Dodaj do ulubionych

sposób na buraka?

17.06.14, 16:49
Dzień dobry, proszę uprzejmie o poradę. Przepraszam za długi tekst.

Sytuacja wygląda tak:
zostałam poproszona przez byłego kolegę o wykonanie tłumaczenia. Chodziło o polskie napisy do jego filmu. Ponieważ jest to produkcja niekomercyjna i niskobudżetowa, kolega nie mógł zapłacić mi zwyczajowej stawki. Zamiast tego zaproponował pewną (raczej symboliczną) sumę i opcję na wyrównanie kwoty w przypadku kiedy film wygeneruje jakieś zyski. Dodatkowo miałabym bardzo wygodny termin (ponad dwa miesiące).

Zgodziłam się. I tu od razu zaczęły się schody. Odpisał, że super, zaraz wyśle do mnie transkrypcję i link do filmu i... nie odezwał się przez trzy tygodnie. Na mój pierwszy mail z pytaniem, czy sprawa jest aktualna, odpisał, że jest w Paryżu i ma urwanie głowy. Zgrzytnęłam zębami i po odczekaniu kilku kolejnych dni napisałam, że jeśli mu zależy na tym tłumaczeniu, proszę o materiały. Tym razem wyraził zdziwienie, że materiały nie dotarły (podobno wysłał je wcześniej, w co aktualnie nie wierzę), oczywiście bardzo mu zależy i już wysyła...

Tłumaczenie wykonałam, chociaż okazało się wyjątkowo pracochłonne. Jednak wyłoniło się przy tym kilka problemów, które przed oddaniem tekstu wymagają wyjaśnienia. Tym razem poprosiłam go o kontakt telefoniczny, żeby nie pisać kilometrowych maili i omówić te kwestie bezpośrednio. Odpisał, że oczywiście, ale w tej chwili nie ma czasu i odezwie się w przeciągu trzech dni. Nie zadzwonił przez ponad tydzień, aż do wczoraj... Akurat byłam na basenie i nie mogłam odebrać. Po wyjściu, oprócz nieodebranego połączenia, znalazłam SMSa z bucowatym tekstem: „Co jest? Przecież mieliśmy się zdzwonić!” Krew mnie zalała. W głowie mi się nie mieści, że można tak traktować osobę, która wyświadcza mi przysługę. Szczerze mówiąc kicham na te psie grosze, które miałam zarobić i nie mam najmniejszej ochoty do pana oddzwaniać i cokolwiek mu wysyłać. Pytanie, czy mam możliwość wybrnąć w miarę elegancko z tej sytuacji.

Sama widzę dwa wyjścia:
- Nie odzywać się. Nie reagować na maile ani telefony. Niech się sam zastanawia, co poszło nie tak... Jednak czuję, że w ten sposób zniżę się do jego poziomu i przy okazji wyjdę na osobę nierzetelną.
- Kiedy odezwie się następnym razem, powiedzieć mu wprost, co myślę o jego zachowaniu i uważam naszą umowę za niebyłą. Jednak tu wychodzę z kolei na panne obrażalską i pouczalską. Wiem, że pan to tak zinterpretuje i sama siebie nie lubię w tej roli...

A może jest jakaś inna możliwość? Chciałabym zachować się w tej sytuacji możliwie z klasą. Czy sv ma jakiś sposób na buraka? Dziękuję za wszelkie sugestie.
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus skopiuj stąd jego opis zachowania 17.06.14, 17:01
      i wyślij mu mailem.
      Albo trollujesz...
      • 0grzeczna0 Re: skopiuj stąd jego opis zachowania 17.06.14, 17:07
        Kolega nie jest Polakiem i nie zna jezyka. Rzecz nie dzieje sie w Polsce.
        • znana.jako.ggigus no to skopiuj i przetłumacz 17.06.14, 17:46
          albo się ma termin na rozmowę, albo się zdzwonimy czyli nigdy.
          Ty masz w ręku, czego on chce - tłumaczenia i Ty powinnaś dawno powiedzieć, co jest grane
    • ebro888 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 17:09
      Skoro to " filmowiec " to na pewno doceni twórczy wkład w reaktywację filmowej burleski: bierzesz ( przechodzony ) tort w dłoń - lekki półobrót - tort na jego imć reżyserskiej facjacie.
      • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 17:14
        smile)) Stawia pierwsze kroki jako „filmowiec”. Jeśli tak traktuje wszystkich współpracowników, kariery nie wróżę
    • mocno.zdziwiona Re: sposób na buraka? 17.06.14, 17:17
      Ja bym wygarnęła wprost choć kulturalnie o co chodzi, tłumaczenia nie przesłała, chyba że po normalnych stawkach. Trudno, straciłaś dziesiątki godzin, ale przynajmniej masz jeszcze godność osobistą. W przeciwnym wypadku będziesz się czuła jak wycieraczka (przynajmniej ja bym się tak czuła).
      • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:37
        Dziekuję. Tak, chyba najlepiej będzie potraktować sprawę na zimno. Ewentualnie rzeczywiście wysłać gifa z jakimś tortem plaskającym o gębewink Na prawdziwy szkoda mi zachodu. Pozdrawiam.
      • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:50
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Ja bym wygarnęła wprost choć kulturalnie o co chodzi, tłumaczenia nie przesłała
        > , chyba że po normalnych stawkach.


        Cóż. Nieuczciwych osób dużo na świecie. Mam nadzieję, że 0grzeczna0 do nich nie należy. Twoja propozycja jest poniżej wszelkiej krytyki.

        Trudno, straciłaś dziesiątki godzin, ale przynajmniej masz jeszcze godność osobistą.

        Bez sensu.

        W przeciwnym wypadku będziesz się czuła jak wycieraczka (przynajmniej ja bym się tak czuła).

        Jeszcze bardziej bez sensu.

        Kornel
        PS. Profesjonaliści nie zawierają umowy na gębę.
        • mocno.zdziwiona Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:20
          kornel-1 napisał:

          > Cóż. Nieuczciwych osób dużo na świecie. Mam nadzieję, że 0grzeczna0 do nich nie
          > należy. Twoja propozycja jest poniżej wszelkiej krytyki.

          Nie rozumiem dlaczego zarzucasz mi nieuczciwość? Pan nie wywiązał się umowy dostarczenia materiałów na czas ani udzielenia wskazówek. To narzędzia pracy tłumacza.
          • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:25
            Proponujesz bezprawne podniesienie kosztu tłumaczenia i to w sytuacji. gdy dzieło nie zostało jeszcze ukończone.

            Kornel
    • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 17:49
      0grzeczna0 napisał(a):
      > W głowie mi się nie mieści, że można tak traktować osobę, która wyświadcza mi przysługę. Szczerze mówiąc kicham na te psie grosze, które miałam zarobić i nie mam najmniejszej ochoty do pana oddzwaniać i cokolwiek mu wysyłać. Pytanie, czy mam możliwość wybrnąć w miarę elegancko z tej sytuacji.

      Elegancko to jest wywiązać się ze swoich zobowiązań. Czyli oddać tłumaczenie, odebrać zapłatę.
      Można ewentualnie podziękować za dalszą współpracę.

      Oprócz tego, że pan nie wykazał się nadmierną serdecznością, w zamian okazał duże roztargnienie i niefrasobliwość, nie widać tu żadnego buractwa. No, chyba nie ten sms, notabene, raczej nie po polsku, prawda?

      Podkreślanie niskiej kwoty, na której Ci teraz nie zależy, jest cokolwiek żenujące. Twoje rozwiązania: nieoddzwonienie lub odstąpienie od umowy są nieeleganckie.

      Kornel
      • ebro888 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:07
        Wierzysz, że tłumaczka nie zrozumiała wymowy sms-a? Na 100, że oddała ją w tłumaczeniu na polski.
      • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:28
        Zleceniami tego typu zajmuję się zawodowo. Pan sam to robił, doskonale zna stawki i wie, ile pracy musiałam włożyć w jego pełnometrażowy film. Zgodziłam się tylko dlatego, że zaproponował wyjątkowo długi termin, który przez swoją „niefrasobliwość”skrócił nieomal o połowę (wysłał materiały dopiero po czterech tygodniach). Tym samym od początku złamał naszą umowę. Początkowo złożyłam sprawę na karb nieporozumienia, ponieważ twierdził, że materiały „nie dotarły”i wykonałam zlecenie w terminie. Jednak swoim dalszym zachowaniem utwierdził mnie w przekonaniu, że po pierwsze: to nie była prawda, po drugie: zupełnie nie szanuje mojej pracy i mojego czasu. Zdarza mi się trafiać na trudnych i wymagających klientów, ale z podobnym zachowaniem się jeszcze nie spotkałam (brak komunikacji, niedotrzymanie ani jednego umówionego terminu). Rozumiem, że klient płaci i klient wymaga. Ten klient płaci symboliczną kwotę i zachowuje się jakby wyświadczał mi przysługę, zlecając tłumaczenie wiekopomnego dzieła. SMS, o którym wspomniałam, nie był napisany po polsku, ale pretensja, że nie odebrałam telefonu (w niedzielę i spóźnionego o wiele dni) nie pozostawia żadnych wątpliwości co do pana osobowości. Mimo wszytko dziękuję za wypowiedź.
        • aqua48 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:32
          Zdarzają się takie typy - wywiąż się ze swojej strony zobowiązania i nie licz na wzajemność. Ja bym tłumaczenie oddała i na tym skończyła znajomość z panem.
          • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:48
            Problem w tym, że tłumaczenie przed oddaniem wymaga konsultacji. Nieprzetłumaczalny tytuł, dialogi prowadzone równocześnie w dwóch językach, neologizmy itp. Film jest z gatunku wysoce eksperymentalnych i kilka kwestii wymaga obgadania. Nie chcę wysyłać niedoróbki, bo narażam przy tym także swoją reputację a na użeranie się z panem „niefrasobliwym” nie mam ochoty i zwyczajnie czasu, ponieważ za klika dni wyjeżdżam na wakacje : /
          • ebro888 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:00
            No nie do końca- być może tantiemy, jeśli udało się popaparńcowi nakręcić coś kasowego, jeszcze podtrzymają jakąś "więz". Ale najważniejsze - nie możesz zlekceważyć swej ciężkiej pracy. Ergo- zadbaj, żeby nie otrzymał tłumaczenia, nim za nie zapłac (+ oczywiście sensowna umowa na piśmie n/t tych tantiem, o ile jeszcze nie ujrzała światła dziennego). Masz podstawy przypuszczać, że i do tego może podchodzić niefrasobliwie. Ciekawe czy ma szelmowski wdzięk?
            • ebro888 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:36
              Aha. No właśnie- ponieważ super zniżkę miał otrzymać ze względu na komfortowo długi termin- a on go drastycznie, wbrew umowie skrócił, Ty, jak sądzę, masz prawo odstąpić od tej zniżki na rzecz standardowej opłaty. Chyba jest prosto dowieść, że nie wysłał o czasie materiału. Miłych wakacji,( powiększonych o ten nadspodziewany fundusz) smile!
            • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:57
              Hmm... Urodą raczej nie grzeszy, ale ma różne przyjaciółki, którymi ostentacyjnie pomiata. Widać niektóre to lubią, ale do mnie ten rodzaj wdzięku raczej nie przemawia. Kiedy pracowaliśmy wcześniej nad jakimś projektem, był bardzo uprzejmy i nie miałam mu nic do zarzucenia. Wtedy byliśmy pracownikami jednej firmy. Teraz działa na własny rachunek i widzę, że przenosi swoje popaprane zwyczaje na grunt zawodowy. Jak wspomiałam, kariery nie wróżę i dalszych więzi nie przewiduję.
              • ebro888 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 20:04
                smile No to jednak, po rozliczeniu, ten tort mu się symbolicznie lub mniej należy. (Odsyłam do mojego wątku o spoliczkowanych smile )
        • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 18:46
          0grzeczna0 napisał(a):

          > Zleceniami tego typu zajmuję się zawodowo. Pan sam to robił, doskonale zna staw
          > ki i wie, ile pracy musiałam włożyć w jego pełnometrażowy film. Zgodziłam się t
          > ylko dlatego, że zaproponował wyjątkowo długi termin, który przez swoją „
          > ;niefrasobliwość”skrócił nieomal o połowę


          Jak widać, termin miesięczny był wystarczający.

          > (wysłał materiały dopiero po czterech tygodniach). Tym samym od początku złamał naszą umowę.

          Umowa była na gębę, prawda? Zgodziłaś się na kwotę i termin. Po wyrażeniu zgody, czyli po zawarciu umowy ustnej, zostały doprecyzowane szczegóły, czyli termin nadesłania materiałów do tłumaczenia. Dopiero z tego terminu pan się nie wywiązał, o ile przyjmiemy za prawdziwe Twoje słowa, że nie wysłał materiałów po kilku dniach lub alternatywnie: z tego terminu pan się wywiązał, jeśli przyjmiemy za prawdziwe wyjaśnienia pana. Jeśli nawet przyjmiemy Twoje wyjaśnienia za prawdziwe, oraz przyjmiemy, że dopowiedziane szczegóły po zawarciu umowy czyli termin nadesłania materiałów wchodzą w skład tej umowy, to jasne jest, że termin wywiązania się z umowy biegnie od momentu nadesłania tych materiałów, czyli zaczął się po 4 tygodniach.

          > Początkowo złożyłam sprawę na karb nieporozumienia, ponieważ twierdził, że materiały „nie
          > dotarły”i wykonałam zlecenie w terminie. Jednak swoim dalszym zachowanie
          > m utwierdził mnie w przekonaniu, że po pierwsze: to nie była prawda,


          Na jakiej podstawie niby? Że nie miał czasu dla Ciebie? I to ma oznaczać, że nie wysłał materiałów wcześniej? LOL.

          > po drugie: zupełnie nie szanuje mojej pracy i mojego czasu.

          W jaki sposób nie szanuje Twojej pracy? ROTFL

          > Rozumiem, że klient płaci i klient wymaga. Ten klient płaci symboliczną kwotę i zachowu
          > je się jakby wyświadczał mi przysługę, zlecając tłumaczenie wiekopomnego dzieła

          I to jest właśnie żenujące, że wciąż analizujesz wysokość zapłaty. Miałaś wybór.

          Kornel
          • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 19:33
            Przepraszam, ale czy ty jesteś tzw. trollem?

            Nie rozumiem, dlaczego uporczywie wykręcasz kota ogonem i zarzucasz mi jakieś kłamstwa.

            W dobej wierze odpowiem ostatni raz na Twoje wątpliwości.

            Miesiąc wystarczył, przy dobrym spięciu wystarczyłyby nawet dwa tygodnie. Ale... Jak chyba wynika z mojego tekstu, pracuję zawodowo i tego typu praktycznie nieodpłatną pracę „dla sztuki" mogę wykonywać tylko w tzw. okienkach. Dlatego wynegocjowałam długi termin, żeby możliwie nie kolidował z innymi zleceniami. Kolega bardzo dobrze to rozumiał. Był to podstawowy warunek przyjęcia niższej stawki. Tyle na temat wynagrodzenia i myślę, że jest to także odpowiedź na pytanie, dlaczego nie szanuje mojego czasu/pracy. Z umówionego terminu nadesłania materiałów (tego samego dnia) pan się ewidentnie nie wywiązał przez prawie miesiąc. Tłumaczenie, że mail nie dotarł od początku wydało mi się mało wiarygodne, ale dałam koledze kredyt zaufania. Nie strzelam focha o to, że facet „nie ma dla mnie czasu”, bo nie jestem żadną z jego przyjaciółek, ale o to, że skracając termin, nie oddzwaniając itp. siłą rzeczy narzuca mi pracę w porach na które się nie pisałam i wpędza w problemy z dotrzymaniem innych terminów. Co do przesunięcia terminu, czyli wejścia w życie umowy od dnia w którym rzeczywiście otrzymałam materiały, nie było takiej opcji, ponieważ zamierza wysłać film na jakieś festiwale w Polsce, gdzie terminy nadsyłania prac upływają konkretnego dnia. Dlatego to jemu powinno zależeć na dotrzymaniu umowy. Liczę się z tym, że odezwie się do mnie za klika dni z fochem, dlaczego jeszcze nie wysłane. Uprzedając Twoje pytanie: nie wysłane ponieważ nie zareagował na sygnał konieczności wspólnego wyjaśnienia kilku kluczowych kwestii.
            • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 20:44
              0grzeczna0 napisał(a):

              > Przepraszam, ale czy ty jesteś tzw. trollem?

              No, no. Niezły debiut na forum.

              > Nie rozumiem, dlaczego uporczywie wykręcasz kota ogonem i zarzucasz mi jakieś kłamstwa.

              Klasyka. Rzucasz się a nie myślisz. W żadnym miejscu nie zarzuciłem Ci kłamstwa. Sama napisałaś, że pan zapewnił, iż wysłał e-mail z materiałem do tłumaczenia. Ty natomiast mu nie wierzysz i uważasz, że nie wysłał. Są więc dwie wersje tej historii. I do nich się odniosłem. Zacznij myśleć, proszę.

              > Tyle na temat wynagrodzenia i myślę, że jest to także odpowiedź na pyt
              > anie, dlaczego nie szanuje mojego czasu/pracy.


              Nie, to nie jest odpowiedź, która by uzasadniała stwierdzenie, że pan nie szanuje Twojej pracy.

              > Z umówionego terminu nadesłania materiałów (tego samego dnia) pan się ewidentnie nie wywiązał przez prawie miesiąc. Tłumaczenie, że mail nie dotarł od początku wydało mi się mało wiarygodne, ale dałam koledze kredyt zaufania.

              Przez cztery tygodnie nie zainteresowałaś się brakiem przesyłki? Facet po Twojej zgodzie na wykonanie usługi umawia się, że prześle Ci materiały, mija kilka dni a Ty się z nim nie kontaktujesz? Mija tydzień, dwa tygodnie a Ty nic? Typowe ściemnianie.

              > ale o to, że skracając termin, nie oddzwaniając itp.

              No przecież Ty nie dzwoniłaś do niego, więc na czym miałoby polegać oddzwanianie? Pisałaś do niego e-maile i to dopiero po 3 tygodniach.

              > siłą rzeczy narzuca mi pracę w porach na które się nie pisałam i wpędza w problemy z dotrzymaniem innych terminów.

              W takiej sytuacji mogłaś renegocjować termin zakończenia tłumaczenia albo renegocjować wysokość wynagrodzenia jeśli termin oddania dzieła nie mógł być przesunięty. Ty tego nie zrobiłaś, co oznacza, że zaakceptowałaś zmienione warunki.

              Kornel
              • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 22:47
                Kornel, dziękuję za drobiazgową, chociaż wybiórczą anlizę mojego posta. Owszem, to mój debiutancki wspis na forum i miło mi poznać pierwszego trolla. Podobno zaleca się nie odpisywać, ale niech stracę.

                Dopuszczając i akcentując dwie różne możliwości, czyli: pani mówi prawdę lub pan mówi prawdę, poddajesz tam samym w wątpliwość rzetelność mojego opisu zdarzenia. Nie widzę tutaj miejsca na alternatywną interpretację.

                (...o ile przyjmiemy za prawdziwe Twoje słowa, że nie wysłał materiałów po kilku dniach...)
                (...Jeśli nawet przyjmiemy Twoje wyjaśnienia za prawdziwe...)

                Jak sam pewnie jesteś w stanie zauważyć, mija się to o tyle z celem, że napisałam: „nie wierzę, że wysłał...” a nie : „wiem, że nie wysłał...” To decydująca różnica, i nie rozumiem po co rozpatrywać tą kwestię w kategoriach prawdy lub nieprawdy. Faktem jest, że materiały do mnie nie dotarły.

                Moja niewiara natomiast nie wynika z widzimisie, tylko z konkretnych przesłanek.

                Po pierwsze: w moim środowisku zawodowym panuje zasada potwierdzania ważnych przesyłek. Kolega zasadę zna i przez wiele lat się do niej stosował, także w kontaktach ze mną. Czyli, brak potwierdzenia jest sygnałem, że przesyłka nie dotarła, coś poszło nie tak. W takim wypadku piszemy/dzwonimy i pytamy. Pan tego nie zrobił.

                Po drugie: maile nie lądują w kosmosie. Niedostarczony mail wraca do adresata z odpowiednią adnotacją. Czyli gdyby wysłał i nie dotarło, musiałby o tym wiedzieć/zareagować.

                Po trzecie: Informację o rzekomo zaginionym mailu, otrzymałam dopiero po stanowczym postawieniu sprawy (poprzedni mail z prośbą o materiały zignorował). Moim zdaniem to wygląda na „typową ściemę”, szczególnie w świetle innych przejawów nierzetelności, które już opisałam.

                „Przez cztery tygodnie nie zainteresowałaś się brakiem przesyłki?”
                Owszem, zainteresowałam się. Bezpośrednio po uzgodnionym zleceniu byłam zawalona pracą i przez najbliższe dni rzeczywiście nie nagabywałam. Potem wysłałam maila z prośbą o przesłanie materiałów. Po trzech dniach przyszła lakoniczna odpowiedź: jestem w Paryżu, nie mam czasu, odezwę się za kilka dni jak wrócę, bla bla. Nie doczekałam się. Wysłałam drugiego maila, o którym wyżej wspomniałam. Reakcja: mail „prawdopodobnnie zaginął”, wyślę jeszcze raz, ale dopiero za klika dni bo coś tam. W rezultacie otrzymałam potrzebne materiały dopiero po czterech tygodniach, ponieważ w przesłanym pliku zamiast transkrypcji znalazło się angielskie tłumaczenie i musiałam dobijać się jeszcze raz.

                „oddzwanianie”
                Gratuluję, złapałeś mnie za słówko. Miałam oczywiście na myśli informację, „zadzwonię w tej sprawie najpóźniej w piątek o 16-ej” i brak telefonu. Nie wiem tylko, jaką to robi różnicę.

                Renegocjacja terminu nie wchodzi w grę. Renegocjacja wynagrodzenia, być może. Z drugiej strony intuicja podpowiada mi, że w dalszych kontaktach z tym panem mam niewiele do wygrania, ale więcej do stracenia (niekoniecznie w sensie stricto materialnym). Sytuacja jest właśnie na tym etapie, dlatego poprosiłam o poradę na forum sv, chociaż czytając niektóre z Twoich uwag, mam wrażenie, że trafiłam pod niewłaściwy adreswink
                • kornel-1 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 23:42
                  0grzeczna0 napisał(a):

                  > Dopuszczając i akcentując dwie różne możliwości, czyli: pani mówi prawdę lub p
                  > an mówi prawdę, poddajesz tam samym w wątpliwość rzetelność mojego opisu zdarz
                  > enia.


                  Po raz kolejny piszesz bez sensu. Oby tak dalej, Będę miał na tym forum ubaw z Tobą.

                  Rzetelnie to przecież Ty przedstawiłaś sytuację
                  w tej części, gdzie pokazałaś, że jest rozbieżność między tym, co twierdzi pan i co twierdzisz Ty. Ja jedynie powtórzyłem, że są dwie wersje historii.

                  > Jak sam pewnie jesteś w stanie zauważyć, mija się to o tyle z celem, że napisał
                  > am: „nie wierzę, że wysłał...” a nie : „wiem, że nie wysłał..
                  > .” To decydująca różnica, i nie rozumiem po co rozpatrywać tą kwestię w k
                  > ategoriach prawdy lub nieprawdy. Faktem jest, że materiały do mnie nie dotarły.


                  Napisałaś:
                  "podobno wysłał je wcześniej, w co aktualnie nie wierzę" ale potem:
                  "utwierdził mnie w przekonaniu, że po pierwsze: to nie była prawda,"

                  Zatem nabrałaś pewności, że "nie jest prawdą, iż wysłał". Pan zaś "twierdzi, że wysłał"

                  Oczywiście, że masz prawo zmieniać zdanie, pisać cokolwiek, niespójnie i bez sensu. Co najwyżej będę to odnotowywać. Tu akurat nie ma wątpliwości, że twierdzicie co innego na ten sam temat.

                  > Moja niewiara natomiast nie wynika z widzimisie, tylko z konkretnych przesłanek.
                  > Po pierwsze: w moim środowisku zawodowym panuje zasada potwierdzania ważnych pr
                  > zesyłek. Kolega zasadę zna i przez wiele lat się do niej stosował, także w kont
                  > aktach ze mną. Czyli, brak potwierdzenia jest sygnałem, że przesyłka nie dotarł
                  > a, coś poszło nie tak.


                  Tak tak, kradną w sieci. LOL.

                  > W takim wypadku piszemy/dzwonimy i pytamy. Pan tego nie zrobił.

                  Czekasz na przesyłkę, która ma być natychmiast wysłana, bo w niej są materiały dla Ciebie niezbędne i są warunkiem otrzymania wynagrodzenia za usługę i ... nie reagujesz przez trzy tygodnie?! Ściema.

                  > Po drugie: maile nie lądują w kosmosie. Niedostarczony mail wraca do adresata z
                  > odpowiednią adnotacją. Czyli gdyby wysłał i nie dotarło, musiałby o tym wiedzi
                  > eć/zareagować.


                  Albo wysłał i trafiło do Twojego spamu (<- należy zaprzeczyć)

                  > Po trzecie: Informację o rzekomo zaginionym mailu, otrzymałam dopiero po stanow
                  > czym postawieniu sprawy (poprzedni mail z prośbą o materiały zignorował). Moim
                  > zdaniem to wygląda na „typową ściemę”, szczególnie w świetle innyc
                  > h przejawów nierzetelności, które już opisałam.


                  Być może.

                  > „Przez cztery tygodnie nie zainteresowałaś się brakiem przesyłki?”
                  > Owszem, zainteresowałam się. Bezpośrednio po uzgodnionym zleceniu byłam zawalon
                  > a pracą i przez najbliższe dni rzeczywiście nie nagabywałam.

                  Przez pierwsze 21-3 dni smile Tak napisałaś: "nie odezwał się przez trzy tygodnie"+"trzech dniach przyszła lakoniczna odpowiedź".

                  > Renegocjacja terminu nie wchodzi w grę. Renegocjacja wynagrodzenia, być może. Z
                  > drugiej strony intuicja podpowiada mi, że w dalszych kontaktach z tym panem ma
                  > m niewiele do wygrania, ale więcej do stracenia (niekoniecznie w sensie stricto
                  > materialnym).


                  Patrząc na całą tę historię, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż te Wasze kontakty biznesowe są bardzo nieprofesjonalne.
                  Tak jak napisałem w pierwszym poście, należy się wywiązać z umowy.

                  Kornel
                  • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 01:21
                    Widzę, że wchodzimy na wyższy poziom abstrakcji.

                    Chociaż Twoje wspisy jak dotąd niewiele wniosły do meritum sprawy, ciekawa jestem, do czego jeszcze się przyczepisz...

                    No więc dobrze:
                    Rzetelnie to przecież Ty przedstawiłaś sytuację w tej części, gdzie pokazałaś, że jest rozbieżność między tym, co twierdzi pan i co twierdzisz Ty. Ja jedynie powtórzyłem, że są dwie wersje historii.

                    Po co?

                    Napisałaś:
                    "podobno wysłał je wcześniej, w co aktualnie nie wierzę" ale potem:
                    "utwierdził mnie w przekonaniu, że po pierwsze: to nie była prawda,"

                    Zatem nabrałaś pewności, że "nie jest prawdą, iż wysłał". Pan zaś "twierdzi, że wysłał"
                    Oczywiście, że masz prawo zmieniać zdanie, pisać cokolwiek, niespójnie i bez sensu. Co najwyżej będę to odnotowywać. Tu akurat nie ma wątpliwości, że twierdzicie co innego na ten sam temat.


                    ??? Powtórzyłam w obu postach dokładnie to samo, używając innych słów. „Jestem przekonana, że to nieprawda” i „nie wierzę, że to prawda” to dwie strony tego samego medalu. Początkowo przymknęłam oko na wątpliwości (i rozpoczęłam pracę w późniejszym terminie, zamiast kopnąć pana w tyłek), ale dalsze zachowanie zleceniodawcy dało mi przesłanki, żeby zrewidować wiarę w prawdziwość jego zapewnień. Jaka jest prawda, tego nie wiem. Gdybym się uparła oczywiście mogłabym poprosić go o pokazanie folderu wysłanych wiadomości, tylko po kiego czorta?

                    Dalej coś o „kradą w sieci” i spamach...
                    Właśnie żeby zapobiec absurdalnym wykrętom i nieporozumieniom, wysyłamy potwierdzenia. Ja ze swojej strony jako odbiorca jestem zobligowana do przysłania potwierdzenia ważnej przesyłki. Nadawca z kolei jeśli ma podstawę przypuszczać, że „ukradli w sieci” (brak potwierdzenia/zwrot), pisze albo dzwoni. To znana i praktykowana przez obie strony zasada.

                    Przez pierwsze 21-3 dni Tak napisałaś: "nie odezwał się przez trzy tygodnie"+"trzech dniach przyszła lakoniczna odpowiedź".

                    „Nie odezwał się” to rzeczywiście nieścisłość. W tym przypadku miałam na myśli, że nie dotrzymał zobowiązania wysłania materiałów. Odpowiedź „jestem taaaki zajęty” i brak kontaktu przez kolejne dni potraktowałam i uważam, że w tym kontekście słusznie, jako „nie odzywanie się”. Nasza rozmowa „o pracę” zakończyła się słowami: „Super, że to zrobisz. Rozłączam się i wysyłam materiały”cryingwolne tłumaczenie).Pałeczka po stronie pana. Pierwszego maila wysłałam po ca. 10 dniach od ustnej umowy. Przedtem musiałam zrealizować wcześnej podjęte i bardziej palące zobowiązania i i tak nie miałabym czasu zacząć tego tłumaczenia. Potem, mimo silniejszych nacisków, dostałam komplet materiałów dopiero upływie kilku tygodni. Całą resztę opisałam mam wrażenie wyczerpująco (dzięki Tobiewink)

                    Patrząc na całą tę historię, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż te Wasze kontakty biznesowe są bardzo nieprofesjonalne.

                    Tak, kontakt jest nieprofesjonalny. O tym przecież pisałam od początku. Dobranoc.
                    • kornel-1 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 06:24
                      0grzeczna0 napisał(a):

                      > Widzę, że wchodzimy na wyższy poziom abstrakcji.

                      Nic podobnego. Cały czas analiza ma wymiar praktyczny i życiowy.

                      > Chociaż Twoje wspisy jak dotąd niewiele wniosły do meritum sprawy, ciekawa jest
                      > em, do czego jeszcze się przyczepisz...


                      Meritum, czyli odpowiedź, w której ustosunkowałem się do Twoich niezgodnych z savoir-vivre i normami życia społecznego (a może i przepisami kc) pomysłami, zawarta była w moim pierwszym wątku.


                      > Rzetelnie to przecież Ty przedstawiłaś sytuację w tej części, gdzie pokazała
                      > ś, że jest rozbieżność między tym, co twierdzi pan i co twierdzisz Ty. Ja jedyn
                      > ie powtórzyłem, że są dwie wersje historii.

                      >
                      > Po co?

                      Ach! Więc należysz do wcale niewąskiej grupy osób, która dyskutuje z czymś, czego nie rozumie.
                      Wyjaśnię: zestawienie dwóch opcji było punktem wyjścia do analizy ich konsekwencji.

                      > ??? Powtórzyłam w obu postach dokładnie to samo, używając innych słów. „
                      > Jestem przekonana, że to nieprawda” i „nie wierzę, że to prawdaR
                      > 21; to dwie strony tego samego medalu.


                      He he. "Wierzyc w coś" a utwierdzić się w przekonaniu" (czyli być przekonanym) to nie to samo smile

                      > e dalsze zachowanie zleceniodawcy dało mi przesłanki, żeby zrewidować wiarę w
                      > prawdziwość jego zapewnień. Jaka jest prawda, tego nie wiem.


                      Toć pisałem to samo. Twoja rzetelność jest godna uznania!

                      Kornel
                      • kornel-1 Re: sposób na buraka? - dokończeie 18.06.14, 07:38
                        dokończenie

                        0grzeczna0 napisał(a):

                        > Pierwszego maila wysłałam po ca. 10 dniach od ustnej umowy.

                        Przecież napisałaś, że pan się po trzech tygodniach (21 d), w trzy dni (3 d), po Twoim zapytaniu, dlaczego nie wysłał materiałów. 21-3 =17 dni a teraz piszesz, że wysłałaś e-mail po 10 dniach.

                        Ciekawe, co napiszesz kolejnym razem wink

                        > Tak, kontakt jest nieprofesjonalny. O tym przecież pisałam od początku.

                        Ty opisałaś sytuację, ja ją nazwałem.

                        Kornel
                    • baba67 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 07:28
                      To ja Ci odpowiem-przyczepi sie do wszystkiego.Bedzie Ci wmawial intencje ktorych nie masz, wybiorczo i tendencyjnie cytowal, zlosliwie przekrecal. szkoda Twojego czasu na dyskusje .
                      A co do tlumaczenia-ja bym poinormowala ze w takim a takim terminie jestem na wakacjach kiedy to praca sie nie zajmuje i machnela reka na te grosze.
                      Jesli chodzi o reputacje to niemartw sie bo nie jestes zapewne jedyna osoba tak potraktowana, w takim srodowisku fama sie sie szybko niesie. Na pewno wypiecie sie na cala sprawe Ci nie zaszkodzi.
                      • kornel-1 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 07:40
                        baba67 napisała:

                        > To ja Ci odpowiem-przyczepi sie do wszystkiego.Bedzie Ci wmawial intencje ktory
                        > ch nie masz, wybiorczo i tendencyjnie cytowal, zlosliwie przekrecal. szkoda Two
                        > jego czasu na dyskusje .


                        Pomówienia.

                        > A co do tlumaczenia-j[...] Na pewno wypiecie sie na cala sprawe Ci nie zaszkodzi.

                        Nieeleganckie.

                        k.
                        • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 02:57
                          @ Baba 67
                          dziękuje za kometarz. Postanowiłam rzeczywiście wyluzować. Piłeczka po stronie pana, a potem się zobaczy. Pozdrawiam.

                          @ kornel-01 Drogi Kornelu (mogę?). Dziekuję za zangażowanie w mój problem. Prepraszam, że nie odpowiem szczegółowiej na Twój ostatni post. Ogólnie: wszelkie tajemnice artmetyki i chronologii staną otworem przy uważnej lekturz wątku. Jeśli chodzi o kolegę doszłam do wniosku, że prawdopodobnie za bardzo poczuł się „filmowcem” i polubił „niemanie czasu” i rozstawianie po kąrach. Rezultat jak widać. Co do Ciebie, jakoś nie moge uwierzyć, że nie nie widzisz, albo szczerze popierasz burackie i krętackie zachownanie pana kolegi. Pozdrawiam serdecznie.
            • 45rtg Re: sposób na buraka? 18.06.14, 11:01
              0grzeczna0 napisał(a):
              > Przepraszam, ale czy ty jesteś tzw. trollem?

              Tak, to jest znany troll, możesz się nie przejmować. Tu, gdzie musi być zalogowany, to się i tak hamuje. W pełnej krasie można go doświadczyć tam, gdzie może pisać jako gość - bywały wątki gdzie pół gałęzi musiało być wycinane bo je "zainfekował".
              • kornel-1 Kłamstwa 45rtg 18.06.14, 11:37
                45rtg napisała:
                > W pełnej krasie można go doświadczyć tam, gdzie może pisać jako gość - bywały wątki gdzie pół gałęzi musiało być wycinane bo je "zainfekował".

                Kłamiesz. Piszę na forum jako zalogowany uczestnik.

                Kornel
              • urko70 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 12:33
                45rtg napisała:

                > Tak, to jest znany troll, możesz się nie przejmować. Tu, gdzie musi być zalogow
                > any, to się i tak hamuje. W pełnej krasie można go doświadczyć tam, gdzie może
                > pisać jako gość - bywały wątki gdzie pół gałęzi musiało być wycinane bo je "zai
                > nfekował".

                Czy tam gdzie pisze jako gość to pisze pod swoim nickiem?
                Jeśli pisze pod nickiem kornel-1 to skąd wiadomo, że to on, a nie ktoś kto się
                pod niego podszywa?
                • 45rtg Re: sposób na buraka? 18.06.14, 21:56
                  urko70 napisał:

                  > 45rtg napisała:
                  >
                  > > Tak, to jest znany troll, możesz się nie przejmować. Tu, gdzie musi być z
                  > alogow
                  > > any, to się i tak hamuje. W pełnej krasie można go doświadczyć tam, gdzie
                  > może
                  > > pisać jako gość - bywały wątki gdzie pół gałęzi musiało być wycinane bo j
                  > e "zai
                  > > nfekował".
                  >
                  > Czy tam gdzie pisze jako gość to pisze pod swoim nickiem?
                  > Jeśli pisze pod nickiem kornel-1 to skąd wiadomo, że to on, a nie ktoś kto się
                  > pod niego podszywa?

                  Styl, agresja i brak kontaktu z opisywaną przez innych rzeczywistością, a jedynie ze swoimi chochołami są bardzo charakterystyczne.
                  • urko70 Re: sposób na buraka? 20.06.14, 11:50
                    45rtg napisała:

                    > > > Tak, to jest znany troll, możesz się nie przejmować. Tu, gdzie musi
                    > być zalogowany, to się i tak hamuje. W pełnej krasie można go doświadczyć tam,
                    > gdzie może pisać jako gość - bywały wątki gdzie pół gałęzi musiało być wycinan
                    > e bo je "zainfekował".
                    > >
                    > > Czy tam gdzie pisze jako gość to pisze pod swoim nickiem?
                    > > Jeśli pisze pod nickiem kornel-1 to skąd wiadomo, że to on, a nie ktoś kt
                    > o się
                    > > pod niego podszywa?
                    >
                    > Styl, agresja i brak kontaktu z opisywaną przez innych rzeczywistością, a jedyn
                    > ie ze swoimi chochołami są bardzo charakterystyczne.

                    Napisałaś, że "w pełnej krasie można go doświadczyć tam gdzie może pisać jako gość", czyli miałaś na myśli zachowania o innym natężeniu czyli nie były one charakterystyczne dla kornel-1.

                    Czy jeżeli ktoś zacznie naśladować jakieś Twoje "nienajlepsze" zachowania i zrobi w znacznie większym natężeniu podszywając się pod Twojego nicka na forum gdzie nie trzeba się logować to będzie można te zachowania przypisać Tobie i napisać o Tobie, że w pełnej krasie to można doświadczyć 45rtg tam gdzie nie musi się logować?

            • totorotot Re: sposób na buraka? 30.06.14, 23:55
              Jak zadzwoni to mu powiedz, że już wyslalas. Potem unikaj kontaktu tak, aby zawalił terminy festiwalu.
        • znana.jako.ggigus zawodowo nie ma terminu "zdzwonimy się" 17.06.14, 20:51
          jest konkretna data i godzina na rozmowę
          • flame-and-again Re: zawodowo nie ma terminu "zdzwonimy się" 17.06.14, 21:22
            Ja bym przyjęła postawę grzecznie pasywną. Czekać, aż pan zadzwoni w sprawie wyjaśnień. Powiedziałaś, że chcesz parę rzeczy objaśnić przed oddaniem tłumaczenia. Na sms-y bym raczej nie odpowiadała, bo to bez sensu smile
            Jeśli kolega zignoruje temat, można 5 minut przed terminem odesłać tłumaczenie takie, jak dałaś radę zrobić, z informacją, że ze względu na brak komunikacji wykonałaś je zgodnie z najlepszą posiadaną wiedzą i nie ponosisz odpowiedzialności za swoje wybory i reakcję publiki. Cóż, tak to działa, kiedy klient milczy, prawda? Raczej nie odmawiasz mu usługi, tylko robisz, co możesz.

            Też miałam sytuację, w której w pracującą (!) Wigilię osoba z (dalszej) rodziny chciała ode mnie tłumaczenie za "dziękuję" (wiedząc, że nie mam urlopu). Co ja sobie krwi napsułam, wyjaśniając z ową osobą szczegóły mailowo, podczas gdy w domu bliższa rodzina hodowała focha, że jeszcze nie pomagam z pierogami...

            Od tamtego czasu w przypadku grzecznościówek raczej oczekuję większego zaangażowania od osoby, której wyświadczam przysługę, niż od siebie smile
          • nm.buba011 Re: zawodowo nie ma terminu "zdzwonimy się" 07.07.14, 13:48
            znana.jako.ggigus napisała:

            > jest konkretna data i godzina na rozmowę

            - umknął mi Twój post, a jest wartościowy. Dodam, że także dotyczy to relacji prywatnych.

            Taka odzywka niczemu dobremu w przyszłości nie służy. Kojarzy się z wijącym piskorzem w mulistym akwenie.
        • totorotot Re: sposób na buraka? 30.06.14, 23:51
          Nie szanuje się pracy za darmo
    • urko70 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 23:08
      0grzeczna0 napisał(a):

      > Dzień dobry, proszę uprzejmie o poradę.

      Zauważyłem i zauważam, że mnóstwo problemów jest jeśli stykają się ludzie z różnych światów, nie zawsze ale nader często.
      Myślę, że poprzednie pokolenia dawno to dostrzegły i stąd trzymanie się swojej klasy i złe postrzeganie jeśli ludzie zaczęli mieszać się klasowo (mezalianse i inne takie).
      Z burakiem, mentalnym chamem, mentalnym wieśniakiem nie powinno się zadawać ponieważ jest to obarczone wielkim zagrożeniem.
      Tyle ogólnego.

      Jeśli dobrze zrozumiałem sytuację to proponuję:

      1. przygotować materiał do przekazania
      2. zanim go przekażesz poinformować, że w związku z niedotrzymaniem przez zleceniodawcę warunków umowy (terminu) podnosisz cenę.
      3. czekasz na wpłatę
      4. wysyłasz tekst.
      5. wyciągasz naukę na przyszłość: z pewnymi ludźmi możemy się lubić, napić, pobawić ale nie wchodzi się w nic poważnego.
      6. Jeśli przyjdzie Ci do głowy oddanie tekstu bez należnej zapłaty to przez długi czas będziesz miała poczucie wykorzystania.

      Koniec.
      • robeenek Re: sposób na buraka? 18.06.14, 13:11
        W zasadzie zgadzam się z Urko70 i Koronką 2012. Z jednym wyjątkiem. Zaprzestałabym już pracy nad tym tłumaczeniem, koledze wysłała rzeczowego maila w którym punkt po punkcie wyjaśniłabym sytuację i przesłała materiały z tymi podkreślonymi na żółto fragmentami DOPIERO po otrzymaniu wynagrodzenia. W tej sytuacji nie żądałabym wyższej stawki niż było to ustalone, to tylko w wypadku jednak dopracowania tłumaczenia. Natomiast płatność z góry ponieważ obawiałabym się że ów pan mógłby nawet i z tego się nie wywiązać. Nie ma pieniędzy (nawet jeśli tylko takich symbolicznych na wacikiwink ), nie ma i tłumaczenia, które kosztowało Ciebie i wiele wysiłku i nerwów.
    • koronka2012 Re: sposób na buraka? 17.06.14, 23:21
      W rzeczonej sytuacji i z tego pokroju delikwentem postąpiłabym tak:

      odesłałabym mu to tłumaczenie tak jak jest, niedokończone, z zaznaczonymi na żółto fragmentami które chciałaś z nim omówić i które wymagają wygładzenia, niech sobie coś z tym zrobi.

      Oraz z komentarzem, że:
      a) ponieważ spóźnił się parę tygodni z dostarczeniem materiałów
      b) nie raczył znaleźć czasu na konsultacje

      informujesz go, że twój czas przeznaczony na to tłumaczenie minął, uprzedzałaś że masz 2 miesiące - a teraz masz inne zobowiązania. Przez brak responsywności zlecenie rozciągnęło się w czasie i nie możesz się nim zajmować w nieskończoność, bo żyjesz z tłumaczeń, a nie z towarzyskich przysług.

      Nie przejmowałabym się opinią pana, który prezentuje taki poziom.
    • nm.buba011 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 18:04
      0grzeczna0 napisał(a):

      > A może jest jakaś inna możliwość? Chciałabym zachować się w tej sytuacji możliw
      > ie z klasą. Czy sv ma jakiś sposób na bu...a? Dziękuję za wszelkie sugestie.

      - trudno mówić o klasie, jeżeli tak nazywasz swojego interlokutora, znajomego.
      Nie znam wersji drugiej strony, zapewne, jak zwykle bywa, będzie się różniła?
      Poszukaj swoich błędów i za nie przeproś, a jest szansa, że wzbudzi to refleksję.
      • ebro888 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 18:52
        Bubo, miły wielce, żartujesz, prawda?
        • nm.buba011 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 22:13
          ebro888 napisała:

          > Bubo, miły wielce, żartujesz, prawda?

          - zachowanie się z klasą jest kosztowne. To wręcz z zasady. Taka osoba ponosi często straty materialne, ale także czasowe, emocjonalne. To co chce osiągnąć autorka wątku jest nie do pogodzenia.

          Nie można z klasą i z... kalkulatorem.
          Podobnie jest niemożliwe ubrać się elegancko, a jednocześnie modnie i seksownie. To się wyklucza.
          Ten, kto zdejmuje marynarkę, krawat czy buty, jest daleki od klasy, bez względu na temperaturę. S-v o temperaturze mówi jedynie przy podawaniu alkoholi.

          Przykro mi, ale tym razem nie żartowałem.
          • koronka2012 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 21:36
            nm.buba011 napisał:

            > - zachowanie się z klasą jest kosztowne. To wręcz z zasady. Taka osoba ponosi c
            > zęsto straty materialne, ale także czasowe, emocjonalne. To co chce osiągnąć au
            > torka wątku jest nie do pogodzenia.
            >
            > Nie można z klasą i z... kalkulatorem.

            A można zachować klasę jeśli się nie ma ochoty być ciężkim frajerem?
            • nm.buba011 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 22:38
              koronka2012 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              >
              > > - zachowanie się z klasą jest kosztowne. To wręcz z zasady. Taka osoba po
              > nosi c
              > > zęsto straty materialne, ale także czasowe, emocjonalne. To co chce osiąg
              > nąć au
              > > torka wątku jest nie do pogodzenia.
              > >
              > > Nie można z klasą i z... kalkulatorem.
              >
              > A można zachować klasę jeśli się nie ma ochoty być ciężkim frajerem?

              - wracamy do punktu wyjścia.
              To są opcje nie do pogodzenia.

              Zachowanie z klasą, to właśnie bycie ponad dobra materialne, co inni mogą właśnie uznać, jako bycie frajerem. Na tym polega klasa, w przeciwieństwie do zachowania przeciwstawnego.
      • ebro888 Re: sposób na buraka? 18.06.14, 22:57
        Czy zechciałbyś zanalizować opisaną sytuację, przyjmując/ okay, zakładając, że autorka opisuje historię 1:1- oddając WIERNIE jak było. (Zawodowo się jak najwierniejszą relacją zajmuje i ma wyrobioną markę). Zwróć, proszę, ponownie uwagę na to, że grzeczna autorka od początku wyświadcza
        eks-koledze po fachu bardziej przysługę na miarę niezwykle hojnego daru niż usługę. Po to,, by mu pomóc w ogóle zaistnieć w nowej branży. Serdeczności.
        • nm.buba011 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 06:06
          ebro888 napisała:

          > Czy zechciałbyś zanalizować opisaną sytuację, przyjmując/ okay, zakładając, że
          > autorka opisuje historię 1:1- oddając WIERNIE jak było. (Zawodowo się jak najwi
          > erniejszą relacją zajmuje i ma wyrobioną markę).

          - nie. Nie ma takiej potrzeby. Napisałem co jest zgodne z s-v i z klasą, a co wręcz przeciwnie.

          > Zwróć, proszę, ponownie uwagę
          > na to, że grzeczna autorka od początku wyświadcza
          > eks-koledze po fachu bardziej przysługę na miarę niezwykle hojnego daru niż usł
          > ugę. Po to,, by mu pomóc w ogóle zaistnieć w nowej branży. Serdeczności.

          - do wszelkich swoich zobowiązań należy podchodzić sceptycznie, aby później z danego słowa się nie wycofywać, niezależnie od tego, jak niegodnie czy lekkomyślnie postąpi druga strona.
          Niekiedy pod presją chwili i nieznajomości własnych pobudek, czy możliwości coś deklarujemy, a następnie szukamy jedynie pretekstu, aby się wycofać, bo to niewygodne czy nieopłacalne.

          Przytaczam powszechny, ludzki mechanizm, a nie ocenę konkretnej sytuacji.
          Prawdę znają osoby zainteresowane, a ja jedynie piszę jakie postępowanie jest zgodne z s-v lub wręcz przeciwnie. Zaznaczam powtórnie.

          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 11:48
            "Nie można z klasą i... z kalkulatorem"
            "Niekiedy pod presją chwili i nieznajomości własnych pobudek czy możliwości coś deklarujemy a następnie szukamy jedynie pretekstu aby się wycofać bo to niewygodne czy nieopłacalne"

            Cytowanie takich a nie innych mechanizmów pod opisem konkretnej sytuacji zapewne nie ma zupełnie nic wspólnego z insynuacją, prawda? To, co wyziera z Twoich komentarzy aż trudno mi nazwać. Pozostaje przytoczyć mądrość ludową: każdy sądzi po sobie. Żegnam Pana
            • nm.buba011 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 12:36
              0grzeczna0 napisał(a):

              > "Nie można z klasą i... z kalkulatorem"
              > "Niekiedy pod presją chwili i nieznajomości własnych pobudek czy możliwości coś
              > deklarujemy a następnie szukamy jedynie pretekstu aby się wycofać bo to niewyg
              > odne czy nieopłacalne"
              >
              > Cytowanie takich a nie innych mechanizmów pod opisem konkretnej sytuacji zapewn
              > e nie ma zupełnie nic wspólnego z insynuacją, prawda?

              - nie prawda. To próba ukazania odmiennego zdania, a także uświadomienie Ci, co to jest klasa i s-v.

              > To, co wyziera z Twoich komentarzy aż trudno mi nazwać.
              > Pozostaje przytoczyć mądrość ludową: każdy sądzi po sobie. Żegnam Pana

              - jedynie odmienne zdanie, które aż tak Ciebie wyprowadziło z równowagi, że używasz zwrotów 'Pan' i 'Ty' - jednocześnie. Także potwierdza pewne napuszenie, przez użycie zwrotu - 'Żegnam Pana'. To nie jest, wbrew pozorom, uprzejmy zwrot.
              Na forum nikogo nie witamy, ani nie żegnamy, nie kończymy (zamykamy) wątków.
              Nie eliminujemy nikogo z dyskusji.
              A 'Żegnam Pana' ma właśnie, tu na forum, taką wymowę.
      • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 03:12
        Słuszna uwaga, chociaż niejeden interlokutor sobie szczerze zesłużył. A może być sposób na np. hundsfota?
    • 0grzeczna0 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 03:32
      Dziękuję wszyskim za sugestie, szczególnie ebro888 ,robeenek, koronka2012, flame-and-again. Najchętniej wybrałabym opcję: wysłać jak jest i zapomnieć. Jednak pod napisami wisi moje nazwisko i robi mi się trochę słabo na myśl, że wysyłam niedokończone tłumaczenie, z którym pan „sobie coś zrobił”. Ale skoro interlokutor olewa sprawę, to chyba najwyższy czas się odstresować i wyjechać na wakacje. Pozdrawiam.
      • agra1 Re: sposób na buraka? 19.06.14, 07:57
        a możesz zrezygnować z chwały i poprosić o niezamieszczanie Twojego nazwiska w związku z niemożnością doszlifowania tekstu z pododu braku kontaktu z tamtej strony?
        • 45rtg Re: sposób na buraka? 19.06.14, 08:23
          agra1 napisała:

          > a możesz zrezygnować z chwały i poprosić o niezamieszczanie Twojego nazwiska w
          > związku z niemożnością doszlifowania tekstu z pododu braku kontaktu z tamtej st
          > rony?

          A jaka jest gwarancja że tak niezorganizowany facet rzeczywiście usunie to nazwisko?
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: sposób na buraka? 19.06.14, 09:54
            Ogrzeczna,
            a czy ty juz wyslalas jakiekolwiek materialy do tego pana?

            bo jesli nie, to ew. jest jeszcze takie wyjscie - ale trudno, na twoja strate - zaproponowac temu koledze dluzszy termin ale ostateczny.
            MUSI ci dostarczyc do wyznaczonej daty tego co potrzebujesz, inaczej wycofujesz sie z oferty
            i z tlumaczenia nici.

            I b. wazne - aby uniknac jakichkolwiek pomowien, klopotow w przyszlosci,
            koniecznie najpierw przeprowadz rozmowy/korespondencje z tym panem
            przez email lub SMSy, aby w razie czego miec dowod jak i co bylo.

            Jesli juz jakies materialy wyslalas, to nie pozostaje nic innego jak tylko szczegolowo przypomniec przez email jakie byly warunki umowy, starac sie wyciagnac jakies pisemne zaswiadczenia od pana o jego obietnicach i zobowiazaniach,
            i miejmy nadzieje iz pan przyzna sie pisemnie do swoich obietnic,
            omowic od razu kolejne - i wtedy w razie czego (np. umieszczenia twojego nazwiska wbrew twojej zgodzie) bedziesz miala namacalne dowody i podstawy
            aby wyciagac konsekwencje.

            to jedno, drugie osobiscie uwazam ze skoro podjelas sie jakiejs pracy to powinnas starac sie doprowadzic ja do konca, nawet przy pietrzacych sie trudnosciach,
            a na przyszlosc obchodzic te osobe kilometrowym lukiem.

            Akurat byłam na basenie i nie mogłam odebrać. Po wyjściu, oprócz nieodebranego połączenia, znalazłam SMSa z bucowatym tekstem: „Co jest? Przecież mieliśmy się zdzwonić!” Krew mnie zalała.

            wiesz, no, kolega zachowuje sie istotnie malo elegancko,
            ale to nie jest wystarczajcy powod aby przez obcesowe:
            "co jest? mielismy sie zdzwonic.. " itd zaraz zrywac umowe : )
            dlatego mowie - skoncz to jak najszybciej, i juz nigdy w zyciu! smile

            Minnie
    • 0grzeczna0 dygresja 19.06.14, 14:56
      Abstrahując na chwilę od meritum wątku...
      Przy okazji mojego wpisu zostałam zaatakowana przez dwóch panów.
      kornel-1 nieźle sobie poużywał, ale zrobił to przynajmniej z otwartą przyłbicą, zwracając się bezpośrednio do mnie, cytując, wyłapując nieścisłości itd. Fakt, że nie bez złośliwości i chęci dokuczenia, ale nie wyczułam w jego wpisach wrogości ani pogardy, które biją z komentarzy drugiego pana, podpisującego jako „nm.buba011”. Przybierając maskę neutralnego komentatora, względnie mentora zasad sv, posunął się do obraźliwych insynuacji, zasłaniając się jednocześnie kulturą, sv, „my tu na forum” i co najśmieszniejsze, misją uświadamiania, czym jest klasa i sv.
      Dla przykładu:
      Uwaga „Nie można z klasą i... z kalkulatorem“ imputuje interesowność i/lub wyrachowanie.
      "Niekiedy pod presją chwili i nieznajomości własnych pobudek czy możliwości coś deklarujemy a następnie szukamy jedynie pretekstu aby się wycofać bo to niewygodne czy nieopłacalne" Chyba nie muszę wyjaśniać.
      Co myśleć o osobie, która z jednej strony wykropkowuje słowo „burak” i równocześnie nie zawaha się przed obrzuceniem błotem zupełnie obcej osoby?
      Nie jestem może specjalistką od sv, ale nie wydaje mi się, że te zasady nie zostały wynalezione, aby można było spokojnie umyć ręce po wypuszczeniu zatrutej strzały zza węgła rzekomej kultury.
      Wszystkim pozostałym, którzy rzeczywiście starali się pomóc mi w zmierzeniu z opisaną sytuacją, serdecznie dziękuję.
      • baba67 Re: dygresja 19.06.14, 15:07
        Buba jest znany ze swojego pasywno-agresywnego stylu.Jego zaskakujace i absurdalne pomysly sa wspominane w innych watkach jako anegdoty i bywaja zrodlem nieustajacej uciechy.
        Przed debiutem na forum warto poczytac kika dlugich watkow najlepiej z roznych okresow zeby ustalic z kimsie ma okolicznosc.Oszczedza nerwow,naprawde.
        • nm.buba011 Re: dygresja 19.06.14, 17:53
          baba67 napisała:

          > Buba jest znany ze swojego pasywno-agresywnego stylu.

          - dziękuję Babo, za Twoje wcielenie się w rolę prezenterki. To pożyteczne przedstawić znaczniejsze osoby na tym forum.

          > Jego zaskakujace i absurda
          > lne pomysly sa wspominane w innych watkach jako anegdoty i bywaja zrodlem nieu
          > stajacej uciechy.

          - miło, że mogę Ci wpłynąć na poprawę samopoczucia.

          > Przed debiutem na forum warto poczytac kika dlugich watkow najlepiej z roznych
          > okresow zeby ustalic z kimsie ma

          - sporo pracy, mogło by debiutantów zniechęcić, a fachowa recenzja...

          > okolicznosc.Oszczedza nerwow,naprawde.

          - Tobie, Zacna Babo, nerwów nie zaoszczędziło, co widać w połknięciu 'spacji'. To niezaprzeczalny dowód zdenerwowania się przy samonakręcaniu się, w trakcie pisania postu.

          Psychologia naukowo stwierdziła, że podzielność uwagi, to mit. Nie możemy robić dwóch czynności jednocześnie. Tu, pisać, dodając, nakręcając się uczuciem nienawiści.
          • akson_ka Re: dygresja 19.06.14, 19:10
            Ależ ty bredzisz, nadęty bufonie.
            • nm.buba011 Re: dygresja 19.06.14, 21:27
              akson_ka napisała:

              > Ależ ty bredzisz, nadęty bufonie.

              - miło poznać.
              Jestem buba.

              Co do meritum, masz coś do dodania?
              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • 45rtg Re: dygresja 20.06.14, 00:14
                nm.buba011 napisał:

                > akson_ka napisała:
                >
                > > Ależ ty bredzisz, nadęty bufonie.
                >
                > - miło poznać.
                > Jestem buba.
                >
                > Co do meritum, masz coś do dodania?

                Co do meritum, to powyższa próba ciętej riposty jest dramatycznie nieudana i kompromitująca. Ten rodzaj odzywki możliwy jest do zastosowania jedynie w sytuacji, kiedy przeciwnik nieostrożnie użyje "gołego" mianownika.
                • nm.buba011 Re: dygresja 20.06.14, 00:49
                  45rtg napisała:

                  > nm.buba011 napisał:
                  >
                  > > akson_ka napisała:
                  > >
                  > > > Ależ ty bredzisz, nadęty bufonie.
                  > >
                  > > - miło poznać.
                  > > Jestem buba.
                  > >
                  > > Co do meritum, masz coś do dodania?
                  >
                  > Co do meritum, to powyższa próba ciętej riposty jest dramatycznie nieudana i ko
                  > mpromitująca. Ten rodzaj odzywki możliwy jest do zastosowania jedynie w sytuacj
                  > i, kiedy przeciwnik nieostrożnie użyje "gołego" mianownika.

                  - nie masz racji. Mówiąc o innych, bardzo dużo mówimy o sobie.
                  Nie jestem zainteresowany ripostą, tym bardziej - ciętą.
                  • 45rtg Re: dygresja 20.06.14, 22:01
                    nm.buba011 napisał:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    > > nm.buba011 napisał:
                    > >
                    > > > akson_ka napisała:
                    > > >
                    > > > > Ależ ty bredzisz, nadęty bufonie.
                    > > >
                    > > > - miło poznać.
                    > > > Jestem buba.
                    > > >
                    > > > Co do meritum, masz coś do dodania?
                    > >
                    > > Co do meritum, to powyższa próba ciętej riposty jest dramatycznie nieudan
                    > a i ko
                    > > mpromitująca. Ten rodzaj odzywki możliwy jest do zastosowania jedynie w s
                    > ytuacj
                    > > i, kiedy przeciwnik nieostrożnie użyje "gołego" mianownika.
                    >
                    > - nie masz racji. Mówiąc o innych, bardzo dużo mówimy o sobie.

                    Oczywiście, jesteś tego dobrym przykładem.

                    > Nie jestem zainteresowany ripostą, tym bardziej - ciętą.

                    Przyjmuję zatem wytłumaczenie że podstawówkową odzywkę zastosowałeś mimowolnie i bezmyślnie, nie wiedząc co robisz.
          • matylda1001 Re: dygresja 05.07.14, 15:01
            nm.buba011 napisał:

            >Tu, pisać, dodając, nakręcając się uczuciem nienawiści.<

            Baba też w Klubie Nienawidzących Buby? Niedługo miejsc zabraknie smile
            • nikodem123y Re: dygresja 05.07.14, 16:41
              Ja chętnie natomiast założę fanklub Buby, bo on jako jedna z niewielu osób ma pojęcie o dobrych manierach.
              • asia.sthm Re: dygresja 05.07.14, 17:13
                Zeby jeszcze te dobre maniery Buby bylo widac chociazby wirtualnie, to bym moze rozwazyla uczestnictwo w twoim klubie.
                Niestety kotlety, porazka na tym froncie, a w realu z pewnoscia jeszcze gorzej big_grin
                To, co Buba tu reprezentuje, nawet do kabaretu sie malo nadaje.
                • nikodem123y Re: dygresja 06.07.14, 10:24
                  buba w realu mnie nie interesuje.

                  Jego komentarze są jednak celne, a przynajmniej dające do myślenia. Najczęściej czytam całe wątki tylko wtedy, gdy widzę, że głos zabrał buba.
                  • matylda1001 Re: dygresja 07.07.14, 02:50
                    nikodem123y napisała:

                    >Jego komentarze są jednak celne, a przynajmniej dające do myślenia<

                    O, tak! do myślenia dają, z całą pewnością smile Na przykład myśli się "co Autor miał na myśli", bo Autor myśli, ze najulubieńszą rozrywką Forumowiczów są rebusy i zgadywanki. Jeszcze myśli się, czy Autor chociaż przez chwilę pomyślał o tym, że bezmyślnie traktuje język ojczysty, w rezultacie czego sprawia wrażenie dżentelmena chodzącego po ulicy w słoneczny dzień w spodniach uszarganych po kolana błotem. Jak się już o tym wszystkim pomyśli, to przychodzi refleksja - szkoda czasu na drążenie w poszukiwaniu sensu.
                    • nikodem123y Re: dygresja 07.07.14, 12:42
                      Dyskutowanie o członkach forum wykracza poza s-v.

                      Nie przyłączę się do rozmów rodem z magla.
                      • matylda1001 Re: dygresja 07.07.14, 13:17
                        nikodem123y napisała:

                        > Dyskutowanie o członkach forum wykracza poza s-v.
                        Nie przyłączę się do rozmów rodem z magla.<

                        Jesteś niekonsekwentny, bo jeżeli nic - to nic, a przecież sam wywołałeś ten temat. Żadnego "klapsa" ale i żadnego "poklepywania po pleckach". Sam wywołałeś ten temat i sam się z niego wycofujesz, a mnie jest wszystko jedno. To, co napisałam nie jest dla Buby niczym nowym, ale na pewno się ucieszy widząc jakiego ma "niewroga" w Twojej osobie smile
                        • nm.buba011 Re: dygresja 07.07.14, 13:57
                          matylda1001 napisała:

                          > nikodem123y napisała:
                          >
                          > > Dyskutowanie o członkach forum wykracza poza s-v.
                          > Nie przyłączę się do rozmów rodem z magla.<
                          >
                          > Jesteś niekonsekwentny, bo jeżeli nic - to nic, a przecież sam wywołałeś ten te
                          > mat. Żadnego "klapsa" ale i żadnego "poklepywania po pleckach". Sam wywołałeś t
                          > en temat i sam się z niego wycofujesz, a mnie jest wszystko jedno. To, co napis
                          > ałam nie jest dla Buby niczym nowym, ale na pewno się ucieszy widząc jakiego ma
                          > "niewroga" w Twojej osobie smile

                          - Matyldo - myślę, że Nikodem nie prosił Cię abyś Jego z kolei oceniała.
                          Także nam obu nie jest potrzebne wzajemne wsparcie, bo sami oddzielnie dajemy sobie radę.
                          Wystarczy sięgnąć po argument.
                          Zawiązanie koalicji niweluje samodzielne i obiektywne myślenie, a to jest niezależne forum, a nie polityka. W tej ostatniej są namacalne korzyści, które bardziej sprzyjają "lojalności partyjnej" i kolektywnemu myśleniu.
                          • matylda1001 Re: dygresja 08.07.14, 00:58
                            nm.buba011 napisał:

                            > Matyldo - myślę, że Nikodem nie prosił Cię abyś Jego z kolei oceniała.<

                            Podobnie jak Ty nie prosiłeś Nikodema, żeby oceniał Ciebie.

                            > Także nam obu nie jest potrzebne wzajemne wsparcie, bo sami oddzielnie dajemy sobie radę.<

                            Oj, dajecie, dajecie... ale jak przyszło dręczyć Beatę, to doszliście do wniosku, że w kupie raźniej. Obaj byliście już na tym forum zbanowani, i obaj powróciliście. Widocznie należycie do tych, którzy jak ich wyrzucą drzwiami, to wlezą przez okno.
                            • nikodem123y Re: dygresja 08.07.14, 12:08
                              Och, matylda1001!

                              Jak możesz przypominać sytuacje, za które beata_ na pewno bardzo jeszcze wciąż się wstydzi?!
                              Ja już je dawno puściłem w niepamięć.
                              • beata_ Pewien jesteś? [n/t] 08.07.14, 12:24

                                • nikodem123y Re: Pewien jesteś? [n/t] 08.07.14, 19:01
                                  Tak, jestem pewien, bo lubię wierzyć w inteligentnych ludzi.
                              • matylda1001 Re: dygresja 08.07.14, 12:27
                                nikodem123y napisała:

                                > Och, matylda1001!
                                Jak możesz przypominać sytuacje, za które beata_ na pewno bardzo jeszcze wciąż się wstydzi?!
                                Ja już je dawno puściłem w niepamięć. <

                                Nie próbuj się wybielić bo nie tylko ja nie mam sklerozy. Wiele osób pamięta co tu wyrabiałeś.




                                • nikodem123y Re: dygresja 08.07.14, 19:09
                                  matylda1001!

                                  Gdzie się podziała Twoja klasa?!
                                  Zapraszasz, prowokujesz do gadki rodem z magla. Prowokujesz, abym powiedział, dlaczego beata_ do dzisiaj wstydzi się tamtej sytuacji.
                                  Nic z tego!

                                  Klasa polega również na tym, że "jest się ponad tym"

                                  beata_ jest damą i Twoje zaczepki nie spowodują, że pojawią się wpisy, które tę opinię podważą. Bynajmniej nie z mojej strony.
                                  • beata_ Może byś łaskawie przestał... 08.07.14, 20:28
                                    ... mnie diagnozować?
                                    Będę wdzięczna.
                                  • matylda1001 Re: dygresja 08.07.14, 20:47
                                    nikodem123y napisała:

                                    >> Gdzie się podziała Twoja klasa?!<

                                    Dla Ciebie nigdy jej nie było smile albo inaczej... żeby ją dostrzec musiałbyś być dżentelmenem wink
                                    Nie chce mi się z Tobą gadać, nie nudzi mi się aż tak bardzo.
                                    • nikodem123y Re: dygresja 08.07.14, 21:44
                                      Fajnie, fajnie akcja się rozwija!

                                      Właśnie usłyszałem, że nie jestem dżentelmenem! big_grin

                                      Ciekawe, czy matylda1001 będzie równie zdziwiona jak 0grzeczna0, gdy się dowie, że sadzi buraki na polu s-v?! big_grin

                                      "Nie jesteś dżentelmenem" .... big_grin To tylko takie delikatne określenie... big_grin
                                      Na polu buraczanym powiedziano by nawet... bardzo wyszukane i eleganckie big_grin.
                                      I z gracją. Oczywiście w buraczanym stylu big_grin

                                      matylda1001! Powiedzieć komuś, że nie jest dżentelmenem jest najwyższą obelgą!

                                      matylda1001! Dla mnie jesteś damą.
                                      Bez względu, co się Tobie wymsknie.
                                      • 0grzeczna0 Re: dygresja 09.07.14, 01:05
                                        Słodki jeżu...

                                        Nikodem, lepiej nic nie pisz po alkocholu wink
                                        • kornel-1 Re: dygresja 09.07.14, 07:28
                                          0grzeczna0 napisał(a):

                                          > Słodki jeżu...
                                          > Nikodem, lepiej nic nie pisz po alkocholu wink


                                          Po alkocholu on nie pisze...
                                          Proponuję przenieść dialog na priva.

                                          Kornel
                                        • nikodem123y Re: dygresja 09.07.14, 11:30
                                          Super!

                                          0grzeczna0 znów błysnęła manierami!
                                          Rodem z buraczanego pola. Niestety.

                                          Buraki to oczywiście, według niej, szlachetne warzywa.

                                          Zarzut: "jesteś pijany" jest też pewnie takim delikatnym określeniem, tak samo, jak jesteś burakiem. big_grin

                                          No, no! Czekam na dalsze odsłony "postmodernistycznego" S-v. big_grin

                                          Wierzę, 0grzeczna0, że nie zawiedziesz.
                                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: dygresja 11.07.14, 02:11
                                    nikodem123y napisała:
                                    Zapraszasz, prowokujesz do gadki rodem z magla.

                                    Poprosze cie Nikodem, abys swoje opinie i dyskusje niezwiazane z tematem watku zalatwial
                                    zgodnie z Netykieta - poza forum, na priwa.

                                    Minnie
              • matylda1001 Re: dygresja 05.07.14, 17:38
                nikodem123y napisała:

                > Ja chętnie natomiast założę fanklub Buby, bo on jako jedna z niewielu osób ma pojęcie o dobrych manierach.<

                Ty jednak musisz mieć większe pojęcie, skoro potrafisz ocenić i docenić...
                • nikodem123y Re: dygresja 06.07.14, 10:30
                  Cieszę się, że oceniasz mnie tak wysoko.
                  • matylda1001 Re: dygresja 07.07.14, 02:56
                    nikodem123y napisała:

                    > Cieszę się, że oceniasz mnie tak wysoko.<

                    Widzę, że łatwo Cię zadowolić wink
                    • nikodem123y Re: dygresja 09.07.14, 11:33
                      Nie łatwo, ale akurat Twoje komplementy sprawiają mi przyjemność.
        • 0grzeczna0 Re: dygresja 20.06.14, 18:18
          Zapewne słuszna rada. Część wątków przejrzałam. Nick kojarzył mi się z wklejaniem zdjęć z talk showów.
      • nm.buba011 Re: dygresja 19.06.14, 17:27
        0grzeczna0 napisał(a):

        > Abstrahując na chwilę od meritum wątku...
        > Przy okazji mojego wpisu zostałam zaatakowana przez dwóch panów.

        - wyjaśniłem jedynie co oznacza 'klasa' i s-v.

        > kornel-1 nieźle sobie poużywał, ale zrobił to przynajmniej z otwartą przyłbicą,
        > zwracając się bezpośrednio do mnie, cytując, wyłapując nieścisłości itd. Fakt
        > , że nie bez złośliwości i chęci dokuczenia, ale nie wyczułam w jego wpisach wr
        > ogości ani pogardy, które biją z komentarzy drugiego pana, podpisującego jako &
        > #8222;nm.buba011”. Przybierając maskę neutralnego komentatora, względnie
        > mentora zasad sv, posunął się do obraźliwych insynuacji, zasłaniając się jednoc
        > ześnie kulturą, sv, „my tu na forum” i co najśmieszniejsze, misją u
        > świadamiania, czym jest klasa i sv.
        > Dla przykładu:
        > Uwaga „Nie można z klasą i... z kalkulatorem“ imputuje interesownoś
        > ć i/lub wyrachowanie.
        > "Niekiedy pod presją chwili i nieznajomości własnych pobudek czy możliwości coś
        > deklarujemy a następnie szukamy jedynie pretekstu aby się wycofać bo to niewyg
        > odne czy nieopłacalne" Chyba nie muszę wyjaśniać.

        - to mechanizmy ludzkiej racjonalizacji, na które sam uważam.
        Dziękuję za zacytowanie, które uwypukla, że sama sobie "atak"... wyimaginowałaś.


        > Co myśleć o osobie, która z jednej strony wykropkowuje słowo „burak”
        > ; i równocześnie nie zawaha się przed obrzuceniem błotem zupełnie obcej osoby?

        - tak nazywasz swojego kolegę, który notabene, nie rozumie słowa po polsku.
        Klasa sama w sobie.


        Re: skopiuj stąd jego opis zachowania
        Odpowiedz
        0grzeczna0 17.06.14, 17:07
        Kolega nie jest Polakiem i nie zna jezyka




        > Nie jestem może specjalistką od sv,

        - co jest widoczne po samym tytule, stąd moja pomoc wyjścia z rogu. Odrzucona.

        > ale nie wydaje mi się, że te zasady nie zos
        > tały wynalezione, aby można było spokojnie umyć ręce po wypuszczeniu zatrutej s
        > trzały zza węgła rzekomej kultury.

        - reprezentujemy swoje kultury. Dość skutecznie.

        > Wszystkim pozostałym, którzy rzeczywiście starali się pomóc mi w zmierzeniu z o
        > pisaną sytuacją, serdecznie dziękuję.

        - O ile dziękujemy, to zgodnie z s-v, wszystkim.
        Dziękuję się za zainteresowanie tematem, a nie za poparcie.

        Poparcie jest przyjemne dla próżności, ale dużo mniej pożyteczne, od zdania przeciwnego.
        To także nie jest insynuacja, a jedynie mechanizm, który doskonale u samego siebie codziennie widzę i się go wystrzegam.
        • 0grzeczna0 Re: dygresja 20.06.14, 18:22
          - wyjaśniłem jedynie co oznacza 'klasa' i s-v.
          Pouczanie, strofowanie i obrażanie to nie są skuteczne narzędzia krzewienia kultury. Odmienne zadnie szanuję pod warunkiem, że zostanie uzasadnione.

          - to mechanizmy ludzkiej racjonalizacji, na które sam uważam.
          Czyli słusznie przytoczyłam ludowe porzekadło.

          - tak nazywasz swojego kolegę, który notabene, nie rozumie słowa po polsku.

          Czyżby sv nie dopuszczało możliwości istnienia takiego np. chama? Nadal nie rozumiem, dlaczego nazwa szlachetnego warzywa została wykropkowana. „Burak” to określenie pejoratywne, ale do wulgaryzmów nie należy. Zgadzam się, że należy oceniać zachowanie a nie osobę, czemu dałam wyraz w odpowiedzi na Pana pierwszy post.

          0grzeczna0 19.06.14, 03:12
          Słuszna uwaga, chociaż niejeden interlokutor sobie szczerze zesłużył.


          Wytłuszczanie słowa „kolega”... To, że dane cechy objawił akurat były kolega, jest niewątpliwie przykre, ale na to niekoniecznie mamy na to wpływ. Sugeruje Pan, że nazwanie tak np. taksówkarza byłoby bardziej eleganckie? Z jakiego powodu podkreśla Pan fakt, że kolega nie zna polskiego? Towarzysko niedopuszczalne jest obmawianie, korzystając z tego, że obmawiana osoba nie rozumie języka, w którym toczy się rozmowa. Tutaj mamy zupełnie inną sytuację. Po pierwsze, pan o którym mowa, w rozmowie nie uczestniczy a po drugie, nie wyjawiłam ani jednej informacji, która wskazuje na konkretną osobę. Celem obmowy, oszczerstwa jest chęć zaszkodzenia drugiej osobie. Tutaj takie niebezpieczeństwo nie występuje. Uczestnicy forum nie znają ani mnie ani skonfliktowanego ze mną pana i mogą jedynie odnieść się do zaistniałej sytuacji, ufając, żezostała wiernie i rzetelnie opisana, lub w to wątpić. Jeśli ktoś uważa że błędnie zinterpretowałam stan rzeczy, sama przyczyniłam się do konfliktu lub podejrzewa celowe przekłamania, może zwrócić na to uwagę, odwołując sę do mojej wypowiedzi. Pan poroszony o analizę, zareagował słowami:

          „nie. Nie ma takiej potrzeby”, równocześnie ferując negatywne i krzywdzące (dopóki nie wykaże Pan, że jest inaczej) wyroki.

          Poza tym uwaga o kalkulatorze pozwala przypuszczać, że niezbyt wnikliwie zapoznał się Pan z moim wpisem, w którym wyraźnie napisałam, że wolę zrezygnować z wynagrodzenia niż narażać się na dalsze afronty ze strony zleceniodawcy. Owszem dosadnie, pod wpływem świeżych emocji, ale dość jasno. Dodatkowo sugeruje Pan w wyjątkowo obraźliwy sposób, że szukam pretekstu, żeby wykręcić się od pochopnie przyjętego zobowiązania (nie wierzę, że zacytował Pan wspomniany mechanizm „sobie a muzom”wink. Dlaczego miałabym to robić, skoro zlecenie zostało przeze mnie wykonane, pomijając kilka drobnych ale kluczowych kwestii, wymagających konsultacji z uchylającym się od kontaktu zleceniodawcą, który notabene do dzisiaj nie zareagował na moje sygnały.

          - co jest widoczne po samym tytule, stąd moja pomoc wyjścia z rogu. Odrzucona.

          Chęci niesienia pomocy nie dostrzegam. Uzasadnie nie jw.
          Poza tym proszę uprzejmie dostrzec, że pojawiłam się na forum w pozycji petenta, proszącego o poradę. Pan natomiast wszedł w rolę gospodarza (my na forum...). Po lekturze Pana wypowiedzi poczułam się odpędzona kijem od bram przybytku kultury. Uzasadnienie ponownie jw.

          - reprezentujemy swoje kultury. Dość skutecznie.
          Z tym akurat się zgadzam.

          "Wszystkim pozostałym, którzy rzeczywiście starali się pomóc mi w zmierzeniu z o
          pisaną sytuacją, serdecznie dziękuję."

          - O ile dziękujemy, to zgodnie z s-v, wszystkim.
          Dziękuję się za zainteresowanie tematem, a nie za poparcie.


          Nie dziękowałam nikomu za poparcie (kolejna insynuacja), tylko za dobrą wolę i autentyczna próbę pomocy przy rozwiązaniu problemu. Podziękowałam również kornelowi-1 (który żadnego poparcia nie wykazał) za zaangażowanie w temat. Panu również dziękuję, za... doświadczenie.



          • ebro888 Re: dygresja 20.06.14, 19:34
            Nic ująć, (bo dodać by jeszcze może i dało się) smile Trzymaj się. I niech Ci czasem do głowy nie przyjdzie, by przejmować się nie tymi wojażami wyobrazni. O ile biesy nie wciągnęły gdzieś w otchłań (komisariaty,szpitale,porwania dla okupu,etc) bohatera X Muzy- wytrzymaj go- prędzej czy pózniej ureguluje zobowiązania, Twoja opinia o nim w branży tak samo jest ważna. Zastanawiam się nad kaucją pieniężną pobieraną przed przyszłymi przygodami, skoro rynek zasila się takimi... - może Buba wybierze nazwę. Oczywiście, jeśli całość wątku spokojnie przeczyta. Oboje Was ciepło pozdrawiam (oraz Nachyb i cały glob).
            • ebro888 Re: dygresja 20.06.14, 20:12
              Correction & sorry: nchyb
              • nchyb Re: dygresja 20.06.14, 20:32
                e tam, szczegółów się nie czepiajmy wink
            • nchyb Re: dygresja 20.06.14, 20:31
              > yta. Oboje Was ciepło pozdrawiam (oraz Nachyb i cały glob).

              Ebro888, dzięki za pozdrowienia, naprawdę miło patrzę na zaczynający się weekend smile
              Również Ciebie pozdrawiam...
              • ebro888 Re: dygresja 20.06.14, 20:59
                Dziękuję.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: dygresja 20.06.14, 23:57
            0grzeczna0, twoje argumenty sa sluszne i przekonywujace, ale,

            wyglada na to ze dyskusja juz calkiem zeszla off -topic,
            proponuje wiec przeniesc sie na priwa,
            a najlepiej po prostu oszczedzic sobie nerwow smile

            Minnie
            • bene_gesserit Re: dygresja 01.07.14, 20:40
              A ja proponuję zbanowanie tego i owego. Ten wątek jest dostatecznym dowodem na to, ze by się to bardzo przydało. Wszedł ktoś nowy a forum i od razu dostał dwa kubełki pomyjów. Na, ha ha, forum s-v.
          • nikodem123y Buraczane maniery 05.07.14, 14:44
            0grzeczna0 napisał(a):


            > Czyżby sv nie dopuszczało możliwości istnienia takiego np. chama? Nadal nie roz
            > umiem, dlaczego nazwa szlachetnego warzywa została wykropkowana. „Burak&#
            > 8221; to określenie pejoratywne, ale do wulgaryzmów nie należy.

            Czytam i oczom nie wierzę.

            Koleżanka wyzwała kolegę od buraków i jest zaskoczona, że na forum s-v została uznana za - buraka.big_grin

            Przecież to takie szlachetne warzywo! big_grin

            Dziewczyna może zachowywać się jak chce. Niemniej niech nie dziwi się, że jej zachowanie jest postrzegane jako buraczane maniery, a nie zachowanie z klasą.
            Mimo, że w jej mniemaniu, burak to takie szlachetne warzywo.

            Okazuje się, że jest różnica między szlachetnymi warzywami, a szlachetnymi manierami. big_grin
            • 0grzeczna0 Re: Buraczane maniery 05.07.14, 17:54
              Okazuje się, że jest różnica między szlachetnymi warzywami, a szlachetnymi manierami.

              Wstrząsająca riposta.

              Dla zainteresowanych: sprawa została pomyślnie rozwiązana.

              Co do opisanego pana, to pojawił się niedawno w barze w towarzystwie dwóch dziewczyn, posadził je przy stoliku i sam zajął się nagabywaniem znajomych pytaniem: „Słuchaj, która d... ci się bardziej podoba, bo nie wiem, którą w...” Więc na swoją opinię zarabia sam. Jaką? Może panowie z fanklubu mają jakiś szlachetny pomysł...
              • nikodem123y Re: Buraczane maniery 06.07.14, 10:07
                Komentowanie publiczne zachowań osób z własnego kręgu towarzyskiego, to są buraczane maniery.

                Burak to bardzo szlachetne warzywo. Buraczane maniery -nie koniecznie.

                Osoba z klasą nie posiada w kręgu swoich znajomych ludzi, za których zachowanie musiałaby się wstydzić.
              • kornel-1 Re: Buraczane maniery 06.07.14, 11:41
                0grzeczna0 napisał(a):

                > Co do opisanego pana, to pojawił się niedawno w barze w towarzystwie [...]"

                Tak tak... również wiadomo, że wynosił papier ksero z pracy, oglądał pornograficzne filmy w sieci, nasikał do zlewozmywaka, puścił bąka w towarzystwie i nie ustąpił miejsca kobietom w metrze.

                Moim zdaniem - żenada.

                Kornel
                • 0grzeczna0 Re: Buraczane maniery 06.07.14, 16:32
                  @ nikodem123y

                  Komentowanie publiczne zachowań osób z własnego kręgu towarzyskiego, to są buraczane maniery.

                  Ale w przypadku osoby spotkanej na forum epitety są już „cacy”?
                  Zacytowany przez Ciebie fragment mojej wypowiedzi, to pytanie, dlaczego słowo „burak” zostało potraktowane jak wulgaryzm. Nie zamierzałam „palić głupa”, udając że to tylko „warzywo”. To epitet, ale jego wymowa nie razi, dlatego wykropkowanie tego słowa uznałam za pewien przejaw histerii.

                  Do Twojego zarzutu, ustosunkowałam się w kolejnym zdaniu, które już na cytat się nie załapało, a w którym po raz kolejny przyznałam się do winy:

                  Zgadzam się, że należy oceniać zachowanie a nie osobę, czemu dałam wyraz w odpowiedzi na Pana pierwszy post.

                  0grzeczna0 19.06.14, 03:12
                  Słuszna uwaga, chociaż niejeden interlokutor sobie szczerze zesłużył.


                  Ale dobrze. Przyjmijmy, że uchybienie jest niewybaczalne.

                  Skoro nazwanie (a nie wyzwanie, bo nikogo nie wyzywałam) kogoś „burakiem”, to w Twoich oczach dyskwalifikacja, to dlaczego sam tak obficie częstujesz mnie warzywem, zarówno w tytule Twojego wpisu jak i w treści? To podwójne standardy, czy tak zwany „strzał w stopę”?

                  Gdyby z opisanym panem łączyły mnie relacje towarzyskie (nie łączą i nigdy nie łączyły. Wspomniana wczoraj sytuacja miała miejsce na urodzinach byłej szefowej), to bym je zwyczajnie rozluźniła, zamiast wylewać żale na jakimś forum. Problem w tym, że ze wspomnianym „kolegą” byłam związana zleceniem. Mój wątek to prośba o wskazówkę, jak uniknąć opisanego traktowania, nie narażając przy tym zawodowej reputacji.

                  Swoją drogą jestem ciekawa, gdzie dokładnie według Ciebie przebiega granica sytuacji, w której obdarzenie kogoś epitetem jest niedopuszczalne, a gdzie już można sobie swobodnie poużywać? Real vs. virtual? Kolega z pracy vs. sklepowa?

                  buba w realu mnie nie interesuje. Jego komentarze są jednak celne, a przynajmniej dające do myślenia

                  Zgadzam się, że komentarze tego pana dają do myślenia i nie podważam jego znajomości zasad sv. Jednak jeśli ktoś prezentuje tak wysoki poziom kultury, że żaden pejoratyw nie przejdzie mu nawet przez pióro (wykropkowany burak)i jednocześnie bez oporu daje upust agresji i obraźliwym pomówieniom, opakowanym w metafory i jakieś „mechanizmy”, to jest o.k? Dla mnie to „smród w papierku”, brak zbieżności deklaracji z rzeczywistymi intencjami. Tak przynajmniej zachował się w tym wątku. Czy widzisz to inaczej? Pozdrawiam.

                  @ kornel-1

                  Tak tak... również wiadomo, że wynosił papier ksero z pracy, oglądał pornograficzne filmy w sieci, nasikał do zlewozmywaka, puścił bąka w towarzystwie i nie ustąpił miejsca kobietom w metrze.

                  Moim zdaniem - żenada.


                  Jeśli etykieta tego forum dopuszcza wyłącznie rozpatrywanie sytauacji hipotetycznych, to przepraszam. Jeśli nie, trudno uniknąć ich opisu. Ale dobrze. Rozumiem, co chcesz powiedzieć. Próbuję się wybielić, oczerniając pana, który nie może się bronić, nie zna polskiego itd.

                  Widzisz Kornel, Twoje uwagi są często słuszne i wnikliwe. Problem w tym, że zabierasz głos tylko po to, żeby wtrącić jedno ze swoich: „nie myślisz”, „ściema”, „żenada”, „jesteś głupia” itp. Może to jest jakiś sposób na dowartościowanie, ale dyskusja z kimś, kto nie wykazuje żadnego zainteresowania tematem i odzywa się jedynie, żeby wypunktować jakieś prawdziwe albo wyimaginowane potknięcia, mija się dla mnie z celem.

                  @ moderatorzy

                  Wątek odbił znacznie od tematu, chociaż moim zdaniem podniósł kilka ciekawych pytań na temat stosowania zasad sv. Czy w tym przypadku należy założyć nowy wątek?
                  • bene_gesserit Re: Buraczane maniery 06.07.14, 16:41
                    Hej,

                    jesteś nowa na forum, więc słowo wyjaśnienia - tu często, wbrew nazwie, jest - jak się już mogłaś dobrze przekonać - o wiele mniej grzecznie, niż na innych forach. Z reguły, niestety. Foro często działa jakby miało w nazwie 'jak sie nie zachowywać - liczne przykłady w praktyce'.

                    Co nie zmienia faktu, ze bywa zabawnie i ciekawe. Tylko lepiej nie tłumaczyć, że się nie jest wielbłądem, naprawdę nie ma potrzeby, a i trolle się przy tym nie utuczą. Pozdrawiam smile
                    • 0grzeczna0 Re: Buraczane maniery 06.07.14, 17:09
                      Cześć Bene, dziękuję za komentarz. Nie wiem co to jest "wielbłąd", ale chyba się domyślam... Również pozdrawiam smile
                  • kornel-1 Re: Buraczane maniery 06.07.14, 17:12
                    0grzeczna0 napisał(a):

                    > @ kornel-1
                    > Próbuję się wybielić, oczerniając pana, który nie może się bronić, nie zna polskiego itd.

                    Dobrze zinterpretowałaś mój post.

                    > Widzisz Kornel, Twoje uwagi są często słuszne i wnikliwe. Problem w tym, że zab
                    > ierasz głos tylko po to, żeby wtrącić jedno ze swoich: „nie myślisz”
                    > ;, „ściema”, „żenada”, „jesteś głupia” itp.


                    Moje sądy i opinie uzasadniam. Poza tym poruszam wiele ważkich kwestii dotyczących savoir-vivre.


                    > Może to jest jakiś sposób na dowartościowanie, ale dyskusja z kimś, kto nie wy
                    > kazuje żadnego zainteresowania tematem i odzywa się jedynie, żeby wypunktować j
                    > akieś prawdziwe albo wyimaginowane potknięcia, mija się dla mnie z celem.


                    Nie zachęcałem Cię specjalnie do dyskusji ze mną. W tym wątku odnosiłem się merytorycznie do twoich postów. Czasem, w obliczu siły argumentów rozmówcy jesteśmy zmuszeni ustąpić pola. Przyjmuję ze zrozumieniem Twoją rezygnację z dalszej dyskusji.

                    Kornel
                  • nm.buba011 Re: Buraczane maniery 06.07.14, 21:21
                    Nie0grzeczna0 napisał(a):

                    > @


                    - uwaga drobna, techniczna. Nie stawia się takiego symbolu przed nickiem.
                    Oczywiście, zakładam, że zrobiłaś to przypadkowo lub prze nieprzemyślane naśladowanie.

                    S-v - to drobiazgi.

                    _____________

                    Tobie, jako Nowej powtórzę, nic nie mam do buraczków (wyśmienita potrawa), ale nie chcę, aby po wklepaniu pejoratywu do wyszukiwarki wyskoczył mój nick. Niepotrzebne to.
                    • 0grzeczna0 Re: Buraczane maniery 07.07.14, 20:19
                      - uwaga drobna, techniczna. Nie stawia się takiego symbolu przed nickiem.
                      Oczywiście, zakładam, że zrobiłaś to przypadkowo lub prze nieprzemyślane naśladowanie.

                      S-v - to drobiazgi.

                      _____________

                      Tobie, jako Nowej powtórzę, nic nie mam do buraczków (wyśmienita potrawa), ale nie chcę, aby po wklepaniu pejoratywu do wyszukiwarki wyskoczył mój nick. Niepotrzebne to.


                      Wpis odbieram (proszę nie pytać dlaczego), jako wyciągnięcie ręki. A więc - zgoda.
                      • nm.buba011 Re: Buraczane maniery 08.07.14, 17:46
                        0grzeczna0 napisał(a):

                        > Wpis odbieram (proszę nie pytać dlaczego), jako wyciągnięcie ręki. A więc - zgo
                        > da

                        - oczywiście. Wejdź na nowe forum s-v/bez cięć.

                        forum.gazeta.pl/forum/f,250409,Savoir_vivre_i_komunikacja.html
                        Wchodźcie wszyscy, nie zapraszam, bo nie czuję się tam gospodarzem.
                        Nie będę tam sprzątał (nic wycinał).
                        Co sobie stworzymy, wpiszemy to zastanie.
                  • nikodem123y Re: Buraczane maniery 06.07.14, 23:19
                    0grzeczna0 napisał(a):

                    > @ nikodem123y
                    >
                    > Komentowanie publiczne zachowań osób z własnego kręgu towarzyskiego, to są b
                    > uraczane maniery.

                    >
                    > Ale w przypadku osoby spotkanej na forum epitety są już „cacy”?

                    Osoba, która zamieszcza wypowiedź na forum sama prosi o komentarz. Według niej słowo "burak" nie jest żadnym szkaradnym określeniem.


                    > Zacytowany przez Ciebie fragment mojej wypowiedzi, to pytanie, dlaczego słowo &
                    > #8222;burak” zostało potraktowane jak wulgaryzm. Nie zamierzałam „p
                    > alić głupa”, udając że to tylko „warzywo”. To epitet, ale jeg
                    > o wymowa nie razi, dlatego wykropkowanie tego słowa uznałam za pewien przejaw h
                    > isterii.

                    Skoro wymowa słowa "burak" nie razi, to skąd takie Twoje zaangażowanie, aby Twoich manier nie nazywać buraczanymi?
                    Czy mam to uznać za przejaw histerii?

                    > Do Twojego zarzutu, ustosunkowałam się w kolejnym zdaniu, które już na cytat si
                    > ę nie załapało, a w którym po raz kolejny przyznałam się do winy:
                    > [i]

                    Ja Ci nie stawiam żadnych zarzutów! Maniery masz, jakie masz. Nic mi do tego.

                    > Zgadzam się, że należy oceniać zachowanie a nie osobę, czemu dałam wyraz w odpo
                    > wiedzi na Pana pierwszy post.

                    Toteż nie oceniam Ciebie, tylko Twoje maniery.


                    > Ale dobrze. Przyjmijmy, że uchybienie jest niewybaczalne.
                    >
                    > Skoro nazwanie (a nie wyzwanie, bo nikogo nie wyzywałam) kogoś „burakiem&
                    > #8221;, to w Twoich oczach dyskwalifikacja, to dlaczego sam tak obficie częstuj
                    > esz mnie warzywem, zarówno w tytule Twojego wpisu jak i w treści? To podwójne
                    > standardy, czy tak zwany „strzał w stopę”?

                    Skoro słowo "burak" uważasz za takie zwykłe określenie, to dlaczego miałbym mu nadawać inny sens, niż ten który Ty mu nadajesz? Stosuję Twoją definicję wyrazów- inaczej nie sposób się porozumieć.

                    > Gdyby z opisanym panem łączyły mnie relacje towarzyskie (nie łączą i nigdy nie
                    > łączyły. Wspomniana wczoraj sytuacja miała miejsce na urodzinach byłej szefowej
                    > ), to bym je zwyczajnie rozluźniła, zamiast wylewać żale na jakimś forum.

                    S-v należy przestrzegać bez względy na rodzaj kontaktów.

                    Probl
                    > em w tym, że ze wspomnianym „kolegą” byłam związana zleceniem. Mój
                    > wątek to prośba o wskazówkę, jak uniknąć opisanego traktowania, nie narażając p
                    > rzy tym zawodowej reputacji.

                    Cóż!
                    Nauka z tego wątku płynie taka - należy unikać kontaktów, nawet zawodowych, z osobami, które mogą publicznie zwyzywać nas od buraków, sądząc, że to tylko takie neutralne opisanie.

                    Wierz mi! Nikt z moich znajomych, klientów, kontrahentów takiego określenia, by nie użył. Dobór towarzystwa, w którym się obracamy, kontaktujemy, świadczy o nas.

                    >
                    > Swoją drogą jestem ciekawa, gdzie dokładnie według Ciebie przebiega granica syt
                    > uacji, w której obdarzenie kogoś epitetem jest niedopuszczalne, a gdzie już moż
                    > na sobie swobodnie poużywać? Real vs. virtual? Kolega z pracy vs. sklepowa?

                    Myślę, że taka granica może przebiegać na polu buraków. Na niwie s-v jej nie zauważyłem.

                    >
                    > buba w realu mnie nie interesuje. Jego komentarze są jednak celne, a przynaj
                    > mniej dające do myślenia

                    >
                    > Zgadzam się, że komentarze tego pana dają do myślenia i nie podważam jego znajo
                    > mości zasad sv. Jednak jeśli ktoś prezentuje tak wysoki poziom kultury, że żade
                    > n pejoratyw nie przejdzie mu nawet przez pióro (wykropkowany burak)i jednocześn
                    > ie bez oporu daje upust agresji i obraźliwym pomówieniom, opakowanym w metafory
                    > i jakieś „mechanizmy”, to jest o.k?

                    Przeczytałem wszystkie wpisy buby i nie dostrzegłem żadnego, który byłby pomówieniem, a tym bardziej obraźliwym.
                    Na marginesie, niezgodne z s-v jest przytaczanie w skróconej, lub przeinaczonej formie nicków. Jak byś się poczuła, gdybym Ciebie zacytował, jako OgrzecznaZERO?

                    >Dla mnie to „smród w pap
                    > ierku”,

                    Używanie takiego zwrotu, jak "smród w papierku" świadczy o braku klasy.


                    brak zbieżności deklaracji z rzeczywistymi intencjami. Tak przyn
                    > ajmniej zachował się w tym wątku. Czy widzisz to inaczej? Pozdrawiam.

                    Tak widzę to inaczej.
                    Moim zdaniem zaskoczyło Cię, że Twoje postępowanie zostało skrytykowane.
                    • 0grzeczna0 Re: Buraczane maniery 07.07.14, 16:53
                      Ale w przypadku osoby spotkanej na forum epitety są już „cacy”?

                      Osoba, która zamieszcza wypowiedź na forum sama prosi o komentarz.

                      Acha, sama chciała. A to co innego...

                      Według niej słowo "burak" nie jest żadnym szkaradnym określeniem.
                      Skoro wymowa słowa "burak" nie razi, to skąd takie Twoje zaangażowanie, aby Twoich manier nie nazywać buraczanymi?


                      Aby nie trafić kulą w płot, warto może przed sformułowaniem riposty sprawdzić definicję nieznanych słów, na przykład „wulgaryzm” i „epitet”.

                      Maniery masz, jakie masz. Nic mi do tego.
                      Toteż nie oceniam Ciebie, tylko Twoje maniery.


                      Nic mi do tego, ale oceniam. Rozumiem.

                      Skoro słowo "burak" uważasz za takie zwykłe określenie, to dlaczego miałbym mu nadawać inny sens, niż ten który Ty mu nadajesz? Stosuję Twoją definicję wyrazów- inaczej nie sposób się porozumieć.
                      S-v należy przestrzegać bez względy na rodzaj kontaktów.


                      Zdecyduj się. Albo przestrzegasz albo naginasz. Inaczej można zostać posądzonym o hipokryzję.

                      > Gdyby z opisanym panem łączyły mnie relacje towarzyskie (...), to bym je zwyczajnie rozluźniła, zamiast wylewać żale na jakimś forum.

                      S-v należy przestrzegać bez względy na rodzaj kontaktów.

                      Rozluźnienie kontaktów nie uchybia sv.

                      Wierz mi! Nikt z moich znajomych, klientów, kontrahentów takiego określenia, by nie użył. Dobór towarzystwa, w którym się obracamy, kontaktujemy, świadczy o nas.

                      Już uwierzyłam. W takim razie miło by było, gdybyś wziął z nich przykład. Inaczej może się okazać, że znajomość z Tobą rzuci cień na doborowe towarzystwo.

                      Myślę, że taka granica może przebiegać na polu buraków. Na niwie s-v jej nie zauważyłem.


                      A ja ją widzę w Twoich wpisach. Czy to pole, czy to niwa – Twój wybór.

                      Przeczytałem wszystkie wpisy buby i nie dostrzegłem żadnego, który byłby pomówieniem, a tym bardziej obraźliwym.

                      To, że czegoś nie widzisz, niekoniecznie oznacza, że tego nie ma. Przykłady podałam kilkakrotnie. Albo nie przeczytałeś, albo nie zrozumiałeś, albo się nie zgadzasz (więc uzasadnij).

                      Na marginesie, niezgodne z s-v jest przytaczanie w skróconej, lub przeinaczonej formie nicków.

                      W którym miejscu i czyj nick przeinaczyłam?

                      Używanie takiego zwrotu, jak "smród w papierku" świadczy o braku klasy.
                      Acha. Bo Ty tak twierdzisz?

                      Tak widzę to inaczej.
                      Moim zdaniem zaskoczyło Cię, że Twoje postępowanie zostało skrytykowane.


                      Owszem, podejście: „nie chce mi się czytać długiego wpisu, ale po tytule widać co to za jedna, to jej nawrzucam”, może wywołać zdziwienie na forum savoir vivre.
                      • nikodem123y Re: Buraczane maniery 08.07.14, 11:53
                        "po tytule widać co to za jedna, to jej nawrzucam

                        Czy możesz napisać, co rozumiesz poprzez słowo "nawrzucam"?
                        Ja tego słowa nie rozumiem, więc nie mogę ustosunkować się do Twojej wypowiedzi. Nawet nie wiem, czy mnie chwalisz, czy mnie ganisz. Słownikowe znaczenie nijak ma się do sytuacji.

                        Przeczytałem wszystkie Twoje, i pozostałych forumowiczów, wpisy.
                        Jedyny problem z zakresu s-v, który znalazłem, to ten, że swojego kontrahenta publicznie zwyzywałaś od buraków.

                        Pozostałe kwestie nie są związane z s-v. Nadają się bardziej na forum "small biznes" - jak skutecznie i sensowne zawierać umowy handlowe i jak egzekwować powstałe z nich zobowiązania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka