Dodaj do ulubionych

Impreza rocznicowa

28.06.15, 07:48
Impreza rocznicowa moich rodziców, zaproszone jest 10 osób, ot taka posiadówka z jedzeniem i alkoholem. Jedna z osób przez całą imprezę nic nie je ( nakłada sobie symboliczna łyżkę sałatki po czym przez pozostałe dwie godziny siedzi nad pustym talerzem) nie pije ( zwykle pija wino, tego dnia " nie chce") i nie uczestniczy w rozmowie, w ogóle się nie odzywa. Po czym po 2 h zabiera rodzinę, bo my musimy juz iść.
Co myślicie o takim zachowaniu, czy jest zgodne z sv? , w moim odczuciu jest lekceważące wobec gospodarzy. Ale moze przesadzam ?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 09:31
      Nie, nie jest zgodne z s-v jest ostentacyjnie niegrzeczne. Zaproszona osoba może podziękować za alkohol, ale powinna choćby symbolicznie spróbować podawanych potraw i bezwzględnie brać udział w rozmowie.
    • vi_san Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 10:37
      Zdecydowanie niezgodne z sv. Jeśli wydarzyło się coś ważnego, jakaś sytuacja, która nie pozwala cieszyć się spotkaniem towarzyskim - wystarczyło zatelefonować, pogratulować jubilatom i usprawiedliwić swoją nieobecność. Nie ma obowiązku chodzenia na rodzinne imprezy. Jeśli jednak już się przyszło - powinno się pamiętać, że to miła okazja, a więc może nie sypać żartami jak z rękawa, ale zwyczajnie brać udział w rozmowie, "normalnie" jeść. Alkoholu odmówić można zawsze, ale nie powinno to wpływać na nastrój spotkania. Zachowanie które opisałaś - według kanonów kultury niedopuszczalne.
    • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 11:15
      Osoba, którą opisałam, jest w ogóle dość "trudna" towarzysko. Je bardzo mało ( bardzo dba o linie). Jest osobą nieśmiałą, w szerszym gronie zwłaszcza osób, których nie zna za dobrze, nie czuje się najlepiej. Ale ta impreza to wyłącznie rodzina i osoby, które zna od dawna, no i raczej nie było to szersze grono. W takim gronie osoba ta zwykle zachowuje się normalnie. Poza tym to nie pryszczaty nastolatek, któremu wiele można wybaczyć, ale kobieta po 40stce. Wydaje mi się więc, ze takie cechy charakteru jak opisałam nie powinny być usprawiedliwieniem dla opisanego zachowania. A waszym zdaniem na ile nieśmiałość czy "nietowarzyskość" może tłumaczyć taką osobę? Na pewno nie wydarzyło się nic spektakularnego, co nie pozwliłoby jej dobrze się bawić tego dnia.
      • vi_san Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 12:10
        1. Nie wydarzyło się nic według TWOJEJ wiedzy. Może np. odebrała bardzo złe wyniki zdrowotne? Może jej siostra [czy ktoś inny bardzo bliski] ma jakiś problem, który i o nią "zahacza"?
        2. Nieśmiałość czy "nietowarzyskość" nie usprawiedliwiają opisanych zachowań. Mogłyby stanowić JAKIEŚ wytłumaczenie, gdyby była to impreza na 300 osób i na dodatek powiązana z obowiązkowym występem karaoke. W gronie osób dobrze znanych, w ścisłym kółku rodzinnym - nie są usprawiedliwieniem.
        3. Dbanie o linię, odchudzanie się czy dieta nie usprawiedliwiają siedzenia nad pustym talerzem. Niechby nałożyła sobie tą łyżkę sałatki i skubała przez te dwie godziny po kawalątku. Jednak przede wszystkim - nie do przyjęcia jest nabzdyczone milczenie i wyjście w połowie imprezy nieomal demonstracyjne.
        • vi_san Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 12:14
          A, ad. 1, podkreślę, byłoby to usprawiedliwieniem NIEOBECNOŚCI na spotkaniu, a nie zachowania jakie opisałaś!
    • kora3 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 12:30
      Nie, zachowanie opisanej osoby nie było zgodne z SV. Głownie z powodu niebrania udziału w rozmowie. Nie pić alkoholu na imprezie może każdy, także ten, kto zwykle pija tenże na imprezach. Nie wypada ani namawiać kogoś, ani w ogóle zwracać uwagi innych na to, że nie pije. Podobnie jest z jedzeniem. Owszem, nie wypada odmawiać wszystkiego co0 jest na stole i siedziec z miną cierpiętnika, ale dobre wychowanie wcale nie wymaga próbowania wszystkiego, co oferuje gospodarz - także w kwestii jedzenia. Wypada nałożyć sobie właśnie ową symboliczną lyzke czegosik tam i tyle.
      Natomiast niebranie udziału w rozmowie już jest przewinieniem wobec SV. Jasne, mogło być tak jak napisala Vi - może u tej osoby coś się przykrego wydarzyło ....ale wówczas należy zrezygnować z imprezy zamiast kwasić swoim zachowaniem atmosferę.
      • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 12:47
        Absolutnie nie jestem za tym, żeby kogoś nakłaniać do picia alkoholu. Zresztą nikt jej nie nakłaniał. Jednak jeśli ktoś określa się jako miłośnika i znawcę wina, po czym przychodzi na imprezę i próbę poczęstowania go takim właśnie winem kwituje krótkim " nie chcę" to dla mnie jest to jakieś takie obcesowe. Ja w takiej sytuacji coś bym dodała, może w stylu " wino jak widzę wyborne, aż mi żal, ale jutro ... I tu cos wymyślam.
        Tak samo jak zgrzyta mi jednak nałożenie sobie jednej łyżki sałatki i siedzenie przez pozostałe dwie godziny nad pustym talerzem, pomimo, ze gospodarze wnoszą nowe potrawy. Dieta dietą ale uczucia gospodarzy, którzy się napracowali też się chyba liczą. Przecież mozna nakładać sobie malutkie porcje, albo w ten jeden wieczór nie koncentrować sięna swojej lini. I aż mnie kusi, że jak dostanę zaproszenie od tej osoby, przyjść i zachowywać się tak jak ona, nie jeść, nie pić i milczeć. Pewnie tak nie zrobię, bo nie lubię sprawiać innym przykrości. Ale moźe warto?
        • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 12:56
          fugitive napisała:

          > Jednak jeśli ktoś przychodzi na imprezę i próbę poczęstowania go takim właśnie winem
          > kwituje krótkim " nie chcę" to dla mnie jest to jakieś takie obcesowe.

          Bo jest. Wystarczyło z miłym uśmiechem powiedzieć: dziękuję dzisiaj nie mam ochoty na alkohol.

          > Tak samo jak zgrzyta mi jednak nałożenie sobie jednej łyżki sałatki i siedzenie
          > przez pozostałe dwie godziny nad pustym talerzem, pomimo, ze gospodarze wnoszą
          > nowe potrawy.

          Masz rację, to niegrzeczne. Można nałożyć symbolicznie, spróbować łyżeczkę czy widelec i ewentualnie poprosić o zmianę talerza przed następną potrawą, jeśli poprzedniej nie ma się zamiaru dokończyć.

          > I aż mnie kusi, że jak dostanę z
          > aproszenie od tej osoby, przyjść i zachowywać się tak jak ona, nie jeść, nie pi
          > ć i milczeć. Pewnie tak nie zrobię, bo nie lubię sprawiać innym przykrości. Ale
          > moźe warto?

          Nie warto. Warto nie przyjmować zaproszenia. Bo po co? Żeby siedzieć w milczeniu u tej osoby? Męczyć siebie i resztę towarzystwa swą złością na gospodynię? Psuć następny wieczór? Bez sensu.
          • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:06

            >
            > Nie warto. Warto nie przyjmować zaproszenia. Bo po co? Żeby siedzieć w milczeni
            > u u tej osoby? Męczyć siebie i resztę towarzystwa swą złością na gospodynię? Ps
            > uć następny wieczór? Bez sensu.

            Wiem to trochę dziecinnesmile wychodzę z założenia jednak, ze ta osoba nie chciała świadomie sprawić moim rodzicom przykrości, po poprostu taka jest ( to niestety nie pierwsza taka akcja w jej wykonaniu) mocno humorzasta. Może więc dałoby jej takie działanie do myślenia. Nie przyjęcie zaproszenia na pewno nie powiąże ze swoim zachowaniem
            • vi_san Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:23
              Jeśli, jak piszesz, jest to osoba "humorzasta" - twojego przyjścia i zachowania analogicznego - także nie powiąże ze swoim wcześniejszym. Bo zapewne uważa, że skoro ją boli głowa to wszyscy powinni to zrozumieć, skoro ona nie ma ochoty rozmawiać wszyscy mają to uszanować, a jeśli u niej ktoś zachowałby się podobnie oceniłaby to zapewne jako "fanaberie", "dziecinne demonstracje" czy "Fugitive się bez powodów gniewa!". Prędzej dałby jej do myślenia telefon, z informacją: "Było mi przykro, że na jubileuszu rodziców siedziałaś jakby to była kara za grzechy, ponieważ obawiam się, że towarzyskie imprezy rodzinne są dla ciebie dopustem bożym - nie chcę się narzucać, więc nie skorzystam z zaproszenia, ale dziękuję za pamięć.". Z tym, że taka wypowiedź raczej nie jest grzeczna...
              • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:30
                Co racja to racja, ludzie rzadko kiedy zdolni są do takich refleksji. Narazie jestem na nią wkurzona. Pewnie mi przejdzie . Dziwi mnie to, ze inni nie widzą w takim zachowaniu nic złego ot " ona taka jest" stąd mój wątek
                • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 14:11
                  fugitive napisała:

                  > Dziwi mnie to, ze inni nie widzą w
                  > takim zachowaniu nic złego ot " ona taka jest" stąd mój wątek

                  Może po prostu biorą ją taką jaka jest? I nie próbują "naprawiać" bo wiedzą, że to nic nie da. Ma ta osoba jakieś zalety? Może na nich warto się skupić, zamiast na własnej złości na nią.
                  Sama znam kilkoro dziwaków, być może dorosłych autystyków, lub z jakimś spektrum autyzmu, ludzi potrafiących zachować się tak że szczęka opada. Toleruję ich od czasu do czasu, niektórych tylko lubię, innych szanuję ze względu na inne zalety. Nie próbuję poprawiać. Na co dzień byliby nie do zniesienia.
                  • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 14:54
                    Jak wujek Mietek beka przy stole albo rzuca rubaszne żarty nie na poziomie, to pomimo że nikt nie próbuje go zmieniać i wychowywać ( jest na to za późno) to nie uważamy, że takie zachowanie jest ok. W tym konkretnym przypadku postawa wobec tej osoby jest " nic się nie stało" na zasadzie, ze to nie jest niekulturalne zachowanie, ale taka cecha charakteru, co przecież nie jest prawdą.
                    • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 15:20
                      fugitive napisała:

                      > Jak wujek Mietek beka przy stole albo rzuca rubaszne żarty nie na poziomie, to
                      > pomimo że nikt nie próbuje go zmieniać i wychowywać ( jest na to za późno) to n
                      > ie uważamy, że takie zachowanie jest ok.

                      Ja bym takiego wujka Mietka nie zaprosiła. I po problemie.
                      • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 20:13
                        Moim zdaniem nie zapraszanie to najbardziej drastyczne rozwiazanie, nie wiem jak się ma do Twojej rady wyżej o akceptowaniu kogoś takim jakim jest. Wujek Mietek może mieć przecież wiele innych zalet, a niezapraszanie równać się będzie zerwaniu kontaktów de facto. Wobec opisanej osoby jednak byłoby to rozwiązanie zbyt drastyczne
                        • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 29.06.15, 07:50
                          fugitive napisała:

                          > Moim zdaniem nie zapraszanie to najbardziej drastyczne rozwiazanie, nie wiem ja
                          > k się ma do Twojej rady wyżej o akceptowaniu kogoś takim jakim jest.

                          Jest to po prostu druga dopuszczalna przez s-v opcja jeśli czyjeś zachowanie odbiega od normy towarzyskiej. Albo czyjeś zachowanie jest jednak nieakceptowalne - wtedy jej nie zapraszamy, albo ponieważ znamy ją wiemy że "tak ma" i jednak ją lubimy, zależy nam na kontaktach, wobec tego nie przejmujemy się jej dziwactwami, przechodzimy nad nimi do porządku dziennego, pozwalamy jej nie odzywać się przez cały wieczór jeśli nie ma ochoty, czy nie jeść jeśli odmawia, albo odzywać się głupio, ale też nie rozważamy tego zachowania i nie "naprawiamy" tej osoby.
                        • kora3 Fugitive 29.06.15, 11:39
                          Przeczytałam co napisałaś i prawdę mówiąc te dodatkowe informacje nie rozjaśnily mi sytuacji, a ją ...zaciemniły. A to dlatego, że wyjasniłas, iż chodzi o osobę "humorzastą" a taka "akcja" jak u Twoich rodzicow na imprezie miała już miejsce wcześniej na innych i u innych.
                          Z tego wynika, że takiego zachowania można się było spodziewać, a skoro tak to nie ma się nim co przejmować po prostu. Nie znaczy to, że zachowanie jest ok, tylko, ze gospodarze i ich bliscy powinni nad tym przejść do porządku dziennego, bo najpewniej zachowanie gości nie ma nic wspólnego z nimi i nie powinno sprawiać im przykrości.

                          Przypuszczalnie w związku z powyższym czesc otoczenia traktuje zachowanie pani jako jej dziwactwo i przechodzi nad nim do porządku dziennego.
                          Jeśli chodzi o postawe "a bo on/ona już taki/taka jest" to czasem uważam ją za dobrą, a czasem za niedopuszczalną. I nie ma to nic wspólnego z relatywizmem "moralnym"smile
                          Za ok taką postawę uważam właśnie w takich sytuacjach, jak opisałaś - wszyscy wiedzą, że ktoś ma jakiejś dziwactwa i przechodzi się nad nimi do porządku dziennego nie zaprzątając sobie nimi głowy. Przykład: mam przyjaciółke, która nie znosi, gdy robi się jej zdjęcia. Nie znam genezy tego zachowania bo ona sama nie umie logicznie tego wytłumaczyć, nie znosi i już. Gdy robione są foty na imprze po prostu usuwa się z kadru. Dla niektórych to dziwne, ale przecież jest nieszkodliwe. Nikt wiec tego nie bierze do siebie, ani fotografujący, ani fotografowani.
                          Inna sytuacja jest, gdy ktoś jest niemiły wobec gospodarzy czy innych gości, napastliwy, niegrzeczny, zachowuje się w sposób obrzydliwy (wspomniane bekanie itp.). Wówczas argument "taki już jest " na mnie nie działa smile
          • kora3 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:54
            aqua48 napisała:

            > Bo jest. Wystarczyło z miłym uśmiechem powiedzieć: dziękuję dzisiaj nie mam och
            > oty na alkohol.


            Dokładnie
            >
            >
            > Masz rację, to niegrzeczne. Można nałożyć symbolicznie, spróbować łyżeczkę czy
            > widelec i ewentualnie poprosić o zmianę talerza przed następną potrawą, jeśli
            > poprzedniej nie ma się zamiaru dokończyć.


            A moim zdaniem Aquo, nie jest niegrzeczne. Niegrzeczne jest dopatrywanie się w tym niegrzeczności smile Jasne, biorąc pod uwagę całokształt ze tak powiem zachowania opisanej osoby, nie dziwię się temu dopatrywaniu, ale ogolnie właśnie symboliczne nałożenie sobie czegoś jest jak najbardziej poprawne. Nawet najwyższa kultura nie wymaga od nas tego, byśmy jedli coś czego z dowolnych przyczyn jest nie możemy, czy nie chcemy.
            Doprawdy trudno oczekiwać od wegetarianina, że zje "tylko odrobinke" mięsa, tak na widelczyk, skoro ideologicznie nie jada, od muzułmanina, ze spróbuje tylko troszeczkę schabu, ot tak na zabek, od diabetyka, że zje kawałeczek tortu itd. Tak samo trudno oczekiwać od kogoś ze będzie niweczyl swoją dietę i jej efekty "tylko kawałeczkiem".
            Ostatnio miałam okazję rozmawiać z panami trenującymi pewien dość specyficzny sport. Pytałam także, co oczywiste o dietę. Dieta tych sportowców - amatorów wyklucza wszelkie używki (alkohol, kawa), jakiekolwiek słodycze, soki i napoje z dodatkiem, nawet małym, cukru, wieprzowinę i jakakolwiek "smażeninę", w ogóle wyklucza produkty wysoko przetworzone. Ci ludzie normalnie pracują, chodzą po imprezach i gdyby mieli tylko tak przy okazji zjadać kawałeczek ciasta cioci Kloci i karkówkę z grilla u kuzynia Frania - tylko kawałeczek, albo napic się piwka na klasowej imprezie - tylko pół kufelka, to cała ich ciezka praca nad swoim ciałem i kilkugodzinne treningi 3 x w tygodniu szłyby w niwecz.
        • kora3 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:36
          Oczywiście Fugtive, że powiedzenie "nie chcę" jest obcesowe - tu masz absolutna rację. Odmowa proponowanego jedzenia czy picia brzmi prawidłowo "nie, dziękuję". Natomiast nie wymaga ona wyjaśniania dlaczego nie, choć nie wyklucza go o ile odmawiający chce wyjaśnienie przedstawić i o ile nie jest ono krępujące dla innych (typu: mam niestrawność, gazy po czym tam smile itp.). Stanowcza i GRZECZNA (nie, dziękuję) odmowa powinna zostać przyjęta bez komentarza i domysłów, zatem nie powinna determinować zapytań "dlaczego?" oraz namawiania. Tyczy się to zarówno jedzenia, jak i picia.
          Wspomniana osoba MOGŁA podać jakiś powód niepicia podczas tego spotkania wina, ale nie musiala, nawet jeśli uchodzi za miłośnika i znawcę win. Choć w istocie biorąc pod uwagę właśnie to byłoby miło, gdyby wspomniała, że wino przednie, ale niestety i tu jakieś neutraln wyjaśnienie.

          Natomiast jeśli chodzi o Twe podejście do jedzenia "w gościach" to nie mogę się zgodzić. Ogólnie, nie co do tej osoby tylko. Niedopuszczalne jest, by gospodarze oczekiwali, że ktoś "zawiesi" sobie diete na czas wizyty u nich. Ktos może to zrobić, ale nie musi. Jeśli jakąkolwiek dietę - czy to odchudzającą, czy zdrowotną, czy ideologiczną traktuje się na serio, to nie ma opcji odpuszczana jej sobie na czas tej, czy innej imprezy. To jest pierwsza sprawa.
          Drugą natomiast jest to, że poza już dietami, ktoś może czegos, co dla innych jest niebotycznie pyszne zwyczajnie NIE LUBIĆ. Przy czym stopnie nielubienia czegoś mogą być różne smile np. w mojej siostrze (mięsożernej dodam) tzw. galareta, czy tam studzianina budzi odruch wymiotny. Może patrzeć, jak inni to jedzą, ale myśl o tym, ze sama miałaby to jesć powoduje, ze jej jest naprawdę niedobrze. Ja tak mam ze słodyczami smile Trudno wszak podziekowac motywując odmowe tym, że chce nam się wymiotować na myśl o jedzeniu tegosmile Więc się odmawia BEZ podania przyczyn. Takiego czegos nawet nie wypada brac symbolicznie na talerz, bo z oczywistych przyczyn się tego nawet nie skubnie.
          Oczekiwanie, że ktoś będzie jadł coś czego jesc nie chce, albo nie może jest niegrzeczne i asocjalne.

          Jako osoba, która ma okazję dość często odmawiać jedzenia czegoś tam (i picia alkoholu także smile) z doświadczenia wnosze, że nie jest w zasadzie wśród kulturalnych ludzi ważne jak często i czego się odmawia, ale najzwyczajniej w świecie JAK się odmawia. Z całą pewnością obcesowa odmowa, jak tu opisana nie spotkałaby się z miłym odczuciem, to bez dwóch zdań.
          Niemniej towarzystwo nie zawsze jest kulturalne smile, albo i jest ale cheć popisania się przed goścmi sztuką kulinarną powoduje, ze kultura schodzi na plan dalszy. I nie piszę teraz o Twoim towarzystwie opisanym, tylko ogólnie.
          Przykład: nie pijam słodkich alkoholi, zwyczajnie mi nie smakują. Jeśli więc serwowane jest wino np. słodkie, albo półsłodkie to go pić na bank nie będę. Nawet jeśli to jakieś unikatowe wino. Po prostu odmawiam "nie, dziękuję" i piję coś bezalkoholowego. Jeśli rzecz ma się w towarzystwach mnie nieznających dobrze (i moich zwyczajów), to w 5 na 10 przypadków pojawia się pytanie "dlaczego?" - niezbyt przyznasz grzecznesmile
          I tu tzw. zonk, bo wyjaśnienie, ze np. jutro skoro świt wybierasz się gdzieś samochodem rodzi teksty typu "Alez tylko lampkę, dla spróbowania" - no faktycznie, lampka wina wypita o godz. 18 raczej nie sprawi, że nazajutrz będzie się "wczorajszym" i alkomat cokolwiek wykaże - tłumaczenie do bani. "Nie piję alkoholu"- odpada, bo czasem pijamsmile - zatem takie kłamstwo ma krótkie nogi, bo gospodarze mogą mnie spotkać na innej imprezie i widzieć, że alkohol jako taki czasem pijam. Pozostaje wymówić się czyms w rodzaju, że się ma jutro jakieś badania, ale tu po pierwsze znów "Lampka wina nie zaszkodzi przecież", a po drugie opowiadanie o swoich problemach zdrowotnych nawet w formie białego kłamstwa jest poza SV.
          Można by powiedzieć szczerą prawdę: nie lubię i nie pijam słodkich win. Ale to także jest niezbyt grzeczne, bo wskazuje na to, że gospodarze się nie postarali i podali coś, co gościowi nie podchodzi (a np. pasuje do podanego menu). Dlatego wlasnie nie należy pytać i zachęcać (tak do jedzenia, jak i picia), bo stawia się gościa w b. niezręcznej sytuacji, w której zmusza się go do wyjaśnień, na które nie ma ochoty, a także na które nierzadko nie ma miejsca na imprezie.
          Co do niebrania udziału w rozmowie przez wspomniana osobe - wypowiedziałam się - poza sytuacjami, gdy wiadomo ogólnie, że ktoś nie jest w szczególnie imprezowym nastroju (np. jest w załobie, a w imprezie musi "z urzędu" uczestniczyć - nie wypada eksponować swego nie najlepszego humoru, czy braku ochoty do zabawy, czy konwersacji.
    • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:39
      Abstrahując juz od tej konkretnej imprezy, wszyscy zgodziliśmy się, ze takie zachowanie jest niezgodne z sv. Jestem ciekawa waszych opinii, od jakiego wieku, możemy uznać, ze jest to zachowanie niewłaściwe. Jeśli mówimy o nastolatkach , to chyba raczej oczywiste, ze jak najbardziej nie muszą się włączać jakoś szczególnie do rozmowy, jak się ich ktoś zapyta to muszą odpowiedzieć i tyle ( wręcz nie powinni czynnie brać udziału w rozmowach dorosłych). Pytanie kiedy się to zmienia, czy 18 latek siedzący przy stole i nie biorący udziału w rozmowie będzie raził czy może dopiero student ( chodzi oczywiście o wiek), a może jeszcze późńiej? Jakie jest wasze zdanie
      • matylda1001 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 13:56
        Dlaczego nastolatek nie miałby brać czynnego udziału w rozmowach przy stole? To zrozumiałe, że rodzinne nasiadówki nie są dla młodzieży czymś atrakcyjnym, bywają na nich z obowiązku, ale dorośli powinni wybierać takie tematy, żeby nastolatek też miał cos do powiedzenia. Postawa 'siedzę jak na krześle elektrycznym' nie przystoi w żadnym wieku.
        • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 14:14
          matylda1001 napisała:

          > Dlaczego nastolatek nie miałby brać czynnego udziału w rozmowach przy stole? To
          > zrozumiałe, że rodzinne nasiadówki nie są dla młodzieży czymś atrakcyjnym, byw
          > ają na nich z obowiązku, ale dorośli powinni wybierać takie tematy, żeby nastol
          > atek też miał cos do powiedzenia. Postawa 'siedzę jak na krześle elektrycznym'
          > nie przystoi w żadnym wieku.

          Całkowicie popieram. Dorośli powinni doborem tematów dbać o to, aby nastolatek czy dziecko siedzące przy stole też miało coś do powiedzenia i wciągać go/je w rozmowę.
          • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 14:56
            Ale przyznacie, ze nastolatek nie włączający się w rozmowę dorosłych nie moźe być oceniany tak samo jak uparcie milczący przy stole 40 latek
            • aqua48 Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 15:26
              fugitive napisała:

              > Ale przyznacie, ze nastolatek nie włączający się w rozmowę dorosłych nie moźe b
              > yć oceniany tak samo jak uparcie milczący przy stole 40 latek

              Jednego i drugiego należy w rozmowę wciągać, to jest obowiązek gospodyni. Nastolatka po to aby się nauczył funkcjonować na spotkaniach towarzyskich, a 40 latka aby dać mu poczucie, że jego obecność jest ważna, a zdania na omawiany aktualnie temat wszyscy wysłuchają z uwagą. I po to żeby nie było niemiłej atmosfery. Przypominam - a atmosferę przy stole dbają przede wszystkim gospodarz i gospodyni spotkania. w pierwszym rzędzie dobierając odpowiednio towarzystwo, w drugim integrując je tematami rozmowy i odpowiednio tą rozmową kierując, aby nie robiły się "grupki tematyczne" przy stole (panowie o autach, panie o plackach, albo na odwrót) i aby nikt nie czuł się wykluczony.
      • milamala Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 19:54
        fugitive napisała:

        "Jeśli mówimy o nastolatkach ... nie powinni czynnie brać udziału w rozmowach dorosłych)."

        Duch tradycyjnego wychowania jednak wiecznie zywy.
        Cala rodzina taka tradycyjna?Czy rzeczona osoba tez wychowana w taki sposob?
        Jak tak, to nie dziw sie, ze teraz rozne zahamowania nie pozwalaja jej uczestniczyc w rozmowach towarzyskich.
        Skoro ta osoba jednak zwykle w tym gronie uczestniczy w rozmowach, to chyba musialo sie cos jednak zdarzyc, skoro tym razem tego nie zrobila.
        Powinniscie wykazac wiecej empatii (podobno tradycyjne wychowanie tego uczylo) i zamiast "robic rodzinne glosowanie" czy osoba zachowala sie niewlasciwie moze jako czlonkowie rodzinny powinniscie raczej probowac dowiedziec sie czy cos sie nie stalo (niekoniecznie w waszych oczach spektakularnego) czy nie jest chora, czy ma jakis problem.
        A sadzac z opisu problem ma, bo lyzka salatki zamiast nieskokalorycznego obiadu to nie jest dbanie o linie tylko powazne zaburzenie zywienia. Ale to juz tak na marginesie.


        • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 20:30
          milamala napisała:

          > fugitive napisała:
          >
          > "Jeśli mówimy o nastolatkach ... nie powinni czynnie brać udziału w rozmowac
          > h dorosłych)."
          >
          > Duch tradycyjnego wychowania jednak wiecznie zywy.

          A no tak. U nas w rodzinie 13, 14 latki zmywają się od stołu po zaspokojenia głodu i spędzają czas w swoim towarzystwie. Nikt z nich nie zostaje przy stole i nie dyskutuje z osobami w wieku ich rodziców i dziadków . Tacy jesteśmy tradycyjnie i nasze dzieci też.

          > Cala rodzina taka tradycyjna?Czy rzeczona osoba tez wychowana w taki sposob?
          > Jak tak, to nie dziw sie, ze teraz rozne zahamowania nie pozwalaja jej uczestni
          > czyc w rozmowach towarzyskich.
          > Skoro ta osoba jednak zwykle w tym gronie uczestniczy w rozmowach, to chyba mus
          > ialo sie cos jednak zdarzyc, skoro tym razem tego nie zrobila.

          Szczerze to nie wiem o co Ci chodzi, najpierw piszesz, ze to wina wychowania, po czym płynnie przychodzisz do wniosku, ze to jednak nie wychowanie, ale problemy tej osoby i musiało się coś zdarzyć.

          > Powinniscie wykazac wiecej empatii (podobno tradycyjne wychowanie tego uczylo)
          > i zamiast "robic rodzinne glosowanie" czy osoba zachowala sie niewlasciwie moze
          > jako czlonkowie rodzinny powinniscie raczej probowac dowiedziec sie czy cos si
          > e nie stalo (niekoniecznie w waszych oczach spektakularnego) czy nie jest chora
          > , czy ma jakis problem.

          Rodzinne głosowanie powiadasz? Ciekawe. Mąz tej osoby był w dobrym humorze. Jeżeli więc nawet cos sie stało, to widocznie nie powiedziała nawet mężowi ( nie sądzę żeby wtedy dobrze się bawił ) jeśli nie powiedziała mężowi na pewno też nie powie dalszej rodzinie. Przy czym zignorowałaś w zasadzie tę część mojej wypowiedzi, w której piszę, ze tej osobie co jakiś czas takie zachowanie się zdarza, bo jest mocno humorzasta.

          > A sadzac z opisu problem ma, bo lyzka salatki zamiast nieskokalorycznego obiadu
          > to nie jest dbanie o linie tylko powazne zaburzenie zywienia. Ale to juz tak n
          > a marginesie.
          Powiedz skąd wiesz o tym obiedzie, bo na pewno nie z mojego postu, zalożyłaś z góry, że impreza to musi być obiad? No to zapewniam Cie, ze nie , nie musi, takze twoje wnioski trochę bez pokrycia. Nawet jednak gdyby to był obiad to naprawdę niezjedzenie raz obiadu musi świadczyć o poważnych zaburzeniach odżywiania? Wolne żarty.
          >
          >
          • milamala Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 21:06
            fugitive napisała:

            > milamala napisała:
            "> A no tak. U nas w rodzinie 13, 14 latki zmywają się od stołu po zaspokojenia gł
            > odu i spędzają czas w swoim towarzystwie. Nikt z nich nie zostaje przy stole i
            > nie dyskutuje z osobami w wieku ich rodziców i dziadków . Tacy jesteśmy tradycy
            > jnie i nasze dzieci też. "

            Znam ten sposob wychowywania bardzo dobrze. Moim zdaniem nie ma powodu do dumy. Pozbawianie prawa glosu nastolatkow (i dzieci) to raczej marny sposob na przygotowywania mlodych ludzi do zycia we wspolczesnych spoleczenstwie.

            "Szczerze to nie wiem o co Ci chodzi, najpierw piszesz, ze to wina wychowania, p
            > o czym płynnie przychodzisz do wniosku, ze to jednak nie wychowanie, ale proble
            > my tej osoby i musiało się coś zdarzyć."
            Nie wiem czyja to wina, poddaje rozne mozliwosci od sposobu wychowywania po problemy. To twoja rodzina a nie moja.

            "Mąz tej osoby był w dobrym humorze. Je
            > żeli więc nawet cos sie stało, to widocznie nie powiedziała nawet mężowi ( nie
            > sądzę żeby wtedy dobrze się bawił ) jeśli nie powiedziała mężowi na pewno też n
            > ie powie dalszej rodzinie."
            No to moze nie powiedziala, nie znam ludzi, skad moge wiedziec jak jest miedzy nimi.
            A o, ze mezowi nie powiedziala, to nie znaczy, ze nie powiedzialaby komus innemu. Czasem facet nie zrozumie, a kobieta owszem.

            "Przy czym zignorowałaś w zasadzie tę część mojej wyp
            > owiedzi, w której piszę, ze tej osobie co jakiś czas takie zachowanie się zdarz
            > a, bo jest mocno humorzasta."

            I co z tego ,ze jej sie zdarza takie zachowanie, moze od lat cierpi na jakas psychiczna dolegliwosci, o ktorej wy nie wiecie, bo was to kompletnie nie interesuje. Rozne moga byc przyczyny. Gdybam. A wy zamiast obgadywac jej humorzastosc w gronie rodzinnym moglibyscie wykazac wiecej zyczliwosci.
            A poza tym jesli ta osoba rzeczywiscie jak gdybasz nie ma zadnych problemow , ktore moglyby uzasadniac jej zachowanie, to nie zapraszajcie jej wiecej. I sprawa rozwiazana.

            "> Powiedz skąd wiesz o tym obiedzie, bo na pewno nie z mojego postu, zalożyłaś z
            > góry, że impreza to musi być obiad?
            A jakie to ma znaczenie czy obiad, sniadanie czy podwieczorek (swoja droga salatke zwykle na obiad sie podaje).

            "Nawet jednak gdyby to był obiad to napra
            > wdę niezjedzenie raz obiadu musi świadczyć o poważnych zaburzeniach odżywiania?
            > Wolne żarty"
            Faktycznie zagalopowalam sie, twoj opis nalezy traktowac bardzo luzno a juz na pewno z niego nie wyciagac zadnych wnioskow o stanie zdrowia.
    • claratrueba Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 19:30
      Mi to wygląda na "wygrać z bólem". Tak zachowuje się osoba cierpiąca, która "odsiedzieć swoje" bo nie chciała odwołać wizyty by nie robić przykrości gospodarzom lub łudząca się, że "może nie będzie tak źle".
      Często za osoby "humorzaste" uchodzą ludzie, którzy maja jakąś dolegliwość, zwierzać się z niej nie chcą by nie zamieniać spotkań w opowieści o chorobach a jednocześnie zachowywać się normalnie nie dają rady.
      Może warto skontaktować się i zapytać "widziałam, że nie bawiłaś się dobrze, czy coś się stało?"
      • fugitive Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 20:33
        No właśnie, pytanie czy w takiej sytuacji po prostu lepiej nie przyjść niż " walczyć z bólem" i wprowadzać w konsternację innych swoim, niezrozumiałym zachowaniem?
    • firlefanz zaakceptujcie tę osobę albo jej nie zapraszajcie.. 28.06.15, 20:40
      trochę nie rozumiem problemu... to mi raczej wygląda na sytuację, gdy coś złego się stało, ta osoba ma jakiś problem (z którego pewnie nie chce się zwierzać w szerszym gronie), ale nie chciała mimo wszystko odwoływać wizyty.

      Jeśli sama piszesz, że osoba jest nieśmiała to mało aktywny udział w rozmowie właśnie z tego wynika, ergo nie jest to niegrzeczność, którą mógłby być ostentacyjny brak udziału w rozmowie przez osobę gadatliwą.

      Co to za problem, że ktoś mało je, gdy na przyjęciu jest 10 osób i i tak jedzenie się nie zmarnuje? teraz bardzo dużo osób ma różne specyficzne diety.
    • kadfael Re: Impreza rocznicowa 28.06.15, 20:48
      Jeśli ta osoba demonstracyjnie nie je i nie pije oraz nie rozmawia, bo jest obrażona, strzeliła focha, ma muchy w nosie to owszem - jest to niegrzeczne.
      Jeśli jednak jest nieśmiała, a nie je z powodu np. alergii czy diety - nie widzę tu niegrzeczności. Czy ktoś nieśmiały i z ograniczeniami żywieniowymi ma się zamknąć w domu i nie wychodzić do ludzi?
      Mnie jeden jedyny raz zdarzyło się, że nie tknęłam ani jednej potrawy będąc w gościach. Nie wiem, jak gospodarze tego dokonali wink ale dosłownie wszystkie potrawy, które były na stole zawierały produkty dla mnie alergenne.
      I znam inteligentne, miłe, rozgarnięte osoby, które w towarzystwie już kilku osób po prostu mrozi. Z nieśmiałości. I wtedy zadaniem dobrego gospodarza jest usadzić taką osobę obok kogoś kto ją rozrusza. Zagada, zaopiekuje się trochę.
    • claratrueba Re: Impreza rocznicowa 29.06.15, 06:08
      fugitive napisała:

      > No właśnie, pytanie czy w takiej sytuacji po prostu lepiej nie przyjść niż " wa
      > lczyć z bólem" i wprowadzać w konsternację innych swoim, niezrozumiałym zachow
      > aniem?

      Odpowiem Ci jako osoba cierpiąca na migrenę- przede wszystkim byłoby to o wiele lepiej dla tego, który walczy z bólem. Tylko, że w praktyce wygląda to tak- reakcja na odwoływanie: "przyjdź choć na godzinę czy dwie" a potem "dzięki, że wpadłaś, zdrowiej". Albo- ból jest znośny (dla osoby przyzwyczajonej) więc decyzja "idę". A potem- jakiś zapach, czyjś wyjątkowo przenikliwy głos, błysk flesza i zaczyna być gorzej. Wyjść po kilku minutach?
      I pytanie czy Twoi rodzice czyli gospodarze też byli skonsternowani i czuli się zlekceważeni czy też może oni znają problem tej osoby i mieli zupełnie inne odczucia w zw. tym, że jednak dla tej osoby ich rocznica była na tyle ważna by zmusić się do uczestnictwa mimo własnych dolegliwości?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka