Powinni to przeczytać zwolennicy trzymania gości za drzwiami

Mam koleżankę, znamy się od czasów dzieciństwa, mieszkamy w blokach obok, bywamy u siebie, lubimy się. Spotkałyśmy się przedwczoraj na ulicy i w rozmowie wyszło, że następnego dnia wybieram się w pewne miejsce. Koleżanka wyraziła chęć pójścia ze mną. Ja nie miałam nic przeciwko temu, więc umówiłyśmy się tak, że ja wstąpię po nią i pójdziemy razem. Kiedy? następnego dnia po południu. Bez ustalania godziny, po prostu dam jej znać za pomocą domofonu, że już jestem i ona zejdzie. No i tak zrobiłam. Nacisnęłam guziczek przy drzwiach do klatki schodowej i usłyszałam szczekanie jej psiaka. Przez uchylone okno usłyszałam, koleżanka mieszka na pierwszym piętrze i okna ma zaraz przy wejściu do bloku.
Pies szczekał dłuższą chwilę a ona nie otwierała. Zdążyłam sobie pomyśleć, że pewnie gdzieś wyszła skoro nie ustaliłyśmy godziny, gdy nagle usłyszałam, że koleżanka krzyknęła na psa, żeby przestał szczekać. Przyznam się, że na chwilę mnie zamurowało

może nie słyszała domofonu... Nacisnęłam guziczek drugi raz, ale i tym razem nie otworzyła. Tylko pies zaczął głośniej szczekać. Poszłam sobie, bo co, miałam się drażnić z psem? Tak mnie to rozśmieszyło, że nawet się nie wkurzyłam. Sama chciała ze mną pójść, a skoro zmieniła plany, to mogła mi o tym zwyczajnie powiedzieć. Przecież to jej zależało, nie mnie.Dziś opowiedziałam to ludziom w pracy, jako humoreskę. Okazało się, że takie dzikie obyczaje praktykuje więcej ludzi. Jedna z koleżanek opowiedziała jak to będąc w pobliżu odwiedziła rodzoną siostrę. Często odwiedzają się bez umawiania. Zadzwoniła do drzwi, a tam cisza. Gdzie ona się podziała o tej porze, na pewno zaraz wróci - pomyślała koleżanka i nie odchodząc od drzwi wystukała numer komórki siostry. No i kto zgadnie co było dalej? Myślę, że wszyscy zgadli

Tak, sygnał telefonu dobiegał z mieszkania. Krótko telefon dzwonił, bo zaraz połączenie zostało odrzucone. Gdyby siostrzyczka zachowała zimna krew, to dałaby sie temu telefonowi wydzwonić. Wtedy wyglądałoby, że wyszła, a telefon został w domu.
Tak wiec, Kochani, jeśli nie chcecie się ośmieszyć, to pozwólcie się wyszczekać Waszym pieskom, i wydzwonić Waszym telefonom