Niektorzy tu mają wątpliwości co znaczy - żerować, to taka sprawa z życia wzięta ...
Państwo X mają domek letniskowy w fajnej okolicy, więc pani X zaprosiła tam na weekend kolezankę z męzem i dzieckiem. Przyjechali a jakże. Państwo X byli przygotowani na tę wizytę zarówno w zakresie "jedzeniowym" jak i trunkowym, ale na to, że będa płacili za państwa kolezeństwo np. przy wejściu na basen, a także finansować pana meza kolezanki w zakresie papierosków (nałogowy palacz) - nie. Nie sądzili też, że podczas wspólnych wyjśc np. na lody/piwo także wszystko finansują oni. Nie zrujnowali się jednak szcześliwie, natomiast już nie mają zamiaru zapraszać ludzi, którzy owo zaproszenie traktują tak literalnie

Uznali, ze znajomi na nich żerowali. A Wy jak uważacie?