30.11.13, 16:11
Osoba X zaczyna chorowac na przeziebienie, ale decyduje sie wybrac w umowione wczesniej odwiedziny do znajomych.
Znajomi chca odwolac wizyte, jako argument podaja obawe o to, aby osoba X nie zarazila ich dzieci przeziebieniem.
Osoba X uznaje, ze znajomi zachowali sie po chamsku odwolujac wizyte i narazajac ja na zmarnowany wieczor.

Opinie?

Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: wizyta 30.11.13, 16:40
      kropidlo5 napisał:

      > Osoba X zaczyna chorowac na przeziebienie, ale decyduje sie wybrac w umowione w
      > czesniej odwiedziny do znajomych.
      > Znajomi chca odwolac wizyte,
      > Osoba X uznaje, ze znajomi zachowali sie po chamsku

      Oczywiście, że osoba X zachowała się niewłaściwie a jej pretensje są nieuzasadnione. Nie składa się wizyt jeśli jest się przeziębionym (kicha, kaszle i rozsiewa zarazki), nie tylko w domu gdzie są małe dzieci, lub osoby starsze.

      >
    • majaa Re: wizyta 30.11.13, 19:39
      Osoba X nie ma racji. Po złapaniu przeziębienia powinna zadzwonić do znajomych, przeprosić i odwołać wizytę, żeby nie narażać ich zdrowia.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: wizyta 01.12.13, 11:47
        Niech sobie uwaza.

        Minnie
        • majaa Re: wizyta 02.12.13, 13:02
          A kto i na co "niech sobie uważa"?wink
    • annthonka Re: wizyta 01.12.13, 11:57
      X sam powinien był zadzwonić i odwołać spotkanie, ale skoro mu rozumu nie starczyło to musieli to zrobić za niego zapraszający go znajomi.
    • nchyb Re: wizyta 02.12.13, 15:26
      z ciekawości zapytam, a chcący odwołać wizytę - skąd wiedzą o przeziębieniu potencjalnego gościa?
      • kropidlo5 Re: wizyta 02.12.13, 15:51
        Bo gosc powiedzial o tym przez telefon.
        • nchyb Re: wizyta 04.12.13, 10:42
          w trakcie zaprosin telefonicznych?
          przy potwierdzaniu wizyty
          czy specjalnie w tym celu dzwoniąc?

          tak z ciekawości pytam
          bo ogólnie to uważam, że osoby chore powinny grzecznie zadzwonić i właśnie usprawiedliwić swoją nieobecność chorobą, a nie próbować zarażać gospodarzy...
    • kornel-1 Kto!? 02.12.13, 17:09
      Kto choć raz poszedł przeziębiony do pracy lub szkoły - ręka w górę!

      Tylko proszę mi tu dyrdymałów nie mówić, że tam małe dzieci. bla bla bla. W szkole, w zakładzie pracy, w środkach komunikacji zbiorowej i w aptece spotykamy osoby bardzo podatne na infekcje.

      Kornel
      • a1ma Re: Kto!? 03.12.13, 00:46
        Z tym, że do pracy lub szkoły czasem trzeba iść mimo przeziębienia (różne są sytuacje). W odwiedziny do znajomych - nie trzeba i absolutnie nie powinno się chodzić chorym.
        • kornel-1 Re: Kto!? 03.12.13, 12:36
          a1ma napisała:

          > Z tym, że do pracy lub szkoły czasem trzeba iść mimo przeziębienia (różne są sy
          > tuacje).


          Nic podobnego! Osoba chora może, co najwyżej, udać się do lekarza i leczyć się w domu.
          Nie może zarażać innych w pracy czy w szkole, "bo musi" być obecna. To niedopuszczalne i karygodne zachowanie.

          Kornel
    • kora3 Kornelu, moim zdaniem 03.12.13, 11:09
      To osoba X zachowała się nie najlepiej - będąc przeziębionym, zagrypionym itd. nie powinno się w ogóle odbywać wizyt, także ze względu na możliwość zarazenia innych. Oczywiście bywają sytuacje, w których nie da się uniknąć spotkania (np. biznesowego), ale tak w tym przypadku nie było.
      • kornel-1 Nie do wiary! 03.12.13, 12:33
        kora3 napisała:

        >. Oczywiście bywają sytuacje, w których nie da się uniknąć spotkania (np.
        > biznesowego), ale tak w tym przypadku nie było.


        Nie do wiary!
        Żądza pieniądza nie może powodować narażenia innych na infekcję. Nie ma takiej sytuacji życiowej, która by usprawiedliwiała lekkomyślne zachowania, w tym wypadku narażenie partnera biznesowego na infekcję górnych dróg oddechowych.

        Nie do wiary!
        Zakatarzony, kaszlący biznesmen wybiera się na spotkanie i to miałoby być zgodne z savoir-vivre?!

        To samo dotyczy pójścia do pracy czy na zajęcia w szkole.
        Osoba zakatarzona zachowuje się w wysokim stopniu niewłaściwie, zarówno z punktu widzenia epidemiologicznego jak i savoir-vivre. W naszym otoczeniu jest mnóstwo osób o małej odporności i swoim egoistycznym zachowaniem chora osoba naraża ich zdrowie na szwank, a ich kieszeń na uszczerbek (nie mówiąc o utraconych dochodach wskutek ewentualnej absencji w pracy).

        Jedyną dopuszczalną formą wizyty osoby zakatarzonej jest wizyta u lekarza.

        Kornel
        • kora3 Re: Nie do wiary! 03.12.13, 12:57
          kornel-1 napisał:
          >
          > Nie do wiary!
          > Żądza pieniądza nie może powodować narażenia innych na infekcję. Nie ma takiej
          > sytuacji życiowej, która by usprawiedliwiała lekkomyślne zachowania, w tym wypa
          > dku narażenie partnera biznesowego na infekcję górnych dróg oddechowych.


          Wiesz kornelu, nie idzie nawet o żadzę pieniądza, bo nie każde spotkanie zawodowe bezpośrednio wiąze się z korzyscią tego, kto musi/powinien na nie iśc. Czasem nalega na to inna osoba, której z życiowych przyczyn na nim zależy (tak bywa ze mną np. ). Ale jednak spotkanie w restauracji, bez bliskiego kontaktu (moim zdaniem dopuszczalne jest w takiej sytuacji nawet zrezygnowanie z uscislu dłoni - "wybaczy pan/pani, ale jestem przeziebiona i nie chcę zarazić") bez udziału dzieci, osób szczególnie poddanych na infekcję, dzieci jest czym innym niż podejmowanie kogos w domu w obecności ww.

          >
          > Nie do wiary!
          > Zakatarzony, kaszlący biznesmen wybiera się na spotkanie i to miałoby być zgodn
          > e z savoir-vivre?!


          Nie, ale niekoniecznie mowa o biznesmeniesmile

          Weź np. sytuację, kiedy adwokat jest przeziębiony i ma posłac aplikanta na Twoją sprawę. Musi z nim sprawę omówić, z Tobą - też na ogół. Poinstruowac Was oboje. Nie zawsze da się to zrobić via telefon. Nie spedzacie z zakatarzonym paru godzin przy jednym stole, ale załóżmy pół godzinki w dalszej odległości - naprawdę tego nie dostrzegasz?


          . W naszym otoczeniu jest mnóst
          > wo osób o małej odporności i swoim egoistycznym zachowaniem chora osoba naraża
          > ich zdrowie na szwank, a ich kieszeń na uszczerbek (nie mówiąc o utraconych doc
          > hodach wskutek ewentualnej absencji w pracy).


          Owszem Kornelu, ale nie bierzesz pod uwagę sytuacji, kiedy ktoś CHCE ryzykować, bo na spotkaniu z zaifekoanym zależy mu bardziej, niż na ryzyku infekcji. Tak tez bywa. Z wirusami stykamy się wszędzie, ale jednak jest róznica pomiędzy sytuiacjami, których nie da się uniknąć, a tym,i, kiedy świadomie wybiera się ryzyko, albo ktoś na s świadomie na nie narazia
          • kornel-1 Re: Nie do wiary! 03.12.13, 15:05
            smile)
            Nie będzie chyba zaskoczeniem, gdy przyznam, iż post miał charakter prowokacyjny i zmierzał do ustalenia, iż prawdopodobieństwa zainfekowania kogoś przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności przez osobę z łagodnym przeziębieniem jest małe.

            Podczas wizyty u znajomych posiadających małe dzieci - też.

            Jeśli natomiast ktoś kicha i smarka na prawo i lewo, to niezależnie, czy będzie to wizyta z udziałem dzieci w tle, czy impra z okazji odbioru Nobla - to należy zrezygnować ze spotkania.

            Po prostu.

            Kornel
            W przedmiotowej sprawie stawiam na nadwrażliwość.... rodzica [matki].
            • kropidlo5 Re: Nie do wiary! 03.12.13, 23:53
              Nie do konca.
              Wirusy przeziebienia sa w wydychanym powietrzu i na dloniach (wiec zarazenie jest mozliwe przez dotkniecie tych samych czesci, np klamek)
              Nie trzeba charkac i smarkac na metr by zarazic.
              Oczywiscie wiekszosc osob sie nie zarazi, bo organizm potrafi zwalczyc wiekszosc infekcji w zarodku, no ale jakas czesc moze sie zarazic, szczegolnie dzieci, ktore sa malo odporne i malo ostrozne (i na bakier z higiena).


              Niby sam napisales, ze prawdopodobienstwo jest male, czyli jednak jest (co jest oczywiste) ale zalozyles, ze to 'male przeziebienie' a nie zawsze tak jest.
              Nie wiem jakie jest to male przeziebienie, moze w fazie schylkowej lub gdy organizm szybko sobie radzi z zarazkami.
              • kornel-1 Re: Nie do wiary! 04.12.13, 08:07
                kropidlo5 napisał:

                > Nie do konca.
                > Wirusy przeziebienia sa w wydychanym powietrzu i na dloniach (wiec zarazenie je
                > st mozliwe przez dotkniecie tych samych czesci, np klamek)


                W takim razie wracamy do punktu wyjścia: miejsce przeziębionej osoby jest w domu i wyłącznie w domu. Osoba taka zaraża innych, więc nie ma usprawiedliwienia dla jej obecności w tramwaju, autobusie, pracy lub szkole. Wszędzie są osoby, które mogą się zarazić.: dzieci, starcy, osoby o obniżonej odporności.

                Czym się różni dotknięcie klamki w WC podczas odwiedzin u znajomych mających dzieci od dotknięcia klamki w WC w szkole?

                Kornel
                • kropidlo5 Re: Nie do wiary! 04.12.13, 09:17
                  Niczym, ale ja nie wypowiadalem tezy, ze przeziebiony moze chodzic do pracy a nie moze w odwiedzinysmile
                  Zreszta taka 'oszczednosc' dla pracodawcy to krotkowzrocznosc, bo zamiast jednego pracownika na zwolnieniu przez tydzien za miesiac bedzie pieciu kichajacych i nieefektywnych a moze i na zwolnieniu dwoch albo trzech (odwazniejszych niz ten pierwszy) a moze i sam szef zaboleje.
                  Jak ktos chory, powinien siedziec w domu i ograniczac kontakt z innymi do minimum.
            • kora3 Kornelu nieważne, czy post miał być prowokacyjny 04.12.13, 10:53
              czy byłby z życia wziętym przykładem.
              Chodzi o pewną zasadę. A raczej - zasady.
              Jasne jest jak słońce, ze będąc przeziębionym naraza się na zainfekowanie innych, najszybciej i najpewniej - domowników, trudno bowiem, by "zarażony" wyniósł się z domu na czas chorobysmile Następnie współpracowników, o ile się nie idzie na zwolnienie, a poza tym także wszystkie przypadkowo spotkane osoby w środkach komunikacji miejskiej, aptece, sklepie, poczekalni u lekarza itd.

              Jasne jest też, że będąc zainfekowanym najlepiej dla siebie i innych zrezygnować z aktywności w postaci wychodzenia z domu. Bywa jednak tak, że zaistnieje tzw. siła wyższa.
              Np. ktoś ma umówione spotkanie w jakiejś instytucji, jest stroną, albo świadkiem w sądzie itp.
              Tu nie pomoże rozmowa telefoniczna, czy wymiana maili. Oczwyiscie - spotkanie można odwołać, a przedstawiciel instytucji przecież zrozumie, że ktoś jest chory, tym bardziej jeśli ma na to dokument w postaci zwolnienia lekarskiego. Ale jeśli ktoś na taką wizytę załóżmy czekał 3 miechy, to trudno mu się dziwić, że nie uśmiecha mu się czekac następne 3 z powodu ...kataru. A jak wypadnie z grafiku, to następny termin będzie zapewne odległy. To samo tyczy się sprawy w sądzie - nie ma strony, świadka - sad odroczy sprawę, ale zwykle nie o tydzień tylko też dłuższy czas, zatem nic dziwnego, ze strona, czy świadek woli jednak iśc z tym kaszlem czy katarem niż czekac na następną rozprawę parę miesięcy.

              Wizyta u znajomych nie jest "siłą wyższą" smile - takie coś można i trzeba będąc chorym odłożyć. Także wówczas, gdy nie ma u tych znajomych dziecismile A to dlatego, że osoba przeziębiona zwykle źle się czuje i takim sobie bywa kompanem do zabawy.
    • truskawka2013 Re: wizyta 03.12.13, 11:33
      chory powinien zostać w domu.....
    • d.d.00 Re: wizyta 08.12.13, 20:31
      Osoba X nie ma dzieci tongue_out
    • triss_merigold6 Re: wizyta 08.12.13, 21:37
      Osoba X nie ma dzieci.uncertain
      Gdyby osoba X miała dzieci, to by nie strzelała focha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka