melinda.123
24.09.14, 00:30
Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji. Szkolenia prowadzone w siedzibie pewnej firmy, uczestnicy i prowadzący dostawali codziennie tzw. vouchery na lunch w ich kantynie. Jeden z prowadzących dwa razy zwrócił ten voucher (nie jadł lunchu w tych dniach), po czym organizator go zapytał, czy w takim razie będzie jadł posiłki przez resztę tygodnia. Odpowiedział, że raczej nie, i ku swojemu zdziwieniu, w kolejnym dniu już nie dostał vouchera. Zwrócił niby w żartach uwagę organizatorom, że skoro wszyscy dostali "kartki" na obiad, to on też powinien, i że to jego sprawa, co on z tym zrobi. Organizator argumentował, że skoro ten pan zadeklarował, że nie będzie jadł obiadów, to nie ma sensu na darmo za niego płacić. I że skoro zmienił zdanie, to niech sam zapłaci na kolejny dzień. Niby to ma jakąś logikę, ale jestem na nie. Co myślicie o tej sytuacji?