indhirra
17.01.15, 23:16
Moja mama co roku wyprawia „huczne” imieniny w naszym rodzinnym lokalu, na które zjeżdża się bliższa i dalsza rodzina. W tym roku pojawił się na nich narzeczony jednej z kuzynek, który jak się okazało, jest prawnikiem (prokurator). Jak się ciotunie zwiedziały że prawnik, to dawaj – posypały się przy stole pytania o porady prawne, i to nie tylko takie z gatunku „co zrobić jak mnie na garnki naciągnęli”, ale też inne dość zawiłe sytuacje, znane rodzinie. Pan nie chciał być niegrzeczny, chcąc się pokazać od jak najlepszej strony, dał się wciągnąć w dyskusję z kilkoma dziarskimi cioteczkami . Rodzice jako gospodarze próbowali zmienić temat, ale bezskutecznie, ciotki nie reagowały nawet na ich wyraźną sugestię, że może K. (ten narzeczony) chciałby czegoś spróbować (pochłonięty wyjaśnianiem, nie miał na to czasu). Poza tym, zwracały się do niego per „chłopcze” podczas gdy on (prawie 40-latek) cały czas mówił do nich „proszę pani”. Tak się zastanawiam – co się robi w takiej sytuacji, jak reagować, żeby „wilk syty i owca cała”? Czy wypada jakoś „upomnieć” takie cioteczki? Dodam, że są to osoby w podeszłym wieku, schorowane, żyjące z niskiej emerytury, itd. Czy powinno się z uśmiechem tolerować tego typu zachowania u starszych ludzi, czy też jakoś na nie reagować?