Dodaj do ulubionych

Detektyw i jego pytania

02.12.15, 12:47
Miałam ostatnio okazje rozmawiać z prywatnym detektywem, który właśnie rozpoczął działalność w pobliżu. Jako, że tego rodzaju usług dotychczas w tym mieście nie oferowano uznałam temat za ciekawy.
Pytałam pana o standardowe sprawy: skąd pomysł na taką dzialalność, jakie ma doświadczenie (wcześniej działał na innym terenie), jakich predyspozycji wymaga ten zawód, jakich umiejętności, które mozna i trzeba nabyć itd. oraz czego dotyczą najczęsciej zlecane mu sprawy. Pan przyznał, że dotychczas były to na ogół sprawy dotyczace zdrad.
Poza tymi pytaniami zadałam mu tez takie, czy łatwo jest pogodzić takie zajęcie z życiem osobistym. Dosłownie tak, nie pytałam o szczegóły z jego zycia osobistego.
Po wywiadzie pan miał minisesję fotograficzną i w jej trakcie rozmawialismy na luzie. Pan opowiadał rózne adegdotki z pracy itp. Pytał tez o pracę dziennikarza, tak ogólnie. I w pewnym momencie zapytał mnie czy jestem zajęta (w sensie związkowo). Choć uwazałam to pytanie za niekoniecznie na miejscu zwazywszy okolicznosci i stopien znajomosci naszej nie widziałam powodu by nie odpowiedzieć prawdy, zatem twierdząco. No i pan zapytał czy ufam memu partnerowi i czy nie myslałam, żeby go "prześwietlić" za pomocą detektywa wlasnie. Zaśmiałam się i zaprzeczylam, a pan kontynuował, że moze warto itd. Wygladało na to, że reklamował swe usługi, klienta szukał po prostu.
Przyznam się, że zachowanie pana bardzo mnie zniesmaczyło - nie, uprzedzajac, nie dlatego, że załozył iz w zwiazku, takze moim ktoś moze nie być lojalny (bo to jest oczywistosc), ale dlatego, że nachalnie promując swe usługi wkroczył na mój prywatny teren po prostu.

Spotkałam się jednak z opinią, że pan uznał, że ma do tego prawo, bo ja jego wszak też pytałam o prywatne życie.
Fakt, pytalam, acz bez szczegółów (np. z kim jest zwiazany itd), pytałam tylko o t, czy pogodzenie życia prywatnego z taką dzialalnoscią jest łatwe, czy trudne - pan odpowiedział obficie, podając rózne szczegóły, ale sam z siebie, nie na moje konkretne pytania. Wg mnie w prywatnej rozmowie TAKŻE osoba, której zadano pytanie ogólne a mająca chęć odpowiedzieć szczegółowo nie powinna od rozmówcy oczekiwać takeij samej szczegółowosci. A już w zawodowej to jakiś kosmos, bo tu relacja jest zupełnie inna - to, że ja mogę kogoś zaptrać ile ma na miesiąc pieniedzy i skad realizując materiał o sytuacji tego kogoś nie oznacza przecież, że te osobę to uprawnia do adekwatnego pytania wględem mnie.
Stąd te wspomnianą opinię uwazam za bsurdalną, a zachowanie pana detektywa a niegrzeczne. A Wy?
Obserwuj wątek
    • droch Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 12:55
      A ja uważam, że Ty byłaś w pracy, ale pan również...
      • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:19
        Nie, pan Drochu w pracy nie był, w pracy byłąm ja. Pan byłby w pracy, gdyby ze mną spotkał si w celui pozyskania jakichś informacji ode mnie do swego zlecenia, albo zleceniodawczynią byłabym ja. Wówczas mnie nie wypadałoby jego pytać o jego pracę w formie w jakiej pytałam, mogłabym pytac tylko w tym zakresie w jakim dotyczyłoby to mego zlecenia.
        • droch Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:50
          Oczywiście, że pan też był w pracy - przecież zgodził się na spotkanie, żeby osiągnąć określony cel biznesowy, czyż nie? Gdyby pan cierpliwie czekał, aż przyjdą do niego klienci, nie doczekałby przysłowiowego pierwszego smile A tak, Ty robiłaś swoje, a on - swoje.
          Za nieeleganckie mogę uznać jedynie dalsze naciskanie po Twojej odmowie.
          • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:11
            Drochu ale ja nie przyszłam do goscia jako jego pierwsza, czy zadna klientka przecież. Przszłam, żeby mi opowiedział coś o swej działalności, co niewątpliwie było dlań biznesowo korzystne, ale nie wie co to miałoby miec wspólnego z MOIMI sprawami.
            • chris1970 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 19:25
              Droga Koro,
              przyszłaś do człowieka przeprowadzić wywiad o wykonywanym zawodzie a nie o nim samym.
              Detektyw nie ma określonych godzin pracy, ani określonego miejsca pracy.
              Rozmowa dotyczyła wykonywanych przez niego czynności zawodowych.
              Często ludzie prowadzący biznesy oparte na usługach traktują ludzi jak klientów.
              Spróbuj spotkać się prywatnie z handlowcem Amway, to i tak nawiąże temat pasty do zębów albo proszku do prania, którym można nawozić kwiatki.
              Pan najwyraźniej chciał Ci pokazać jak jego zawód wygląda w praktyce. On poświęcił Tobie czas, Ty masz materiał, za który dostajesz pieniążki.
              Ty uważasz, ze pan spotkał się z Tobą prywatnie, a jest tu kilka osób, które uważają, że jest inaczej. Jaki jest sens przekonywać innych na siłę do swojego punktu widzenia?
              Tak czy owak, uważam, że usługi zaproponował niezbyt zręcznie. Nie musiał pytać o to czy jesteś związana. Mógł zasugerować, że gdybyś potrzebowała sprawdzić kogoś bliskiego czy znajomego co do lojalności, to chętnie służy pomocą. Byłaby to propozycja niezobowiązująca.
              Podsumowując, pan zachował się nieprofesjonalnie.
              • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 11:30
                Chrisie, ale ja wcale nie pisałam, że pan się ze mną spotkał prywatniesmile A nie pisałam, bo on się ze mną spotkał zawodowo jak najbardziej. Tyle, że w tym czasie nie wykonywał on swej pracy, a o niej opowiadał. Analogicznie - kiedy ja idę do miejscowego radia komentować, to ide tam zawodowo jak najbardziej, ale przecież nie pracuję w tym czasie, bo tego rodzaju komentarze nie należą do moich obowiązków.

                Co natomiast do tego, że ja za wspomniany materiał dostane pieniążki, a pan poświecił swój czassmile - owszem pan czas poświecił, ale przecież tak naprawdę pan miał darmową reklamesmile Wiesz ile musiałby apłacić za reklame tej wielkosci w gazecie?smile Z calą pewnoscią więcej niż ja za taki tekst dostanesmile, w dodatku taki tekst ludzie przeczytają z ciekawoscią, a reklamy mają na ogół gdzieśsmile
                Tak więc z biznesowego punktu widzenia pan juz był na plusie smile
    • vi_san Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:20
      Pytanie samo w sobie niegrzeczne nie było, ba, nie było nawet niegrzecznym zaproponowanie "prześwietlenia" Twojego partnera! Natomiast po twojej odmowie pan powinien był skończyć. Bo o ile zapytanie i propozycja mieszczą się w ramach "reklamowania" własnej działalności, o tyle już dalsze naciskanie - to wciskanie na siłę towaru, którego nabywca nie chce - w tym przypadku usługi. A taka namolność wywołuje odruchowy sprzeciw.
      • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:29
        Wiesz, a ja jednak tak nie uważam. W wielu zawodach funkcjonuje coś takiego, jak informacja jednostronna. Polega to na tym, ze jedna strona jest pytana o sprawy czasem nawet b. osobiste i udziela we własnym interesie odpowiedzi, ale sama strony drugiej nie powinna pytać o coś na podobnym poziomie osobistosci. Mnie się to wydaje więcej niż oczywiste Vi - san.
        Zareklamować swe usługi pan mógłby, a jakże np. mówiąc, że poleca swe usługi, gdybym kiedyś potrzebowała. Ale wskazywać mi kontekstu w jakim mogłabym potrzebowac, było niegrzecznie, a i rzeklabym nielogicznie, bo przecież SAMA przed chwila o to pytałam - jakie sprawy dotychczas prowadziłsmile
        Ja sobie np. nie wyobrazam, że pytam mojego ginekologa kiedy miał ostatni stosunek - przykładowo. A ginekolog moze o to zapytać przecież smile
        • vi_san Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:44
          Nie twierdzę, że pan postąpił taktownie czy delikatnie, na pewno nie. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby PO zakończeniu rozmowy, wręczył ci wizytówkę z uśmiechem i słowami ""Gdyby pani czegoś potrzebowała, to proszę, tu kontakt do mnie" - co może oznaczać zarówno "Gdyby jednak potrzebowała pani moich usług jako detektywa" jak i "Gdyby potrzebowała pani jeszcze o coś zapytać, uzupełnić w sprawie odbytego wywiadu". Tak byłoby, moim zdaniem, najzręczniej i najbardziej elegancko - forma reklamy jest [trudno oczekiwać, żeby facet zrezygnował z reklamy, w końcu prowadzenie działalności między innymi za pomocą reklamy funkcjonuje!], ale nienachalnie i grzecznie. Wypytywanie Cię o "stan cywilny" i chęć ewentualnego sprawdzania partnera - niezręczne, owszem, niefortunne nawet, ale, moim zdaniem, jednak nie wykraczające poza dość niezręczną reklamę. Kontynuowanie tematu po Twojej zdecydowanej odmowie - już trąci nachalnością.
          • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:15
            Vi - san. Wizytówki z panem wymienilsmy na poczatku spotkania, aczkolwiek kontakt do niego juz mialam, bo jakże bym się inaczej umówila?smile
            Naturalne więc, że gdybym chciała się z panem skontaktować tak w sprawie wywiadu, jak i prywatnie (np. jako jego klientka) to bym go uzyła.
            Pan się MNIE reklamowac nie musiał, bo wszak sam tekst, który przygotowałam, choć nie jest bynajmniej reklamowy, to reklamą jego usług, w dodatku darmową - jest.
            Zatem ja już naprawdę wiele dla pan zrobiłam - fakt, ze nie z altruizmu, ale jednak smile
    • horpyna4 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:54
      Hmmm... dla mnie powyższa historyjka jest świetną ilustracją tego, jak należy (i jak nie należy) odpowiadać na wścibskie pytania. Kwestia bardziej psychologii, niż SV.

      Detektyw był nietaktowny, ale Ty dałaś się wciągnąć w tę dyskusję. On stosował metodę małych kroków - skoro odpowiedziałaś na pierwsze osobiste pytanie, to z pewnością odpowiesz na następne... i jeszcze na następne...

      Niepotrzebnie odpowiedziałaś na pytanie, czy jesteś zajęta. Nie musiałaś przecież sztywno odpowiadać, że to Twoja prywatna sprawa; mogłaś zbyć gościa żartem. Skoro tego nie zrobiłaś przy pierwszym pytaniu, to mogłaś przy następnym, żeby przerwać gościowi manipulację. A skoro tego nie zrobiłaś, to on zachowywał się tak, jakby otrzymał z Twojej strony przyzwolenie na zadawanie takich pytań.

      Może ja rzeczywiście jestem zołza, ale jakby ktoś sugerował mi, że mąż może mnie zdradzać, to bym odpowiedziała, że wolę 50% udziału w dobrym interesie, niż 100% w kiepskim. To jest wzięte ze starego żydowskiego dowcipu, ale bardzo dobrze działa - rozmówcy opada szczęka i zazwyczaj nie wie, co odpowiedzieć.
      • baba67 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:17
        W pełni się zgadzam. Mnie by juz zniesmaczyła propozycja prześwietlenia partnera chyba że byłaby przedstawiona żartobliwie,bo lubie dowcipy nawet te ryzykowne. Namolne wtrynanie swoich usług natomiast jest absolutnie nie na miejscu.
        • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:58
          Powiem Ci Babo tak: ja juz pytanie o moją "zajętość" uwazałam za pytanie niekoniecznie na miejscu. Nie uważalam jednak, że lepiej dla mnie na nie nie odpowiadać.
          Uważałabym to pytanie za nie na miejscu także ze strony człowieka, którego ja bym zapytala taką rzecz na potrzeby realizowanego materiału. Ostatnio o taką własnie sprawę m.in. oczywiscie zapytałam pewnego młodego artystę: "Ma pan wiele fanek, pewnie chciałyby wiedzieć, czy jest pan z kimś zwiazany, czy może "do wzięcia"?" I gośc się ani nie speszył, ani nie obraził tylko odp. "Chcialbym pozdrowić wszystkich moich fanow, także szczególnie dziewczyny! Jestem zajęty, mam narzeczoną, jesteśmy razem od 4 lat" - normalna odpowiedź, tak samo zresztą jak moje pytanie w tej sytuacji.
          Ale wyobraź sobie, że ja np, chłopak mnie zapytał o parę rzeczy, tak o to, czy jestem wolna czy nie - nie zapytał smile

          Pisałam to już tu, ale powtórzę - pewne sytuacje zawodowe wymagają zadawania ludziom pytań, ktorych prywatnie się nie zadaje i to zadawania ich JEDNOSTRONNIE.
          Zapytanie lekarza o to kiedy pacjentka miała ostatni stosunek nie powinno budzic w niej oburzenia na niedelikatnośc i wscibskosc lekarza, ani determinować zadania adekwatnego pytania jemu. Podobnie pytanie adwokata "Zdradzał pan żonę?" nie jest przejawej niezdrowej ciekawosci mecenasa, tylko jest zwykłym pytaniem W INTERESIE KLIENTA - jesli tak, muszą wspólnie z nim przygotować linię "obrony" na okolicznosc ewentualnego ujawnienia tego w sadzie przez strone przeciwną.
          • anomalia_pogodowa81 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 17:34
            "Ostatnio o taką własnie sprawę m.in. oczywiscie zapytałam pewnego młodego artystę: "Ma pan wiele fanek, pewnie chciałyby wiedzieć, czy jest pan z kimś zwiazany, czy może "do wzięcia"?" I gośc się ani nie speszył, ani nie obraził tylko odp. "Chcialbym pozdrowić wszystkich moich fanow, także szczególnie dziewczyny! Jestem zajęty, mam narzeczoną, jesteśmy razem od 4 lat" - normalna odpowiedź, tak samo zresztą jak moje pytanie w tej sytuacji. "

            Jeżeli ten wywiad już się ukazał, to chyba własnie ujawniłaś swoją tożsamość, Koro wink
            • vi_san Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 18:14
              Zasadniczo "młody artysta" mający fanki to może być równie dobrze Piotr Orzechowski, lat 25, jak Sebastian Karpiel - Bułecka lat 39, Patryk Pniewski lat 24 jak Antoni Pawlicki lat 32... Weź pod uwagę, że np. jeśli dziennikarka ma lat 52, to dla niej Sebastian K - B. JEST młodym artystą. A Kora nie napisała nic ani o branży w której ów artysta funkcjonuje. big_grin Wywiadów [prawdziwych i "pisanych na kolanie"] ukazują się w tygodniu w różnych mediach dziesiątki, jeśli nie setki. W radio, prasie, telewizji, internecie...
            • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 11:31
              oj tam o j tam smile
      • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:23
        Horpyno - wszak napisałam przecież, ze odpwiedzialam na to pierwsze pytanie, choć w swietle stopnia znajomości naszej i okolicznosci nie było ono n miejscu. Nie widzialam jednak potrzeby nieudzielania odpowiedzi i nie uwazam, bym tym samym "zaprosiła' pana do dalszej dyskusji w temacie. "Zapraszałabym", gdybym powiedziała z kim jestem, jak długo, na jakich zasadach itd. Pan MNIE to wszystko o o sobie powiedział Horpyno odpowiadając na bardzo ogólne pytanie pt. "Czy łatwo jest takie zajęcie pogodzić z zyciem prywatnym". Na takie pytanie Horpyno, wiem to zarówno z pozycji pytającego, jak i pytanego DA SIE odpowiedzieć na podobnym pozomie ogólności: "Bywa to niełatwe, bo sporo czasu spędza się w pracy, także poppłudniami, wieczorami w weekendy. Mysle, że pogodzenie tego zajęcia z życiem prywatnym jest także po czesci uzaleznione od organizacji, a także rodzaju pracy partnera itd."
        Nie musi się udzielać szczegółowych odpowiedzi natak zadawne pytanie, ale można oczywiscie, tylko nie nalezy spodziewac się rewanzu.
        • horpyna4 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 17:21
          Koro, nie twierdzę, że zaprosiłaś pana do dalszej dyskusji, bo przecież nie miałaś takiego zamiaru. Po prostu nieświadomie ułatwiłaś mu to, bo nie spodziewałaś się z jego strony takiej bezczelności. A z jego strony była to taktyka, jak najbardziej świadoma.

          Ja po prostu uważam, że niektórzy ludzie nie zasługują na to, żeby z nimi swobodnie rozmawiać. Bo oni tylko szukają czegoś, żeby w jakiś sposób mieć z tej rozmowy własną korzyść, albo żeby dowalić rozmówcy (jak wścibskie ciotki).

          Mam już swoje lata, więc zdążyłam zetknąć się z wieloma takimi przypadkami. I jak ktoś właściwie obcy zadaje mi jakiekolwiek osobiste pytanie, to odpowiadam wymijająco i zmieniam temat lub kończę rozmowę. Mam alergię na tych, co pchają się zabłoconymi buciorami w cudze, nieraz intymne, sprawy. I tacy wiedzą wszystko najlepiej - jak opisany pan detektyw, co wiedział, że powinnaś szpiegować partnera i tylko wtedy będziesz szczęśliwa...
          • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 11:42
            Wiesz Horpyno - dla mnie dopuszczalne w trakcie tej wymiany luźnych info byłoby, gdyby pan zapytał mnie np. "Czy myslała pani kiedyś o skorzystaniu z usług detektywa?" i nawet bym uznała, ze to całkiem logiczne zapytanie z biznesowego punktu widzeniasmile
            Pan nie wie gdzie konkretnie mieszkam, mógł założyć, że na tym terenie na którym zaczął działac teraz, nie wie też, że pochodzę z miasta, w którym agencje detektywistyczne nie były niczym nadzwyczajnym już 20 lat temu smile Pan mógł po prostu sondować, czy jego potencjalni klienci - a takimi sa z pewnoscią osoby najzwyczajniej w swiecie mające fundusze na taką usługę- juz wczesniej mysleli o skorzystaniu z detektywa, ale że w poblizu nie było ...
            W samym takim pytaniu, jak dla mnie nie byłoby nic nadzwyczajnegosmile Takie pytanie, w kontekscoe takiej rozmowy nie byołby wcale zbyt osobiste
    • mozambique Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 13:56
      moje boże swiat sie konczy - dziennikarka/reporterka oburza sie czymis wscibstwem, niedelikatnoscią, brakiem taktu ????

      jest takei powiedzenie adekwatne do twoich bzdurnych rozważan ale mało eleganckie wiec tu nie przytoczę
      • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 14:28
        A co Cie w tym zaskakuje? Bo nie rozumiem ...
        Dziennikarz, tak samo jak przedstawiciele bardzo wielu innych zawodów (lekarz, adwokat np.) zadają ludziom czasem bardzo osobiste pytania, ale nie wynika to z niedelikatności, wścibstwa, czy braku taktu przecież, a ze specyfiki zawodu, koniecznosci po prostu.
        Jak mam opisać sytuacje materialna jakiejś rodziny nie znając jej dochodów? Muszę zapytać ile mają na miesiac i z czego - pensja, renta, zasiłki. Wiadomo, że prywatnie osoby mi niebliskiej bym o takie coś nigdy nie zapytała. Ale tu sytuacja jest inna - zawodowa. Na tej samej zasadzie prawnik moze zapytac swego klienta "Czy z panią Anną Nowak łączyła pana więź intymna?", a lekarz "Czy ma pani czeste przypadkowe kontakty seksualne?"
        • mozambique Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 15:45
          a dlaczego masz znac sytuacje finansową jakiejs rodziny ?i ja opisywac ? prosiłą cie o to ? dlaczego chcesz wiedziec z czego sie utrzymują iile maja zasilków ? komu przekazujesz te informacje ?
          jako zwykły pismak nie masz obowiazku tego wiedziec a rodzina nie ma obowiazku ci sie z niczego spowiadac

          jaka to koniecznosc daje ci prawo wypytwywania kogos i najprywtaniejsze sparwy i oczekiwania odpowiedzi

          lekarza i adowkata obowiązuje tajemnica słuzbowa , a ty z tymi informacjami gdzie lecisz ? po co je zbierasz ? komu przekazujesz ?

          ja teraz robei research zawodowy n/t porno w teatrze ( wiadomo po jakim wydarzeniu) - opisz mi prosze dokładnie jakie porno ogladasz, w jakich sytuacjach, z kim , i jakim poziom podneicenia osiagasz ?


          ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
          ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
          ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
          • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 16:11
            mozambique napisała:

            > a dlaczego masz znac sytuacje finansową jakiejs rodziny ?i ja opisywac ? pros
            > iłą cie o to ? dlaczego chcesz wiedziec z czego sie utrzymują iile maja zasilkó
            > w ? komu przekazujesz te informacje ?
            > jako zwykły pismak nie masz obowiazku tego wiedziec a rodzina nie ma obowiazku
            > ci sie z niczego spowiadac


            owszem Mozambique jako zwykły pismak smile muszę to wiedzieć. A po to właśnie, by móc rzetelnie opisać sytuację tej rodziny. Informacje te przekazuję akurat ja - czytelnikom. I owszem dzieje się tak własnie na prosbe takiej rodziny moja droga.
            >
            > jaka to koniecznosc daje ci prawo wypytwywania kogos i najprywtaniejsze sparwy
            > i oczekiwania odpowiedzi


            jak opisana wyzej - jesli mnie ktoś prosi o to, zebym na łamach swego medium zaapelowała o pomoc dla niego, np. finansowa, to zeby to rzetelnie i uczciwie zrobić mam nie tylko prawo, ale i obowiązek dowiedzieć się DLACZEGO u licha ta osoba potrzebuje pomocy, nie?
            Nikt nikomu na silę nie pomaga, nikt nie ma obowiazku zwracac się do dziennikarza z prosba o interwencję, czy pomoc, ale zwracając się musi się liczyć z tym, że ten będzie chciał rozeznac sytuację, prawda?
            >
            > lekarza i adowkata obowiązuje tajemnica słuzbowa , a ty z tymi informacjami gdz
            > ie lecisz ? po co je zbierasz ? komu przekazujesz ?


            Wiesz, przepaszam ,a e czy Ty czytasz jakąś prasę, oglądasz TV? Mam na myśli materiały interwencyjne. Jesli jakies ogladasz, np. "SdR" - to chyba nie sądzisz, że osoby, które tam proszą akurat panią Jaworowicz o interwencję są do tego przez nia zmuszane smile
            Osoby prywatnej NIKT nie moze zmusic, zeby występowała w mediach, ujawniała swe dane, wizerunek, stan życiowy, majatkowy, ani jakikolwiek inny. Ale jesli taka osoba zwraca się o pomoc, interwencję, to oczywistym jest, że dziennikarz musi poznac sprawę, jej okolicznosci oraz szczegóły. Po to by skutecznie interweniować lub/i przedstawić przekonujaco sprawę czytelnikom/widzom.
            >
            > ja teraz robei research zawodowy n/t porno w teatrze ( wiadomo po jakim wydarze
            > niu) - opisz mi prosze dokładnie jakie porno ogladasz, w jakich sytuacjach, z
            > kim , i jakim poziom podneicenia osiagasz ?


            Nie oglądamsmile ale przede wszystkim nie rozumiem dlaczego miałabym Ci, także anonimowo udzielic takiej informacji. Co ja mam z tym wspólnego?
            >
            >
            > ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
            > ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
            > ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
            • chris1970 Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 19:34
              Tu Kora ma rację, wywiad przeprowadza się w konkretnym celu.
              Na przykład inne pytania zadaje się rodzinie z szóstką dzieci wspólnie muzykującej. Wtedy właśnie zadaje się pytania dotyczące wspólnej pasji, można tez zapytać rodziców jak sobie radzą z wychowywaniem dzieci, bo jednak jest to duża rodzina. Tu akurat bym nie poruszał tematu finansowego, bo to nie jest temat wywiadu.
              Co innego, gdyby ta sama szóstka dzieci z rodzicami, mieszkali w domu, w którym jest grzyb, dzieci chorują. Wtedy dziennikarz pyta delikatnie o finanse, w taki sposób, aby wykazać, że potrzeby są większe niż możliwości rodziców, a rodzina wymaga pomocy.
              • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 11:46
                Dokładnie Chrisie - wydawało mi się zupełnie oczywista taka wiedza u dorosłej osoby, tym czasem ...Przecież to oczywiste, że rodzaj pytań podczas robienia takiego materiału zależy od tego o czym ma on traktować. Tego pana wszak też nie pytałam, czy ma dzieci i ile, czy wychowuje je z ich matką (pan sam opowiadał o sobie, ale w sumie zupełnie niepotrzebnie, bo takie info do tego materiału nie było mi potrzebne w sumie)
          • mallard Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 10:39
            mozambique napisała:

            > jako zwykły pismak nie masz obowiazku tego wiedziec

            mozambik, ty nie jesteś na "ematce", - zważ na to!
    • kora3 Do Mozambique 02.12.15, 16:59
      Powiem Ci, że Twoja wypowiedź mnie niezwykle zaskoczyła. I to nawet nie z powodu formy i poziomu emocjonalności tejze, ale po prostu dlatego, że rzadko, naprawdę rzadko mozna chyba teraz spotkać człowieka, który nigdy nie widział/nie czytał żadnego materiału interwencyjnego w mediach. Ale skoro jestes takim człoiwiekiem, to postulowalabym najpierw pytac (ale nornalniesmile), a potem się emocjonować.

      Dziennikarze wówczas kogoś o coś pytają, gdy sobie moja droga tego zyczy, czy tez zgadza się na to. Wyjątek od tego stanowią wszelkiej maści instytucje. które mają obowiazek odpowiadac na pytania dziennikarzy w ustawowym terminie.
      Jesli wiec przykladowo do dziennikarza zgłaszają się rodzice chorego dziecka, dla którego ratunkiem jest operacja niefinansowana przez NFZ z prośba, by naglosnic sprawę zbiórki publicznej na rzecz tego dziecka, to wyobraz sobie, ze liczą się z tym, że:
      - dziennikarz zechce poznać historię choroby dziecka- takze w oparciu o dokumentacje medyczna
      - zechce sprawdzić czy i dlaczego NFZ istocie tego nie zrefunduje
      - zechce ustalić ich stan materialny
      - zechce ustalić czy i ktora z instytucji zobowiazanych do pomocy im pomaga
      - i w końcu zechce uslalic jaka fundacja, czy inny podmiot pomagać bedzie w zbiórce
      To sa podstawowe informacje, które powinny się w takim rzetelnym materiale znaleźć. Dziennikarz pyta o to, a także ustala na własna reke nie ze wscibstwa, tylko z checi pomocy. Nikt Ci nie wplaci ani grosza na dziecko opisane tak "Pawełek jest chory, trzeba mu na operację. Nr konta xxxxxxx" - naprawdę.
      Czytelnik nim wpłaci swe pieniadze chce wiedzieć na co. Dlatego dziennikarz musi zapytać o chorobe dziecka, rokowania, musi przedstawic koszt takiej operacji, a także wyjasnic Czytelnikom dlaczego nie chce jej sfinansowac państwo (nie chce bo takie sa przepisy np.) a nie moga rodzice. Jesli ci rodzice np. mówią, że tylko jedno z nich pracuje i zarabia powiedzmy 2,5 tys. złotych i mają jeszcze poza chorym dwoje dzieci, to nikogo raczej nie dziwi, że nie stac ich na operację zagraniczną kosztujacą w przeliczeniu na złote powiedzmy 500 tysięcy. To są oczywistosci. Nikt tych ludzi nie zmusza bynajmniej do tych "zwierzeń". jednakowoz taki materiał w TV czy gazecie daje wieksze szanse na zrealizowanie planu zbiórki, niz np. uliczne zbiórki na chore dzieci. A to dlatego, że dla wpłacającego znacnie zmniejsza się ryztyko wspomagania zwyczajnych oszustów. Poza tym szczegóolnie w dobie internetu taki materiał moze dotrzeć w sumie do nieograniczonego niczym grona osób, które mogą chec pomocy wykazać.
      To sa naprawde oczywistosci i przyznam sie, że dziw, ze wymagają tłumaczenia
      • mozambique Re: Do Mozambique 03.12.15, 10:18
        Przede wszytskim , moja droga, nikt rozsadnei myslący nie wysle nigdzie zadnych pieniędzy po tym gdy sobei jakas kora gdzies cos napisała, przed wszytkim dlatego ze nie ma zadnego zaufania do jakiejs tam kory , bo nie wie czy jest osobą wiarygodną . dzis "dziennikarzem" moze byc byle hostessa od malowania paznokci , wystarczy ze sie dorwie do jakiegos darmowego portalu newsowego i "popromuje" sobei kolezankę od wspólnego fryzjera. Rozsadna osoba sparwdzi sparwe u źródła lub w konkretnej fundacji.

        PO drugie . moja droga ,
        dziennikarz zechce poznać historię choroby dziecka- takze w oparciu o dokumentacje medyczna - jako jaks tam zwykła kora, bez wyksztalcenia spejclaistycznego to akurat guzik zrozumiesz z dokumentacji medycznej wiec po co ci ona ? w zyciu bym jakeijs panience "z gazety" nie pokazała epikryzy szpitalnej

        > - zechce sprawdzić czy i dlaczego NFZ istocie tego nie zrefunduje - czyli zadzwonisz na infolinie NFZ ? łaaaał, pzrewróciłąm sie z wrażenia

        > - zechce ustalić ich stan materialny - na jakiej podstawie ustalisz prawde ? łykniesz co ci poweidzą i tyle, nie masz prawa wglądu do konta, wgladu do pita ani nawet do informacji n/t konkretnej osoby z MOPSU.

        PO tzrecie moja droga ,dlaej wciaz nie rozumiesz ze jesli wchdozisz w czyjes tematy prywatne, intymne i finansowe to musisz byc przygotowana na to ze dostaniesz to samo rykoszetem.
        I dziwie sie ze trzeba ci to tak krok po kroku tłumaczyc

        po czwarte , moja droga , piszesz duzo ale ani słowa o najwazniejszym - jak zabezpeiczasz dane osobowe tych poszkodowanych osób? jak wypełniasz wymogi ustawy?
        >
        ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
        ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
        ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
        • kadfael Re: Do Mozambique 03.12.15, 11:46
          Ty chyba nie lubisz dziennikarzy, prawda?
          Zważ jednak, na jakim forum piszesz...
          • kora3 Kadfael 03.12.15, 13:54
            No faktycznie forma wypowiadania się Mozambique pozostawia wiele do zyczenia, szczególnie na tym forum...
            Mnie jednak rozwala kompletna niewiedza w temacie, z którym stykac się ma okazje niemal kazdy smile Na poczatku myslałam, że ona po prostu faktycznie nie lubi dziennikarzy i zartuje...Ale po pytaniu czy w celu uzyskania informacji z NFZ dzwonię na infolinię, po prostu zbaraniałam smile
            Aż trudno uwierzyć, że ktos kto zapewne ma okazję ogladać TV i czytac gazety nie wie, ze udzielaniem informacji dziennikarzom zajmują się rzecznicy instytucji, a nie infolinie. Niemal w każdym materiale z takim czy innym udziałem instytucji pojawia się wypowiedź takiego rzecznika...
            • kadfael Re: Kadfael 03.12.15, 17:13
              A mnie się skojarzyła historia Kajtusia ze Śremu, na którego ludzie zebrali kilka milionów złotych tego roku latem. Właśnie dlatego, że jego historie opowiedziały media.
              • kora3 Re: Kadfael 03.12.15, 17:23
                Takich historii każdy dziennikarz zajmujący się tego rodzaju tematami może wspomnieć zależnie od stażu w zawiedzie kilka, kilkanaście, a także kilkadziesiąt smile
                To jest kolejna oczywistośc dla mnie, ale także dla Ciebie Kad.
                Kolejny raz nie rozumiem jak mozna byc tak oderwanym od rzeczywistości Jak Mozambique i jeszcze wypowiadać się, jakby się na tematyce znało smile
        • kora3 Re: Do Mozambique 03.12.15, 12:10
          mozambique napisała:

          > Przede wszytskim , moja droga, nikt rozsadnei myslący nie wysle nigdzie zadnych
          > pieniędzy po tym gdy sobei jakas kora gdzies cos napisała, przed wszytkim dlat
          > ego ze nie ma zadnego zaufania do jakiejs tam kory , bo nie wie czy jest osobą
          > wiarygodną .


          Moje ponad 15 - letnie dpośwaidczenie w tym zawodzie mówi mi zupełnie co innegosmile Są oczywiscie dzeinnikarze cześciej zajmujący się "pomocówką" i na ogół sa skuteczniejsi w przekazie niz ci zajmujacy się rzadziej, ale przede wszystkim sprawe uwiarygodniają dwie rzeczy: dane medium oraz po prostu przekaz. smile

          dzis "dziennikarzem" moze byc byle hostessa od malowania paznokci
          > , wystarczy ze sie dorwie do jakiegos darmowego portalu newsowego i "popromuje"
          > sobei kolezankę od wspólnego fryzjera. Rozsadna osoba sparwdzi sparwe u źródła
          > lub w konkretnej fundacji.


          Nie mam doświadczenia z portalami Mozambique smile Ale niezależnie od doswiadczenia działa jednak logikasmile a raczej powinna działać. Właśnie dlatego ważne jest, żeby ludzie np. szukający pomocy ujawnili w mediach swój wizerunek i dane oraz sytuację, co wowczas to co mówią jest łatwo weryfikowalne. smile
          Nikt nie mieszka na bezludnej wyspie i taki materiał w TV/gazecie zobaczyć moze każdy - bliscy bohaterów, sasiedzi, znajomi - jesli te osoby kłamałyby w temacie, to bardzo szybko wyszłoby to na jaw.
          Jesli chodzi o sprawdzanie w fundacji Mozambique, to fundacje tak samo jak wszelkiej maści inne podmioty obowiazuje Ustawa o ochronie danych osobowych. Wiec szanse na to, że ty np. zadzwonisz do jakeijs i zapytasz czy mają podf opieka dane dziecko np. i uzyskasz odp. są marnesmile Ale ponieważ z reguły (ze względu na podatki) tego rodzaju zbiórki sa przeprowadzane przez subkonta utworzone przy fundacjach i temu podobnych podmiotach i podczas emisji materiału podawane, to łatwo to wówczas sprawdzić choćby w Internecie smile

          >
          > PO drugie . moja droga ,
          > dziennikarz zechce poznać historię choroby dziecka- takze w oparciu o dokume
          > ntacje medyczna
          - jako jaks tam zwykła kora, bez wyksztalcenia spejclaistyc
          > znego to akurat guzik zrozumiesz z dokumentacji medycznej wiec po co ci ona ? w
          > zyciu bym jakeijs panience "z gazety" nie pokazała epikryzy szpitalnej


          Mało jak widać wiesz o pracy dziennikarza, a do tego jesteś mało kreatywna też, bez urazy. Oczywiste jest, że żaden dziennikarz nie zna się na wszystkim smile w ogóle nie ma ludzi znających się na wszystkim. Ale kazdy w miare rozgarnięty człowiek wie, że najprostszym sposobem uzyskania informacji jest ...zapytaćsmile Dziennikarz mający wątpliwosci, jak nalezy coś interpretować moze zapytac specjalistę: lekarza, prawnika, budowlańca - dowolna profesja smile

          >
          > > - zechce sprawdzić czy i dlaczego NFZ istocie tego nie zrefunduje
          > - czyli zadzwonisz na infolinie NFZ ? łaaaał, pzrewróciłąm sie z wrażenia


          Nie, a po co na infolinie? Dzwonię do rzecznika NFZ - osoby z załozenia mającej obowiazek kontaktu z dziennikarzami i odpowiadania na ich pytania. Nie wiedziałaś, że istnieją rzecznicy róznych instytucji? Osobliwe ...

          >
          > > - zechce ustalić ich stan materialny - na jakiej podstawie ustalis
          > z prawde ? łykniesz co ci poweidzą i tyle, nie masz prawa wglądu do konta, wgla
          > du do pita ani nawet do informacji n/t konkretnej osoby z MOPSU.


          Mam na tyle, na ile zechcą mi udostepnić, jesli nie chcą, mogę powziąc przekonanie, że mają coś do ukrycia - jesli chodzi natomiast o wszelką pomoc z MOPS np. - owszem mogę się zwrócić z zapytaniem o wysokosc i rodzaj pobieranej pomocy. Zainteresowani muszą wyrazic na to zgodę, na ogół wyrażaja, więc ..

          > PO tzrecie moja droga ,dlaej wciaz nie rozumiesz ze jesli wchdozisz w czyjes te
          > maty prywatne, intymne i finansowe to musisz byc przygotowana na to ze dostanie
          > sz to samo rykoszetem.
          > I dziwie sie ze trzeba ci to tak krok po kroku tłumaczyc


          Nie, zupełnie tego nie rozumiem, albowiem nie sa to kontakty PRYWATNE.
          >
          > po czwarte , moja droga , piszesz duzo ale ani słowa o najwazniejszym - jak zab
          > ezpeiczasz dane osobowe tych poszkodowanych osób? jak wypełniasz wymogi ustawy?


          Ale o czym Ty teraz piszesz? bo nie rozumiem - mam zabezpieczać dane osobowe osób, które CHCĄ, żeby je ujawnić w gazecie?
          W praktyce wyglada to tak, że zainteresowany podpisuje oświadczenie, że zgadza się na wykorzystanie w danym medium jego danych i wizerunku dla potrzeb danego materiału. Nie wymaga tego oswiadczenia wykorzystanie danych i wizerunku osób publicznych, gdy w materiale występują w roli zwiazanej z ich funkcją. Np. prezydenta miasta na sesji masz prawo fotografować do woli, tak samo jak radnych oraz cytować ich wypowiedzi bez propozycji autoryzacji. Autoryzacji ani zgody na publikacje wizerunku nie wymaga prawo także, gdyu osoba której dotyczą nie ejst osobą publiczna, ale występuje publicznie. Coś jeszcze wyjaśnic?
          >
          > >
          > ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
          > ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
          > ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
        • kora3 "Poszkodowanych" Mozambique?:) 03.12.15, 17:18
          mozambique napisała:
          >
          > po czwarte , moja droga , piszesz duzo ale ani słowa o najwazniejszym - jak zab
          > ezpeiczasz dane osobowe tych poszkodowanych osób? jak wypełniasz wymogi ustawy?


          Wiesz, po raz kolejny mnie rozwaliłaś, zapomniałam o tym, hmmm nie wiem jak to nazwać Twoim dowolnym nazewnictwie chyba, wcześniej ...

          Zatem na początek - w rozumieniu prawa poszkodowana jest osoba, która wskutek nieprzestępczego działania innych osób fizycznych/prawnych, podmiotów albo instytucji, ewentualnie zjawisk poniosła szkodę. Zaistnienie takiej szkody oraz jej wymiar i sposób zadośćuczynienia za nią można ocenić w postępowaniu administracyjnym wynikającym np. z ustawy - tak robi się przykładowo w przypadku upraw zniszczonych przez dzikie zwierzęta - jest ustawa mówiąca o tym kto odpowiada za taką szkodę i jak ma pokryć wynikające z niej straty.
          Swoich praw do uznania szkody i zadośćuczynienia za nią można także dochodzić polubownie, albo nie - jeśli nie to przed sądem. Np. osoba, której dobra osobiste naruszono moze się czuć poszkodowana z tego tytułu i domagac się z tego tytułu odszkodowania.

          We wspomnianym przeze mnie przykładowym materiale nt. publicznej zbiórki pieniedzy na operacją chorego dziecka nie ma nic o żadnych poszkodowanych Mozambique, więc doprawdy nie wiem o czym Ty napisałaś.

          Ale owszem , wielokrotnie miałam okazję opisywać sprawy osób naprawdę poszkodowanych i zależnie od rozwoju sytuacji przed sadem - domniemanie poszkodowanych. To, czy się dane takich osób ujawnia zależy od nich samych - mogą tego ujawnienia, tak samo, jak ujawnienia swego wizerunku chcieć, albo nie. Jesli chcą, podpisują wspomniane wczesniej oświadczenie, jesli nie - mówią o tym i prawo prasowe daję dziennikarzowi glejt na NIEUJAWNIANIE danych/wizerunku informatora.
          Jednakowoż, gdybyś czytała jakies tego typu materiały prasowe np., to widziałabyś, ze czasem podane są tylko inicjały czyjes, albo i nie, ale jest przypisek "dane znane redakcji" - to znaczy, że bohater tekstu woli pozostać anonimowy dla czytelników, ale z oczywistych przyczyn ujawnił swe dane dziennikarzowi tworzącemu materiał. Zmusić dziennikarza do ujawnienia takich danych może tylko sąd i to tylko wówczas, gdy ujawnienie tych danych (niekoniecznie zaraza szerokiej opinii publicznej wcale, ale np. organom ścigania/wymiaru sprawiedliwości) leży w interesie społecznym.

          Jeśli natomiast idzie o wspomnianą tu przez Ciebie Ustawę o ochronie danych osobowych, to mam wrażenie, ze nie wgłębiałaś się za bardzo w nią. Ustawa ta bowiem mówi, że nie wolno wykorzystywać, ani rozpowszechniać danych osobowych obywateli bez ich zgody. Jeśli więc ktoś taką zgodę wyraża o niespełnianiu wymogów wspomnianej ustawy mowy być nie może. Istnieje także w myśl wspomnianej ustawy możliwość ujawnienia czyichś danych bez wiedzy/zgody takiej osoby, gdy takie ujawnienie wynika z ważnego interesu społecznego, a nawet prywatnego. Taka sytuacja ma miejsce np. wówczas, gdy zaginie dorosła, nieubezwłasnowolniona osoba, której danych i wizerunku w zasadzie nie powinno się ujawniać, a chęc na to moze wyrazić tylko ona - mimo to dane i wizerunek sie ujawnia.
    • claratrueba Re: Detektyw i jego pytania 02.12.15, 21:31
      Z punktu widzenia savoir vivre pytania nie na miejscu. Z punktu widzenia "skrzywienia zawodowego"- typowe zachowania. WSZYSTKIE jego klientki i klienci to ludzie, którzy mieli podejrzenia co do partnera. pewnie w znacznym procencie "sprawdzić było warto".
      On już w każdej osobie widzi potencjalnie zdradzaną, oszukiwaną. Wzbudziłaś jego sympatię i uważa, że "trzeba cie ostrzec". Nie ma znaczenia czy relacje są zawodowe czy prywatne jeśli komuś doświadczenia zawodowe zaburzają postrzeganie. To staje się rodzajem natręctwa- "ja wiem jak się kończy nieprześwietlanie partnera, wiec ta kobieta napyta sobie kłopotów".
      Mam w rodzinie parę osób których "ostrzeżenia i porady" zdecydowanie wykraczają poza dopuszczalne zasadami s-v. I poza ich kontrolą, działa skrzywienie zawodowe. Jak w "otwierać! policja!" Jak moja biedna mama nie dosłyszy pukania. Kiedyś wejdą "po swojemu" to znaczy razem z drzwiami big_grin.
    • azm2 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 16:40
      " I w pewnym momencie zapytał mnie czy jestem zajęta (w sensie związkowo). Choć uwazałam to pytanie za niekoniecznie na miejscu zwazywszy okolicznosci i stopien znajomosci naszej nie widziałam powodu by nie odpowiedzieć prawdy, zatem twierdząco. No i pan zapytał czy ufam memu partnerowi i czy nie myslałam, żeby go "prześwietlić" za pomocą detektywa wlasnie. Zaśmiałam się i zaprzeczylam, a pan kontynuował, że moze warto itd. Wygladało na to, że reklamował swe usługi, klienta szukał po prostu."

      "Przyznam się, że zachowanie pana bardzo mnie zniesmaczyło - nie, uprzedzajac, nie dlatego, że załozył iz w zwiazku, takze moim ktoś moze nie być lojalny (bo to jest oczywistosc), ale dlatego, że nachalnie promując swe usługi wkroczył na mój prywatny teren po prostu."

      "...zachowanie pana detektywa (...uważam za...) niegrzeczne. A Wy?"

      A ja nie uważam za niegrzeczne.

      Nie dopytywał o nazwisko, adres, numer telefonu itp ani o inne prywatne szczegóły. Wcale nie wkroczył na Twój teren prywatny.

      Detektyw zachował się podobnie jak sprzedawca w sklepie, gdy oglądasz np. komputer:
      Sprzedawca: - Dzień dobry, czy może chciałaby pani kupić komputer? Mamy najnowsze modele. Chętnie pomogę wybrać.
      Klientka śmieje się: - Ha ha ha, dziękuję, już mam komputer.
      Sprzedawca: - W takie razie może sprawdziłbym pani komputer, czy karta graficzna spełnia wymagania programów, może warto wyczyścić twardy dysk... ?
      Klientka obraża się, bo ktoś ośmielił się zasugerować, że jej komputer nie musi być najlepszy na świecie. A sprzedawca tylko chce sprzedać swój towar.

      Gdybyś od razu odpowiedziała np. "Dziękuję, nie. Nie mówmy więcej o tym.", to byłoby jasno i wyraźnie. Ale Twoja odpowiedź była niewystarczająco asertywna jak na wrażliwość detektywa, dlatego pytał dalej.

      Jeszcze raz: nie widzę powodu, żeby doszukiwać się niegrzeczności u pana detektywa. Pytałaś o opinię. Moja opinia jest właśnie taka. Możesz nie zgadzać się z nią.

      A może w ogóle detektyw miał zamiar omówić się z Tobą prywatnie, może w efekcie rozpocząć nowy związek? Tego już raczej nie dowiesz się. Czy taką propozycję też uznałabyś za niegrzeczną? Jeżeli tak, to dlaczego?
      • kora3 Re: Detektyw i jego pytania 03.12.15, 18:06
        Azm-ie

        Jak już wspomniałam tutaj - pan pozostając grzecznym mógłby mi zaoferować swe usługi, o które nie prosiłam poniekąd np wspominając, że gdybym kiedyś potrzebowała/uznała ze potrzebuję takowych, to się poleca. Takie cos byłoby zupełnie na miejscu.

        Ponadto - wspomniałam w poście założycielskim, ze niegrzeczne ze strony tego pana nie było to, iz zakładał, że w każdym związku może dojśc do zdrady/nielojalnosci - zatem także w moim. Niegrzeczne było nawet nie pytanie, czy myślałam kiedyś o "prześwietlaniu" mego partnera, a sugestia, że moze warto. Dlaczego moim zdaniem niegrzeczne było? Ano dlatego, że okoliczności spotkana i stopień naszej znajomości nijak pana nie uprawniały do oceny, czy warto, czy nie wartosmile
        Analogicznie - pan od komputerów nie wiedząc do czego mi komputer sluży nie moze ocenić czy jest on na poziomie dla mnie wystarczającym, zbyt niskim, zbyt wysokim. Dobry sprzedawca towwarów, czy usług bierze pod uwagę preferencje klienta oraz tzw. warunki brzegowe. Np. dobra fryzjerka nie kieruje się tylko rodzajem włosow klientki, ale także zapyta poznawszy ten rodzaj ile czasu klientka chciałaby przeznaczać na ułozenie fryzury. Bo moze byc tak, że klientce podoba się jakas fryzura, ale nie zdaje sobie sprawy, ze ogólnie, albo przy jej rodzaju wlosów ułożenie takowej bedzie wymagalo np. 20 min. i sporo specyfików do stylizacji. Powinna to wiedzieć nim fryzura na jej głowie bedzie faktem, bo nazajutrz po wizycie moze być niemile zdziwiona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka