Dodaj do ulubionych

Zwierzę w domu, a odwiedzający

24.01.14, 10:10
Co powiecie na taką sytuację: osoba A ma do osoby B interes. Obie osoby znają się dość długo, ale dość luźno. Osoba B zgadza się pomóc A w jej sprawie. Pozostawia jej wybór co do miejsca spotkania: swój dom, dom A, neutralny grunt.
Osoba A decyduje, że przyjdzie do B.
Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.
A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B. odizolowała ja od zwierzaka. (Kto ma kota, wie, ze to jest prawie niewykonalne smile, bo koty bez trudu sa w stanie otworzyć sobie drzwi "z klamki". )

B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi, kot powraca do pomieszczenia, gdzie są A i B. A okazuje swe niezadowolenie. Po spotkaniu komentuje do B i innych osób, że w domu B. kot ma większe prawa, niż gość.

Wg mnie A nie ma racji: osoba ta sama wybrała miejsce spotkania u B wiedzac, ze B ma zwierzę, którego ona nie "trawi", przyszła w swoim interesie i zachowała b. niegrzecznie.
A jakie Wasze opinie?

PS. Wazne, albo niesmile szczegóły:
1. B. to nie ja smile
2. A nie jest uczulona na koty - zwyczajnie ich nie lubi
3. Kot B. niczym się w zachowaniu nie wyróżnia spośród innych kotów, jego zachowanie jest typowe dla tych zwierząt
4. B. nie ma w drzwiach pomieszczen mieszkalnych zamków, ani typu zamykania uniemożliwiającego kotu otwarcie drzwi
5. Poza B. nie ma w czasie spotkania z A innych domowników.
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:28
      - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.
      Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

      Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

      ________________
      Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administratorkach
      i mój:

      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,149156402,149156402,_laska_vs_laska_Gdzie_granica_.html

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:39
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.

        Owszem Bubo, tylko z całym szacunkiem dla gościa trudno przez kilka godzin trzymać niewinne zwierzę w małej klatce, bo ktoś nie lubi zwierząt a decyduje ze przyjdzie do domu, gdzie one są.

        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.


        oooo właśnie smile
        >
        > Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

        A mój znajomy ma drapieżnego kanarka smile Bubo - napisałam listę szczegółów: TEN kot nie jest agresywny, zachowuje się standardowo, jak większość normalnych kotów.

        >
        > ________________
        > Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administ
        > ratorkach
        > i mój:


        Mój wątek nie był O administratorkach, a DO nich. Nic dziwnego, ze został skasowany, skoro sprawa została zakończona. Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem

        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
        • nm.buba011 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:50
          kora3 napisała:

          > Mój wątek nie był O administratorkach, a DO nich. Nic dziwnego, ze został skaso
          > wany, skoro sprawa została zakończona.

          - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.

          > Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem

          - nie wypowiadając się, też sprezentujemy swoje stanowisko.
          Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.



          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:56
            nm.buba011 napisał:
            >
            > - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.

            daruj, ale ja nie zawsze pojmuje Twe ...dygresje smile
            >
            > > Twego watku nawet nie widziałam,. to się nie wypowiem
            >
            > - nie wypowiadając się, też sprezentujemy swoje stanowisko.

            Owsze - stanowisko polegające na tym, ze jeśli się czegos nie wie, to lepiej się nie wypowiadać w tym temacie smile

            > Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.

            Niekoniecznie, możesz argumentami przekonać administracje, by przywróciła wątek >
            • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:59
              kora3 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              > >
              > > - oczywiste. smile Masz wygimnastykowany... kręgosłup.
              >
              > daruj, ale ja nie zawsze pojmuje Twe ...dygresje smile

              Albo ktoś ma kręgosłup (moralny) albo go nie ma, czyli ma giętki i dopasowujący się do wybranych warunków.
              Co do usuwania: mówi Ci coś "usuwanie wybranych kart z historii, wymazywanie gumką pewnych zdarzeń, wiesz kto i czemu puszczał do druku książki z wybielonymi kartami" ?
              Jak temat skończony to wątek można zamknąć, ale nie usuwać.
              Usuwa ten, który chce coś ukryć.


              > > Skoro został skasowany, to sprawa również... zakończona.
              >
              > Niekoniecznie, możesz argumentami przekonać administracje, by przywróciła wątek

              ROTFL
              • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:08
                sorry, ale mam wrazenie, że za bardzo się tym wszystkim przejmujesz... serio smile
                • nm.buba011 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:50
                  kora3 napisała:

                  > sorry, ale mam wrazenie, że za bardzo się tym wszystkim przejmujesz... serio smile

                  - to Ty założyłaś usunięty wątek. Wynika, że to Ty się bardzo przejęłaś, bo to Ty poruszyłaś, wyolbrzymiłaś w nim rzeczy, które sama stosujesz.

                  ***********************************************
                  www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:56
                    Bubo - nie gniewaj się, ale postępujesz teraz niezgodnie z SV. TEN watek jest o czym innym, a o tym który watek wyciąć decyduje administracja, a nie ja
      • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:50
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.
        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

        Kwestia szacunku dla gościa, jak gospodarz ma gościa w nosie to pozwoli swoim zwierzętom czy małym dzieciom na zachowania nieakceptowalne przez gościa.
        Co innego gdy kot przejdzie po podłodze i otrze się o nogi gościa, a co innego gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze gospodarza.

        Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.

        > ________________
        > Nasz forowy serwis skasował ostatnio przynajmniej 2 całe wątki. Twój o administ
        > ratorkach

        Ja widzę ich znacznie więcej. Najpierw myślałem, że nie umiem znaleźć pewnych wątków ale potem okazało się, że ich po prostu nie ma, zostały usunięte.
        I jakoś tak dziwnie w każdym z nich jest mnóstwo błędów tych samych osób, głównie tych które powinny świecić wzorem.
        Jak ktoś się wstydzi to usuwa.
        • kora3 Znow szczegóły :) 24.01.14, 12:06
          urko70 napisał:
          > Co innego gdy kot przejdzie po podłodze i otrze się o nogi gościa, a co innego
          > gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze gospod
          > arza.


          Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by znikł z jej pola widzenia.
          kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile

          >
          > Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.


          Nie, kota NIE można "do transportera", bo mowa o dłuższym spotkaniu, a nie o "wizycie" kuriera, listonosza, czy pana sprawdzającego liczniki wody. Kot to nie zabawka, to jest zwierzę - czuje i ma zarówno psychiczne, jak i fizyczne wymagania. Dla kota, który w transporterze tylko podrózuje i to zwykle krótko zamkniecie go na parę godzin w tym pojemniku to jest SZOK. A pojemnik ten zwykle nie jest dla kota wygodny.

          Od biedy, można kota zamknąć w innym pomieszczeniu, ale naprawdę trudno, by ktoś zmieniał sobie klamki i montował zamki w drzwiach, bo może kiedyś zechce swoją sprawę i niego załatwić ktoś, kto kotów nie lubi smile

          PS. Przepraszam, ze tak zapytamsmile: co znaczy "świecić wzorem"?
          • kora3 a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:10

            > urko70 napisał:
            a c
            > o innego
            > > gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po nodze
            > gospod
            > > arza
            .[/i]

            To dlaczego gosciowi miałoby przeszkadzać, ze kot drapie po nodze ...gospodarza? Serio pytam smile
            • urko70 Re: a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:34
              kora3 napisała:

              > > urko70 napisał:
              > > a co innego gdy wskakuje na kolana, gdy opiera się łapami i drapie pazurami po
              > nodze gospodarza.[/i]
              >
              > To dlaczego gosciowi miałoby przeszkadzać, ze kot drapie po nodze ...gospodarza
              > ? Serio pytam smile

              Pomyliłem się, powinno być "gościa". Ja umiem przyznać się do pomyłki.
              • kora3 Re: a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:40
                fajnie, a wyjaśnisz co znaczy :"świecić wzorem"?smile
                • urko70 Re: a tak w ogóle :) 24.01.14, 12:57
                  kora3 napisała:

                  > fajnie, a wyjaśnisz co znaczy :"świecić wzorem"?smile

                  Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                  Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                  • kora3 Ja też odpowiedziałam nt 24.01.14, 13:44

                    • urko70 Re: Ja też odpowiedziałam nt 24.01.14, 14:39
                      kora3 napisała:

                      >

                      Odpowiedziałaś na pytanie "co w tym fajnego?" ?
                      Jeśłi nie to czy odpowiesz?
                      Jesli tak to czy możesz zacytować?
                      • kora3 Re: Ja też odpowiedziałam nt 24.01.14, 15:05
                        Nie, a gdzie jest to pytanie?
                        Myslałam, ze chodzi ci odp. w temacie "świecenia wzorem" smile
                        • urko70 Re: Ja też odpowiedziałam nt 24.01.14, 15:55
                          kora3 napisała:

                          > Nie, a gdzie jest to pytanie?
                          > Myslałam, ze chodzi ci odp. w temacie "świecenia wzorem" smile

                          Jest w poście na którego odpowiedziałaś twierdząc w temacie, że odpowiedziałaś,
                          a w treści niczego nie napisałaś. 24.01.14, 12:57
                          I cóż tu odpowiedzieć na Twoje "myślałam..."....
                  • kora3 Odpowiadam 24.01.14, 16:33
                    Jak dla mnie to nic w tym fajnego, ani też nic niefajnego
                  • jacek226315 Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 13:02
                    urko70 napisał:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > fajnie, a wyjaśnisz co znaczy :"świecić wzorem"?smile
                    >
                    > Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                    > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                    A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola widzenia?
                    • urko70 Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 13:07
                      jacek226315 napisał:

                      > > Co w tym fajnego, że tego typu wątki są usuwane?
                      > > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                      > A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola widzenia
                      > ?

                      Co to ma wspólnego z pytaniem do którego się odnosisz?
                      Jak nie lubi to niech ich nie ma, usuwać ich w domu gospodarza nie może.
                      • a1ma Re: a tak w ogóle :) 27.01.14, 18:28
                        > > > Pytałaś już o to w (24.01.14, 12:06.) i odpowiedziałem na to.
                        > > A jak ktos nie lubi dziecie to ma na przywitanie dzieci usunac z pola wid
                        > zenia
                        > > ?
                        >
                        > Co to ma wspólnego z pytaniem do którego się odnosisz?
                        > Jak nie lubi to niech ich nie ma, usuwać ich w domu gospodarza nie może.

                        Dokładnie to samo zdanie ma zastosowanie do zwierząt.
          • urko70 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 12:48
            kora3 napisała:

            > Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień
            > dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by z
            > nikł z jej pola widzenia.
            > kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile

            Nie dość, że czytałem i to przeczytałem.
            A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie nie zmieniające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o której pisaliśmy w innym poście.


            > Kota można albo do transportera albo do łazienki albo trzeba zmienić klamki.
            >
            > Nie, kota NIE można "do transportera", bo mowa o dłuższym spotkaniu,

            Właściwe zabezpieczenia oczywiście należy dobrać do okoliczności.

            > PS. Przepraszam, ze tak zapytamsmile: co znaczy "świecić wzorem"?

            Proszę bardzo: link + link
            • kora3 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 13:09
              urko70 napisał:
              > A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie nie zmie
              > niające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o której
              > pisaliśmy w innym poście


              Jakie "moje" i jakie "dopowiedzenie" - było to w 1 poście, a o tym, że od progu zażadała usunięcia kota opowiada sama ...osoba A. Opowiada w stylu "Jak weszłam, to od razu powiedziałam, że ja kotów nie lubię i kot ma znikac z pokoju, a B. ...." smile
              >
              > Właściwe zabezpieczenia oczywiście należy dobrać do okoliczności.

              zabezpieczenia przed czym?
              • urko70 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 14:43
                kora3 napisała:

                > urko70 napisał:
                > > A Twoje "zaraz jak weszła..." to już Twoje i tylko Twoje dopowiedzenie
                > nie zmie
                > > niające przedstawionej przeze mnie różnicy - z uwzględnieniem pomyłki, o
                > której
                > > pisaliśmy w innym poście

                >
                > Jakie "moje" i jakie "dopowiedzenie"

                Odnosiłaś sie do mojej wypowiedzi w której pisałem że czym innym jedno
                zachowania a czym innym drugie zachowanie.
                Twoje przypominanie zachowania gościa nie ma tu nic do rzeczy.



                > zabezpieczenia przed czym?

                To zależy.
                • kora3 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 15:16
                  urko70 napisał:
                  > To zależy.

                  no, ale tak, na przykład przed czym?
                  • urko70 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 15:51
                    kora3 napisała:

                    > no, ale tak, na przykład przed czym?

                    Przykładowo przed nie porządanym kontaktem.
                    • kora3 Re: Znow szczegóły :) 24.01.14, 17:01
                      urko70 napisał:
                      >
                      > Przykładowo przed nie porządanym kontaktem.

                      ale jak wiesz, kot spał u kontaktu nie szukał. Gdyby zaczał szukać łatwo byłoby temu za[obiec np. biorąc kota na kolana, gospodarza - oczywiście. I po niepożądanym kontakciesmile
                      Nadmieniam raz jeszcze, ze ten kot (jak bardzo wiele innych w tym wieku) naprawdę jest mało towarzyski i sprawia wrazenie, że to osoby, które chcą go zbyt nachalnie adorować dązą do niepożądanych przezeń kontaktów "smile
                      • urko70 Re: Znow szczegóły :) 27.01.14, 09:52
                        kora3 napisała:

                        > > Przykładowo przed nie porządanym kontaktem.
                        >
                        > ale jak wiesz, kot spał u kontaktu nie szukał. Gdyby zaczał szukać łatwo byłoby
                        > temu za[obiec np. biorąc kota na kolana, gospodarza - oczywiście. I po niepoż
                        > ądanym kontakciesmile

                        Rozmawiamy w wielu różnych gałęziach wątku, być może w którymś podwątku
                        dopisałaś, że kot nie dotykał gościa. W starterze tego stwierdzenia nie zauważyłem.

                        Skoro kot nie szukał kontaktu, ani w momencie gdy gość wszedł do domu ani później w czasie wizyty, a mimo to gość źle się z tym czuł o czym informował, to powstaje pytanie czy gość aby nie miał fobii. A jesli gość miał fobię to powstaje kolejne pytanie:
                        co mówi SV o zachowaniu gospodarza wobec fobii gościa?

                        Wobec tego, że gospodarz nie umiał poradzić sobie z kotem to wzięcie i utrzymanie na kolanach kota staje się wątpliwe skuteczne.
                        • rikol Re: Znow szczegóły :) 27.01.14, 23:39
                          Jak można "nie poradzić sobie z kotem"?

                          Jeśli ktoś nie lubi kotów, to nie powinien przychodzić do mieszkania, gdzie mieszka kot. Kot jest prawowitym domownikiem i ma większe prawa niż gość. Gość powinien się dostosować.

                          Fobię się leczy, a nie obarcza się nią wszystkich dookoła.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Znow szczegóły :) 25.01.14, 04:47
                kora3 napisała:
                zabezpieczenia przed czym?

                no chyba przed tym niebezpiecznym tygrysem...?

                Jako wlascielka zwierzecia, bylam postawiona w podobnej sytuacji.
                Przyszla do mnie z wizyta osoba ktora bywala u mnie wczesniej, wiedziala ze mam psy,
                i jakos jej wczesniej nie przeszkadzaly.
                az pewnego razu zazyczyla sobie abym zaczela zamykac psy w drugim pokoju jak przychodzi.
                Zdziwilam sie bardzo i zaczelam pytac o co chodzi.
                Otoz okazalo sie, ze tak naprawde ta osoba nigdy szczerze moich psow nie lubila
                bo maja dluga siersc latwo wychodzaca i bardzo oblazaca po ubraniu, a ona tego nie lubi,
                i co gorsza z trudem to potem schodzi.

                Wiec po pierwsze, mogla mi to od razu powiedziec, po drugie spytalam czym czysci ubranie wiec- szczotka. no jasne, to moze czyscic do sadnego dnia. poradzilam jej takie rolki na przylepce- nie ma nic lepszego, kilka ruchow i wyczyszczone.
                Nie zgodzilam sie natomiast do zamykania psow podczas jej obecnosci, dlaczego?
                Ano dlatego ze jako posiadaczka zwierzecia wiem ze one tez maja uczucia.
                Sa podekscytowane i przejete wizyta goscia, ciesza sie jak ktos przyjdzie- to bardzo przyjacielskie psy - poza tym to sa psy pasterskie wiec one nie moga nie wiedziec co sie dzieje,
                to dla nich udreka. one musza oblatywac "stado" i pilnowac porzadku, i w ogole wiedziec co sie dzieje. sa z natury bardzo zywe i ruchliwe, wiec siedzenie pol godziny samemu w pokoju to juz tortury. poza tym jeden z nich zaczyna wkrotce wyc. i nie przestaje.
                (podobnie kot, moze zaczac miauczec i miauczec, drapac w drzwi, skakac itp)

                Dla mnie moje psy to sa jak domownicy, jak czlonkowie rodziny - na rownych prawach.
                nie mialabym sumienia ich zamknac gdzies jak 'za kare', wiedzac jakie one sa szczesliwe gdy "cos sie dzieje", i jak kochaja towarzystwo.

                Co jako gospodarz moge w takiej sytuacji dla goscia zrobic?

                Mam obowiazek upilnowac psy aby po wstepnym powitaniu goscia- obwachanie, pomerdanie itp juz sie do niego odczepily, i wiecej sie nie zblizaly. wystarczy, ze go widza. wystarczy jak sie poloza gdzies pod przeciwlegla sciana. zreszta takie sa psy - im wiecej nie trzeba jak te wstepne dyrdymaly.

                Ale zamknac? na czas pobytu? w zyciu!!
                jak sie komu nie podoba to niech do mnie nie przychodzi.

                Minnie
                • kora3 Rolka to jest to :) Matyldo 25.01.14, 11:29
                  Rozumiem Ciebie, jako mająca współbojowników na czterech łapach doskonale.

                  Rozumiem też ludzi, którzy nie chcą mieć ze zwierzętami styczności. Nie rozumiem natomiast roszczeniowości takich ludzi i bezsensownego moim zdaniem zachowania.
                  Inną sprawą jest "wizyta" kogoś, kto nas "odwiedzić" musi: kurier, listonosz, pan sprawdzający liczniki wody itd. Po pierwsze taka osoba musi przyjśc, po drugie nie musi wiedzieć, ze mamy jakieś zwierzę, po trzecie- taka "wizyta" trwa tak krótko, że nie ma problemu z izolacją zwierząt.

                  Natomiast jeśli kto wybiera się do nas z dłuższą wyzutą, wie, że mamy zwierzaki i mimo to sam inicjuje spotkanie u nas, albo przyjmuje zaproszenie a potem chce żeby zwierzę "znikło" , to ma nierówno pod sufitem niestety.

                  Ludzie, którzy radzą, żeby kota na kilka godzin w mieszkaniu zamknąć w transporterze, albo psa w oddzielnym pomieszczeniu nie mają Damo zwyczajnie wyobraźni, a także żadnej wiedzy o psychice zwierząt. Mieć nie musza, ale nie mając - po co udzielać takich pseudorad.

                  PS. Pozdrawka dla piesków smile
                  • kora3 współdomowników nt. :) 25.01.14, 12:36

            • kora3 A propos synonimów :) 24.01.14, 13:43
              To, że jakieś wyrazy SĄ synonimami, nie znaczy, że można je stosować zamiennie w idiomach. Zasada ta w rzadszych przypadkach stosowana jest też poza idiomami, ale w idiomach - zawsze.
              Sorry, ale to jest podstawowa wiedza, Urko.
              • nm.buba011 Re: A propos synonimów :) 24.01.14, 14:00
                Zwierzę w domu, a odwiedzający
                kora3 24.01.14, 10:10 Odpowiedz

                Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.
                A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B. odizolowała ja od zwierzaka.



                Znow szczegóły smile
                kora3 24.01.14, 12:06 Odpowiedz

                Czytałeś post założycielski? Jest tam wyraźnie napisane, że osoba A, na "dzień dobry", czyli zaraz jak weszła poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała by znikł z jej pola widzenia.
                kot wskakujący na kolana osoby, która ledwo weszła? Osobliwe smile


                - owymi szczegółami, Ty, Koro, bezustannie... manipulujesz.

                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • kora3 Re: A propos synonimów :) 24.01.14, 14:13
                  Bubo, jak zwykle bla bla z braku argumentów smile
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 04:21
        nm.buba011 napisał:
        a każdy kociarz ma transporter.
        Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.


        Nigdy w zyciu nie mialam zadnych transporterkow dla moich kotow.
        jak musialam zaniesc go do wterynarza to w duzej torbie typu adidas,
        a w domu kota w torbie kilka godzin nie da sie trzymac.

        Minnie
      • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 15:21
        nm.buba011 napisał:

        > - gościowi należy zapewnić pewien komfort, a każdy kociarz ma transporter.

        Transporter - jak sama nazwa wskazuje - służy do transportu zwierzęcia. W przeciwieństwie do chlebaka, który - jak również sama nazwa wskazuje - służy do noszenia granatów smile

        > Gość nie powinien z kolei być bardzo wymagający.

        Pełna zgoda. Gość może nie życzyć sobie zbyt bliskich kontaktów ze zwierzakiem, jeśli tego nie lubi, ale wymagać od progu (kiedy nie zna jeszcze ewentualnych przykrych dla niego zachowań pupila państwa domu) pełnej izolacji nie powinien. Zwłaszcza, gdy sam wybrał ten dom na miejsce spotkania, choć mógł wybrać inne miejsce, wiedząc o domownikach na czterech łapach.


        > Moja znajoma ma kota, który atakuje każdego gościa.

        Współczuję znajomej i gościom. Szczerze. Miałam podobnie zwariowaną kotkę - dla "swoich" kochana, przymilna i co tylko się dało, a dla gości wróg nr 1. Sytuacja trudna do jakiegokolwiek rozwiązania, niestety.
        • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 18:54
          beata_ napisała:
          > ale wymagać od progu (kiedy nie zna jeszcze ewentualnych
          > przykrych dla niego zachowań pupila państwa domu) pełnej izolacji nie powinien.

          Dżizas. Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?

          - Witaj B!
          - Dzień dobry A!
          - Zamknij tego kota gdzieś!

          Kornel
          • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:10
            kornel-1 napisał:

            > Dżizas. Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?

            A jakie ma znaczenie KTO przekaz przekazał?

            Kot, pies, "mysza" czy inne rybki, to za jedno - zakładamy, że SĄ i tyle. Gość wie, że są w domu i może zareagować PRZED wizytą (jeśli ma jakieś zastrzeżenia) albo wybrać inne miejsce spotkania.
            Miał taki wybór? Miał.
            Dalsza dyskusja jest jest zbędna, moim zdaniem


            > - Witaj B!
            > - Dzień dobry A!
            > - Zamknij tego kota gdzieś!

            Bo?
            Gryzie, drapie, rzuca się, liże po rękach (i nie tylko), miałczy...
            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:19
              beata_ napisała:
              > A jakie ma znaczenie KTO przekaz przekazał?

              Nie podkreślałem kto smile Pytałem o wiarę w prawdziwość opisu.
              Dla mnie opisana sytuacja, że ktoś "od progu" woła o usunięcie z oczu kota jest mało realna. Bez względu, kto z forumowiczów go przedstawił, zwłaszcza, gdy nie był jej świadkiem.

              Kornel
              PS. wysłałem e-maila do Ciebie.
              • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:31
                kornel-1 napisał:

                > Nie podkreślałem kto smile Pytałem o wiarę w prawdziwość opisu.

                Ale NAPISAŁEŚ czyj to przekaz/opis - nie musiałeś podkreślać jakoś specjalnie smile
                Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie - ale głowy nie dam) Twój przekaz jest jasny - chodziło Ci akurat dokładnie o Korę smile

                ps.
                Maila zaraz obejrzę
                • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:52
                  beata_ napisała:
                  > Ale NAPISAŁEŚ czyj to przekaz/opis - nie musiałeś podkreślać jakoś specjalnie :
                  > )
                  > Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie - ale głowy nie dam) Twój przekaz jest j
                  > asny - chodziło Ci akurat dokładnie o Korę smile

                  No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach. W moim pytaniu podkreśliłem wierzysz, tak jak Ty podkreśliłaś napisałeś.

                  Kornel
                  • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 21:48
                    kornel-1 napisał:

                    > No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach.

                    Manipulujesz, posługując się ogólnikiem smile
                    Teoretycznie niczego nie można Ci zarzucić, ale...


                    > W moim pytaniu podkreśliłem wierzysz, tak jak Ty podkreśliłaś napisałeś.

                    W Twoim pytaniu niczego nie podkreśliłeś - wybacz, jeśli tylko ja tego nie zauważyłam.

                    • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 22:15
                      beata_ napisała:

                      > kornel-1 napisał:
                      >
                      > > No cóż. Świat wielu osób oparty jest na domysłach.
                      >
                      > Manipulujesz, posługując się ogólnikiem smile


                      Manipulowanie to brzydka rzecz. Skąd uśmiech na końcu stwierdzenia?

                      Moje pytanie miało postać:

                      Cytat
                      --------
                      Ty naprawdę WIERZYSZ w prawdziwość przekazu Kory?
                      --------

                      Doprawdy, trzeba dużo złej woli, aby nie dostrzec, KTÓRY element w pytaniu został podkreślony.

                      > W Twoim pytaniu niczego nie podkreśliłeś - wybacz, jeśli tylko ja tego n
                      > ie zauważyłam.

                      Wybaczam.

                      Kornel
                      • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 00:22
                        kornel-1 napisał:

                        > Manipulowanie to brzydka rzecz. Skąd uśmiech na końcu stwierdzenia?

                        Skąd uśmiech?
                        Może stąd, że po prostu nie wierzę, żebyś robił to z chęci manipulacji?


                        > Moje pytanie miało postać:
                        > [...]

                        Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych podkreśleń, wyróżnień itp.
                        Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie należy...
                        Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.
                        • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 02:08
                          beata_ napisała:
                          > Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych podkreśl
                          > eń, wyróżnień itp.


                          Czasem warto się wyróżniać z tłumu.

                          > Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie nal
                          > eży...
                          > Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.


                          Wyjaśniłem to już w poście z 25.01.14, 20:19. Odnoszę wrażenie, że specjalnie przeciągasz dyskusję.

                          Kornel
                          • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 18:45
                            kornel-1 napisał:

                            >> beata_ napisała:

                            >> Wybacz, ale nadal nie widzę żadnych merytorycznie uzasadnionych
                            >> podkreśleń, wyróżnień itp.

                            >
                            > Czasem warto się wyróżniać z tłumu.

                            Owszem - czasem warto. Tylko czemu to akurat ma służyć w tym konkretnym przypadku? I GDZIE są te wyróżnienia, bo wciąż nie widzę. Nie ma ich jednak, czy tylko ja nie widzę?

                            >> Jedyne, co widzę to podkreślenie, że Korze wierzyć według Ciebie nie należy...
                            >> Dalibóg - nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie.
                            >
                            > Wyjaśniłem to już w poście z 25.01.14, 20:19. Odnoszę wrażenie, że specjalnie
                            > przeciągasz dyskusję.

                            Po pierwsze - miło byłoby, gdybyś posługiwał się linkami do przytaczanych postów - oszczędziłoby to czasu niepotrzebnie poświęconego na ich tropienie. smile
                            Po wtóre - weź pod uwagę, że Twoje wrażenia mogą być mylne.
                            I co to znaczy "specjalnie przeciągasz dyskusję"? Sugerujesz, że jest to sztuczne przeciąganie, czy też odmawiasz mi prawa prowadzenia dyskusji w ogóle? Mógłbyś doprecyzować?
                            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 21:42
                              beata_ napisała:

                              > Owszem - czasem warto. Tylko czemu to akurat ma służyć w tym konkretnym przypad
                              > ku? I GDZIE są te wyróżnienia, bo wciąż nie widzę. Nie ma ich jednak, czy tylko
                              > ja nie widzę?


                              Ty ich nie widzisz.

                              > Po pierwsze - miło byłoby, gdybyś posługiwał się linkami do przytaczanych postó
                              > w - oszczędziłoby to czasu niepotrzebnie poświęconego na ich tropienie. smile

                              Mam odmienne zdanie. W mojej przeglądarce FF 26.0, linki, które prowadzić powinny do konkretnego postu prowadzą jedynie do wątku, w którym post jest umieszczony. W ten sposób - linkując - nie można odnaleźć właściwego postu. Data wskazuje go jednoznacznie.

                              > Po wtóre - weź pod uwagę, że Twoje wrażenia mogą być mylne.
                              > I co to znaczy "specjalnie przeciągasz dyskusję"? Sugerujesz, że jest to
                              > sztuczne przeciąganie, czy też odmawiasz mi prawa prowadzenia dyskusji w ogóle
                              > ? Mógłbyś doprecyzować?


                              * Dwukrotnie już podałem odpowiedzi na dręczące Cię pytania co do uzasadnienia mojego stanowiska. Kilka razy wyjaśniłem, który element w moim pytaniu został podkreślony. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem dla Ciebie jest rezygnacja ze zgłębiania tej bądź co bądź pobocznej kwestii.
                              * Tak, sugeruję, że jest to sztuczne przeciąganie.
                              * Nie, nie odmawiam Ci prawa do prowadzenia dyskusji w ogóle.

                              > ? Mógłbyś doprecyzować?

                              Na przykład ten Twój ostatni post jest również przeciąganiem dyskusji nt. już wyjaśniony.

                              Kornel
    • default Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:34
      Opisana przez Ciebie sytuacja jest oczywista - skoro A potrzebował przysługi, to powinien dostosować się do warunków proponowanych przez B, a nie wysuwać roszczenia.
      A tak w ogóle w temacie wątku - żądanie usunięcia zwierząt moim zdaniem jest usprawiedliwione tylko w przypadku, gdy odwiedzający jest ewidentnie uczulony na dane zwierzę lub - ewentualnie - do pobytu w danym mieszkaniu jest zmuszony (np. został wezwany jako lekarz, fachowiec do naprawy czegoś itp.).
      Jak ktoś przyjmuje zaproszenie do domu, w którym są zwierzęta i wie o tym, że są, to przez sam fakt przyjęcia zaproszenia akceptuje ich obecność i nie powinien zgłaszać potem pretensji z tego tytułu. Z drugiej strony - gospodarz powinien zadbać, by zwierzę nie nastręczało się gościowi, jeśli zachodzi obawa, że może mu to przeszkadzać.
      • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:49
        default napisała:
        > A tak w ogóle w temacie wątku - żądanie usunięcia zwierząt moim zdaniem jest us
        > prawiedliwione tylko w przypadku, gdy odwiedzający jest ewidentnie uczulony na
        > dane zwierzę lub - ewentualnie - do pobytu w danym mieszkaniu jest zmuszony (np
        > . został wezwany jako lekarz, fachowiec do naprawy czegoś itp.).


        Tu się w pełni zgadzam Default. Zwykle wizyta lekarza nie trwa parę godzin, a nad fachowcem z kolei nie trzeba stać i dotrzymywać mu towarzystwa, więc dość łatwo jest odizolować ww. od kota. Kota się zamyka w kocim "domku", który jak zauważył słusznie Buba, każdy kociarz smile ma na czas wizyty lekarza, a na czas pracy fachowca po prostu się nim zajmuje. smile

        > Jak ktoś przyjmuje zaproszenie do domu, w którym są zwierzęta i wie o tym, że s
        > ą, to przez sam fakt przyjęcia zaproszenia akceptuje ich obecność i nie powinie
        > n zgłaszać potem pretensji z tego tytułu.


        Pełna zgoda.

        Z drugiej strony - gospodarz powinien
        > zadbać, by zwierzę nie nastręczało się gościowi, jeśli zachodzi obawa, że może
        > mu to przeszkadzać.


        No oczywiście, ale w przypadku akurat kota dość trudno jest spowodować, by np. nie ocierał się o czyjeś nogi.
        • lena36 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 10:58
          Szczerze? w ogóle nie chciałabym więcej przyjmować w domu kogoś takiego jak A! co to za kreatura musi być której przeszkadza miłe, nikomu nie wadzące zwierzątko!
          • kora3 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:04
            Ja również Leno. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią zwierząt, bo takowi na ogół nie lubią także ludzi...

            Jednakowoż jeśli kogoś zapraszam do domu INFORMUJĘ, ze mam zwierzaki. Robię to, bo gośc może być uczulony. Spotkałam się z takim przypadkiem raz.
            • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 16:33
              E, ale tu byla mowa o kims, kto nie lubi KOTA a nie ZWIERZAT. Ja zwierzeta bardzo lubie, ale akurat nie koty (calkiem przypadkiem mam na nie uczulenie i to silne, wiec zazwyczaj nie musze sie z nimi integrowac).

              Jezeli chodzi o temat watku: ja zwierzeta lubie lub co najmniej toleruje, koty akurat najmniej, ale nie na tyle, zeby nie wysiedziec w jednym pomieszczeniu (staram sie tylko unikac kontaktu fizycznego, ze wzgledu wlasnie na alergie). Za to moje dziecko boi sie wszelkich zwierzat (poza wezami, co dziwne). Jak ide do kogos w odwiedziny, a wiem, ze zwierzeta ma, to moja sprawa jest odizolowanie ich od dziecka (albo raczej dziecka od nich). Nie jest to latwe, czesto konczy sie na tym, ze wizyta jest krotka, a dziecko nie schodzi mi z kolan, dlatego wole umawiac sie poza takimi domami - ale nie zawsze sie da.
              • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 16:33
                Aha, zawsze uprzedzam, ze moje dziecko zwierzat nie lubi/boi sie, zeby nie bylo zdziwienia.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 04:50
                illegal.alien napisała:
                ale akurat nie koty (calkiem przypadkiem mam na nie uczulenie i to silne, wiec zazwyczaj nie musze sie z nimi integrowac

                a to musisz zaraz kotow nie lubiec, nie wystarczy ze ich nie mozesz?
                ja tez mam alergie na koty, az astme dostalam, ale je bardzo lubie.

                Minnie
                • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 27.01.14, 12:25
                  A moge nie lubiec i miec uczulenie? Uczulenie sobie, a nielubienie sobie - ja akurat ani nie moge, ani nie lubie. Zazwyczaj jednak mowie, ze nie moge i tyle - o ile musze. Jak nie musze, to nic nie mowie.
              • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 10:30
                illegal.alien napisala:
                >za to moje dziecko boi sie wszelkich zwierzat.
                Zawsze ciekawi mnie czemu dzieci sie boja zwierzat,przeciez czlowiekj nie rodzi sie z bojaznia,wyrobionym gustem i pogladami,to sie w dziecku wyrabia z czasem. Kiedy ide ze swoja boxerka na spacer czesto spotykam sie z obrazkiem kiedy babcia mowi do wnuka "oj kochanie nie podchodz do pieska bo cie ugryzie" no jezeli dzieciakowi sie wmawia,ze pies jest po to by gryzl to nic dziwnego,ze sie pozniej boi.Dorosli sami wyrabiaja w dzieciach fobie. Pewnego dnia idac ze swoim psem,mijalo mnie malzenstwo na rowerach,on przejechal,ona zeskoczyla z roweru i zaczela sie trzasc ,co mnie rozbawilo bo moj czworonog mial trzy miesiace. Chcesz wyleczyc swe dziecko z bojazni czy fobi kup dziecku szczeniaka i zamknij w pokoju na godzine,gwareantuje Ci ,ze po tym czasie beda najlepszymi przyjaciolmi. Kiedys pokazywali na National geografic kobiete ktora miala fobie ,bala sie pajakow. Zamkneli ja w pokoju z tarantulami ktore lazily naokolo(a bylo ich ponad sto) i kazali jej wylapac,kiedy doszla do dziesieciu to reszta byla dla niej pestka
                • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 12:39
                  Dziekuje za swiatle uwagi i porady.
                  Tak sie sklada, ze mnie rowniez niechec mojego dziecka do zwierzat zadziwia. Nie wiem, czy taka sie urodzila, czy cos jej sie stalo, ale faktem jest, ze moje dziecko nie lubi zwierzat, a wiekszosci sie wrecz boi. Poza rybami i wezami, ktore uwielbia.
                  Ja zwierzeta bardzo lubie (poza kotami), szczegolnie psy.
                  Podobnie jak moj ojciec. Za to moja mama, dziadek i ojciec mojego dziecka zwierzat nie lubia, a nawet tez sie ich boja (szczegolnie psow).
                  No i mam taka corke, ktora mialam okazje oswajac z zaprzyjaznionymi psami, sasiad ma psa, ktorego regularnie widujemy, chodzimy do parku, gdzie sa psy. Ja nigdy jej nie mowilam, ze ma nie podchodzic, bo ona sie zwierzat boi od duzo mlodszego wieku, niz ten, w ktorym moglaby gdziekolwiek pojsc. Nigdy zaden pies na nia nie naskoczyl przy mnie, nawet nie naszczekal.
                  I tez uwazalam kiedys, ze dziecko nie rodzi sie z lekiem przed zwierzetami, teraz nie jestem pewna.
                  A szczeniaka nie kupie tylko po to, zeby przyzwyczaic moja corke, bo mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu bez balkonu i czesto wyjezdzam, wiec pies zupelnie sie z naszym stylem zycia nie komponuje.
                  • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 16:26
                    illegal.alien:
                    a moze to Twoja mama,dziadek i ojciec twojego dziecka nastawili dziecko przeciw zwierzetom/ Skad wiesz,nie jestes chyba 24/7 z dzieckiem/
                    • illegal.alien Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 17:05
                      Dziadek nie zyje, mama mieszka 1500 kmow ode mnie, a ojciec dziecka nie projektuje swoich lekow na dziecko. Tym bardziej, ze jego lek wynika z kultury, w ktorej sie wychowal i ma pelna swiadomosc, ze w kulturze, w ktorej mieszka, rola psa jest zgola inna.
                      Czemu nie mozna przyjac za fakt, ze moje dziecko boi sie zwierzat 'bo tak', tylko trzeba do tego dorabiac teorie? I owszem, do wieku, w ktorym zorientowalam sie, ze corka zwierzat nie lubi bylam z nia niemal 24/7.
                      Dodam, ze ja jako dziecko (male) rowniez nie przepadalam za psami. Mimo, ze moi rodzice mieli psa jak sie urodzilam. Jakos udalo mi sie z tego wyrosnac, zyje, mam sie bardzo dobrze, psy uwielbiam i gdyby nie nasz obecny styl zycia, to na pewno mielibysmy psa w domu. To, ze moje dziecko nie lubi zwierzat, nie przeszkadza mi jakos specjalnie w zyciu. Kiedys albo wyrosnie, albo nie - trudno, nie wszyscy musza palac miloscia do wszystkich zwierzat. Skoro ona lubi weze, to ja z tym walczyc nie bede.
                      Uwag na temat tego, ze to na pewno nie wrodzone i co z tym zrobic mam po dziurki w nosie. Dziekuje za porady, nie czuje potrzeby zmieniania mojego dziecka.
                • anaiss Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 13:07
                  Tak, to prawda, że dzieci są często straszone ugryzieniem przez psa. Ja uważam, że rodzic powinien ostrzec dziecko przed podchodzeniem do obcych psów, ale nie powinno odbywać się to w formie zastraszania. Ja akurat mam ostatnio dobre doświadczenia z kontaktami między moim psem, obcymi dziećmi i ich rodzicami. Często spotykam się z postawą mam, które tłumaczą dzieciom: "Nie, to nie jest Azorek cioci Basi, choć tak samo wygląda, jeśli chcesz go pogłaskać to musimy zapytać panią czy piesek to lubi".
                  Ostatnio podeszła do mnie bardzo mała dziewczynka (mama w zasięgu wzroku) i zapytała mnie czy może przywitać się z moim psem i w jaki sposób on lubi być najbardziej głaskany smile
                  • aqua48 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 17:17
                    anaiss napisała:

                    >Często spotykam się z postawą mam, które tłumaczą dzieciom: "Nie, to nie jest Azorek
                    > cioci Basi, choć tak samo wygląda, jeśli chcesz go pogłaskać to musimy zapytać
                    > panią czy piesek to lubi".

                    To bardzo słuszna postawa. Ja miałam psa, który za dziećmi nie przepadał, a dodatkowo na ulicy się stresował i nie byłam w stanie zagwarantować, że obcego dziecka wyciągającego rękę i zachowującego się nieprzewidywalnie nie odbierze jako zagrożenia dla mnie i nie chapnie. Zdarzało mi się, że taka moja odpowiedź na pytanie czy dziecko może go pogłaskać była odbierana z niedowierzaniem i obrazą, bo taki niewielki i sympatyczny, powinien się cieszyć, że ktoś go chce pogłaskać.
                    • megg76 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 18:42
                      heheh ja mam sytuację odwrotną, mam psa, który budzi strach, pomimo, że to mieszaniec i to jeszcze z dwóch łagodnych ras, charakter ma zgoła odwrotny do wyglądusmile i bardzo lubi dzieci.... Musze przyznać, że nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem nie podchodź, bo UGRYZIE, ale świadomym lub nieświadomym przenoszeniem bojaźni na dziecko i owszem, nawet dziś dwa razy na chodniku, jak szłam z Z. słyszałam przejdź za mnie, bo pies idzie. chociaż z drugiej strony.... Kiedyś pies mnie ugryzł, taki kundelek sięgający najwyżej do kolan, ugryzł gdy obok niego przechodziłam, tak po prostu. Do tej pory mam w sobie strach przed takimi psami, i niespecjalnie lubię, gdy "bezpańsko" do mnie podchodzą.
                • jemczosnek Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 23:42
                  Trochę z innej beki: zasygnalizuję coś bardzo, uważam, istotnego, co kilkukrotnie widziałam, a do czego nie przyzna się za nic żadna mama czy babcia. Otóż widziałam, jak rodzice/dziadkowie niefrasobliwie nakłaniali małe dzieci do drażnienia/bicia zwierząt (domowych i cierpliwych) albo do demonstrowania tego samego na pluszakach. Nie były to osoby z rodzin patologicznych ani z nizin społecznych. Domowe zwierzęta nie ponosiły z tego tytułu żadnej fizycznej szkody, ale nie o to chodzi. Pytanie, co, gdy ufające opiekunom dziecko wypróbuje ich radosne zachęty na obcym, mniej tolerancyjnym zwierzaku? Kto w razie wypadku nabierze wody w usta, gdzie będzie się szukać winy?
            • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 12:01
              kora3 napisała:
              > Ja również Leno. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią zwierząt, bo takowi na ogół
              > nie lubią także ludzi...

              Interesująca wypowiedź.
              Nieprzemyślana wypowiedź.

              Bardzo dużo ludzi nie lubi zwierząt mniejszych niż dłoń a takich jest większość na ziemi.
              Dość wspomnieć pająki, które żyją wokół na i nie zakłócają nam życia w większym stopniu niż koty. Wystarczy pomyśleć, jak by wyglądało mieszkanie, w którym właściciel nie sprzątał po kocie sierści i odchodów. Cóż za kontrast między tymi "wytworami" kotów z pięknymi pajęczynami!

              The 5 Most Hated Creatures on the Plane

              A więc nie ufasz ludziom, którzy nie lubią zwierząt...

              Sądzę, że to nieprzemyślana wypowiedź. Albo faktycznie nie ufasz większości ludzi.

              Tematu, że ludzie, którzy nie lubią zwierząt (na przykład domowych), nie lubią - na ogół - ludzi nie rozwijam, bo stwierdzenie jest bzdurne.

              Kornel
              • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 10:40
                a wiesz kornel-1,ze ja tez bardziej ufam zwierzetom niz ludziom. Zwierze bez powodu krzywdy nie zrobi natomiast czlowiek bez powodu noz w plecy wsadzi. Ciekawe,ze takich np.psow boja sie raczej ludzie ze wsi,bo pies na wsi musi byc zly,duzo szczekac,byc na lancuchu(ciekawy przed czym obroni jak jest przywiazany) a bron Boze by sie z dziecmi bawil,toz to nie dopomyslenia
      • a1ma Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:48
        Alergia nie jest żadnym powodem do usunięcia zwierzęcia z pola widzenia - dlatego, ze to po prostu nic nie zmieni, alergeny pozostaną (resztki kociej siersci na meblach, w powietrzu), one sa obecne w pomieszczeniu nawet do kilku LAT po usunięciu kota.

        Często jestem w podobnej sytuacji - mam dwa psy i dwa koty, i często gości. Zamykam zwierzęta zawsze, kiedy wiem, ze mogą przeszkadzać gościom (np. wizyta "ogrodkowa", duże psy i obce dzieci biegajace po trawniku to moim zdaniem nie jest dobre połączenie), ale zawsze robie to z własnej inicjatywy, nigdy, PRZENIGDY żaden z gości nie zadał (!) ode mnie usunięcia zwierzęcia. Czasem proszą tylko o przytrzymanie bernardyna, kiedy przechodzą przez podwórko, co jest zupełnie zrozumiałe. Cóż, zwierze jest w tej sytuacji bardziej "u siebie" niz gość i owszem, uważam, ze mam wobec zwierzęcia większe zobowiązania niz wobec gościa, ktory o własne dobro potrafi doskonale zadbać sam, w najgorszym razie kończąc wizytę. Zwierze wyboru nie ma i nie musi ponosić konsekwencji czyichś fanaberii.
    • iwoniaw Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 11:00
      No cóż, uznałabym osobę A za podwójnie niegrzeczną: raz, z powodu zachowania się w domu B, dwa, z powodu późniejszych komentarzy do osób postronnych.
      • kora3 Racja Iwono 24.01.14, 11:23
        a na marginesie: co to w ogóle za gadka, że kot ma większe prawa niż gość?
        Kot jest zwierzęciem - nie rozumie, że ktoś zwyczajnie takich, jak ono nie lubi i nie sposób mu tego wytłumaczyć. A. jest człowiekiem - wie, ze nie lubi kotów i wie, ze w domu B. kot jest! Bezrozumnie decyduje, że spotkają się u B. a potem oczekuje, że B. będzie robić swojemu kotu (który jest U SIEBIE) krzywdę - bo takową byłoby zamknięcie go na parę godzin w transporterze. To nie jest maskotka - to jest czująca istota. Dla kota, który w tym transporterze zwykle tylko podrózuje i to niedaleko to byłby zwyczajnie szok, pomijając już fakt, ze zwykle w takim transporterze nie ma wiele miejsca i parogodzinne przebywanie w nim bez potrzeby byłoby formą dręczenia.

        Oczywiście - bywają różne wyjątkowe zwierzaki u sytuacje. Moi znajomi mają niewielkiego pieska, który z nieznanych im powodów jest bardzo agresywny do każdego obcego. Nie wiedzą dlaczego tak jest, pies jest ze schroniska, nie wychowywali go od szczeniaka. Nie ma wyjścia - tego psa TRZEBA izolować od gości, czy interesantów, bo zwyczajnie może kogoś ugryźć.
        • nm.buba011 Re: Racja Iwono 24.01.14, 12:16
          kora3 napisała:

          > Moi znajomi mają niewielkiego pieska, który z nieznanych im powodów
          > jest bardzo agresywny do każdego obcego.

          - "miłe" pieski mogą preferować lizanie Gościa po twarzy, ustach.
          Co zapewne, zrozumiałe, że takie "figle" uwielbia Gospodarz, może jednak, takiej opcji nie podzielać... Gość.
          Nieprawdaż (za Korą), Koro?
          • kora3 prawdaż Bubo 24.01.14, 12:44
            tylko tym razem pokusiłam się o podanie w 1 poście SZCZEGÓŁÓW. smile
            Własnie na okolicznośc tego, ze spodziewałam się iż mogą pojawić się głosy, że kot B. zaatakował A., odgryzał mu palce, lizał do tam i tu, pił z jego filiżanki itd.. smile

            Tymczasem -osoba A. zaraz po wejściu poinformowała, ze nie lubi kotów i zażądała, żeby zniknął jej z oczu. Nie zaszło NIC takiego, że kot B. osobie A się narzucał, on po prostu BYŁ, U SIEBIE w domu - dodam
    • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:17
      kora3 napisała:

      > Bardzo istotny szczegół: osoba A WIE, że B ma w domu kota.

      Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
      Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym nie wiedzieć.

      > A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B
      > . odizolowała ja od zwierzaka. (Kto ma kota, wie, ze to jest prawie niewykonaln
      > e smile, bo koty bez trudu sa w stanie otworzyć sobie drzwi "z klamki". )

      Jak informuje, czy to forma uprzejmej prośby czy to forma polecenia?
      Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to całkowicie wykonalne: zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota powinien posiadać, zamknięcie w innym pomieszczeniu.


      > B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi, kot powraca do po
      > mieszczenia, gdzie są A i B. A okazuje swe niezadowolenie. Po spotkaniu komentu
      > je do B i innych osób, że w domu B. kot ma większe prawa, niż gość.

      "Żądania" piszesz, ja nie wiem jak było ale pachnie mi to już podjętą przez Ciebie decyzją kto jest winny a kto nie winny.
      Takie komentowanie szczególnie za plecami nie jest eleganckie. Przykre że często jest to prawdą.


      > Wg mnie A nie ma racji: osoba ta sama wybrała miejsce spotkania u B wiedzac, ze
      > B ma zwierzę, którego ona nie "trawi", przyszła w swoim interesie i zachowała
      > b. niegrzecznie.
      > A jakie Wasze opinie?

      Nie zaskakuje mnie Twoje zdanie.
      Moim zdaniem istotnym jest czy gość wiedział, że gospodarz nie umie upilnować swojego kota. Mam nadzieję, że udzielisz odpowiedzi na ww pytanie.
      Gdyby gość o tym wiedział można by powiedzieć: skoro wiesz to po co się tam pchasz co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy gospodarza.
      • ginger_k15 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:57
        Nie nad każdym zwierzęciem da się zapanować.

        Naprawdę bardzo chciałabym zobaczyć te koty z Waszych opowieści siedzące radośnie po kilka godzin w transporterach. Aż mam ochotę nakręcić film, jak mój kot wchodzi do swojego - 2 osoby upychają, a trzecia go zamyka (po czym transporter turla się po podłodze, bo zwierzę w panice próbuje się z niego wydostać, do tego drze się wniebogłosy).
        Zamykanie go w innym pomieszczeniu też jest mało komfortowe, bo miauczy tak, że go słychać w całym bloku (wydaje mi się, że spotkanie przy takim akompaniamencie też nie należy do przyjemnych).

        Mając na uwadze charakter mojego zwierzęcia zawsze uprzedzam potencjalnych gości, że mam ciekawskiego kota, który lubi gości i to raczej pewne, ze będzie przebywał w tym samym pokoju co my.
        Dla uczulonych zawsze mam zestaw leków na alergię, a jeśli gość jest kocim antyfanem, to staram się w trakcie wizyty zajmować czymś zwierzaka tak, żeby nie zbliżał się do danej osoby.

        Znając sytuację potencjalni goście są w stanie ocenić, czy chcą nas odwiedzić.
        • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:14
          ginger_k15 napisała:

          > Nie nad każdym zwierzęciem da się zapanować.
          >
          > Naprawdę bardzo chciałabym zobaczyć te koty z Waszych opowieści siedzące radośn
          > ie po kilka godzin w transporterach. [...]

          Rodzaj separacji powinno się dobrać do okoliczności.
          Zwierzęta, jak i dzieci powinno się wychowywać, bo potem są kłopoty.


          > Mając na uwadze charakter mojego zwierzęcia zawsze uprzedzam potencjalnych gośc
          > i, że mam ciekawskiego kota, który lubi gości i to raczej pewne, ze będzie prze
          > bywał w tym samym pokoju co my.
          > [...]
          > Znając sytuację potencjalni goście są w stanie ocenić, czy chcą nas odwiedzić.

          Całkowicie się zgadzam i bardzo podoba mi się takie informowanie.
          Pytanie czy w omawianym przypadku gość dostał taką wiedzę.
        • horpyna4 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:28
          Ginger, poruszyłaś dość istotny problem: kot zamknięty wbrew swojej woli potrafi nieźle wrzeszczeć. A zamknięty w innym pomieszczeniu dodatkowo drapie drzwi. Nie wiem, jak w takich warunkach da się załatwić jakąkolwiek sprawę.

          Poza tym kot nie będzie ocierał się o nogi osoby wrogo do niego nastawionej, koty wyczuwają takie rzeczy.

          A żądanie usunięcia kota z czyjegoś pomieszczenia, bo się nie znosi kotów, jest równie sensowne, jak np. żądanie usunięcia na czas swojego pobytu jakiegoś obrazu ze ściany, bo się nie znosi konkretnego malarza. Myślę, że ta osoba musi mieć mocno nie po kolei w łepetynie.
          • kora3 Otóż to nt 24.01.14, 13:35
            • horpyna4 Re: Otóż to nt 24.01.14, 19:04
              A jak w domu byłoby duże akwarium z rybkami i przyszłaby osoba nielubiąca ryb, to też akwarium musiałoby być wyniesione?
              • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 19:29
                Ryby sa, jak napisalas, w akwarium, wiec niejako istnieje malo prawdopodobienstwo, iz samodzielnie z niego wyjda i obsiada goscia, ze wzgledu na zwyczaje/mozliwosci ryb istnieje rowniez male ryzyko, iz nieoczekiwanie capna goscia, obwachaja, poliza, podra rajstopy, zaczna szczekac/miauczec/piszczec itp.itd.. Wydaje sie, ze w tej sytuacji problem nie istnieje.
                W przypadku gdy gosc zglasza jednak dyskomfort, bez komentarza poprosilabym o przejscie do innego pomieszczenia, badz tak usadzilabym goscia tak, aby ryb nie widzial (jesli na taki pomysl by przystal).
                • horpyna4 Re: Otóż to nt 24.01.14, 19:52
                  Akurat tak się składa, że kot jest najmniej uciążliwy, jak jest w tym samym pomieszczeniu. Wyrzucony zaczyna się awanturować i dopiero wtedy przeszkadza naprawdę. A kot nie jest psem, którego można zdyscyplinować.

                  Z wypowiedzi pani A wynikało, że przebywanie kota w zasięgu jej wzroku jest takim dla niej dyskomfortem, że ona absolutnie sobie tego nie życzy. To po co wpraszała się do mieszkania pani B? Myślała, że będzie rządzić w cudzym mieszkaniu?

                  Być może rzeczywiście chodziło o to, że w swoim mieszkaniu powinna gościa czymś poczęstować, zwłaszcza że to ona miała interes do gościa. W kawiarni też powinna w tej sytuacji przynajmniej kawę postawić, albo i ciacho. A jak przyszła do kogoś na kilka godzin, to mogła liczyć na to, że (sorry za określenie) nażre się za friko.
                  • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 20:06
                    Nie mnie oceniac, jakie powody miala A wybierajac to miejsce spotkan. Z mojego punktu widzenia zachowala sie niewlasciwie z jednego powodu- obmawiajac osobe B. przed innymi.
                    Ale mimo wszystko musze stanac w obronie osoby A. Ma prawo "nie lubic" kotow i mnie jako wlascicielce kota i gospodarzowi spotkania o tym powiedziec. Wiesz, ja po mojej historii z psem (jest na koncu dyskusji) rowniez mam czasem ochote powiedziec, ze psow "nie lubie". Bo argument, ze boje sie psow, czesto spotyka sie z odpowiedzia "ale on nie gryzie".Jest to dla mnie tak samo bezsensowna odpowiedz, jak porada, abym przestala sie bac, to pies mnie nie zaatakuje. Konia z rzedem temu, kto mi powie, jak na zawolanie mozna przestac sie bac.
                    Jako osoba A. (wiedzaca, ze nie lubi/boi sie kotow) wybralabym inne miejsce spotkania. Jako osoba B (czyli gospodarz) na uwage osoby A. skutecznie odseparowalabym ja od kota z podkresleniem SKUTECZNIE i nie komentowala zdarzenia.
                    Mialam raz goscia, ktory przy kolacji oznajmil, ze ma fobie na punkcie.... niebieskiego (takiego koloru mialam zastawe na stole). Bez slowa wymienilam naczynia na te o innej farbie... Wiem, ze nie zawsze da sie spontanicznie poddac zyczeniom gosci, ale zwlaszcza w temacie zwierzat powinnismy miec sporo wyobrazni i wyrozumialosci dla innych. Tak mi sie wydaje.
                    • manjolai Re: Otóż to nt 24.01.14, 20:29
                      Chcialabym podjac jeszcze jedna kwestie, ktora kaze mi stanac w obronie osoby A. To, ze ktos wie, ze posiadam koty (sztuk dwie) w moim przypadku, nie jest jednoznaczne z tym, ze jest swiadomy, iz te 2 osobniki beda "braly udzial" w umowionym spotkaniu. To znaczy, iz nie ma mozliwosci ich odseparowac. Byc moze osoba A nie ma wiedzy dotyczacej natury kota. Byc moze nie znala tez warunkow mieszkaniowych osoby B i jej mozliwosci odseparowania zwierzat. Ja ze wzgledow na potencjalnych alergikow, zawsze, gdy proponuje spotkanie u mnie, dodaje ze sa koty. Kiedy mieszkalam w mieszkaniu z 1 kotem, gdzie nie mialam mozliwosci "wyrzucenia" go za drzwi, rowniez o tym fakcie informowalam przy zaproszeniu tj. "ze kot bedzie w pokoju". To dawalo spore szanse do unikniecia sytuacji jak wyzej.
      • droch Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 12:57
        > Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to
        > całkowicie wykonalne: zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota
        > powinien posiadać, zamknięcie w innym pomieszczeniu.

        W klatce można tez zamknąć gościa, co również spełni cel izolacji od kota, tym bardziej, jeśli A nie umie zapanować nad swoimi nerwami.
        "Chcącemu nie dzieje się krzywda", pan A mógł zastrzec *przed* wizytą, że życzy sobie pełnej separacji zwierzęcia.
        • urko70 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:08
          droch napisał:

          > W klatce można tez zamknąć gościa, co również spełni cel izolacji od kota, tym
          > bardziej, jeśli A nie umie zapanować nad swoimi nerwami.
          > "Chcącemu nie dzieje się krzywda", pan A mógł zastrzec *przed* wizytą, że życzy
          > sobie pełnej separacji zwierzęcia.

          Od kilkuset lat nie trzyma się ludzi w klatkach ale oczywiście masz prawo do swoich propozycji.

          To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.
          Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem ale może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?
          Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrzebne fatygowanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczenia.
          • droch Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 13:15
            > Od kilkuset lat nie trzyma się ludzi w klatkach ale oczywiście masz prawo do sw
            > oich propozycji.

            Niezupełnie. Agresywnych ludzi - oczywiście, że trzyma się.

            > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem a
            > le może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?

            Spekulacje.
            Takie same jak moje: może panu A nie udało się załatwić swojej sprawy z B i dlatego mu się nagle zmniejszył poziom tolerancji?
            • kora3 Ja zupełnie nie wiem 24.01.14, 13:32
              skad ciągłe sugestie Urko, że kot osoby B. realnie przeszkadzał w spotkaniu, naprzykrzał się A. czyli, ze B nad nim nie panuje. To sa niczym nie poparte fantazjesmile

              Opisałam sytuację szczegółowo w 1 poście, dokładnie tak, jak przedstawiają ją OBIE te osoby. Nie jest tak, że B. mówi, iż to A powiedziała, co powiedziała, a A. twierdzi, że powiedziała, bo kot jej się narzucał. A przyznaje, ze oczekiwała, ze B. usunie z pola jej widzenia kota, po tym, jak powiedziała B., ze nie lubi kotów i nie chce z nimi przebywać.
              Moim zdaniem takie oczekiwanie jest więcej niż bezczelne, zważywszy na to, że to A. zaproponowała spotkanie ws. swojego interesu u B, wiedząc, ze B. kota ma.

              Czy przejawem szacunku dla gościa ma być dreczenie zwierzęcia, zmiana wystroju mieszkania, bo gość tak nie lubi itp.?
          • kora3 Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 13:19
            urko70 napisał:
            >
            > To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.

            Po pierwsze - jak widać, u Ciebie działać on ma tylko w stosunku do gościa, ale gośc już szacunku gospodarzowi najwyraźniej okazywać nie musi smile

            A po drugie - jeśli do mnie ktoś przyjdzie i stwierdzi, że nie chce patrzeć np. na moje zasłony w pokoju, to ja je powinnam zdjąć, ewentualnie zmienić na inne wg gustu gościa?

            > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwierzęciem a
            > le może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?


            ale po cóz miałby o to pytac? Z natury swej nie znosi kotów i nie chce przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Co ma do tego panowanie B. nad swoim zwierzęciem?

            > Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrzebne fatyg
            > owanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczenia.


            A no, to jak taka to "grzeczna" osoba, to wiedząc, iż B. ma kota w domu i dokonując wyboru ze nie chce go fatygować, może powinna wspomnieć kulturalnie, ze nie znosi kotów i oczekuje, ze kota na czas jej wizyty w domu nie będzie?
            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 14:32
              kora3 napisała:

              > > To jest właśnie ten szacunek, lub jego brak, dla gości.
              >
              > Po pierwsze - jak widać, u Ciebie działać on ma tylko w stosunku do gościa, ale
              > gośc już szacunku gospodarzowi najwyraźniej okazywać nie musi smile

              1. Poniżej moje wypowiedzi w których zarzucam gościowi brak elegancji co
              jest równoznaczne z brakiem szacunku.
              To tyle w kwestii tego co widzisz, a czego nie widzisz.
              "Takie komentowanie szczególnie za plecami nie jest eleganckie."
              "natomiast nie wyobrażam sobie zwrotów
              "informacyjno żądaniowych". To byłoby mało eleganckie."

              2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
              przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
              takie zachowanie.



              > A po drugie - jeśli do mnie ktoś przyjdzie i stwierdzi, że nie chce patrzeć np.
              > na moje zasłony w pokoju, to ja je powinnam zdjąć, ewentualnie zmienić na inne
              > wg gustu gościa?

              Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
              uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.


              > > Owszem, mógł zapytać czy właściciel zwierzęcia umie zapanować nad zwie
              > rzęciem ale może uznał, że to pytanie byłoby niegrzeczne?

              >
              > ale po cóz miałby o to pytac? Z natury swej nie znosi kotów i nie chce przebywa
              > ć z nimi w jednym pomieszczeniu. Co ma do tego panowanie B. nad swoim zwierzęci
              > em?

              Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który nic
              mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
              dobrze się domyślam?



              > > Prawdopodobnym jest też, że nie chciał narażać gospodarza na niepotrze
              > bne fatyg
              > > owanie się w miejsca poza miejscem zamieszkania. Ale to już przypuszczeni
              > a.

              >
              > A no, to jak taka to "grzeczna" osoba, to wiedząc, iż B. ma kota w domu i dokon
              > ując wyboru ze nie chce go fatygować, może powinna wspomnieć kulturalnie, ze ni
              > e znosi kotów i oczekuje, ze kota na czas jej wizyty w domu nie będzie?

              Gdy ktoś ma do mnie "interes" to mi osobiście wygodniej jest jeśli przyjdzie do
              mnie i ja nie muszę gdzieś jechać, wracać - choć w pewnych sytuacjach jest
              odwrotnie.
              A jak już jest u mnie to mimo iż to interes tamtej osoby to ja jako gospodarz
              staram się zapewnić danej osobie komfort.
              A jesli mam w domu jakiekolwiek warunki które moga komuś przeszkadzać (ktoś chory, albo inni goście w domu, albo malowanie to tylko przykłady) to JA WIEM o tych wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa psy i kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak mam jak chcesz to przychodź".
              Powtórzę: to ja znam specyfikę swoich warunków a nie ktoś kto jest ze mną w luźnej znajomości więc to ja o tym informuję.
              Oczekiwanie, że to gość będzie zadawał różne pytania uważam za irracjonalne bo zawsze mógłby czegoś nie przewidzieć.
              • kora3 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 15:02
                urko70 napisał:
                >
                > 2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
                > przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
                > takie zachowanie.


                że co?
                >
                > Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
                > uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.


                tak, dla swietego spokoju, a nie z zadnego szacunku.
                >
                >
                > Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który nic
                > mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
                > dobrze się domyślam?


                Osoba A. przedstawia to tak, ze NIE LUBI kotów i nie chce z nimi przebywać> Pytałam co kot konkretnie robił, osoba A. stwierdziła, ze spał. Nie podejmuję się stawiac diagnozy co to jest taka patologiczna niechęć do kotów.

                >
                > Gdy ktoś ma do mnie "interes" to mi osobiście wygodniej jest jeśli przyjdzie do
                > mnie i ja nie muszę gdzieś jechać, wracać - choć w pewnych sytuacjach jest
                > odwrotnie.


                Osobie B. najwyraźniej było zipełnie obojętne, gdzie się spotkają, skoro wybór miejsca (u siebie, u A, albo na neutralnym gruncie) pozostawiła osobie A.

                to JA WIEM o ty
                > ch wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa psy i
                > kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak mam jak
                > chcesz to przychodź".


                Rzecz w tym, że osoba A. WIEDZIAŁA o tym, ze B. ma w domu kota, natomiast osoba B. NIE WIEDZIAŁA, że osoba A. nie znosi kotów.

                Ja istotnie, jeśli nie mam pewności, że zapraszany o tym wie, mówię, ze mam w domu zwierzęta. Mówię, bo ktoś może być uczulony, a nie dlatego, że moje zwierzaki będą się komuś naprzykrzać, bo tego nie robią. Podobnie - nie robi tego kot B.
                Natomiast nie dalej niż wczoraj byłam w sprawie zawodowej u jednych państwa, którzy proszac mnie o przyjście do nich UPRZEDZILI, że mają psy, które nie lubią obcych i będą zmuszeni je zamknąć w innym pomieszczeniu, a one w związku z tym będą szczekać. PRZEPROSILI za tę niedogodnośc, bo istotnie psy ujadały straszliwie.
                Niestety interwencja w tej sprawie wymagała pójścia do nich z fotografem i zrobienia serii zdjęć, natomiast na omówienie szczegółów, przedstawienie dokumentacji umówiliśmy się już w innym miejscu. W takiej sytuacji uprzedzenie tego,. kto ma przyjść ma sens.

                > Powtórzę: to ja znam specyfikę swoich warunków a nie ktoś kto jest ze mną w luź
                > nej znajomości więc to ja o tym informuję.


                Jak wyżej - A. o kocie w domu B. wiedziała, sama to przyznaje smile

                > Oczekiwanie, że to gość będzie zadawał różne pytania uważam za irracjonalne bo
                > zawsze mógłby czegoś nie przewidzieć.
                >


                Wiesz, a ja z kolei uważam, abstrahując od tej sytuacji, bo tu było, jak napisałam wyżej, że jeśli ktoś ma jakieś ograniczenia to SAM powinien zapytać.
                Posiadanie w domu kota, czy psa nie jest niczym niezwykłym, nie jest jakimś szczególnym "warunkiem", co innego wolno biegające tarantule smile. Jeśli więc moja kolezanka mająca syna uczulonego na sierśc ma go puścic do kolegi z przedszkola na nocleg, to chyba naturalne, ze to ONA pyta rodziców "zapraszającego" dziecka, czy mają może jakieś zwierzę w domu.
                • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:08
                  kora3 napisała:

                  Nie sądzisz że wypadałoby odnieść się do wypowiedzi kwestionujących to Twoje widzenie?

                  > > 2. Moim zdaniem nawet sugerowanie wsadzania gościa do klatki nie jest
                  > > przejawem szacunku dla gościa. Ale oczywiście masz prawo inaczej oceniać
                  > > takie zachowanie.[/i]
                  >
                  > że co?

                  Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.


                  > >
                  > > Nie podejmuję się nawet próbować myśleć Twoimi kategoriami, zwracam tylko
                  >
                  > > uwagę na to, że gospodarz próbował jednak separować kota.

                  >
                  > tak,

                  Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.


                  > > Obawiam się, że sugerujesz, że gość miał fobię (obawiał się kota który
                  > nic
                  > > mu nie robił, nie chciał przebywać z kotem który nic mu nie robił) czy
                  > > dobrze się domyślam?

                  >
                  > Osoba A. przedstawia to tak, ze NIE LUBI kotów i nie chce z nimi przebywać>
                  > Pytałam co kot konkretnie robił, osoba A. stwierdziła, ze spał. Nie podejmuję
                  > się stawiac diagnozy co to jest taka patologiczna niechęć do kotów.

                  Ty bardzo dużo wiesz nt danej sytuacji ale jak pytam o konkrety to zasłaniasz
                  się, że to nie Ty to zawsze jakiś Twój parafianin czy osoba A.
                  Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                  Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkania?



                  > to JA WIEM o ty
                  > > ch wartunkach i to JA informuję gościa w stylu: "ale wiesz mam w domu dwa
                  > psy i
                  > > kota których nie da się ani zamknąć ani uciszyć" w domyśle "tak m
                  > am jak
                  > > chcesz to przychodź".

                  >
                  > Rzecz w tym, że osoba A. WIEDZIAŁA o tym, ze B. ma w domu kota, natomias
                  > t osoba B. NIE WIEDZIAŁA, że osoba A. nie znosi kotów.

                  Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie odpowiedziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.
                  • matylda1001 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:41
                    urko70 napisał:

                    >czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.<

                    Upilnować kota? a po co? Kot to mądry zwierzak. Nie podejdzie do człowieka, od którego instynktownie wyczuwa wrogość. Moja Matylda (użyczyła mi swojego imienia) przedwczoraj skończyła 16 lat. Gdybym wcześnie baczniej obserwowała jej zachowanie przy gościach, to oszczędziłabym sobie kilku rozczarowań.
                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 27.01.14, 10:45
                      matylda1001 napisała:

                      > >czy gość wiedział, ze nie da suię kota upilnować / odseparować.<
                      >
                      > Upilnować kota? a po co?

                      Ileż to razy widziałem obrazek typu idzie dorosły z dzieckiem, podbiega pies, dziecko się przestrasza, chowa za dorosłego, dorosły też się denerwuje bo widzi nieznanego psa, bo dziecko się zdenerwowało, podchodzi uśmiechnięty właściciel psa i oznajmia spokojnie "on nie gryzie..., nie ma po co go trzymać na smyczy"

                      A skąd to dziecko, ten dorosły mieli to wiedzieć?
                      • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 03:06
                        > Ileż to razy widziałem obrazek typu idzie dorosły z dzieckiem, podbiega pies, d
                        > ziecko się przestrasza, chowa za dorosłego, dorosły też się denerwuje bo widzi
                        > nieznanego psa, bo dziecko się zdenerwowało, podchodzi uśmiechnięty właściciel
                        > psa i oznajmia spokojnie "on nie gryzie..., nie ma po co go trzymać na smyczy"
                        >
                        > A skąd to dziecko, ten dorosły mieli to wiedzieć?

                        Co z tego?
                        W wątku mowa o kocie, nie o psie.
                        Kot śpi lub przechodzi z pokoju do pokoju, a nie skacze ani nie atakuje.
                        W swoim domu, nie na ulicy.
                        Ewentualne zagryzienie grozi nie przypadkowemu dziecku, tylko niekulturalnemu gościowi świadomemu, gdzie wybrał się z wizytą.

                        Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań, o samochodach rozdawanych na Placu Czerwonym.
                        • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 10:06
                          m_incubo napisała:

                          > Co z tego?
                          > W wątku mowa o kocie, nie o psie.
                          > Kot śpi lub przechodzi z pokoju do pokoju, a nie skacze ani nie atakuje.
                          > W swoim domu, nie na ulicy.
                          > Ewentualne zagryzienie grozi nie przypadkowemu dziecku, tylko niekulturalnemu g
                          > ościowi świadomemu, gdzie wybrał się z wizytą.

                          To z tego, że argument "po co?" jest bardzo wygodny dla jednej strony i może być bardzo niewygodny dla drugiej strony.
                          Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i ściągnąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie załatwione, o rajstopach i skórze nie wspomnę.
                          Niekulturalny bo nie chciał fatygować gospodarza na inne miejsce. OK


                          > Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań, o samochodach rozdawanych
                          > na Placu Czerwonym.

                          Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma istotne znaczenie.
                          • kora3 A słoń znajomych :) 28.01.14, 10:39
                            każdego gościa łapie trąbą i podrzuca a potem łapie uszami smile

                            Podajesz jakiś nieistotny przykład z kotem znajomej, który to przykład ma się do opisanej historii jak widły do pewnej części ciała, która zaczyna się tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę smile

                            Kot Twej znajomej może i ludziom palce obgryzać, albo sikać gościom po płaszczach. Tylko, ze my piszemy tu o sytuacji, kiedy kot NIC nie robił gościowi, ba nawet na niego uwagi nie zwracał. więc daruj sobie koleją opowieść o kotach kolejnych ludzi, którzy pazurami robią gościom niebotyczną krzywdęsmile

                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • urko70 Re: A słoń znajomych :) 28.01.14, 11:02
                              kora3 napisała:

                              > każdego gościa łapie trąbą i podrzuca a potem łapie uszami smile

                              Jeśli zrobił Ci jakąś krzywdę tym podrzucaniem, być może coś nadwyrężył
                              i teraz masz kłopot to pretensje do swoich znajomych. smile


                              > Podajesz jakiś nieistotny przykład z kotem znajomej, który to przykład ma się d
                              > o opisanej historii jak widły do pewnej części ciała, która zaczyna się tam, gd
                              > zie plecy tracą swą szlachetną nazwę smile

                              Ma się do wypowiedzi do której się odnosiłem.

                              > Korcia
                              > "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm n
                              > ieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"

                              Skoro piszesz to w treści wiadomości to piszesz to do mnie,
                              ja tylko krótko: nic z tego Korciu smile
                              • kora3 Tonący w braku sensu swuch argumentów :) 28.01.14, 11:24
                                jak widać i" brzytwy" się chwytaszsmile
                                • urko70 Re: Tonący w braku sensu swuch argumentów :) 28.01.14, 12:09
                                  kora3 napisała:

                                  > jak widać i" brzytwy" się chwytaszsmile

                                  Pytanie tylko czy brzytwą są:
                                  a. Twoje słowa o słoniu czy moje odniesienie się do nich?
                                  b. Twoje słowa o drodze do serca faceta, czy moja odpowiedź na nie?
                                  c. Twoja sugestia, ze moja wypowiedź odnosi się do startera czy moja
                                  informacja do czego się odnosiły?

                                  Czyli czy Ty możesz żartować czy robić błędy, a ja nie mogę się do nich
                                  odnosić bez posądzenie o "brzytwę" ?
                                  • kora3 tak, tak , tak :) masz zawsze rację nt 28.01.14, 12:17

                                    • urko70 Re: tak, tak , tak :) masz zawsze rację nt 28.01.14, 13:22
                                      kora3 napisała:

                                      >

                                      "unikanie odpowiedzi z jednoczesnymi (lichymi, fakt) próbami zdyskredytowania
                                      rozmówcy, nie swaidcza o przywiązaniu do zasad SV"
                          • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 20:06
                            > Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i ściąg
                            > nąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie załatwione
                            > , o rajstopach i skórze nie wspomnę.

                            Powtarzam - CO Z TEGO?
                            Proponuję, byś założył osobny wątek o kocie twojej znajomej. W tym wątku mówimy o innej znajomej i innym kocie.

                            > Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma istotne zna
                            > czenie.

                            Otóż to. Wynajdujesz nieustannie "prawie" analogiczne sytuacje.
                            A to czyjś kot obdziera gości ze skóry, a to czyjś pies budzi panikę wśród dzieci na ulicy, a to czyjeś dzieci bez umiaru pożerają słodycze, co tak się ma do wątku i sytuacji w nim opisanej, jak również do samego kota, jak pięść do nosa.
                            Należy trzymać się faktów, a te są podane w pierwszym poście, powtórzone czy uzupełnione w kilku/kilkunastu kolejnych.
                            Nie ma absolutnie potrzeby dopowiadania sobie z uporem maniaka tego, czego tam nie ma, zwłaszcza że autorka stanowczo prostuje wszystkie błędne spekulacje.
                            Taki strumień świadomości może i nabija posty w wątku, ale nie wnosi nic do tematu, utrudnia rozmowę i sprawia, że trudno takiego dyskutanta brać poważnie, bo to podpada wręcz pod niewyszukany i kiepski, ale jednak trolling.
                            Prowadzenie dyskusji z poszanowaniem rozmówców też jest sztuką, nie ma nic na ten temat w podręczniku S-V?

                            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:21
                              m_incubo napisała:

                              > > Kot znajomej uwielbia oprzeć się miękkimi poduszkami o kolano, naprężyć i
                              > ściąg
                              > > nąć swoje łapki z kolana w dół wyciągając przy tym pazurki - spodnie zała
                              > twione
                              > > , o rajstopach i skórze nie wspomnę.
                              >
                              > Powtarzam - CO Z TEGO?

                              To, że Twoje wtrącenie "W wątku mowa o kocie, nie o psie. " nie ma sensu
                              bo tak samo nieprzywidywalnie dla obcego zachowują się psy jak i koty.


                              > > Tak w powszechnie znanej reklamie jak i w tym przypadku "prawie" ma
                              > > istotne znaczenie.
                              >
                              > Otóż to.

                              Cieszę się, że zrozumiałeś nietrafność swoich słów:
                              "Twój przykład to prawie jak historia z Radia Erewań,"


                              > Należy trzymać się faktów, a te są podane w pierwszym poście, powtórzone czy uz
                              > upełnione w kilku/kilkunastu kolejnych.

                              Jak masz problem z nadążaniem za zmianami w dyskusji to czytaj uważniej może wolniej.
                              • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 20:47
                                > To, że Twoje wtrącenie "W wątku mowa o kocie, nie o psie. " nie ma sensu
                                > bo tak samo nieprzywidywalnie dla obcego zachowują się psy jak i koty.

                                Kot z wątku zachowywał się całkowicie przewidywalnie - kimał.
                                Nieprzewidywalnie i do tego bezczelnie, a więc i niekulturalnie, zachował się gość A, obcesowo żądając od progu ekstradycji kota.
                                Naprawdę wierzę, że bardziej identyfikujesz się z nieprzewidywalnymi i nieadekwatnymi do sytuacji zachowaniami, bo i udowadniasz to w każdym swoim poście.
                                Ale mimo to - nie fantazjuj, trzymaj się tematu.

                                > Cieszę się, że zrozumiałeś nietrafność swoich słów:
                                Słabo, spróbuj jeszcze raz.

                                > Jak masz problem z nadążaniem za zmianami w dyskusji to czytaj uważniej może wo
                                > lniej.

                                To w gruncie rzeczy świetna rada, nie rozumiem więc dlaczego nie zastosujesz jej w pierwszej kolejności do siebie? smile
                                Zadałam pytanie w poprzednim poście, potrafisz na nie odpowiedzieć?
                                Sam dopominasz się namolnie po kilkanaście razy o odpowiedzi na swoje pytania, więc wierzę głęboko, że i ja otrzymam odpowiedź na moje.
                                Zakładam na wyrost- i na twoją korzyść - że odpowiadanie na proste pytania i trzymanie się z grubsza wątku cię nie przerasta, a to całe niedorzeczne bicie piany w twoim wykonaniu to tylko dla sportu.
                                • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 09:06
                                  m_incubo napisała:

                                  > > To, że Twoje wtrącenie "W wątku mowa o kocie, nie o psie. " nie ma sensu
                                  > > bo tak samo nieprzywidywalnie dla obcego zachowują się psy jak i koty.
                                  >
                                  > Kot z wątku zachowywał się całkowicie przewidywalnie - kimał.

                                  Pogubiłaś się w chronologii zdarzeń.
                                  • m_incubo Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 05.02.14, 00:37
                                    Bynajmniej. Czy ty masz jakieś poważne problemy z czytaniem? Bo samo pisanie jeszcze w miarę ci idzie.
                                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 06.02.14, 09:48
                                      m_incubo napisała:

                                      > Bynajmniej.

                                      Ależ owszem.

                                      > Czy ty masz jakieś poważne problemy z czytaniem?

                                      Wypowiedzi w oderwaniu od kontekstu to czasami i owszem.
                      • porazostatni Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 03:53
                        I widuje w parku sceny histeryczne. Leci jak pies, a w samym kierunku zmierza matka z dzieckiem. Już kobita dzieciaka na ręce, z wzrokiem obłędnym odsuwa, a pies nawet nie spojrzał i pognał dalej. Znowu histeryków, gdzie to pies idzie spokojnie na smyczy, a tu przechodzący obok podnosi wrzask: Weź pan tego psa.
                        • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 09:58
                          porazostatni napisała:

                          > I widuje w parku sceny histeryczne. Leci jak pies, a w samym kierunku zmierza m
                          > atka z dzieckiem. Już kobita dzieciaka na ręce, z wzrokiem obłędnym odsuwa, a p
                          > ies nawet nie spojrzał i pognał dalej. Znowu histeryków, gdzie to pies idzie sp
                          > okojnie na smyczy, a tu przechodzący obok podnosi wrzask: Weź pan tego psa.

                          A gdyby spojrzał i skoczył na dziecko lub choćby głośno je obszczekał to byłoby za późno.
                        • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 10:23
                          Histeryczne??? Chyba prewencyjne. Skoro właścicielowi psa nie starcza wyobraźni, kiedy puszcza luzem w parku wielkie "bydlę", to dobrze chociaż, że jakaś matka myśli za niego i reaguje zanim psu jednak przyjdzie ochota zainteresować się dzieckiem. Nawet zachowania człowieka nie da się w 100% przewidzieć, a co dopiero zwierzaka...
                          • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 19:04
                            majaa napisała:

                            > Histeryczne??? Chyba prewencyjne. Skoro właścicielowi psa nie starcza wyobraźni
                            > , kiedy puszcza luzem w parku wielkie "bydlę", to dobrze chociaż, że jakaś matk
                            > a myśli za niego i reaguje zanim psu jednak przyjdzie ochota zainteresować się
                            > dzieckiem. Nawet zachowania człowieka nie da się w 100% przewidzieć, a co dopie
                            > ro zwierzaka...
                            dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gdzie piesmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziejowi jak jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil
                            • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 28.01.14, 20:24
                              jacek226315 napisał:

                              >> dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies bez powodu n
                              > ie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gdzie pi
                              > esmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziejowi ja
                              > k jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil

                              Dziwne to jest Twoje podejście do kwestii spuszczania dużych, silnych psów ze smyczy w miejscu, gdzie spacerują i bawią się małe dzieci. Rozumiem, że nie miałbyś nic przeciwko, gdyby to Twojego malucha przewrócił jakiś rozpędzony pies, no przecież on pewnie chce się tylko pobawić... Ciekawe, czy po takim incydencie maluch przepadałby za pieskami.
                              • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:30
                                majaa napisała:

                                > jacek226315 napisał:
                                >
                                > >> dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.Pies b
                                > ez powodu n
                                > > ie ugryzie,a czlowiek bez powodu niz w plecy wsadzi. Psow boi sie wies,gd
                                > zie pi
                                > > esmnusi duzo szczekac byc na lancuchu(ciekawe co taki pies zrobi zlodziej
                                > owi ja
                                > > k jest uwiazany)a bron boze by sie z dziecmi bawil
                                >
                                > Dziwne to jest Twoje podejście do kwestii spuszczania dużych, silnych psów ze s
                                > myczy w miejscu, gdzie spacerują i bawią się małe dzieci. Rozumiem, że nie miał
                                > byś nic przeciwko, gdyby to Twojego malucha przewrócił jakiś rozpędzony pies, n
                                > o przecież on pewnie chce się tylko pobawić... Ciekawe, czy po takim incydencie
                                > maluch przepadałby za pieskami.
                                LolaBoga jak bylem malym brzdacem bylo pelno psow bezdomnych i bezpanskich i jakos nikomu nic nie zrobily. Teraz jakies pokolenie delikatne rosnie,ato Jasiu nie biegaj bo sie spocisz albo ,jak bedziesz nie grzeczny to cie pies ugryzie. Ja jak bylem maly draznilem sie z psem chcialem mu zabrac kosc to jeszcze od taty dostalem w tylek ,a dzisiaj gowniarz podlecial do mojej bokserki i zaczal ja po grzbiecie walic a mamunia usmiechnieta od ucha do ucha zdziwila sie bardzo kiedy jej zwrocilem uwage. Mieszkam pol roku w Warszawie/ pol roku za granica/ przy lesie bielanskim,widzialem jak mamusia karmila dziki ktore byly za ogrodzeniem ,ciekawym co by zrobila jakby nagle plot zniknal.No ale to dziecku trzeba pokazac
                                • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 14:03
                                  Bezpańskie psy to na ogół starają się nie wchodzić człowiekowi w drogę. Bardziej chętne do kontaktu są jednak psy "domowe", spuszczone ze smyczy, żeby sobie pohasały. A jeśli o Ciebie chodzi, to pewnie dlatego dostałeś w tyłek, żebyś zapamiętał, że psa nie należy w ten sposób drażnić, bo rzeczywiście może "capnąć". Podobnie, jak nie należy psa "walić po grzbiecie", nawet jak się (chwilowo) daje. Ale mam nadzieję, że nie chcesz przez to wszystko powiedzieć, że to małe dzieci są bardziej niebezpieczne dla obcych psów niż odwrotnie.
                                  • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 15:00
                                    majaa napisała:

                                    > Bezpańskie psy to na ogół starają się nie wchodzić człowiekowi w drogę. Bardzi
                                    > ej chętne do kontaktu są jednak psy "domowe", spuszczone ze smyczy, żeby sobie
                                    > pohasały. A jeśli o Ciebie chodzi, to pewnie dlatego dostałeś w tyłek, żebyś za
                                    > pamiętał, że psa nie należy w ten sposób drażnić, bo rzeczywiście może "capnąć"
                                    > . Podobnie, jak nie należy psa "walić po grzbiecie", nawet jak się (chwilowo) d
                                    > aje. Ale mam nadzieję, że nie chcesz przez to wszystko powiedzieć, że to małe d
                                    > zieci są bardziej niebezpieczne dla obcych psów niż odwrotnie.
                                    Nie ,chce przez to powiedziec,ze by nie panikowac. Ciekawe czy taki co ma fobie i sie psa boi to bedzie sie bal jak go(ja) lawina przysypie. Kiedys policjant mi powiedzial,pies dobrym ludziom nic nie zrobi.Ja bardziej boje sie ludzi,bo jak zaznaczylem pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu noz w plecy wsadzi.Osobiscie wolalbym byc pogryziony anizeli povzuc noz w sercu.Na pogryzienie jest lekarstwo,a noz w sercu to raczej powitanie na drugi swiat
                                    • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 21:06
                                      jacek226315 napisał:

                                      > Nie ,chce przez to powiedziec,ze by nie panikowac. Ciekawe czy taki co ma fobie
                                      > i sie psa boi to bedzie sie bal jak go(ja) lawina przysypie.

                                      Zapobieganie realnemu zagrożeniu w postaci rozpędzonego psa, który może przewrócić i wystraszyć dziecko to nie jest fobia. Ale takie zdarzenie może do fobii doprowadzić, i owszem.


                                      Kiedys policjant
                                      > mi powiedzial,pies dobrym ludziom nic nie zrobi.Ja bardziej boje sie ludzi,bo j
                                      > ak zaznaczylem pies bez powodu nie ugryzie,a czlowiek bez powodu noz w plecy ws
                                      > adzi.Osobiscie wolalbym byc pogryziony anizeli povzuc noz w sercu.Na pogryzieni
                                      > e jest lekarstwo,a noz w sercu to raczej powitanie na drugi swiat

                                      Pytanie tylko, jakie zachowanie konkretny pies uzna za wystarczający powód do ugryzieniawink Bo psy też są różne, jak ludzie. A małe dziecko może sprowokować psa zupełnie nieświadomie, bez żadnej złej woli.
                                      • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 08:58
                                        a wiesz mnie bardziej od pedzacego psa,przeszkadza rozwydrzony bachor ganiajacy samopas po galeri handlowej a zwroc takiemu uwage.
                                        • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 09:35
                                          Ale my tu mówiliśmy o bezpieczeństwie, a nie o Twoich czy moich preferencjach. Ten "rozwydrzony bachor", jak byłeś uprzejmy określić małe dziecko, krzywdy nikomu raczej nie zrobi, najwyżej sobie.
                                          • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 12:03
                                            majaa napisała:

                                            > Ale my tu mówiliśmy o bezpieczeństwie, a nie o Twoich czy moich preferencjach.
                                            > Ten "rozwydrzony bachor", jak byłeś uprzejmy określić małe dziecko, krzywdy nik
                                            > omu raczej nie zrobi, najwyżej sobie.
                                            a skad wiesz,ze nie zrobi? Co do meritum to dlaczego tak jak w Stanach gdzie jest obowiazek trzymania psa na smyczy,prawie w kazdym parku jest wydzielone miejsce dla psow,gdzie moga swobodnie sie wychasac,bo pies musi sie wybiegac taka jest jego natura,nie mozna go trzymac 24godz.na uwiezi bo zdziczeje,gdyby Ciebie trzymano na uwiezi tez bys zdziczala. no ale w tym prawie 100% katolickim kraju zwierzeta sie traktuje jako niepotrzebny balast. W cywilizowanym kraju za znecanie sie nad zwierzeciem zamkneli by Cie do wiezienia,tak jak za znecanie sie nd czlowiekiem,a w Polsce to jest mala szkodliwosc. Tak jak pewny sedzia w Glogowie uzasadnil swoj uniewinniajacy werdykt kiedy z drugiego pietra wyrzucono psa, bo jak stwierdzil gdyby go wyrzucono z dzieciatego. Czlowiek po studiach na stanowisku i mentalnosc gorsza niz Murzyna bo i Murzyn psa nie skrzywdzi.Zwierze jest w wielu wypadkach lepsze od ludzi.Ale przeciez kazdy kiedys byl dzieckiem,a teraz dzieci sie nie wychowuje tylko chowa.Widac to w tramwaju,autobusie,gdzie bachory siedza,starsi stoja a przy dzieciaku siedzacym stoi rodzic i patrzy w okno i udaje ,ze Warszawe zwiedza.Ja sobie nie wyodrazam,zeby moje dziecko siedzialo a ja stal.Juz doszlo do tego,ze babcie stoja a wnuki siedza. A zwroc takim uwage .
                                            • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 30.01.14, 13:36
                                              jacek226315 napisał:

                                              > a skad wiesz,ze nie zrobi? Co do meritum to dlaczego tak jak w Stanach gdzie je
                                              > st obowiazek trzymania psa na smyczy,prawie w kazdym parku jest wydzielone miej
                                              > sce dla psow,gdzie moga swobodnie sie wychasac,bo pies musi sie wybiegac taka j
                                              > est jego natura,nie mozna go trzymac 24godz.na uwiezi bo zdziczeje,gdyby Ciebie
                                              > trzymano na uwiezi tez bys zdziczala. no ale w tym prawie 100% katolickim kraj
                                              > u zwierzeta sie traktuje jako niepotrzebny balast.

                                              Doskonale rozumiem, że pies musi się wybiegać i póki biega po wydzielonym miejscu, to nie mam nic przeciwko. Ja mówię o sytuacji, w której właściciel psa nie liczy się z otoczeniem i puszcza 50-kilowego pupila gdzie popadnie. Bezmyślność i brak wyobraźni jest niezależna od światopoglądu, więc zupełnie nie rozumiem, po co mieszasz do tego katolicyzm.

                                              W cywilizowanym kraju za zne
                                              > canie sie nad zwierzeciem zamkneli by Cie do wiezienia,tak jak za znecanie sie
                                              > nd czlowiekiem,a w Polsce to jest mala szkodliwosc. Tak jak pewny sedzia w Glo
                                              > gowie uzasadnil swoj uniewinniajacy werdykt kiedy z drugiego pietra wyrzucono p
                                              > sa, bo jak stwierdzil gdyby go wyrzucono z dzieciatego. Czlowiek po studiach na
                                              > stanowisku i mentalnosc gorsza niz Murzyna bo i Murzyn psa nie skrzywdzi.

                                              Widzę, że nie tylko katolicy Ci przeszkadzają. Jesteś też rasistą?

                                              Zwier
                                              > ze jest w wielu wypadkach lepsze od ludzi. Ale przeciez kazdy kiedys byl dziecki
                                              > em,a teraz dzieci sie nie wychowuje tylko chowa.Widac to w tramwaju,autobusie,g
                                              > dzie bachory siedza,starsi stoja a przy dzieciaku siedzacym stoi rodzic i patrz
                                              > y w okno i udaje ,ze Warszawe zwiedza.Ja sobie nie wyodrazam,zeby moje dziecko
                                              > siedzialo a ja stal.Juz doszlo do tego,ze babcie stoja a wnuki siedza. A zwroc
                                              > takim uwage .

                                              Widzę, że generalnie ludzie Ci przeszkadzają i widzisz tylko ich wady. To musi być przykre i męczące.
                            • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:30
                              jacek226315 napisał:

                              > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.

                              O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?


                              > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]

                              Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może będzie tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarczający powód.

                              > Psow boi sie wies, [...]

                              Miastowe to się nie boją?
                              • jacek226315 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 29.01.14, 12:33
                                urko70 napisał:

                                > jacek226315 napisał:
                                >
                                > > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.
                                >
                                > O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?
                                >
                                >
                                > > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]
                                >
                                > Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może będzie
                                > tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarczający p
                                > owód.
                                >
                                > > Psow boi sie wies, [...]
                                >
                                > Miastowe to się nie boją?
                                >
                                a od tego jestes matka czy ojcem bys wytlumaczyl(a) to dzieciakowi
                                • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 09:11
                                  jacek226315 napisał:

                                  > > > dziwne ,ze ci wszyscy co sie tak psow boja,nie boja sie ludzi.
                                  > >
                                  > > O! A gdzie opublikowana badania o tym, że ci wszyscy nie boją się ludzi?
                                  > >
                                  > >
                                  > > > Pies bez powodu nie ugryzie, [...]
                                  > >
                                  > > Wytłumacz 3-5 latkowi żeby nie szedł przez park z patykiem, bo byc może b
                                  > ędzie
                                  > > tu biegał pies dla którego trzymanie i wymachiwanie patykiem to wystarcza
                                  > jący p
                                  > > owód.
                                  > >
                                  > > > Psow boi sie wies, [...]
                                  > >
                                  > > Miastowe to się nie boją?
                                  > >
                                  > a od tego jestes matka czy ojcem bys wytlumaczyl(a) to dzieciakowi

                                  Ja mam tłumaczyć gdzie są badania dowodzące, że ww "wszyscy" nie boją się ludzi?
                                  A może każdy rodzic ma zabraniać dziecku iść przez park czy przez łąkę/trawnik w parku bez patyka, bez gałązki, zeby dziecko nie machało nią bawiąc się na trawniku bo może żeby tez nie biegało i nie skakało ...
                                  • majaa Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 10:34
                                    No chyba na to wyglądawink Niektórzy niestety najwyraźniej przedkładają psy (a może w ogóle zwierzęta) i ich potrzeby ponad ludziuncertain
                                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 31.01.14, 12:48
                                      majaa napisała:

                                      > No chyba na to wyglądawink Niektórzy niestety najwyraźniej przedkładają psy (a mo
                                      > że w ogóle zwierzęta) i ich potrzeby ponad ludziuncertain

                                      No, no.. zwierzę też człowiek smile
                                      Albo zwierzęta (przedkładają), albo raczej wygodę, niefrasobliwość, brak umieętności właścicieli psów
                  • kora3 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 24.01.14, 16:57
                    urko70
                    >
                    > Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.
                    >


                    Ale ja nic nie pisałam o wsadzaniu do klatki gościa

                    >
                    > Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.

                    Dlaczego? Czy gdybym ja gnębiona przez gościa ws. zasłon zdjęła je to zobaczyłoby, ze gość dobrze robił? Nie. To znaczyłoby, ze chciałam mieć spokójsmile u jestem mało asertywna

                    >
                    >
                    > Ty bardzo dużo wiesz nt danej sytuacji ale jak pytam o konkrety to zasłaniasz
                    > się, że to nie Ty to zawsze jakiś Twój parafianin czy osoba A.


                    ale skad ja wiem DLACZEGO ta osoba A tak ma, Urko? Ja tak nie mam - uwielbiam koty smile

                    > Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                    > Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkania?


                    Z relacji osoby A wynika, ze NIE.
                    >
                    > Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie odpowied
                    > ziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział, ze n
                    > ie da suię kota upilnować / odseparować.



                    tego kota nie trzeba pilnowaćsmile a do do możliwości separowania - nie wiem ile ta osoba wie o kotach> każdy kto cos wie, to wie, ze źle znoszą trzymanie w pojemniku, nie lubią zamkniętych pomieszczeń i potrafią z reguły otwierać zwyczajne klamki.

                    Odpowiedziałam co wiem smile a teraz ja zapytam - nie sadzisz, ze ktoś mający takie ograniczenia i wiedzący, ze w domu, do którego chce isć jest kot powinien sam o swoich ograniczeniach wspomnieć i zapytać, czy w związku z nimi jest możliwość separowania się od kota?
                    Przeciez na logikę: B wie, ze A wie, iż on ma kota w domu. A proponuje spotkanie u B. B ma prawo wnosic z tego, że A nie jest na kota uczulona, ani kot, który standardowo ledwie dostrzega obecnośc gości nie będzie jej przeszkadzał.
                    Naprawde nawet ludzie nie lubiący klotów. czy psów zwykle nie mają az takiego parcia na to, żeby były one w oddzielnym pomieszczeniu. Najczesciej wystarcza im, że zwierzę ich kolokwialnie mówiąc nie zaczepia.
                    To nie B mający kota ma jakieś niesamowite "warunki" o których winiem uprzedzić gościa, a to wąłsnie A ma taki dość niecodzienny "warunek" w postaci swej niechęci do tego stopnia. Nie sądzisz?
                    >
                    • urko70 Re: Osobliwe pojmowanie szabunku 27.01.14, 10:29
                      kora3 napisała:

                      > > Ja się odniosłem pełnym zdaniem, o co ty tu pytasz to nie wiem.
                      >
                      > Ale ja nic nie pisałam o wsadzaniu do klatki gościa

                      Ale odniosłaś się do wypowiedzi związanej z tym wsadzaniem.


                      > > Sama widzisz, ze przykład z zasłonami był niezbyt trafiony.
                      >
                      > Dlaczego?

                      Dlatego, że gospodarz jednak próbwał.


                      > ale skad ja wiem DLACZEGO ta osoba A tak ma, Urko?

                      Tylko Ty wiesz co i skąd wiesz.


                      > > Ciężko się dyskutuje w ten sposób.
                      > > Wprost: kot nic nie robił gościowi ani na początku ani w trakcie spotkani
                      > a?

                      >
                      > Z relacji osoby A wynika, ze NIE.

                      Czyli prawdopodobną jest fobia gościa.
                      Czy nieuwzględnianie fobii gościa jest zgodne czy niezgodne z sv?


                      > > Powtarzasz po raz "setny" o wiedzy posiadania kota, za to ani razu nie
                      > odpowied
                      > > ziałaś (przynajmniej jeszcze nie zauważylem" na pytanie czy gość wiedział
                      > , ze n
                      > > ie da suię kota upilnować / odseparować.

                      >
                      > tego kota nie trzeba pilnowaćsmile

                      To nadal nie jest odpowiedzią na postawione pytanie.


                      > a do do możliwości separowania - nie wiem ile t
                      > a osoba wie o kotach> każdy kto cos wie, to wie, ze źle znoszą trzymanie w
                      > pojemniku, nie lubią zamkniętych pomieszczeń i potrafią z reguły otwierać zwycz
                      > ajne klamki.

                      Dziesiątki razy kot był zamykany w osobnym pomieszczeniu, kładł się spać i spał.
                      Ani razy nie wyszedł z pokoju. To moja wiedza z ok 10lat.


                      > Odpowiedziałam co wiem smile a teraz ja zapytam - nie sadzisz, ze ktoś mający taki
                      > e ograniczenia i wiedzący, ze w domu, do którego chce isć jest kot powinien sam
                      > o swoich ograniczeniach wspomnieć i zapytać, czy w związku z nimi jest możliwo
                      > ść separowania się od kota?

                      I do tego służy właśnie SV jako wyznacznik pewnych standardów zachowania.
                      Sądzę, że gość przyjął za oczywiste, że właściciel kota ma realny wpływ na to
                      co się dzieje w jego domu, a gospodarz przyjął za oczywiste, że jego kot nie
                      może nikomu przeszkadzać.
                      I teraz pytanie co mówi SV nt uwzględniania fobii gościa?


                      > To nie B mający kota ma jakieś niesamowite "warunki" o których winiem uprzedzić
                      > gościa, a to wąłsnie A ma taki dość niecodzienny "warunek" w postaci swej niec
                      > hęci do tego stopnia. Nie sądzisz?

                      Wobec zasugerowanej w ciągu ostatnich wątków fobii gościa, uważam, że obie strony powinny przed spotkaniem powiedzieć o "braku możliwości odseparowania kota" oraz " fobii na pkt kotów".
      • kora3 Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 13:03
        urko70 napisał:
        >
        > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
        > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie
        > zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym nie wie
        > dzieć.


        GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje, gdzie, że ów kot narzucał się osobie A?
        Czytając post założycielski mogłeś sobie przeczytać, że osoba A zaraz po wejściu , na "dzień dobry" stwierdziła, ze ona nie lubi kotów i chce, żeby kot nie przebywał z nią w jednym pomieszczeniu.
        >
        > Jak informuje, czy to forma uprzejmej prośby czy to forma polecenia?

        Nie była to prośba tylko INFORMACJA + żądanie. Prośbę moznaby pojąć ze strony osoby, która NIE WIEDZIAŁA, że B. ma kota, gdy decydowała, że to właśnie u B. się spotkają. Ta osoba o tym wiedziała! Miałą wybór - mogli się spotkać gdzie indziej. Najwyraźniej osoba A założyła sobie, ze samej jej się nie chce B. podejmować, wydać na swoją kawe w kawiarni też jej się nie chce, a B. jest zobowiązana nie tylko rozwiązać jej sprawę, ale jeszcze dreczyć swego kota smile
        Zaiste bardzo kulturalna osoba

        > Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to całkowicie wykonalne:
        > zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota powinien posiadać,

        Napisałam Ci - kilkugodzinne trzymanie kota w klatce bez potrzeby jest dręczeniem go.
        Natomiast co do powinności posiadania klatki w ogólesmile - wolne żarty, Urko.
        Owszem - PRZEWOŻĄCY kota komunikacją publiczną POWINIEN przewozić go w klatce.
        Ale nie ma żadnych wymogów posiadania takiej klatki w domu, ani na własnośćsmile

        zamknięcie w inny
        > m pomieszczeniu.


        Większosc kotów umie sobie otworzyć drzwi zamknięte na zwyczajną klamkę. Uprzedzając - właściciel kota nie ma obowiązku montowania sobie klamek "niezwykłych" czy zamków.

        >
        > "Żądania" piszesz, ja nie wiem jak było ale pachnie mi to już podjętą przez Cie
        > bie decyzją kto jest winny a kto nie winny.


        Oczywiście smile dla mnie osoba, która:
        a) sama idzie domu, gdzie jest kot, a nie chce z kotem przebywać
        b) domaga się usunięcia kota bez przyczyny - ot tak, bo nie lubi, a nie ze kot jej cos robi, albo jest uczulona
        c) jest opryskliwa dla gospodarza, który poświecił jej czas i udostępnił swoje mieszkanie, choć to ona miała doń interes
        d) obmawia teraz gospodarza do innych ludzi

        jest sama sobie WINNA u sama sobie wystawia świadectwo o swej kulturze.
        >

        > Moim zdaniem istotnym jest czy gość wiedział, że gospodarz nie umie upilnować s
        > wojego kota. Mam nadzieję, że udzielisz odpowiedzi na ww pytanie.


        Udzieliłam ci już, a Ty pomimo podania szczegółów na samym początku starasz się wpierać, że kot B. narzucał się osobie A. Otóż nie miało to miejsca. A na wstępie powiedziała, że nie lubi kotów i nie chce być z kotem w jednym pomieszczeniu.
        Ja u B. bywam i jego kota znamsmile Jest to kot dorosły, zupełnie normalny. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek absorbował sobą osoby przebywające u B. - czy to solo, czy w większym składzie. Koty, szczególnie dorosłe, nie są standardowo b. towarzyskie - jak pisałam, ten kot nie jest wyjątkiem, jego zachowanie jest TYPOWE.

        > Gdyby gość o tym wiedział można by powiedzieć: skoro wiesz to po co się tam pch
        > asz co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy gospodarza.


        Ale Z CZEGO nie tłumaczy? Kot niczego nie robił osobie A. Kot chciał leżeć sobie na SWOIM miejscu i tyle.
        >
        • majaa Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 13:44
          kora3 napisała:

          > urko70 napisał:
          > >
          > > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwi
          > erzęciem?
          > > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że ni
          > e umie
          > > zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym n
          > ie wie
          > > dzieć.


          Miła Koro, też uważam, że to dość istotna kwestia. Wydaje mi się, że generalnie gości (nawet takich, którzy lubią zwierzęta) nie powinno się absorbować swoim domowym zwierzątkiem, czy mu na to pozwalać. Jak gość będzie miał ochotę na taki kontakt, to sam spyta o możliwość. Argument, że kot przecież jest u siebie można de facto zrozumieć "jest ważniejszy i z twojego powodu, miły gościu, nie zamierzam mu narzucać żadnej dyscypliny".

          Oczywiście nie oznacza to, że gość ma prawo być niegrzeczny i wysuwać wobec gospodarza jakieś żądania. Wszystko można załatwić w sposób cywilizowany, uważamsmile

          • kora3 Miła Matyldo 24.01.14, 14:01
            Dokładnie opisałam sytuację podając szczegóły. Osoba A. od progu poinformowała, ze nie lubi kotów i chce, aby podczas jej bytności kot nie był z nią w jednym pomieszczeniu. To, z tak było potwierdza zarówno osoba A. jak i osoba B.
            NIE ZASZŁO tu zatem cos takiego, że w zasadzie kot A. nie przeszkadzałby, tylko jej się naprzykrzał.
            Jak również napisałam w 1 poście kot B. jest zwyczajnym kotem o standardowym zachowaniu typowym dla tych zwierzaków, a zatem jako dorosły wykastrowany kocur nie jest on szczególnie towarzyski, co wiem na pewno, bo bywam u B.

            Sugestie, ze B. "nie panuje nad kotem" oraz ze kot pewnie coś A robił sa NICZYM nie poparte.
            • majaa Re: Miła Matyldo 24.01.14, 14:49
              Hej, to ja, majaa, a nie Matyldasmile

              Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw zamykają swojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłaszcza), jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (które mi akurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak najlepiej. Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.
              Rozumiem, że z kotem może być trudniej, bo niekoniecznie przybiegnie na zawołanie, niemniej jednak też są na niego sposoby, tylko trzeba widzieć taką potrzebę i kota nauczyć.
              A jeśli gospodarz jej nie widzi... cóż, trudno się mówi. Albo gość się jakoś z obecnością zwierzątka pogodzi, albo grzecznie poprosi gospodarza o spełnienie swojej prośby. Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze tonem nie znoszącym sprzeciwuwink
              • kora3 Re: Miła Matyldo 24.01.14, 15:13
                majaa napisała:

                > Hej, to ja, majaa, a nie Matyldasmile

                Przepraszam serdecznie za pomyłkę

                >
                > Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw zamykają s
                > wojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłaszcza),
                > jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (które mi a
                > kurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak najlepi
                > ej.


                Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała, ze zamykają z mojego powodu psa. Zrozumialabym, gdyby pies był agresywny, albo miał zwyczaj narzucać się ludziom, ale gdyby tak zrobili podczas mej wizyty, to poprosiłabym o "zejście" z tego zwyczaju wobec mnie.

                Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.

                Biedaczek..

                Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze to
                > nem nie znoszącym sprzeciwuwink


                Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzierży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wszak inny wybor
                • majaa Re: Miła Matyldo 24.01.14, 15:44
                  kora3 napisała:

                  > Przepraszam serdecznie za pomyłkę

                  smile Nic się nie stałosmile

                  > Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała, ze zamykają z mojego
                  > powodu psa. Zrozumialabym, gdyby pies był agresywny, albo miał zwyczaj narzuca
                  > ć się ludziom, ale gdyby tak zrobili podczas mej wizyty, to poprosiłabym o "zej
                  > ście" z tego zwyczaju wobec mnie.

                  Masz do tego prawo, oczywiście. Ja też tak robię, bo lubię psiaki, zwłaszcza sympatyczne i ułożone, tak jak ten ichsmile Zresztą, o ile wiem, to chyba nikt nie wymaga, żeby ten pies cały czas był w innym pokoju. Ale oni i tak zawsze czekają na sygnał od gościa.

                  > Biedaczek..

                  Dlaczego? Żadna krzywda mu się nie dzieje. Jest po prostu dobrze ułożonysmile

                  > Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzie
                  > rży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wsz
                  > ak inny wybor

                  Albo może jeszcze zaznaczyć, że chętnie przyszłaby do B, żeby oszczędzić mu fatygi, tylko ma taką a taką "przypadłość" i jak to rozwiązać. To dałoby B sygnał, że albo coś wymyśli odnośnie kota, albo od razu w tej sytuacji zaproponuje jednak jakieś neutralne miejsce spotkania.
                • urko70 Re: Miła Matyldo 28.01.14, 10:48
                  kora3 napisała:

                  > > Wiesz, Koro, mam znajomych, którzy słysząc dzwonek do drzwi najpierw z
                  > amykają s
                  > > wojego pieska w drugim pokoju zanim te drzwi otworzą. Nawet (a może zwłas
                  > zcza),
                  > > jeśli wizyta jest zapowiedziana i oczekiwana. Takie mają podejście (któr
                  > e mi a
                  > > kurat bardzo się podoba) - ich pies, ich sprawa, a gość ma się czuć jak n
                  > ajlepi
                  > > ej.

                  >
                  > Wiesz, a ja bym się czuła nie najlepiej, gdybym wiedziała,

                  Tylko co z tego(?) czy Twoje odczucia mają jakieś przełożenie na odczucia wielu przeróżnych innych ludzi?


                  > Pies jest oczywiście do tego przyzwyczajony.
                  >
                  > Biedaczek..

                  Nie wiem skąd znasz psa o którym mowa, o ile w ogóle znasz i masz
                  podstawy ocenić czy rzeczywiście jest mu przykro z powodu zamknięcia. Natomiast
                  doświadczenie pokazuje, że zwierzęta dobrze ułożone, czasem wytresowane są radośniejsze
                  niż zwierzęta nad którymi właściciel nie panuje.
                  To samo dotyczy dzieci, dzieci dobrze wychowane -> znające i stosujące ustalone zasady
                  są częściej uśmiechnięte, niż dzieci o których nie można tego powiedzieć.


                  > Z tym, że nie musi tego robić już od samego progu i to jeszcze to
                  > > nem nie znoszącym sprzeciwuwink

                  >
                  > Przede wszystkim miła Maju, to osoba, która wie, ze nie znosi kotów i nie zdzie
                  > rży obecności kota nie powinna proponować spotkania w domu "kiciarza" mając wsz
                  > ak inny wybor

                  To gospodarz zaproponował swój dom, gość tylko się zgodził na ten wybór.
                  No chyba, że coś się zmieniło od rozpoczęcia wątku.
                  Podtrzymuję, bardzo prawdopodobną, moja hipotezę, że gość zrobił to z uwagi na
                  niekłopotanie gospodarza dodatkową fatygą.

                  Tak mi jeszcze przyszło do głowy, ze skoro znają się długo choć luźno,
                  skoro gość miał wiedzę o posiadaniu kota to czemu gospodarz nie miał wiedzy
                  o obawach gościa względem kotów?
                  Czy aby nie umknęły tu jakieś istotne jednak szczegóły?
              • jacek226315 Re: Miła Matyldo 28.01.14, 19:07
                a wiesz majaa,jak chce sie psa nauczyc by nikogo do mieszkania nie wpuszczal,wystarczy pare razy go zamknac w osobnym pokoju kiedy gosc przychodzi,po paru razach kazdy gosc bedzie odbierany jako wrog
                • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 09:42
                  To ciekawe, co mówisz, serio. Może ci moi znajomi chcą swojego pudelka wyszkolić na "strażnika-zabójcę", kto wie...wink
                  • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 12:05
                    majaa napisała:

                    > To ciekawe, co mówisz, serio. Może ci moi znajomi chcą swojego pudelka wyszkoli
                    > ć na "strażnika-zabójcę", kto wie...wink
                    nie wierzysz ,to sa w bibliotece ksiazki,mozna tez poszperac w internecie,a nie byc zlosliwy jak zmija,bo nie tylko Tyt masz ciety jezyk.
                    • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 13:40
                      To był tylko żart. Być może ogólnie jest, jak mówisz, ale akurat do przypadku psa moich znajomych jakoś mi to nie pasuje, tylko tyle. Jesteś przewrażliwiony.
                      • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 14:20
                        majaa napisała:

                        > To był tylko żart. Być może ogólnie jest, jak mówisz, ale akurat do przypadku p
                        > sa moich znajomych jakoś mi to nie pasuje, tylko tyle. Jesteś przewrażliwiony.
                        Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co Ty. By the way,w czym katolik jest lepszy od innych.? Have a nice day, dyskusje tym samym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni
                        • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 14:44
                          jacek226315 napisał:

                          > Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co Ty.

                          To znaczy na jakich?

                          By
                          > the way,w czym katolik jest lepszy od innych.?

                          Nie mam pojęcia. Ja takiej tezy nie stawiałam.

                          Have a nice day, dyskusje tym sa
                          > mym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni

                          Ja również życzę miłego dnia. I zmiany nastawienia do ludzi. Będzie Ci lżej.
                          • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 16:29
                            majaa napisała:

                            > jacek226315 napisał:
                            >
                            > > Przewrazliwiony nie jestem,jestem natomiast uczulony na takich ludzi co T
                            > y.
                            >
                            > To znaczy na jakich?
                            >
                            > By
                            > > the way,w czym katolik jest lepszy od innych.?
                            >
                            > Nie mam pojęcia. Ja takiej tezy nie stawiałam.
                            >
                            > Have a nice day, dyskusje tym sa
                            > > mym zamykam,nie ktorzy sa nieprzemakalni
                            >
                            > Ja również życzę miłego dnia. I zmiany nastawienia do ludzi. Będzie Ci lżej.

                            Oby Tobie bylo tak lekko i dobrze jak mnie. Mam kochajaca i szczesliwa rodzine i du....uzo pieniedzy i sam jestem szczesliwy i rad od obcych nie potrzebuje.
                            • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 18:10
                              jacek226315 napisał:

                              >> Oby Tobie bylo tak lekko i dobrze jak mnie.

                              Jeśli to szczere, to dzięki za dobre słowo.

                              Mam kochajaca i szczesliwa rodzine
                              > i du....uzo pieniedzy i sam jestem szczesliwy i rad od obcych nie potrzebuje.

                              No to super, cieszę się. Czemu więc jesteś tak wrogo nastawiony? Szczęśliwi ludzie są nastawieni pozytywniesmile
                              • jacek226315 Re: Miła Matyldo 30.01.14, 19:07
                                majaa napisała:

                                > jacek226315 napisał:
                                >
                                > >> Oby Tobie bylo tak lekko i dobrze jak mnie.
                                >
                                > Jeśli to szczere, to dzięki za dobre słowo.
                                >
                                > Mam kochajaca i szczesliwa rodzine
                                > > i du....uzo pieniedzy i sam jestem szczesliwy i rad od obcych nie potrzeb
                                > uje.
                                >
                                > No to super, cieszę się. Czemu więc jesteś tak wrogo nastawiony? Szczęśliwi lud
                                > zie są nastawieni pozytywniesmile
                                Wrogo nastawiany do kogo? Prosze czytac ze zrozumieniem,jestem szczesliwy,a jesli tak to jestem frendly,denerwuja mnie tylko cnotliwe kwoki/HAVE A NICE DAY
                                • majaa Re: Miła Matyldo 30.01.14, 19:41
                                  Nie przekonałeś mnie. Naprawdę szczęśliwych i fiendly nie denerwują ludzie mający inne zdanie, a przynajmniej nie do tego stopnia, żeby przypinać im "łatki".

                                  DAY już się dawno skończył. Możesz mi pożyczyć miłego wieczoru, jakiego zresztą się spodziewam.
                                  • jacek226315 Re: Miła Matyldo 31.01.14, 08:40
                                    majaa napisała:

                                    > Nie przekonałeś mnie. Naprawdę szczęśliwych i fiendly nie denerwują ludzie mają
                                    > cy inne zdanie, a przynajmniej nie do tego stopnia, żeby przypinać im "łatki".
                                    >
                                    > DAY już się dawno skończył. Możesz mi pożyczyć miłego wieczoru, jakiego zresztą
                                    > się spodziewam.
                                    Primo nie mam zamiaru nikogo przekonywac, secondo nie moja wina ,ze ktos jest nerwowy,jesli tak to moge polecic psychologa. HAVE A NICE....whatever
                                    • majaa Re: Miła Matyldo 31.01.14, 10:29
                                      Nie "ktoś", tylko Ty. Przecież to Ty pisałeś, że Cię ludzie denerwują, a nawet masz na niektórych uczuleniewink Sam sobie w takim razie udzieliłeś całkiem rozsądnej rady (ja bym tylko jeszcze dorzuciła dermatologa), więc skorzystaj niezwłocznie.
                                      Wszystkiego dobregosmile
                                      • jacek226315 Re: Miła Matyldo 31.01.14, 11:49
                                        majaa napisała:

                                        > Nie "ktoś", tylko Ty. Przecież to Ty pisałeś, że Cię ludzie denerwują, a nawet
                                        > masz na niektórych uczuleniewink Sam sobie w takim razie udzieliłeś całkiem rozsą
                                        > dnej rady (ja bym tylko jeszcze dorzuciła dermatologa), więc skorzystaj niezwło
                                        > cznie.
                                        > Wszystkiego dobregosmile
                                        Pokaz gdzie pisalem,ze mnie ludzie denerwuja,czy mam na kogos uczulenie,jak ktos nie uslyszy to zmysli,(no moze mam uczulenie na takie niunie jak Ty),zapomnialas jak sie czyta wracaj do pierwszej klasy szkoly podstawowej .Owszem napisalem,ze denerwuja mnie roizwydrzone bachory, w galeriach,tramwajach,autobusach a obok rozbawieni rodzice niezwracajacy uwagi na swe latorosla.Jesli nie pasuje Ci okreslenie bachor sory,ale teraz dzieci sie nie wychowuje tylko chowa jak chomiki,czy swinki morskie.Po stosunku do zwierzat poznaje sie czlowieka.W normalnym kraju za znecanie sie nad zwierzeciem grozi wiezienie,tutaj najwyzej pogozenie palcem,no ale to tak w imie Boga. A tak w ogole to koncze ta jalowa dyspute bo i tak nie zrozumiesz.Dermatologa nie potrzebuje bo nie mam syfa,no moze Ty masz,ale to juz inna sprawa.Dyskusje uwazam za zamknieta. End the story
                                        • majaa Re: Miła Matyldo 31.01.14, 13:04
                                          Czy Ty masz schizofrenię? Bo najpierw zarzucasz mi, że zmyślam, a potem potwierdzasz moje słowa, nawet nie muszę szukać cytatów. Poza tym, nie wiem o jakim Ty znęcaniu nad zwierzętami mówisz, bo nikt tu niczego takiego nie sugerował. Walczysz z potworami, które sam sobie uroiłeś. Dlatego psycholog, a nawet psychiatra bardzo wskazany. Dermatolog też, ze względu na uczulenie, a nie na syfa.
                                          Oprócz tego, jesteś niekonsekwentny, już wcześniej obiecywałeś, że się nie odezwiesz, a jednak wciąż odpisujesz, więc nie wiem, czy mogę Ci wierzyć w tej kwestii. Przyczepiłeś się do mnie, jak rzep do - nomen omen - psiego ogona i jakoś nie możesz się odczepić.
                                          • matylda1001 Re: Pozwolę sobie... 31.01.14, 13:20
                                            ... zmienić nagłówek smile bo co spojrzę, to mam wrażenie, że to do mnie.
                                            • majaa Re: Pozwolę sobie... 31.01.14, 13:58
                                              Słuszne posunięcie, że też sama nie wpadłam...smile
                                              Ale sądzę, że kolega Jacek już się nie odezwie, bo chyba za bardzo go "nosi" i ma dośćwink. A ja muszę przyznać, że takie "przedszkolne" dyskusje od czasu do czasu mają swój specyficzny urok, działają "odmładzająco" ;D Dawno tego nie robiłam, oj dawnobig_grin
                                            • urko70 Re: Pozwolę sobie... 31.01.14, 14:02
                                              matylda1001 napisała:

                                              > ... zmienić nagłówek smile bo co spojrzę, to mam wrażenie, że to do mnie.

                                              Takie są skutki dowolnego traktowania pola "temat".
                                              Pisałem o tym wcześniej w innych wątkach ale jak grochem...
                                        • urko70 Re: Miła Matyldo 31.01.14, 13:22
                                          jacek226315 napisał:

                                          > majaa napisała:
                                          >
                                          > > Nie "ktoś", tylko Ty. Przecież to Ty pisałeś, że Cię ludzie denerwują, a
                                          > nawet
                                          > > masz na niektórych uczuleniewink Sam sobie w takim razie udzieliłeś całkiem
                                          > rozsą
                                          > > dnej rady (ja bym tylko jeszcze dorzuciła dermatologa), więc skorzystaj n
                                          > iezwło
                                          > > cznie.
                                          > > Wszystkiego dobregosmile
                                          > Pokaz gdzie pisalem,ze mnie ludzie denerwuja,czy mam na kogos uczulenie,jak kto
                                          > s nie uslyszy to zmysli,(no moze mam uczulenie na takie niunie jak Ty),zapomnia
                                          > las jak sie czyta wracaj do pierwszej klasy szkoly podstawowej .

                                          "mnie bardziej od pedzacego psa,przeszkadza rozwydrzony bachor ganiajacy
                                          samopas po galeri handlowej a zwroc takiemu uwage."

                                          No chyba, ze chcesz się rozwodzić nad zasadnością utożsamienia terminów:
                                          przeszkadza i denerwuje.
                                          • majaa Re: Miła Matyldo 31.01.14, 14:05
                                            urko70 napisał:

                                            > No chyba, ze chcesz się rozwodzić nad zasadnością utożsamienia terminów:
                                            > przeszkadza i denerwuje.

                                            Nie drażnij kolegi, Urko, bo mu zaraz wyskoczy nowe uczulenie - tym razem na Ciebie ;D big_grin
                                            • urko70 Re: Miła Matyldo 03.02.14, 09:11
                                              majaa napisała:

                                              > > No chyba, ze chcesz się rozwodzić nad zasadnością utożsamienia terminów:
                                              > > przeszkadza i denerwuje.
                                              >
                                              > Nie drażnij kolegi, Urko, bo mu zaraz wyskoczy nowe uczulenie - tym razem na Ci
                                              > ebie ;D big_grin

                                              Z uczuleniami to niech się zwróci do specjalisty, być może wystarczy alergolog. wink
                                              Poza tym: jego uczulenie to jego problem.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 25.01.14, 05:04
            majaa napisała:
            Miła Koro, też uważam, że to dość istotna kwestia. Wydaje mi się, że generalnie gości (nawet takich, którzy lubią zwierzęta) nie powinno się absorbować swoim domowym zwierzątkiem, czy mu na to pozwalać

            Mila Maju, a umiesz czytac??

            bo wiesz, Kora juz ad nauseam powtarza, ze KOT NIKOGO SWOJA OSOBA NIE ABSORBOWAL.
            Nikogo nie zaczepial, nie lizal, nie drapal, nie gwalcil, nie dusil, nie snul sie miedzy nogami
            i takie tam...

            W czytaniu ze zrozumieniem podajcie sobie z Urko raczki.

            Minnie
            • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 09:30
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > majaa napisała:
              > Miła Koro, też uważam, że to dość istotna kwestia. Wydaje mi się, że general
              > nie gości (nawet takich, którzy lubią zwierzęta) nie powinno się absorbować swo
              > im domowym zwierzątkiem, czy mu na to pozwalać

              >
              > Mila Maju, a umiesz czytac??

              Cudne pytanie. smile

              Majaa wygłasza ogólną jak najbardziej słuszną tezę, a w odpowiedzi dostaje
              podważanie umiejętności czytania.

              Ale i tak nieźle bo moderatorka mogłaby od razu usunąć.
            • majaa Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 17:00
              Po pierwsze, napisałam zasadę ogólną, żeby wyjaśnić, dlaczego pytanie Urka wydaje mi się istotne.
              Po drugie, od Kory wiemy, że gospodarz bezskutecznie próbował odseparować kota od gościa. Oznacza to, że podczas spotkania gospodarz musiał dzielić swoją uwagę między gościa i jego sprawę, a swojego kota, który go nie słuchał (czyli kot, chcąc nie chcąc, absorbował i gospodarza i gościa).

              I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o czytanie ze zrozumieniem.
        • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 13:51
          kora3 napisała:

          > > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwi
          > erzęciem?
          > > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że ni
          > e umie
          > > zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym n
          > ie wie
          > > dzieć.

          >
          > GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje,

          To są Twoje słowa:
          "B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi,"

          Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, odpowiesz?


          > gdzie, że ów kot narzucał się osobie A?

          GDZIE przepraszam doczytałaś, że kot się narzucał?


          > Czytając post założycielski mogłeś sobie przeczytać, że osoba A zaraz po wejści
          > u , na "dzień dobry" stwierdziła, ze ona nie lubi kotów i chce, żeby kot nie pr
          > zebywał z nią w jednym pomieszczeniu.

          I przeczytałem. Co wg Ciebie z tego wynika?


          > [i]> Jak informuje, czy to forma uprzejmej prośby czy to forma polecenia?[/
          > i]
          >
          > Nie była to prośba tylko INFORMACJA + żądanie. Prośbę moznaby pojąć ze strony o
          > soby, która NIE WIEDZIAŁA, że B. ma kota, gdy decydowała, że to właśnie u B. si
          > ę spotkają. Ta osoba o tym wiedziała! Miałą wybór - mogli się spotkać gdzie ind
          > ziej. Najwyraźniej osoba A założyła sobie, ze samej jej się nie chce B. podejmo
          > wać, wydać na swoją kawe w kawiarni też jej się nie chce, a B. jest zobowiązana
          > nie tylko rozwiązać jej sprawę, ale jeszcze dreczyć swego kota smile
          > Zaiste bardzo kulturalna osoba

          Ponieważ nie piszesz jakimi słowami gość zwrócił się do gospodarza, natomiast
          stanowczo nazywasz to żadaniem" to mam bardzo mieszane uczucia co do
          rzetelności przedstawianych przez Ciebie informacji dlatego nie podejmuję się
          dyskutować o tym.
          Napiszę informacyjnie, że moja ocena zachowania gościa zależałaby od formy
          w jakiej powiedziała o odizolowania kota.
          Ja nie widzę nic złego w prośbie, natomiast nie wyobrażam sobie zwrotów
          "informacyjno żądaniowych". To byłoby mało eleganckie.



          > > Co prawda kot nie jest mój ale doskonale wiem, że jest to całkowicie wyko
          > nalne:
          > [i]> zamkniecie w klatce, którą posiadacz kota powinien posiadać,[/
          > i]
          >
          > Napisałam Ci - kilkugodzinne [...]

          więc nie musisz sie powtarzać.


          > zamknięcie w innym pomieszczeniu.
          >
          > Większosc kotów umie sobie otworzyć drzwi zamknięte na zwyczajną klamkę. Uprzed
          > zając - właściciel kota nie ma obowiązku montowania sobie klamek "niezwykłych"
          > czy zamków.

          Przyznam, ze nie słyszałem o prowadzonych badaniach nt tego jaki % kotów umie
          otwierać sobie drzwi zamknięte na klamki.
          Ja to kiedyś skutecznie rozwiązałem (gdy ok 14kg pies otwierał).
          Uwaga o obowiązku jest jak najbardziej prawdziwa, dokładnie tak samo jak to,
          że nikt nie ma obowiązku stosować sv.


          > "Żądania" piszesz, ja nie wiem jak było ale pachnie mi to już podjętą
          > przez Ciebie decyzją kto jest winny a kto nie winny.

          >
          > Oczywiście smile

          Ależ naprawdę nie musisz mnie utwierdzać smile
          Ciekawsza byłaby odpowiedź na pytanie: skoro oczywistą jest dla Ciebie
          odpowiedź na stawiane przez Ciebie pytanie to w jakim celu stawiasz swoje
          pytanie....
          smile


          >
          > > Moim zdaniem istotnym jest czy gość wiedział, że gospodarz nie umie upiln
          > ować s
          > > wojego kota. Mam nadzieję, że udzielisz odpowiedzi na ww pytanie.

          >
          > Udzieliłam ci już, a Ty pomimo podania szczegółów na samym początku starasz się
          > wpierać, że kot B. narzucał się osobie A. Otóż nie miało to miejsca. A na wstę
          > pie powiedziała, że nie lubi kotów i nie chce być z kotem w jednym pomieszczeni
          > u.

          Nie udzieliłaś. Zapytałaś tylko, gdzie wyczytałem że gospodarz nie panuje i
          zacytowałem Ci Twoje słowa. Jeśli się mylę i przeoczyłem odpowiedź na to pytanie
          to bardzo proszę zacytuj.



          > Ja u B. bywam i jego kota znamsmile Jest to kot dorosły, zupełnie normalny. Nie pr
          > zypominam sobie, by kiedykolwiek absorbował sobą osoby przebywające u B. - czy
          > to solo, czy w większym składzie. Koty, szczególnie dorosłe, nie są standardowo
          > b. towarzyskie - jak pisałam, ten kot nie jest wyjątkiem, jego zachowanie jest
          > TYPOWE.
          >
          > > Gdyby gość o tym wiedział można by powiedzieć: skoro wiesz to po co się t
          > am pch
          > > asz co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy gospodarza.

          >
          > Ale Z CZEGO nie tłumaczy? Kot niczego nie robił osobie A. Kot chciał leżeć sobi
          > e na SWOIM miejscu i tyle.

          Znam bardzo dobrze pewnego psa (nie mojego) i wiele razy widziałem jak do
          jednych ludzi lgnie wskakując na kolana, liżąc prosząc się o pieszczoty, a do
          innych to nawet nie podejdzie.
          • kora3 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 14:12
            urko70 napisał:
            >
            > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, odpowiesz?

            Urko, nie masz kota, prawda? smile
            Spróbuj DOWOLNEGO kota zmusić, żeby nie kładł się na SWOIM miejscu. Dodam, że jest to miejsce nie na kanapie, ani nie na stole, ani nie na fotelu, a na specjalnie do tego celu zrobionej konstrukcji. Ten kot ZAWSZE tam śpi więc naturalne, ze na próby wyrzucenia go z pokoju, wracał.
            >
            > GDZIE przepraszam doczytałaś, że kot się narzucał?

            no sądziłam, ze rzekome obawy A. co do "niepanowania" miałyby dotyczyć relacji A. i kota.
            Dla mnie całkowicie niezrozumiałe jest, że ktoś żada usunięcia kota, który sobie spi smacznie 3 metry od niego, nie będąc uczulonym na kota. To jest bezczelnośc.
            >
            > I przeczytałem. Co wg Ciebie z tego wynika?

            że to jest bezczelnośc.
            >
            > Ponieważ nie piszesz jakimi słowami gość zwrócił się do gospodarza, natomiast
            > stanowczo nazywasz to żadaniem" to mam bardzo mieszane uczucia co do
            > rzetelności przedstawianych przez Ciebie informacji dlatego nie podejmuję się
            > dyskutować o tym.


            ależ przytoczyłam jak sytuacje widzi i OPOWIADA osoba A. smile

            >
            > Znam bardzo dobrze pewnego psa (nie mojego) i wiele razy widziałem jak do
            > jednych ludzi lgnie wskakując na kolana, liżąc prosząc się o pieszczoty, a do
            > innych to nawet nie podejdzie.


            ale co do rzeczy ma pies Twoich znajomych? Bo nie rozumiem... Chciałes subtelnie smile zasugerować, że kot B. mnie omija, a na resztę rzuca się z pieszczotami?smile
            Ja bardzo lubię zwierzęta i raczej lgną one do mniesmile Jednakowoż dorosłe, niemłode już wykastrowane kocury zwykle nie są towarzyskie i naprawdę potrzeba im zachęty ze strony ludzi, by raczyły bodaj zauważyć ich obecnośc smile

            >
            • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 24.01.14, 15:50
              kora3 napisała:

              > To są Twoje słowa:
              > "B. próbuje bezskutecznie spełnić żądania A, ale nie wychodzi,"

              Także na drugi raz pamiętaj co komu piszesz bo dopytujesz:
              "GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje"



              > > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, odpowiesz?
              >
              > Urko, nie masz kota, prawda? smile
              > Spróbuj DOWOLNEGO kota zmusić, żeby nie kładł się na SWOIM miejscu. Dodam, że j
              > est to miejsce nie na kanapie, ani nie na stole, ani nie na fotelu, a na specja
              > lnie do tego celu zrobionej konstrukcji. Ten kot ZAWSZE tam śpi więc naturalne,
              > ze na próby wyrzucenia go z pokoju, wracał.

              To nadal nie jest odpowiedź na pytanie:
              "Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim
              zwierzęciem?"

              Twoje pytanie (o to czy mam kota) to próba dyskredytacji.

              "unikanie odpowiedzi z jednoczesnymi (lichymi, fakt) próbami
              zdyskredytowania rozmówcy, nie swaidcza o przywiązaniu do zasad SV. "





              > > GDZIE przepraszam doczytałaś, że kot się narzucał?
              >
              > no sądziłam, [...]

              Dziekuję, nie mam więcej pytań.


              > > I przeczytałem. Co wg Ciebie z tego wynika?
              >
              > że to jest bezczelnośc.

              Nie zrozumieliśmy się, napiszę jaśniej: co z tego wynika w kontekście tego, do
              czego się donosiłaś, przypomnę, odnosiłaś się do slow:
              "Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
              Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie
              zapanować nad kotem? Skoro ich znajomość była luźna do gość mógł o tym nie wie
              dzieć. "



              > > Ponieważ nie piszesz jakimi słowami gość zwrócił się do gospodarza, na
              > tomiast
              > > stanowczo nazywasz to żadaniem" to mam bardzo mieszane uczucia co do
              > > rzetelności przedstawianych przez Ciebie informacji dlatego nie podejmuję
              > się
              > > dyskutować o tym.

              >
              > ależ przytoczyłam jak sytuacje widzi i OPOWIADA osoba A. smile

              Ja o słowach Ty o odczuciach.... i jeszcze twierdzisz, ze przytoczyłaś to o czym ja piszę.


              > >
              > > Znam bardzo dobrze pewnego psa (nie mojego) i wiele razy widziałem jak do
              > > jednych ludzi lgnie wskakując na kolana, liżąc prosząc się o pieszczoty,
              > a do
              > > innych to nawet nie podejdzie.

              >
              > ale co do rzeczy ma pies Twoich znajomych? Bo nie rozumiem... Chciałes subtelni
              > e smile zasugerować, że kot B. mnie omija, a na resztę rzuca się z pieszczotami?smile

              Nie ma to jak postawić pytanie i zaraz samej na nie odpowiedzieć.
              • kora3 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 25.01.14, 11:13
                urko70 napisał:
                >
                > Także na drugi raz pamiętaj co komu piszesz bo dopytujesz:
                > "GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje"


                To jest zupełnie normalne i bardzo typowe zachowanie kota, że wyniesiony ze swego miejsca będzie chciał na nie wrócić, tak, że nie należy kolarzyć tego z brakiem panowania smile
                >
                > To nadal nie jest odpowiedź na pytanie:
                > "Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim
                > zwierzęciem?"


                Odpowiedziałam ci już w innym poscie - nie wiem ile A wie o kotach i ich zwyczajach oraz zachowaniach.
                Nikt kto zna się na kotach nie byłby zdziwiony tym, ze kot chce wrócić na swe miejsce, czy nie lubi zamkniętych pomieszczeńsmile

                > Twoje pytanie (o to czy mam kota) to próba dyskredytacji.

                Wcale nie - nie masz kota, nie masz chęci/powodu zajmować się kocimi zwyczajami, wiec ich zwyczajnie nie znasz.
                >
                > Dziekuję, nie mam więcej pytań.

                Wiesz, może to dziwne, ale nie mieściło mi się w głowie oczekiwanie, że gospodarz, którego dom do spotkania sam wybrał ktoś ma informować go o kocich zwyczajach. Ty zdaje się naprawdę tergo oczekiwałbyśsmile
                Powinno się poinformować ze ma się zwierzę w domu, jeśli ktoś tego nie wie. Powinno się poinformować JESLI zachowanie / zwyczaje tego zwierzęcia sa niestandardowe i mogą być uciążliwe dla gościa, ale trudno żeby opowiadać komus o normalnych zachowaniach, bo może on takich nie znosi ...smile
                • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 09:10
                  kora3 napisała:

                  > [i]> Także na drugi raz pamiętaj co komu piszesz bo dopytujesz:
                  > > "GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje"[/
                  > i]
                  >
                  > To jest zupełnie normalne i bardzo typowe zachowanie kota, że wyniesiony ze s
                  > wego miejsca będzie chciał na nie wrócić, tak, że nie należy kolarzyć te
                  > go z brakiem panowania smile

                  To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie panuje nad kotem.
                  To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, że ich rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.


                  > > To nadal nie jest odpowiedź na pytanie:
                  > > "Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim
                  > > zwierzęciem?"

                  >
                  > Odpowiedziałam ci już w innym poscie - nie wiem ile A wie o kotach [...]

                  To nadal nie jest odpowiedź na ww pytanie.
                  Poza tym pytanie nie było o wiedzę A nt kotów tylko o wiedzę A nt umiejętności B.


                  > > Twoje pytanie (o to czy mam kota) to próba dyskredytacji.
                  >
                  > Wcale nie - nie masz kota, nie masz chęci/powodu zajmować się kocimi zwyczajami
                  > , wiec ich zwyczajnie nie znasz.

                  Dyskredytacja to podważanie wiarygodności i to właśnie próbujesz zrobić:
                  "zwyczajnie nie znasz", a w połączeniu z nieodpowiedzeniem na pytanie
                  to zgodnie z Twoimi słowami, Twoje wypowiedzi:
                  "nie swaidcza o przywiązaniu do zasad SV. "




                  > > Dziekuję, nie mam więcej pytań.
                  >
                  > Wiesz, może to dziwne, ale nie mieściło mi się w głowie oczekiwanie, że gospoda
                  > rz, którego dom do spotkania sam wybrał ktoś ma informować go o kocich zwyczaj
                  > ach. Ty zdaje się naprawdę tergo oczekiwałbyśsmile
                  > Powinno się poinformować ze ma się zwierzę w domu, jeśli ktoś tego nie wie. Pow
                  > inno się poinformować JESLI zachowanie / zwyczaje tego zwierzęcia sa niestanda
                  > rdowe i mogą być uciążliwe dla gościa, ale trudno żeby opowiadać komus o normal
                  > nych zachowaniach, bo może on takich nie znosi ...smile

                  W tym miejscu ustaliliśmy, że swoją wiedzę (na podstawie której stawiasz pytanie
                  gdzie doczytałeś?) opierasz na swoich "sądziłam".
                  W moim odczuciu zaplątałaś się we własne świadomie czy też nie świadomie
                  postawione sidła:
                  "GDZIE przepraszam doczytałeś, [...], gdzie, że ów kot narzucał się osobie A? "


                  To co jednym nie mieści się w głowie dla innych jest normalne.
                  Dla mnie normalnym jest, że dzieci słuchają rodziców i to, że gość wie, że
                  gospodarz ma dzieci nie znaczy, że ma zakładać, że dzieci będą przeszkadzały
                  w rozmowie. To gospodarz wie, że tak a nie inaczej wychował dzieci i powinien
                  powiadomić gościa "ale wiesz u mnie to może być problem bo dzieci nie pozwolą
                  nam pogadać".
                  Oczywiście ww przykład dotyczy dzieci w wieku w którym dzieci umieją zajmować
                  się same sobą.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 10:11
                    urko70 napisał:
                    To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie panuje nad kotem.
                    To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, że ich rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.
                    "


                    URKO-

                    Odpowiedz wreszcie Korze na pytanie

                    "GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim kotem nie panuje"

                    zamiast pisac od rzeczy przez 3/4 godziny, i tyle.

                    Minnie
                    • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 10:37
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > urko70 napisał:
                      > To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie panu
                      > je nad kotem.
                      > To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, że ich
                      > rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.
                      > "

                      >
                      > URKO-
                      >
                      > Odpowiedz wreszcie Korze na pytanie
                      >
                      > "GDZIE przepraszam doczytałeś, że B. nad swoim ko
                      > tem nie panuje"

                      >
                      > zamiast pisac od rzeczy przez 3/4 godziny, i tyle.

                      Odpowiedziałem i to kilka dni temu.
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 27.01.14, 21:02
                        urko70 napisał:
                        Odpowiedziałem i to kilka dni temu.

                        Bardzo cie przepraszam, ale nie moge znalezc tego zdania
                        - prosze, wskaz mi gdzie ono jest,w ktorym linku.

                        Minnie
                  • m_incubo Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 28.01.14, 02:52
                    > To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie panuje
                    > nad kotem.
                    > To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, że ich
                    > rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.

                    Całkowicie chybiona analogia. Mam wrażenie, że w ogóle nie czytasz odpowiedzi wątkodawczyni.
                    Spanie kota na JEGO legowisku jest całkowicie normalne, jak również fakt, że kot wyrzucony z WŁASNEGO kąta będzie wracał.Kot tu niczego nie nadużywa, wręcz zachowuje się w sposób POŻĄDANY - zwija się w kącie i niejako przestaje istnieć.[/b]
                    Nie należy kota za to wyrzucać i karać. Obżeranie się słodyczami bez umiaru należy natomiast zawsze ograniczać, nie tylko u dzieci, bo to nie jest POŻĄDANE.

                    Analogiczna sytuacja byłaby, gdyby w pokoju drzemało dziecko. Na swoim tapczanie. A, który nienawidzi dzieci, bo ma do tego święte prawo, domaga się wyrzucenia dziecka z pokoju, B. w trosce o psychikę gościa mówi: kochanie, przenieś się do łazienki/kuchni/przedpokoju/piwnicy. Dziecko wychodzi, ale po chwili wraca, bo wygodniej mu na własnym tapczanie niż na kafelkach w kuchni.
                    A, całkiem słusznie, czuje się oburzony zachowaniem B, dziecka B i ich skandalicznymi manierami. B nie panuje nad dzieckiem! Na czas wizyty powinien dziecko zamknąć w łazience lub odstawić do dziadków.

                    Lubisz sprowadzać sprawę do absurdu, wymyślać niestworzone założenia i możliwości, więc ten kontrprzykład powinien do ciebie trafić bez pudła.

                    Gość opisany w wątku zachował się skandalicznie, zarówno podczas wizyty jak i później.
                    Oczywiście możesz bronić takiego zachowania, pomimo jasnego opisu sytuacji przez autorkę wynajdywać miliony hipotetycznych okoliczności, niuansów, wytłumaczeń i usprawiedliwień, rozbierać wszystkie posty na cytaty, cytaty na godziny i minuty i tak bez ładu i składu cytować/odpowiadać przez kilka dni, gryząc się we własny ogon. I po lekturze wątków na tym forum w ogóle mnie taki styl nie zaskakuje. Tylko po co, skoro wszystko jest jasne.
                  • porazostatni Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 28.01.14, 03:43
                    > To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie panuje
                    > nad kotem.
                    > To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, że ich
                    > rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.

                    Nie ma to jak wymyślanie nieprawd. Znasz tego kota osobiście, żeby wiedzieć, że jest agresywny albo upierdliwy ? Większość ludzi którzy mają takie zwierzęta doskonale o tym wiedzą. Chociażby na wsi, bardzo agresywne psy siedzą w zamknięciu. Jak wychodzi z założenie, że każde zwierzę ma zęby, to na pewno ugryzie proponuje nie wychodzić na ulicę. A nuż wyleci bezpański kot, szczur albo wrona i zaatakuje cię. Bo przecież nie ma nic ciekawszego do roboty tylko atakować ludzi.
                    • urko70 Re: Szczegóły, Urko, szczegóły :) 28.01.14, 09:55
                      porazostatni napisała:

                      > > To, że to zachowanie jest normalne nie zmienia faktu, że właściciel nie p
                      > anuje
                      > > nad kotem.
                      > > To, że dzieci lubią słodycze i często ich nadużywają nie zmienia faktu, ż
                      > e ich
                      > > rodzice nie panują w tym względzie nad tymi dziećmi.
                      >
                      > Nie ma to jak wymyślanie nieprawd. Znasz tego kota osobiście, żeby wiedzieć, że
                      > jest agresywny albo upierdliwy ?

                      To ich nie wymyślaj.
                      Znam wypowiedź autorki wątku potwierdzającą to co napisałem powyżej.
      • madzioreck Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:17
        > Czy osoba A wie, że osoba B nie umie, nie chce zapanować nad swoim zwierzęciem?
        > Mówiąc wprost czy gospodarza poinformował przyszłego gościa, o tym, że nie umie
        > zapanować nad kotem?

        O czym Ty piszesz, o jakiej nieumiejętności zapanowania? W przypadku zwierzaka, który nie jest agresywny ani nie narzuca swojego towarzystwa...?
        Jak zwykle każdy rozumie, co chce...
    • ines.de Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 14:58
      a u Ciebie wsrod znajomych ktos ma wiecznie jakis interes do kogos smile
    • matylda1001 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 15:16
      kora3 napisała:

      > A przychodzi i na "dzień dobry" informuje, ze nie lubi kotów i chce, by osoba B. odizolowała ja od zwierzaka.<

      smile A dopiero weszła? No to chyba jeszcze pamięta gdzie są drzwi... W tył zwrot i odizolowana.
      • horpyna4 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 15:42
        No bez przesady... panią A. można było zamknąć w łazience. Byłaby odizolowana od kota.

        Przyłazi i rządzi się w cudzym domu. Nikt przecież jej na siłę nie ciągnął; sama chciała przyjść, wiedząc o obecności kota. Cholerna egocentryczka.
    • krowka114 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 17:20
      W ogóle nie rozumiem jak można nie lubić zwierzaków no ale nie w tym rzecz. Mam kota i psa i mogę zrozumieć, że ktoś prosi o zabranie psa bo się np. boi choć uważam, że każdy normalny gospodarz nie pozwoli, by gość czuł się niepewnie. Mogę też zrozumieć, że ktoś nie chce, by zwierzę go obwąchiwało, drapało, właziło na kolana i taki komfort trzeba gościowi zapewnić, chyba że lubi zwirzęta, chce głaskać i się bawić itp. Jednak jeśli ktoś wiedząc, że mam zwierzęta, na wejściu powiedział mi, że mam zabrać kota - a nie jest to osoba uczulona lub w ciąży - to by mi się włos zjeżył i osoba A mogłaby swej sprawy pozytywnie nie załatwić - w kwestii tego interesu który ma do B smile
    • manjolai Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 17:59
      Chcialabym dodac cos do tej dyskusji. Mialam kilka lat temu bardzo nieprzyjemna i w moim odczuciu niebezpieczna sytuacje zwiazana z zamknietym na czas wizyty zwierzakiem. Mianowicie odwiedzalam pewna osobe, odwiedziny byly na jej zyczenie i jej prosbe. Nie znalysmy sie wczesniej, nie mialam pojecia, czy ma i jakie ma zwierzeta. Miala psa, owczarka niemieckiego. Mieszkanie w bloku. Kiedy zadzwonilam do drzwi ta pani zamknela psa w jednym pokoju. Pies rzucal sie na drzwi i szczekal. Pani zaprowadzila mnie do innego pokoju i poszla do kuchni zrobic kawe. W tym czasie pies uwolnil sie z zamkniecia (skoczyl na klamke). Jak burza przelecial przez mieszkanie i zatrzymal sie na mnie (siedzialam w fotelu) opierajac sie o mnie lapami i warczac przy moim gardle. Nie zycze nikomu takiego doswiadczenia... Pozniej dowiedzialam sie od doswiadczonego "psiarza", iz gospodyni popelnila kardynalny blad zamykajac psa, ktory nie mogl mnie od progu powachac, zobaczyc. Nie wiem, trudno mi ocenic trafnosc tej wypowiedzi.
      Nie bede ukrywac, ze od tamtej pory mam powazny problem z odwiedzinami w domach, gdzie jest nieznany mi pies. Ogolnie boje sie psow (z wyjatkiem tych juz zaprzyjaznionych).
      Sama mam koty (sztuk dwie) i zawsze uprzedzam gosci, ze je posiadam. Jesli ktos powie, ze boi sie kotow, badz sa zbyt natretne to wyrzucam je z domu na czas wizyty (do ogrodu, zeby nie bylo). Gdybym mieszkala w bloku musialabym zadbac o dobre drzwi, transporter w przypadku moich kotow nie wchodzi w rachube (roznioslyby dom).

      • aqua48 Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 18:33
        Ja miałam problem z odwiedzającymi, którzy mimo moich usilnych próśb karmili mi psa przy stole podanymi ludziom słodyczami. Ponieważ prośby nie dawały rezultatu musiałam łagodnego, ale łakomego psa od nich odseparować. Znajomi z podobnego powodu przestali zapraszać koleżankę, po wizytach której psa trzeba było w trybie pilnym wieźć do weterynarza.
        • manjolai Re: Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 18:43
          Moj problem z kotami a wlasciwie odwiedzajacymi jest inny. Czesto sie zdarza, ze goscie od razu ruszaja do glaskania moich kotow. Jeden tego nie lubi. Drugi czasami tez ma dosyc. Moje ostrzezenia nie brane sa pod uwage, do czasu az "glaskacz" nie dostanie lapa, albo nie odczuje kocich zebow. I wtedy czuje na sobie oskarzajacy wzrok podrapanych / ugryzionych, jakbym to ja byla zajsciu winna. Dlatego przy nowych gosciach od razu wszystkie futra ida sie obowiazkowo wietrzyc do ogrodu (jest to moja koronna zasada zwlaszcza, kiedy przychodza dzieci. niezaleznie od tego jak nalegaja one i ich rodzice). Starzy znajomi znaja koty i wiedza, co wolno a czego nie.
          Slowem wole uprzedzac sytuacje i czuje sie w pelni odpowiedzialna za moje zwierzeta.
          • niratkaddd Re: Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 22:42
            Twoje koty są dziwne, moje koty (rasowe, różnych ras): jeden od razu biegnie zobaczyć kto przyszedł. Drugi się chowa za łózko smile Jeden uwielbia być głaskany, drugi pozwala, ale nie przepada. Ale w życiu nie doszło do gryzienia lub pazurkowania gości!!!!
            • manjolai Re: Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 23:30
              Tak, sa wybrykami natury. Nie lubia, gdy ktos obcy przewraca je na grzbiet i po brzuchu smyra (takie zachowania gosci mialam m.in. na mysli). Dla kota brzuch to slabe miejsce, gdzie w walce inny kot bierze sobie za cel. Wiec moje dziwne, nierasowe koty reaguja na taki "atak obcego" pelnym uzbrojeniem. Zastanawiam sie czy nie uspic tych dziwnych, nierasowych bestii. Jedyne, co mnie w tej kwestii powstrzymuje jest fakt, ze rozumiejac ich zachowanie wiem, ze w ich sytuacji zachowalabym sie podobnie. Dlatego, skoro ostrzeganie kociolubnych nie pomaga, izoluje moje dziwaczne bestie przed otoczeniem. A teraz trzy wykrzykniki dla podniesienia dramaturgii wypowiedzi, albo, co mi tam, nawet cztery !!!!
              • niratkaddd Re: Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 23:57
                Przynajmniej pamiętaj o obcięciu pazurków, skoro już są tak agresywne. Moje rasowe koty jeszcze nigdy, nigdy nie drapnęły gościa.
                • manjolai Re: Każdy pies ma dwa końce 25.01.14, 00:07
                  Ja tez nigdy, nigdy nie drapnelam, ale teraz mialabym ochote (niestety przycinam pazurki). A teraz, tak z ciekawosci... Jak Twoje rasowe koty z przycietymi pazurkami i (podejrzewam) spilowanymi kielkami/jajami radza sobie na wolnosci- wiesz mam na mysli lake, las inne nielubiane koty. Jak wdrapuja sie na drzewa, jak walcza z innymi (oczywiscie tylko rasowymi) kotami? Bo moje z przycietymi pazurkami to chyba ze wstydu z domu by nie wyszly. smile
                  • niratkaddd Re: Każdy pies ma dwa końce 25.01.14, 09:45
                    W odpowiedzi na twoje pytanie: oba moje koty to kotki, więc wygolonych jaj nie posiadają tongue_out Poza tym nie każdy mieszka na wsi, ja akurat mieszkam w mieście w mieszkaniu, więc żadnych lasów w okolicy nie ma, za to jest dużo zarażonych kocią białaczką kotów... Za bardzo kocham moje koty, żeby pozwolić im na zarażenie się FeLV !!! Puszczanie kotów po okolicy to skrajna nieodpowiedzialność, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale koty wychodzące żyją średnio 4-krotnie krócej, niż niewychodzące. Wykonując więc wyrok śmierci na swoje koty powinnaś chociaż regularnie odwiedzać weta i badać koty na obecność FeLV żeby chociaż przedłużyć im życie, skoro mają wyrok śmierci u ciebie!!! Jeden z moich kotów (ten odważny) to burma, a ta ma to do siebie, że twoje koty siedziałyby po kątach w ekspresowym tempie, której akurat cechy u mojej burmy nie lubie, ale cóż - dobrodziejstwo inwentarza.
            • a1ma Re: Każdy pies ma dwa końce 24.01.14, 23:55
              Ja tez jestem dziwna, tez nie lubie kiedy ktos mnie dotyka bez mojej zgody wink
              • niratkaddd Re: Każdy pies ma dwa końce 25.01.14, 09:47
                Zmieni ci się jak będziesz starsza o 180 stopni tongue_out
            • kora3 Nie, jej koty nie są dziwne, bynajmniej :) 25.01.14, 12:06
              Koty mają taką naturę, że są naprawdę asertywne smile W związku z tym nie pozwalają sobie na ogół na zachowania wobec nich nachalnesmile
              Kot, który lubi być głaskany, pieszczony także przez osoby obce (mój kocur tak lubi) - sam steruje tym, w jaki sposób osoba do tego chętna, ma to robić i jak długo. Kiedy kotu się znudzi już pieszczenie, to na ogół sobie idzie. Cóż, gdy śliczny jest smile, a osoby nie znające kociej natury, za to chętne pieścić kota, chcą jeszcze. Zatrzymują kota, biorą na siłę na kolana itd. Kot tego nie chce i zwykle salwuje się ucieczką smile

              Moja kotka z kolei jest bardzo mało towarzyska. Niekoniecznie nawet wyjdzie zobaczyć kto przyszedł, choć nie chowa się panicznie. Na palcach jednej reki mogę policzyć odwiedzających nas ludzi, do których sama podeszła wabiona. Zwykle ignoruje zupełnie gościa/gości (jak kot B.) pozostając na swoim miejscu, pomimo wabienia. Jeśli jakiś śmiałek nie zwraca uwagi, że jest ignorowany i mimo to stara się bardzo nawiązać kontakt, to ucieka przed nim. Gdy raz kolega wziął ja na silę na ręce rozległ się głosny i zdecydowany buuuurk, a następnie dostał łapą po ręce. Dostał ostrzeżenie - pazury były schowanesmile - zrozumiał i kotkę puścił.
              A gdyby nie puścił? Pewnie dostałby łapą z wysuniętymi pazurami.

              Koty miewają różne charaktery, ale zdecydowanie łączy je to, że nie znoszą być przymuszane do kontaktów z ludźmi oraz strzegą swoich granic kociej "prywatności"smile
      • jacek226315 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 29.01.14, 18:47
        manjolai tak gospodyni popelnila blad ,pies powien powachac goscia a potem byc odizolowany jesli gosc sie psow boi,. Pies ,widzi ,ze gospodarz wita goscia i akceptuje to,natomiast jesli jest zamkniety przed przybyciem goscia traktuje przybysza jako intruza
    • madzioreck Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:36
      Staram się dbać o komfort moich gości, ale gdzieś leży granica. Konkretnie tam, gdzie gość próbuje rządzić się w moim domu i stawiać żądania nie mające uzasadnienia. Jeśli ktoś mi nie odpowiada, albo jego domownicy, nie chodzę tam w gości.
      Mam zwierzaki trochę bardziej "kontrowersyjne" niż kot, uprzedzam o tym ewentualnych odwiedzających. Zwierzaki są wolnowybiegowe i nie zamykam ich w klatce bez wyraźnego powodu - i powodem nie jest dla mnie, że ktoś "nie lubi i sobie nie życzy". Moje zwierzęta, w przeciwieństwie do gościa, są u siebie. Jeśli gość ma alergię, to zamknięcie w niczym nie pomoże, bo dom jest pełen alergenów zwierzęcia w nim mieszkającego.
      Dla mnie A zachował się nie do przyjęcia. Nie dość, że to on ma interes do B, nie dość, że sam się wprosił wiedząc o kocie, to jeszcze od drzwi wysuwa żądania - kaprysy. Typu, zwiń dywan, bo nie lubię tego koloru.
      • manjolai Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:46
        Z checia bym sie dowiedziala, co to za zwierzeta w Twoim domu mieszkaja smile Ale do tematu. Madzioreck ty uprzedzasz i uprzedzasz, ze sa wolnowybiegowe. W przypadku kota/psa/ inne bez uprzedzenia moze dojsc do nieporozumien. To, ze cos masz nie znaczy, ze bedzie to cos obecne przy spotkaniu. Obrazowy przyklad. Zmienmy sytuacje przestawiona przez Kore. Gosc A wie, ze gos B ma 15 dzieci. Jednak umawia sie na wizyte u goscia B. I tak, ma prawo poczuc sie dziwnie, kiedy okazuje sie, ze w spotkaniu biora udzial A i jego dzieci. Posiadanie nie jest rownoznaczne z byciem obecnym. Na to chcialabym zwrocic uwage. I moim zdaniem nie jest to fanaberia osoby A.
        • manjolai Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:48
          ok w zawilosci tematu pomylilam literki. Oczywiscie chodzilo o to, ze w spotkaniu ma uczestniczyc B i jego/jej 15 dzieci
        • a1ma Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 24.01.14, 23:58
          O, przykład dzieci jest ładny wink Załóżmy, ze dziecko jest tylko jedno, niemowlak (mozna mu wytłumaczyć koniecznosc konkretnego zachowania podczas wizyty równie skutecznie, co kotu), o którym odwiedzający wie. I w drzwiach informuje, ze NIE ŻYCZY SOBIE, zeby niemowlę brało udział w spotkaniu, on dzieci nie lubi i prosi, zeby usunąć je z pola widzenia (zamknąć w innym pomieszczeniu czy moze w klatce? wink ). Bo przecież gość jest ważniejszy niz jakieś tam dziecko! big_grin
          • manjolai Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 00:15
            a wystarczyloby jeno rzec do zapraszanego- chetnie podejme Cie w domu, jednak z niemowlakiem w ramionach, masz cos na przeciwko? Jesli masz, umowmy sie w innym wolnym od niemowlakow miejscu. Taki przyklad. Ale nie, lepiej rozmawiac z niemowlakiem, tudziez zamykac je w klatce. Dla kazdego cos fajnego. smile
            • kora3 Manjolai - moim zdaniem odwracasz proporcje 25.01.14, 13:00
              odpowiedzialności za informacje.
              Mianowicie - w tym konkretnym przypadku osoba A WIEDZIAŁA, że B. ma kota w domu! Wiedziała też, ze nie lubi kotów, nie chce przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. W tej sytuacji (zważywszy, ze to A wybrała dom B. na miejsce spotkania) zapytanie o możliwość izolowania kota ma czas jej wizyty leżało po stronie A..
              To, że ludzie mający w domu zwierzęta typu kot czy pies nie trzymają ich w klatkach jest STANDARDEM, więc jeśli A oczekiwała czegoś ponad standardowego, to SAMA powinna o taką mozliwośc zapytać!

              Rak samo powinna postapic osoba, która nie lubi dzieci, a WIE, ze gospodyni ma niemowlakasmile STANDARDEM jest ze niemowlaka nie pozostawia się samego, ani nie zamyka, nie? Owszem, bywa, ze zasnie i ani go nie słychać, ale nie sposób tego przewidzieć. Zatem osoba, która wie, ze nie znosi dzieci powinna zapytać, czy będzie możliwość uzolacji jej od dziecka.

              Generalnie uważam, ze to osoba mająca jakieś nietypowe ograniczenia powinna dla swojego i gospodarza komfortu o nich powiedzieć. Podobnie z kolei, jak gospodarz powinien powiedzieć o nietypowej sytuacji u siebie w domu, o ile takową ma.
              Nikt nie jest w stanie przewidywać wszystkiego moja droga. Dlatego ten, którego sytuacja/oczekiwania są nietypowe powinien o tym wspomnieć.

              Jeśli mnie ktoś zaprasza na grilla mało mi znany, to NIE oczekuje bynajmniej, ze zapyta mnie, czy jestem może muzułmanką i nie jem wieprzowiny, albo czy może wyznaje judaizm i muszę mieć koszerne jedzenie, czy może jestem na cos uczulona, czy może jestem wege i czy może cos tam jeszcze, tylko sama mówię "jestem wege".

              Z kolei, gdy ja zbieram ekipę ze swego otoczenia na doroczny bal branżowy to nowe w branzy osoby INFORMUJĘ, że bal jest balem przebierańców i nie przebrana osoba nie zostanie wpuszczona na salę, nawet jeśli opłaci bilet. Wydaje mi się to całkiem dorzeczne i nie oczekuję, to to te osoby będą pytac: a to może bal przebierańców, a może trzeba się ubrać na biało? a może na zielono? a może na retro, a może na klubowo.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Manjolai - moim zdaniem odwracasz proporcje 26.01.14, 03:59
                kora3 napisała:

                CytatZ kolei, gdy ja zbieram ekipę ze swego otoczenia na doroczny bal branżowy to nowe w branzy osoby INFORMUJĘ, że bal jest balem przebierańców i nie przebrana osoba nie zostanie wpuszczona na salę, nawet jeśli opłaci bilet.

                prawda? a najlepiej to wyslac zaproszenie z dopiskiem -
                - bal przebierancow,
                -stroj obowiazkowy,
                - no entre vous bez stroju wink

                Minnie
                • kora3 Damo :) przecież napisałam, że 26.01.14, 09:32
                  zbieram ekipę smile Za uczestnictwo w balu się płaci, zatem moim zdaniem elegancko jest zapowiedzieć, jaka jest jego forma, nim ktoś opłaci miejsce u dostanie zaproszenie z informacją, ale nieco ...poniewczasie smile
                  Tak czy owak - jak sama zauważasz, informacja o tym, ze bal nie jest standardowy należy do tych, którzy o tym wiedzą (ogólnie), a nie do nowych, ze mają się dopytywać smile
        • madzioreck Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 00:03
          manjolai napisała:

          > Z checia bym sie dowiedziala, co to za zwierzeta w Twoim domu mieszkaja smile

          Mam stadko 5 szczurzyc - żadna tajemnica smile

          Ale
          > do tematu. Madzioreck ty uprzedzasz i uprzedzasz, ze sa wolnowybiegowe. W przyp
          > adku kota/psa/ inne bez uprzedzenia moze dojsc do nieporozumien. To, ze cos mas
          > z nie znaczy, ze bedzie to cos obecne przy spotkaniu.

          Uprzedzam, bo wiele osób się boi "bo tak", bo o szczurach mało kto coś wie więcej oprócz obiegowych bzdetów. Widzisz, o ile gryzonie wielu ludzi trzyma przez większość życia w klatkach, i tego właśnie ma prawo spodziewać się niezorientowany w temacie gość, o tyle przy kocie i psie trudno o założenie, że przebywają w zamknięciu. Nie spotkałam się z tym, o ile zwierzę nie jest agresywne albo zbyt "umilające" czas gościom. Argument z 15 dzieci moim zdaniem słabo trafiony - a gdyby B miał na stanie niemowlę pod opieką, to co, też ma zamknąć?
          • manjolai Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 00:11
            juz mi sie podoba. Moja jedna z ulubienszych ksiazek jest... "Krol szczurow" wink Madzioreck mi chodzi tylko o porozumienie z zapraszanym i powiedzenie mu wprost, ze zwierze wolnobiegajace. To niewiele kosztuje, ale unika sie nieporozumien.
            • marta_i_koty Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 00:31
              Mam 12 kotów (zdecydowanie nieupierdliwych i nie ładujących się obcym na kolana) i nie bardzo wyobrazam sobie, jak niby miałabym uchronić odwiedzające mnie osoby przed kontaktem z nimi. Więc jesli komus nie pasuje towarzystwo moich futer, to niech mnie nie odwiedza i cześć pieśni - gościnność gościnnością, ale kiedy idę do domu, w którym sa małe i upierdliwe dzieci (których zdecydowanie nie lubię), to nie proszę o zamykanie ich w klatkach, czy łazience...wink Wydaje mi się, ze odwiedzający powinien dostosować się do zwyczajów panujących w domu, w którym składa wizytę i tyle...
            • madzioreck Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 00:53
              Manjolai, ale jakich nieporozumień? Przecież psy i koty zwykle chodzą po domu luzem, to naprawdę jest taki standard, że nie przyszłoby mi do głowy informować o czymś więcej niż fakt, że ten pies czy kot jest w domu...
              Przy moich futrach sprawa ma się nieco inaczej, bo ludzie się spodziewają zwierzy w klatce, do oglądania, a one u mnie właśnie jak psy/koty.
              • niratkaddd Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 09:52
                Ludzie po prostu lubią zwierzęta, więc zabranianie im kontaktów, głasków z kotami to jakiś absurd.
                • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 16:10
                  niratkaddd napisał:

                  > Ludzie po prostu lubią zwierzęta, więc zabranianie im kontaktów, głasków z kotami
                  > to jakiś absurd.

                  Po pierwsze - nie wszyscy ludzie lubią zwierzęta i ich głaskanie.
                  Po drugie - nie wszystkie zwierzęta lubią głaskanie.
                  To nie jest kwestia zabraniania kontaktów...
                  • niratkaddd Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 19:11
                    Powiem szczerze, że mam bardzo negatywny stosunek do ludzi, którzy nie lubią zwierząt. Oczywiście nie mówię nic takiej osobie - jej sprawa - ale staram się nie utrzymywać kontaktów z takimi figurami. Miałem kiedyś znajomą która powiedziała mi, że nie lubi psów. Nic bardziej absurdalnego i nieprzyjemnego w życiu nie słyszałem/!!!
                    • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 19:27
                      niratkaddd napisał:

                      > Powiem szczerze, że mam bardzo negatywny stosunek do ludzi, którzy nie lubią zw
                      > ierząt.

                      A Ty lubisz zwierzęta? Czy tylko niektóre?
                      Ja mam bardzo negatywny stosunek do nietolerancyjnych zwierząt. Tfu! Ludzi.

                      Kornel
                      • niratkaddd Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:49
                        Bardzo lubię zwierzęta, ale nie lubię tych plujących, w gruncie rzeczy ze zwierząt nie lubię tylko jednego wyjątkowo prymitywnego i głupiego gatunku: ludzi.
                    • matylda1001 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 00:44
                      niratkaddd napisał:

                      >Miałem kiedyś znajomą która powiedziała mi, że nie lubi psów. Nic bardziej absurdalnego i nieprzyjemnego w życiu nie słyszałem/!!!<

                      No a co w tym absurdalnego? Też nie przepadam za psami, wolę koty. Nie lubię głupich właścicieli, którzy uważają, że każdy, obligatoryjnie musi kochać ich pupila, i nie starają sie uchronić gościa przed nadmiarem czułości z jego strony. Przyjemnie mi, że pies koleżanki cieszy sie na mój widok, mogę przyjąć łapę na powitanie, pogłaskać miły łebek, ale gdy pies wskakuje na moje kolana i usiłuje lizac mnie po twarzy, to już przesada i gospodarze powinni przywołać psa do porządku, a nie patrzeć z rozanielonym uśmiechem i zapewniać mnie, że pies w ten sposób okazuje jak mnie lubi bo nie każdego obdarza takim zaszczytem. Dziękuję za taki zaszczyt smile Nie lubię głupich właścicieli, którzy wyprowadzają psy bez smyczy, a jak taki podbiegnie i ja sie odsuwam bo nie lubie wąchania i lizania, to mi mowią, żebym sie nie bała bo nie gryzie. Czasami mówię, że ja się nie boję tylko się brzydzę. Na ich twarzach widze zdziwienie. Taki głupiec nie wyobraża sobie, że ktoś może psów po prostu nie lubić. Goście z psami u mnie bywają, nie mam nic przeciwko temu, ale jedna koleżanka zaproponowała kiedyś swojemu psu miejsce obok siebie na mojej kanapie. Gdy stanowczo zaprotestowałam, była zdziwiona. Wniosek nasuwa mi się taki - jeśli ktos nie lubi psa, to wina może leżec po stronie własciciela.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 08:28
            madzioreck napisała:
            Mam stadko 5 szczurzyc - żadna tajemnica

            Domowe szczury - przemile zwierzeta, bardzo inteligentne, zabawne, dowcipne
            i do tego bardzo czesto pieszczoszki.
            jak moga sie nie podobac:

            racik

            https://i245.photobucket.com/albums/gg62/witchyhoy3/000000/dsc_0283_blog.jpg

            https://slog.thestranger.com/files/2008/10/masked_rat.jpg

            https://img.izismile.com/img/img4/20110810/640/cutest_rat_youve_ever_seen_640_06.jpg

            he, he
            https://zeqps2k4t563atbs730zvzq12aw.wpengine.netdna-cdn.com/wp-content/uploads/2014/01/rat17.jpg

            i potrafia stuczki robic:


            Minnie
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 08:31
              awwwww a tu jak sie slicznie szczurek myje:



              Minnie
            • madzioreck Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 11:50
              No, takie to właśnie małe misie smile
            • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 16:19
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > [...]
              > jak moga sie nie podobac:


              Mogą się nie podobać, jeśli ktoś tak ma smile
              Uszanujmy to, choć nie rozumiemy.
              Ja też nie rozumiem, jak można bać się/brzydzić/nie lubić puchatego zwierzątka (myszki, szczurka), ale puchatej tarantuli nie zniosłabym w pobliżu smile
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 03:51
                beata_ napisała:
                CytatMogą się nie podobać, jeśli ktoś tak ma smile
                Uszanujmy to, choć nie rozumiemy.


                e, to bylo przeciez na zarty smile

                Minnie
                • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 18:52
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > e, to bylo przeciez na zarty smile

                  Wiem smile
    • claratrueba podobna historia i pouczające zakończenie 25.01.14, 07:30
      Podobnie zachowała się moja znajoma, która doskonale wiedziała, że psy są moją wielką pasją. Znała wielkość stworzeń- nie raz była świadkiem rozmów na ich temat, z których wiedziała również, że nie trzymam ich w kojcu. Nigdy nie zdradziła się słowem, że nie lubi psów. Podobnie jak osoba z wpisu kory, poprosiła mnie o przysługę. Nie zaproponowała spotkania u siebie, pytając tylko "To kiedy mogę do ciebie przyjechać?" Spotkanie w lokalu ze względu na charakter sprawy nie wchodziło w grę. Po czym, przyjechawszy, zażyczyła sobie bym wyrzuciła psy do ogrodu bo ona moich psów się boi. Prośbie odmówiłam, podając powód- zbyt duży mróz ("Sorry, taki klimat" wink ). Przez cale spotkanie psy nie podeszły do niej, leżały w odległości ok. trzech metrów tak, jak są nauczone. Nie wchodziło w grę zamykanie psów w pomieszczeniu z drzwiami- zniszczyłyby je wiedząc, że ich pani jest z obcą osobą.
      Po wizycie pani poskarżyła się swojej mamie jaki to ona straszny stres przeżyła zmuszona do przebywania w jednym pomieszczeniu z dwoma wielki psami, które ja obserwowały. Po czym zrelacjonowała swojej koleżance, która jak sprawnie działająca agencja prasowa co usłyszy to rozpowszechni, reakcję matki:
      "Chcesz powiedzieć, że zamiast zaprosić do siebie i ugościć osobę, którą prosisz o pomoc ty się do niej wpraszasz i jeszcze się w cudzym domu rządzisz? Czy ty widziałaś kiedykolwiek by ktoś z naszych gości tak się zachowywał? Czy widziałaś żebym ja czy twój ojciec dyrygowali gospodarzem? Wstyd mi za ciebie, dobrze, że pani Clary nie znam bo bym się pod ziemię ze wstydu zapadła, że moja córka tak się zachowała."
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: podobna historia i pouczające zakończenie 25.01.14, 08:15
        claratrueba napisała:
        Po wizycie pani poskarżyła się swojej mamie jaki to ona straszny stres przeżyła zmuszona do przebywania w jednym pomieszczeniu z dwoma wielki psami, które ja obserwowały. Po czym zrelacjonowała swojej koleżance, która jak sprawnie działająca agencja prasowa co usłyszy to rozpowszechni, reakcję matki:
        "Chcesz powiedzieć, że zamiast zaprosić do siebie i ugościć osobę, którą prosisz o pomoc ty się do niej wpraszasz i jeszcze się w cudzym domu rządzisz? Czy ty widziałaś kiedykolwiek by ktoś z naszych gości tak się zachowywał? Czy widziałaś żebym ja czy twój ojciec dyrygowali gospodarzem? Wstyd mi za ciebie, dobrze, że pani Clary nie znam bo bym się pod ziemię ze wstydu zapadła, że moja córka tak się zachowała."


        To dla tej kolezanki Matki z moim glebokim uszanowaniem:
        Z Uszanowaniem

        smile

        Minnie
      • kora3 10/10 Claro nt. 25.01.14, 11:45

    • lajlah Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 09:58
      Ja tę sprawę widzę w ten sposób- osoba, która przychodzi do mojego domu, jako gość, musi się z tym liczyć, że mam w domu zwierzę- psa, rasy cocker spaniel -baaardzo wylewne w stosunku do ludzi, uwielbiają gości i każdy gość MUSI być przywitany, ale na tyle, na ile ja na to pozwolę. Zatem ci, którzy wiem, że lubią zwierzęta i mojego psa, są obskakiwani, ucałowani (nierzadko z jęzoremsmile Jeśli wizyta ma charakter 'służbowy', pies albo zachowuje się spokojnie (leży, siedzi w odpowiedniej odległości) lub jeśli nie potrafi, z różnych powodów, powstrzymać emocji, jest wyprowadzany do innego pomieszczenia. Jeśli zaś odwiedza mnie ktoś, kto ma alergię na psią sierść, lub bardzo boi się psa (rozumiem taki lęk, jest to niezależne od naszej woli) to oczywiście na jego prośbę wyprowadzam psa.
    • bo1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 10:01
      Krótko i węzłowato: w świetle całej sytuacji gość zachował się bezczelnie.
      • lajlah Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 10:04
        bo1 napisała:

        > Krótko i węzłowato: w świetle całej sytuacji gość zachował się bezczelnie.


        Bardziej dyplomatycznie zabrzmiałoby to- "nietaktownie" wink
    • bene_gesserit Jest też inna możliwość 25.01.14, 11:01
      Opisany przez ciebie gość miał po prostu fobię zwiazaną z kotami. To się, owszem, rzadko zdarza, ale jest poza kontrolą - większości ludzi bez fobii wobec ślicznych zwierząt domowych łatwiej sobie to zrozumieć wyobrażając sobie, ze dla niektórych papużka albo urocza kicia budzi lęk i obrzydzenie podobne do tego, które u większosci 'normalnych' ludzi budzi wielki włochaty pająk spacerujący po ich nodze.

      Tyle ze w takim wypadku pan z fobią powinien umówić się w innym miejscu, w którym kotów nie ma. Kot też jest domownikiem i ma prawo przebywać we własnym domu, jak i inni, np dzieci gospodarzy.
      • kora3 Bene wiem o czym piszesz 25.01.14, 11:41
        Acz nie wiem, czy u tej osoby to fobia.

        Jednakowoż - przyznam się, że ja przejawiam zachowania fobiczne wobec zupełnie niegroźnych ptaków typu gołab, czy kura. Naprawdę. Wiem, ze ti się znajdzie zaraz paru prześmiewców, ale trudno.
        Nie wiem dlaczego tak jest, ze nie boję się np. bociana, łabędzia, czy kaczki, wróbla i jastrzębia, a boję gołębia, kury, indyka.

        Uprzedzajac - mój dobry znajomy weterynarz prowadzi klinikę, gdzie leczy także zwierzęta dzikie, niektóre u niego pozostają, bo nie nadają się już do introdukcji, więc mam naprawdę nierzadką okazję pogłaskać bociana, czy sowę. I nie boję się.
        Siedzacy na parapecie okna gołąbek nie powoduje mej ucieczki, ale powoduje u mnie pewne hmmm napięcie. Jednak jeśli nie zbliza się do mnie, nic się nie dzieje. W zasadzie atak lekkiej paniki zdarza mi się wówczas, gdy jest tych gołębi sporo - a mieszkam w mieście, gdzie w Rynku latają sporymi stadami. u lgną do ludzi, no ci je karmią. Nierzadko są sytuacje, ze idę i leci takie stadko lądując wokół mnie. No i co mam zrobić? Musze się opanować i cześc.

        Tak więc ja dobrze rozumiem, co to jest irracjonalny strach przez zwierzęciem, tylko - nie rozumiem po co pchać się tam, gdzie obiekt fobii na pewno jest. Jasne, jak w przypadku gołębi - trudno tego nieraz uniknąć, ale w przypadku domowego zwierzęcia - nietrudno.
      • madzioreck Re: Jest też inna możliwość 25.01.14, 12:06
        Fobia poważna rzecz, ale wtedy sprawę się załatwia inaczej. Ja raczej zapytałabym, czy będzie możliwość zamknąć zwierzę, bo się boję, a jeśli nie, to umówiłabym się w innym miejscu po prostu. No i nie trzeba zaraz fobii. Moja dobra koleżanka ma 3 koty, jeden jest agresywny i natrętny, a do tego to największy dachowiec, jakiego w życiu widziałam, oko dwuzłotówka - ale jej nie trzeba mówić, sama izoluje puchatego wścieklaka od gości. Na szczęście ten kot nie używa klamek, można więc zamknąć się przed nim w pokoju, albo jego w innym, nie chciałabym, żeby ktoś go wsadzał do klatki czy transportera. Na drugie szczęście na starość mu nieco przechodzi wink
        • kora3 Madzioreck - ważna sprawa 25.01.14, 12:31
          Ja doskonale rozumiem, że gość ma prawo oczekiwać, że zwierzę nie będzie mu się narzucać - ogólnie rzecz ujmując, czy to jest agresywne, czy zanadto lubi spoufalać się z ludźmi.

          Zwierzaki sa ROZNE i oczywiście - jeśli ktoś ma w domu zwierzę nietypowe, albo zachowujące się nietypowo, to oczywiście warto o tym wspomnieć zapraszanemu/ "wpraszającemu się".

          Moi znajomi mieszkający pod lasem mają no powiedzmy zaprzyjaźnioną ...wiewiórkę. Zwierzątko zostało przez nich znalezione jako osesek, wykarmione. Nie było trzymane w klatce i nie jest. "Wiewór" - bo to pan i tak się zwie, przychodzi sobie do domu, kiedy chcesmile
          Dla przeciętnego człowieka może być szokiem, gdy wpada do domu dorodna wiewiórka i smiga po salonie na koniec obowiązkowo zaliczając rękaw bluzki gospodyni. smile
          Pomijam już to, ze szybkośc poruszania się tych zwierzaków jest naprawdę spora i robi wrazenie, to, ze ktoś może nie lubić wiewiórek akurat, ale przede wszystkim większość z nas z wiewiórką ma kontakt rzadki i o ile to wzrokowy raczejsmile Natomiast dość powszechnie wiadomo, że dzikie wiewiórki miewają wściekliznę, więc nic dziwnego, ze takiego zwierzątka w salonie znajomych ktoś mógłby się już nie fobicznie, ale całkiem realnie bac nieuprzedzony, że "Wiewióe" może zawitać. Moi znajomi nie mają żadnej kontroli nad czasem odwiedzin "Wiewióra" smile Co jakiś czas jest badany przez weta i szczepiony i znów sobie wolno zyje smile

          Z kolei my teraz, od niedawna mamy suczkę ze schroniska. Adoptowaliśmy ją po smueci naszej suni. Piesek jest tej samej razy, co nieżyjąca. Niemniej - zachowanie ma poza typowymi dla tej rasy - inne. Np. bardzo lgnie do ludzi, nawet obcych, co jest zachowaniem zupełnie innym od zachowania jej poprzedniczki. Zatem jeśli ktoś ma nas odwiedzić oczywiście uprzedzamy , że w domu jest pies, który bardzo lgnie do ludzi i wykluczone jest, by go izolować np. w innym pomieszczeniu, bo suczka bardzo źle znosi takie sytuacje. Uprzedzamy także ludzi, którzy odwiedzali nas za zycia poprzedniego psa. Bo ci ludzie są przyzwyczajeni do INNEGO zachowania psa u nas, niż to, które może nastąpić teraz.
          To są jednak sytuacje WYJATKOWE, a zwierzaki i ich zachowanie - nietypowe.

          Ja informuję mających do mnie przyjść ludzi, ze mam koty, bo mogą być uczuleni. Mogą też nie lubić kotów, ich prawo, ale niech nie oczekują, ze ja koty jakos odizoluję. Nie uprzedzam wszelako, że koty mogą spac w swoich "domkach", albo przejść przez pokój, bez jaj.
          • madzioreck Re: Madzioreck - ważna sprawa 25.01.14, 18:13
            Tak Koro, wiem to wszystko. U mnie takim wyjątkiem jest jedna szczurcia, która wprawdzie nie jest agresywna, ale bardzo terytorialna, i jeśli gość ma własne zwierzęta i nimi pachnie, to szczura jest bardzo nachalna wobec niego, łazi po nim, wącha, wyciera się, mocno znaczy. Przy próbie odsunięcia jej potrafi capnąć ostrzegawczo - ona też wie, że jest u siebie i nikt nie będzie jej mówił, co ma robić wink. Dlatego nie dopuszczam do jej kontaktu z innymi uzwierzęconymi ludźmi. Dwie się boją obcych, oprócz dzieci, i same się dematerializują, czort wie, gdzie. Bezwzględnie baby lecą do klatki na czas, kiedy na stole jest jedzenie (rozumiem, że nie każdy, nawet miłośnik futer, zdzierży stado ogonów biegających po stole i próbujących jeść z nim z jednego talerza albo wsadzić mordeczkę w wino big_grin )
            Dlatego uprzedzam wcześniej, że mam takie właśnie zwierzęta i żyją raczej poza klatką. Jeśli ktoś się boi, mogę futra zamknąć, a jeśli ma prawdziwą silną fobię, to lepiej, żebyśmy się spotkali gdzie indziej, bo może go przerażać sam fakt, że one są, zamknięte, ale 2 metry od niego. A do piwnicy ich nie wyniosę wink
            Przy zwyczajnym, nienarzucającym się kocie czy psie informowałabym, że zwierzę jest w domu i tyle.
            • kora3 Wiesz Madzioreck nie zrozum mnie źle 25.01.14, 21:25
              ale szczur to jednak inna bajka niż kot czy pies.
              I naprawdę nie puszę tego jakoś złośliwie - po prostu szczury generalnie uznawane sa za szkodniki i niezbyt lubiane. Ja akurat nie mam oporów - gdyby ze mną chciał się zaprzyjaźnić domowy szczur, nie widzę problemusmile
              Niemniej - uważam, ze mając zwierzęta typu szczur, czy waż, które nie są w klatce/terrarium wypada wspomnieć o tym przyszłemu gościowi.
              Nie na zasadzie przepraszania, ze się ma i się zyje, tylko informacji - jeśli gośc uzna, ze w tej sytuacji nie widzi się w roli gościa w Twoim domu, to jego sprawa. Trudno, bys usiłowała zmienić zwyczaje zwierzaków pod każdego gościa.

              Tu jednak sytuacja była inna - koty są standardowo w domach poza klatką a osoba A wiedziała, ze kot w domu jest.
              • madzioreck Re: Wiesz Madzioreck nie zrozum mnie źle 26.01.14, 18:32
                Tak, Koro, i dlatego cały czas piszę, że o tym uprzedzam, bo sytuacja jest inna niż przy psie czy kocie.

                > Tu jednak sytuacja była inna - koty są standardowo w domach poza klatką a osoba
                > A wiedziała, ze kot w domu jest.

                Wiem i sama o tym pisałam smile
    • zia_stesso_male Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 12:36
      Gdyby wizyta miała trwać krótko - wówczas transporter to dobry pomysł. Skoro wizyta zapowiadała się na dłużej - nie do przyjęcia.
      Nie do przyjęcia również zachowanie gościa - żądania i fochy od drzwi nie są ani miłe ani kulturalne. Skoro jeszcze na etapie umawiania osoba A [gość] WIEDZIAŁA o posiadaniu przez osobę B kota - wówczas nie tolerując tych zwierząt nie powinna umawiać się w domu B. Żądanie usunięcia kota tym bardziej absurdalne, że nie piszesz, by kot jakoś specjalnie interesował się gościem - większość znanych mi kotów nie przepada za obcymi i o ile stara się nie tracić gości z oczu - nie próbuje też nawiązywać żadnych bliższych relacji. Inna kwestia, że gdyby kot np. pakował się gościowi na kolana, usiłował w jakikolwiek sposób absorbować swoją osobą - właściciel powinien szybko i zdecydowanie ukrócić te zapędy [np. transporterem].
      Oplotkowywanie gospodarza przez osobę A po fakcie - bez komentarza...
      • kora3 Bardzo dobrze zrozumiałaś :) 25.01.14, 13:09
        Kot zdecydowanie z tych typowych - niechętny do kontaktów.
        Osoba A zresztą nie mija się w swej relacji nt. tej sytuacji z wersją podawaną przez osobę B. OBIE mówią, że kot spał i nie zwracał uwagi na gościa. Pomimo zerowego kontaktu osoba A. żądała usunięcia kota. B. dla świętego spokoju wziął kota i wyniósł do sypialni. Oczywiście kot zaraz wrócił na swoje miejsce.
        Zdaniem osoby A. osoba B. powinna kota zamknąć. Zamkniecie w sypialni nie powiodło się, bo kot otworzył sobie drzwi smile, zatem A uznala, ze trzeba go zamknąć w kocim "domku" i wynieść z pokoju. Na to nie zgodziła się osoba B. i słusznie, bo to bestialstwo byłoby zwazywszy na długość wizyty.
        • aqua48 A co z dzikim zwierzakiem? 25.01.14, 14:11
          U mnie na wsi zagnieździły się popielice. Kompletnie dzikie i nieoswojone. Nieszczepione również. Są to prześliczne zwierzaki, nieco mniejsze od kotów,a większe od wiewiórek, ale też ganiające po domu luzem w biały dzień, od czasu do czasu zrzucające jakiś słoik w kuchni. Potrafią się pokazać znienacka gościom, przegalopować przez pokój i zniknąć. Albo usiąść na półce i przypatrywać się oczami jak guziczki i śmajtać ogonem. Są pod ścisłą ochroną, więc usuwanie ich z domu, ani żaden "transporterek" nie wchodzi w grę w przypadku wizyty strachliwego lub brzydzącego się gościa. I co na to s-v?
          • kora3 Serio? :) 25.01.14, 14:21
            Moim zdaniem wiedzac, że taka sytuacja ma miejsce należałoby uprzedzić gości o takiej możliwości (pojawienia się popielic) z zaznaczeniem, że nie ma się wpływu na to i czesc.
            To jest sytuacja nietypowa.
          • bo1 Re: A co z dzikim zwierzakiem? 25.01.14, 18:51
            aqua48 napisała:

            > U mnie na wsi zagnieździły się popielice.

            Zazdroszczę smile.
    • anaiss Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 18:04
      Niestety problem jest mi znany, bowiem siostra mojego partnera nie życzy sobie obecności mojego psa podczas jej wizyt ze swoim dzieckiem w moim domu, motywując to faktem, że kiedyś widziała w szpitalu dramatycznie pogryzione przez psa dziecko. Dodam, że mój pies nie jest, oczywiście, w żadnym stopniu agresywny do ludzi czy innych zwierząt. Wiąże się to również z tym, że nie możemy psa zabrać tam gdzie będzie obecna ze swoim dzieckiem (także na wolnym powietrzu). Mam też na stanie kota, o czym wszyscy odwiedzający nas wiedzą. Informuję jedynie o nadzwyczajnych okolicznościach typu choroba.
      • ann.38 anaiss 25.01.14, 19:57
        Jakiego masz psa?
        • anaiss Re: anaiss 25.01.14, 22:05
          ann.38 napisał(a):

          > Jakiego masz psa?

          boksera
          • jacek226315 Re: anaiss 29.01.14, 18:58
            anaiss napisała:

            > ann.38 napisał(a):
            >
            > > Jakiego masz psa?
            >
            > boksera
            najlepszy pies pod slonce.Ja mam dziewczyne
            • margolcia_63 Re: anaiss 29.01.14, 21:06
              Witam,
              Moim zdaniem, to zawsze gość musi się dostosować do napotkanej sytuacji. Nie wyobrażam sobie by podważał panujące na moim terytorium zasady, nawet gdy wg niego są niefajne. Jeśli jest zwyczaj zdejmowania butów w danym domu to buty się zdejmuje, jeśli jest zakaz palenia to się nie pali... Natomiast jeśli śmierdzi itd i itp, to tak ma być i basta. Tu nie ma pola do dyskusji.

              Obie strony mogą i powinny zrobić ukłon w swoją stronę, ale w b. delikatnej formie.
              Nigdy gość nie może czegoś sobie życzyć w formie nakazowej, jeśli już to w b. zawoalowanej i musi zdać się na domyślność gospodarza. Zwłaszcza gdy gość się wprasza. Jeśli ma jakieś ograniczenia, jak fobie i nietolerancje to on powinien uprzedzić, że np. nie toleruje dymu papierosowego, jest uczulony na coś....

              Tak jak ktoś tu pisał, gospodarz powinien uprzedzać tylko w b. wyjątkowych sytuacjach, np. wybuchł gaz, rozerwało mi mieszkanie i w związku z tym mam przeciągi... wink, albo zjechało mi się pół rodziny ze wsi... Uprzedzanie, że hoduje się tarantule, już nie, chyba, że chodzą sobie luzem po mieszkaniu.

              Jeśli "gościu" coś nie pasuje to skraca swoją wizytę do minimum, w ostateczności do przywitania się, przeproszenia ( bo coś wypadło) i umówienia się na gruncie który mu odpowiada.

              Zwierzęta są na prawach domowników, a przysłowiowy szacunek dla gościa musi mieć zdrowe granice. Chciała bym też przypomnieć, że są mieszkania jednoizbowe.





    • ann.38 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 19:57
      Zamknęłabym kota w innym pokoju, gdyby była to osoba, którą miło mi gościć bez względu na to czy sama się wprosiła czy nie, ale gdyby powód był inny- np. strach albo alergia (mało to pomoże bo jak ktoś pisał alergeny i tak są w całym domu). Ale żeby mi ktoś w moim (i kota) domu mówił, że kot ma zniknąć, bo on nie lubi kotów? Na to nigdy bym nie przystała. No i akurat u nas jest możliwość zamknięcia kota w innym pomieszczeniu, bo nie otwiera sam drzwi i nie lamentuje, bo to niemłode już i stateczne zwierzę jest. Śpi sobie albo się wyleguje. Natomiast transporter nie wchodzi w grę ani na krótką chwilę. Ogormna większość kotów strasznie histeryzuje podczas wkładania i pobytu. To się stosuje tylko jak jest konieczność- podróż, do lekarza itp. Nasza, to sobie raz pazurki połamała i cały czas rozpczliwie miałczy kiedy jest w transporterze. No i jak ma się załatwiać? Pod siebie?
      • niratkaddd Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:06
        Na takim gościu, co zwierząt nie akceptuje to tylko krzesło połamać i niech lament siejąc biegnie do drzwi i na podwórko, więcej niech się nie waży pokazać!
        • beata_ Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:19
          niratkaddd napisał:

          > Na takim gościu, co zwierząt nie akceptuje to tylko krzesło połamać i niech lament
          > siejąc biegnie do drzwi i na podwórko, więcej niech się nie waży pokazać!

          No bez przesady smile
          Nie wszyscy lubią zwierzęta, bo i nie muszą...
          Gospodarz też nie musi swojego "lubienia" lub "nadmiernego lubienia" zwierzęcych domowników eksponować i przenosić nad preferencje zaproszonych gości.
          • kora3 Wiesz Beato zasadniczo - masz rację 25.01.14, 21:46
            Nie wszyscy musza lubic zwierzęta w ogóle, czy określony gatunek zwierząt. I za naganne uważam:
            - przychodzenie do kogos (także na spotkanie na wolnym powietrzu) np. z psem bez wyraźnej zachęty gospodarzy
            - zachęcanie gości by zabawiali zwierzę
            - pozwalanie zwierzęciu na spoufalanie się z gosćmi gdy ci kompletnie nie przejawiają na to ochoty.

            Tu jednak - znów - mamy sytuację inną. Kot nie reagował wcale na gościa, spał na swoim miejscu. Gośc nawet kota nie widział od progu, wiedział aczkolwiek, ze jest i od tegoż progu domagał się, by był w innym niż on pomieszczeniu. Takie zachowanie mnie wydaje się niegrzeczne i bardzo roszczeniowe...
            • niratkaddd Re: Wiesz Beato zasadniczo - masz rację 25.01.14, 21:57
              Tylko źli ludzie nie lubią zwierząt, a dla takich kreatur miejsca w domu nie ma.
              • kora3 Hmmm no wiesz Niradkadd 25.01.14, 22:17
                Sama tu napisałam, ze nie ma m zaufania dla ludzi z założenie nie lubiący zwierzat na zasadzie "nie bo nie"smile Bo zwykle mniej albo bardziej skrycie takowe osoby nie lubią także ludzi.

                ALE biore pod uwagę, ze ktoś może się realnie, albo irracjonalnie obawiać jakichś zwierzat. Np. ja irracjonalnie boję się ptaków typu gołab, czy kura. Na serio, bez sciemy. Krzywdy bym im nie zrobiła, ale na myśl, ze gołab mogłby mi usiąść na ramieniu przechodzą mnie ciarki. Dodam, ze nie wiem dlaczego tak jest, nie przypominam sobie żadnego przykrego zdarzenia, wiec najpewniej wygląd tych ptaków budzi mój zupełnie przecież nieuzasadniony lęk.

                Znam z kolei osobe, która jako 18-latka została bardzo dotkliwie pogeyzuina przez sporego psa. To było ponad 20 lat temu, a ta osoba nadal boi się dużych psów. Potrafi przejść na druga stronę ulicy widząc dużego psa prowadzonego na smyczy u w kagańcu.

                Mnie do prawie 40 roku życia nigdy żaden pies nie ugryzłsmile A miałam do czynienia z całkiem obcymi psami naprawdę ogromnych ras typu mastiff tybetański. Sam hodowca się dziwił,. ze się takiego psiska nie boję smile
                Aż tu nagle pewnego dnia ugryzł mnie piesek zaprzyjaźnionego weta ...Mały taki, mieszaniec jamnika. Nie wiem dlaczego to zrobił, jest ogólnie przyjazny dla ludzi, chodzi sobie swobodnie wokół lecznicy. Wielokrotnie widział mnie wcześniej i był za jego aprobatą głaskany. A tamtego dnia, gdy niosłam do samochodu kota na rękach przyskoczył i dwukrotnie ugryzł mnie z taką siła, że przegryzł jeansy i rozciął mi nogę. Gdybym była tylko w pończochach prawdopodobnie sprawa byłaby powazna.
                Widuję tego pieszka smile i nie czuję się całkiem bezpieczna smile Nie, ze go nie lubię, ale jakoś przeszła mi ochota na bliższy z nim kontakt
                • niratkaddd Re: Hmmm no wiesz Niradkadd 25.01.14, 22:28
                  Rozpisałaś jakąś historię, ale ja jak wiesz mówiłem o ludziach którzy nie lubią zwierząt. Generalnie.
            • beata_ Re: Wiesz Beato zasadniczo - masz rację 25.01.14, 22:13
              kora3 napisała:

              > Nie wszysycy [...]

              Odniosłam się wyłącznie do wpisu niratkaddd,
              który napisał:

              > Na takim gościu, co zwierząt nie akceptuje to tylko krzesło połamać i niech lament
              > siejąc biegnie do drzwi i na podwórko, więcej niech się nie waży pokazać!

              Dodał jeszcze poniżej:
              > Tylko źli ludzie nie lubią zwierząt, a dla takich kreatur miejsca w domu nie ma.


              Zgadzasz się z takim podejściem?
              Ja akurat mam chęć ten ostatni post usunąć... Poprzedni zresztą reż...
              • kora3 Re: Wiesz Beato zasadniczo - masz rację 25.01.14, 22:20
                hmmm no ja sama napisałam, ze nie mam zaufania do ludzi, którzy z założenia nie lubią zwierzat, bo na ogół tak naprawdę nie lubia też ludzi
                • beata_ Hmmmm... 26.01.14, 00:36
                  kora3 napisała:

                  > hmmm no ja sama napisałam, ze nie mam zaufania do ludzi, którzy z założenia nie
                  > lubią zwierzat, bo na ogół tak naprawdę nie lubia też ludzi

                  ... kwestia zaufania to jedno, a tekst niratkaddd, że "Na takim gościu, co zwierząt nie akceptuje to tylko krzesło połamać i niech lament siejąc biegnie do drzwi i na podwórko, więcej niech się nie waży pokazać!" - to całkiem inna bajka.
                  Nie widzisz różnicy?
                  • niratkaddd Re: Hmmmm... 26.01.14, 09:24
                    A wiesz co to jest sarkazm?
                    • beata_ Re: Hmmmm... 26.01.14, 18:50
                      niratkaddd napisał:

                      > A wiesz co to jest sarkazm?

                      Wiem.
                      Wiem również jak można go wyrazić na różne sposoby. smile
        • ann.38 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 25.01.14, 20:47
          niratkaddd napisał:

          > Na takim gościu, co zwierząt nie akceptuje to tylko krzesło połamać i niech lam
          > ent siejąc biegnie do drzwi i na podwórko, więcej niech się nie waży pokazać!

          Nie ma powodu, aby gość na widok kota w domu zaczynał biec do drzwi, no ew. może siać lament jak już musi. U nas to raczej kot ucieka, bo nie lubi zamieszania i przeludnienia w domu. No i przyznasz, że odmowa zabrania Bogu ducha winnego kota z pola widzenia gościa, to jednak nie to samo co połamanie krzesła na tymże (gościu, znaczy się)
    • czoklitka Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 00:33
      >Wg mnie A nie ma racji: osoba ta sama wybrała miejsce spotkania u B wiedzac,
      >ze B ma zwierzę, którego ona nie "trawi", przyszła w swoim interesie i zachowała b. >niegrzecznie. A jakie Wasze opinie?

      Takie same, jak Twoje. To jest bezczelność ze strony A, tym bardziej że A musiała widzieć, podejmowane przez B, próby odseparowania kota.
      • zubelz Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 16:53
        To nie jest gość, tylko napastnik. To gość ma się dostosować do gospodarza. Ten "gość" zachował się jak "pani z MOPSu" której nie podoba się kolor ścian, lub ustawienie mebli. Ja osobiście zaprosił bym takiego "gościa" do kibelka, tłumacząc że kot (mieszkaniec tego domu) nie życzy sobie takich gości.
        • kornel-1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 17:13
          zubelz napisał:
          > Ja osobiście zaprosił bym takiego "gościa" do kibelka, tłumac
          > ząc że kot (mieszkaniec tego domu) nie życzy sobie takich gości.

          Ale to byłoby nierozsądne i niezgodne z SV. Dlaczego proponujesz takie rozwiązanie na tym forum?

          Aż strach mieć takiego znajomego!

          Kornel
    • damakier1 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 26.01.14, 22:20
      Według mnie, osoba B powinna osobę A poszczuć kotem wink
    • minerwamcg Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 27.01.14, 00:34
      Jesteśmy oboje z mężem wierzący i praktykujący (choć różnych wyznań) a jednak kilka lat temu mało nie wywaliliśmy z domu... księdza, który przyszedł po kolędzie. Zażądał bowiem, aby usunąć z pokoju kota, ponieważ będzie "przeszkadzał w modlitwie". Zapytany, czy ma alergię, odpowiedział, że nie. Z trudem udało mi się wpłynąć na męża, żeby powstrzymał się od wrzucenia księdzu paru uwag w jego ojczystym języku (a był Hiszpanem) o tradycyjnie "szczególnym" stosunku do zwierząt jego rodaków - a kota na czas modlitwy po prostu wzięłam na ręce.
      Jakiż kontrast z poprzednikiem, który nasze kotwory głaskał, błogosławił, i opowiadał historie o swoich domowych zwierzakach - sam był psiarzem, ale wychowany na wsi koty też lubił.
      Do dziś pamiętam swojej przyjaciółce (chociaż minęło już prawie piętnaście lat) jak po raz pierwszy przyszedłszy do mnie z małym dzieckiem zażądała od drzwi "zwierzątko pod klucz!" Odpowiedziałam jej wówczas, że jeśli zapraszam gości, to nie narażam ich na pożarcie przez tygrysa, a mój kot dzieci się boi (co było wówczas absolutną prawdą, ciekawe, że kiedy w kilka lat później urodziła się moja córka, już się jej nie bał).
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 27.01.14, 04:15
        minerwamcg napisała:
        Zażądał bowiem, aby usunąć z pokoju kota, ponieważ będzie "przeszkadzał w modlitwie"

        bal sie moze ze kot mu zje oplatek i bedzie chcial winem popic, a mial malo.
        a moze zwyczajnie nie wiedzial ze kot tez katolik, mimo nieco azjatyckich rysow twarzy.
        tj, mordki....

        Minnie
        • wioskowy_glupek Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 27.01.14, 12:11
          Mój pies, jest domownikiem a jako taki w odróżnieniu od gościa, jest u siebie... Nie widzę, powodu by go gdziekolwiek zamykać, chyba że pies byłby agresywny.
          Ja na ten przykład nie akceptuję w domu ptaków, wiedząc że koleżanka takowe ma a nie zamierza ich w mojej obecności zamknąć to bym po prostu do jej domu nie weszła, na pewno bym nie żądała żeby je zamykała.

          IMO sprawa ma się jednak nieco inaczej, jeśli to nielubiący zwierzą, wyświadcza, właścicielowi zwierzaka przysługę, wówczas niestety wypadałoby się dostosować, albo zadbać o inne miejsce spotkania.
        • a_weasley Tolerancja inaczej? 27.01.14, 13:54
          Ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >> Zażądał bowiem, aby usunąć z pokoju kota, ponieważ będzie
          >>"przeszkadzał w modlitwie"


          > bal sie moze ze kot mu zje oplatek i bedzie chcial winem popic,

          Po pierwsze: jeśli zabierasz głos na forum SV, a jeszcze chcesz w dodatku być damą, to cechą dam jest szacunek dla cudzych poglądów w ogóle, a dla tego, co dla kogoś jest święte, w szczególności. Nazwanie Najświętszego Sakramentu "opłatkiem" w tych granicach się nie mieści.
          Po wtóre: jeżeli nie masz o czymś pojęcia, najlepiej jest nie zabierać głosu wcale. Ksiądz po kolędzie Najświętszego Sakramentu przy sobie nie ma. A gdy idzie do chorego, to też udziela mu komunii pod jedną postacią, więc wzmianka o "winie" jest już kompletnie od czapy.
          Po trzecie: jeśli już przy tym jesteśmy, to obawy, że kot może w czymś przeszkodzić, nie były tak zupełnie bezpodstawne - przy wizycie drugiego opisanego przez Minerwę księdza, tego kotoprzyjaznego kot wypił wodę święconą stojącą w miseczce na stole. W efekcie wizyta przedłużyła się o czas potrzebny na poświęcenie wody.
          • a1ma Re: Tolerancja inaczej? 27.01.14, 18:21
            Słowo "oplatek" jest obraźliwe? Od kiedy?
            Ile trwa poświęcenie wody?
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Tolerancja inaczej? 27.01.14, 21:13
            a_weasley napisał:
            po trzecie: jeśli już przy tym jesteśmy, to obawy, że kot może w czymś przeszkodzić, nie były tak zupełnie bezpodstawne - przy wizycie drugiego opisanego przez Minerwę księdza, tego kotoprzyjaznego kot wypił wodę święconą stojącą w miseczce na stole. W efekcie wizyta przedłużyła się o czas potrzebny na poświęcenie wody.

            https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-laughing013.gif

            Moze kot byl katolikiem, i poczul do wody wielka rewerencje?

            Poza tym, i nic wielkiego sie nie stalo, prawda?? nawet ksiedzu nie przeszkadzalo bo lubi przeciez zwierzeta.
            Napiszmy do Jego Excelencji Papieza Francisa co mysli o braniu udzialu kotow w modlitwach
            domowych, o.
            a tak w ogole, fajna bajeczka...

            No i - ja przeciez zartowalam. moich znajomych, praktykujacych katolikow
            takie zarty jakos nie oburzaja, wrecz przeciwnie - normalnie bawia.

            Wyluzuj, czlowieku.

            Minnie
            • aqua48 Re: Tolerancja inaczej? 28.01.14, 13:04
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > Moze kot byl katolikiem, i poczul do wody wielka rewerencje?

              > Napiszmy do Jego Excelencji Papieza Francisa co mysli o braniu udzialu kotow w
              > modlitwach


              Zasady s-v nie pozwalają na żarty z czyjejś religii. Papieża tytułuje się Świątobliwością, w żadnym razie nie Ekscelencją.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 00:25
                aqua48 napisała:
                Zasady s-v nie pozwalają na żarty z czyjejś religii. Papieża tytułuje się Świątobliwością, w żadnym razie nie Ekscelencją.

                A w ktorym miejscu ja zartuje z religii? ja po prostu zartuje, a ty sie tak nie nadymaj.
                Papieza rzeczywscie tytuluje sie Swiatobliwoscia -His Holiness, pomylilo mi sie.
                Przy okazji, ze sie osmiele wtracic niewielki fakt - nie do wiary, ale mam w rodzinie ksiedza.
                On rowniez nie widzi niczego grzesznego w takich zartach. malo tego, sam sie
                z nich usmial - niesamowite, co?

                Minnie
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do AQUA: 30.01.14, 03:06
                  A to uwazasz za zarty z religii??

                  https://cdn4.independent.ie/world-news/and-finally/article29958971.ece/ALTERNATES/h342/PANews_P-1b13a023-122b-41c8-8909-8d86c84744e3_I1.jpg

                  Minnie
                • aqua48 Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 11:09
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > A w ktorym miejscu ja zartuje z religii? ja po prostu zartuje, a ty sie tak nie
                  > nadymaj.
                  > mam w ro
                  > dzinie ksiedza.
                  > On rowniez nie widzi niczego grzesznego w takich zartach. malo tego, sam sie
                  > z nich usmial - niesamowite, co?

                  Posiadanie w rodzinie księdza, nie daje dyspensy od właściwego zachowania. W Polsce też mamy księży, którzy "żartują sobie" na przykład z koloru skóry, lub cudzego wyznania. Mało tego sami się z tego śmieją, nad czy spora cześć społeczeństwa lepiej wychowanego ubolewa, traktując tego typu zachowania jako żenujące i godne pogardy.. niesamowite?
                  • jacek226315 Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 12:15
                    aqua48 take a easy a nie zenujace jest gwalcenie ministrantow?
                    • aqua48 Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 16:57
                      jacek226315 napisał:

                      > aqua48 take a easy a nie zenujace jest gwalcenie ministrantow?

                      Nie, to przestępstwo, nie żenada.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 23:01
                    aqua48 napisała:
                    Posiadanie w rodzinie księdza, nie daje dyspensy od właściwego zachowania. W Polsce też mamy księży, którzy "żartują sobie" na przykład z koloru skóry, lub cudzego wyznania. Mało tego sami się z tego śmieją, nad czy spora cześć społeczeństwa lepiej wychowanego ubolewa, traktując tego typu zachowania jako żenujące i godne pogardy.. niesamowite?

                    A na temat obrazka jego Swiatobliwosci sie nie wypowiedzialas, hmm.

                    No ale zauwazylam ze to typowe dla ciebie - samej dowalac, szczegolnie
                    jak kogos nie cierpisz, bez wzgledu czy dowalanie bylo sprawiedliwe czy nie.
                    oczywscie sama nie pominiesz zadnej okazji upomniec tych nielubianych
                    aby 'nie dowalali', 'nie lamali netykiety', 'nie wykraczali poza zasady sv'.
                    sama za to ani slowem nie skomentujesz wlasnych wytknietych ci bledow i wykroczen.

                    Wracajac do "ksiezy co zartuja sobie z koloru skory.. itp" -
                    po pierwsze, nie znasz ksiedza z mojej rodziny, wiec wypraszam sobie takie insynuacje.
                    po drugie ta "lepsza czesc spoleczenstwa" to niby ty, tak? daruj sobie....
                    daleko nie siegajac:
                    prosimy sie nie klocic

                    mnie tam nie proszono o nieklocenie sie...

                    btw -
                    aqua48 28.01.14, 13:15

                    Ale chyba chodzi o coś więcej, o osobę, która zna się na zasadach nie tylko codziennego savoir-vivre'u [.........................................................................................................]
                    oraz potrafi sensownie doradzić jak się zachować w na prawdę trudnej sytuacji - na przykład w kontakcie z osobą, która zasad s-v nie zna, albo nie stosuje, tak aby uniknąć konfliktu i nie doprowadzić do konfrontacji..

                    musze przyznac, ze nikt tak jak ty Aquo nie potrafi wszczynac konfliktu jak ty.

                    Minnie
                    • urko70 Re: Tolerancja inaczej? 31.01.14, 09:30
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > aqua48 napisała:

                      > musze przyznac, ze nikt tak jak ty Aquo nie potrafi wszczynac konfliktu
                      > jak ty.

                      Mam dokładnie przeciwne zdanie o Niej.
                      • akson_ka Re: Tolerancja inaczej? 02.02.14, 00:11
                        urko70 napisał:

                        > Mam dokładnie przeciwne zdanie o Niej.

                        Kto cię pytał o zdanie?
                        • urko70 Re: Tolerancja inaczej? 03.02.14, 09:07
                          akson_ka napisała:

                          > > Mam dokładnie przeciwne zdanie o Niej.
                          >
                          > Kto cię pytał o zdanie?

                          Nie musiał smile
                    • aqua48 Re: Tolerancja inaczej? 31.01.14, 09:49
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > A na temat obrazka jego Swiatobliwosci sie nie wypowiedzialas, hmm.
                      > typowe dla ciebie - samej dowalac, szczegolnie
                      > jak kogos nie cierpisz,


                      Kompletnie nie rozumiem co się upominasz o moje komentarze jeśli uważasz je następnie za "dowalanie"?

                      > mnie tam nie proszono o nieklocenie sie...
                      > musze przyznac, ze nikt tak jak ty Aquo nie potrafi wszczynac konfliktu
                      > jak ty.

                      Gdzie i w czym widzisz wszczynanie konfliktów? O niekłócenie się proszono WSZYSTKICH uczestników, mnie wytłumaczono, że nie organizatorom nie chodzi o EKSPERTA jak błędnie napisano w wątku założycielskim, tylko o osobę mogącą udzielać odpowiedzi. Przyjęłam to do wiadomości, również typuję tu z resztą Bubę.
                      Problem natomiast rozdmuchujesz i ciągniesz niepotrzebnie przenosząc do innego wątku TY, nie unikając osobistych wycieczek, bardzo niemiłych pouczeń i złośliwości pod moim adresem.

                      A co do duchownych, to uważam, że nie różnią się od reszty społeczeństwa zarówno jeśli chodzi o poziom kultury osobistej, jak i poczucie humoru, natomiast jeśli się stawia tak jak TY to robisz księdza za wzór tylko z racji wykonywania pewnego zawodu, to należy się liczyć z konsekwencjami, a nie oburzać.
                      A Twoja argumentacja - mój krewny się śmieje z moich żartów, ergo są one zabawne i wszystkich powinny bawić jest, wybacz, dla mnie kompletnie nie przekonująca.

                      I jeszcze jedno, mylisz się Minnie po raz kolejny uważając że Cię nie cierpię, bywasz niezwykle irytująca, jak każdy zapewne smile, a ja owszem bywam zjadliwa. Ale merytoryczna, ciekawa dyskusja jest zawsze interesująca. Ale poziom tej dyskusji należy zachować, i tylko o to mi chodzi. Osobiście uważam, że wnosisz barwny ferment na forum. Wobec tego proponuję rozejm i rozbrojenie, co Ty na to?
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Tolerancja inaczej? 31.01.14, 22:59
                        aqua48 napisała:
                        Kompletnie nie rozumiem co się upominasz o moje komentarze jeśli uważasz je następnie
                        za "dowalanie"?


                        Nie udawaj niewiniatka Aquo. oburzylas sie okropnie za moj zart z kotem.
                        Pytam sie wiec, a jaka jest twoja opinia za robienie zartow na tematy religijne przez kogos innego
                        (z papieza) -? mam nadzieje ze tym razem dostane odpowiedz, konkretna, bez unikow.

                        Gdzie i w czym widzisz wszczynanie konfliktów? O niekłócenie się proszono WSZYS TKICH uczestników,

                        Dokladnie smile
                        Wszczynasz "niewinnie, kulturalnie" konflikty np od pewnego czasu ze mna...
                        tak od nowego roku..
                        nie zauwazylam abys kogos tak strannie i drobiazgowo i co chwila pouczala jak mnie... https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-rolleyes007.gif

                        Problem natomiast rozdmuchujesz i ciągniesz niepotrzebnie przenosząc do innego
                        wątku TY, nie unikając osobistych wycieczek, bardzo niemiłych pouczeń i złośliwości pod moim adresem.


                        rzeczywiscie?
                        a moze po prostu bo mam inna opinie,
                        i uznalam temat na tyle ciekawy ze warty osobnej dyskusji? a ze jest zwiazany i z toba,
                        i ze mna, i kilkoma innymi osobami - coz, malo to razy osobne watki powstaly "przy okazji"?

                        A co do duchownych, to uważam, że nie różnią się od reszty społeczeństwa zarówn
                        o jeśli chodzi o poziom kultury osobistej, jak i poczucie humoru, natomiast jeśli się stawia tak jak TY to robisz księdza za wzór tylko z racji wykonywania pewnego zawodu, to należy się liczyć z konsekwencjami, a nie oburzać.


                        Tylko, ja sie nie oburzam za sam fakt ze ksieza moga byc rozni, bo tak rzeczywscie jest
                        a za imputowanie ze ksiadz w mojej rodzinie to najprawdopodobniej niewychowany rasista,
                        wysmiewajacy sie z niepelnosprawnych, dlatego nie nalezy uznawac go za autorytet
                        w sprawie zartu z kotem.
                        Niewazne, ze osobiscie ja, mam nadzieje, na forum nigdy nie wykazywalam takich cech
                        (rasistka i obsmiewca niepelnospr., puszystych, gejow itp.)

                        I jeszcze jedno, mylisz się Minnie po raz kolejny uważając że Cię nie cierpię,
                        bywasz niezwykle irytująca, jak każdy zapewne smile, a ja owszem bywam zjadliwa.


                        Ale ja nie dlatego uwazam ze mnie nie znosisz - jak juz ci wczesniej wiele razy pisalam,
                        nie jestem jedyna osoba ktora na forum popelnia razace wykroczenia przeciw sv ale za to jedyna ktora tak zaciekle tepisz. fakty mowia same za siebie..

                        Ale poziom tej dyskusji należy zachować, i tylko o to mi chodzi.

                        No wlasnie, mozna byc zjadliwym a zjadliwym. nie zawsze bycie zjadliwym = kulturalnym.
                        Ot, taka malenka uwaga z mojej strony..

                        Wobec tego proponuję rozejm i rozbrojenie, co Ty na to?
                        Jesli to sie okaze jako fair play z twojej strony.. to chetnie.

                        Minnie
          • jacek226315 Re: Tolerancja inaczej? 30.01.14, 12:12
            a wiesz a_weasley kiedy bylem malym chlopcem chcialem sie napis swieconej wody myslac,ze ma jakis specyficzny smak
    • porazostatni Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 28.01.14, 04:07
      A odkąd prawem gościa jest decydowanie co powinno być w mieszkaniu, a co nie ? Przychodzi do kogoś to trzeba dostosować do jego warunków. Jak komuś bardzo przeszkadza kot, mąż albo obraz na ścianie - nie przychodzi. Umawia się w innym miejscu, a nie wprasza i krytykuje. Tłumaczenie, że może miał ailurofobie. To mógł być argument, gdyby zachował inaczej. Co innego powiedzenie "słuchaj boję kotów i proszę żeby jakoś odizolować", a innego szarogęszenie w cudzym domu: "kotów nie lubię i ma zniknąć".
    • ive-tte Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 29.01.14, 18:30
      Wiecie co to jest chore. Rozumiem jeśli ktoś ma w domu groźnego psa albo jakieś inne niebezpieczne zwierzę (są miłośnicy węży, pająków itp.), ale zwykły kot.?? Tygrysów czy innych wielkich kotów w domach się też nie hoduje. Więc fakt czy osoba A lubi koty czy nie to jest jej prywatna sprawa. To nie jej dom więc nie może się domagać usunięcia czworonożnego domownika. Jak ma taką fobię to jak najszybciej do psychiatry. Osobo A znormalniej jaknajszybciej!
    • czarnamajka75 Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 30.01.14, 19:22
      Hej hej - gośc musi zaakceptować warunki panujące w domu gospodarza i nie ma prawa wybrzydzać , równie dobrze mógłby powiedzieć nie lubię dzieci zrób z nimi cos praawda? Z kolei gospodarz ma dbać by gościowi bylo wygodnie - czytaj by zwierz nie darl pazurami jego odzienia ani nie skakał po nim smile to takie proste tak wg savoire- vivre smile
    • akotula Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 30.01.14, 20:26
      Nie rozumiem problemu. Dla mnie sytuacja jest jasna - kot jest u siebie, w swoim własnym mieszkaniu i na swoim terytorium. Sama mam 2 koty i małe mieszkanie. Jak mnie ktoś odwiedza i mu moje zwierzaki nie pasują to pokazuję mu drzwi i każę wypier****ć. Łącznie z własną rodziną smile

      Ludzie, Twój dom, Twoje zasady. Jak komuś nie pasują, to niech nie przychodzi. Z drugiej strony jak kogoś odwiedzam, to przestrzegam zasad u niego panujących i uważam, że tak się powinno postępować. Nie wyobrażam sobie odwiedzania kogokolwiek i pouczania go co ma robić we własnym domu, bądź też przyjęcia postawy roszczeniowej w stylu - "jestem gościem więc Twoim zasranym obowiązkiem jest skakanie naokoło mnie i spełnianie moich życzeń". Według mnie osoba A jest beszczelna, a osoba B nieasertywna i daje sobą manipulować big_grin
    • mouse_m Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 31.01.14, 15:23
      Mam w domu dwa koty i nie zamykam im przestrzeni, jak ktoś składa wizytę. Koty są domownikami i każdy gość musi to uwzględniać, tak samo jak to,że w mojej loggii kwitną kwiaty w w wazonach są bukiety. Albo umawiać się ze mną poza domem, jak chce. Znajomi wiedzą o kotach, obcych - uprzedzam, ale z reguły obcych w domu nie przyjmuję. Listonoszy przyjmuje przed drzwiami mieszkania, inkasenci wchodzą do przedpokoju spisać liczniki, koty są w pokojach i na korytarz nie wychodzą.
      W opisywanym przypadku - gość zachował się mało elegancko i umieścił się na piedestale, ponad gospodarzem mieszkania. Skoro nie lubi kotów, mógł umówić się poza domem. To gość miał interes do gospodarza mieszkania.
      Nie zamykam kotów w transporterach (poza jazdą do weterynarza), nie zmieniam kwiatów w wazonach, bo ktoś ma ma na nie uczulenie. Nie zmieniam obrusu na stole, nie przemaluję ścian z tego samego powodu. Mój dom, moje mieszkanie jest przede wszystkim dla mnie, dla mojej wygody, a nie dla ludzi, którzy chcą złożyć mi wizytę.
      Ludzi, którzy nie lubią moich zwierzaków ,nie akceptują ich w mieszkaniu, po prostu - nie zapraszam, spotykam się z nimi poza mieszkaniem.
      W moim domu rządzę tylko a, nikt inny.
      Wcześniej lokatorem był duży pies, owczarek niemiecki i zasady funkcjonowania mieszkania były te same. Zwierzęta, jakie ze mną mieszkały czy mieszkają - nie są uczone agresji, wobec ludzi zachowują się przyjaźnie, z zaufaniem. Nie ma też skoków na ludzi, czy włażenia im na siłę kolana. Tego typu karesy są wyłącznie zarezerwowane dla mnie lub wobec tzw. "opieki", kiedy wyjeżdżam.
      Proponuje, nie reagować na pretensje gościa, tylko dać mu kulturalnie do zrozumienia, że rządzić się może wyłącznie we własnym domu, a nie cudzym.
      • vichta Re: Zwierzę w domu, a odwiedzający 31.01.14, 21:47
        "Wolnoc Tomku w swoim domku".
        Swego czasu mialam kota, ktory mial wszelkie prawa domownika. Przychodzila do mnie kolezanka z dwiema kilkuletnimi corkami, ktore uwielbialy kotki. No tak, ale moze wyjasnie, ze one uwielbialy je glaskac, mietosic, przenosic, gniesc, gonic, wyciagac z katow, itp. Jednym slowem maskotki, ktore powinny czuc sie szczesliwe, ze dzieci chca sie z nimi pobawic. Wielokrotnie zwracalam im uwage, zeby zostawily kota w spokoju, ale bez skutku. Kot w czasie ich wizyt godzinami siedzial schowany za szafa lub za wersalka (mieszkanie bylo bardzo male). Pewnego razu chylkiem przemknal do kuwety, zeby sie zalatwic. I tam dorwala go jedna z dziewczynek. Moj poziom tolerancji na ich zachowanie zostal przekroczony. Zapytalam (owszem, ze zloscia), czy jak ona korzysta z ubikacji, to ktos ja stamtad sciaga i zaczyna mietosic. Mojej kolezance zrobilo sie glupio i znow probowala tlumaczyc, ze one przeciez tak kochaja kotki. Powiedzialam, zeby kupila im pluszaka, a zywe stworzenie ma byc traktowane z szacunkiem i ja ich zachowania mam serdecznie dosc.
        Co do praw goscia i gospodarza, to dam jeszcze inny przyklad. Otoz ja nie toleruje zapachu papierosow. Nigdy nie pozwalalam palic u siebie gosciom i nie obchodzi mnie, czy to sie komus podoba, czy nie. Ja nie mam ochoty wachac cuchnacych zaslon, tapicerki itp przez nastepnych kilka dni po czyjejs wizycie. Mialam sasiadke (3 papierosy w ciagu pol godziny), ktora wiecznie "trula", zebym pozwolila jej zapalic. Bezskutecznie. Wiec przychodzila na kilkuminutowe wizyty i wracala do siebie. Ja na jej zaproszenia zawsze odmawialam, wyjasniajac, ze nawet po krotkiej wizycie u niej cala jestem przesiaknieta dymem, musze myc wlosy i przebierac ubrania. Wiec do niej nie chodzilam. Ale nigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby zabronic jej palic u niej w domu, bo ja nie lubie dymu, a mam ochote ja odwiedzic. Ona rowniez stosowala sie do zasady niepalenia u mnie. Najczesciej spotykalysmy sie w okolicach bramy kamienicy i zadnej z nas nie przynioslo to zadnej ujmy.
        Kazdy jest panem u siebie w domu i ma prawo okreslic zasady panujace na jego terenie. Jesli nawet u siebie w domu nie mozemy czuc sie "jak u siebie w domu", to gdzie mozemy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka