samarka30
07.01.14, 11:37
Ja i mój mąż na święta zaprosiliśmy do siebie jego rodziców i moją mamę. Jako, że moja teściowa musiała pozostać w pracy (opieka), to przyjechał sam teść. Moja mama też przyjechała. Jeszcze przed przyjazdem mój mąż powiedział mi, że tata chce u nas zostać do 31 grudnia. Ja odpowiedziałam, że w takim razie niech zostanie do nowego roku, gdyż urządzamy imprezę i po co ma się nudzić sam w domu. Pierwsze dni spędzaliśmy w przyjaznej atmosferze. Jakoś dwa dni po świętach mąż mi powiedział, że tata czymś się zdenerwował i zamierza wyjechać za dwa dni jak mój mąż będzie w pracy (dzień przed sylwestrem). Natychmiastowo poszłam się zapytać co się stało. Odpowiedź była taka: nic się nie stało, wyjeżdżam z niczyjego powodu- ani z twojego, ani mojego syna. Mój mąż też go pytał jeszcze kilka razy bez rezultatu. Później było widać,, że chodzi o mnie, gdyż zwykle bardzo rozmowny przestał się do mnie odzywać (no prawie). W dzień wyjazdu ,rano gdy ja spalam a mąż wybierał się już do pracy teść bez pytania powiedział mojemu mężowi, że źle się czuł z mojego powodu, gdyż go nie zagadywałam tylko on do mnie się odzywał i ponoć tylko spytałam go kiedy wyjeżdża. Według niego oferuję jedynie milczące siedzenie przed telewizorem, nie wprowadzam rodzinnej atmosfery i w ogóle w stosunku do żony drugiego syna zachowuję się gorzej, gdyż on nie czuje się potrzebny widząc moje zachowanie. Ponad to nie zaproponowałam żadnego wyjścia. Mniej więcej taki obraz mojego zachowania przedstawił. Mój mąż nie widział tego tak i ja również. Nie wiemy o co chodzi z tym zagadywaniem. Spacer proponowałm dwa razy i wyszliśmy. Tego dnia, gdy się zdenerwował mój mąż go pytał czy chce wyjść na co odpowiedział, że nie i siedział przed telewizorem. Z mojego teścia emeryta jest straszny telemaniak, ja natomiast rzadko telewizję oglądam ale oczywiście wiedząc,że teść lubi to oglądać nie gasiłam mu telewizora i czasami siadałam obok niego. Nawet była kiedyś taka sytuacja, że teściowi nie chciało się do nas przyjechać na święta bo nie mamy jego ulubionego programu. Mojemu mężowi było przykro i nalegał na przyjazd po czym teść jednak spędził z nami święta.
Dodatkowo wiem, że tego dnia, gdy tak się zdenerwował źle się czułam z powodów gastrycznych i nie wykluczam, że mogłam go nie zagadywać. Co ciekawe teść nie miał pretensji do mojego męża, który był wtedy w domu cały czas, lecz chodził co jakiś czas grać na komputerze.
Nie wykluczam,że mogłam nie dość gościnnie się zachować i powinnam częściej zagadywać swojego gościa. Taką krytykę potrafię jeszcze zaakceptować. Czuję się jednak urażona tym, że teść będąc moim gościem, skarżył się na mnie w moim domu przed samym wyjazdem tak,żebym nie mogła już nic się w tym temacie wypowiedzieć. Czy słusznie mogę uważać, że to niekulturalne? Ja swoich gości nie krytykuję za ich plecami i tego samego oczekiwałabym od nich.