje dziecko w przyszlosci zapewne jeszcze nie jeden raz zabrudzi pieluszke tuz przed wyjsciem , to ja po prostu ja zmienie, ryzykujac spoznie, w kazdym razie nie pozostawie brudnego dziecka, tylko dlatego, ze ktos sobie zyczy spotkania towarzyskiego o czasie co do minuty.
Chcialabym poznac Wasze obiektywne opinie na ten temat.