kora3
21.02.19, 18:02
Okoliczności sytuacji: luźne spotkanie towarzyskie ok. 5-6 pań w wieku zbliżonym (ok 40-40++), wszystkie znają się w stopniu mniejszym, albo większym. Wszystkie też mają podobny, nie najgorszy status materialny. Pojawia się kolejna koleżanka z tego grona, w ślicznym płaszczyku. Pozostałe panie skomplementują i pada pytanie: gdzie kupiła to cudeńko.
Zagadnięta odpowiada, że w SH.
I tu ta heh opowieśc mogłaby sie skończyć, a raczej wcale by sie nie pojawiła na forum, gdyby nie ciąg dalszy. Nie pojawiłaby sie, bo w tym gronie zupełnie do przyjęcia jest zapytanie sie wzajemne gdzie sie kupiło ten czy ów ciuch, a także zapytanie o jego cenę.
Ale ciąg dalszy nastąpił, ponieważ po spotkaniu już kolezanka wracająca z właścicielka płaszczyka i ze mną do domu powiedziała tejże właścicielce, że ...nie powinna mówić pozostałym, że płaszczyk kupiła w "szmateksie". Na oczywiste pytanie zagadniętej - dlaczego, padła dziwne odp., że przecież wstyd.
Jak sądzicie, na serio wstyd się "przyznać", ze się jaką rzecz kupiło w SH?
Ja tak nie uważam, choć nie kupuję - ale żałuje czasami bardzo widząc jakie cudeńka za grosze znajdują w SH moje niektóre koleżanki. I na serio nie potrafię zrozumieć dlaczego miałoby być wstyd powiedzieć o takim pochodzeniu rzeczy w gronie znajomych, które o ciuchach/modzie normalnie z sobą gadają. Ok, od biedy mogę zrozumieć, że byłoby to krepujące dla osoby, która z racji statusu materialnego kupuje tam ubrania,. bo na nowe ze sklepu jej nie stać, a pozostałe osoby - stać. Ale tu to nie zachodzi...
Jak sadzicie - wstyd, nie wstyd? A jesli nie, to skąd uwaga tamtej kolezanki Waszym zdaniem?