kora3
03.11.19, 13:54
Pytanie na kanwie rozmów z reala w temacie.
Mamy 2 pary - A i B. Z każdej z nich jedna osoba została poproszona o bycie chrzestnym/chrzestną dziecka z dalszej swej rodziny. Obie osoby odmówiły o obie spotkały się z kwasami w związku z tym. Obie podały powody, które - zdaniem krewnych były nie do przyjęcia.
1. Para A - nie mają przeszkód kanonicznych by zostać chrzestnymi. Nie są co prawda jakimiś gorliwymi katolikami, ale nie zachodzą z ich strony przeszkody by być chrzestnym/chrzestna i z cała pewnością wydano by im stosowne zaświadczenie o tym z parafii, do której należą. Nie jest to bynajmniej tylko przypuszczenie, oboje mają rodzeństwo i są chrzestnymi dzieci sióstr i braci.
Dlaczego teraz nie chcą już być kolejny raz? Ano jak powiedzieli nieoficjalnie - zwyczajnie nie stać ich jako parę na kolejnego chrzesniaka żony czy męza. Tak, wiadomo, że to tylko symbol, a chrzestni maja pomagac w katolickim wychowaniu, a nie robić prezenty....Teoretycznie, bo w praktyce no jednak wypada swego chrześniaka obdarowywać nieco hojniej niż inne dzieci a już szczególnie na okazje np. typu I komunia, 18 urodziny itd. Poza tym porządni chrzestni mają kontakt a bieżaco z dzieckiem, a co za tym idzie z jego rodzicami, a na ów państwo A. nie maja ochoty, nie są z rodzicami dziecka blisko i też sa z "innej bajki". Dlatego grzecznie odmówiła osoba A. na chrzestnego poproszona. Padło jednak pytanie o powody - nie wypadało powiedzieć "Nie przepadamy za wami, a i nie stać nas na kolejnego chrześniaka", więc padła odpowiedź, że no już obije trochę tych chrześniaków mają, szczególnie gorliwymi katolikami nie są, a i czasu teraz mniej niż kiedys, a jak sie dziecko trzymało do chrztu wypada ów czas mu poświęcać, więc może rodzice poproszą jednak kogoś innego. odmowę przyjęto, ale skomentowano ją wśród krewnych i powinowatych jako "bezczelną", potraktowanie "na odczepnego" itd.
2. Państwo B. - znacznie bardziej niż A gorliwi katolicy, każde ma po 1 chrześniaku - dzieci rodzeństwa. Przeszkód do bycia chrzestnym nie ma od strony kanonicznej. Natomiast wybrana na chrzestnego osoba z pary B. nie chce nim być z uwagi na sytuację kanoniczną rodziców dziecka. Rodzice ci nigdy nie byli małżeństwem, obecnie nie są także parą. Rozstali się jeszcze przed urodzeniem dziecka. Niemniej mają kontakt naturalnie, bo mają wspólne dziecko przecież. Osoba poproszona o bycie chrzestnym odmówiła, a pytana o powoduy podała je prawdziwe: jako gorliwi katolicy para B. nie popiera sytuacji, w której parze ludzi niepołączonych sakramentem małżeństwa rodzi się dziecko, a juz szczególnie sytuacji, kiedy tego sakramentalnego zwiazku nie mają rodzice dziecka zamiaru zawrzeć. Nie sądzą, by dziecko miało być wychowywane naprawdę w duchu katolickim, a w innym wychowaniu nie chcieliby brać udziału, bo to sprzeczne z ich przekonaniami.
Odmowę przyjęto, ale skomentowano negatywnie , ze nie mają prawa ocenia innych i także, że dziecko niczemu nie jest winne - to rodziców sprawa, ze sie nie pobrali czy nie chcą być razem.
Tragedii nijakiej niema, pewnie inne osoby zostaną chrzestnymi tych malców. Mnie interesuje Wasze zdanie na temat tego, jak można odmówić bycia chrzestnym w takich sytuacjach, jak opisane nie naruszając zasad SV i nie raniąc czyichś uczuć. No wiadomo, że mozna użyć białego kłamstwa, ze ma się przeszkody kanoniczne, ale bywa jak w opisanych przypadkach, gdzie wiedza o tym ze się ich nie ma jest powszechna w danym kredu tu w rodzinach...