james-jazz
23.03.15, 15:41
Jest pewna sprawa, która mnie nurtuje. Jakiś czas temu byłam w restauracji (nie jakaś z wyższej półki, ale i nie kompletna spelunka). Rzecz działa się we Włoszech, o ile to ma znaczenie. Siedziałam z partnerem przy stoliku na zewnątrz. W pewnym momencie pojawił się uliczny muzyk i zaczął grać. Jakość koncertu była szczerze mówiąc średnia i wyszło tak, że nikt nie wyraził uznania oklaskami. Kelner sam zaczął klaskać, piorunując towarzystwo wzrokiem i mrucząc coś pod nosem, niejako narzucając nam pożądaną reakcję.
I tu pytanie- czy zgodnie z sv powinniśmy uskutecznić aplauz?
Oczywiści korona by mi z głowy nie spadła, ale szczerze mówiąc, muzyk grał średnio i lekko zdenerwował mnie, zagłuszając mi rozmowę, a kiedy mam ochotę posłuchać muzyki na żywo, idę sobie na koncert aktualnie interesującego mnie artysty.
Jak to widzicie?