26.06.16, 18:19
Sytuacja nr 1: Zaprosiłam koleżankę do siebie na pogaduchy. Nie widziałyśmy się jakiś czas, trudno było się zgrać. Dzień przed spotkaniem dzwonię, żeby potwierdzić i jest pytanie, czy może wpaść z mężem, bo ją odwozi do mnie. Męża znam, para z gatunku "wszędzie razem", koleżanka mieszka trzy przystanki ode mnie. Zgadzam się (w myślach "no trudno", bo liczyłam na babskie spotkanie, ale nie daję tego odczuć). W efekcie koleżanka przybywa do mnie z mężem i kilkuletnim dzieckiem, które jest umiarkowanie kłopotliwe, tzn. lata po mieszkaniu i zagląda do szuflad, ale zniszczeń po wizycie nie ma. smile Kwestia też tego, że nie mam w domu nic, czym można by zająć dziecko.

Sytuacja nr 2: Inna koleżanka ma do mnie przyjść, ale dzień przed spotkaniem proponuje, że przyjdzie z psem, bo nie ma co z nim zrobić. No nie bardzo, z różnych względów wymiguję się, zamiast powiedzieć to wprost i przekładamy spotkanie na "kiedyś". Wiem, może błąd, trzeba było powiedzieć, że nie chcę zwierzaka w mieszkaniu.

I teraz pytanie - czy "gość w dom, bóg w dom" i koleżanki zachowały się ok, bo zapytały (częściowo, bo o tym, że pierwsza przyjdzie z dzieckiem, nie wiedziałam), a ja jako że mieszkam sama to jestem aspołeczna i tak w ogóle powinnam zgodzić się na psa? smile Czy takie rzeczy powinno się szczegółowo ustalić i zapytać, co można? Czy może mój dom jest moją twierdzą i gdyby np. koleżanka stanęła z psem na progu, a ja nie wiedziałabym, że przyjdzie z "osobą towarzyszącą", to mogę powiedzieć "przykro mi, ale spotkamy się kiedy indziej, jak będziesz bez psa"?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Goście 26.06.16, 18:31
      Pytać zawsze wolno - samo pytanie to nic złego ani niewłaściwego, natomiast ty zachowujesz się co najmniej dziwnie i pretensję możesz mieć tylko do siebie.

      Wystarczyło powiedzieć jednej "kochana, ale ja się nastawiłam że spotkamy się same na babskie plotki, zostaw Zdziśka w domu", a w drugim po prostu "sorry, ale wpadnij bez psa" (swoją drogą sytuacja kuriozalna - koleżanka raczej wychodzi do pracy, na zakupy, więc skąd problem z zostawieniem psa?)

      Naturalnie koleżanka nr 1 zachowała się nieelegancko zabierając również dziecko o którym nie było mowy, niemniej jednak poćwicz asertywność, bo sama stwarzasz sobie problemy.
      • 31stopniwcieniu Re: Goście 26.06.16, 18:48
        Z psem jest sytuacja skomplikowana i nie chcę wchodzić w szczegóły, w każdy razie nie miała co z nim zrobić. Co do pierwszej sytuacji, to wiem, jaka jest ta koleżanka i podejrzewam, że gdybym zaproponowała, żeby przyszła bez męża, to spotkanie przełożonoby na "kiedyś, może". smile To taka para, że jak się umawiamy "na mieście" w gronie większym lub mniejszym, takim babskim, czyli nie grupą kto się zejdzie, to często jest tak, że mąż albo ją odwozi i przywozi, chociaż dziewczyna ma blisko. Albo przychodzi, wita się, zagada, gdzieś tam sobie jedzie i później ją odbiera. No nie ogarniam, ale tak mają. smile Poza tym ja u nich w domu byłam kilka razy, mąż koleżanki uczestniczył w spotkaniach, coś tam ugotował i przygotował, więc nie chciałam mówić, że albo bez męża, albo wcale. Wolałam babskie spotkanie, ale "w praktyce" mąż nie był jakimś wielkim problemem, zdziwiła mnie wizyta rodzinna i to bez uprzedzenia.
      • madzioreck Re: Goście 07.07.16, 15:32
        koronka2012 napisała:

        (swoją drogą sytuacja kuriozalna - koleżanka raczej wychodzi
        > do pracy, na zakupy, więc skąd problem z zostawieniem psa?)

        Niekoniecznie. Zdarzało mi się zabrać ze sobą do znajomych... szczurę (oczywiście po uprzednim zapytaniu, czy mogę i wiedząc, że znajomi te moje futra lubią i nie są uczuleni), bo chorowała i musiała dostać antybiotyk na czas. O ile udało się dopasować pory podawania leków do godzin pracy, to nie dało się pogodzić ich ze spontanicznym wieczornym wyjściem na kilka godzin.
    • asia.sthm Re: Goście 26.06.16, 18:38
      Dajesz sie wpuszczac w maliny, widocznie musisz potrenowac mowienie: nie.

      Kwestia treningu i nic wiecej.
      Obie kolezanki dobrze wiedza jak cie podejsc i za kazdym razem im sie udaje, wiec nie widza powodu aby cos zmieniac - to ty musisz.

      > (...) czy "gość w dom, bóg w dom"

      Tak, ale na naszych warunkach i pod naszą batutą. Najlepsza orkiestra nie zagra bez dyrygenta, niestety.
      Tobie w obu wypadkach zabraklo batuty. Potrenuj i zobaczysz jak ci wszystko zagra.

      I pamietaj: nasz dom, nasza twierdza. Powodzenia.
      • 31stopniwcieniu Re: Goście 26.06.16, 18:41
        Nie za każdym razem, bo sytuacje były dwie. smile W jednej mnie zaskoczono, w drugiej odmówiłam. Mam podejście takie, jak te, o którym piszesz, tylko czasami zastanawiam się, czy nie bywam zbyt, hmm, niegościnna?
        • baba67 Re: Goście 26.06.16, 18:58
          Masz prawo nie życzyc sobie psa w domu. Zreszta większośc zdecydowana właścicieli psów nawet bardzo zakochanych w swoich pupilach chodzi z nimi tylko tam gdzie wyrażnie są mile widziani i zachęcani do tego. prośba koleżanki dziwaczna.
          Co do dziecka -koleżanka zachowała się niefajnie. Żeby czegos takiego uniknąć w przyszlości wystarczy bardzo ale bardzo ubolewać ze nie masz nic dla dziecka , ze ono się nudzi że gdybys wiedziała że przyjdzie tobyś cos przygotowała. Przed kazda wizyta kolezanki upewniac się czy dziecka nie będzie właśnie pod tym pretekstem że chce najlepiej. A zapraszac w godzinach wieczornych. Nie jesteś dziwna ani niegościnna-nie daj sobie tego wmówić.
        • en-n Re: Goście 26.06.16, 20:04
          A co Ci w psie przeszkadza? Wolałabym koleżankę z psem niż koleżankę z mężem i dzieckiem. Pies nie wtrąca się do rozmowy, nie zagląda do szuflad i nie domaga się kredek, picia i telewizji.
          • 31stopniwcieniu Re: Goście 26.06.16, 20:16
            No i tutaj dochodzimy do tego, nad czym również się zastanawiałam: czy muszę się tłumaczyć z tego, co i dlaczego mi przeszkadza we własnym mieszkaniu? Moim zdaniem nie muszę. Tzn. jeśli koleżanka zapyta, to odpowiem, ale jeśli ktoś naciskałby, na zasadzie "a co ci przeszkadza", to nie lubię takich dyskusji. Ale odpowiem - nie chcę zwierzaka, który lata po mieszkaniu, może nabrudzić i coś zniszczyć, z resztą koleżanka sama mówiła, że wszędzie zostawia sierść. Koleżanka ma do swojego zwierzaka podejście trochę jak świeżo upieczona matka do dziecka, czyli że wszystko, co robi pies jest słodkie i każdy powinien się zachwycać.
            Według mnie ktoś we własnym domu może wyznaczyć swoje zasady, takie w granicach kultury i dobrego smaku, czyli nie, że np. przyjmuje gości nago. smile Tzn. tak też można, ale to już w kategoriach wydziwiania czy ekstrawagancji. smile
            • agulha Re: Goście 26.06.16, 20:58
              Jest OK. Jeśli koleżanka ma dziwaczną sytuację, że wszędzie musi z psem, to opcji jest kilka.
              Wizyty tylko u niej (zakładając, że nie masz alergii na stężone ślady obecności psa).
              Spacer w parku albo na jakichś dzikszych terenach (łąki, nad rzeką, są takie miejsca w miastach), Wy rozmawiacie chodząc lub na jakiejś ławce, a pies sobie biega - teraz lato, więc do pomyślenia.
              Spotkanie w jakimś lokalu, gdzie wpuszczają psy (może ogródek kawiarniany?).
        • koronka2012 Re: Goście 27.06.16, 00:35
          Ale ty NIE odmówiłaś, tylko po prostu niezbyt zręcznie się wykręciłaś...

          To nadal powinna być kwestia twojej decyzji i twojego wyboru. Tymczasem ty zdajesz się na innych. Niezgoda na osoby/stworzenia, których nie zapraszałaś z własnej inicjatywy nie jest niegościnnością.

          Koleżanka przełoży albo i nie. Może Zdzisiek jest chorobliwie zazdrosny i kontrolujący, i może kiedyś chcieć się wyrwać. Pytanie na ile chcesz spędzać czas z nią, Zdziśkiem i ich dzieckiem zamiast swobodne sobie pogadać?

          W przypadku psa najlepiej sprawę postawić jasno. Ja swojej koleżance mówię wprost, że psa do domu ani samochodu nie wpuszczę bo nie.

          Jeśli już czujesz taką presję, to można wymienić x powodów:
          - alergia na sierść (niekoniecznie prawdziwa, ale jako powód szalenie wygodna)
          - niedostowane mieszkanie, porysowana podłoga
          - przeszkadza zapach futra i kłaki
          itd.
          • minniemouse Re: Goście 27.06.16, 01:16
            Kolezanka reaguje na sygnaly jakie ty jej przesylasz. grzecznie pyta czy moze ......, a ty jej odpowiadasz "tak".
            I jest jak jest.

            Rozumiem iz obawiasz sie odmowy w razie jasnego sygnalu "przyjdz ale bez meza".
            bo to jest przykre, bo to jest innymi slowami odrzucenie "nie zgadzasz sie na meza,
            to nie przyjde wcale, az tak na tobie mi nie zalezy"
            - i to boli.
            no ale a drugiej strony, po co taka kolezanka ktorej traktowanie cie sprawia ci stres
            i przykrosc?
            tak czy inaczej trzeba to jakos rozwiazac. musisz klarownie przekazac jej informacje
            "Krysiu, bardzo sie ciesze jak przychodzicie razem z Jackiem ale wiesz co, od czasu do czasu bardzo chcialabym z toba spedzic taki babski dzien/wieczor, (tu podkresl) wylacznie we dwoje - kiedy moglybysmy sie tak umowic?" - jesli i na takie spotkanie zjawi sie z mezem,
            to nie ukrywaj przy mezu jak bardzo jestes zawiedziona "Krysiu, chyba zapomnialas,
            my mialysmy miec tylko we dwie panienskie spotkanie, bez chlopow" - tak, zeby nawet Jacek sie zreflektowal i zorientowal, ze Krysia nie wywiazuje sie z obietnic.
            bo moze on nawet nie jest swiadomy ze zona stawia go pomiedzy wami.
            wylozenie faktu na jaw moze wiele pomoc w kwestii umawiania sie bez asysty.

            Pies. mam psa, i wiem ze nie wszyscy lubia miec zwierzaka w domu i tyle, zeby nie wiem jak nieklopotliwy i slodki on byl. nie lubia, nie zycza sobie, i nie ma co dyskutowac 'dlaczego'.
            trzeba sie dostosowac do zyczenia. tak po prostu. i tak po prostu jasno to zakomunikowac
            "prosilabym cie bardzo nie przyprowadzaj do mnie psa". "dlaczego!?" "bo, przepraszam cie, ale nie chce. nie mam zwierzat i przeszkadza mi zapach psa, jego siersc itd" "ale moj pies jest czysty, ja go czesto kapie i on nie smierdzi!" "wierze ci, widze ze to czysty pies, ale mimo to - nie. nie przyprowadzaj. na spacer z psem i z toba chetnie pojde, ale prosze abys do mnie go nie przyprowadzala". az do skutku.

            Minnie


            • 31stopniwcieniu Re: Goście 27.06.16, 23:02
              To nie był aż stres i przykrość dla mnie, po prostu byłam zaskoczona. Gdybyśmy spotykały się często i regularnie, to tego typu sytuacje przeszkadzałyby mi, ale z koleżanka widujemy się mniej więcej raz w miesiącu, często spotykamy się "na mieście", gdzie zdarza jej się przyjść z dzieckiem, ale mąż robi za szofera lub przywita się i sobie idzie.
          • 31stopniwcieniu Re: Goście 27.06.16, 23:00
            No wykręciłam się, mam posypać głowę popiołem? smile
            Następnym razem, o ile będzie podobna sytuacja, powiem że nie chcę psa w mieszkaniu.
            • koronka2012 Re: Goście 28.06.16, 00:07
              smile chodzi o to, że wykręcanie się nie jest rozwiązaniem na dłuższą metęsmile poza tym tak naprawdę nie osiągnęłaś w ten sposób celu, bo w sumie chciałaś się spotkać z koleżanką - tyle, że bez psa.
    • kora3 Re: Goście 27.06.16, 10:02
      Sprawa jest prosta jak drut: nie wypada "wpraszać" w gości żadnych osób towarzyszących, ani zwierząt. Amen.
      Nie wypada tego robić ani pytając, jak koleżanka o meza, ani stawiając przed faktem dokonanym - dziecko.
    • azm2 Re: Goście 27.06.16, 12:21
      "Sytuacja nr 2: Inna koleżanka ma do mnie przyjść, ale dzień przed spotkaniem proponuje, że przyjdzie z psem, bo nie ma co z nim zrobić.... Wiem, może błąd, trzeba było powiedzieć, że nie chcę zwierzaka w mieszkaniu."

      Masz prawo powiedzieć otwartym tekstem: "Jeżeli z psem, to spotkajmy się w parku. Nie chcę psa w moim mieszkaniu". Po prostu i tyle.
    • milamala Re: Goście 27.06.16, 13:33
      Kolezanka nr 1 zachowala sie niedopuszczalnie. Sytuacje zyciowe stawiam zywej nad sv, ale w tym przypadku takiej naglej zyciowej sytuacji nie widze. Maz ja odwiozl (trzy przystanki) chwala m za to, ale spokojnie na taka odleglosc mogl po odwiezieniu wrocic do domu, nie musial sie wpraszac. Dziwny to uklad, ze maz chce uczestniczyc w babskim spotkaniu zony. Moj to by sie wykrecal jakby tylko mogl. Plus dziecko, to juz przesada. Dziecko mialo opieke (tatusia) wiec spokojnie moglo zostac w domu. Nie bylo zadnej naglej sytuacji w ktorej ojciec nie moglby sprawowac tejze opieki na czas spotkania mamy. Bardzo dziwny uklad w tym zwiazku panuje. ja rozumie milosc, ale zeby sobie tak na leb wzajemnie wchodzic to juz przesada.
      Na drugi raz odrazu zaznaczaj, ze zapraszasz na babskie spotkania, umawiajcie sie w godzinach w ktorych mlody powinien isc spac (wtedy tatus tez musi zostac w domu jako opieka).
      Co do drugiej pani, to nie kazdy musi lubic zwierzeta. Mozesz wyreczyc sie bialym klamstwem o alergii na zwierze. A jak pani nie bedzie miala wyjscia (choc nie wiem dlaczego mialaby nie miec, mam znajomych, ktorzy maja psy i koty, i nigdy w ich towarzystwie do nas nie przychodzili) i koniecznie bedzie musiala psa przytargac, to jakis spacerek pozostaje.
      Tak czy owak trzeba sie nauczyc asertywnosci, mowienia spokojnie acz stanowczo jakie sa twoje oczekiwania.
    • majaa Re: Goście 27.06.16, 16:13
      Żadna z koleżanek nie zachowała się właściwie. Jedna z niezobowiązujących babskich pogaduch zrobiła niespodziewanie i samowolnie rodzinną wizytę, a druga próbowała "wprosić" swojego zwierzaka. O ile w pierwszym przypadku w zasadzie trudno było cokolwiek zrobić (bo dziecko zjawiło się bez żadnego uprzedzenia), o tyle w drugim, zamiast lawirować i odkładać sprawę na potem, mogłaś od razu wyjaśnić, że zwierzęta w Twoim domu nie są mile widziane i jeśli koleżanka musi zabrać ze sobą psa, to na spotkanie możecie umówić się w innym miejscu po prostu.
      I tak, zdecydowanie powinnaś poćwiczyć asertywność, żeby na przyszłość uprzejmie ale jasno i wprost komunikować swoje zdanie i nauczyć się odmawiać.
    • vi_san Re: Goście 27.06.16, 17:46
      Sytuacja 2: nikt nie popełnił gafy. Koleżanka zapytała, ty odpowiedziałaś de facto przecząco - w efekcie po prostu przełożyłyście spotkanie. Wszystko w pełnym porządku.
      Sytuacja 1: koleżanka popełniła gafę zdecydowanie. Zaproszona sama pierw "wprasza" ci swego męża, a w efekcie przybywa z całą familią, plus podczas pobytu kompletnie nie pilnuje dziecka ani ona ani mąż! W bardzo bliskich relacjach jest "dopuszczalne" narzucenie dodatkowych gości [w3łaśnie w rodzaju dziecka] ale wyłącznie po uprzedzeniu WCZEŚNIEJ gospodyni i jej zgodzie, a poza tym - dziecko musi pozostawać pod pełną kontrolą rodziców! Nie ma że "lata sobie po mieszkaniu i grzebie w szufladach"!
    • 31stopniwcieniu Re: Goście 27.06.16, 23:06
      Z ciekawości - a uważacie, że w ogóle dopuszczalna byłaby sytuacja, kiedy zaprasza się kogoś do siebie, ten niespodziewanie przychodzi nie sam, czyli z dzieckiem, partnerem, psem, itp. A gospodarz na to "przykro mi, nie tak się umawialiśmy, spotkajmy się innym razem". Zakładamy, że gość nie przyjechał z drugiego końca Polski. smile
      • koronka2012 Re: Goście 28.06.16, 00:13
        Większość pewnie robiłaby dobrą minę do złej gry, i ja zapewne również jeśli chodzi o osoby dodatkowe. Natomiast bez skrupułów pogoniłabym koleżankę z psem - nie ma opcji, żeby wszedł do mojego mieszkania, no ale ja wredna jestem tongue_out mogłabym co najwyżej zaproponować że się z nią przejdę kawałek.
        • 31stopniwcieniu Re: Goście 28.06.16, 18:35
          W sumie racja, ale kwestia też uciążliwości sytuacji, np. właśnie pies czy dziecko, o którym wiadomo, że byłoby kłopotliwe, a rodzice z gatunku "nie reagujemy".
      • minniemouse Re: Goście 30.06.16, 00:53
        31stopniwcieniu napisała:
        zaprasza się kogoś do siebie, ten niespodziewanie przychodzi nie sam, czyli z dzieckiem, partnerem, psem, itp. A gospodarz na to "przykro mi, nie tak się umawialiśmy, spotkajmy się innym razem".

        nieladnie byloby w takiej sytacji wyprosic z domu, ale otwarcie, grzecznie zwrocic uwage gosciowi ze zlamal umowe i i sprawil zawod - jak najbardziej wypada.

        Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka