Ala ma kota

a właściwie kotkę. Kotka ma piękne białe futro, takie lśniące, oraz opływowe kształty, w związku z czym Ala czasem nazywa ją pieszczotliwie swoją Grubą Białą Kluchą.
Do Ali przyszły trzy koleżanki na babski wieczorek. Kotka też uczestniczyła w spotkaniu, pozwoliła się głaskać i podziwiać. Kiedy Ala wyszła na chwilę do kuchni, kocica rozciągnęła się na jej miejscu na sofie, wobec czego Ala po powrocie nakazała pupilce, żeby przesunęła "ten tłusty zad" bo ona też chce usiąść.
Wieczór wydawał się udany, a kiedy dobiegł końca, trzy koleżanki wyszły razem. I wtedy się zaczęło. Jedna z nich, Hela, prawie ze łzami zaczęła mówić, że nie spodziewała się, że Ala jest taka wredna, złośliwa i dwulicowa. Że te teksty typu gruba klucha, tłusty zad - to tylko z pozoru były do kota, a tak naprawdę to były aluzje do jej, Heli, wyglądu...
Na próżno jedna z koleżanek przysięgała, że Ala zawsze tak mówi do kocicy, a druga zapewniała, że Ala by nigdy nie zrobiła komuś takiej przykrości - Hela się obraziła.
Pytanie: czy naprawdę zawsze trzeba uważać na każde słowo? Bo może jak powiem do psa głupolku albo małpiszonie to jakiś kolega może pomyśleć, że to do niego - bo np ma jakies kompleksy na punkcie swojego intelektu?
Prawda, Hela jest najmniej szczupła z całej czwórki, ale bez przesady, otyła nie jest...
Był też spór, czy należy Ali powiedzieć o zajściu i czy powinna ją przeprosić (za co???)
Jakie jest Wasze zdanie?