Dodaj do ulubionych

Refleksja....

06.05.07, 17:25
Smutna ta nasza polska historia. Inteligencje wytlukli Rosjanie i Niemcy,
arystokracja rozprysla sie po swiecie i kto zostal?

Wedlug was najlepiej nie przyznawac sie do posiadania herbu szlacheckiego,
noszenie sygnetu rodowego zostalo wysmiane (znalazlam taki watek), snobizmem
jest podanie kawy w salonie a juz nie daj Boze sushi w jadalni!!!

Najlepiej zaserwowac gosciom pierogi na kuchennym stole
i powiedziec "smacznego"!
Obserwuj wątek
    • e._ Re: Refleksja.... 06.05.07, 19:34
      Ale przedtem koniecznie zwlec z nich buty!
    • guido_contini Re: Refleksja.... 06.05.07, 19:40
      Problem lezy raczej gdzie indziej, a mianowicie w regyrostycznym przestrzeganiu
      czegos o czym wielu nie ma pojecia, a jest to tylko gdzies zaslyszane.
      Sam fakt niewlasciwego zrozumienia okreslenia "savoir vivre", a wiec zasad
      wlasciwego zachowania sie, stwarza wymyslone problemy.
      Okazuje sie, ze trendy i moda na cos tam, najczesciej w oczach nowoambitnych,
      moga byc przyczyna radykalnej poprawnosci. Najczesciej takimi osobami sa ci,
      ktorzy osiagneli zdolnosc materialnego realizowania sie i chcac to
      zademonstrowac, uciekaja sie wlasnie do poprawnosci, ktora mialaby
      potwierdzic ich wyzszy status. Najczesciej tez towarzyszy temu zjawisku,
      totalna pustka wewnetrzna, co tez zostalo pokazane w polskiej literaturze (np.
      Nikodem Dyzma). Najsmieszniejszy w tej debacie o sushi jest fakt, ze owe sushi
      w kraju swojego pochodzenia ma status pizzy gdzie indziej, wiec jest czyms
      bardzo pospolitym i tanim.
      Troche wiecej liberalizmu w tlumaczeniu zasad i nie zapominajmy tez, ze kij ma
      dwa konce. Najpierw wymagajmy poprawnosci od siebie samych ale nie oczekujmy,
      ze inni beda ta poprawnosc tlumaczyc w taki sam sposob. Popelniac bledy jest
      rzecza ludzka, wiec pozwolmy sie innym i sobie samemu mylic.
      Absurdalny, na przyklad, jest temat o krawacie. Autor lubi krawaty ale brak
      wlasnego ja, czyni go niepewnym i obawawia sie, ze osmieszy sie w srodowisku go
      otaczajacym. Awangarda, chec bycia innym, tworza mode. Zatem krawat mozna nosic
      i do samych jeansów jak i do swetra czyli wedlug wlasnego upodobania. Tylko
      ludzie "mali", nie majacy nic do zaprezentowania, trzymaja sie jakichs
      archaicznych regul. Noszenie krawata nie ma tez nic wspolnego z savoir virve, a
      komponowanie wlasnej garderoby jest tylko wyrazem indywidualnego estetyzmu.

      Oczywiscie, osobiscie jestem za poprawnoscia ale twierdze tez, ze nie nalezy
      sie trzymac kurczowo schematow, byc moze juz z innej epoki.
      Zasad wlasciwego zachowania mozna nauczyc kazdego, natomiast w jakim stopniu
      bedziemy przestrzegac tych zasad, zalezy wylacznie od nas samych. Pozostaje
      wiec tylko postawic na wlasciwa edukacje spoleczenstwa i to juz w bardzo
      wczesnym stadium, co nie oznacza, ze wszyscy beda lubiec sushi, czy kotlet
      schabowy ale beda tolerancyjni i potrafia zaakceptowac innosc, a pierogi w
      kuchni, nawet na stojaco, moga byc rarytasem.
      • baba67 Re: Refleksja.... 02.06.07, 11:24
        Sushi w jadalni i kawa w salonie jest ok. Drink powitalny -no coz ja bym
        dyskutowala-jakos z innej bajki taki zwyczaj, dwor szlachecki bal u senatora,
        jakies klimaty arystokratyczno-przedwojenne zze sporym zadeciem. Natomiast samo
        PODKRESLANIE ze sie tak robi jest snobizmem.
    • uu1 Re: Refleksja.... 06.05.07, 19:58
      Bardzo długo przymierzałaś się jak tu powiedzieć, że jesteś "zagraniczna" i,
      pełen sukces. Polecam książkę "Wyspa ostaniej nadziei" J. Meissnera. Wiele się z
      niej o sobie dowiesz. pozdro.
    • lajkonix Re: Refleksja.... 06.05.07, 22:27
      parasol-ka napisała:

      > Smutna ta nasza polska historia. Inteligencje wytlukli Rosjanie i Niemcy,
      > arystokracja rozprysla sie po swiecie i kto zostal?

      Taaa..., siostra. Postawiłaś dramatyczne pytanie.

      Zauważ jednak, siostra, że sama w postawionym pytaniu nie stwierdzasz explicite
      rozłączności zbiorów {inteligencja} oraz {arystokracja}.

      W tych warunkach brzegowych, odpowiedź na postawione pytanie sama się narzuca.
      Jest wprost oczywista. Tym niemniej pozwól, ze dla jasnością ją wyartykułuję.
      Otóż:
      skoro
      - {inteligencja} wytłuczona
      - {arystokracja} poszła w spierdzielanctwo
      ergo, pozostały:
      - gmin
      - iloczyn teoriomnogościowy {inteligencji} i {arystokracji}
      czyli {inteligentna arystokracja}

      Gmin , to wiadomo....
      A {inteligentna arystokracja} nie pyta się po forach czy herb powiesić w
      salonie czy w gabinecie. Ona ma go po prostu wmontowany w bramie wjazdowej do
      rezydencji.

      Ale generalnie, żal podzielam....



      > Wedlug was najlepiej nie przyznawac sie do posiadania herbu szlacheckiego,
      > noszenie sygnetu rodowego zostalo wysmiane (znalazlam taki watek), snobizmem
      > jest podanie kawy w salonie a juz nie daj Boze sushi w jadalni!!!
      >
      > Najlepiej zaserwowac gosciom pierogi na kuchennym stole
      > i powiedziec "smacznego"!

      No jak herbowy nie ma rezydencji, to cza się jakoś gnieść w ślepej kuchni, nie?

      Lajkonix
      panta rei - wszystko w płynie
      • zyg_zyg_zyg Re: Refleksja.... 06.05.07, 23:55
        Musze zaprotestowac.
        Inteligentna arystokracja jest przeciez podzbiorem arystokracji. Jezeli wiec
        cala arystokracja poszla w spierdzielanctwo, to inteligentna arystokracja
        rowniez.

        Chyba ze to bardziej skomplikowane... smile
        • lajkonix Re: Refleksja.... 07.05.07, 10:34
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > Musze zaprotestowac.
          > Inteligentna arystokracja jest przeciez podzbiorem arystokracji. Jezeli wiec
          > cala arystokracja poszla w spierdzielanctwo, to inteligentna arystokracja
          > rowniez.
          >
          > Chyba ze to bardziej skomplikowane... smile

          A gdzie tam skomplikowane, brat!
          Tylko i tak ten nasz rachunek teoriomnogościowy w drebiezgi się rozleciał, bo
          się okazuje, ze nie wzięliśmy pod uwagę czwartego stanu - zubożałej szlachty.

          Pozdry,

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
          • camel_3d Re: Refleksja.... 07.05.07, 11:58
            jasne, teraz kazdy bedzie mowil, ze jest ze zubozalej szlachtysmile))
    • parasol-ka Re: Refleksja.... 07.05.07, 01:25
      uu1 napisała:
      > Bardzo długo przymierzałaś się jak tu powiedzieć, że jesteś "zagraniczna"

      Wcale niedlugo, bo juz bodajze w moim drugim poscie na tym forum napisalam, ze
      mieszkam za Wielka Woda... wink

      lajkonix napisał:
      > A {inteligentna arystokracja} nie pyta się po forach...

      Jakbys przeczytal moje inne posty, dowiedzialbys sie, ze jestem - jak sama
      napisalam - co najwyzej zubozala szlachcianka.
      Wiekszosc moich przodkow to niestety chlopi, ale znalazlam podczas poszukiwan
      genealogicznych szlachcica i bardzo mnie to cieszy. smile
      Wedlug powiedzenia "poszukaj a znajdziesz" moze tez znajdziesz w swoim
      rodowodzie szlachcica, a nawet magnata - kto wie?

      A poza tym polecam genealogie - fajna sprawa. smile))
      • uu1 Re: Refleksja.... 07.05.07, 09:20
        parasol-ka napisała:
        > Wiekszosc moich przodkow to niestety chlopi, ale znalazlam podczas poszukiwan
        > genealogicznych szlachcica i bardzo mnie to cieszy. smile
        Ius primae noctis?
        > A poza tym polecam genealogie - fajna sprawa. smile))
        Powodzenia w dalszych poszukiwaniach.
      • lajkonix Re: Refleksja.... 07.05.07, 10:31
        parasol-ka napisała:

        > lajkonix napisał:
        > > A {inteligentna arystokracja} nie pyta się po forach...
        >
        > Jakbys przeczytal moje inne posty, dowiedzialbys sie, ze jestem - jak sama
        > napisalam - co najwyzej zubozala szlachcianka.

        Aaaaa...., jak zubożała, to tak! To się moze pytać po forach. Wtedy dobrym
        manierom to się nie sprzeciwia.


        > Wiekszosc moich przodkow to niestety chlopi, ale znalazlam podczas poszukiwan
        > genealogicznych szlachcica i bardzo mnie to cieszy. smile

        Zapomniał się, czy jak?


        > Wedlug powiedzenia "poszukaj a znajdziesz" moze tez znajdziesz w swoim
        > rodowodzie szlachcica, a nawet magnata - kto wie?

        Magnat (def.) - mąż chudej żony.
        Ponadto, można się też kompleksu bękarctwa nabawić.


        >
        > A poza tym polecam genealogie - fajna sprawa. smile))

        Jasne, siostra... jak nie ma czegoś bardziej pożytecznego do roboty.

        Niskie ukłony i całuj ode mnie usiowo, w sam środek Jackowa.

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
      • mallard Re: Refleksja.... 08.05.07, 09:15
        parasol-ka napisała:

        > Wedlug powiedzenia "poszukaj a znajdziesz" moze tez znajdziesz w swoim
        > rodowodzie szlachcica, a nawet magnata - kto wie?
        > A poza tym polecam genealogie - fajna sprawa. smile))

        Ja tam bym zalecał jednak pewną powściągliwość w zapędach, bo życie uczy, że na
        dzadka z Wehrmachtu też można trafić... wink

        A wspomniane "powiedzenie", w oryginale brzmi: "Szukajcie a znajdziecie".

        Pozdro! smile
    • camel_3d Re: Refleksja.... 07.05.07, 09:16

      ), snobizmem
      > jest podanie kawy w salonie a juz nie daj Boze sushi w jadalni!!!


      chcialbym zobaczyc ile osob z nas ma salonsmile))


      a gdzie sie podaje sushi?? przeciez to jedzenie jak kazde inne.


      > Najlepiej zaserwowac gosciom pierogi na kuchennym stole
      > i powiedziec "smacznego"!


      hmm..no nie mam kuchni.. (jest polaczona z pokojem). ale czasme serwuje
      pierogi moim niemieckim gosciom (ze smietana) lub z tluszczem i skwarkami..i sa
      zaczwyceni. smile
    • dominikjandomin Re: Refleksja.... 07.05.07, 15:13
      parasol-ka napisała:

      > Smutna ta nasza polska historia. Inteligencje wytlukli Rosjanie i Niemcy,
      > arystokracja rozprysla sie po swiecie i kto zostal?

      Jaka arystokracja? Kilku książąt litewskich z czasów sprzed Unii? Cała reszta
      to tytuły państw obcych...

      > Wedlug was najlepiej nie przyznawac sie do posiadania herbu szlacheckiego,
      > noszenie sygnetu rodowego zostalo wysmiane (znalazlam taki watek), snobizmem
      > jest podanie kawy w salonie a juz nie daj Boze sushi w jadalni!!!

      Przyznawać a chwalić się - to dwie różne rzeczy.

      Sygnet - jesli ktoś ma, to czemu nie. Tylko się z dresem nie komponuje. Sygnet
      to dodatek, wymaga ubrania własciwego.

      Kawa w salonie - jak najbardziej, tylko buraki twierdza inaczej.

      Sushi... no, to już z polska tradycją ma mało wspólnego... Za dawnych dobrych
      czasów (XIX wiek) choinka była przejawem złego gustu i drobnomieszczaństwa, a
      nawet zdrady narodowej (bo niemiecka).

      > Najlepiej zaserwowac gosciom pierogi na kuchennym stole
      > i powiedziec "smacznego"!

      Zalezy jakim gościom... oficjalnym, to nie, ale gdy wpadnie do mnie kumpel
      pograć, to czemu nie (gdybym to jeszcze miał kuchenny stół)...

      I bez "smacznego". W moim domu mówi się co innego.
    • dominikjandomin Re: Refleksja.... 07.05.07, 15:15
      parasol-ka napisała:

      > Smutna ta nasza polska historia. Inteligencje wytlukli Rosjanie i Niemcy,
      > arystokracja rozprysla sie po swiecie i kto zostal?

      A tak w ogóle, w poradniku SV z międzywojnia czytałem, jak to przed wojną (I
      światową) salony warszawskie dzieliły się na te "ludzi z towarzystwa"
      i "inteligenckie" i jak to "ludzie z towarzystwa" robili wszytsko, aby nikt ich
      nie uznał za przynależnych do inteligencji...
    • bene_gesserit Re: Refleksja.... 07.05.07, 15:27
      W istocie - smutny kraj, w ktorym grupka potomkow nieudacznikow, ktorzy nie
      wyemigrowani i nie zostali zakatowani za dobre pochodzenie ma za zle tym,
      ktorzy dobrym pochodzeniem chca sie szczycic.

      Obawiam sie jednak, ze babka moja (chlopka, cztery klasy podstawowki) miala
      racje: na szlachectwo nie pomoga herby nad kominkiem.

      Pozdrawiam,
      Zawistna Zjadaczka Pierogow
      • uu1 Re: Refleksja.... 07.05.07, 21:00
        bene_gesserit napisała:
        > W istocie - smutny kraj, w ktorym grupka potomkow nieudacznikow, ktorzy nie
        > wyemigrowani i nie zostali zakatowani za dobre pochodzenie ma za zle tym,
        > ktorzy dobrym pochodzeniem chca sie szczycic.
        Zanim napiszesz coś równie mądrego - pomyśl.
        • bene_gesserit Re: Refleksja.... 07.05.07, 22:56
          Nastepnym razem, kiedy bede sarkastyczna, oznacze ten fragment postu ** -
          specjalnie na twoj uzytek.
          • agni_me Re: Refleksja.... 07.05.07, 23:37
            Wystarczy, że ograniczysz sarkazm do poziomu, w którym nie będzie budził
            niesmaku. To - mam wrażenie - stara ci się przekazać uu1.
            • bene_gesserit Re: Refleksja.... 07.05.07, 23:47
              To dyskusja o smakach ma sens?
              Mnie np lekko brzydzi, ze stwierdzenie calkiem serio tego, co ja sarkastycznie
              podsumowalam, niesmaku w was nie budzi.
              • agni_me Re: Refleksja.... 08.05.07, 00:08
                bene_gesserit napisała:
                To dyskusja o smakach ma sens?

                Naprawdę cię to dziwi? SV to kwestia smaku właśnie. Sarkazm także mu podlega.
                Użycie pluralis jest nieuprawnione. Wypowiadałam się w swoim imieniu, dam znać,
                kiedy zacznie mi przysługiwać pluralis majestatis.
                • bene_gesserit Re: Refleksja.... 08.05.07, 00:37
                  SV to kwestia norm, obowiazujacych w konkretnej spolecznosci. Sluza min. do
                  tego, aby odroznic 'swoich' od 'obcych'. Smak i obrzydzenie - do tego samego.
                  Rozmowa o przewadze jednego smaku nad drugim to w istocie dialog w
                  rodzaju 'mysmy lepsi', 'a nie, bo my'. W mojej opinii to ziszczona glupota, a
                  licytowanie wartosci kultur to sliska sprawa.

                  Uzycie lm jak najbardziej uprawnione - moja wygoda i idiotyzmem linkowania
                  jednego postu pod dwiema wypowiedziami.
          • uu1 Re: Refleksja.... 08.05.07, 09:37
            bene_gesserit napisała:

            > Nastepnym razem, kiedy bede sarkastyczna, oznacze ten fragment postu ** -
            > specjalnie na twoj uzytek.
            Wprawdzie nie rozumiem dlaczego uznałaś posłużenie się sarkazmem za właściwą
            formę wypowiedzi ale jak już będziesz oznaczać fragment wypowiedzi przeznaczony
            do mojego, ograniczonego odbioru, użyj wielkiej litery, proszę. smile
    • lilivampire Re: Refleksja.... 08.05.07, 14:42
      Eee ja tak nie uważam. Może i jestem snobką, ale jestem dumna ze swojego herbu i mam zamiar swą dumę pokazywać w odpowiedni sposóbsmile
      • mallard Re: Refleksja.... 08.05.07, 15:43
        lilivampire napisała:

        > Eee ja tak nie uważam. Może i jestem snobką, ale jestem dumna ze swojego
        herbu i mam zamiar swą dumę pokazywać w odpowiedni sposóbsmile

        A herb jaki? Ciołek może? smilesmilesmile

        Pozdr.
        • lilivampire Re: Refleksja.... 08.05.07, 22:30
          Zielona Pietruszkatongue_out
          • mallard Re: Refleksja.... 09.05.07, 08:25
            lilivampire napisała:

            > Zielona Pietruszkatongue_out

            O mamma mia! smile
    • minerwamcg Kto to jesteście "wy"? 08.05.07, 16:33
      parasol-ka napisała:
      > Wedlug was najlepiej nie przyznawac sie do posiadania herbu szlacheckiego,

      Jakich "was", przepraszam? Kogo masz na myśli?

      > noszenie sygnetu rodowego zostalo wysmiane (znalazlam taki watek),

      U kobiety pierścionek z herbem jest pierścionkiem jak każdy i podlega takim
      samym zasadom noszenia jak każdy inny. U mężczyzny zaś jest skrajnie fe,
      snobizmem już nie trąci, a zalatuje na milę. Współczesny facet na dłoni nosi
      wyłacznie obrączkę, a i to tylko żonaci smile)).

      > snobizmem jest podanie kawy w salonie a juz nie daj Boze sushi w jadalni!!!

      Snobizmem byłaby raczej kawa w jadalni a sushi w salonie smile))))

      > Najlepiej zaserwowac gosciom pierogi na kuchennym stole

      A, to zależy jakim gościom. Jeżeli będą to głodni jak stado wilków nastoletni
      koledzy syna, nakarmienie ich pierogami w kuchni (o ile jest tam dość miejsca i
      odpowiedni stół) jest jak najbardziej comme il faut.

      > i powiedziec "smacznego"!

      Fuu. Jeszcze raz pytam - kto to jesteście "wy"?
      • dominikjandomin Re: Kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 13:50
        minerwamcg napisała:

        > > noszenie sygnetu rodowego zostalo wysmiane (znalazlam taki watek),
        >
        > U kobiety pierścionek z herbem jest pierścionkiem jak każdy i podlega takim
        > samym zasadom noszenia jak każdy inny. U mężczyzny zaś jest skrajnie fe,
        > snobizmem już nie trąci, a zalatuje na milę. Współczesny facet na dłoni nosi
        > wyłacznie obrączkę, a i to tylko żonaci smile)).

        Od kiedy sygnet, do którego MA SIĘ PRAWO, jest snobizmem?

        No i jeszcze jest 3 pierścionek dla mężczyzny, choć rzadko spotykany (w moim
        środowisku często): koronka czyli różaniec.
        • minerwamcg Re: Kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 16:59
          > Od kiedy sygnet, do którego MA SIĘ PRAWO, jest snobizmem?

          Mniej więcej od lat 30 smile)) Po zniesieniu tytułów arystokratycznych obnoszenie
          się ze szlachectwem stało się pretensjonalne, a niezależnie od tego męska
          biżuteria zredukowała się i skurczyła do obrączki właśnie.

          Każdy z nas ma mnóstwo praw. Ja np. mam prawo włożyć na głowę biały czepiec z
          koronkami, ponieważ jestem mężatką - a przecież tego nie robię. Mam prawo do
          stroju krakowskiego, ponieważ jestem rodowitą krakowianką - a przecież go nie
          noszę. Dlaczego? Ponieważ byłoby to anachroniczne, śmieszne i głupie.

          Prawdziwego pana poznaje się dzisiaj po ubiorze i zachowaniu. Nie po ozdobach,
          bo te dla mężczyzn wyszły z użycia.

          Koronka czyli różaniec... Tu zdania są podzielone, s.v. milczy, bo zjawisko
          jest nowe. Pobożni dżentelmeni, traktujący sprawę biżuterii rygorystycznie na
          ogół wolą nosić różaniec w kieszeni, nie manifestując swojej religijności.
          Podobnie jak ukrywają pod koszulą noszony na szyi krzyż, medalik, szkaplerz.
          • guido_contini Re: Kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 18:02
            minerwamcg napisała:
            "Mam prawo do stroju krakowskiego, ponieważ jestem rodowitą krakowianką - a
            przecież go nie noszę. Dlaczego? Ponieważ byłoby to anachroniczne, śmieszne i
            głupie."

            Czy uwazasz, ze to jest glupota ubrac sie w stroj tak szczegolny dla
            krakowianki? Takie twierdzenie jest chyba tylko brakiem szacunku dla wartosci
            przynaleznosci do okreslonej grupy ludzi. To nie powinno byc wstydem mowic
            glosno, ze jest sie Polka i podkreslac to cudownym strojem regionalnym. Tego
            chyba brakuje w Polsce, braku dumy ze zdobyczy narodowych i jej pielegnacji.
            Prosze popatrzec na ubogich folklorystycznie Szwedow, Dunczykow, Norwegow,
            Szkotow, a jakich dumnych z tego co posiadaja. Tam nikt sie nie wstydzi nosic
            takie stroje i to w zwykle swieta rodzinne nie mowiac o wielkich narodowych.

            Nie bylo natomiast zadnych ustanowien prawnych i zakazow noszenia bizuteri
            przez facetow i jest to tylko kwestia estetyki i dobrego smaku.
            Mlodosc ma swoje prawa, stad tez akceptuje sie przerozne kolczyki breloczki itp.
            Natomiast doroslosc wymaga wielu ograniczen, chociaz nie jest przymusem.
            Wedlug ostatnich wskazan bizuteria meska to zegarek, krawat / muszka, spinki u
            koszuli, pasek, ewentualnie obraczka z tytulu zawarcia malzenstwa czy np
            ukonczenia studiow, bo takie tez bywaja. W grupie dzisiejszych yuppie czesto
            atrybutem jest telefon komorkowy, to znaczy jego nowoczesny model, jak i tez
            lap top jest prestizowym dodatkiem.

            Natomiast sygnet rodowy, to pamiatka i jezeli juz komus na tym wybitnie zalezy,
            to w koncu nic nie stoi na przeszkodzie zalozyc go podczas wigilii i wypic za
            zdrowie przodkow.

            Dodam jeszcze, ze narod nieszanujacy i nieholdujacy tradycji, jest ubogim
            narodem.
            • minerwamcg Re: Kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 19:15
              > Czy uwazasz, ze to jest glupota ubrac sie w stroj tak szczegolny dla
              > krakowianki?

              Ponieważ dorosła kobieta o wybitnie mało "sielskiej" urodzie wyglądałaby w
              czymś takim jak przebieraniec. Do stroju ludowego trzeba mieć i wygląd, i
              domową tradycję. Owszem, zdarzało się na początku XX wieku, że że panie "z
              towarzystwa" przebierały się w stroje ludowe, widać było jednak, że w ich
              wypadku jest to przebranie, nie ubranie - coś, co im nie pasuje, czego nie
              noszą ani na codzień ani w niedzielę, czego wręcz nosić nie umieją. Dziś nie
              jest to przyjęte tym bardziej. Gdybym była dwudziestoletnią wokalistką zespołu
              folklorystycznego z Sieprawia - o, tak, wtedy nosiłabym gorset i wstążki z dumą
              i radością. I prawdopodobnie wyglądałabym w nich prześlicznie smile))

              >Takie twierdzenie jest chyba tylko brakiem szacunku dla wartosci
              > przynaleznosci do okreslonej grupy ludzi.

              Takie twierdzenie jest efektem posiadania w domu lustra smile I uważnego
              patrzenia, jak ubrani chodzą ludzie po ulicach. Nic ponadto.

              > Tam nikt sie nie wstydzi nosic
              > takie stroje i to w zwykle swieta rodzinne nie mowiac o wielkich narodowych.

              Owszem. Ale widzisz, ja nie mam ambicji lansowania nowej mody i zmieniania
              obyczajów, choćby na najchwalebniejsze. Staram się nosić to, co aktualnie noszą
              kobiety mojego wieku, stanu i pochodzenia. Z ukłonem raczej w stronę klasyki
              niż ekstrawagancji.

              > Nie bylo natomiast zadnych ustanowien prawnych i zakazow noszenia bizuteri
              > przez facetow i jest to tylko kwestia estetyki i dobrego smaku.

              Przeczytaj uważnie moją wypowiedź. "Ustalenia prawne" dotyczą w niej wyłącznie
              zniesienia tytułów. Zmiany w męskiej modzie to inna sprawa, co podkreślam.

              > Mlodosc ma swoje prawa, stad tez akceptuje sie przerozne kolczyki breloczki
              itp

              Ależ oczywiście! I nonsensem byłoby - poza okazjami oficjalnymi, rzecz jasna -
              narzucać młodym ludziom klasyczną elegancję.

              > Natomiast doroslosc wymaga wielu ograniczen, chociaz nie jest przymusem.

              Prawdę mówiąc w s.v. przymusem nie jest nic smile Jest tylko dobrym obyczajem.

              > Wedlug ostatnich wskazan bizuteria meska to zegarek, krawat / muszka, spinki
              > koszuli, pasek, ewentualnie obraczka z tytulu zawarcia malzenstwa czy np
              > ukonczenia studiow, bo takie tez bywaja.

              Dlatego mówiłam o biżuterii noszonej na dłoniach. Zresztą - wśród wymienionych
              przez Ciebie rzeczy sygnetu nie ma. Touche smile

              > grupie dzisiejszych yuppie czesto
              > atrybutem jest telefon komorkowy, to znaczy jego nowoczesny model, jak i tez
              > lap top jest prestizowym dodatkiem.

              Ależ może nim być również trąbka, pompka i ręczna katarynka - obyczaje yuppies
              studiuję z ciekawością Malinowskiego na Wyspach Triobriandzkich smile))

              > Natomiast sygnet rodowy, to pamiatka i jezeli juz komus na tym wybitnie
              > zalezy, to w koncu nic nie stoi na przeszkodzie zalozyc go podczas wigilii i
              > wypic za zdrowie przodkow.

              Owszem. Tak robił np. mój ś.p. dziadek, aczkolwiek za zdrowie przodków nie pił,
              bo będąc najstarszym z rodu mógłby się narazić na sienkiewiczowskie pytanie
              babci: "zdrowie nieboszczyków pijesz?!" smile)))

              Wiek dostojny ma swoje przywileje. Ale jeśli człowiek w wieku bynajmniej nie
              dostojnym będzie publicznie nosił sygnet na codzień a choćby i od święta - nie
              przestaję twierdzić, że ośmieszy i siebie i swój rodowy klejnot.
              Nawiasem mówiąc, sygnet po dziadku odziedziczył mój brat. Rówieśnik
              dzisiejszych yuppie. Nie miał go na ręce ani razu...

              > Dodam jeszcze, ze narod nieszanujacy i nieholdujacy tradycji, jest ubogim
              > narodem.

              Amen, amen. Święta jest to racja i głęboka. Ale hołdowanie tradycji nie powinno
              się kłócić z dobrymi obyczajami swoich czasów. Inaczej będzie śmiesznością lub
              dziwactwem.
              • dominikjandomin Re: Kto to jesteście "wy"? 10.05.07, 14:08
                minerwamcg napisała:

                > > Czy uwazasz, ze to jest glupota ubrac sie w stroj tak szczegolny dla
                > > krakowianki?
                >
                > Ponieważ dorosła kobieta o wybitnie mało "sielskiej" urodzie wyglądałaby w
                > czymś takim jak przebieraniec. Do stroju ludowego trzeba mieć i wygląd, i
                > domową tradycję. Owszem, zdarzało się na początku XX wieku, że że panie "z
                > towarzystwa" przebierały się w stroje ludowe, widać było jednak, że w ich
                > wypadku jest to przebranie, nie ubranie - coś, co im nie pasuje, czego nie
                > noszą ani na codzień ani w niedzielę, czego wręcz nosić nie umieją.

                Bo to było PRZEBRANIE.

                Strój ludowy jest, może to dziwne, ale: strojem LUDOWYM. Nie miejskim, nie
                szlacheckim, nie strojem "pań z towarzystwa".

                Żałowac zaś wypada, ze tradycyjny strój polski (w wykonaniu meskim: żupan, pas,
                kontusz) zanikł totalnie.

                >Dziś nie
                > jest to przyjęte tym bardziej. Gdybym była dwudziestoletnią wokalistką
                zespołu
                > folklorystycznego z Sieprawia - o, tak, wtedy nosiłabym gorset i wstążki z
                dumą
                >
                > i radością. I prawdopodobnie wyglądałabym w nich prześlicznie smile))

                Jak panie z Mazowsza. Podobno narodowa duma...

                > > Nie bylo natomiast zadnych ustanowien prawnych i zakazow noszenia bizuter
                > i
                > > przez facetow i jest to tylko kwestia estetyki i dobrego smaku.
                >
                > Przeczytaj uważnie moją wypowiedź. "Ustalenia prawne" dotyczą w niej
                wyłącznie
                > zniesienia tytułów. Zmiany w męskiej modzie to inna sprawa, co podkreślam.
                >
                > > Mlodosc ma swoje prawa, stad tez akceptuje sie przerozne kolczyki brelocz
                > ki
                > itp
                >
                > Ależ oczywiście! I nonsensem byłoby - poza okazjami oficjalnymi, rzecz jasna -

                > narzucać młodym ludziom klasyczną elegancję.
                >
                > > Natomiast doroslosc wymaga wielu ograniczen, chociaz nie jest przymusem.
                >
                > Prawdę mówiąc w s.v. przymusem nie jest nic smile Jest tylko dobrym obyczajem.
                >
                > > Wedlug ostatnich wskazan bizuteria meska to zegarek, krawat / muszka, spi
                > nki
                > > koszuli, pasek, ewentualnie obraczka z tytulu zawarcia malzenstwa czy np
                > > ukonczenia studiow, bo takie tez bywaja.
                >
                > Dlatego mówiłam o biżuterii noszonej na dłoniach. Zresztą - wśród
                wymienionych
                > przez Ciebie rzeczy sygnetu nie ma. Touche smile

                Gentleman Bernhard Roetzel - wyraźnie podaje sygnet dla mężczyzn.

                To Niemiec, ale... oni nie mieli cholernego okresu PRLu, gdzie społeczenstwo
                było wypaprane z tradycji i kultury własnej.

                > Wiek dostojny ma swoje przywileje. Ale jeśli człowiek w wieku bynajmniej nie
                > dostojnym będzie publicznie nosił sygnet na codzień a choćby i od święta -
                nie
                > przestaję twierdzić, że ośmieszy i siebie i swój rodowy klejnot.
                > Nawiasem mówiąc, sygnet po dziadku odziedziczył mój brat. Rówieśnik
                > dzisiejszych yuppie. Nie miał go na ręce ani razu...

                Generalnie winien najstarszy syn (ale rozumiem, ze nie doczekał). Nie miał
                go... smutne, bo tak umiera prawdziwa polska tradycja. Nawet i młody, WINIEN go
                mieć. No chyba, że to dla niego juz tylko pamiątka, nie czuje się herbowym.
              • watermelon_woman dygresja 26.05.07, 23:53
                Minerwo, wspomnialas o sienkiewiczowskim pytaniu i tym przypomnialas mi anegdotke smile
                Dla rozluznienia sytuacji: podobno w Ameryce Poludniowej po pogrzebie, podczas
                stypy, najlepiej podczas tancow (a jakze!) nalezy wznosic okrzyk "que viva el
                muerto", czyli "niech zyje zmarly" smile
                Pewnie Latynosow nie zdziwilby toast za zdrowie przodkow smile
              • wierzba_b Re: Kto to jesteście "wy"? 01.06.07, 02:44
                minerwamcg napisała:
                > Wiek dostojny ma swoje przywileje. Ale jeśli człowiek w wieku bynajmniej nie
                > dostojnym będzie publicznie nosił sygnet na codzień a choćby i od święta - nie
                > przestaję twierdzić, że ośmieszy i siebie i swój rodowy klejnot.
                Hm. Znam jednego człowieka - mojego rówieśnika - który sygnet nosi. Ma też
                sposób bycia przedwojennego dżentelmena. Nie uważam, żeby się ośmieszał, dla
                niego jest to po prostu cenna pamiątka, podkreślenie, że przynależność do
                rodziny, do korzeni (a nie do szlachectwa jako takiego) ma dla niego duże znaczenie.
            • a_weasley Re: Kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 21:58
              guido_contini napisał, bo chyba pomylił fora, forum "Zakręcone lata 90-te" jest
              gdzie indziej:

              > bywaja. W grupie dzisiejszych yuppie czesto atrybutem jest telefon komorkowy,

              No popatrz. A ja zawsze myślałem, że telefon komórkowy jest przedmiotem
              użytkowym, który w tej chwili ma każdy.
              Po drodze jeszcze, i owszem, był szpan na komórkę, od początku uchodzący za
              przejaw złego smaku.

              > to znaczy jego nowoczesny model, jak i tez lap top jest prestizowym dodatkiem.

              A także czerwone szelki, a na szyi smycz z kluczykami z breloczkiem Jaguara.
              Kiedyś mógł zamiast tego być pendrak, ale ostatnio staniały i każdy już taki ma.
          • dominikjandomin Re: Kto to jesteście "wy"? 10.05.07, 14:00
            minerwamcg napisała:


            > Mniej więcej od lat 30 smile)) Po zniesieniu tytułów arystokratycznych

            Tytuły arystokratyczne, a szlechectwo to dwie rózne sprawy.

            Raczej w Polsce zniesienie nastapiło w latach 1944-45, z wiadomych przyczyn...

            > Mam prawo do
            > stroju krakowskiego, ponieważ jestem rodowitą krakowianką - a przecież go nie
            > noszę. Dlaczego? Ponieważ byłoby to anachroniczne, śmieszne i głupie.

            Moze "niemodne"?

            W świecie wraca moda na stroje ludowe, moze (moje marzenie) wróci i do Polski?
            Oczywiscie odróżnijmy stój ludowy i sygnet...

            > Prawdziwego pana poznaje się dzisiaj po ubiorze i zachowaniu. Nie po
            ozdobach,
            > bo te dla mężczyzn wyszły z użycia.

            TAK? A zegarki? A spinki do koszul?

            To, że przez ostatnie lata cięzko było coś kupic, osoba dobrze ubrana była
            podejrzana, a nowobogaccy reprezentują droga tandetę - nie znaczy, że wszytskie
            ozdoby wyszły z uzycia.

            > Koronka czyli różaniec... Tu zdania są podzielone, s.v. milczy, bo zjawisko
            > jest nowe. Pobożni dżentelmeni, traktujący sprawę biżuterii rygorystycznie na
            > ogół wolą nosić różaniec w kieszeni, nie manifestując swojej religijności.
            > Podobnie jak ukrywają pod koszulą noszony na szyi krzyż, medalik, szkaplerz.

            Bo krzyż, medalik, szkaplerz nosi się na ciele. Koronki się nie ukrywa, bo ni
            ma jak.

            A większa manifestacją jest wyciągniecie różańca niż modlitwa na koronce.

            Choć... czyj to pomysł, aby religia była wyłącznie sprawą intymną? Choc
            współczesne poradniki SV milczą, stare się wyraźnie wypowiadały na tematy
            religijne.
            • uu1 Re: Kto to jesteście "wy"? 02.06.07, 12:25
              > Raczej w Polsce zniesienie nastapiło w latach 1944-45, z wiadomych przyczyn...
              A nie w 1921 r.?
    • anu_anu Re: Refleksja.... 08.05.07, 20:47
      Na pewno jest coś takiego tradycja rodu, w której się rośnie, w której rośli
      rodzice, dziadkowie i wcześniejsze pokolenia, w której samemu się rosło, w
      której rosną bądź będą rosły nasze dzieci i wnuki. Wtedy "znamiona
      przynależności" do rodu - są naturalne, tak wrastają w siedliska, że stają się
      niewidoczne i nie rażą, jak ten przysłowiowy frak, który w trzecim pokoleniu
      zaczyna dobrze leżeć.
      Sądzę, że dobrą tradycję swojej rodziny można również zacząć tworzyć, rozpocząć
      budowę czegoś takiego, co warto będzie przekazać następnym pokoleniom.
      Można też próbować połączyć "odkrytą" tradycję z tym co sami potrafimy zbudować.
      Jest to ścieżka gdzie najłatwiej o śmieszność, gdzie łatwo pomylić tradycję ze
      snobizmem a prostotę z prostactwem.
      Ale to nie jest najgorsze rozwiązanie. Najgorsze - to moja opinia - polega na
      tym, że poprawia się swoje samopoczucie nie poprzez działanie aby stać się
      lepszym (w dowolny sposób) ale przez wskazanie innym, że są gorsi.
      I z tym warto walczyć.
      • uu1 Re: Refleksja.... 08.05.07, 20:56
        anu_anu napisała:
        > Ale to nie jest najgorsze rozwiązanie. Najgorsze - to moja opinia - polega na
        > tym, że poprawia się swoje samopoczucie nie poprzez działanie aby stać się
        > lepszym (w dowolny sposób) ale przez wskazanie innym, że są gorsi.
        > I z tym warto walczyć.
        Ale po co walczyć skoro o n i są gorsi? smile
        • anu_anu Re: Refleksja.... 08.05.07, 20:59
          Z tym, że są gorsi nie da się walczyć - bo są.
          Walczyć trzeba z sobą aby nie pójść na taką łatwiznę smile
    • parasol-ka Jeszcze raz pytam - kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 01:15
      minerwamcg napisała:
      > Jeszcze raz pytam - kto to jesteście "wy"?

      Piszac "wy" mialam na mysli te osoby, ktore napisaly zlosliwe komentarze.
      • bene_gesserit Re: Jeszcze raz pytam - kto to jesteście "wy"? 09.05.07, 01:54
        Chwileczke, potomko szlacheckich rodow. Napisalas wyraznie:

        "Smutna ta nasza polska historia. Inteligencje wytlukli Rosjanie i Niemcy,
        arystokracja rozprysla sie po swiecie i kto zostal?".

        To nie byla wypowiedz o piszacych zlosliwe komentarze - raczej refleksja o
        charakterze ogolnym, dotyczaca mieszkancow naszego pieknego kraju. W mojej
        ocenie - skrajnie impertynencka, jesli nawet nie chamska. Jak to mowila moja
        babka 'noblesse oblige' - moze warto sobie to haslo powiesic pod herbem meza?
        • parasol-ka 'noblesse oblige' 09.05.07, 02:59
          bene_gesserit napisała:
          > Jak to mowila moja
          > babka 'noblesse oblige'

          Doprawdy? Ta chlopka po czterech klasach podstawowki?
          Nie wiedzialam, ze przed wojna w szkole powszechnej uczono francuskiego...





          • bene_gesserit Re: 'noblesse oblige' 09.05.07, 06:39
            Hm. Dla ulatwienia dodam, ze mam i ojca, i matke. Oni tez mieli rodzicow. To
            razem daje nie tylko dwoch dziadkow, ale i dwie babcie.
          • minerwamcg Re: 'noblesse oblige' 09.05.07, 10:31
            > Doprawdy? Ta chlopka po czterech klasach podstawowki?
            > Nie wiedzialam, ze przed wojna w szkole powszechnej uczono francuskiego...

            Zdziwiłabyś się. Nie, francuskiego nie uczono. Ale popularnych zwrotów
            obcojęzycznych - owszem. Wiem to od mojej ciotki, przedwojennej nauczycielki.
            Poza tym nawet jeżeli babcia bene_gesserit była chłopką po czterech klasach,
            wypominanie jej tego jest skrajnie nieuprzejme. Szlachectwo rzeczywiście
            zobowiązuje.
            • mallard Re: 'noblesse oblige' 09.05.07, 12:04
              minerwamcg napisała:

              > Szlachectwo rzeczywiście zobowiązuje.

              Szlachectwo pewnie tak, ale "ślachectwo" niekoniecznie... wink
          • uyu Re: 'noblesse oblige' 02.06.07, 02:03
            Lamentable !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka