Dodaj do ulubionych

Płacenie na randkach jako kryterium

30.05.15, 12:40
Kryterium wyboru partnera/rki - oczywiście. Zapytanie na kanwie wymiany myśli w innym watku, sytuacja hipotetyczna.

Spotykają się pan i pan - zakładamy, że oboje są dorośli i pracujący. Pani jest przyzwyczajana do tego, że randki inicjowane są przez panów, wiec sama nie inicjuje spotkań, ale zgadza się na kolejne proponowane przez pana. A pan proponuje. Pani przyzwyczajona jest także, że na randkach płacą panowie.
Teraz bardzo proszę o nieocenianie "moralne" postawy pani, bo nie o to chodzi

Pan jest z kolei "ze świata", w którym panowie randki inicjują, ale wcale nie jest to jednoznaczne z placeniem za oboje, może poza pierwszą. Oczekiwałby, że kobieta z którą randkuje będzie płacić za siebie, albo też będą płacić naprzemiennie.
Teraz bardzo proszę o nieocenianie "moralne" postawy pani, bo nie o to chodzi

Tak się jednak nie dzieje. Pani nie przejawia inicjatywy tym kierunku. W związku z tym pan:
a) decyduje się zakończyć znajomość z panią
b) decyduje się poinformować panią o swoich oczekiwaniach względem placenia przez pania na randkach.

Ad a) pan informuje panią, że nie ma już ochoty kontynuować znajomości. Jeśli pani zapyta dlaczego - informuje, że dlatego, iż mają inne podejście w temacie płacenia na randkach.

Ad b) pani po przedstawieniu przez pana jego oczekiwań w temacie płacenia na randkach decyduje się zakończyć znajomość o czym pana informuje. Jeśli pan zapyta dlaczego - mówi szczerze iż dlatego, ze ma on inne niż ona zapatrywania na płacenie na randkach.

Czy Waszym zdaniem któraś z osób postępuje niegrzecznie? Nieetycznie? Czy tez obie grzecznie, jasno i co niemniej ważne obie mają prawo mieć swoje kryteria?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 12:51
      Niezależnie od tego, w jakich - konserwatywnych czy liberalnych obyczajowo - kręgów się obraca, powinno się w obecnych czasach brać pod uwagę, ze lekko nieznajoma/niezajomy może hołdować innym niż nasze wartościom. I, oczywiście, dotyczy to obu stron.

      Lepiej zresztą dla obojga, jeśli - wobec przeciwnych opcji - związek raczej się nei zawiąże, bo nie chodzi tylko o płacenei na randkach, ale raczej o tzw. całą resztę.
      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 13:29
        Oczywiście ze należy brać pod uwagę smile zatem w tej sytuacji najlepiej byłoby gdyby zarówno pan jak i pani wyrazili gotowość zapłacenia - pan za panią, pani za siebie. Zawsze.
        Państwo by się w ten sposób "sprawdzili", ale niestety nie do końca smile Bo jeśli pan wyraziłby gotowość do zapłacenia, ale zgodził się na to, żeby ostatecznie ona zapłaciła, to nie spełniałby kryteriów pani, ALE o tym nie wiedziałby - bo przecież pani gotowość wyraziła smile. I teraz konkursowe pytanie: czy pani nie chcąc się już z panem spotykać z powodu odmiennego stosunku do płacenia powinna mu to jasno zakomunikować pod koniec spotkania, czy też po prostu nie umawiać się na kolejne, "wyciszyć" kontakty?
        • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 14:04
          Moim zdaniem lepiej po prostu w dzisiejszych skomplikowanych czasach nie spotkać się na początku na wypasionych obiadach w drogich knajpach, ale na kawie. Wtedy problem mniejszy, więc i konfliktu wielkiego nie będzie. Chyba, ze obydwoje pochodzą ze skrajnych opcji - ona oczekuje adoracji w stylu hollywoodzkim (z bukietami kwiatów, kosztownymi prezentami, fundowaniem wyjazdów i romantycznymi niespodziankami na każdej randce typu przejazd dorożką zaprzężoną w cztery białe konie) a on szuka silnej, samodzielnej, niezależnej kobiety, którą księżniczki raczej śmieszą.

          To się raczej rzadko zdarza, więc - nawet, jeśli każde z nich a inną filozofię - będą z opcji 'trochę inaczej' a nie 'bardzo inaczej'. Nie ma zasady generalnej. Każdy sam dla siebie powinien rozważyć, czy jest w stanie przejść nad nie/płaceniem do porządku dziennego. To się, oczywiście, wiąże z atrakcyjnością tej drugiej strony. Myślę, można natknąć się na osobę, dla której można zrezygnować z niektórych własnych zasad, nawet jeśli związek nie rokuje.
          • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 14:26
            A kto powiedział Bene, że księżniczki nie sa silne i niezależne ?smile
            Powiem ci, ze mnie rozwalają takie stereotypy jakiego uzylaś. Jeśli kobieta lubi być adorowana to jest słaba, zależna i najpewniej także głupia? smile
            Zagrajmy w otwarte karty Bene - kobiety atrakcyjne sa po prostu przyzwyczajone do adorowania smile i wcale nie oznacza to słabości, ani zależności. To, że pan panią obsypuje kwiatami i prezentami nie znaczy, że nie ma ona własnego zdania, jest niesamodzielna, czy mało rozgarnieta smile To jest stereotyp...
            Mnie z kolei śmieszą kobitki na siłę się "uchłopiające" - reagujące udawanym niemiłym zdziwieniem na komplementy, czy gesty w stylu przepuszczenie w drzwiach itd. Na randce czy w pracy JESTEM kobietą i miły jest dla mnie zarówno komplement "cudownie wyglądasz", jak i "znakomity Twój tekst czytałem dziś" - jeśli oba sa szczere.
            Nie widzę powodów dla których mężczyzna z którym jestem na randce mialby dostrzegać we mnie TYLKO dziennikarza, którego załóżmy ceni za jego teksty, a nie kobiete, która zwyczajnie go pociąga ...Bo inaczej będę słaba, zależna i w ogóle ksiezniczka smile
            • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 14:31
              kora3 napisała:

              > A kto powiedział Bene, że księżniczki nie sa silne i niezależne ?smile

              Nic takiego nie napisałam.

              > Powiem ci, ze mnie rozwalają takie stereotypy jakiego uzylaś. Jeśli kobieta lub
              > i być adorowana to jest słaba, zależna i najpewniej także głupia? smile

              Nic takiego nie napisałam.

              > Zagrajmy w otwarte karty Bene - kobiety atrakcyjne sa po prostu przyzwyczajone
              > do adorowania smile i wcale nie oznacza to słabości, ani zależności. To, że pan pa

              Ja myślę, ze wszyscy lubią adorowanie. A 'atrakcyjność' dla każdego oznacza coś innego.

              To, że pan pa
              > nią obsypuje kwiatami i prezentami nie znaczy, że nie ma ona własnego zdania, j
              > est niesamodzielna, czy mało rozgarnieta smile To jest stereotyp...

              Bez wątpienia, ale znowu rozmawiasz sama ze sobą. Może sobie pójdę, wyraźnie nie jestem ci w tej, ekhem, dyskusji, potrzebna.

              > Mnie z kolei śmieszą kobitki na siłę się "uchłopiające" - reagujące udawanym ni
              > emiłym zdziwieniem na komplementy, czy gesty w stylu przepuszczenie w drzwiach
              > itd. Na randce czy w pracy JESTEM kobietą i miły jest dla mnie zarówno kompleme
              > nt "cudownie wyglądasz", jak i "znakomity Twój tekst czytałem dziś" - jeśli oba
              > sa szczere.
              > Nie widzę powodów dla których mężczyzna z którym jestem na randce mialby dostrz
              > egać we mnie TYLKO dziennikarza, którego załóżmy ceni za jego teksty, a nie kob
              > iete, która zwyczajnie go pociąga ...Bo inaczej będę słaba, zależna i w ogóle k
              > siezniczka smile

              Yhy, to bardzo ciekawe informacje o tobie, ale jakoś nie widzę związku z tym, co napisałam. Ani z tematem.
              • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 15:20
                Noż Bene smile Nie Ty przypadkiem to napisałaś: "- ona oczekuje adoracji w stylu hollywoodzkim (z bukietami kwiatów, kosztownymi prezentami, fundowaniem wyjazdów i romantycznymi niespodziankami na każdej randce typu przejazd dorożką zaprzężoną w cztery białe konie) a on szuka silnej, samodzielnej, niezależnej kobiety, którą księżniczki raczej śmieszą."

                Dokonałaś podziału na "księzniczki" oraz silne, samodzielne, niezależne kobiety, które księżniczki raczej śmiesząsmile No chyba ze ktoś się pod twój nick podszywał, to wówczas - sorrysmile

                Co jednak do meritum - mam wrażenie, że nie wypowiadalas się w watku o szybkim rozstaniu (albo się mylę), a en jest jego pokłosiem ...Bo w tamtym nieco OT wymieniałam poglądy na temat płacenia na randkach i podejścia do niego z innymi, z Toba - nie.
                No i w tamtym watku także pan zrezygnował z pani, ponieważ miała inne niż on podejście do seksu, czy też konkretniej - momentu, w którym może się on pojawić w znajomości damsko-męskiej. Nie tylko to, że pan jasno się nie określił po rozmowie na ten temat (ze już pani dziekuje), tylko zaprzestał kontaktów było krytykowane w tamtym watku, ale także ogólnie podejście pana do seksu przy krótkiej znajomości oraz fakt, że to podejście było motorem do zakończenia znajomości.
                Chciałam podyskutować i dowiedzieć się czy podobne stanowiska w kwestii kolejnego "zlego" kryterium jakim sa kwestie finansowe forumowicze będą mieli.

                To co Ty napisałaś poza tymi rzeczami o księżniczkach, napisałaś pewnie słusznie - jeśli dla kogoś ktoś jest bardzo atrakcyjny pod innymi względami, a dane kryterium niby jest, ale nie jest kluczowe, to można spróbować z niego "zejść".

                Ja jednak przedstawiłam INNA sytuacje - jak wspomniałam hipotetyczną. W tamtym watku dla pana seks po maksimum 3-4 spotkaniach był kryterium kluczowym najwyraźniej, a postawienie przez panią sprawy w ten sposób ze potrzebuje na seks znacznie więcej czasu i nie jest taka zniechęciło go do ewentualnego poczekania, bo czekac musiałby dłuuuugo, a pani az tak atrakcyjna dlań widocznie nie była.
                Tu mamy hipotetyczną sytuacje, w której dla opisanych pani i pana kwestia płacenia na randkach jest kluczowa
                • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 15:56
                  > Dokonałaś podziału na "księzniczki" oraz silne, samodzielne, niezależne kobiety
                  > , które księżniczki raczej śmiesząsmile No chyba ze ktoś się pod twój nick podszy
                  > wał, to wówczas - sorrysmile

                  Ależ ja tego w żaden sposób nie wartościowałam. Zrobiłaś to ty, a potem dośpiewałas sobie całą resztę, ochoczo z tym dośpiewaniem dyskutując. Monolololog.

                  > Tu mamy hipotetyczną sytuacje, w której dla opisanych pani i pana kwestia płace
                  > nia na randkach jest kluczowa

                  Jak powyżej próbowałam to napisać - moim zdaniem nie warto się napinać.
                  Gdyby mój mąż na pierwszej randce miał poglądy rózne od moich, myślę ze bym się złamała. I mam dziwną pewność, ze on również. Na szczęście żadne z nas nie stanęło przed takim wyborem.

                  To samo dotyczy seksu na pierwszej, trzeciej, dziesiątej randce, po roku 'chodzenia' czy po ślubie - życzę wszystkim, zeby spotkali osobę, przy ktorej w ogóle by nie myślały o 'zasadach' big_grin
                  • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 17:08
                    No tak - nie wartościowałaśsmile silna, samodzielna i niezalezna kobieta, którą księżniczki smieszą i księzniczka z randkami w stylu hollywodzkim smile - błagam Cię smile

                    A co do reszty - fajnieze tak masz z mezem i miłe życzenia, ale nie na temat smile - pytanie było jak byłoby kulturalnie, a nie o Twoje przeżycia
                    • aka10 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 17:30
                      I pan i pani postepuja kulturalnie, mowiac, dlaczaego nie chca kontynuowac znajomosci. Ja od zawsze jestem za tym, zeby kazdy placil za siebie.
                      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 17:45
                        I to jest konkretna odp smile
                        • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 21:20
                          Wybacz, pytanie potraktowałam jako retoryczne. Niebo jest niebieskie, woda mokra.
                      • agulha Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 20:15
                        Historyjka, którą usłyszałam dzisiaj (rzecz działa się kilka lat temu). Jedna z pierwszych randek. Pan zaprasza panią na obiad. Po czym, kiedy się już spotykają, pan mówi z wysileniem: "mogę Ci postawić hamburgera".
                        Dla mnie szczyt obciachu. Ktoś nie wie, czym się różni "zapraszam Cię..." od np. "może byśmy poszli" i czym się różni obiad od hamburgera.
                        Moje wspomnienie z okresu randkowania z pewnym panem. Oboje byliśmy już osobami pracującymi. Przed lekcją tańca spotkaliśmy się, mieliśmy jeszcze trochę czasu, pogoda była średnia, a obok mała kawiarenka ze stolikami na stojąco. Stajemy w kolejce, mój M myśli, myśli, po czym mówi: "postawić Ci kawę?".
                        Dla mnie również szczyt obciachu. Oczywiście udzieliłam oczekiwanej odpowiedzi ("nie, dziękuję, zapłacę sama"), ale M wyszedł w moich oczach na potwornego skąpca, ale nie tylko o pieniądze tu chodzi. Jak dla mnie, mężczyzna może po prostu niczego nie proponować w takiej sytuacji (każdy by sobie zamówił i zapłacił sam - tam była samoobsługa), a jeżeli już pyta, to nie tak z nadzieją, że nie wyda 4 zł 50 gr, tylko raczej: "co Ci kupić? Kawę? herbatę? A może byś chciała jakieś ciastko do tego?" - innymi słowy, dba o mój komfort, okazuje troskę.
                        • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 10:43
                          Dokładnie ...
                    • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 21:20
                      kora3 napisała:

                      > No tak - nie wartościowałaśsmile silna, samodzielna i niezalezna kobieta, którą k
                      > siężniczki smieszą i księzniczka z randkami w stylu hollywodzkim smile - błagam Ci
                      > ę smile

                      Błaganie przyjętewink
                      Nie ukrywam, ze z dwojga złego jako towarzyszkę (jakiejś przygody typu wyjazd np) wolałabym kogoś w typie 'ja sama' niż narcystyczną królewnę. Kwestia wygody i upodobań. Sęk w tym, ze odniosłam się - co napisałam wyraźnie - do typów skrajnych. Skrajna samodzielność i neizależność są mocno odpychające i potencjalnie patogenne tak samo, jak megalomania.

                      > A co do reszty - fajnieze tak masz z mezem i miłe życzenia, ale nie na temat smile
                      > - pytanie było jak byłoby kulturalnie, a nie o Twoje przeżycia

                      O przepraszam, o sobie to zaczęłaś ty sama ;P
                      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 10:48
                        bene_gesserit napisała:

                        >
                        > O przepraszam, o sobie to zaczęłaś ty sama ;P
                        >


                        Swa wypowiedzią sprawiłaś wrazenie, ze oceniasz takie zachowanie negatywnie, po czym ... sama tak zrobiłaś smile
                        • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 14:32
                          Nie mogę odpowiadać za twoje wrażenia, projekcje i niezrozumienia uncertain
                          • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:05
                            o skoro nie możesz ....smile
                            • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:09
                              Nie jestem omnipotentna. Wbrew pozorom.
                              • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:15
                                A ktos imputował o takich pozorach ?smile
                                • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:27
                                  Nie. Jeszcze.
                                  • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:33
                                    no to wszystko gra- nie jesteś i nikt nie myśli, ze jesteś ...smile i pozorów tez takich nie stwarzasz bynajmniej smile
                                    • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:50
                                      Hm. Poważnie jesteś rzeczniczką 'wszystkich' czy też wszystkich?
                                      Jakie to szczególne zasługi predestynowały cię do tego kłopotliwego, acz zapewne nobilitującego stanowiska?
                                      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:57
                                        Nie, no wyłącznie prawdy i sprawiedliwości smile no i Twoich interesów smile
                                        • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 16:32
                                          Rozczarowujące. Puściłam autoironiczny żarcik, a ty rozpoczęłaś absurdalną potyczkę. Adieu.
                                          • kora3 :) nt 31.05.15, 16:48

        • milamala Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 21:11
          kora3 napisała:

          >I teraz konkursowe pytanie: czy pani nie ch
          > cąc się już z panem spotykać z powodu odmiennego stosunku do płacenia powinna m
          > u to jasno zakomunikować pod koniec spotkania, czy też po prostu nie umawiać si
          > ę na kolejne, "wyciszyć" kontakty?


          Odpowiedz poza konkursem. Mozna znalezc trzecie rozwiazanie. Pani nie musi nic mowic ani nawet wyciszac, moze zachowywac sie tak zeby doprowadzic pana odwalenia czarnej roboty czyli zerwania.
    • mim_maior Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 23:17
      Moim zdaniem to większość z tych rozważań jest poza sv. O ile się nie mylę, to zasady dobrego wychowania mówią, że płaci ten, kto zaprasza. Jeśii nikt nie zaprasza, to każdy płaci za siebie. To jest jasne.
      Natomiast oczekiwania to sprawa zupełnie osobna. Dla niektórych - w tym dla mnie - hojność jest bardzo pożądaną cechą u mężczyzny. I w czasach randkowania zawsze był to dla mnie dobry wskaźnik, jaki stosunek do pieniędzy ma osobnik, z którym się spotykam. Jeśli nie proponował, że zapłaci, to był spalony. Choć zwykle proponowałam, że jednak zapłacę za siebie, to jednak rzadko było to konieczne smile Mój mąż jest zatem człowiekiem niezwykle szczodrym, nie tylko wobec mnie.
      • milamala Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 21:15
        mim_maior napisała:

        "> Natomiast oczekiwania to sprawa zupełnie osobna. Dla niektórych - w tym dla mni
        > e - hojność jest bardzo pożądaną cechą u mężczyzny. I w czasach randkowania zaw
        > sze był to dla mnie dobry wskaźnik, jaki stosunek do pieniędzy ma osobnik, z kt
        > órym się spotykam. Jeśli nie proponował, że zapłaci, to był spalony. Choć zwykl
        > e proponowałam, że jednak zapłacę za siebie, to jednak rzadko było to konieczne
        > smile Mój mąż jest zatem człowiekiem niezwykle szczodrym, nie tylko wobec mnie."

        Potwierdzam, dla mnie to tez bylo wazne kryterium wyboru partnera.
    • sweet_pink Re: Płacenie na randkach jako kryterium 30.05.15, 23:57
      Nie wiem, czy to się jakoś mieści w S-V ale pisze z poziomu moich osobistych odczuć co wypada.
      Moim zdaniem kto zaprasza ten płaci jest absolutną regułą. Zapraszający wybiera miejsce, a więc też szacunkowe koszta, których zapraszanemu narzucać się nie powinno.
      Przy czym żadna ze stron nie powinna zapraszać więcej niż 2 razy pod rząd.
      Po prostu jeśli Pan/Pani przyjąwszy 2 zaproszenia nie zaprasza tym razem z własnej inicjatywy to widocznie nie jest zainteresowany/a znajomością.
      Przy takim "systemie" zaproszeń obie strony relacji czują się równie atrakcyjne/adorowane przez drugą strony, a problem "kto płaci" sam się wyrównuje.

      Moim zdaniem ani zachowania Pani ani Pana nie można uznać za grzeczne.
      • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 08:35
        Dokladnie-o to mi chodziło w wypowiedzi w sąsiednim wątku. Jeśli pani po 2 zaproszeniach nie wykazuje żadnej inicjatywy (nie musi byc to koniecznie zaproszenie do domu czy do drogiej knajpy, może być cokolwiek)to znaczy ze nie jest zainteresowana i trzeba jej dać spokój.Uczciwa kobieta niezainteresowana zreszta nastepnego zaproszenia nie przyjmie, naciagaczka bedzie korzystała do oporu.
        • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 10:37
          No i teraz Babo pytanie konkursowe smile: w jaki sposób? Dac ten spokój ?smile Bi dla mnie DAC spokoj oznacza - zaprzestać kontaktów i zapraszania. Czyli dokładnie, jak pan z wątku opodal smile - dał spokój kobicie nim NIEZAITERESOWANEJ ...Okazało się, ze wg niektórych powinien to ogłosić swiatu i pożegnać panią najlepiej z kwiatami...
          A jeśli kobita nie chce płacić za siebie i za chłopa (ło zgrozo) na randkach, to takiej należy zwyczajnie DAC SPOKOJ....Takiej co "nie jest taka" i wygłasza mowy umoralniające smile należy wyjaśnić ze jest dla chłopa za dobra, za porzadna i w ogóle, przeprosić za to ze jet za dobra oraz za to, że się zyję i solennie obiecać celibat przez rok, bo inaczej pani poczuje się urazona smile
          • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 11:27
            Przeczytaj jeszcze raz co napisalam,I jeszcze raz A jak bedzie trzeba to jeszcze raz.Moze zaczniesz widziec co napisalam a nie to co Ci sie wydaje za napisalam. Dac spokoj czyli zwyczajnie -nie zapraszac wiecej co w tym takiego niezrozumialego. Po dwoch randkach placonych przez pana zaprasza i placi pani. jesli tego nie robi znaczy nie warto nia sobie glowy zawracac bo albo niezainteresowana albo egocentryczna niundzia ktora sie uwaza za niewiadomo kogo. Tak wiem nie jestes egocentryczna niundzia,a partner zawsze i wszedzie placil za Ciebie. Coż jego wybor-zaryzykowal i zadowolony. Jest facetem lubiącym ryzyko z natury. Nie znaczy ze kazdy tak ma i kazdy powinien ryzykowac.
            • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 12:42
              Przeczytałam raz i wystarczy - zresztą to potwierdzasz... NIE ZAPRASZAC dalej, czyli de facto zerwać kontakt BEZ wyjaśnienia... Zdaje się w innym wątku uważasz to za b. niegrzeczne smile

              Co do mnie - NIE Babo , nie TYLKO partner za mnie zawsze płacił (o płacić będzie smile), NIGDY nie spotykałam się na zasadach randek (koleżeństwo to co innego) z facetem, który by oczekiwał, że za siebie, albo o zgrozo za niego zapłacęsmile Ani jako nastolatka, ani jako panna, ani później. NIGDY i nie że odpuszczałam sobie takich, tylko nigdy takiego nie spotkałam. I uprzedzając pytanie - nie, nigdy mi się nie zdarzyło, że facet sobie mnie odpuszczał, ani nawet, żeby facet ze mną zerwał smile
              Wyjasnione?
              • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 13:55
                No wiedzialam -jestes absolutnie cudowna i jedyna w swoim rodzaju. Twoja uroda, mądrość i wdzieki sprawialy i nadal sprawiaja że faceci dostawali po prostu mentalnego orgazmu fundując Ci bez końca, Obecnie odnosi sie to tylko do jednego plus bliskich znajomych ale działa nadal. Ta wyjatkowość aż żal że genetycznie nie zostanie przekazana bo świat byłby na pewno lepszym miejscem gdyby kilka kopii takiej niezwykłej istoty się na nim pojawiło. Otwierają serca, konta i portfele.
                Ja zwykła niezbyt mądra i niespecjalnie urodziwa miałam bardzo silne dążenie do równowagi kiedy ktoś mnie zaprosił do kawiarni potem piekłam swoje ciasto i przynosiłam na spacer , jeśli mi fundował kino kupowałam czekoladki, Taki los szarych myszek. mam nadzieję że napisałamco chciałas przeczytać.
                • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 15:01
                  baba67 napisała:

                  > No wiedzialam -jestes absolutnie cudowna i jedyna w swoim rodzaju.

                  Nie, jestem zupełnie zwyczajna, tylko z pokolenia, gdy to faceci płacili na randkach za babki, a nigdy nie spotykałam się z facetem dużo młodszym, wiec nie załapałam się a "nowoczesnego" zadnego smile


                  Twoja uroda,
                  > mądrość i wdzieki sprawialy i nadal sprawiaja że faceci dostawali po prostu me
                  > ntalnego orgazmu fundując Ci bez końca,


                  Nie, taka była norma w tym pokoleniu facetów na poziomie
                  Nadal u takowych taka jest smile

                  Ta wyjatkowość aż żal że genetycznie
                  > nie zostanie przekazana bo świat byłby na pewno lepszym miejscem gdyby kilka k
                  > opii takiej niezwykłej istoty się na nim pojawiło. Otwierają serca, konta i por
                  > tfele.



                  Niepotrzebnie i niezbyt finezyjnie jestes zlosliwa Babo smile Jak Ci napisałam - to jest związane z POKOLENIEM i poziomem panów, a nie ze mną ..

                  > Ja zwykła niezbyt mądra i niespecjalnie urodziwa miałam bardzo silne dążenie do
                  > równowagi kiedy ktoś mnie zaprosił do kawiarni potem piekłam swoje ciasto i
                  > przynosiłam na spacer , jeśli mi fundował kino kupowałam czekoladki, Taki los s
                  > zarych myszek. mam nadzieję że napisałamco chciałas przeczytać.


                  Nie, zupełnie nie - robilas jak chcialaś ...Ja ciast nie piekę, słodyczy nie jadam a przynieść kiszone ogórki to byłby troszkę przyznasz - obciach )
                  • kora3 Skad takie emocje?:) 31.05.15, 15:14
                    Nie rozumiem Babo...I chodzi nie tylko emocje związane z tym co napisałam o własnych doświadczeniach, ale także ogólnie emocje związane z tematem ...
                    Ludzie są rózni, maja różne zapatrywania i doświadczenia - po prostu.

                    Dla mnie naturalne jest ze mężczyzna zaprasza kobietę na randkę, wiec płaci, jako zapraszający. W moim srodowisku i pokoleniu dziewczyny nie proponowały randek,tylko faceci, a kto ZAPRASZA ten płaci - zasada ogólna.
                    Nie przypominam sobie zadnego kolegi, który oczekwałby, ze jego dziewczyna zapłaci za siebie, a juz za niego - kosmos. Nie przypominam sobie zadnych "rewanżów" w postaci prowiantu czy innej. I nie przypominam sobie by ktoś się zrujnował smile w związku z randkami.
                    Wiadomo, że za moich szkolnych i studenckich czasów nie chodziło się po drogich restauracjach tylko do pubu, albo na pizzę, więc ...
                    • baba67 Re: Skad takie emocje?:) 31.05.15, 16:36
                      A ja sobie przypominam. Nie wyobrażam sobie żebym się mogła za zaproszenie jakoś nie zrewanżować. Czułabym sie jak pasożyt który tylko bierze nic w zamian nie dając. Nie rewanżowały sie gwiazdy (choc niektóre atrakcyjne koleżanki myślaly jak ja i te starały się o jakaś równowagę). Randka z gwiazdą była dobrem samym w sobie -była takim symbolem statusu jak motorower lub potem samochód zatem pasozytnictwo to nie było tylko wymiana dóbr.Związki jakieś wynikały z tego rzadko.
                      • kora3 Re: Skad takie emocje?:) 31.05.15, 16:46
                        No to mamy po prostu inne doświadczenia Babo ...
      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 10:46
        sweet_pink napisała:
        > Moim zdaniem ani zachowania Pani ani Pana nie można uznać za grzeczne.


        Ale dlaczego? W sąsiednim watku dowiedziałam się, ze zawsze należy jasno stawiac sprawę smile
        Pan przestanie inicjowac spotkania, to pani będzie się głowiła - dlaczego???? Pani nie przyjmie propozycji następnej randki od pana, to on się będzie głowił - dlaczego??
        A tak to by wdzieli smile
    • claratrueba Re: Płacenie na randkach jako kryterium 31.05.15, 20:54
      Koro, jeśli dwie osoby mają odmienne poglądy w jakiejś kwestii, która oboje ich dotyczy i nie są skłonne ich nagiąć dla tej konkretnej osoby ze względu na inne kwestie np. uczuciowe to oczywiście, że rozstać się mogą. przecież nie są małżeństwem.
      Tu nie ma znaczenia "czyje poglądy/postawy są słuszne a czyje niesłuszne" bo ważne jest by jakią pogląd/postawę pani/ pana akceptowała osoba, która się z nim/nią spotyka a nie szeroka publiczność.
      na takiej zasadzie pewne cechy mojego męża (od 25 lat jesteśmy naprawdę dobrym, zgodnym małżeństwem) byłyby nie do zaakceptowania przez wiele pań (jego własna matkę doprowadzaja do szału) a mi nie przeszkadzają wcale.Za niektóre nasze "czułości" to inny partner poprosiłby pewnie o spakowanie się a nam w to graj.
      I tak jest ze wszystkim - czy płaceniem czy czymkolwiek. Przecież każdy z nas wybiera towarzysza, i ma z czego wybierać. Dlaczego miałby wybierać wbrew swoim zapatrywaniom czy upodobaniom?
      • kora3 Claro 01.06.15, 06:12
        Niestety mam wrazenie, ze sie nie zrozumiałyśmy ...
        Mowa była nie o uczuciach,ani tym bardziej o ocenianiu postawy pani i pana (zaznaczone w 1 poscie wyraźnie), a o to, czy w opisanych sytuacjach hipotetyczne postaci zachowałyby się GRZECZNIE.
    • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 03:22
      Kora, tak przy okazji płacenia rachunków przez panów (nie randkowo).
      Poczytaj: forum.gazeta.pl/forum/w,567,157795497,157795497,savoir_vivre.html
      Ostrzegam, że ręce opadają, żeby na mnie nie było.
      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 06:22
        Nie czytuje tego forum ( i dobrzesmile)....Zdania podzielone ...Moje: pan zachował się ok, panie nieok, bo skoro tak im zalezało by wyrównać rachunki (matko ilez te ich konsumpcje kosztowaly? 2 tysie?) to było w nieodległym czasie ZAPROSIC pana z małzonką i tyle, a nie robic obciach z przelewami
        • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 16:28
          Moje zdanie podobne, zresztą napisałam tam.
          Chodziło mi o to by pokazać dla jak wielu osób to pan płacąc zachował się źle i niedopuszczalnie.
          To pokazuje te różnice pokoleniowe, o których rozmawiałyśmy.
          • aqua48 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 20:54
            pani.mysz napisał(a):

            > Chodziło mi o to by pokazać dla jak wielu osób to pan płacąc zachował się źle i
            > niedopuszczalnie.

            Bo to nie do końca tak było. Fakt, że zapłacił był ok. ALE powinien też bez protestu komentarzy ani certolenia się zgodzić się na zwrot od pań jeśli wysunęły taką propozycję. Bo mogło być dla nich niewygodne, że ten pan za nie zapłacił.
            • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 21:06
              Nie wszyscy lubią komus wisieć . Oczywiscie że pan nie zrobił tego oczekując rewanżu ale wydaje mi sie że dojrzały społecznie czlowiek płci obojetnej do rewanzu sie w takiej sytuacji poczuwa (wyjąwszy zwyczaje środowiskowe gdzie moga być różne układy) a nie bedzie się z radościa na cudzej sempiternie woził. Panie z z tych co wisieć nie lubią, pani które kasę oddała nie lubi bardzo. trochę przesadziła lepszy byłby podobny rewanz.
              • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 23:09
                Ale rewanż to byłoby zaproszenie pana z żoną i i wtedy zapłacą panie.
                A taki zwrot na konto jest nieładny.
                Jest znakiem, że pani nie życzy sobie by za nią płacił ten konkretny pan czyli coś do pana ma, to jest dla pana informacja niemiła.
                • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 09:18
                  Mnie sie tez tak wydaje.Po proteście pana wmuszanie kasy w ten sposób nie jest eleganckie. Wynika to z naszej tradycji certolenia sie która niejeden raz doprowadzała do kwasów i fochów na przykład w mojej rodzinie gdzie jedna z pan była wielka fanka takich "grzeczności" że się nigdy niczego od nikogo nie chce i nie potrzebuje bożbroń a potem narzeka jak to rodzina nieczuła i niewspierająca . Ktos wychowany w tym duchu myśl sobie ze to przeciez oczywiste że pan za pierwszym razem kasy nie przyjmie bo to byłoby nie komilfo ale kasa jak najbardziej oczekiwana jest i jesli sie jej nie wysle wyjdzie sie na dziadówke. Mimo że bardzo lubie rodzine mojego męża i ogólnie ludzi ze wschodu to niestety musze stwierdzic że tam tradycja certolenia sie wciaż dobrze sie ma i z Podlasiakami rzeba bardzo uważac.
            • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 23:11
              Dla mnie nie powinien, jeśli panie powiedziały raz, że zwrócą pieniądze.
              Panie w tym momencie powinny zamilknąć.
              Jeśli nalegały dalej to pan powinien pieniądze przyjąć i uznać to za koniec znajomości - panie nie życzą sobie by zapłacił za wspólny miły obiad, więc mają coś do pana.
              • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 09:20
                Rzeczywiście takie zachowanie zamiast naturalnego rewanzu troche na urazę wygląda , choc uważam że wynika z czego innego.
              • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 10:38
                Dokładnie ...
                Niezależnie od intencji pań "zapłaconych" ich przekaz należy odczytac jako niechęć do dalszych kontaktów w tym panem czy może nawet państwem ...
                I nie dlatego, że nie chcą, by za nie płacił mąz koleżanki - bynajmniej...
                Każdy może mieć swoje zapatrywania na temat placenia za konsumpcję podczas spotkań towarzyskich i należy takie zapatrywania każdego szanować. Panie miały pełne prawo nie chcieć, by płacił za nie mąz koleżanki. Pan o tym jak zrozumiałam nie wiedział, zapłacił i pociąg pojechał ...W tej sytuacji jednak naprawdę nie wypadało paniom proponować zwrotu pieniędzy, a jedynie ZAPROSIC państwa na rewanż. Propozycja zwrotu pieniędzy dla mnie jest równoznaczna z tym, że nie mają zamiaru się już z tym państwem spotykać zatem okazji do rewanżu nie będzie. Wg mnie to jawny komunikat o zerwaniu znajomości
            • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 07:29
              Tak Aquao, zgodzić się pionie ale mam nadzieje ze masz swiadomosc ze zachowanie pań było tak czy tak POZA SV- nie wypada UPIERAC się przy czyms takim, szczególnie już oddawać gotówki w takiej sytuacji. Stosowne byłoby ZAPROSZENIE pana i małżonki gdziesik, a nie oddawanie kasy
              • aqua48 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 09:34
                kora3 napisała:

                > Tak Aquao, zgodzić się pionie ale mam nadzieje ze masz swiadomosc ze zachowanie
                > pań było tak czy tak POZA SV- nie wypada UPIERAC się przy czyms takim, szczegó
                > lnie już oddawać gotówki w takiej sytuacji. Stosowne byłoby ZAPROSZENIE pana i
                > małżonki gdziesik, a nie oddawanie kasy

                Upierać nie wypada się Koro PRZEDE WSZYSTKIM przy płaceniu za kogoś jeśli wypad jest spontaniczną wspólną decyzją grupy koleżeńskiej, a nie ZAPROSZENIEM na obiad czy kolację. Panie być może wcale nie miały ochoty zapraszać pana z małżonką na kolejne spotkanie w rewanżu.
                • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 10:10
                  Też tak myśle-obie strony zachowały sie niezręcznie i nie do końca zgodnie z SV. Chodzi mi o pania która na konto przelała. Ciesze sie ze nie jestem jakims dziwem (bo juz zaczynałam mieć takie wrażenie) że nie uważam za normalne traktowania dorosłych kobiet jak duże dzieci. Za dzieci się płaci bez pytania i żadnego rewanzu nie oczekuje. Przelewanie kasy na konto nie jest w porządku bo zbyt dobitnie panu takie myslenie punktuje.Mozna tak bardziej dyplomatycznie.
                  No i off topic -wcale bym męża z takim podejściem miec nie chciała, bo szastać kasą nie lubię,
                  • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 10:25
                    Babo, pan najpewniej jest tak nauczony, że za panie się płaci. Ok - pani - dowolna może sobie tego z dowolnej przyczyny nie życzyć! Z tego co zrozumiałam pan zapłacił za panie nie przy ich sprzeciwie, ale po prostu dyskretnie uregulował niejako poza nimi. Ok - panie tego nie chciały, ale okazji do powiedzenia tgo PRZED uregulowaniem rachunku nie było. Gdyby była i panie zdecydowanie powiedziały panu, że nie chcą by za nie płacil, bezwzględnie nie powinien upierać się przy płaceniu.
                    W gronie znajomych moim zdaniem paniom wypadało powiedzieć małżonce pana czy też jemu samemu, że sytuacja nie jest dla nich komfortowa. Zwyczajnie dla jasności, żeby pan o tym po prostu wiedział, ALE wg mnie stanowczo nie wypadało upierać się przy oddawaniu kasy, a tym bardziej po odmowie jej przyjęcia przelewac ją na konto małżonki pana.
                    Wypadało natomiast zaprosić państwa na swój koszt, a tymze zaproszenie przyjąć.
                    Próby oddwania kasy i ten przelew w "języku niewerbalnym" znaczą: nie chemy mieć z wami niczego wspólnego! To było nasze ostatnie spotkanie - niezależnie od intencji pań "zapłaconych" dokładnie tak to "zabrzmiało".
                    • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 11:25
                      No napisałam że nie wypadało przelewac kasy gdzie kontrowersja? Pan nauczony ze za panie sie płaci no mozliwe niech sie moze oduczy bo zwyczaj z totalnie innej epoki jak całowanie rączek, zonków bedzie więcej.Płacenie rankach jest sprawą indywidualną zależna od osobowości obu stron bardziej niz od zasad bo tych tak naprawdę sztywnych nie ma.I chyba dobrze.
                      Tu jest sytuacja gdzie mnie -dorosłej i niezależnej finansowo kobiecie funduje cos osoba nawet nie blisko zaprzyjazniona nie pytając o zdanie.Czyli wg moich pojęć ZMUSZAJĄC do rewanżu . Jesli rewanżu nie oczekuje to traktuje mnie jak dziecko typu funduje loda dzieciakowi sąsiadki (ta "sąsiadka" jest mój mąż hehe). Dlatego to "szarmanckie " fundoanie z automatu mnie wkurza.
                      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 11:57
                        Babo - ale nie rozmawiamy o tym co kogo wqrza, tylko o tej konkretnej sytuacji - jak byłoby ja grzecznie rozwiązać.
                        W kwestii płacenia podczas spotkań towarzyskich zasada jest w sumie jedna i klarowna: placi ten, kto ZAPRASZAŁ.
                        Ale poza nią, a raczej wraz z nią jest cały szereg różnych kombinacji i sytuacji, z których rózni ludzie róznie placenie widzą. Czasem nie sposób tego przewidzieć po prostu, jeśli się kogoś nie zna. Pan nie widział, że jego zachowanie nie spodoba się paniom, panie - nie wiedziały, ze ma on zwyczaj płacenia za kolezanki żony. Najlepszą sytuacją byłoby, gdyby pan o rachunek poprosił jawnie i janie wyraził chęć zapłacenia a panie,a panie miałyby okazję grzecznie, al. stanowczo zaprotestować i wówczas obie strony już wiedziałyby co i jak.
                        Tak się jednak nie stało i panie stanowczo chciałyby zrównowazyc sytuację. Rozumiem je, ale sposób w jaki to zrobiły pod karem SV jest nie do przyjęcia.

                        Co do potraktowania pań ja dzieci Babo - nie należy brać do siebie zachowań innych jeśli dotyczą one wszystkich/większości. Tłumaczyłam to już w watku Liponii - to nie ą pan potraktował jak obiekt seksualny swoją propozycją, bo jak wiemy pan takie propozycje po 3-4 spotkaniach składać ma zwyczaj KAZDEJ pani, z którą się spotyka. Nie ma tu zatem elementu takiego, że pan Linionię wziął za "taką" i stąd propozycja padla.
                        Podobnie tutaj - pan ma najwyraźniej taki zwyczaj, ze płaci za kobiety nawet jeśli sa mało mu znanymi koleżankami jego zony. Więc nie ze te panie jakos wyróżnił takim zachowaniem...

                        Jak wspomniałam panie miały pełne prawo nie czuć się komfortowo i wyartykułować to tyle, że GRZECZNIE.
                        To co zrobily było bardzo, ale to bardzo niegrzeczne
                        • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 18:33
                          "Tłumaczyłam to już w watku Liponii - to nie j pan potraktował jak obiekt seksualny swoją propozycją, bo jak wiemy pan takie propozycje po 3-4 spotkaniach składać ma zwyczaj KAZDEJ pani, z którą się spotyka.
                          Nie ma tu zatem elementu takiego, że pan Linionię wziął za "taką" i stąd propozycja padla. "

                          Nie zgadzam się z tym.
                          Pan uznał Liponię za "taką" zaczynając się z nią spotykać.
                          Oceniał ją wstępnie jako tę, która zechce po 4 spotkaniach zgodzić się na seks.
                          Inaczej by się z nią nie zaczynał spotykać, skoro ma taką zasadę, ze chciałby seksu po 3-4 spotkaniach.
                          Pan zdecydowanie Liponię ocenił.
                          • bene_gesserit Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 18:39
                            Zdecydowanie miał na to nadzieję.
                            Głupi byłby niemożliwie, gdyby był pewien. Z jego spokojnej reakcji wynika, ze brał rozczarowanie pod uwagę.

                            Podobno na NLPowskich kursach podrywania dla mało skutecznych powtarza się, ze uparte podejmowanie prób i liczenie się z porażką zaowocuje sukcesem. Nie ta, to moze ta. Nie ta, to tamta. Za którymś razem się uda. Więc całkiem możliwe, ze autorka wątku się temu chłopakowi podobała, a nie 'wyglądała na taką'. Z tym ze miał inny pomysł na relację, po prostu.
                          • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 18:53
                            No widzisz, ja to widzę inaczej ...Pracując z nią w firmie jak opisała nie miał z nią pewnie kontaktu na bieżąco, jak ludzie mogący w czasie pracy w jednym np. pokoju swobodnie porozmawiać. Zatem niczego o niej nie wiedział poza tym, że mu się wizualnie podoba. Prawdopodobnie nie ze ja uznał za "taką"smile tylko stwierdził, ze warto spróbować i tyle ...Taki ma zwyczajnie SYSTEM. No pewnie siostrze zakonnej raczej by spotkań nie proponował, ani dziewczynie, która przyszłaby np. ewangelizować go do domu smile,ale wtedy wiedziałby zwyczajnie, że NIE warto próbować na pewno. W przypadku innych pań - warto smile
                            • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 19:34
                              Chciałam Ci tylko pokazać, że pojęcia nie masz co pan myślał o co zakładał, mógł zakładać wszystko.
                              Twoje posty są tak samo prawdziwe/nieprawdziwe gdy piszesz co pan miał na myśli jak moje.
                              Żadnej pewności nie mamy
                              • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 20:37
                                No wiesz, pan dociskany powiedział Liponii w końcu, że tak ma, ze oczekuje seksu po 3-4 spotkaniach. Zatem wnoszę, ze od KAZDEJ pani, z którą się spotyka. Logiczne.
                                Z kolei Liponia opisała charakter ich firmy z czego można logicznie wnosić, że:
                                - współpracowników jest sporo
                                - rotuja często
                                - współpracownicy nie mają okazji poznać się dobrze w trakcie wykonywania pracy, bo uniemożliwia ona oprowadzenie prywatnych rozmów między nimi w czasie pracy nawet w jednym pokoju oraz nie sprzyja poznawania ich oglądów w czasie pracy.

                                Tego rodzaju znajomość "z pracy" rózni się jednak od znajomości takiej, gdy współpracownicy mogą swobodnie rozmawiać w jednym pokoju ze sobą bodaj od czasu do czasu na prywatne tematy albo ż na tematy ogólne co pozwala w jakimś stopniu poznawać ich poglądy. Moje wnioski oparte są czysto na logice.

                                Przykładowo: gdyby mnie znany mi dobrze kolega z pracy zaproponował jednoznacznie spędzenie wieczoru u niego np. po imprezie integracyjnej, to nabrałabym przekonania, że albo mu odbiło, albo sobie zartuje niewybrednie.
                                Gdyby natomiast taką propozycję złożył mi nowy kolega, którego załóżmy na tej imprze spotkałam pierwszy raz w życiu to obstawiłabym, ze tak robi w stosunku do każdej koleżanki, która mu się podoba, albo opacznie zrozumiał jakieś moje zwykłe zachowanie. W obu przypadkach nie brałabym tego do siebie: albo gość tak ma, albo mnie źle "odczytał", bo mnie nie zna.
                                • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 22:18
                                  Ale nie mamy pojęcia co pan myślał o Liponii zanim zaproponował jej pierwsze spotkanie. I co wtedy zakładał.
                                  I napisze przypuszczenia są tylko przypuszczeniami.
                                  A Ty piszesz jak byś wiedziała. Nie wiesz!
                                  • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 22:18
                                    errata: NASZE przypuszczenia
                                  • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 22:56
                                    Te osoby, co to piszą ze ja obraził i potraktował TEŻ nie wiedzą smile
                                    Ja swoje wnioski opieram na czystej logice, a te osoby na emocjach. bo same poczułyby się jakoś tam w takiej sytuacji.
                                    Ja jestem zdania, że nie należy brać do siebie ogólnych poglądów czyichś, szczególnie, gdy dotyczy to osób nieznanych. Przykladowo : jeśli jakiś face mowi: "wszystkie kobiety to dzi...ki", to stwierdzam ze jest źle wychowany, ale nie to, ze mnie nazwał "dzi...ką" ...

                                    No, ale powie ktoś, jak to nie - jest Kora kobietą? Jest. Kazda jest wg pana "dzwi...ką". No kazda . Ergo - Kora też. Matematycznie rzecz ujmując (zdania prawdziwe) - niby tak. Ale ja kompletnie nie biorę takich rzeczy do siebie. A to dlatego, że jest to tak dalece idące uogólnienie, że wyklucza prawdziwość i w związku z tym jest z gruntu niepoważne i nie do brania pod uwagę i do siebie smile
                                    • pani.mysz Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 23:16
                                      Te osoby (nie żebym się zgadzał z poglądem, że ją obraził) piszą na podstawie opisanej historii i zachowania na koniec. Interpretują więc OPISANE zachowanie.
                                      A jakie facet miał intencje ZANIM zaczął to wie tylko on.

                                      Branie do siebie nie ma nic wspólnego z tym o czym ja piszę.
                                      Tu się akurat zgadzam z Tobą całkowicie.
                                      Dodałabym do tego jeszcze to, że zwyczajnie nie każdy może mnie obrazić, nawet wtedy, gdy nie powie, że "wszystkie kobiety" tylko, że "pani mysz".
                                    • minniemouse Re: Płacenie na randkach jako kryterium 03.06.15, 00:20
                                      kora3 napisała:

                                      No, ale powie ktoś, jak to nie - jest Kora kobietą? Jest. Kazda jest wg pana "dzwi...ką". No kazda . Ergo - Kora też. Matematycznie rzecz ujmując (zdania prawdziwe) - niby tak. Ale ja kompletnie nie biorę takich rzeczy do siebie. A to dlatego, że jest to tak dalece idące uogólnienie, że wyklucza prawdziwość i w związku z tym jest z gruntu niepoważne i nie do brania pod uwagę i do siebie

                                      Bo to zalezy Koro z jakiej plaszczyzny sie temat rozwaza.
                                      "Pan nie jest w stanie mnie obrazic" - to jest prawda a priori.
                                      osobnik, ktory uwaza wszystkie kobiety za dziwki nie jest w stanie obrazic kobiety cnotliwej,
                                      dumnej, bedacej daleko ponad poziomem prymitywnego neandertala.
                                      No ale gdyby rozwazac to z punktu logicznego "Kora jest kobieta, a wszystkie kobiety to dziwki, zatem Kora tez jest dziwka" - to on cie obraza.
                                      I w zaleznosci co chesz osiagnac mozesz wyciagnac z tego konsekwencje. np podac do sadu za obraze wink

                                      Minnie
                                      • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 03.06.15, 07:17
                                        Minnie - podac do sadu możesz w zasadzie zawsze: inna sprawa co sad z tym zrobi i czy Ci się chce.
                                        Mnie jakieś głupie teksty prymitywów nie obrażają
                          • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 20:51
                            Panna opisana mogła sie zachowywać neutralnie swiatopoglądowo tj nie opowiadac w kaciku kuchennym o planowanej pielgrzymce do Lourdes nie nosic rózańco pierscionka itp sygnały które facet z takimi oczekiwaniami a z odrobina mózgu odczytałby należycie i na pewno rankowania nie zaczynał. Nie musiała tez ubierac sie jakoś wyzywająco-po prostu pan liczył że za któryms tam razem się uda a ryzyko miał wliczone.
                            • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 20:59
                              Dokładnie - jeśli ktoś nie obnosi się ze swoimi poglądami, a takze nie ma się okazji poznać ich rozmawiając na tematy ogólne, to nie sposób się ich domyślić.
                              Gdyby panna podkreślała swą religijność to facet by nie próbował pewnie. Ale nic nie ma o tym by podkreślała, ani nawet by religijna była. Niechętna do seksu z prawie nieznajomym w sumie gościem może TAKZE być osoba niereligijna.
                • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 10:16
                  Może ja źle zrozumiałam Aquo, ale wydaje mi się, że z relacji tamtej wątkodawczyni wynika iż istotnie nikt nikogo nie zapraszał, ale pan nie upierał się przy płaceniu za panie, tylko dyskretnie uregulował rachunek nim one się zorientowały, że ma taki zamiar. Wszelako być może źle zrozumiałam ....

                  Co do zasady - masz rację - nie wypada upierać się przy swojej chęci zapłacenia za kogoś, ale jeśli już do takiej sytuacji doszło, to moim zdaniem ze strony pań niezręczne było wysyłanie kasy na konto małżonki pana i w ogóle operacja "kasowa". Moim zdaniem skoro już wspomniana sytuacja zaistniała, to najzgrabniej byłoby zwyczajnie zaprosić pana i jego małżonkę na swój koszt (panie), a tymże zaproszenie przyjąć i traktować właśnie jako zaproszenie - płacą panie.
      • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 01.06.15, 16:58
        Bo postapił niezrozumiale jeśli decyzja pojścia razem była wspólna. Przynajmniej dla mnie. Gdybym była taka koleżanka poczułabym się troche dziwnie. Zupelnie inna sprawa jesli małżenstwo byłoby z gatunku zaprzyjażnionych (za mna lub za mna i moim mężem) wtedy zwyczajnie zaprosilibysmy ich przy pierwszej nadarzajacej sie okazji. Jeśli to tylko koleżanka z pracy zaprosiłabym ja. Nie nazwałabym akcji pana niedopuszczalną i niegrzeczną ale nie uwazam tego za dogodne i normalne.
        • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 10:53
          Ok Babo - pan ma inne zasady, panie inne. Pan o zasadach pan nie wiedział, postąpił zgodnie ze swoimi. Panie poczuły się niezręcznie i jako koleżanki jego zony miały pelne prawo o tym powiedzieć "Sluchaj Krysiu, twój mąż jest bardzo miły i w ogóle, ALE MY mamy takie zasady, że płacimy za siebie w takich sytuacjach towarzyskich. Byłoby fajnie, gdyby Twój maż o tym wiedział i pamiętał przy okazji naszych kolejnych spotkań. A teraz jest nam bardzo miło was ZAPROSIC tu i tu wtedy a wtedy." Tak byłoby jasno, klarownie i GRZECZNIE.
          Państwo zapraszani powinni zaproszenie przyjąć, a przy następnych spotkaniach w stylu nikt nikogo nie zaprasza pan powinien niezależnie od swoich poglądów pamiętać o zapatrywaniach pań na temat płacenia i BEZWGLEDNIE je szanować. Koniec, kropka.
          Propozycja zwrotu pieniędzy ZAMIAST rewanżu w postaci zaproszenia jest b. niemiła - swiadczy o tym, że panie nie chcą utrzymywać z panem/państwem już zadnych stosunków towarzyskich to i okazji do rewanżu nie będzie.

          To jest tak, jakby pani jakaś spotkawszy się z panem np. na randce, na której pan za nia zapłacił poprosiła go o numer konta, by mu móc zwrócić pieniądze, albo li też przy pożegnaniu oddała mu je w gotówcesmile - takie zachowanie świadczyłoby o tym, że więcej go nie chce na oczy widzieć. Bo gdyby chciała powiedziałaby po prostu: "Było bardzo miło, dziękuję za ZAPROSZENIE. Jeszcze milej będzie jeśli pozwolisz mi się zrewanżować i ZAPROSIC Cię w piątek (np.) na 18 tu i tu"
          • baba67 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 20:40
            Zgadzam się, Dziwi mnie tylko że pani zona twiedząc o zasadach męża i znając swoje koleżanki do takiej sytuacji dopuściła.
            • kora3 Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 20:55
              Wiesz, znajomość z koleżankami może być niekoniecznie bardzo dogłębna. Może też pani hołdować zasadom meza - zawsze płaci facet, ale w gronie samych kobiet każda płaci za siebie, jeśli nikt nie zapraszał - przykładowo. Moze dotychczas spotykały się tylko w gronie pań, albo tez jakiś pan zapraszał i nie wiedziała o zasadach koleżanek
    • shmu Re: Płacenie na randkach jako kryterium 02.06.15, 12:35
      Mysle, ze spokojne wyjasnienie sprawy nie jest niekulturalne, per se. Natomiast moze byc dosc nieprzyjemne - nie kazdy lubi sluchac, ze jest postrzegany jako skapy, niemodny, etc, zeby nie wiem jak grzecznie bylo to wypowiedziane. Moim zdaniem wiec ogolnikowe: mysle, ze nie bardzo do siebie pasujemy, bo mamy inne podejscie do zycia, byloby tez kulturalne a jednoczesnie jest to jasny sygnal, ze nie chcemy kontynuowac znajomosci.

      Z drugiej strony, wyjasniajac, dajemy niedoszlemu partnerowi szanse na skorygowanie swojego zachowania (jesli jest sie w stanie tego wyrzec lub zmienic), co moze mu pomoc w zdobyciu kobiety/mezczyzny swojego zycia w przyszlosci (smile). Poza tym w jakis sposob moze byc latwiej sie z tym zerwaniem pogodzic, jesli powod jest z tych 'smiesznych', zamiast zastanawiac sie 'co jest ze mna nie tak'.
      Na przyklad, jesli pan powiedzialby mi, ze nie chce kontynuowac znajomosci, bo nie chce placic za siebie i za niego na wszystkich randkach, byloby mi bardzo latwo pogodzic sie z tym zerwaniem, zeby nie wiem jakie mial inne zalety. Natomiast, jesli powiedzialby mi, ze nie pasujemy do siebie lub wycofal sie rakiem bez podania powodu, bylabym dosc zawiedziona.

      Jest jeszcze inna strona, zalezna od tego dlaczego zrywamy znajomosc. W poprzednim watku byl seks, tutaj kwestia placenia. O ile te powody mozna dosc swobodnie podac przy zrywaniu, nie powiedzialabym komus: bo masz klopot z higiena, albo 'bo jednak przeszkadzaja mi twoje krzywe zeby' etc... Tak wiec wszystko zalezy od sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka