Inny mój watek pokazał, ze w temacie równouprawnienia, a także odmawiania niechcianym propozycjom na gruncie towarzyskim mamy czasem bardzo rozbieżne zdania.
Uprzedzając - przeklinaliście mnie, ze odpowiedź pana z mego wątku o narzucaniu się nie była grzeczna. Dodam, ze przekonaliście mnie w zakresie po prostu użycia zwrotu "narzucać się".
Ale nie tylko to okazało się tam sporne. Otóż:
1: niektórzy z Was uznają, ze na każdą niechcianą propozycje trzeba odpowiedzieć tzw. wywaleniem kawy na ławę. Czyli odpowiedzi typu : "Mam inne plany", "Nie mam czasu" "Mam dużo pracy" bez wyrażania zalu i propozycji alternatywnej nie są dość jasne i pozostawiają proponującemu szeroki wachlarz domysłow i daja mandat do ponawiania propozycji.
Dlatego należy odpowiadać grzecznie i bardzo jasno "Nie, dziękuję, nie skorzystam" "Dziękuje, nie jestem zainteresowany" itd. A jeśli zachodzi obawa, ze propozycja będzie ponawiana z dopiskiem "i roszę nie ponawiać już takich propozycji"
2. Tymczasem nie zabrało też głosu, ze tak odpowiadać nie można, bo to jednak takie zbyt handlowe

, a to przecież kontakty nie zawodowe, czy biznesowe, ale prywatne.
3. No i kwestia równouprawnienia.

Jedna z forumowiczek. Minnie konkretnie uważa, ze jeśli pani jest strona proponujaca pan powinien odpowiadać z dodatkami

: ze jest zaszczycony, a pani piekna, że propozycja bardzo miła itd. - nawet jeśli pan nie jest zaszczycony tylko zniesmaczony, pani w jego oczach wcale nie atrakcyjna, a propozycja wcale nie miła.
Powinien tak, bo z założenia wszelka propozycja ze strony KOBIETY wobec faceta jest dlań komplementem. I ja się tu pytam

DLACZEGO? Bo kobieta? To jakie to hehe równouprawnienie? żadne! Równouprawnienie polega na traktowaniu TAK SAMO w takich kontaktach. Zatem jeśli kobiecie na dowolna propozycje pana wobec niej wypada odpowiedzieć "Nie, dziękuję, nie jestem tym zainteresowana i przyznam, ze Twoja propozycja bardzo niemile mnie zaskoczyła" - jeśli oczywiście polega to na prawdzie, to panu tak samo wypada odpowiedzieć na propozycję kobiety!
Gdy wymaga się od mężczyzny głupawych ozdobników o zaszczyceniu, zachwytów nad panią urodą i uniżonego dziękowania, by pani hehe osłodzić odmowe, to nie jest żadne równouprawnienie tylko traktowanie kobiety, jak kretynke
A jakie Wasze zdanie - szerzej mam na myśli, a nie tylko w kontekście tamtego watku, tylko ogólnie?