Dodaj do ulubionych

Nomenklatura

29.03.20, 10:20
Jest pewien młody człowiek imieniem Firmin.
Firmin jako dziecko przestał używać form: babcia, dziadek, wujek. Do tych bliskich krewnych mówił po imieniu, bezosobowo, często też im dokuczał i wyśmiewał.
Rodzice prosili i tłumaczyli, ale nic to nie pomagało.
Im Firmin stawał się starszy tym dokuczanie ustawało, ale nadal nie mówił babciu, wujku, dziadziu.

Teraz Firmin jest dorosły, żałuje swego postępowania i bardzo chciałby mieć dobre relacje z krewnymi, mówić im babciu, dziadku.
Ale krewni nie chcą, tyle lat nie mówił to niech i nadal nie mówi.
Rodzice bronią syna. Firmin był dzieckiem, należy mu wybaczyć, przyjąć wyciągniętą rękę.
Podejrzewają też, że zachowanie syna było skutkiem jakiejś traumy, krzywdy doznanej od krewnych.
Bo to coś dziwnego, żeby dziecko pytało rodziców kiedy dziadkowie umrą.
Krewni zaprzeczają, że była jakaś krzywda. Firmin też nie pamięta żadnej traumy z dzieciństwa(albo może nie chce pamiętać)
Kto ma rację?
I czy ma sens mówienie wujku, babciu w dorosłym życiu, gdy w dzieciństwie nie używało się takich form?


Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Nomenklatura 29.03.20, 12:05
      jadwiga1350 napisała:

      > Firmin jako dziecko przestał używać form: babcia, dziadek, wujek często też im dokuczał i wyśmiewał.
      > Teraz Firmin jest dorosły, żałuje swego postępowania i bardzo chciałby mieć dob
      > re relacje z krewnymi
      > Rodzice bronią syna. Firmin był dzieckiem, należy mu wybaczyć, przyjąć wyciągn
      > iętą rękę.

      Nie, nie ma żadnego obowiązku by komuś coś wybaczać ani by przyjmować "wyciągniętą rękę" od kogoś kto nie zachowywał się odpowiednio.
      Obowiązkiem rodziców jest wychowanie dziecka i nauczenie go dobrych manier, a nie tłumaczenie złego zachowania przed krewnymi ani nakazywanie im aby wybaczyli dorosłemu chłopu.
      To jego sprawa by przeprosił krewnych i starał się nawiązać z nimi poprawne stosunki jeśli tego pragnie. A ich prawem jest odmowa jeśli nie mają chęci.


    • kocynder Re: Nomenklatura 29.03.20, 12:12
      Zależy ile ów Firmin ma lat obecnie. Bo jeśli zaczął złe zachowania na etapie buntu trzynastolatka, chamsko się zachowywał przez trzy - cztery lata, potem zaś złośliwości ustały, ale nadal nie wykazywał chęci utrzymywania relacji rodzinnych, obecnie zaś jest na ostatnim roku studiów i w końcu dorósł (późno bo późno, ale jednak) - to rodzina przesadza. Jeśli jednak Firmin zaczął swoje zachowanka jako cztero - pięciolatek, rodzice nad tym nie panowali, lata płynęły, w wieku lat 20 - 23 złośliwości chłopaka ustały (bo de facto ustały jego spotkania z kimkolwiek ze starszego pokolenia w rodzinie), obecnie zaś dobiegający 40 Firmin potrzebuje niańki do dzieci na czas pandemii a "kochana ciocia" nie chce - to rodzina jak najbardziej ma rację i rodzice Firmina powinni się cieszyć, że za niewydolność wychowawczą sami nie zostali z "listy rodziny" wykreśleni...

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
      • jadwiga1350 Re: Nomenklatura 30.03.20, 15:33
        kocynder napisała:

        > Zależy ile ów Firmin ma lat obecnie.

        Firmin jest młody, tuż po dwudziestce. Na pewno nie działa z pobudek materialnych, bo rodzice niczego mu nie żałują i jego potrzeby są w pełni zaspokojone.

        Rodzicom zależy na załagodzeniu sytuacji i dobrych relacjach rodzinnych, tym bardziej, że dziadkowie i wujek mieszkają po sąsiedzku.
        • aqua48 Re: Nomenklatura 30.03.20, 16:08
          jadwiga1350 napisała:

          > Rodzicom zależy na załagodzeniu sytuacji i dobrych relacjach rodzinnych

          A dlaczego ci rodzice nie mają dobrych relacji rodzinnych? I jakoś nie rozumiem co chcieliby łagodzić? Czy mieli jakieś zatargi z krewnymi?
          Bo o relacje 20 letniego Firmina z rodziną, to powinien dbać sam Firmin...
    • koronka2012 Re: Nomenklatura 29.03.20, 15:41
      Nie ma żadnego obowiązku lubienia się w rodzinie, ani utrzymywania relacji. Tak po prostu. Ludzie nie chcą go w swoim życiu i tyle, zapewne nie chodzi o spóźnione przeprosiny tylko tzw. całokształt.

      Na marginesie - dobre relacje nie mają żadnego związku z mówieniem "ciociu/wujku". Ja np. ciociu mówię do osób z którymi jestem w formalnych stosunkach, do tych bliższych krewnych mówię po imieniu.

      Rodzice najwyraźniej wypierają najprostsze wyjaśnienie - czyli że oni zawalili sprawę i absurdalnie doszukują się drugiego dna, który ma stanowić chyba jakiś rodzaj usprawiedliwienia ich niewydolności wychowawczej.
      • jadwiga1350 Re: Nomenklatura 30.03.20, 15:44
        koronka2012 napisała:

        > Na marginesie - dobre relacje nie mają żadnego związku z mówieniem "ciociu/wujk
        > u". Ja np. ciociu mówię do osób z którymi jestem w formalnych stosunkach, do ty
        > ch bliższych krewnych mówię po imieniu.
        >


        W rodzinie używanie form babciu, ciociu, wujku było ściśle przestrzegane. Więc wybryki Firmina stanowiły przykry zgrzyt.


        > Rodzice najwyraźniej wypierają najprostsze wyjaśnienie - czyli że oni zawalili
        > sprawę i absurdalnie doszukują się drugiego dna, który ma stanowić chyba jakiś
        > rodzaj usprawiedliwienia ich niewydolności wychowawczej.

        Rodzice próbują to wszystko jakoś zrozumieć. We wczesnym dzieciństwie syn był pod opieką dziadków, bo rodzice wyjechali za pracą. I według nich być może wtedy stało się coś takiego, co skutkowało późniejszym zachowaniem Firmina.
        Jednak Firmin nie skarżył się na dziadków i jakiś traum z dzieciństwa nie pamięta.
    • yoma Re: Nomenklatura 29.03.20, 22:06
      >to coś dziwnego, żeby dziecko pytało rodziców kiedy dziadkowie umrą.

      ??? Byłoby dziwnym dzieckiem, gdyby NIE pytało.

      --
      See you live in April!
        • aqua48 Re: Nomenklatura 30.03.20, 16:11
          jadwiga1350 napisała:

          > 10-letni dzieciak czeka na śmierć dziadków, to nie dziwi?

          Czeka? To normalne że DZIECKO pyta np., a kiedy ty umrzesz, bo go sprawa śmierci nurtuje kiedy zaczyna rozumieć że ludzie umierają i że może to dotknąć także jego bliskich. Podobnie jak normalne jest że dziecko jak jest złe lub zagniewane mówi rodzicom że ich nie kocha. To dziecko, nie bierze się takich jego wypowiedzi DOSŁOWNIE tylko tłumaczy, uczy i wychowuje, a nie obraża się.
        • koronka2012 Re: Nomenklatura 30.03.20, 19:33
          jadwiga1350 napisała:

          > 10-letni dzieciak czeka na śmierć dziadków, to nie dziwi?

          My z siostrą w wieku 6-10 lat regularnie kłóciłyśmy się o spadek po rodzicach, kt. A konkretnie o ozdobną, kiczowatą cukiernicęsmile
          • znana.jako.ggigus Re: Nomenklatura 11.04.20, 16:15
            Co innego kłócić się o coś, a co innego wpytać wprost, kiedy dziadek umrze.
            Ja też ustaliłam z siostrę, co która z nas po matce zabierze, a mimo to żadna nie pytała matki.
            Jako dziecko, jako że wychowałam się na ul. Cmentarnej i chodzenie na pogrzeby było częścią rozrywkowego życia w małym miasteczku, pytałam np. jako sześciolatka - a kiedy ty umarniesz? Pielęgnacją grobów moich krewnych zajmowałam się niemalże codziennie każdego roku latem, gdy byłam u babci na wakacjach. Tak się robi, jak ma się na cmentarz 5 min.

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • yoma Re: Nomenklatura 30.03.20, 19:44
          Coś jest mocno nie tak z dziadkami, którzy normalne pytanie dziecka poznającego świat uznają za zamach na swoje życie.

          --
          Shylmagoghnar
    • annthonka Re: Nomenklatura 30.03.20, 14:31
      Krewni zapewne mają go dość za całokształt i to nie będzie tak, że relacje się w magiczny sposób naprawią, bo on teraz tak chce. Dodatkowo próba obwiniania krewnych o zrobienie mu krzywdy w dzieciństwie na pewno w tym nie pomoże.

      Niewydolni wychowawczo rodzice stworzyli małego, roszczeniowego aroganta, a teraz się razem z nim dziwią, że świat nie chodzi na jego pstryknięcie.

      A swoją drogą bardzo ładne imiona wymyślasz do tych swoich historyjek.
    • kon.zrzeda Re: Nomenklatura 02.04.20, 22:23
      Nazewnictwo to w takich sprawach problem absolutnie drugorzędny. Kwestia w tym, dlaczego relacje z rodziną ułożyły się tak, a nie inaczej- a to już wiedzą tylko osoby bezpośrednio zainteresowane. I nieuprawnione jest zarówno wyzywanie chłopaka od rozpieszczonych gnojków, jak i podejrzewanie zbrodni w wykonaniu dziadków. Coś się musiało wydarzyć, bardzo jednak wątpię w to, że obie "strony" pamiętają to tak samo. To miło ze strony chłopaka, że chce naprawić stosunki, dziadkowie i reszta mogą wyjść tej chęci naprzeciw lub nie, tu nikt nie ma racji ani się nie myli- kwestia w tym, dlaczego ktoś postawił granice akurat w tym konkretnym miejscu i czy ktoś inny będzie skłonny ewentualnie przesunąć swoje, moim zdaniem to w ogóle nie jest problem z zakresu s-v
      • znana.jako.ggigus Re: Nomenklatura 11.04.20, 16:08
        No właśnie, rozmowa z zakresu sv tutaj dotyczy skutków, a nie przyczyn. To jakby osobie chorej na koronę (mającej utratę węchu jako symptom) radzono przyłożenie do nosa chusteczki skropionej np. wodą kolońską, aby ówże nosek się odetkał.

        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka