kora3
12.04.15, 11:42
Sytuacja taka: X powierzył kiedyś Y pewne dokumenty. Gdy sprawa jaką mieli wspólnie "rozegrać" X i Y nie doszła do skutku (z winy Y), poprosił o zwrot dokumentów (dotyczą tylko jego). Ponieważ przebywa daleko i na razie się nie wybiera w miejsce pobytu Y, ten ostatni miał to zrobić za pośrednictwem poczty lub kuriera. Na tę okoliczność został mu mailowo przesłany aktualny adres X. Dokumenty nie dotarł, Y przyznał, ze adres gdzież "zawieruszył. W tej sytuacji X poprosił Z - osobę, którą zna także Y, by zgodziła się odebrać od Y dokumenty. Z się zgodził. X napisał do Y mail z prośba, by w dogodnym dla siebie najbliższym terminie skontaktował się on z Z (namiary nań ma) i umówił na zwrot dokumentów. Niestety, mimo, że miało to miejsce już ponad 10 dni temu Y się z Z nie skontaktował. Czy Waszym zdaniem wypada, by to Z zadzwonił do Y i "przypomniał" mu o sprawie,w której ma pośredniczyć? Dodam, ze Y i Z znają się dobrze, a Z ze wspomnianą sprawą, której dot. dokumenty nie miał niczego wspólnego poza tym, że o niej od obu zainteresowanych wiedział.