Dodaj do ulubionych

Wizyta po kolędzie

28.12.15, 19:17
Jak jest bardziej w zgodzie z SV:

1. We własnym domu
- otworzyć drzwi jak ksiądz puka i podziękować (bo nie przyjmuję)
- ignorować i nie otwierać?
2. W domu u rodziców (będę jak będzie ksiądz chodził)
- nie wychodzić z pokoju jak przyjdzie
- zrobić przyjemność matce i odgrywać przed księdzem osobę wierzącą
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 19:29
      1. We własnym domu - oczywiście otworzyć i podziękować. Można się przy tym uśmiechnąć, ksiądz tez człowiek, słowo!
      2. W domu rodziców - zdecydowanie nie odgrywać osoby wierzącej! Zresztą nie ma powodów. Po prostu zwyczajnie wziąć udział w tej wizycie duszpasterskiej, na pytania odpowiadać zgodnie z prawdą. Z tym, że lepiej skonsultować wcześniej z mamą i tatą, bo to oni tam są gospodarzami... W takiej sytuacji najlepiej... Złożyć wizytę w innym terminie. A jeśli np. ze względu na odległość wizyta jest kilkudniowa - nic nie stoi na przeszkodzie, by tego popołudnia pójść do znajomego, do galerii, dokądkolwiek, jeśli ta obecność księdza przez jakiś [góra!] kwadrans ma stanowić problem...
    • mmoni Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 19:43
      W wielu parafiach (nie wiem, czy we wszystkich) na parę dni prze kolędą po domach chodzą ministranci i pytają się, czy chcesz przyjąć księdza, więc odmowa może być już na tym etapie.
    • majaa Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 20:08
      1. Otworzyć i uprzejmie podziękować.
      2. Nie odgrywać żadnych komedii - to na pewno. Można porozmawiać z rodzicami o swoich wątpliwościach co do obecności podczas kolędy albo od razu przygotować sobie jakieś inne zajęcie na ten wieczór, np. spotkanie ze znajomymi na mieście.
    • vivi86 Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 20:30
      U mnie w parafii od zawsze mamy forpocztę-kulka dni przed przychodzą ministranci. Zapowiadają termin i pytają czy dana osoba przyjmie księdza.

      Co do drugiego...modlić się raczej nie. Może stać razem z modlącym się towarzystwem? A z księdzem porozmawiać bardziej na tematy etyczne niż religijne? A jak w plamach jest tylko modlitwa to przeczekać w drugim pokoju?
      • matylda1001 Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 20:55
        Ja tak przy okazji... czy ta forpoczta przychodzi co rok? to znaczy, czy ministranci przyjdą w tym roku do mieszkania, w którym ksiądz był przyjmowany w roku ubiegłym?
        • vi_san Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 21:05
          U nas tak - z tej przyczyny, że zawsze ktoś mógł mieszkanie wynająć, sprzedać i nie ma obowiązku zgłaszać tego w parafii.
          • matylda1001 Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 21:27
            Myślę, że o takich zmianach proboszcz wie szybciej i lepiej niż sąsiedzi z drugiej klatki schodowej wink
            U nas wiesza się na drzwiach obrazek. Obrazek jest, ksiądz puka, obrazka nie ma, idzie dalej.
            • vi_san Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 21:34
              A to już zależy jak sobie ustalą. U mnie też kilka dni wcześniej idą ministranci [po południu, żeby ne było], bardzo grzecznie pukają, pytają, zaznaczają sobie w notesie czy tam zeszycie i idą dalej. Nie zdarzyło się, by ksiądz nachalnie łomotał do drzwi, zza których ministrantów poinformowano o nieprzyjmowaniu kolędy. Zresztą i nie zdarzyło się, by [jeśli np. ministranci kogoś nie zastali] spokojnie odprawiony urządzał jakieś sceny czy dywagował. I, uwierz mi, wcale nie jest tak, że ksiądz wie wszystko szybciej - chociażby w zeszłym roku - jedna sąsiadka wyprowadziła się do córki, mieszkanie "ma", nie wynajmuje, bo może "jej źle będzie i zechce wrócić", ale de facto stoi puste. Wspomniana nigdy nie była z tych "u kruchty" non - stop. I ksiądz, gdy zaszedł do nas zapytał [tak, na pewno ze wścibstwa] czy u sąsiadów coś się nie stało, bo nikt nie otwiera i nie otwierał tez ministrantom, wyjaśniliśmy, zaznaczył sobie w papierach i z głowy. Ale przychodząc NIE WIEDZIAŁ.
        • vivi86 Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 23:31
          Tak. U mnie w parafii co rok. Stan osobowy się zmienia, ktoś się wprowadzi, ktoś wyprowadzi, a parafia spora bo na ok 25000 ludzi.
    • matylda1001 Re: Wizyta po kolędzie 28.12.15, 21:04
      > 1. We własnym domu
      - otworzyć drzwi jak ksiądz puka i podziękować (bo nie przyjmuję)<

      Tak, w ten sposób ksiądz się dowie, że jesteś niewierząca i nie będzie Cię niepokoił za rok.

      >2. nie wychodzić z pokoju jak przyjdzie<

      Tak. Lepsze to niż odgrywanie komedii.
      • kora3 Polemizowałabym Matti :) 30.12.15, 09:57
        matylda1001 napisała:

        > > 1. We własnym domu
        > - otworzyć drzwi jak ksiądz puka i podziękować (bo nie przyjmuję)<
        >
        > Tak, w ten sposób ksiądz się dowie, że jesteś niewierząca i nie będzie Cię niep
        > okoił za rok.
        >


        Fakt, że parafie mają dobry hehe "wywiad" w temacie, ale jedna, czy nawet wiele odmów przyjęcia wizyty duszpasterskiej nie powoduje, że za rok zapytania nie będzie. Z kilku powodów. Po pierwsze przez rok moze sie kto wyprowadzić i wprowadzić ktos inny, kto wizyty takie przyjmuje, a po drugie zawsze się moze ktoś nawrócić.
        Więc tu już z wlasnego dośwaidczenia moge powiedzieć, ze za rok pytanie padnie znow, ale przeciez nie jest to jakieś uciązliwe, zatem ...

        I oczywiscie, że wypada otworzyć i podziękowac za kolędę czy o ministrantom, czy księdzu.
        • vi_san Re: Polemizowałabym Matti :) 30.12.15, 10:27
          Na marginesie: nigdy by mi nie przyszło do głowy, że otwarcie drzwi księdzu i powiedzenie "Nie, dziękuję, jestem niewierząca/nie przyjmuję kolędy" to TAKI straszliwy problem, że aż trzeba się ukrywać we własnym mieszkaniu! big_grin "ignorować i nie otwierać"? Co za dziecinada...
          • kora3 Vi - san :) 30.12.15, 10:58
            Mnie również coś takiego rozwala. Nawiasem mowiąc - nie trzeba wcale tłumaczyć się dlaczego się wizyty nie przyjmie. Spokojnie wystarcza na pytanie ministrantów zwyczajne "Nie, dziękuję" i nikt nie dopytuje dlaczego niesmile Mozna oczywiscie wyjasnić -"jestem niewierzący/wierzący w innej religii/obrządku", ale nie że trzeba.
            Osobiscie znam jedną niewierzacą osobę, która się tak ukrywa i powód tego ukrywania dopiero ma kosmiczny smile
            Otóż na terenie gdzie ona mieszka jest sporo grekokatolików, ktorzy z kolei sa a ogół pochodzenia ukrainskiego. Otóz osobnik ten uzwaza, że jesli otwarcie odmowi przyjęcia rzymskokatolickiego ksiedza, to zostanie uznany za grekokatolika i tym samy za kogoś pochodzenia ukraińskiego.
            Po pierwsze z doswaidczenia wiem, ze wcale nie jest to tak kojarzone, a po drugie - no nawet gdyby, to co to strasznego, ze ktoś uznałby go omyłkowo za grekokatolika, co przecież łatwo mozna w zwyczajnej rozmowie sprostowac. W kazdym razie ów typ smile zamyka się w domu, udaje , ze go nie ma itd. Tylko on, cala reszta zwyczajnie "nie, dziękuję" i problemow nie ma smile
            • vi_san Re: Vi - san :) 30.12.15, 11:28
              Oczywiście, że nie trzeba tłumaczyć. Zwyczajowo przy odmowie dodaje się jakieś uzasadnienie ale nie jest to ani konieczne ani nawet wymagane. Jak najbardziej zwykłe "Nie, dziękuję" wystarczy.
              Wspomniany przez ciebie osobnik - po prostu śmieszny! I na dodatek z idiotycznymi fobiami. Z tym, że ja mam środowisko dość mieszane [zarówno pod względem pochodzenia jak i wiary ojców, tudzież osobistego wyznania]. Moja najlepsza przyjaciółka - pół Polka pół Ukrainka, w najbliższym kręgu są też Rosjanin, Hiszpanka, Francuzka, Niemiec... A co do wyznań to też pełny przegląd niemalże - od katolików, przez protestantów, buddystów, po muzułmanina. big_grin Więc jakbym usłyszała uzasadnienie, że "nie chce być wzięty za Ukraińca" to zapewne najpierw zrobiłabym oczy jak spodki, a potem szybciutko wyeksmitowała pana ze znajomych - ja się wariatów boję. big_grin
              Zamykanie się w domu i udawanie nieobecności - niezależnie od powodów - śmieszne i dziecinne.
              • kora3 Re: Vi - san :) 30.12.15, 11:33
                Wiesz, pan nie jest moim znajomym, raczej jest osobą mi znaną - dla mnie to spora roznicasmile
                Natomiast co do ostatniego zdania - pelna zgoda. Tym bardziej, ze ten chłopina na złosc sam sobie robismile
                • mim_maior Re: Vi - san :) 30.12.15, 16:53
                  Kora, nie żyjesz w społeczności, w której jest wielu niedobrowolnie przesiedlonych Ukraińców z akcji Wisła - nie wiesz, jak to jest, więc mówienie, że ktoś ma śmieszne fobie jest nie na miejscu. Brakuje Ci empatii i umiesz spojrzeć na sprawy tylko przez pryzmat własnych doświadczeń. Zadzwiające u dziennikarza. Choć w ostatnich czasach w sumie może nie tak bardzo...
                  • kora3 Mim_maior 31.12.15, 06:16
                    A skąd Ty przepraszam wiesz w jakiej społeczności ja żyję?smile Tak serio pytam smile
                    Akurat tu gdzie obecnie żyję raczej nie ma Ukraińców przesiedlonych w ramach akcji Wisła moja drogasmile Jesli tacy sa, to ci, ktorzy ...tu po tym przesiedleniu wrócili, bo własnie stąd ich wysiedlano.
                    W tym miejscu jest sporo obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego, dodam, ze nie z przesiedleń, a z dziada pradziada tu mieszkających i nie jest to żadną tajemnicą. Jedni to bardzo eksponują, inni mniej, ale fakt, ze ktoś jest pochodzenia ukraińskiego nie stanowi tu problemu ani w karierze politycznej, ani w biznesie, ani towarzyskiego. A jesli dla kogoś stanowi, to jest to tylko w jego głowie - po prostu sam czuje, ze to dań problem. Ja tego problemu u wielu znanych mi ludzi pochodzenia ukraińskiego nie dostrzegam.
                    A poza tym już zupełnie - osoba, która tak sie zachowuje NIE MA korzeni ukraińskich i w tym cała rzeczsmile
                    Gdyby miała - no cóż możnaby się po ludzku zastanawiać dlaczego ma z tym problem - skoro inni nie mają. Niemniej tu to nie zachodzi i ten typ mógłby równei dobrze obawaic się, że ktoś go w zwiazku z nieprzyjmowaniem kolędy weźmie za islamistę związanego z atakami terrorystycznymi we Francji.

                    Ja sama jestem tu tzw. ludnoscią napływowąsmile z innego terenu, akurat nie w ramach powrotu do korzeni, ale to bez znaczenia. Kolędy nie przyjmuję i nikt mnie nie bierze ani za grekokatoliczkę, ani za muzułmankę. I nikt też mi problemów żadnych nie robi, więc wiem, ze ten problem jest tylko w głowie owego pana smile
    • baba67 Re: Wizyta po kolędzie 29.12.15, 08:23
      Czy mama wie że nie jestes wierząca? Bo jeśli wie to chyba żadnej przyjemności mamie nie zrobisz udając chyba że jest hipokrytką. Jeśli nie wie i trzymasz ją w nieświadomości zeby nie sprawiać przykrości to juz do uznania .Przeżegnać się i coś miłego do rozmowy wtrącić możesz-ksiądz na ogół nie przesłuchuje gdzie się chodzi do kościoła i ile razy w roku.Nie pochwalam udawania ale matki to osobny gatunek człowieka.
      • aga-kosa Re: Wizyta po kolędzie 01.01.16, 09:35
        Ksiądz po kolędzie nie gryzie, nie bije, nie zakłada łańcucha na szyję i na siłę do kościoła nie ciągnie.
        U siebie grzecznie podziękować.
        A u rodziców... wychodzisz jak wpada do rodziców sąsiadka z ploteczkami? Zwykle się zamienia kilka słów i dopiero odchodzisz do swoich spraw. Przecież zamiana kilku słów z duszpasterzem rodziców niczym Cię nie zakazi i nie będzie hipokryzją.
        Ksiądz to też człowiek i w pewnym sensie znajomy rodziców. smile aga
    • bene_gesserit Re: Wizyta po kolędzie 01.01.16, 13:49
      Każda parafia ma kartotekę parafian. Jeśli wyraźnie powiesz, że nie chcesz przyjmować księdza po kolędzie, to zostanie to odznaczone i prawdopodobnie będziesz miała to z głowy na wiele lat.

      Co do komedii z wizytą księdza u mamy, s-v nie ma tu nic do rzeczy. Rzecz można potraktować jako białe kłamstwo, to kwestia twojej woli i ochoty. Wszystko zależy od tego, co cenisz bardziej - swoją niezależność i integralność czy chwilowo dobre samopoczucie mamy. Swoją drogą - jeśli ona nalega na takie rozwiązanie, dla dobra waszych relacji byłoby lepiej pokazać, że jesteś już dorosły, conie.
      • kora3 Re: Wizyta po kolędzie 01.01.16, 15:13
        Bene - z tym co piszesz o zgłaszaniu to nie jest prawda. Ale o to mniejsza, bo wszak raz na rok otworzyć drzwi i powiedzieć "Nie, dziękuję" nie jest problemem.

        Co natomiast do reszty - owszem problemem także nie jest powiedzenie "Jestem niewierzący", ALE owszem smile taka sytuacja moze być niezręczna. Sama załozyłam kiedyś podobny watek, tyle, ze czysto hipotetycznie.

        Moim zdaniem najlepiej podczas takiej wizyty być nieobecnym. Bo księża bywają, jak wszyscy - rózni. Jedni widzac osobę nieudzialającą się modlitewnie przechodzą do porządku dziennego, inni dopytują itd. To nie jest miła sytuacja a gośc pewnie niechętnie stawiałby w niej gospodarza
        • bene_gesserit Re: Wizyta po kolędzie 01.01.16, 15:41
          Koro - z tym, co piszę o zgłaszaniu, to jest prawda.

          Kartoteki także istnieją, są aktualizowane przy każdej okazji. Jakiś czas temu w prasie przetoczyła się dyskusja na temat ich legalności (gromadzenie informacji 'wrażliwych' bez odpowiednich uprawnień i zabezpieczeń), ale została wyciszona.

          Przy odmawianiu wizyty nie trzeba deklarować swojego stosunku do wiary, skąd ten pomysł w ogóle? Nie trzeba w ogóle się tłumaczyć, wystarczy sformułowanie 'nie, dziękuję - grzeczna, ale stanowcza odmowa'. Znam bardzo wierzących katolików, którzy przestali przyjmować kolędy, bo przez ostatnich pięć lat trafiło im się 'z dobrą nowiną' pięciu różnych księży, z których każdy był gorliwym antysemitą, co ich odstręczyło na dobre.

          Imo wychodzenie z domu tylko dlatego, że ma przyjść ksiądz, którego sobie nie życzymy jest cokolwiek dziecinne. Niby dlaczego niechciana wizyta ma nas skłaniać do wychodzenia z własnego domu? W ostateczności można wykonać telefon do parafii i wyartykułować odpowiednie życzenie.
          • kora3 Re: Wizyta po kolędzie 01.01.16, 16:44
            Bene - postuluję czytac uważniej - to tak ogólnie smile

            Molziwe, ze oficjakne zglaszanie coś daje. Niemniej jak widze po samej sobie, fakt systematycznego odmawiania przyjęcia wizyty nie powoduje pytań o nią w następnym roku. Z przyczyn, o których pisałam już tutaj - ludzie sie mogą przeprowadzać oraz nawracać.

            Natomiast smile o wyjscou z domu na czas takiej wizyty pisałam w temacei watku, czyli GOSCIA, a nie gospodarza. Moim zdaniem lepiej wyjśc na ten czas, niż narazać siebie i gospodarza na ewentualne pytania księdza. Uprzedazając - tak wiem, ksiadz nie powinien pytać, ale ZDARZA się
    • karolinka903 Re: Wizyta po kolędzie 10.02.16, 12:42
      1. Ja nie otwieram
      2. W domu rodzinnym uczęstnicze, bo takie rodzice mają zasady, więc wypadałoby je uszanować

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka