05.02.15, 09:23
Na fali sąsiedniego wątku naszły mnie wątpliwości.

Czy jeżeli idziecie np. do fryzjera, który prowadzi własny zakład, to dajecie mu napiwek? Zakładacie, że skoro jest właścicielem to ustalił cenę na satysfakcjonującym go poziomie, czy mimo wszystko dorzucacie coś ekstra?

Poza tym, dlaczego daje się napiwki fryzjerom, a na przykład dentystom już nie? Przecież dentysta na prywatnej wizycie świadczy nam usługę na takich samych zasadach.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Napiwki 05.02.15, 10:34
      Bo dentysta zarabia o wiele więcej niż fryzjer, nawet jeśli pracuje "u kogoś", zna ktoś ubogiego dentystę?
      • kraaaker Re: Napiwki 05.02.15, 11:32
        ja nie daje żadnych napiwków! pensje kelner dostaje za pracę i tyle, tak samo jak sprzedawca w sklepie- im sie nei daje napiwków!
        • aga-kosa Re: Napiwki 05.02.15, 11:51
          Nie daję napiwków i łapówek tez. Jest to przykre dla mnie i myślę, że dla "obdarowanego" też.
          Ile mogę dać z emerytury aby ktoś nie pomyślał, że daję jak grajkowi na ulicy...
          Nikt mi do emerytury nie dokłada a jak dorwałam kiedyś dodatkową pracę to fiskus się ze mną dzielił. Za otrzymaną darowiznę tez fiskus wziął swoje. aga
        • pastrych Re: Napiwki 05.02.15, 14:47
          kraaaker napisał:

          > ja nie daje żadnych napiwków! pensje kelner dostaje za pracę i tyle, tak samo
          > jak sprzedawca w sklepie- im sie nei daje napiwków!

          Dokładnie tak. Z zasady również nie daję żadnych napiwków.
          Natomiast nie krytykuję tych, co dają. Każdego sprawa, co
          robi z własnymi pieniędzmi.
          • kwiat_w_kratke Re: Napiwki 05.02.15, 16:32
            Z zasady nigdy nie daję napiwków.
            Płacę zawsze według cennika. W salonie fryzjerskim, do którego zawsze chodzę, cennik jest wywieszony na widocznym miejscu. Nikt tam wprawdzie nie dodał karteczki z napisem: "Tylko nie płać nam więcej, niż jest w cenniku, bo nie lubimy dostawać większej gotówki", ale też nikt nie dodał: "Te ceny są dla picu, a w rzeczywistości oczekujemy, że zapłacisz znacznie więcej". Nie mam zamiaru płacić więcej. Ani mnie, ani mojemu mężowi też nikt nie płaci więcej niż się należy.
            • anastazyl Re: Napiwki 05.02.15, 17:21
              Również zero napiwków z mojej strony. A gdy wychodzę z kimś do lokalu lub z większą grupą, zawsze biorę oddzielny rachunek - nie ma wtedy problemu kto chce zostawić napiwek a kto nie ma na to ochoty.
    • mim_maior Re: Napiwki 05.02.15, 12:08
      Napiwki daję tylko najemnym pracownikom i właściwie tylko w gastronomii. W sumie nie wiem, czemu się tak ograniczam branżowo, ale to chyba z powodu utartego zwyczaju.
    • matylda1001 Re: Napiwki 05.02.15, 13:18
      annthonka napisała:

      > Na fali sąsiedniego wątku naszły mnie wątpliwości. <

      Zupełnie niepotrzebnie smile Gdyby w jakimś zakładzie doszli do wniosku, że przyjmowanie napiwków uwłacza ich godności, to wywiesiliby w widocznym miejscu tablicę z napisem "NAPIWKÓW NIE PRZYJMUJEMY"
    • mocno.zdziwiona Re: Napiwki 05.02.15, 14:06
      Ja u fryzjera daję napiwki tylko jeżeli efekt wyjątkowo mi się podoba (sporadycznie) albo ktoś mnie przyjął po godzinach pracy i wyświadczył mi przysługę. W przeciwnym razie płacę wg cennika.
    • pani.jezowa Re: Napiwki 05.02.15, 17:04
      Nie daję.
      Są cenniki i według nich płacę za wykonaną usługę.
      Dawanie napiwków uważam za uwłaczające dla obu stron.
    • akle2 Re: Napiwki 05.02.15, 18:31
      A skąd wiesz, czy czesze Cię właścicielka czy pracownica? Musiałabyś iks razy być u jednego i tego samego żeby się wzajemnie pozwierzać, choć dziennikarz śledczy sprawdziłby pewnie po NIP-ie
      • annthonka Re: Napiwki 05.02.15, 18:57
        Często się to wie - wystarczy, że daną fryzjerkę poleciła Ci koleżanka, która jest jej stałą klientką.
      • kwiatyirabaty Re: Napiwki 05.02.15, 23:07
        Ale tu nie trzeba żadnych specjalnych zwierzeń. Średnio inteligentna osoba widzi zwykle dość szybko, kto w salonie jest szefową.
        Nawiasem mówiąc, ja akurat mam ulubioną fryzjerkę (akurat też właścicielka), do której zawsze chodzę.
    • kol.3 Re: Napiwki 06.02.15, 07:24
      Ja zostawiam napiwki w restauracjach, mojej fryzjerce, która jest warta każdych pieniędzy i w taksówce. W niektórych zakładach fryzjerskich napiwki są dzielone między obsługę.
      Za granicą (chyba oprócz Japonii) niezostawienie napiwku uchodzi za nietakt. O ile pamiętam przyjmuje się średnio 12-17 proc. o ile nie jest on wliczony w cenę dania, a jeśli jest wliczony, to jak się zostawi, nikt się nie obrazi.
      • annthonka Re: Napiwki 06.02.15, 09:45
        Wątek się fajnie toczy, ale dalej nikt nie odpowiedział na pytanie.

        Czy jeżeli usługę wykonuje właściciel zakładu to zostawiacie mu napiwek? Ja do tej pory kierowałam się taką zasadą, że właściciel ustala cenę na satysfakcjonującym go poziomie i w związku z tym nie dawałam nic ekstra.
        Co innego w przypadku pracownika najemnego - wtedy jeżeli jestem zadowolona to zostawiam napiwek.

        No i co z tym przykładowym dentystą? Jeżeli jest pracownikiem kliniki stomatologicznej to świadczy nam usługę na takiej samej zasadzie jak pracownik salonu fryzjerskiego. Dlaczego więc nie jest przyjęte dawanie napiwku dentyście?
        • kol.3 Re: Napiwki 06.02.15, 14:15
          No więc ja zostawiam napiwek fryzjerce która jest właścicielką zakładu, ale jej usługi są na ponadprzeciętnym poziomie. O usługach dentystycznych nie mogę tego powiedzieć..
          • aga-kosa Re: Napiwki 06.02.15, 14:58
            Nie pojmuję. Idę do fryzjera. Ma mnie ostrzyc; a / dokładnie, b/ mam w zaproponowanej fryzurze wyglądać dobrze i płacę według cennika - bo od tego właściciel odprowadza podatek do US.
            Jaki mam powód dawania napiwku?
            Jeśli jestem zadowolona z usługi - to będę przychodziła częściej, polecę zakład swoim znajomym, jeśli nie jestem zadowolona - to usługodawca mnie więcej nie zobaczy. aga
            • pastrych Re: Napiwki 06.02.15, 15:18
              aga-kosa napisała:

              > Nie pojmuję. Idę do fryzjera. Ma mnie ostrzyc; a / dokładnie, b/ mam w zapropon
              > owanej fryzurze wyglądać dobrze i płacę według cennika - bo od tego właściciel
              > odprowadza podatek do US.
              > Jaki mam powód dawania napiwku?

              Nie masz żadnego i dlatego bardzo wiele osób również nie daje, w tym ja. Ale są tacy, co dają. Z różnych powodów. Nie ma co ich przekonywać, ich pieniądze, ich sprawa. To jak, jakby przekonywać wegetarian, że jak wiele tracą, nie jedząc pysznego mięsa. Ich wybór, ich sprawa. I niech ta zasada działa w obie strony: lubiący płacić więcej (zostawiający napiwki), niech nie zawracają głowy tym, co nie zostawiają.
              • annthonka Re: Napiwki 06.02.15, 15:41
                Otóż to. Nie ma sensu przekonywać się nawzajem na siłę.

                A moje pytanie, jak łatwo się domyślić, było skierowane do osób, które napiwki dają.
                • avvg Re: Napiwki 06.02.15, 16:51
                  Tak, zawsze zostawiam napiwek mojej pani paznokciowej, która uważam za kobietę wybitna - z małej kliteczki w ciagu kilku jej salonik rozrosl sie na spore miejsce, z zatrudnionymi na stałe dwiema osobami. Jest niesamowicie energiczna, zorganizowana i konsekwentna, i wiem, ponieważ długo sie znamy, ze swój biznes prowadziła (i prowadzi) kosztem poświęcenia paru rzeczy. Mam nadzieje, ze moja dycha odłożona do rachunku dodaje jej skrzydeł.
                  A poza tym ma w salonie autoklaw i dla mnie sterylne narzędzia to wartość dodanatongue_out
                  Taksówkarzom, czyli właścicielom biznesów, daję napiwki, bo wiem, że to ciężka, nie zawsze bezpieczna robota, często na granicy opłacalności. To mie sa wielkie sumy, ale jeżdzę taksówkami na tyle często, ze uważam, ze skoro stać mnie na wożenie tyłka samochodem z kierowca, to malostkowym byłoby mu kazać wydawać dwa złote reszty, jeśli licznik wskazuje 28 zł. Chyba ze ktos jest wybitnie nieuprzejmy.
                  Z innych usług nie korzystam
                  • aqua48 Re: Napiwki 06.02.15, 17:44
                    Ja też daje napiwki. Moje dzieci pracowały w czasie studiów w usługach i stąd wiem jak ważne są dla takich osób te dodatkowe "obrywki", nie ma nic uwłaczającego w dodatkowym docenieniu pracownika przez klienta. A poza tym mam taki zwyczaj od dawna, i nie widzę w tym nic dziwnego.
            • kol.3 Re: Napiwki 06.02.15, 18:03
              To, że masz być dobrze ostrzyżona, to założenie czysto teoretyczne. Możesz wyjść ostrzyżona poprawnie, a możesz wyglądać rewelacyjnie. Z moich obserwacji życiowych wynika, że fryzjerki rzadko zadają sobie trud dopasowania fryzury do twarzy, figury, dopracowania jej w szczegółach. Byłam strzyżona poprawnie, modnie, z tym że fryzura nijak nie pasowała do mojej twarzy.
              Najczęściej zdarzało mi się, że szłam do polecanego słynnego fryzjera, który za pierwszym razem faktycznie mocno się przykładał do wypracowania fryzury, był szał i ogólne podziwianie, następnym razem był już gorzej, dalej jeszcze gorzej.

              Obecna fryzjerka ma oko do fryzur i twarzy i jest od lat tak samo staranna, co wcale nie jest w tym zawodzie powszechne.
              • wioskowy_glupek Re: Napiwki 07.02.15, 21:58
                Nie daję w ogóle napiwków
                • mali-nki Re: Napiwki 07.02.15, 22:42
                  ja daje w restauracji zawsze chyba ze obsluga byla niegrzeczna albo olewajaca. Daje u fryzjera i nieraz zaokrlaglam rachunek w taksowce. Jak jestem bardzo zadowolona z uslugi kosmetyczki to tez zaokraglam sumke.
                  Pracowalam jako kelnerka jako student i w sumie bez napiwkow to bym malutko zarabiala. Tym bardziej cieszylam sie jak ktos dorzucil pare groszy i docenil, ze go milo obsluzylam.
                  Lekarzom nie daje napiwkow poniewaz nie place im gotowka tylko jak juz dostaje od nich rachunek do zaplacenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka