Dodaj do ulubionych

Nie poznałabym cię ... :-(

16.02.16, 11:01
Analogicznie do sytuacji w wątku annthonki i odpowiedzi kory w wątku o chorym na raka koledze.

Sytuacja dzieje się na pogrzebie , rodzina nie widziała się dobre 15-20 lat.
Spotykają się córka zmarłej z wujem (szwagrem zmarłej) , ciotką i kuzynostwem. Jako, że przybyli od razu przed samą ceremonią pogrzebową , na cmentarz i czekają na wejście, jest okazja na przywitanie się, rozmowę... Słucham, patrzę i oczom i uszom nie wierzę...
Reakcja rodziny na "wygląd" kuzynki , która jeszcze 5 lat temu , była szczupła i ładnie wyglądała a teraz bardzo przytyła , zszarzała na twarzy ( ale schludnie i czyściutko ubrana , uczesana, umalowana) ...
No , ewidentnie widać , że oprócz smutku i rozpaczy po utracie matki , musiało coś się w jej życiu wydarzyć , że "tak się zapuściła" .
Grymas i niemożebne zdziwienie , krok w tył jakby smród buchnął od przybyłej z mężem i dziećmi kuzynki... "No , ale ciebie to byśmy NIGDY nie poznali !" A poznali od razu smile "No twój mąż to się wcale nie zmienił , świetnie wygląda , a dzieci to tylko do niego podobne !!!" itd itp ..
Widać, że dziewczyna czerwona , tłumaczy się , głupio jest jej, zapadła by się pod ziemię... ( Cześć tej rodziny oczywiście zapomniała o kondolencjach i że straciła właśnie rodzica) podczas gdy inni znajomi i rodzina też dawno niewidziana podchodziła i składała jej kondolencje i nie dała jej odczuć w żaden sposób zmiany wyglądu.
Należy też wspomnieć nt zniesmaczonej rodzinki... Każdemu z nich, po kolei przybyło z kilkanaście kilogramów , włosy siwe i tłuste . U młodszego pokolenia (kuzyna) wielka łysina z maleńką obrączką włosów ,
... itd Ostatni raz widziany kilka lat temu, miał burzę włosów smile Ciotka z plamami wątrobowymi na twarzy , bo wiadomo choruje..

Przykro było parzyć na tą całą sytuację , ten brak taktu i przekonaniu i własnej doskonałości.
Żadne z nich niestety nie wiedziało tego co ja. Kuzynka choruje na silną depresję w związku z własną chorobą , która bardzo zaostrzyła się po postawieniu diagnozy dla jednego z jej dzieci. Choroby śmiertelnej , z kwalifikacją do przeszczepu.
Z jej relacji, wiem, ze życie się dla niej skończyło i nigdy już nie będzie takie samo .. Bardzo to przykre.

Dlatego dziwię się opisanej klientce, że tak bardo chce być w centrum uwagi "lubi być żałowana" .smile A brak reakcji na tą sytuację, jak najbardziej był na miejscu.

A tak na marginesie , to właściwie rodzinka wykazała się "taktem" , nikt nie zapytał o zdrowie. Za to były noty - dla niej 0 , dla męża 10 , dla dzieci 10 smile Za bardzo dba kobieta o swojego chłopa i dzieci.

Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 11:19
      Wiesz Lati, taką rodzinke to należałoby pogonić szczując wyglądającym na groźnego psem smile
      Negatywne komentowanie czyjegokolwiek wyglądu czy się zmienił czy nie, nawet w sytuacji lżejszego kalibru niż pogrzeb jest mega niegrzeczne!

      Natomiast komentowanie pozytywne też powinno być wyważone.
      Raz na swoje własne uszy smile słyszałam, jak pan skomentował swoją też dawni nie widzianą koleżankę: - No nie poznałbym Ciebie! Taka szara myszka byłaś na studiach, zaniedbana, a teraz proszę jaka laska. Noż ludzie ... Chciał skomplementować pania, to mógł powiedzieć: - Wspaniale wyglądasz Basiu i czesć.
      Kolejna "wpadka" to komentarze bijące po oczach nieszczerościąsad Celuja w tym ludzie na portalach społecznościach. Raz patrzę, pojawiła się znajoma. Z młodości pamiętałam ja jako ładną, zgrabna dziewczynę. Skadinąd już u progu swego ostałego zycia przeszła ona wielką i to podwojna tragedię. W kilka tygodni po ślubie jej mąż zginął tragicznie, a ona zaraz potem poroniłasad Pani ta była moją niedaleka sasiadką, sprawa tragicznej śmierci jej meza była wówczas powszechnie znana na osiedlu, także sparwa jej poronienia (wysokiego) i fakt, ze leczyła się na ciezka depresję po tych przejściach.
      Potem niewiele już o niej wiedziałam. Pojawiła się na portalu, wysłała zaprosznie oczywiście przyjęłam i patrze z zadowoleniem, że sobie dziewczyna ułożyła życie - budujaca informacja.
      Napisałam pod jej zdjęciem, że miło ja znow widzieć i pozdrawiam.
      Czytam komenty innych i oczom nie wierzę: NIC się nie zmieniłaś, piekna jak zawsze itp. - głownie panie to pisały.
      Kobieta musiałaby być idiotka, żeby w to uwierzyć, bo zmieniła się bardzo. Na niekorzyść niestety sad No coz u niej nie tylko czas, ale i bardzo ciężkie przeżycia zrobiły swoje. Potem i pisała, ze nabawiła się ciężkiej choroby po lekach na depresjesad
      Te komentarze brzmiały jak kpina sad
      • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 00:09
        kora3 napisała:
        Potem i pisała, ze nabawiła się ciężkiej choroby po lekach na depresje

        jakiej ciezkiej choroby mozna nabyc po lekach na depresje, tak z ciekawosci?

        Minnie
        • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:10
          Minnie nie jestem lekarzem, w necie możesz sobie znaleźć informacje jakie skutki uboczne mogą mieć antydepresanty. Musisz jednak brać pod uwagę, że owa pani na wspomnianą depresję leczyła się cwierc wieku temu. Postęp medycyny jest wbrew temu co się wydaje ogromny, także w zakresie nowelowania skutków ubocznych leków kolejnych generacji. Tu mowa o leczeniu lekami sprzed 25 lat sad
          Pani mnie poinformowała, że wskutek zazywania lekow nabawiła się choroby dotyczącej metabilizmu. Nie mam powodów jej nie wierzyć Minnie.
          • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 00:08
            dziekuje, juz rozumiem o co moze chodzic.

            M
    • annthonka Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 12:06
      Rodzinka nie miała prawa tak się zachować, nawet gdyby składała się z samych Angelin Jolie i Bradów Pittów. Tym bardziej, nie znając przyczyn takiej zmiany wyglądu tej dziewczyny. Doprawdy wrażliwość ameby, szczególnie zważywszy na okoliczności spotkania.

      Mam nadzieję, że dziewczyna nie musi utrzymywać z nimi kontaktów.
    • olivkah Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 12:31
      Ludzie czasami kompletnie nie wiedzą co mówią w takich sytuacjach. Ja niedawno usłyszałam na pogrzebie od jakiejś nieznanej mi bliżej kuzynki, cytuję dosłownie: "Przecież ty tak nie wyglądasz".
    • claratrueba Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 13:12
      Kwestię komentowania wyglądu to s-v reguluje mniej więcej tak samo jak mówienie o zmarłym- albo dobrze albo wcale.
      Tylko wśród osób bardzo sobie bliskich wypada wyrazić zaniepokojenie wyglądem i tylko w bardzo delikatny sposób.
      Milczenie jest złotem. Nie tylko w kwestii wyglądu.
      • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 13:20
        z tym "dobrze" tez nie należy przeginać - vide: mój post smile
        • horpyna4 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 14:47
          Wiele kobiet uważa, że "dobrze wyglądasz" oznacza "bardzo utyłaś". Nie uważają więc tego za komplement.

          A przy okazji przytoczę pewną historyjkę zasłyszaną ponad pół wieku temu.

          Odbywał się zjazd byłych wychowanek jakiegoś przedwojennego gimnazjum. Główna bohaterka tego wydarzenia była panią bardzo dbającą o siebie i uważającą, że wygląda młodo; udało się jej zachować znośną figurę. Patrzyła z lekkim niesmakiem na podstarzałe i zaniedbane rówieśnice, aż tu nagle w jej stronę biegnie jedna z nich - grube babsko o kilku podbródkach. Rzuca się osłupiałej pani na szyję, obcałowuje ją i woła:

          - Elusiu, jak tyś się postarzała! Gdyby nie te twoje piegi, to bym cię wcale nie poznała...
          • lati7 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 15:15
            Bardzo fajna historia i dobry przykład do zaistniałej sytuacji.
          • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 15:49
            horpyna4 napisała:

            > Wiele kobiet uważa, że "dobrze wyglądasz" oznacza "bardzo utyłaś". Nie uważają
            > więc tego za komplement.

            >
            Horpyno - to wynika z tego, ze w dawniejszym, jeszcze przedwojennym polskim funkcjonowało cos takiego jak "dobrze sobie wyglądać" w sensie nie być chudym oraz "poprawić się" w sensie przytyć. Wówczas uważano, że tęższa sylwetka świadczy o zamożności i zdrowiu, szczuplutka kojarzyła się z biedą i chorobą.

            historyjka LOL
            • pavvka Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 16:19
              Ale to zamierzchła historia. Moja babcia faktycznie jeszcze używała tego wyrażenia w tym znaczeniu, ale już moją mamę (obecnie w wieku emerytalnym) to śmieszyło. W przypadku osób w średnim wieku i młodszych już raczej nie ma ryzyka że ktoś tak to zrozumie.
              • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 07:46
                Hmm no jak pisze Horpyna, jednak się zdarza, ze ktoś tak rozumiesmile Może to zależy nie tak o wieku, jak od środowiska i to raz w jakim dana osoba jest, a dwa z jakiego się wywodzi. Niektórzy ludzie pomimo nieprzebywania już fizycznie na co dzień w swoim macierzystym środowisku nie potrafią opuscic go mentalnie. Wiem, ze to brzmi dzwonie, ale tak bywa.
                Dotyczy to zarówno używanego/rozumianego jezyka, jak i postawy i pogladow.

                Moja mama ma taką znajomą, która jako małe dziecko przyjechała na tzw. ziemie odzyskane jako członkini repatrianckiej rodziny z danych Kresów RP. Pani na Dolnym Ślasku skończyła srednią szkołę i studia, a potem przyjechała pracować na Gorny Sląsk. Pomimo tak długiego zamieszkiwania poza Kresami pani mówiła i nadal mowi ze spiewnym akcentem wlasciwym lwowiakom sprzed wojny. TYLE LAT Pavvko, a pani nadal tak mowi. Nadmieniam, że nie obraca się od dawna w swoim rodzinnym srodowisku, czy też srodowksu rodzin repatriantow. Rozice pani pomarki, rodzeństwo rozproszyło się po PL, za maz pani wyszła za Slązaka. Przez KILKADZIESIAT lat kobieta nie ma już stałego kontaktu z osobami z Kresów, a nadal tak mówi.

                Inny przykład: mój kolega ma taką zonę, która pochodzi z rodziny wiejskiej. Ta rodzina osiad;la w Zagłębiu Dąbrowskim we wczesnych latach 70. zeszłego wieku i tam też urodziły się wspomniana żona mego kolegi i jej siostra. Jak dziewczynę poznaliśmy miała cos około 20-21 lat i OD urodzenia mieszkała w sporym mieście. Mowiła "siadnij se", "biere", "wezne" "pódem" "nazad" itd. Tymczasem jej siostra - nie. ona mówiła i nadal mówi jak jej rodzice, pomimo, że obraca się w srodowisku, gdzie się tak nie mówi praktycznie od urodzenia.
          • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 00:13
            horpyna4 napisała:
            Patrzyła z lekkim niesmakiem na podstarzałe i zaniedbane rówieśnice, aż tu nagle w jej stronę biegnie jedna z nich - grube babsko o kilku podbródkach. Rzuca się osłupiałej pani na szyję, obcałowuje ją i woła: Elusiu, jak tyś się postarzała! Gdyby nie te twoje piegi, to bym cię wcale nie poznała..




            oh, jakie cudne, poplakalam sie ze smiechu big_grin big_grin big_grin

            Minnie
    • lati7 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 15:05
      Dziewczyny , aż mnie trzęsło żeby "coś im powiedzieć, dogadać , powiedzieć że teraz będą mięli o czym opowiadać w swojej wsi" , ale raz że okoliczności .. dwa że nie byłam upoważniona do rozmowy na tematy kuzynki. Ona sama, to bardzo skromna i zamknięta osoba. Czułam się wyróżniona że zwierzyła się tylko do mnie, obiecałam że nikomu nie powiem.
      Z jej relacji wiem co było , jakiś miesiąc "po" ,że rozmawiała , a raczej próbowała w trakcie rozmowy telefonicznej z jednym z członków tej rodziny wyjaśnić "co się stało" , rozpłakała się i rozmowa została definitywnie zakończona przez tamtą osobę. Więcej nie zadzwoniła.

      Sprawa ma drugie dno. Kuzynka i jej mąż są b. dobrze sytuowani , wszystkiego dorobili się sami z własnej DG. Jeżdżą dobrymi samochodami , w międzyczasie zmienili adres (wybudowali piękny dom z pięknym ogrodem) z tego co wiem bez kredytu.
      Wspomniana rodzinka o tym nie wiedziała, ponieważ kuzynka i jej mąż nigdy się z tym nie obnosili, nigdy nie chwalili na żadnych portalach społecznościowych ani do innych. Po prostu robią "swoje" i nie widzą potrzeby eksponowania się. To samo w ubiorze. Skromnie , bez szaleństwa. Jak trzeba pożyczą lub służą pomocą , podwiozą , przywiozą. Słowem fajni ludzie.... No i "zniesmaczeni" pocztą pantoflową dowiedzieli się, a potem "zobaczyli" .. Wg nich trzeba było dowalić "że tak kolorowo, to nie mają , bo kuzynka zbrzydła , roztyta i smutna" .

      Koro , co do przegięcia w drugą stronę , masz rację ! Wielokrotnie widzę do na FB , takie rozmijanie się z prawdą... Powiedzmy szczerze , przy komentowaniu zdjęć dzieci zaraz po porodzie , nie koniecznie też pięknych .. Jak widzę komentarz "Śliczny Aniołeczek" , to mnie trzęsie ;p Zaraz przychodzi mi tylko jedno do głowy jak głupi to komentarz , "aniołki idą przecież do nieba" A tu dziecko dopiero co narodzone. Ech..
      • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 16.02.16, 15:42
        No dziecko takie po porodzie na pewno ładne, w ogólnym pojęciu nie jest, ale tu jeszcze można pojac, ze dla kogos wszystkie dzieci sa piękne. Jednakowoż w przypadku dorosłego? Raz tu załowzylam wątek o takich hmm nieszczerosciach, ale mi się dostalo, ze się nei zachwycam panią z nadwagą i rozstępami w bikini, boi jestem glupia i zzdrosna smile (najwyżej o bikini - mogłabym sobie zrobić dwa smile)
        • mozambique Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 10:38
          nie wystarczy nie zachwycac się ? musisz jej oczywiscie dowalic o tych rozstępach

          i to kora pełna frazesów z sawuarwiwru . wlasnie
          • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 10:44
            Ja się zastanawiam poważnie nad Twoja dysfunkcją tzw. poznawczą Mozambique. piszę to zupełnie bez złosliwosci. Już od jakiegoś czasu zastanawia mnie jak funkcjonujesz nie wiedzac pewnych dość oczywistych rzeczy.
            Przecież wiadomo, że nikt kulturalny nie napisze/nie powie "błeee ale masz rozstępy/bliznę/brzydkie nogi itp." - o tym jest poniekąd ten wątek.
            Nie wirem więc komu i jak miałam "dowalić" rozstępami ?smile
            Jednakowoż gdy się WIDZI coś szpetnego ewidentnie, a pod zdjęciem czyta pełne zachwytu ochów i achów komentarze, to DLA siebie ma się chyba prawo odczytywać je jako nieszczere?
            • mozambique Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 13:49
              wlasnie to napisalas, o tych rozstepach i "podójnym" bikini

              zupelnei swobodnie obgaduejsz w tym watku jakas tam gruba znajomą, w satysfakcja piszesz ze jestes od neij poloiwe chudsza i nie masz cellulitu

              pod jej fotka na jej profilu nie masz odwagi tego napisac ale sycisz sie tym tutaj

              powaznie zastanwaiam sie nad twoja dysfukcja poznawaczą koro , to zywkly najnromalniejszy cykor czy swojski poslki hejt ? oczywiscie pod haslem s-v?
              • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 14:20
                Kobieto smile Przecież nie piszę o nikim konkretnym po pierwszesmile A po drugie - skąd wiesz, że nie mam cellulitu? smile Po tym co napisałam, może się jedynie domyślać, że uważam komentarze o jakich wspomniałam za nieszczere. Bo ten watek jest o KOMENTOWANIU wyglądu innych jakbyś przypadkiem nie zauważyła, a nie o tym czy mam cellulit czy nie smile

                Pod niczyja fotka Mozambique nie pisałabym ani nic krytykującego wygląd danej osoby, ani nic wychwalającego, gdybym uzwazała, ze nie mam powodu do wychwalania. Nie ze strachu bynajmniej, tylko zarówno jedno, jak i drugie uważam za niekulturalne.
                Uprzedzając Twe spodziewane heh wywody - nie, nie uważam za niekulturalne opisanie jakiegoś zjawiska, a także osoby w sposób niepozwalający na identyfikację tej osoby. Nie masz realnej możliwości znaleźć tego kogoś, bo zdjęć pań z nadwaga w bikini skomentowanych "ach jakas ty piekna" jest bez liku smile
      • fin-dus Re: Nie poznałabym cię ... :-( 17.02.16, 22:54
        "Powiedzmy szczerze , przy komentowaniu zdjęć dzieci zaraz po porodzie , nie koniecznie też pięknych .. Jak widzę komentarz "Śliczny Aniołeczek" , to mnie trzęsie ;p Zaraz przychodzi mi tylko jedno do głowy jak głupi to komentarz , "aniołki idą przecież do nieba" A tu dziecko dopiero co narodzone. Ech"

        Na pewno nigdy o dziecku nie powiedziałabym Aniołeczek, ale jeśli chodzi o piękno noworodków, to dla mnie wszystkie noworodki są przepiękne. Choćby te najbrzydsze, w śluzie, we krwi, pomarszczone itp. Widok noworodka jest dla mnie najpiękniejszy na świeci. I co - uważasz, że jestem nieszczera?

        • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 01:05
          fin-dus napisała:

          > Na pewno nigdy o dziecku nie powiedziałabym Aniołeczek<

          Opowiadała mi oburzona koleżanka, która właśnie została szczęśliwą babcią. Spotkała kuzynkę i pochwaliła się, że wnusia urodziła się dorodna, że ważyła 4,8 kg. Kuzynka zrobiła wielkie oczy i wypaliła - 4,8 kg???? TOŻ TO POTWÓR!
          To ja bym już wolała aniołka smile


          • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 05:43
            Oj Minnie, przecież wiadomo, ze to chodzi o kontekst smile Moja kolezanka na swego syna mająego już 3 dychy ponad mówi czasem "Kolos" - jest to faktycznie wysoki facet, ale nie jakos ekstremalnie (185 cm). Nzywa go tak od dzieciństwa, bo urodził się naprawdę kolosalny prawie 6 kgsmile Oczywiście przez CC ale początkowo planowany był poród SN. Kiedy usłyszałam, ze kobita na wysokiego co prawda, ale szczupłego gościa mówi "Kolos" z czystej ciekawości zapytałam o powód i stąd znam te szczegóły smile
            • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 08:48
              HA ??? ze co?? jak ?? nie rozumiem... https://www.cosgan.de/images/smilie/konfus/a050.gif

              Minnie
              • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:21
                Czego Minnie nie rozumiesz? No matka na SWOJE dorosłe dziecko mówi "Kolos", bo urodziło się ono bardzo duże.
                • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 11:56
                  Koro, jeżeli to było do mnie (a wszystko na to wskazuje) to ja jestem Matylda, nie Minnie smile No więc jeśli to było do mnie, to pragnę zwrócić uwagę na różnicę między "kolos" a "potwór".
                  • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 12:37
                    Przepraszam Matti smile fukcwinktyczniem się omyliła.
                    Tak, masz rację, ze jest róznica, ale chodziło o ukazanie kontekstu smile Na duże dzieci (w sensie urodzone jako szczególnie duże) poza kolosem słyszałam już "bawał baby", "smok" smile
                    • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 12:50
                      Kontekst oczywisty, ale 'potwór' na określenie noworodka to skrajna niedelikatność. Nawet dorosłemu 'potworowi' byłoby przykro.
                      • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 13:03
                        Wiesz, tak, ale wlasnie ze względu na kontekst, ja bym na miejscu osoby dziecku bliskiej nie przesadzała z urazą. smile
                        • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 00:31
                          Niestety, z tego co wiem, uraza jest trwała. Zresztą i bez tego panie za sobą nie przepadały. Koleżankę rozumiem, też jestem babcią i 'potwora' gładko bym nie przełknęła. A sam kontekst wydaje mi się jednak niewłaściwy, bo 'potwór' nie tyle kojarzy mi się z dużym rozmiarem co z czymś paskudnym.
                          • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 01:19
                            takM, ja tez uwazam podobnie jak Matylda. potwor = monstrum = okropienstwo.
                          • vi_san Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 02:57
                            Moja bliska koleżanka na swoją niedawno narodzoną córeczkę mówi z czułością "Paskuda"... Zresztą dziecko jest śliczne jak z reklamy produktów dziecięcych w tv, więc nie mam pojęcia czemu, ale to "paskuda" jest mówione z taką miłością i w ogóle, że nie mam wątpliwości, iż "Potwór" też może brzmieć ładnie. Wszystko zależy od intencji mówiącego.
                            • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 09:09
                              Vi moim zdaniem - zależy od kontekstu i relacji. Mój siostrzeniec od maleńkości jest dzieckiem b. ładnym w stylu wspomnianych reklam - wielko i błękitnooki cherubinek z blond loczkami i cudownym noskiem. Jego babcia od strony taty nazywa go od tej maleńkości "łohyda"smile i nikt nie uważa tego za obraźliwe, z taka czułoscią to mówi smile
                              • vi_san Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 10:13
                                Dokładnie tak jak mówisz, Koro. Sposób mówienia, ton, mina przy tym, to wszystko z "potwora" czy "łohydy" robi czułość i wyraz miłości. Ale [zakładam], że w omawianym przypadku [opisanym przez Matyldę] "Potwór!" nie było wypowiedziane z uśmiechem i serdecznie, co przyniosło skutki w postaci dodatkowego ochłodzenia i tak już nie najlepszej relacji pań. Ale samo słowo - może być jak najbardziej wyrazem miłości i czułości.
                                • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 13:15
                                  No, serdeczności pewnie w tym nie było, raczej zdziwienie i niesmak.
                                  Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy nazwać noworodka potworem, potwór kojarzy mi się jednoznacznie negatywnie. Nie wyobrażam sobie tego określenia wyrażonego z czułością i żeby mogło być odebrane pozytywnie. To tak, jakby o dziecku, które dopiero uczy się chodzić i stawia pierwsze, nieporadne kroki powiedzieć 'pokraka'.
                                  • vi_san Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 15:37
                                    Jak pisałam, znam prześliczną, kilkumiesięczną "Paskudę". I JEST to określenie czułe, żartobliwe i nikt nie ma wątpliwości, że matka, która je wypowiada do córeczki - oddała by dla niej wszystko, dla tej Paskudy. smile
                                    • matylda1001 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 20.02.16, 01:10
                                      Rozumiem, ale te dwie sytuacje są zupełnie różne. Paskuda może być czułym, żartobliwym określeniem, szczególnie wypowiadanym przez matkę, potwór - NIGDY. Pracowałam kiedyś z kobietą, która o swoich dzieciach mówiła 'moje znajduszki' i te 'znajduszki' jakoś brzmiały. Dla 'potwora' nie widzę usprawiedliwienia.
            • hybriska Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 08:59
              Żeby to jeszcze o ten śluz, krew, siność czy pomarszczenie chodziło wink ale po dojściu do siebie widać że niektóre noworodki po prostu mają brzydkie rysy i niezbyt mądry wyraz twarzy. Dla każdego rodzica jego dziecko jest najpiękniejsze na świecie, ale zawsze jest sposób żeby życzliwie skomentuję fakt urodzin
              • hybriska Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:01
                *Skomentować fakt urodzin i nie roztkliwiac się nadmiernie jeśli byłoby to nieszczere z naszej strony
              • asia.sthm Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:12
                hybriska napisała:
                > po dojściu do siebie widać że niektóre noworodki po prostu mają brzydkie rysy i
                > niezbyt mądry wyraz twarzy.

                A Noblistow widzialas zaraz po urodzeniu? - normalnie im Nobel z oczu walil - lsnilo wprost intelektem.

                A z jakim wyrazem twarzy nalezy sie urodzic aby pozniej takie idiotyzmy bez zazenowania wygadywac?
                • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:31
                  oszszsz ...... zaniemowilam....

                  100/100 Asia smile

                  M
                  • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 10:14
                    Jejku dziewczyny, nie przesadzajcie. Z tym wyrazem twarzy to może Hybriska ma takie subiektywne odczucia wobec niektórych dzieci, ma do tych odczuć prawo przecież, nie pisze o żadnym konkretnym dziecku.
                    Natomiast zaraz po urodzeniu dziecko (jakiekolwiek) raczej się nie prezentuje slicznie. I nie idzie tu o mentalną podstawę pt. "Dla mnie wszystkie dzieci sa sliczne - noworodki, kalekie, chore", tylko o przyjęty kanon piekna/urody.

                    Dzieciaczek z rózową gładką buźka jest ładniejszy od sinawoczerwonego z pomarszczoną, a taki jest na ogół NOWORODEK. Tylko, ze większość ludzi WIE, ze to jest u noworodka stan przejściowy przecież smile

                    Jakie ludzie mogą meic skojarzenia po zobaczeniu noworodka tuż po narodzinach (ale już umytego z krwi i sluzu) widziałam po moim koledze. O mało nie zemdlał zobaczywszy ... własnego syna, oczekiwanego dodam bardzo. Zrobił się biały jak kreda i musiał sobie usiąść. Przyznam się, ze byłam zaskoczona, bo o ile miałam okazję uczestniczyć w porodzie tzw. rodzinnym (choć rodziną rodzącej nie byłam) i niekoniecznie chciałabym to powtarzać z uwagi tak na krew, jak i na wygląd noworodka TUŻ po narodzinach, jeszcze nieumytego i z pępowiną, to taki umyty już nie robił na mnie takiego wrazenia.
                    Potem wspomniany kolega mi powiedział, że widok jego dziecka skojarzył mu się z ... odartym ze skóry królikiem. A wzięło się to stąd, że jako małe dziecko 7-8 letnie był u jakichś krewnych na wsi i tam miał bardzo niemiła okazje widzieć świeżo zabitego królika, którego gospodyni odzierała ze skóry. Widok ten był wówczas dlań szokujący, ale jak to dziecko szybko o nim zapomniał. Jednak gdzieś mu to w czeluściach pamięci utkwiło i wywołalao to skojarzenie w stosunku do własnego nowo narodzonego dziecka.
                    • fin-dus Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 14:44
                      A jaki jest przyjęty kanon urody?
                      Dla mnie noworodki prostu po wyjęciu są po prostu przeurocze i rozczulające. Tak, w tej mazi i krwi, z pępowiną. Takie łykające pierwsze powietrze, wydające pierwszy krzyk. Przez to, że jest to często najpiękniejszy moment dla rodziców, że to dziecko jest takie nieskalane zewnętrznym światem, że jest najważniejszy element ludzkiego życia (narodziny) itd. Przez to również, że jest to jeden, jedyny moment w życiu absolutnie wszystkich ludzi, gdy każdy, niezależnie od pochodzenia, rasy, zamożności - wygląda tak samo. Umierać można różnie. Żyć - chyba nie trzeba tłumaczyć wink Ale każdy rodzi się z udziałem krwi, śluzu, z pępowiną, mniej lub bardziej pomarszczony.
                      I tak, przez to wszystkie noworodki, wyjęte prosto z brzucha (czy przez sn czy cc) są piękne. Te umyte i ubrane nabierają już jakiegoś statusu społecznego, nawet po zdjęciu jest się w stanie stwierdzić, skąd pochodzą, czy ich rodzina jest bogata, czy też biedna. Wykadrowany noworodek prosto po urodzeniu, w mazi i śluzie, może być zarówno urodzony w rodzinie Paris Hilton, jak i u biednego rolnika z najbiedniejszej części Ukrainy.
                      • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 15:01
                        Wiesz, ale my tu nie mówimy o rodzicach, ani także o ludziach na co dzień mających okazje widzieć narodziny. Mówimy o prezentowaniu takich zdjęć na portalach spolecznosciowych i komentarzach do tych zdjęc się odnoszących.
                        Z całą pewnością dla rodzica jego dziecko zawsze będzie najcudowniejsze, czy to jako noworodek, czy jako niemowlak, nawet jeśli będzie chore, czy z poważną wadą. To oczywiste.
                        Natomiast osoby postronne mogą mieć różne odczucia estetyczne w temacie. To oczywiście nie znaczy, że nie wolno takich zdjeć publikować, czy nie powinno się. Nic podobnego.
                        • fin-dus Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 23:21
                          Ależ ja właśnie o tych komentarzach piszę. Zarzucasz komentującym nieszczerość tylko dlatego, że dla ciebie to słaby widok. Nie jestem matką wszystkich noworodków, nie jest to dla mnie też codzienny widok. Ale tak jak napisałam wcześniej - wszystkie są dla mnie cudowne. I podejrzewam, że istnieje sporo podobnych do mnie osób. Przed narodzinami mojego pierwszego dziecka tak nie miałam, dopiero jak zostałam matką to widok noworodka stał się dla mnie jednym z najpiękniejszych na świecie.
                          Tak więc - jak ktoś skomentuje zdjęcie noworodka, że jest przepiękny, to dokładnie to może mieć na myśli.
                          • kora3 Fin - dus :) 19.02.16, 09:05
                            Tak na dobrą sprawę to nie JA zarzucam nieszczerość tych komentarzy o noworodkach. O tym wspomniały inne osoby, ja tylko się w związku z tym zastanawiałam dodając przy tym, że akurat bywają takie osoby, które mają postawę mentalną w myśl której wszystkie dzieci są ładne itd. Natomiast rzeczywiście ja wspomniałam o komentach nieszczerych wobec osób jak najbardziej dorosłych Fin - dus. Tu już trudno mi sobie to wytłumaczyć postawa mentalną. Bardziej taka, ze ktoś chce sprawić komentowanemu przyjemność, ale czasem jest to tzw. niedźwiedzia przysługa. Bo jak piszesz 40- katce, która od czasów sredniej szkoły, czy studiów złapała dodatkowe 25 kg i posiwiała (wszystko jedno teraz - dlaczego), ze nic się nie zmieniła, to brzmi to nie jak komplement, ale jak kpina i niektóre z tych osób niestety, jak kpine to odbierają sad
                • hybriska Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 12:28
                  Wow, asia, nie życzę sobie takich komentarzy Mój był wyważony a Twój - szkoda słów
                  • asia.sthm Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 12:41
                    Twoj wywazony komentarz tez byl z serii "szkoda słów".
                    Biale rekawiczki sa przereklamowane - glupoty nie ukryją.
                    Czasem lepiej z grubej beczki niz buzie w ciup.
                    big_grin
                    • hybriska Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 12:52
                      Chyba w twoim świecie poprawności politycznej za wszelką cenę. Za to obrażać z grubej rury, nazywać głupim bez żadnej podstawy ci wolno.
                      • minniemouse Re: Nie poznałabym cię ... :-( 19.02.16, 00:23
                        hybriska napisała:
                        Wow, asia, nie życzę sobie takich komentarzy Mój był wyważony a Twój - szkoda słów


                        Pozwole sobie zauwazyc ze twoj komentarz vide: wyglad nowordkow byl ponizej wszelkiego poziomu. i imo, nieprawdziwy.

                        okreslanie dopiero co urodzonego dziecka jako summa summarum debila nie jest w zadnym wypadku wywazone.
                        a rzeczywscie wywazona, i przy tym celna, byla uwaga Asi na taki wpis.

                        Mozna oczywscie uwazac iz b. mlode noworodki sa paskudne, ale nie uwagami typu "wyglada jak niezbyt madry". takie zdanie powinno zachowac sie wylacznie dla siebie.
                        wolnosc slowa nie polega bowiem m.inn. na mowieniu tego co sie chce i kiedy chce, a na wypowiedzeniu wlasnej opinii w sposob grzeczny.

                        Minnie
                        • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 20.02.16, 07:52
                          Minnie, jakkolwiek to zdanie Hybriski mnie dość zaskoczyło - nie mam takich skojarzeń w temacie "niezbyt madrego wyglądu", to ono nie jest niegrzeczne wbrew temu co imputujeszsmile
                          Byłoby, gdyby H tak wypowiedziała się O KONKRETNYM dziecku. Ona powiedziała ogólnie, o swoim odczuciu, gustach. A o tych ostatnich, jak już dawno odkryli starożytni NIE DYUSKUTUJE się, bo jako czysto subiektywnej oceny nie sposób ich podważyćsmile
                          To jest tak, jakby ktoś napisał "Nie podobają mi się kobiety z krótkimi włosami. Niektóre wyglądają jak mężczyźni" . No i co? Mam uważać, ze to do mnie i o mnie, bo ... mam krótkie włosy? Nie muszę się każdemu podobać! To sa czyjes preferencje, że lubi u kobiety dłuższe włosy. A ze niektóre kobiety MOGA w krótkich wyglądać tak ze bardziej przypominają facetów? No mogą, albo mogą się kojarzyć tak wypowiadającemu się. Czy ja mogę polemizować z jego odczuciami w stosunku do nieznanych mi, ba - bliżej nieokreślonych postaci? No nie smile
              • kora3 Re: Nie poznałabym cię ... :-( 18.02.16, 09:20
                Wiesz - ale generalnie można przyjąć, ze są ludzie, dla których kazde dziecko jest ładne. W sensie takiej mentalności, a nie braku możliwości oceny obiektywnej urody, czy jej braku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka