Dodaj do ulubionych

Vouchery na obiad

24.09.14, 00:30
Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji. Szkolenia prowadzone w siedzibie pewnej firmy, uczestnicy i prowadzący dostawali codziennie tzw. vouchery na lunch w ich kantynie. Jeden z prowadzących dwa razy zwrócił ten voucher (nie jadł lunchu w tych dniach), po czym organizator go zapytał, czy w takim razie będzie jadł posiłki przez resztę tygodnia. Odpowiedział, że raczej nie, i ku swojemu zdziwieniu, w kolejnym dniu już nie dostał vouchera. Zwrócił niby w żartach uwagę organizatorom, że skoro wszyscy dostali "kartki" na obiad, to on też powinien, i że to jego sprawa, co on z tym zrobi. Organizator argumentował, że skoro ten pan zadeklarował, że nie będzie jadł obiadów, to nie ma sensu na darmo za niego płacić. I że skoro zmienił zdanie, to niech sam zapłaci na kolejny dzień. Niby to ma jakąś logikę, ale jestem na nie. Co myślicie o tej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 00:49
      Ten pan ma czesciowo racje. to jest marnowanie pieniedzy, skoro uczestnik lunchu nie je
      i zadeklarowal sie ze jesc nie bedzie..
      Lepiej zeby wykorzystal to ktos inny, a tak branie i nie wykorzystywanie odbywa sie na zasadzie psa ogrodnika.

      Ale, jesli ten uczestnik bedzie w danym dniu jadl, to powinien voucher dostac bo mu sie po prostu nalezy.

      Minnie
      • melinda.123 Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 00:56
        > Ale, jesli ten uczestnik bedzie w danym dniu jadl, to powinien voucher dostac
        > bo mu sie po prostu nalezy.

        No właśnie, wtedy akurat chciał iść na obiad. Mimo, że wcześniej twierdził, że "raczej" jeść nie będzie bo nie jada o tej porze. No ale mógł zrobić się głodny (w tym dniu akurat prowadził dość intensywne zajęcia). Vouchera jednak nie dostał, bo organizator stwierdził, że obiad już jest "odmówiony".
    • agulha Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 02:20
      Uczestnik nie ma racji. Jest dorosły i powinien znać wagę wypowiadanych słów. Zadeklarował się na NIE, to nie wykupiono dla niego obiadu. Jeśli zaszła jakaś zmiana, powinni mu załatwić refundację, ale nie na zasadzie - mam gest i rzucę psom, albo: niech się zmarnuje, co tam, ja płacę. Być może są to obiady dofinansowywane przez tę firmę. Facet nie potrafi sobie jadłospisu na tydzień ustawić jakoś sensownie, żeby jeść albo nie jeść o danej godzinie?
      • aldona_a Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 06:43
        > Uczestnik nie ma racji. Jest dorosły i powinien znać wagę wypowiadanych słów. Z
        > adeklarował się na NIE, to nie wykupiono dla niego obiadu.

        A ja się z Tobą nie zgadzam. Z postu wynika, że prowadzący, gość, został ZAPYTANY, czy będzie jadł obiad w kolejne dni. Zgodnie z tym organizator powinien zapytać każdego uczestnika o to samo, czyż nie? Co innego, gdyby ten pan sam wyszedł z inicjatywą rezygnacji z voucherów w kolejne dni. Jeśli mówimy o voucherach do kantyny, to zawsze można np. wziąć sobie sam deser czy kawę, niekoniecznie gorącą zupę i drugie. Prowadzący jest gościem, dlatego odebranie mu vouchera na obiad było absolutnie sprzeczne z SV, jak można coś takiego popierać. Dobrze wychowany gospodarz powinien się dyskretnie zainteresować, dlaczego gość nie je, ale nie na zasadzie "jak nie jesz to ci już nic nie damy", ale na zasadzie, czy może ma alergie, czy coś innego mu zamówić, a jak nie to zachęcić, żeby może czegoś jednak spróbował w ramach tego vouchera, np. jogurt czy soczek. W końcu wykupując vouchery organizator wrzucił to sobie w koszta, to tak, jakby zaglądał każdemu gościowi w talerz na zasadzie: "o, pan tylko dziabnął to mięso, jada pan drugie dania?", "pani przez dwa dni nie zjadła zupy, może nie będziemy już jej zamawiać bo się marnuje" itp, brrr... wyjątkowo skąpy organizator (w końcu ile takie żarcie w kantynie może kosztować, 15 zł?), niesmaczne i sprzeczne z SV jego podejście do gości.
        • kol.3 Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 07:04
          Absolutnie się nie zgadzam. Uczestnicy szkolenia wykorzystywali vouchery, nie było powodu do zadawania im pytań o dalsze korzystanie z obiadów. Natomiast ten pan 2 razy voucher zwrócił, co dało organizatorowi podstawę do zapytania, czy dalej będzie korzystał z obiadów. Pan odpowiedział, że raczej nie i to "raczej" jest istotne, ponieważ w tym momencie organizator powinien był uzgodnić z nim wycofanie zamówienia na dalsze obiady, a to że tego nie zrobił, to błąd, Zachowanie uczestnika szkolenia było jednak mylące, dlatego wina jest podzielona.


        • kora3 Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 08:35
          Aldono - co do zasady msz rację - gospodarz powinien zadbac o to, by gość był zadowolony z gosciny, także w zakresie kulinariów ...Tyle tylko, ze w sytuacji gdy mowa o gościach dorosłych oraz pełnosprawnych intelektualnie, to od nich należałoby oczekiwać, że zawczasu zgłoszą organizatorowi swoje ewentualne ograniczenia kulinarne, czy gusta, a nie będą oczekiwać, ze tenże jest także pryz okazji jasnowidzem i sam je "namierzy". Pisze to z pozycji osoby takowe ograniczenia mającej, jestem wege. Z reguły nie ma z tym najmniejszego kłopotu, bo na wyjazdach zorganizowanych dla grupy zwykle w hotelach jest przynajmniej 2 dania głowne do wyboru - mięsne i wegetariańskie, albo rybne (u mnie rybne przyjdzie), natomiast w kantynach zwykle jest więcej dań do wyboru, wiec jeśli ktoś nie je - znaczy, nie chce.
          Tu uczestnik zwrócić vouchery 2 x i został zapytany, czy będzie się tam stołował - normalne. Są ludzie wcale nie jadający jedzenia restauracyjnego (znam takie 2) i nawet na wyjazdach sobie radzą np. zabierając mały parowar, w którym przygotowują sobie sami jedzenie np., będąc na diecie. Przyznam, że byłabym niemile zdziwiona pytaniami "czy panie nie jada zup?" (drugich dań, deserów). Czułabym się "rozliczana" z tego co zjadłam, albo nie. Dodatkowo takie pytania niejako wymuszają na pytanym tłumaczenie dlaczego nie jada - a czasem taka osoba wcale nie ma ochoty mówić, ze choruje, odchudza się itp.

          Pytanie do uczestnika było całkiem ok - nie skorzystał 2 x bez wyjasnień (np. przez dwa dni będę jadał/jadałem u znajomych tutejszych) i został zapytany czy będzie korzystał, czy nie. Zadeklarował, że raczej nie. W tym momencie przyznaje ze strony organizatora powinno paśc pytanie. Nie obcesowe "dlaczego?", a grzeczne "czy coś w menu panu nie odpowiada?" . Nie padło, ale uczestnik sam też nie kwapił się do wyjasnień. Skoro zatem nie zamierzał korzystać, to mu już nie dano tych voucherów i czesc. Jak mu dano, to nie korzystał, jak mu nie dano to ma problem - moim zdaniem jakiś "czepialski" gość smile
        • nikodem136 Wrzucić w koszta 24.09.14, 12:27
          aldona_a napisał(a):

          > W
          > końcu wykupując vouchery organizator wrzucił to sobie w koszta,

          A kto za te "koszta" gdzie zostały wrzucone wykupione vouchery zapłaci?

          Same się te "koszta" zapłacą?
    • rincono Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 12:28
      Myślę, że osoba pytająca powinna powiedzieć w jakim celu pyta, czyli powinna dodatkowo dopytać "czy w takim razie zamawiać dla Ciebie obiad na następne dni czy można nie zamawiać?"

      Widzę tu raczej problem z zakresu umiejętności skutecznego komunikowania się niż zakresu właściwego zachowywania się. Pytający bezpodstawnie wyciągnął wniosek - ot co.
      • azm2 Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 12:41
        Wystarczyłoby odpowiedziec: dzisiaj i jutro nie będę jadł (albo: wczoraj i dzisiaj nie zjadłem, ponieważ... lista przyczyn), ale w pozostałe dni będę jadł.

        Wystarczyłaby jasna i jednoznaczna informacja ze strony pana prowadzącego co do jego zamiarów.

        Organizator usłyszał wieloznaczną odpowiedź "raczej nie" i zinterpretował ją na swoją korzyśc (mniejsze wydatki, bez marnowania jedzenia) - nie można miec do niego pretensji.
        • rincono Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 13:57
          azm2 napisał:

          > Organizator usłyszał wieloznaczną odpowiedź "raczej nie" i zinterpretował ją na
          > swoją korzyśc

          I z takich interpretacji powstają potem problemy.
          • azm2 Re: Vouchery na obiad 25.09.14, 13:28
            Załóżmy, że ty zaprosiłeś kogoś na obiad. Usłyszałeś "raczej nie przyjdę". Następnego dnia dzwonek do drzwi. Za drzwiami stoi gośc i mówi: Rozmyśliłem się i przyszedłem.

            W takiej sytuacji do kogo będziesz miał pretensje: do siebie czy do gościa?
            • dar61 talerz dodatkowy na obiad 25.09.14, 15:25
              {Azm2}, że zakładamy, iż zaprosiliśmy kogoś na obiad. Że usłyszeliśmy „Raczej nie przyjdę". Następnego dnia kołatka u drzwi. Za drzwiami stoi gośc i mówi: - Rozmyśliłem się i przyszedłem.
              Pyta {A.}:
              - W takiej sytuacji do kogo będziesz miał pretensje: do siebie czy do gościa?

              Odpowiedź wymyślili już dość dawno [zdaje się] poznaniacy:
              - Gość w dom - woda do zupy.
            • pavvka Re: Vouchery na obiad 25.09.14, 16:56
              azm2 napisał:

              > Załóżmy, że ty zaprosiłeś kogoś na obiad. Usłyszałeś "raczej nie przyjdę". Nas
              > tępnego dnia dzwonek do drzwi. Za drzwiami stoi gośc i mówi: Rozmyśliłem się i
              > przyszedłem.
              >
              > W takiej sytuacji do kogo będziesz miał pretensje: do siebie czy do gościa?

              Tutaj gość nie był zaproszony na sam obiad, tylko na szkolenie, w ramach którego obiad był podawany wszystkim uczestnikom. Ja bym dał inną analogię: załóżmy, że zapraszasz grupę znajomych wieczorem do siebie do domu na pogaduchy. Zapraszając mówisz, że przy okazji podasz coś fajnego na kolację, na co jeden ze znajomych odpowiada " dziękuję, chętnie przyjdę, ale raczej nie jadam kolacji". Czy w związku z tym kiedy tę kolację podczas imprezy podasz, przed tym jednym gościem nie postawisz nakrycia?
    • nowamama2 Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 15:17
      skoro powiedział RACZEJ nie to uważam, że organizator powinien dopytac. Jezeli powiedział NIE to wtedy powinien ponieść konsekwencje swjego wyboru.
      • agulha Re: Vouchery na obiad 24.09.14, 22:51
        Weźmy także pod uwagę silny wpływ kultury zachodniej i języka angielskiego, gdzie, o ile wiem, nie mówi się NIE!!, tylko np. "no, I don't think so", a słówko "rather" bywa ozdobnikiem zmiękczającym odmowę.
    • dar61 bon[ton] na obiad 25.09.14, 12:32
      W niektórych kręgach rola, siła, natarczywość [zwątpienie w ich kunszt] szefów kuchni jest wyraźnie przewartościowana...

      bon
      bon mot
      bonton
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka