Dodaj do ulubionych

Oszczedność współwycieczkowiczki

13.12.15, 11:28
Sytuacja taka: pewna pani w wieku średnim wczesną jesienią wybrała się na wczasy w tzw. ciepłe kraje. Zamierzała jechac sama, ale gdy jej znajoma zadeklarowała, ze też by się wybrała, nie widziała przeszkód. Panie pojechały na wyjazd, gdzie wszystko było opłacone z wyjątkiem jakichś dodatkowych wycieczek. Panie mieszkały w oddzielnych pokojach, razem plażowały. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że znajoma pani inicjatorki wyjazdu okazała się być osobą hmm bardzo oszczędną. Np. pani inicjatorka chciała iśc na zakupy sobie, zjeśc coś poza hotelem (gdzie serwowano głownie europejską, a nie miejscową kuchnie, której pani byla ciekawa), ale pani znajoma protestowała, że szkoda kasy, bo przecież wszystko jest zapłacone itd. W zasadzie nie było przeszkód, by panie się rodzieliły, wszak przyspawane do się wzajemnie nie były smile, ale na takie propozycje pani znajonma reagowała negatywnie argumentując, że przecież przyjechały razem itd. Pani inicjatorka kilka razy wyłamała się i poszła sama pozwiedzac, coś kupić, coś zjesć, ale jak wyznała później ograniczyła te wyjścia ze względu na znajomą. Panie sobie wróciły do PL i byłoby po sprawie, gdyby nie to, że pani inicjatorka wybiera się teraz ze znajomymi da świąteczno - noworoczny wyjazd. Zapytana przez tamtą pania jak spędzi swieta i sylwestra - powiedziała prawdę. No i pani zadeklatowała, ze też by chetnie pojechała. To dośc zaskoczyło zainteresowaną, która zwyczajnie nie chce z ta panią nigdzie już jeździć. Owszem, lubi ja, moze z nia przy kawie pogadac, ale na wyjazd się nie pisałaby, bo na wakacyjnym pani bardzo ja ograniczała. Podejrzewa, że teraz byłoby nie inaczej, a w tym towarzystwie pani znałaby tylko ją, więc...
Ja iwazam, ze wyjscia sa dwa:
- białe kłamstwo pod tytulem: wiesz, dowiadywałam się i nie ma już mozliwosci dopisania do listy gosci
- brutalna prawda pod tytułem: wiesz, fajnie mi się z toba gada, ale na wyjeżdzie wakacyjnym bardzo mnie ograniczałaś i nie chciałabym tego znów.
Pierwsze gwarantuje brak kwasów - siła wszak wyższa, ale noe wyjaśni sytuacji, drugie moze spowodować kwasy, ale moze sprawoć, ze kobieta zastanowi się nad swą zaborczoscią na wyjeździe.
A jak Wy sądzicie?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 11:55
      Ja poszłabym raczej w białe kłamstwo, teraz już mają pełne obłożenie itd.
      Uważam, że teraz do pani nic nie dotrze, bo trzeba było reagować od razu na miejscu i nie pozwolić wejść sobie na głowę.

      Mam podobne doświadczenia co ta pani i po prostu nauczyłam się robić swoje bez oglądania się na fanaberie współtowarzyszy podróży. Raczej informuję o swoich planach z propozycją przyłączenia się niż pytam o zdaniesmile
      • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 12:16
        Wiesz, ja na obrone tej pani powiem, że człowiek czasem rezygnuje z pewnych rzeczy nie tak aż dlań waznych, czy je ogranicza, gdy staje przed faktem dokonanym. Pradopodobnie gdyby pani miała obecna weidzę na temat usposobienia znajomej, to wcale by na ten wyjazd pierwszy z nią nie pojechałasmile No, ale jak już pojechała, to chciała uniknąć kwasów, wiec swoje potrzeby ograniczyła. Propozycja kolezanki ją teraz zakoczyła, ponieważ miała przekonanie, ze po tym wyjeździe OBIE wiedzą, że co jak co ale wspólne wyjazdy to nie jest ich bajka smile
        Uprzedzając - mozna kogoś naprawde lubić i lubic spedzac z nim czas ale wykluczac to w jakeijś konkretnej sytuacji. Ja mam taką kolezanke, przemiiła zresztą, z którą zajefajnie jest mi, gdy jestesmy w pojedynkę z soba, ewentualnie plus jeszcze mój partner. Wlasnie dlatego tak z nia mam, że w wiekszym towarzystwie ma ona syndrom tzw. przyspawania do mnie. Oczekuje, że bede jej poswiecać maksimum czasu i sprawia wrazenie, że nie jest zainteresowana rozmową z innymi, blizszym ich poznaniem. Jest to męczące i dośc niezreczne wobec innych.
        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 15:48
        koronka2012 napisała:

        > Ja poszłabym raczej w białe kłamstwo, teraz już mają pełne obłożenie itd.
        > Uważam, że teraz do pani nic nie dotrze, bo trzeba było reagować od razu na miejscu
        > i nie pozwolić wejść sobie na głowę.

        Obłożenie można sprawdzić, jak się chce... I CO wtedy?
        Chyba jednak lepiej powiedzieć wprost, co było/jest/będzie nie tak.

        > [...]
        • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 16:27
          Beato - nie chodzi o to, że białe kłamstwo może wyjśc na jaw. Tu akurat średnio - nie padly szczegóły o organizatorze, ani nazwie pensjonana tu nawet. Rzecz w tym, że kłamstwo, choć sama je alternatywnie proponowałam, jako rozwiazanie, tak naprawdę rozwiązuje sprawę doraźnie. Bo skoro ta znajoma po tamtym wyjeździe proponuje dołaczenie się do tego, to znaczy, ze nie dostrzegla, iż takie spedzanie czasu obu panim nie podrodze, ze ogranicza kolezankę przez swoją postawę. A skoro tak, to z tej sytuacji białe kłamstweko kolezanke wymiksowuje, ale nie chroni przez kolejną sytuacja tego typu.
          dlatego uwazam za lepsze powiedzenie prawdy
          • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 17:02
            kora3 napisała:

            > [...]
            > dlatego uważam za lepsze powiedzenie prawdy

            Też tak uważam i zastanawiam się skąd Twoja propozycja "białego kłamstwa".
            Może czegoś nie doczytałam, ale samo rozważanie tegoż kłamstwa jest dla mnie bez sensu, bo niczego nie rozwiązuje. Sama o tym piszesz.
            • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 17:08
              Dlatego, ze biore pod uwagę, iz kolezanka moze być np. mniej asertywna ode mnie. Przedstawiając jej te dwie propozycje Beato zapytałam ile tamta wie na temat wyjazdu oraz uczciwie powiedzialam, że klamstwo sprawe rozwiąze doraźnie, bo teraz pani nie pojedzie, ale moze chciec jechac na kolejny, bądź sama taki proponowac. Uczciwie powiedziałam też, że także grzeczne powiedzenie prawdy może spowodowac kwasy.
              Taka jest prawda - ale kolezanka wybierze co uwaza
              • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 18:24
                kora3 napisała:

                > [...]
                > Taka jest prawda - ale kolezanka wybierze co uwaza.

                No właśnie! I moim zdaniem raczej nie warto doradzać jej sposobów doraźnych, takich jak białe kłamstwo - z samej swej istoty nie stanowią ostatecznego rozwiązania. smile
              • koronka2012 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 19:49
                Koro - pytanie zasadnicze brzmi: czy twoja znajoma ma ochotę utrzymywać jakiekolwiek relacje z tą panią? jeśli niekoniecznie - to sprawa jest jasna. Jeśli z dowolnych powodów chce/musi te relacje podtrzymywać - to opcja białego kłamstwa jest rozsądniejsza.

                Bo nie ma dobrego sposobu, żeby pani przekazać, że jest nadmiernie absorbująca i zwyczajnie nie ma się ochoty na jej towarzystwo.
                • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 09:20
                  Koronko - pisałam o tym, ale mozeukneło. Kolezanka lubi pania ogólnie i chce z nią utrzymywać kontakty. Np. takie jak dotychczasowe, czyli jakieś wspólne kawy itd. Po prostu ten wyjazd pokazał, że nie ejst om razem po drodze na wyjazdach. Taka sytuacja nie jest wcale rzadka - jak pisałam chyba w odp. na Twoj post- sama mam kolezankę, z którą lubię spotkac sie solo, ewentualnie z moim partnerem jeszcze (obecnie ona jest singlowa), bo w szerszym gronie ludzi jest bardzo absorbująca - nie za bardzo chce integrowac się z innymi i "wisi" niejako na mnie, co jest meczace i niezbyt grzeczne wobec reszty. Tylko, że ona ze tak powiem nie pcha się do wyjśc w szerszym gronie i nie grymasi, gdy ja np. odmawiam umowienia się tłumaczac, ze mam juz plany.
    • vivi86 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 12:37
      Ciężko stwierdzić...chyba białe kłamstwo.

    • bene_gesserit Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 12:39
      Doprawdy nie rozumiem postępowania podczas wspólnych wakacji pierwszej pani. Nikt nikomu nic nie obiecywał, każda ma prawo wypoczywać, jak jej się podoba - jedna nad darmowym basenem, druga w lokalnej restauracji.

      Białe kłamstwo, jeśli chodzi o drugie wspólne wakacje, nie wchodzi w grę - łatwo sprawdzić, czy rzeczywiście nie ma miejsc, wystarczy telefon do biura podróży. Czy pierwsza pani nie może ochłodzić zapału drugiej pani, opisując, że ma zamiar spędzić ten czas aktywnije i kosztowniej? Mogłaby pokazać jej z błyskiem w oku parę przewodników i folderów, mówiąc, że 'o, tutaj chciałabym zjeść pierwszą kolację po przyjeździe, piszą że chociaż to drogie miejsce, nigdzie nie zje się lepszych regionalnych potraw, a tu - lancz następnego dnia, mają tam podobno świetną zupę rybną, no i na pewno ta, ta i o, jeszcze ta i ta wycieczka fakultatywna, to koniecznie'. Jeśli mimo to druga powlecze się na tę wycieczkę z nią, nie będzie miała prawa marudzić i wywierać presji.

      • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 13:14
        Bebe - gwoli ścisłości - sprawdzenie czy w tym momencie sa/były jeszcze mozliwosci zarezerwowania miejsc nie jest takie łatwesmile - o ile mi wiadomo nie padły żadne konkrety, że "jedziemy do pensjonatu X i organizuje to biuro Y" tylko luźna informacja, że do takiej a takiej miejscowości do pensjonatu. To miejscowość turystyczna, pensjonatów tam od groma. Nie w tym jednak rzecz.
        Tak, masz rację co do pierwszego wyjazdu, ale jak pisałam do Koronki - kolezanka została postawiona przed faktem dokonanym niejako i nie chciała kwasów, więc OGRANICZYŁA te swoje solowe wyjscia na wyjeździe. Twoj pomysł z przekazem hehe podprogowym pt. "będę chciała korzystac z innych niż tylko zawarte w cenie opłaty atrakcji" - jest moim zdaniem dobry.
        Ale tu obawiałąbym się jednej rzeczy - mianowicie takiej, ze pani juz powinna po tamtym wyjeździe wiedzieć, ze koleznka "tak m", iz korzysta z takich własnie atrakcji, w każdym razie chce. Pomimo tej weidzy nabytej, ze tak powiem na miejscu tam, wyrazała oczekiwanie, że kolezanka z tego zrezygnuje. Jasne, tak wówczas, jak i teraz nie musiała/by rezygnować. ALE tu sytuacja byłaby nawet jeszcze miej dla niej komfortowa, bo jedzie liczniejsze towarzystwo, z którego ona nikogo nie zna poza tą kolezanką. Może byc zatem tak, że WSZYSCY będą chcieli iśc gdzieś poza pensjonat zjeść, razem czy w podgrupach i pani zostanie sama. Ta chwilowa samotnośc moze być bardziej jeszcze dotkliwa niż na wakacyjnym wyjeździe, bo jednak na takowym przecież lezała sobie po prosyu na plazy i sączyła napoje, a tu co moze robić? Iśc na spacer - niekoniecznie aura musi sprzyjac, albo siedzieć samej w pensjonatowej kawiarni/ we. w swoim pokoju. Jasne, to jej wybór bylby, ale i tak sytuacja niezreczna ...
        • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 15:59
          kora3 napisała:


          > [...]
          > ALE tu sytuacja byłaby nawet jeszcze mniej dla niej komfortowa, bo jedzie liczniejsze
          > towarzystwo, z którego ona nikogo nie zna poza tą koleżanką. Może być zatem tak, że
          > WSZYSCY będą chcieli iść gdzieś poza pensjonat zjeść, razem czy w podgrupach i pani
          > zostanie sama.
          > [...]

          A nie sądzisz, że to problem owej pani, dołączającej do wyjazdu?
          No sorry! Dajesz tematy i problemy z kosmosu!
          • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 16:37
            Beato, jestem w stanie sobie wyobrazić, że Ty mialabyś kompletnie gdzieś, czy osoba, która z tobą się zabrala na jakis wyjazd dobrze by się czula. Jesli o mnie chodzi - zależy. Gdyby mi ta osoba latala, to pewnie tak, choć specjalnie bym jej nie szkodziła. Ale gdybym przy tym te osobe lubiła - to nie. A tu taka sytuacja zachodzi. Kolezanka nie, ze pani nie lubi i chce unikać, tylko nie chce z nia wyjezdzac. Jak widać po zachowaniu znajomej, ona nie zrozumiała, że wyjazdowo panie sa z róznych bajek, skoro chce dołączyć znow. Być moze nie zdaje sobie sprawy, że kolezanka na poprzednim wyjeździ tak bardzo sie "poswieciła" niejako dla niej rezygnujuąc z czestszego korzystania z atrakcji poza opłaconymi.
            • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 18:17
              kora3 napisała:

              > Beato, jestem w stanie sobie wyobrazić, że Ty mialabyś kompletnie gdzieś, czy osoba,
              > która z tobą się zabrala na jakis wyjazd dobrze by się czula.

              Nie miałabym "gdzieś", pod warunkiem że osoba "zabiera się" ze mną, a nie (mimo wszystko) osobno. Zabrała się ze mną, czyli ja za nią np. w części płacę, namawiam albo "odpowiadam" w jakimś tam innym stopniu.
              TU taka okoliczność nie zachodzi - osoba "zabrała się" przy okazji, korzystając z ogólnej oferty biura (jak rozumiem) i wykazała takim a nie innym stosunkiem do możliwości skorzystania/rozszerzenia oferty. Nijak "osoba główna" nie ułatwiała jej tego ani nie zachęcała - przynajmniej tak wynika z Twojego pierwszego posta.


              > Jesli o mnie chodzi - zależy. Gdyby mi ta osoba latala, to pewnie tak, choć specjalnie bym
              > jej nie szkodziła. Ale gdybym przy tym te osobe lubiła - to nie. A tu taka sytuacja
              > zachodzi. Kolezanka nie, ze pani nie lubi i chce unikać, tylko nie chce z nia wyjezdzac.

              Nie bardzo rozumiem ten tekst o "lataniu" i lubieniu - mało zrozumiałe w kontekście całej tej dziwnej (na moje oko) sprawy.

              Z jakiegoś powodu "główna pani" nie lubi/nie chciałaby z "panią towarzyszącą" wyjeżdżać i podałaś go, prawda? O nielubieniu samej osoby nie ma ani słowa. Nic nie stoi na przeszkodzie powiedzieć koleżance "towarzyszącej" dlaczego nie bardzo chce się z nią wyjeżdżać, jeśli miałaby nadal tak do wyjazdu podchodzić.



              > Jak widać po zachowaniu znajomej, ona nie zrozumiała, że wyjazdowo
              > panie sa z róznych bajek, skoro chce dołączyć znow. Być moze nie zdaje sobie
              > sprawy, że kolezanka na poprzednim wyjeździ tak bardzo sie "poswieciła" niejako
              > dla niej rezygnujuąc z czestszego korzystania z atrakcji poza opłaconymi.

              No i TO właśnie należy znajomej uświadomić - delikatnie, grzecznie i wprost. "Białe kłamstwo" niczego nie załatwi - nie jest żadną informacją, która pomogłaby znajomej zweryfikować i ew. zmienić postawę i oczekiwania.
              • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 18:42
                A widzisz, a ja jednak, gdyby ktoś DO MNIE dołaczył na na wyjazd - rzecz jasna znajomy, to inaczej go traktowałabym, niz inne osoby obce na tym samym wyjeździe.

                Skro się dopraszasz tak bardzo o szczegółysmile: kolezanka przedstawiła mi sytuację jeszcze wczesniej, zaraz po powrocie - uprzedzając, nie obgadywała, nie znam tej jej znajomej. Powiedziałam, ze no im razem na takie imprezy nie po drodze, pwnie znajoma też to zakumała i cool. Mylilam się, nie zakumała. Więc kiedy teraz wyszło, jak wyszło , poradziłam kolezance powiedzieć to znajomej grzecznie, ale wprost. Ptzyznała, ze nie wie czy się na to zdobedzie, bo bardzo ją lubi, bo ni chcialaby kwasów. Powiedziałm, że powinna się zdobyć. Ale skoro chcialaby jakiegoś doraźnego wyjscia, to - tu zapytałam co tamta o wyjeździe wie: ano gdzie, jaka miejscowosc oraz, ze idzie o pensjonat, no i rzecz jasna cena i to, ze w tym wigilia, Sylwester. W tej sytuacji powiedziała, że moze użyć boałego kłamstwa, że już miejsc nie ma, ale niestety moze się przy kolejnej okazji spodziewać, ze tamta znów bedzie chciała wspólnie jechac.
                • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 20:08
                  kora3 napisała:

                  > A widzisz, a ja jednak, gdyby ktoś DO MNIE dołaczył na na wyjazd - rzecz jasna
                  > znajomy, to inaczej go traktowałabym, niz inne osoby obce na tym samym wyjeździe.

                  OK - dołączył, ale NA JAKIEJ ZASADZIE?
                  Dla mnie, skoro płaci za siebie jest osobą poniekąd obcą, a już na pewno NIEZALEŻNĄ, czyli decydującą jak chce spędzić czas - wykorzystać usługi w cenie czy coś ponad to (lub nie). I nie zawraca tym głowy osobie "głównej". Proste!


                  > Skro się dopraszasz tak bardzo o szczegółysmile
                  > [...]

                  O nic się nie dopraszam - sytuacja jest jasna, a Ty niepotrzebnie komplikujesz smile
                  Zarówno tu, jak i doradzając koleżance. Tak już masz i nie moją rzeczą jest Cię przekonywać.
                  Inna rzecz czy tak warto/trzeba/należy...
                  • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 09:27
                    Beato, to, ze za kogoś nie place, ani nie mam go pod opieką dla mnie oczywiscie nie oznacza, że jest osobą obcasmile Może dla Ciebie taka osoba jest dokładnie taka samą, jak inne z turnusu, których na oczy wczesniej nie widzialaś- dla mnie, nie. Ale tż nie uwazam, że taką osobę dorosłą trzeba niańczyć.

                    Co do tego, czy mozna/trzeba udzielac rad TAKZE takich, których my sami byśmy nie wykorzystali. OCZYWISCIE moja drogasmile Pisałam to juz wiele razy - udzielając rady należy brać pod uwagę sytuację tego, komu się doradza, a nie tylko swoje stanowisko w danej sprawie. Nie poradzę gorliwej katoliczce, żeby się rozwiodla i ułozyła sobie życie z nowym partnerem - np., choc sama bym w adekwatnej sytuacji tak zrobiła.
            • koronka2012 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 20:06
              Koro, koleżanka popełniła błąd na pierwszym wyjeździe, gdyby zareagowała właściwie od razu, może nie miałaby teraz problemu. Mogła powiedzieć jasno: wybrałam się tu, bo chciałam zobaczyć A, B i C i zamierzam zrealizować te plany. To, że akurat była tam znajoma niczego w jej planach nie powinno zmieniać, tak samo jak gdyby panie przypadkowo pojechały na ten sam wyjazd nie wiedząc o tym i spotykając się na miejscu. Wszak nie nagabywała tej pani, żeby dołączyła, pani sama się podpięła pod wyjazd.

              Niejednokrotnie jechałam na wakacje z kimś znajomym, ale niesprawdzonym i takie scenariusze mam przećwiczone dość dokładnie. Jedyną słuszną opcją jest zdystansowanie się.

              Byłam na parodniowym wyjeździe ze znajomą, która okazała się niestety hmmm mocno niekompatybilna, do tego nasze plany na miejscu różniły się znacząco, podobnie jak upodobania kulinarne i czas posiłków - spędziłyśmy po prostu część wyjazdu osobno. Nigdy nie wychodzę z założenia, że mam jakieś zobowiązania w stosunku do osoby, która się ze mną wybrała ze względów ekonomicznych (tańsze bilety i hotel) i vice versa. Ani ona nie jest moją damą do towarzystwa, ani ja jej. To znacznie zdrowsze niż dostosowywanie się do obcych ludzi.
              • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 09:30
                Koronko - tu nie szło o0 żadne względy ekonomiczne - przez to, że pani znajoma tez się wybrala nic nie było tanszesmile po prostu kolezanka zamierzała jechac sama, ale nie widziała przeszkód, gdy znajoma wyraziła chęć wybraniasię na ten sam wyjazd. Róznica miedzy paniami jest taka, ze kolezanka nie widzi problemu pojechac na wczasy sama (ja tez bym nie widziała), a tamta pani znajoma sama by nie jechała. Ale skoro zdarzyło się, że kolezanka jechala, to dołaczyła do niej.
      • beata_ Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 16:02
        bene_gesserit napisała:

        > Doprawdy nie rozumiem postępowania podczas wspólnych wakacji pierwszej pani. Nikt
        > nikomu nic nie obiecywał, każda ma prawo wypoczywać, jak jej się podoba - jedna
        > nad darmowym basenem, druga w lokalnej restauracji.
        > Białe kłamstwo, jeśli chodzi o drugie wspólne wakacje, nie wchodzi w grę - łatwo
        > sprawdzić, czy rzeczywiście nie ma miejsc, wystarczy telefon do biura podróży.

        Racja na 100 procent!
    • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 13:55
      W ogóle nie rozumiem dlaczego to pani inicjatorce robiło jakakolwiek róznice.Przeciez gdyby pojechała sama, wszedzie szłaby sama. Zwyczajnie nie rozumiem jak można sie tak ograniczac obecnościa drugiej osoby. Zupełnie inna sytuacja by była gdyby pani oszczędna zajęła miejsce z którego by mogła skorzystac inna przyjaciółka pani inicjatorki mniej oszczędna-ale przeciez tak nie było.
      Niemniej pani sie czuje jak się czuje, mogłaby się czuć tak z innych bardziej racjonalnych przyczyn. Po to wymyślono białe kłamstwa.
      • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 14:02
        Ale ta oszczędna miala za złe że ta mniej oszczędna idzie gdzies bez niej?
        Bo jeśli tak było nawet bym się w białe kłamstwa nie bawiła tylko w krótkich żołnierskich słowach poinformowała że mam zamiar pójsc tu i tu i spróbować tego i tego i nie widze powodu żeby się ograniczać bo ktoś ma inny stosunek do pieniądza.
        • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 14:19
          No własnie tak Babo było. Panie wczesniej nie wyjeżdżały wspólnie, spotykały się jedynie na jakichś kawach, czy imprezach. Problemem nie jest to, że pani oszczędna jst oszczedna, moze sobie być przecież. Problemem jest to, że oczekiwała, iż mniej oszczedna znajoma zrezygnuje na wakacjach z mozliwosci pozwiedzania wiięcej, zjedzenia czegos miejscowego itd. bo ONA nie chce dodatkowo płacić. Ok, nie chce, niech zostanie na hotelowej plaży, je posiłki opłacone i takiez pije napoje i gitara. Pani oszczędna kilka razy zostala, ale wyrazała potem dezaprobatę, bo "przeciez rzem przyjechałyśmy". Ok - razem, ale mowa o dorosłych ludziach niewymagających opieki. Toż zakochane pary się czasem na wyjeździe rozdzielają, a co dopiero dwójka znajomychsmile
          Zasadniczo nie jest w sumie wazne dlaczego pani oszczedna nie chciała zwiedzać, czy próbowac miejscowej kuchni - ta akuratnie z oszczędnosci, ale powód mogłby być inny, nie lubi, nie chce jej się. Tylko nie powinna oczekiwac, ze znajoma też zmieni swe plany pd nią.
          • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 14:33
            Ja na początku pojąć takiej bezczelności nie mogłam, raczej podejrzewałam że to pani inicjatorka tak się krępuje (bo sa tacy ludzie )tak niby obnosić się ze swoimi możliwościami finansowymi (choć w tym wypadku taka sytuacja nie zachodzi).
            W takim razie sprawa jest bardzo prosta -powiedzieć pani oszczędnej że znajomi sa osobami którzy cięko pracują cały rok po to żeby na wyjazdach zaszaleć. Zasugerować że przy nich pani inicjatorka to jest jeszcze wzór rozsądku finansowego ale i ona nie po to jedzie gdzieś żeby trząść się nad każdym euro. Zatem jeśli pani ma ochote będzie zmuszona większość czasu spędzać samotnie bo nikt się nie będzie palił żeby dotrzymać jej towarzystwa. Oczywiście mozna to ładniej sformułować .
            • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 14:42
              No wiesz, ja bym komuś tak nie powiedziała, serio. Chyba, zebym tej osoby jakos skrajnie nie lubiła, a owa narzucałaby mi sie nachalnie, to może.
              Poradziłam kolezance, zeby (do wybtu z białym kłamstwem) powieziala po prostu, iz na wakacyjnym wyjeździe okazało się, że róznie widzą takie wyjazdy pod względem spedzania tam czasu o obawia sie , że na tym mogłoby być tak samo, a nie chciałaby ani siebie ograniczać w tym zakresie, ani znajomej skazywac na samotność, gdy ona bedzie spedzać czas tak, jak chce.
              O samej manierze oszczednosciowej znajomej poweidziałabym tylko w przypadku dociskania i w ostatecznosci
              • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 14:54
                No właśnie-powiedziałabyś to co sugerowałam tylko bardziej elegancko. lepiej bym tego nie ujęła.Przeciez pani oszczędna nie jest głupia i domysli się że chodzi o podejście do wydawania. Nie trzeba tego wyrażnie mówić , można tez z ubolewaniem wspomnieć że jedzie się z tymi właśnie znajomymi bo ma się podobne upodobania zatem tam tez nie ma osoby mogącej napraszającej się pani towarzyszyć. Nie jest to białe kłamstwo tylko prawda powiedziana w sposób oględny.
                • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 15:02
                  smile wiesz, choc jako jedna z opcji podalam biale kłamstwo osobiscie powiedziałabym prawdę. I bynajmniej nie dlatego, ze kłamstwo moze się wydać. Po prosyu lubie jasne sytuacje. Teraz kolezanka skłamie, ze juz nie ma miejsc, co moze bezkolizyjnie zrobić, a za 3 miechy bedzie jakaś sytuacja, w której już skłamac nie bedzie mogla. Lepiej powiedzieć prawdę, grzecznie i kulturalnie.
                  • jerrykot1 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 15:47
                    Wpisz swoją odpowiedź
                    Prosta reakcja - moja miła, mamy zupełnie inne potrzeby i metody wypoczynku, więc - sama rozumiesz- nie po drodze nam razem, co dobitnie się okazało w trakcie naszego pierwszego wspólnego wyjazdu. Więc doszłam do wniosku, że nie mogę cię zmuszać do chodzenia ze mną po knajpkach z miejscowymi specjałami ani do zwiedzania kolejnego cennego zabytku, nie mówiąc już o pchlim targu. I zrozumiem, jeśli będziesz wolała drink z parasolką nad basenem ol inkluziw.smile No to pa, do zobaczenia po powrocie, wymienimy wrażenia.
                    Ja bym tak zrobiła, ale to ja....
                    • horpyna4 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 16:27
                      Właśnie tak. Nie mówić o niechęci pani do ponoszenia dodatkowych kosztów, tylko o różnych potrzebach odnośnie formy wypoczynku.

                      Wiadomo, że różni ludzie lubią różnie organizować sobie imprezowanie i nie należy wymagać, żeby rezygnowali z ulubionych jego form. Pani powinna poszukać sobie towarzystwa, które ma takie same upodobania.
                    • bene_gesserit Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 19:36
                      >Prosta reakcja - moja miła, mamy zupełnie inne potrzeby i metody wypoczynku, więc - >sama rozumiesz- nie po drodze nam razem, co dobitnie się okazało w trakcie naszego >pierwszego wspólnego wyjazdu.

                      Znajoma zdaje sie uważa wyjazd za udany, skoro doprasza się następnego.
                      Wystarczy poinformować ją, jak zamierza się spędzić ten wyjazd. Będzie ostrzeżona, że jeśli pojedzie i nie chce go spędzać aktywnie, będzie siedzieć sama. Jeśli sie zdecyduje, to bez prawa do dopominania się o towarzystwo.
    • chris1970 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 16:45
      Nie szedłbym ani w białe kłamstwo, bo jak to bywa z kłamstwem, może wyjść na wierzch i pani zostanie kłamczuszką.
      Należy powiedzieć prawdę - umówiłam się ze znajomymi na wyjazd razem i spędzenie czasu razem z nimi.
      Nie ma co tutaj wygarniać pani dyskomfort, bo tego nie zrozumie.
      Twardo i zdecydowanie powiedzieć należy na jakich zasadach jest wyjazd.
    • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 20:28
      Bywam w takiej syt. dość regularnie. Nigdy nie stosuję żadnego kłamstwa w celu zniechęcenia, mówię prawdę czyli żadnego aspektu materialnego czy "oszczędnościowego" bo mnie nie interesuje cudza buchalteria. Brzmi to mniej więcej tak: "jak już się przekonałaś (częściej- przekonaliście bo to małżeńskie czy rodzinne wyjazdy) nas nosi, nie usiedzimy w hotelu, nie bardzo pasuje nam hotelowa kuchnia. Więc tak naprawdę to żaden wyjazd wspólny, raczej wspólna podróż do i z jakiegoś miejsca". Nikt się nie obraził jak dotąd (co pewnie miałoby miejsce gdyby padła jakakolwiek sugestia okołopieniężna- bo to są sprawy osobiste, nie powinno się ich oceniać czy w ogóle poruszać), nie napierał. Ludzie łatwo akceptują "niedopasowanie" kiedy nie daje im się do zrozumienia, że "to oni nie pasują" a że jest to "niedopasowanie obustronne".
      Bo jest. Bo zachowanie osoby, która płaci za all inclusive bo chodzenie po knajpach jej nie interesuje - nieważne z jakiego powodu- jest całkowicie racjonalne. Podobnie niechęć do wycieczek.
      Jeżdżą z nami i ludzie, którzy nie podzielają naszego stylu "jeża wędrownego" ale o nim wiedzą- uprzedzamy i wystarczy im nasze towarzystwo przy śniadaniu i nie oczekują, że będziemy animatorami ich wakacji.
      • koronka2012 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 13.12.15, 23:25
        Tylko chyba w tym przypadku ta pani usiłuje sobie zapewnić życie towarzyskie kosztem znajomej Kory, podpiąć się pod paczkę, w której nikogo poza 1 osobą nie zna. Zagrożenie leży nie tyle w tym, że pani ma inny sposób spędzania czasu, ale na tym, że w razie wyjazdu trzeba się będzie nią jakoś zaopiekować, wprowadzić w towarzystwo, które zresztą może nie mieć specjalnej ochoty na taką komitywę.

        Jeśli chce się mieć temat z głowy na dłużej, można połączyć opcję białego kłamstwa (które zresztą wcale nie musi być kłamstwem, bo obłożenie na święta i sylwestra pewnie pełne), i w to wpleść "pocieszający" motyw "nie wiem czy dobrze byś się czuła, bo ja nie lubię się ograniczać, a ostatni wyjazd pokazał, że lubimy spędzać czas zupełnie inaczej" - słowem wpleść w wypowiedź czytelną aluzję. A na przyszłość zwierzać się z wyjazdów raczej post factumtongue_out
      • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 09:36
        Claro - podzielam w pelni Twoj poglad - uwazam, ze mówienie tu o pieniadzach byłoby nie na miejscu - pani ma prawo nie wydawać wiecej niz zamierzała. Cały problem z tą pania na wakacjach nie polegał na tym, ze ona nie chciała chodzić jesc poza hotelem,, zwiedzać, czy na zakupy. Mogła nie chciec, kolezanka nie oczekiwała, że bedzie jej towarzyszyć. Problem polegał na tym, że tamta była nieadowolona, że kolezanka chce isc i ją zostawia. Dlatego kolezanka ograniczyła swoje wyjscia wówczas. Fakt, mogła tego nie robić i moze gdyby nie robila pani uznałaby wyjazd wspólny za niewypał i teraz nie deklarowałaby chęci uczestnictwa w kolejnym.
        Ale ze tak powiem pociag juz pojechał.
        • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 10:41
          Koro to jest problem braku wyobraźni przede wszystkim. Towarzysz podróży powinien wiedzieć co ta druga osoba zamierza na wspólnym wyjeździe robić. Obydwu paniom nie chciało się pogadać o tym przed podróżą.
          Dlatego powinny porozmawiać teraz, skoro to już znają fakty o swoim odmiennym zapatrywaniu na spędzanie urlopu i nawet brak wyobraźni nie jest przeszkodą.
          • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 11:02
            Wiesz, ja myslę, że kolezanka o tym nie rozmawiała, bo nie oczekiwała, że pani bedzie uczestniczyć we wszystkich jej planach. Podeszła do tego racjonalnie: są dorosłe, mogą razem spędzac zcas, moga się rozdzielić, więc chcąc wyjśc zaproponuje wyjscie znajomej, pójdzie - fajnie, nie pojdzie - tez fajnie. Dla kol;ezanki nie było problemem rozdzielenie się i spedzanie części czasu osobno. Clou problemu tkwi w tym, że dla tej znajomej problemem było zarówno uczestnictwo w planach kolezanki, jak i to, że ona chce je realizować mimo jej odmowy uczestnictwa.
            • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 11:25
              Zakładanie czyjejś racjonalności jest, niestety, brakiem wyobraźni. Ma nauczkę, która co prawda nie nauczyła ją, żeby w kwestii nast. wyjazdu dać odpowiedź typu "coś moi znajomi organizują, nie wiem dokładnie". natomiast teraz powinna powiedzieć "jadę ze SWOIMI znajomymi, NASZ sposób spędzania czasu to jest to, co Tobie nie odpowiada z tego co widziałam".
              jest to jedyne rozwiązanie.
              • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 12:11
                Claro, jakkolwiek zgadzam się w pełni z tym, ze TERAZ koleżanka powinna jasno powiedzieć w czym rzecz ze wspóółnymi wyjazdami, to nie mogę się zgodzić z tym, że zakładanie czyjejś racjonalnosci jest brakiem wyobraźni. Szczególnie, gdy nie ma się przesłanek do tego,zeby nieracjonalnosc zakladać.
                Gdyby tak zakładać z gory i zawsze, doszlibyśmy do absurdu.smile Np. dzwoni do mnie nowo poznany znajomek i pyta, czy mozemy się umowić, bo chciał pogadać. Zakladając nieracjonalnośc nieznanej mi w sumie osoby powinnam poinformować, że spotkać się możemy, ale:
                - nie pójde z nim do łózka,
                - nie stworzę z nim zwiazku
                - nie wyjde za niego
                - nie będziemy miec dzieci,
                - nie pożyczę mu kasy
                - nie załatwię mu pracy
                itd.
                I wypowiedziawszy to wszystko mogę usłyszeć, że pan nie zamierzał iśc ze mną do łozka, tworzyć zwiazku, miec dzieci, żenic się i pożyczac kasy, tylko np. ot tak pogadać, albo zapytać, czy nie znam dobrego ortopedy smile

                Nie sadzisz, ze zakładając nieracjonalnosc pana zrobiłabym z siebie delikatnie mówiąc idiotke?smile Bo ja sądze, choć z doswiadczenia własnego i innych kobiet wiem, że spotkały w życiu nowo poznanych panów, którzy własnie byli nieracjonalni i oczekiwali/mieli nadzieję na ww. rzeczy smile

                Zakładac nieracjonalnośc mozna, a nawet trzeba mającku temu przesłanki.
                • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 13:20
                  Koro, troszeczkę czym innym jest spotkanie w celu pogadania, a czym innym wyjazd wakacyjny gdzie na jakąś osobę jesteśmy skazani.To jest niestety, syt. w k?órej, w przeciwieństwie do podanego przykładu spotkania z panem, nie możemy sobie po prostu złapać taksówki i wracać do domu- z ciepłych krajów to kosztowne lub niezbyt wykonalne.
                  W rozmowie nt. wyjazdu nie ma żadnego zakładania racjonalności, nieracjonalności a zwykłe ustalenie czy są podobieństwa upodobań lub akceptacja niezależności każdej z osób.

                  • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 13:35
                    Claro, ale o skazaniu na kogos mozemy mówic, gdy z kims mamy np. dzielić pokój. Wtedy to bardzo wazne, czy ta osoba nie jest np. skrajnym bałaganiarzem, albo nie zajmie wszystkich szaf w pokoju - przykladowo.
                    Poniekąd zabawne, bo w tym watku Ty piszesz o skazaniu na kogos znajomego, kto też jedzie, a Beata z kolei dziwi się dlaczego miałoby się taka osobą w ogóle przejmowac. smile
                    Ja tu jestem podobnie jak ta kolezanka - człowiekiem srodka smile Czyli nie tak, że to jest dla mnie taka sama osoba, jak inne całkiem mi obce na tym wyjeździe, ale nie czuję się skazana, gdy chodzi o osobę dorosłą, nie wymagającą opieki, w warunkach, gdzie doskonale poradzi sobie sama. Za osobę komoletnie zieloną, która miałaby ze mną jechac na obóz przetrwania czułabym się odpowiedzialna i na bank bym ustaliła, czy wie, na co się pisze. Gdyby wycieczka, czy wczasy byly tematyczne, albo nawet gdyby byl to wyjazd niezorganizowany, na którym bardziej osoby jadące razem sa na siebie skazane, takze sprawdzałabym jakie ktoś ma preferencje co do spedzania czasu.
                    Tu jednak był to wyjazd standardowy i nie dziwię się wcale kolezance, że ... nie sprawdzałasmile Bo i po co? Przecież jej by nie przeszkadzało, gdyby załozmy znajoma chciala się uczyc surfowania, czy jazdy na nartach wodnych, choc ona sama za wodnymi zabawami i sportami nie przepada. Chcialaby, to ta by się zajęła czyms innym, sama poplażowała, poszła pozwiedzać itd. Normalnie funkcjonujacy dorosły człowiek tak własnie mysli
                    • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 14:13
                      Koro, to widocznie nie jestem "normalnie funkcjonującym człowiekiem" oraz mam podobnie jak ja "nienormalnie funkcjonujących znajomych".
                      Za to mamy super udane wyjazdy z ludźmi, z którymi wszystko zostało dogadane na fest.
                      I historie nieudanych wakacji znamy z opowiadań, wpisów itp.
                      I inne historie nieudanego czegoś tam, bo zamiast komunikacji było chciejstwo i zakładanie, że wszyscy są tacy sami, że przecież dlaczego miałoby nie być fajnie.
                      Dlaczego? Bo bywa. I należy zmniejszyć prawdopodobieństwo, że będzie tak i z naszymi wakacjami.
                      • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 14:24
                        No i cool. Dla mnie zakładanie nieracjonalnosci doroslej osoby jest dziwne, o ile nie ma przesłanek.
                      • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 14:27
                        Ale Claro naprawdę zawsze zakładasz że ludzie sa tak egocentryczni jak ta pani? Ze nie będa chcieli iśc tam gdzie Ty to raczej normalne założenie ale że będa fochy strzelac ponieważ nie będziesz do nich przylepiona?Mnie by do głowy nie przyszło że kulturalna zdawałoby się osoba którą jakiś tam czas znam dość lużno się do mnie doczepi jak rzep do psiego ogona uzurpując sobie jakies z kurzego kupra parawa do mojego wolnego czasu.
                        • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 14:39
                          No własnie Babo. Jasne, rozumiem, gdy ktoś wybiera się w jakieś szczególne miejsce, albo na jakiś szczegóollny wyjazd: obóz przetrwania, wakacje pod żaglami połączone z nauką żeglarstwa, wakacje w stylu wiejskim itd. Wówczas calkiem rozsadne jest osobę, która deklaruje wyjazd z nami wypytac, czy wie na co sie pisze. Ja np. swego czasu wyjezdzałam sobie na obóz zeglarski połączony z robieniem patentu sternika (ło matko, jak to było strasznie dawno smile). W tym samym miejscu i czasie był przewidziany obóz tzw. młodziezowy - czyli bez kursu. Oba te obozy miejsce miały w mazurskiej głuszy. Moja przyjaciółka, z zeglarstwem mająca do czynienia tyle, że bywała na zagówkach jako tzw. balast smile chciała pojechac na rownoległy z zeglarskim oboz młodzieżowy. Ucieszylam się bardzo, ale uprzedziłam ja, ze ja tam w zwiazku z kursem bede miec sporo zajeć, w których nie bedzie mogła uczestniczyć, prawdopodobnie ze względów organizacyjnych nie bedziemy mogły mieszkać razem, a w tym miejscu nie ma zadnych rozrywek, zaś na jakoweś bez zgody wychowawcy nawet osoba 18- letnia nie bedzie mogła pojechać. Po namysle stwierdzila, że jednak nie pojedzie smile I słusznie - ci ludzie z osobzu młodzieżowego nudzili się tam jak mopsy. Bo ileż mozna leżć nad jeziorem ... i tylko to w sumie smile
                        • claratrueba Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 15.12.15, 07:12
                          W ogóle nie zakładam ani że egocentryczni, ani, że będą narzekać na wszystko ani, że nie będą mieli kompletnie żadnego rozeznania co do miejsca, w które jadą i będą traktować innych jak portal Tripadvisor. Albo gadać za dużo i mało interesująco. Choć wszystkie te atrakcje wakacyjne widziałam w wykonaniu różnych wczasowiczów. Którzy, dziwnym trafem jakoś, nie byli moimi współtowarzyszami.
                          Po prostu chcę wiedzieć jaki jest człowiek, który chce ze mną jechać. Bo może być każdym z powyższych. I "odklejanie się" od takiej osoby jest równie przyjemne jak odklejanie gumy do żucia z siedzenia spodni. Wykonalne. Ale lepiej uważać na czym się siada.
                          Jakieś 90% przedwyjazdowych spotkań to były po prostu fajne okazje towarzyskie z wódeczką. Ale te kilka, stanowiące pozostałe 10%, oznaczało, ze urlop nie udał się komuś innemu, do kogo niefajny towarzysz podróży się przykleił.
                          • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 15.12.15, 10:33
                            Ale jak się o tym dowiadujesz? Przecież to ze ktos nie zna okolicy nie znaczy że się będzie wieszał na kimś , może radzić sobie sam. Gadanie bez sensu od razu jest oczywiste , prawda,ale jest cały szereg cech których nie ustalisz przy wódeczce.Podejrzewam że masz jakąś szczególna intuicję alo wyjątkowej skuteczności zawoalowany kwestionariusz którym może się podzielisz bo przydałby się niejednemu.
                            • kora3 :) 15.12.15, 10:53
                              Wiesz Babo - zeglarze mowiąsmile, że beczke soli mozesz z kimś zjeść, a nie poznasz człowieka póki z nim nie spedzisz tygodnia na łodzi. To takie powiedzenie, ale cos w tym jest. Tak samo - czlowieka nie poznasz spotykając się, ani nawet zameiszkjac razem na wyjeździe - mam na myśli partnera życiowego. Bo na wyjeździe jest inaczej niz w normalnym życiu.
                              Sporo jednak mozna się o kims dowiedzieć w temacie, o jakim wspomina Clara rozmawiająć tak przy wódeczce,a jak i przy kawie. Kwestia poruszanego tematu. Np. Clara moze zagadac "A wiesz, bylismy na wczasach tu i tu. Fajna okazja, bo wszystko w cenie opłaty, a nie tak duzo. No, ale ze my lubimy zwiedzać, posmakować miejscowej kuchni, polatac po miejscowym bazarze, to zrobiliśmy taki plan, że trzy dni leżenia na hotelowej plazy, dwa dni poza hotelem." DRozmowca Clary moze odpowiedzieć:" Hmm no fajna sprawa, ale ja jak już jade na wyjazd fuul w ołacie, to raczej korzystam tylko z oferty zapewnionej. Poza tym nie przepadam za nieeuropejską kuchnią, a bazarów nie lubię tłok tam taki." , albo "Wiesz, fajnie, ze wam się wyjazd udał. Ja bym się nie pisał jednak, bo raz nie lubie upałów, a dwa lubię góry i urlopy spędzam wedrując po Tarach, przeważnie czeskich." itd. No i juz wszystko jasne smile
                              Tylko, ze ta znajoma wczesniej z kolezanka o wyjazdach swoich nie gadała, przed tym wyjazdem w ciepłe krajesmile Wtedy spontanicznie wspomniała, że za 2 tygodnie leci tu i tu i znajoma jeła wypytywac o szczegóły (cena, oferta) po czym zadeklarowała, ze też by jechała.
                              • baba67 Re: :) 15.12.15, 11:17
                                Gdyby nawet i gadała toby sie tyle dowiedziala że pani poza hotel nie wychodzi.No i by przyjęła do wiadomości bo jej to ganc pomada. Myślisz że towarzyszka rzep by zrezygnowała z wyjazdu dlatego że Twoja koleżanka lubi miejscowej kuchni spróbować? Może i tak ale bardzo w to wątpię. Ludzie egocetryczni i zaborczy niespecjalnie się interesują co wynika z opowiadań drugiej strony bo liczą że i tak wszystko pod siebie ustawią.Oczywiście inna jest sytuacja Clary która jeżdzi z mężem i i foch zawiedzionego rzepa jej równiuchno buja, a inna jest sytuacja osoby jeżdżącej samodzielnie. Chyba że jest się silna asertywna osobowościa ale tu tak nie jest.
                                • claratrueba Re: :) 15.12.15, 14:15
                                  Babo, aż mi się nie chce wierzyć, że dojrzałe kobiety (faceci są trochę mało bystrzy w tych sprawach) nie wiedzą ile można wyczytać w rozmowie.Przykłady:
                                  1. Para znajomych zaledwie "od kawy i pracy". Ciekawe dlaczego pała chęcią pojechania z nami, bliższych znajomych nie ma czy do wyjazdu z nimi właśnie nieskorzy? A to dlaczego? otóż dlatego:
                                  po pierwszym "będzie taniej" nic mi sie nie zapaliło. Po drugim żółte światełko zaczęło migać, po trzecim zapaliło się ciągłym. Po czwartym "red alert". Nam "coś pilnego wypadło", podkleili się pod innych znajomych "od kawy itd", nie wiem co tam było, ale już nawet tej kawy nie ma.
                                  2. Pan znajomy od "kawy itd". Ciekawe dlaczego pała itd. ? otóż:
                                  przy pierwszym "tego trzeba dopilnować" lub :"o to trzeba sie dopytać" nic mi sie nie zapaliło. Po drugim itd. do "red alert" i dalej. Podkleił się itd. i był festiwal skarg, zażaleń i pretensji do pary, która nieopatrznie z nim pojechała, że nie podłącza się do "walki ze zła obsługą". ich zdaniem- bardzo dobrą.
                                  3. Moja dawna koleżanka. Ciekawe dlaczego pała itd.?
                                  Po pierwszym braku zainteresowania co można zwiedzić, obejrzeć, zjeść j.w. Do "red alert" i dalej. Była dokładnie takim samym "zaciągniętym hamulcem" dla osoby, do której się dolepiła jak ta pani z wątku. I pewnie metoda była podobna/taka sama- oczy kota ze Shreka, żadne afery.
                                  4. Pozytywny. Pan niezainteresowany niczym. ja się produkuję co tam można robić, zwiedzić, zjeść. Pan głową kiwa i w końcu mówi: "Fajnie, ale ja to biorę czytnik i nie żeby nie padało".
                                  • baba67 Re: :) 15.12.15, 14:29
                                    Dzięki Claro smile Bardzo pouczające...
                                  • kora3 Re: :) Claro 15.12.15, 14:52
                                    Ale widzisz , ktos aż pała smile i mnie by juz pałanie zastanowiło mocno ze strony osoby mało znanej. Ale tu był totalny spontansmile
                                    - Ludzie tak narzekali na upały, a mnie szkoda lata sad
                                    - Mnie też, ale ja sobie przedlużam, właśnie wykupiłam wczasy nad ciepłym morzem
                                    - oooo gdzie?
                                    - a tu i tu. okazja, bo calkiem niedrogo, a w cenie wszystko poza dodatkowymi wycieczkami
                                    - a mozna wiedzieć tak konkretnie ile?
                                    - pewnie XXXX zlotych
                                    - Jejku, to naprawde bardzo tanio, jak na to miejsce. Sama bym pojechała. Co ty na to
                                    - Pewnie, jesli tylko chcesz, to bedzie mi miło
                                    - Ok, zatem jutro z rana tam zadzwonię!

                                    Zwaz jeszcze na to, że obie panie aktualnie sa singlowe (mąż kolezanki zmarł 1,5 roku temu znajoma nie wiem dlaczego singlowa). Więc tu fakt, że znajoma singlowa pani chciałaby dołączyć do kolezanki w takiej samej sytuacji, nie jest tak hehe podejrzany, jak para chcąca dołączyc do innej, słabo jej znanej pary.
                                    • claratrueba Re: :) Claro 15.12.15, 16:14
                                      Koro, uwielbiam total spontaniczne wyjazdy kiedy to w gronie starych przyjaciół nagle i bez żadnych ustaleń podejmujemy decyzję o wspólnym wyjeździe.
                                      Ale w przyp. takim jak ten przedstawienie swojej wizji potrzebne jest nie po to by uniknąć przyklejenia, na które już pewnie za późno było. A po to by pani miała pełną świadomość, że podłączenie się nie oznacza, że druga osoba będzie spędzać czas tak jak ona. Łatwo jest zaakceptować coś, czego się spodziewamy.
                                      To jest problem wielu ludzi, że swoje sposoby czegoś tam. swoje wyobrażenia o czymś tam uważają za oczywiste, i nawet im do głowy nie przyjdzie, że inni widzą to inaczej. Że nie zawsze musi być tak jak się spodziewamy. To jest właśnie "brak wyobraźni" oraz pewnie umiejętności obserwowania innych ludzi- innych w ogóle, nie tylko ew. towarzyszy. Bo obserwowanie innych, a nie tylko "bo ja" uczy, że nie z każdym nam po drodze albo nie po każdej drodze.
                                      W tym przypadku- obie panie ten błąd popełniły.
                                      Mleko się rozlało i rada banieczki jest bardzo celna- nic nie zobowiązuje bardziej niż własna decyzja podjęta świadomie.
                                      • kora3 Re: :) Claro 15.12.15, 16:36
                                        Ależ Claro, ja równeiz jestem zdania, ze najlepiej pani przedstawić sprawę jasno i klarownie.
    • a.nancy Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 13:59
      - "Droga Zdzicho, bardzo Cię lubię ale zastanów się, czy naprawdę masz ochotę jechać z ludźmi, których nie znasz, a są to osoby, które lubią zaszaleć, będą stołować się w drogich knajpach itp., a wiem, że Ty jesteś bardzo oszczędna - nie chciałabyś chyba zostawać sama w pensjonacie kiedy inni się bawią na mieście?"
      - "Ależ Krycho, przecież jedziemy razem! Na pewno jakoś zorganizujemy sobie ten czas!"
      - "No właśnie, Zdzicho, chodzi o to, że ja też chciałabym poszaleć z nimi..."
      • horpyna4 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 15:48
        Ale takie wypominanie oszczędności znajomej jest właśnie trochę nietaktowne. Lepiej powiedzieć: "chcemy poszaleć po knajpach, a ty lubisz siedzieć na miejscu, więc będziesz się nudzić i lepiej weż sobie do towarzystwa kogoś, kto też mało zwiedza, a więcej siedzi ma plaży".
        • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 14.12.15, 15:54
          horpyna4 napisała:

          > Ale takie wypominanie oszczędności znajomej jest właśnie trochę nietaktowne.


          Nawet ni tak Horpyno troche, jak BARDZO nietaktownesmile


          Le
          > piej powiedzieć: "chcemy poszaleć po knajpach, a ty lubisz siedzieć na miejscu,
          > więc będziesz się nudzić i lepiej weż sobie do towarzystwa kogoś, kto też mało
          > zwiedza, a więcej siedzi ma plaży".


          No to byłoby dobre na wyjazd świąteczno - noworoczny do Australii np. smile
    • banieczka Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 15.12.15, 01:11
      Zakładając, że obie panie się lubią i nie ma powodu, żeby niszczyć znajomość, proponowałabym, żeby koleżanki ani nie okłamywać (choćby na biało), ani nie spławiać, ale dać jej wybór - niech sama zadecyduje, czy chce jechać na WASZYCH warunkach. Czyli: "Zosiu, jasne, że nie ma problemu, żebyś do nas dołączyła! Z góry cię jednak uprzedzam, że na pewno będziemy chcieli skorzystać z miejscowych atrakcji, licznych knajpek, itp. Na naszym poprzednim wyjeździe zauważyłam, że ty masz nieco inny sposób wypoczywania. Jeśli więc nie będzie ci przeszkadzało, że będziesz w hotelu sama w czasie naszych wyjść, to oczywiście serdecznie zapraszamy!". I wtedy Zosia najprawdopodobniej się określi - albo stwierdzi, że jednak byłoby jej przykro w takich sytuacjach i jednak nie pisze się na wyjazd, albo nie będzie miała z tym problemu, albo też może po ostatnim wyjeździe doszła do wniosku, że jednak warto czasem zobaczyć coś innego, niż hotelową plażę i razem z wami będzie szaleć na mieście. A w razie czego zawsze będzie można jej przypomnieć wcześniejsze ustalenia - to była jej decyzja i wiedziała, jak będzie wyglądał wyjazd.
    • milamala Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 15.12.15, 19:48
      Ja bym powiedziala pani, ze niestety pani nie da rady z nami jechac, albowiem jade z ustalona wczesniej grupa znajomych/przyjaciol i jako calosc nie przewidujemy dodatkowych osob. A zeby ograniczyc na przyszlosc ewentualne wproszenia na wyjazdy po prostu uwazalabym co mowie przy tej pani i wiecej nie zdradzala kiedy jade.
      • minniemouse Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 05:11
        Clara ma absolutnie racje, zapytac "a jakie masz plany na miejscu" to po prostu zdrowy rozsadek. nie wyobrazam sobie z kims pojechac, obojetnie z bliskim czy 'dalekim', i nie omowic takich podstawowych spraw. ja sie zawsze pytam - "no dobra, a co bedziemy robic?"

        Takie zapytanie "a jakie masz plany na miejscu, bo ja wiesz lubie latac i zwiedzac i planuje kupic to i owo" rownoczesnie daje pewne swiatlo czego mozna sie spodziewac od towarzysza podrozy.
        -"O, nie moge sie doczekac kiedy bedziemy surfowac po blekitnym morzu!"
        -"hmm, wiesz, ja to raczej lubie polezec na kocyku na sloneczku, z ksiazka w reku.." --oj, oops.

        Pani wypada powiedziec prawde - "wiesz co, nie sadze abys byla zadowolona jadac teraz
        z nami, my planujemy duzo zwiedzac i tez jesc w restauracjach, chodzic po sklepach a ciebie jak zauwazylam to nie interesuje". i dodac wymijajaco "moze jeszcze kiedys bedzie okazja pojechac razem, na razie to nie jest dobry pomysl, sorry".
        I tym nastepnym razem -jesli do niego dojdzie- dokladnie ustalic plan pobytu.

        Minnie
        • baba67 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 08:53
          No dobra-kocyk, książka kiedy ja lubie latać nie skreśla jeszcze towarzysza wczasów.Nie jego upodobania tylko chęć zawłaszczenia drugiej osoby jest tu dyskwalifikująca.Przeciez można sie spotykac na śniadaniu, pogadac przy drinku kiedy sie akurat do knajpy nie idzie..Na tekst z ksiazka odpowiadamy -o to będziesz miała spokój bo mnie większość czasu nie będzie , przy sniadaniu poopowiadamy sobie co my zobaczyliśmy a Ty wyczytałaś.
          • horpyna4 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 09:08
            No i o to właśnie chodzi - trzeba zawczasu ustalić, jak każda z osób spędzi czas i czy przy tym życzy sobie towarzystwa tej drugiej osoby. Dopiero wtedy można ewentualnie jechać razem.

            Problem polega na tym, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że ktoś inny może mieć inne potrzeby, niż oni.
            • minniemouse Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 12:24
              No dokladnie.
              od takich podstawowych pytan zaczyna sie rozmowa podczas ktorej wychodza rozne oczekiwania.
              i przynajmniej ta osoba na kocyku wie z gory ze jest skazana na samotnosc
              "to wez cala walizke ksiazek, bo ja bede ciagle w wodzie, wiec zeby ci nudno nie bylo"
              i nie moze miec pretensji ze 'ciagle sama' jesli zdecyduje sie na wspolny wyjazd.

              Minnie
    • kora3 Finał moi Państwo :) 17.12.15, 13:38
      Kolezanka dostała ten wątek na mail smile Przeczytała i dziękuje za rady i pomysły smile
      Postanowiła tak, że jasno przedstawi pani znajomej sprawę i jesli tamta nie bedzie miała nic przeciwko temu, żeby zostać ewentualnie sama, gdy reszta wybedzie, niechże jedzie. Niemniej przewrotny los trochę zdecydował, bo żeby powiedzieć, że jeśli to niechżesmile musiała wiedzieć, czy są jeszcze miejsca. Ano nie ma. Ale to nie jest białe kłamstwo, tylko fakt, do sprawdzenia w razie czego nawet. Tak czy owak kolezanka zadzwoniła i powiedziała ze miejsc nie ma, ale umowiła się ze znajomą na kawę jutro i ma zamiar pogadać z nią tak ogólnie, także o podejsciu do spedzania czasu na wyjazdach.
    • vi_san Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 15:48
      Najlepiej byłoby [moim zdaniem, oczywiście] spokojnie poinformować "Nie da się", bez uzasadniania. I podobnie postępować za każdym razem, kiedy ze strony pani współwycieczkowiczki padnie propozycja kolejnego wspólnego wojażu.
      Ewentualnie jeśli pani będzie się zdecydowanie [acz wbrew sv] domagać wyjaśnień - białe kłamstwo.
      Opcja druga nie spowoduje żadnej refleksji, bo gdyby pani jakąś skłonność do refleksji posiadała to sama by wpadła na to, że bardzo ograniczała współlokatorkę.
      • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 15:58
        Wiesz, niekoniecznie - pani nie znam, ale kolezanka opisuje ją jako sympatyczną osobę. Mysle, ze należy jej sie zwyczajnie szczerość.
        • vi_san Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 16:10
          No, ok, szczerość. Ale takiej informacji NIE DA SIĘ przekazać delikatnie. Bo jest po prostu przykra. I zawsze może spowodować żal u znajomej. Moim zdaniem - lepiej w tym przypadku posłużyć się białym kłamstwem, a na przyszłość po prostu unikać tematów "wyjazdowych".
          • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 17.12.15, 16:29
            wiesz, a ja mam akurat odmienne zdanie. Białe klamstwo nie zawsze jest do uzycia, a unikac danego tematu - w sumie neutralnego - też nie zawsze mozna zrecznie.
            Moim zdaniem da się to powiedzieć taktownie. No. teraz, kiedy wyszło, jak wyszło z miejscami "No niestety, sprawdzaliśmy i już nie ma miejsc. W sumie wiesz, nie wiem czy ten wyjazd spełniłby Twoje oczekiwania. Bo ekipa, która się wybiera lubi "urywac" się z hotelu, podobnie jak ja. Nie zrozum mnie źle, ale na naszym ostatnim wyjeździe zauwazyłam, że Ty jesteś bardziej "stacjonarna"smile" "Och powiem Ci, że na ogół własnie nie. Tamten wyjazd mi dośc spontanicznie wyszedł i musiałam liczyć się z kasą bardziej", albo "No tak, bywam bardziej stacjonarna, ale tylko w tzw. coepłych krajach. Tak naprawdę nie lubię tam zwiedzać, zakupy tam bardzo mnie męczą, boje się tez tamtejszej kuchni. W takich krajach lubię leżeć i opalać się, ale w czeskich górach to co innegosmile" "No tak, ale miałam takie wrazenie, ze masz mi za złe, kiedy szłam gdzie s sama.", "A głupia sprawa sad Przepraszam... Pamiętasz tego Hiszpana z naszeg hotelu? No własniesad Jak tylko byłam sama zaraz zagadywał, narzucał się, obleśny typ."
            smile Moze być bardzo róznie Vi smile
            • minniemouse Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 19.12.15, 04:28
              znajoma mogla tez uczciwie powiedziec dlaczego nie chce isc. a nawet powinna byla.

              Czy nie miala wystarczajaco pieniedzy, czy jakis oblesny Hiszpan ja napastowal to nie powod jeszcze zeby skazywac wspoltowarzyszke podrozy na nudne siedzenie z nia, gdy te rozrywa ciekawosc.
              Juz bardziej z sensem jest wyjasnienie ze w tropikach to nie, ale w gorach chetnie pobiega.
              no ale zapomnialas o najwazniejszym - ze znajoma po prostu jest umm.. oszczedna.
              "oplacone w ramach pobytu, po co wydawac ekstra" - to powie raczej osoba skapa nie taka ktorej brakuje kasy. taka ktorej brakuje kasy powie po prostu "wiesz co, nie stac mnie na... ,
              ale chetnie sie przelece o tak pozwiedzac".
              a tu ani rusz.

              Minnie
              • kora3 Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 19.12.15, 11:31
                Minnie - toż to byly przyklady. Nie wiem jak przebiegła rozmowasmile na razie, jak się dowiem - napiszęsmile
                Czasem się ktoś nie zachowuje racjonalnie - np. nie powie wprost, że nie ma za duzo kasy, albo krepuje się powiedzeić, ze ktoś tam obleśny ją zaczepia - to tylko przykladysmile
                • minniemouse Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 22.12.15, 00:04
                  wiec ja sie odnioslam do przykladow wlasnie Koro - a czy twierdze ze tak bylo w rzeczywistosci?

                  Minnie
    • cetherena Re: Oszczedność współwycieczkowiczki 19.12.15, 21:28
      kora3 napisała:

      > A jak Wy sądzicie?
      A może tak:
      Podczas ostatniego wyjazdu miałam wrażenie, że moje prośby o wyjście poza hotel były dla Ciebie mocno kłopotliwe, a tym razem planujemy sporo zakupów i zwiedzania, także nie bawiłabyś się dobrze i dlatego nie mogłam zaproponować Tobie tego wyjazdu. Oczywiście, jeśli będę wiedziała o wycieczce zgodnej z Twoimi preferencjami, dam znać wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka