Dodaj do ulubionych

nieproszony gość

05.08.06, 12:44
Witam
Kilka lat temu ostro pokłóciłem się ze znajomym mojego ojca. Powiedzieliśmy sobie rzeczy, których nie powinniśmy mówić, w dodatku w grę wchodził alkohol. Wtedy mieszkałem z rodzicami, dziś mam własne mieszkanie w innym mieście.
Przypuszczam, że Ojciec może mnie, któregoś dnia odwiedzić z tym człowiekiem, jako że on robi za jego kierowcę. Oczywiście nie mam ochoty go wpuszczać do mieszkania i najchętniej bym go pobił, ale jednak jakoś trzeba się zachować.
Wyobraźcie sobie, że jest jakieś święto i rodzice przyjechali mnie odwiedzić, a ten gość ich przywiózł. Jak taktownie zrobić, żeby go nie wpuścić do mieszkania i żeby nie zrobić awantury?
Proszę, się nie śmiać, to poważny temat
Obserwuj wątek
    • alka_xx Re: nieproszony gość 05.08.06, 14:16
      napisałes:
      > i najchętniej bym go pobił, ale jednak jakoś trzeba się zachować.[...]<

      no tak, jakoś by trzeba..smile
      A wogóle to uwazam, że nie masz obowiązku zapraszać tego człowieka do domu i to
      jest raczej nie Twoje zadanie, lecz Twoich rodziców. Jeżeli po spotkaniu z Tobą
      chcą wracać z nim do domu, powinni sprecyzować ile ma czasu i o której sie znów
      spotykają przy samochodzie





      > Wyobraźcie sobie, że jest jakieś święto i rodzice przyjechali mnie odwiedzić,
      a
      > ten gość ich przywiózł. Jak taktownie zrobić, żeby go nie wpuścić do
      mieszkani
      > a i żeby nie zrobić awantury?
      > Proszę, się nie śmiać, to poważny temat
      • 149k Re: nieproszony gość 05.08.06, 14:35
        > chcą wracać z nim do domu, powinni sprecyzować ile ma czasu i o której sie znów

        no tak, ale co zrobić jeśli staną razem w drzwiach do domu, a raczej przed nimi?
        • buba011 ...a co z komunikacją z rodzicami? 05.08.06, 15:17
          • 149k Re: ...a co z komunikacją z rodzicami? 05.08.06, 16:24
            z jaką komunikacją? chodzi o transport?

            nie rozumiem związku
            rodzice nie mają prawa jazdy, a czasem im się nie chce albo nie moga jechać autobusem, więc mają od tego kierowcę/kolegę żeby ich woził, no i na samą myśl o tym człowieku, krew mi się burzy, a Oni raczej nie powiedzą mu, żeby został w samochodzie przez kilka godzin
            • p-iotr Re: ...a co z komunikacją z rodzicami? 07.08.06, 09:48
              Za Słownikiem PWN:

              komunikacja ż I, DCMs. ~cji, blm
              [...]
              3. «porozumiewanie się, przekazywanie myśli, udzielanie wiadomości; łączność»
              Komunikacja listowna, telefoniczna, telegraficzna.

              Czyli w prostych słowach - rozmawiaj z Rodzicami.
              pzdr
        • alka_xx Re: nieproszony gość 05.08.06, 21:27
          nie rozumiem... chyba rodzice wiedzą jaka jest sytuacja,
          a jeśli nie, to im powiedz, że nie zamierzasz gościć tego człowieka.Chyba będą
          wiedzieli jak to zalatwi
          • 149k Re: nieproszony gość 06.08.06, 13:29
            ja już im to mówiłem, ale po pierwsze oni to bagatelizują a po drugie nie chcą/ nie mogą korzystać z innej formy transportu po trzecie nawet jeśli się komuś mówi to i tak zostaje jakieś tam ryzyko, na które powinno się być przygotowanym
            • alka_xx Re: nieproszony gość 06.08.06, 15:42
              słuchaj 149k - argumenty sa tak samo lipne jak cały ten twój problem.
              • katee1 Re: nieproszony gość 06.08.06, 20:49
                Uprzedź rodziców lojalnie,ze nie zyczysz soebie tego człowieka we własnym domu i jezeli nie chcą krepujących sytuacji przed drzwimi wejsciowymi syna prosisz ich,zeby tego człowieka z nimi nie było.
                Rozumiejąc jednka ich problemy z dotarciem do Ciebie oferujesz,ze jezeli zdecyduja się Ciebie odwiedzic taki transport zorganizujesz (taxi, bądz uczynny kolega).
                Poza tym nie widzę potrzeby uczestniczenia obcego faceta w Waszym rodzinnym spotkaniu. Poruszacie temty Was dotyczące, obca osoba , do tego niemile widziana, jest tu zbędna.
                • 149k Re: nieproszony gość 07.08.06, 22:49
                  dziękuję za odpowiedzi, są prawie wystarczające

                  po porstu chodziło mi o to, co zrobić jeśli nagle w drzwiach widzi się dwie osoby jedną proszoną a drugą nie (ta sytuacja to tylko przykład), jak z tego wybrnąć i rozumiem, że raczej taktownie się z tego nie wybrnie
                  • alka_xx zmiana frontu? 08.08.06, 08:37
                    więc wybrnie sie z tego taktownie!

                    jeżeli hołdujesz zasadom dobrego wychowania i masz klasę, to nie dasz po sobie
                    poznać że jedna z tych osób jest nieproszona i przyjmiesz ją jak proszoną, tym
                    bardziej, ze TA sytuacja to tylko przykład!
                    • baba67 Re: zmiana frontu? 08.08.06, 12:47
                      Najlepsza opcja to postarac sie samemu o transport dla rodzicow.Albo czesciej
                      odwiedzac ich samemu.
    • kora3 Nie gniewaj się, ale 23.08.06, 14:03
      mam wrazenie, ze twoi Rodzice (zapewne nie jako jedyni rodzice w stosunku do
      swych dorosłych dziecisad nie bardzo liczą sie z Twoim zdaniem. Zaproszony
      czlowiek nie ciąga z soba nieporoszonych gości na proszone przyjecia. Jesli już
      np. zajdzie jakaś specjalna sytuacja, w której przykladowo ktoś zaproszony i
      oczekiwany na przyjęciu (obojętnie w domu, czy w lokalu)ma nagłą wizytę kogoś z
      daleka. Wówczas powinien powiedzieć o tym zapraszającemu raczej w formie
      niestety rezygnacji z przyjecia. Jeśli zapraszający uzna to za możliwe i miłe
      mu powie po prostu "Nie widzę przeszkód, przyjdź z przyjacielem" Zaproszony
      jednak nie powinen ani oczekiwać tego od zapraszającego, ani tym badziej
      wymuszac tego na nim. Przyjście do kogos z kims niezaproszonym, bez uprzedzenia
      jest szczytem nietaktu, a coż dopiero z kims o kim wiemy, ze jest
      skonfliktowany z gospodarzem. Stawia to obie strony w bardzo niezrecznej
      sytuacji i jest wg mnie calkowicie niedopuszczalne. Rozumiem, ze Rodzice, to
      Rodzice, ale skoro istnieje taka możliwośc, ze przyjdą z tym człowiekiem (inna
      sprawa, ze musiałby on byc wyjątkowo bezczelny) to jeszcze raz kategorycznie
      powiedz Om,z e sobie tego nie życzysz oraz, jak tu radzili inni zatroszcz sie o
      transport dla Nich sam, by nie musieli korzystać z uprzejmości swojego
      znajomego.
      Inna sprawa, ze jeśli pytasz ogolnie o sytuację, gdy bez uprzedzenia wraz z
      gosciem pojawia sie ktoś nieoczekiwany, ba nawet nielubiany to jest ona raczej
      patowa. Bywają niesforni goście, którzy przekinują taka osobę, ze nie sprawi
      kłpotu i że gopsodarz sie ucieszy starając sie być miłymi czyimś kosztem. Taka
      osoba powinna odmówić, ale jeśli nie odmówi i pojawi się też bedzie czuła się
      niezrecznie. W takiej sytuacji myślę, że ja wpuściłabym jednak takiego kogos,
      ale skróciła do minimum spotkanie, a zaproszonym gosciom powiedziała co myślę o
      ich zachowaniu. Ale to indywidualna sprawa i nie wiem co możnaby w konkretnym
      przypadku poradzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka