kora3
02.12.15, 12:47
Miałam ostatnio okazje rozmawiać z prywatnym detektywem, który właśnie rozpoczął działalność w pobliżu. Jako, że tego rodzaju usług dotychczas w tym mieście nie oferowano uznałam temat za ciekawy.
Pytałam pana o standardowe sprawy: skąd pomysł na taką dzialalność, jakie ma doświadczenie (wcześniej działał na innym terenie), jakich predyspozycji wymaga ten zawód, jakich umiejętności, które mozna i trzeba nabyć itd. oraz czego dotyczą najczęsciej zlecane mu sprawy. Pan przyznał, że dotychczas były to na ogół sprawy dotyczace zdrad.
Poza tymi pytaniami zadałam mu tez takie, czy łatwo jest pogodzić takie zajęcie z życiem osobistym. Dosłownie tak, nie pytałam o szczegóły z jego zycia osobistego.
Po wywiadzie pan miał minisesję fotograficzną i w jej trakcie rozmawialismy na luzie. Pan opowiadał rózne adegdotki z pracy itp. Pytał tez o pracę dziennikarza, tak ogólnie. I w pewnym momencie zapytał mnie czy jestem zajęta (w sensie związkowo). Choć uwazałam to pytanie za niekoniecznie na miejscu zwazywszy okolicznosci i stopien znajomosci naszej nie widziałam powodu by nie odpowiedzieć prawdy, zatem twierdząco. No i pan zapytał czy ufam memu partnerowi i czy nie myslałam, żeby go "prześwietlić" za pomocą detektywa wlasnie. Zaśmiałam się i zaprzeczylam, a pan kontynuował, że moze warto itd. Wygladało na to, że reklamował swe usługi, klienta szukał po prostu.
Przyznam się, że zachowanie pana bardzo mnie zniesmaczyło - nie, uprzedzajac, nie dlatego, że załozył iz w zwiazku, takze moim ktoś moze nie być lojalny (bo to jest oczywistosc), ale dlatego, że nachalnie promując swe usługi wkroczył na mój prywatny teren po prostu.
Spotkałam się jednak z opinią, że pan uznał, że ma do tego prawo, bo ja jego wszak też pytałam o prywatne życie.
Fakt, pytalam, acz bez szczegółów (np. z kim jest zwiazany itd), pytałam tylko o t, czy pogodzenie życia prywatnego z taką dzialalnoscią jest łatwe, czy trudne - pan odpowiedział obficie, podając rózne szczegóły, ale sam z siebie, nie na moje konkretne pytania. Wg mnie w prywatnej rozmowie TAKŻE osoba, której zadano pytanie ogólne a mająca chęć odpowiedzieć szczegółowo nie powinna od rozmówcy oczekiwać takeij samej szczegółowosci. A już w zawodowej to jakiś kosmos, bo tu relacja jest zupełnie inna - to, że ja mogę kogoś zaptrać ile ma na miesiąc pieniedzy i skad realizując materiał o sytuacji tego kogoś nie oznacza przecież, że te osobę to uprawnia do adekwatnego pytania wględem mnie.
Stąd te wspomnianą opinię uwazam za bsurdalną, a zachowanie pana detektywa a niegrzeczne. A Wy?