Dodaj do ulubionych

Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panieńskim

18.07.07, 20:13
Parę dni temu dostalam zaproszenie na slub i wesele koleżanki. Slub jest za miesiąc takze kolezanka chyba chciala zapchac moją osobą swoje dziury w gosciach weselnych, którzy odmowili przybycia.
Zostało mi one wręczone osobiście. Koleżanka nawet nie podała mi ręki, nie pocałowała w policzek, a zwykle tak właśnie się witałyśmy. Jej narzeczony podał mi rękę. Nie otworzyłam przy nich koperty, czego teraz żałuję. Im się bardzo spieszylo, nie chcieli wejść do mnie do domu. Jakież bylo moje zdziwienie, gdy w kopercie znalazlam gotowe zaproszenie bez mojego imienia i nazwiska. Nie ma żadnej informacji o osobie towarzyszącej. Na kopercie jest napisane moje imię i nazwisko.
Wiem, że zgodnie z zasadami SV nietaktem jest zapraszanie osoby pełnoletniej na wesele bez osoby towarzyszącej.
Pełnoletnia jestem juz od kilku lat. W środku była równiez karteczka z prośba, by zamiast kwiatów wpłacic datek na schronisko dla psów. Nie ma żadnego nr konta ani www.

Co zamierzam? Koleżanka popełniła nietakt zapraszając mnie samą. Nie zamierzam iść na to wesele. Powiem jej oczywiście, ze przyjdę do koscioła na uroczystość zaslubin.
Czy mogę przyniesc kwiaty? Przyznam, ze dziwnie bede sie czula idąc na ślub bez kwiatow. Czy muszę spełnić prośbe Mlodej Pary?

Jak powinnam sie zachowac w kwestii prezentu, skoro nie bedzie mnie na weselu?
Wedle uznania, czy tez sa jakies normy?

I jeszcze jedna sprawa- wieczór panieński. Zadzwonila do mnie siostra panny młodej. Tonem narzucającym zakomunikowala mi, ze jest wieczór panieński, podała datę i godzinę i powiedziala, ze skladaja sie po 50 zl. NIE zapytala czy mialabym ochotę uczestniczyć, przylaczyc sie etc. Po prostu jest i tyle. Nadmienila tylko, ze jesli bym nie chciala sie skladac po 50 zl (za co bedzie kupiony prezent, jedzenie i alkohol) to moge sama przyniesc prezent i cos do jedzenia (sic!).
Bylam w szoku, wzielam jej nr tel i szybko zakonczylam rozmowe telefoniczna mowiac, ze dam znac w sprawie swojego uczestnictwa.

Pierwszy raz ktos "zaprasza" mnie na wieczór panieński, na który miałabym się skladac na jedzenie albo cos przyniesc...
Dziwne bardzo ale moze ja za duzo wydziwiam???

Prosze o Wasze opinie, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 18.07.07, 21:31
      Nie popelnila nietaktu zapraszajac Cie sama, natomiast popelnila nietakt nie
      pytajac czy masz ochote przyjsc sama . To roznica.
      Miesiac to malo, ale to nie znaczy ze jestes zapchajdziura.
      Mam wrazenie ze jestes przewrazliwiona na swoim punkcie. Nie jestes zadna
      rodzina, a znajomych zaprasza sie w drugiej kolejnosci po rodzinie.
      Trzeba czasem przyjac do wiadomosci ze nie jest sie pepkiem swiata.
      • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 18.07.07, 21:35
        SV w dość precyzyjny sposób okresla, że nietaktem jest zapraszanie osób pełnoletnich bez osoby towarzyszącej. (Czyli osób, które ukończyly 18 rok zycia)
        Nie wiem skąd masz swoje dane? Ja sprawdzałam te informacje w paru SV oraz na kilku portalach ślubnych i forach ślubnych ( m.in forum GW).
        • dominikjandomin Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 13:07
          dygresja4 napisała:

          > SV w dość precyzyjny sposób okresla, że nietaktem jest zapraszanie osób
          pełnole
          > tnich bez osoby towarzyszącej. (Czyli osób, które ukończyly 18 rok zycia)
          > Nie wiem skąd masz swoje dane? Ja sprawdzałam te informacje w paru SV

          Co to jest "parę SV"?

          A co do portali, to można się naciąć. Widziałem już porady typu: "przypatrz
          się, jak są ubrane manekiny na wystawie i tak się noś" (byłbym ubrany jak
          debil), albo porady do smokingu, po zastosowaniu których wyglądałbym jak kelner.
          • nm.buba011 sv uznaje OT, ale nigdy(to właściwe słowo) nie 25.07.07, 14:26
            okrśla granicy wiekowej, ponieważ nie to jest istotne.
            • baba67 Re: sv uznaje OT, ale nigdy(to właściwe słowo) ni 25.07.07, 15:24
              Uznaje (to jest wlasciwe slowo)ale nie narzuca. A przynajmniej nie powinien.
              DObry sv nie powinien narzycac rozwiazan ktore stoja w sprzecznosci z interesem
              osob tych, ktorym ma sluzyc. A idiotyczna zasada lansowana przez portale i
              "poradniki" sluzy intetesom wlascicieli domow weselnych i firm kateringowych.

              Oraz wypina sie na tradycje wesel jako uroczystosci przede wszystkim rodzinnych.
              • baba67 Re: sv uznaje OT, ale nigdy(to właściwe słowo) ni 25.07.07, 15:27
                I to prawda, ze wiek nie ma zadnego znaczenia. Jesli panstwo mlodzi sobie zycza
                i maja na to fundusze moga zaprosic nawet kolezanke z przedszkola dla swojego
                siostrzenca jak OT-dlaczegoz by nie?
                • nm.buba011 atrybutów pełnoletności możemy nie osiągnąć, 25.07.07, 16:48
                  mając lat ... 53 wink

                  pl.youtube.com/watch?v=IO4oyVEwc8o&mode=related&search=
                  • baba67 Re: atrybutów pełnoletności możemy nie osiągnąć, 25.07.07, 18:10
                    Oj, prawda, prawda...
              • nm.buba011 sv zaleca. Osobie spełniającej normy dorosłości- 25.07.07, 16:43
                pełnoletności, nie dając prawa do OT, dyskryminujemy związki nieformalne,
                konkubinaty czy przyjaźnie(bez podtekstu erotycznego).

                Zgoda, że nie można OT narzucać. Żeby takiej wręcz szukać przed weselem.

                Kiedyś jest ten pierwszy raz, gdy poznajemy "obcego", naszego kuzyna.

          • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 15:23
            pisząć "paru SV" miałam na myśli książki, różnych autorów poświęcone tematyce SV.
            Był to skrót myślowy, za który przepraszam. Mam nadzieję jednak, że domyśliłeś się, co miałam na myśli.
            • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 15:33
              No wlasnie-pierwsze co zrobilas, to przewertowalas ksiazki, zeby sie upewnic
              jak bardzo Cie zlekcewazono !
              A autorzy tych podreczniow kim sa, ze mamy ich uwazac za autorytety ? Nie
              uzanje takich papierowych autorytetow.
              Ani tez telewizyjnych.Pani Kwasniewska na przyklad, mila skadinad osoba, ma
              prawo miec rozne poglady na rozne sprawy, ale dlaczego ja mam jej sluchac ?

              • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 15:58
                Dlaczego traktujesz to, ze zerknęłam do paru książek SV jako zarzut?
                Chyba pisze się te książki po to aby z nich korzystać, prawda?
                Nikt nie nakazuje Tobie uznawania autorów książek za autorytet w danej dziedzinie. Pani Kwaśniewskiej też nie musisz słuchać.

                Jesli czytam w kilku SV, że zapraszanie osoby pełnoletniej na wesele samej jest nietaktem to nabieram przekonania, ze tak wlasnie jest.
                • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 18:09
                  Tak, w tej sytuacji zagladanie do poradnikow nie najlepiej o Tobie swiadczy.
                  Co innego, gdybys miala sama robic jakas impreze i chcialabys sie upewnic, ze
                  wszystko robisz dobrze.
                  W tym przypadku szukalas utwierdzenia we wlasnych krzywdach.Jestes swoim
                  najwiekszym wrogiem.
                  Jest takie powiedzenie-jesli jedna osoba mowi Ci ze masz ogon, mozesz to
                  zignorowac, jesli mowia Ci to trzy osby spojrzyj za siebie.
                  • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 19:19
                    Babo67,

                    zaglądałam do podręczników SV w swojej sprawie przy okazji,
                    ponieważ korzystałam z nich pomagając przygotować w najbliższej
                    rodzinie zaproszenia i zawiadomienia ślubne.

                    Zapewniam Ciebie Babo67, że nie jestem ani swoim największym wrogiem, ani
                    pępkiem świata jak już wczesniej sugerowalas.

                    Fajna aluzja z ogonem, niestety nie udało Ci się mnie urazić smile
                    • uburama Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 21:42
                      Nie mialam takiego zamiaru.
                      Moze warto uwierzyc, ze nie wszyscy mysla glownie o obrazaniu Ciebie.
                      Jesli zajrzalas przy okazji to wycofuje sie z mojej uwagi o dochodzeniu krzywd.
                      Nadal jednak mam nieodparte wrazenie, ze chcialas tym watkiem nie tyle
                      dowiedziec sie czy przesadzasz w reakcjach, co nieco zastepczo dokopac
                      nielubianej kolezance by poczuc sie nieco lepiej.
                      Nadal mimo uwag wielu osob czujesz sie urazona i nie dochodzi do Ciebie to co w
                      sposob oczywisty wynika z Twoich postow-kompleksy tak wielkie, ze nawet ich nie
                      widzisz.
                • dominikjandomin Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 18:29
                  dygresja4 napisała:

                  > Dlaczego traktujesz to, ze zerknęłam do paru książek SV jako zarzut?
                  > Chyba pisze się te książki po to aby z nich korzystać, prawda?

                  > Jesli czytam w kilku SV, że zapraszanie osoby pełnoletniej na wesele samej
                  jest
                  > nietaktem to nabieram przekonania, ze tak wlasnie jest.

                  Podaj w jakich, bo jeszcze tego nigdzie nie czytałem. Ale może przegapiłem dany
                  akapit.
                  • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 19:20
                    Niestety autorów nie pomnę. Ksiązki oddałam do biblioteki.
                    • dominikjandomin Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 27.07.07, 15:11
                      Acha. Ostatnio specjalnie jeden z moich przejrzałem (taka granatowa, tłumaczona
                      wg okładki z angielskiego, a po nazwisku autora i tytule oryginału sadząc z
                      niemieckiego). Nie ma nic o tym, ze zaproszenie bez OT jest obraźliwe. Moge
                      zajrzeć do mojej ulubionej biblii SV z czasów międzywojnia. Ale przypuszczam,
                      ze tez nie będzie o OT.
    • ginny22 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 18.07.07, 22:11
      Ja z kolei nie słyszałam o nie-składkowym wieczorze panieńskim, aczkolwiek
      faktycznie całość zapraszania Cię na wesele i wieczór jest średnio taktowna.
      Jednak - czy na tyle, by stroić fochy? Ludzie często są nietaktowni
      nieświadomie, nie bierz tego tak od razu do siebie.
      • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 18.07.07, 22:45
        Małe uzupełnienie: prezent na wieczór panieński dla
        przyszłej panny młodej jest dla mnie sprawą niepodlegającą
        dyskusji.

        Mam zastrzeżenia przede wszystkim co do formy przekazu-
        w skrócie "jest wieczor panienski, przyjdz, albo sie skladasz po 50 zl
        albo przynosisz prezent i cos do jedzenia".

        Czy nie mozna bylo tego zalatwić elegancko?? "Czesc, organizuję
        dla siostry wieczor panienski, byloby milo gdybys zechciala w nim
        uczestniczyc. Przemysl czy masz czas i ochote. Termin to... jesli chodzi o prezent to..."

        Siostra byla niemalze oburzona tym, ze ja powiedzialam jej, ze
        potwierdze swoje przybycie. Oczekiwala chyba ze z euforią przyjmę
        jej "propozycję" (tego nawet zaproszeniem nazwac nie mozna).

    • magdalaena1977 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 18.07.07, 23:15
      dygresja4 napisała:
      > Jakież bylo moje zdziwienie, gdy w kopercie znalazlam gotowe zaproszenie
      > bez mojego imienia i nazwiska.
      > Nie ma żadnej informacji o osobie towarzyszącej.
      > Na kopercie jest napisane moje imię i nazwisko.
      > Wiem, że zgodnie z zasadami SV nietaktem jest zapraszanie osoby pełnoletniej
      > na wesele bez osoby towarzyszącej.
      (...)
      > Co zamierzam? Koleżanka popełniła nietakt zapraszając mnie samą.
      > Nie zamierzam iść na to wesele.
      Zastanów się, czy na pewno zaprosiła Cię samą. Dla mnie zapraszanie z osobą
      towarzyszącą jest taką oczywistością, że w przypadku wątpliwości
      domniemywałabym, że zaproszenie dotyczy pary. Może zadzwoń do niej, powiedz, że
      zaproszenie nie było wypełnione i zapytaj się czy jest dla jednej czy dwóch osób.
      Jeśli powie, że tylko dla Ciebie, to grzecznie odmów, ale jeśli dla pary to może
      jednak chcesz iść ?
    • kena1 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 10:14
      Naprawdę nie widzicie problemu w tym, że autorka wątku dostała zaproszenie
      niewypełnione? Jak dla mnie to duży nietakt. Zadzwoniłabym do koleżanki z
      pytaniem o osobę towarzyszącą, ciekawa jestem, czy przeprosiłaby
      za "niedopatrzenie". Jeśli nie, zastanowiłabym się nad uczestnictwem w weselu.
      Rozumiem, że pępkiem świata nikt nie jest, ale trzeba trochę się szanować,
      nawet jeśli inni nie chcą tego robić. Rozumiem, że beznadziejna forma
      zaproszenia może być wynikiem braku czasu, stresu i gorączki "przedślubnej",
      ale wtedy trzeba przeprosić.
      Natomiast zachowania siostry nie skomentuję, różni są ludzie i ich zachowania.
      Może to jej naturalny (średnio uprzejmy) sposób bycia, ale po co karać pannę
      młodą za zachowanie jej siostry?
      • zazaz3 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 07.08.07, 16:40
        Zgadzam się z kena1.Zaproszenie powinno być wypełnione,jeśli
        przyjaciołka pragneła naprawdę zaprosić dygresję4,zrobiłaby to
        troche wcześniej -listę gości układa sie przecież i
        potwierdza.Rozumiem jej rozgoryczenie ,ale bycie zapchajdziura i
        częsciowym sponsorem imprezy(salę już wszak zarezerwowano ilczymy na
        zwrot kosztow) nie gwarantuje dobrej zabawy.Jeśli już dziś masz
        wątpliwości-zrezygnuj.
        • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 07.08.07, 21:29
          Ile wczesniej ? Trzy miesiace ?
          Co jest zlego w liscie rezerwowej dla znajomych? Wesele to uroczystosc rodzinna
          i rodzine sie przede wszystkim bierze pod uwage, a niektorych, ktorych bysmy
          chcieli zobaczyc niestety miescic trzeba w rezerwie.
          I co to za farmazony o jakims sponsowowaniu imprezy ?
          Ostaecznia odpowiedz co do liczby gosci daje sie knajpie tydzien wczesniej.
    • e._ Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 10:29
      Popieram w pełni podejście jakie prezentuje magdalaena1977.
      Co do wieczoru panieńskiego, trudno by panna młoda cierpiała z powodu niektktu
      swojej siostry.
      To tak szczególne wydarzenie że schowałabym urazę do kieszeni i po prostu
      niezawodnie poszła.
      Chyba całe napięcie zaczęło się od tego poczucia bycia "zapchajdziurą". Ale
      moim zdaniem "zapchajdziurę" ściąga się na tydzień-dwa przed weselem, a nie na
      miesiąc.
      Jeśli okaże się, że zaproszenie było pomyślane dla jednej osoby, wziełabym
      udział tylko w wieczorku panieńskim i poszła na ślub. Datek dla psów bym
      wpłaciła tam, gdzie mi się spodoba. Prezent, choćby skromny, jeśli uznasz za
      stosowne (bo to jak rozumiem bliska koleżenka) możesz dostarczyć do domu np. w
      dniu slubu lub, gdy niekłopotliwy, dać zamiast kwiatka przy życzeniach.
      • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 14:31
        Obcesowe zaproszenie na wieczorek rzeczywiscie nietaktowne.
        Jednak oczywiste jest ze jest to sprawa skladkowa.
        Co do osoby towarzyszacej-glupi kompletnie nowy, pseudoelegancki terror
        sprzeczny ze zdrowym rozsadkiem. Nigdy sie nie podporzadkuje i bardzo dobrze ze
        nie wszystkie mlode pary mu ulegaja.Przejdzie, jak kazda glupota.
        Grzecznosc wymaga (jesli wesele jest duze i panstwo mlodzi nie sa w stanie
        zajac sie wszystkimi goscmi) zeby zapytac czy sobie osoba zyczy przyjsc sama bo
        innej opcji nie ma.
        Twoje oczekiwania jesli chodzi o plasy i lansady wobec Twojej osoby sa duze.

        Glupio to Ci bedzie dopiero z kwiatami kiedy sie okaze ze sama je bedziesz
        miala- nie rozumiem pretensji do panstwa mlodych ze zycza sobie taka forme .
        Jedyne co rzeczywiscie bylo nie halo to forma ZAPROSZENIA na wieczor panienski.
    • lilivampire Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 15:45
      IMO ogromny nietakt to:
      - wręczenie niewypisanego zaproszenia; zadzwoń do przyszłej panny młodej - w końcu to twoja koleżanka i zapytaj, czy możesz przyjść z osobą towarzyszącą;
      - zaproszenie na wieczór panieński - faktycznie forma zaproszenia nie za bardzo na miejscu, co do pieniędzy to nie masz racji - świadkowa nie musi przecież płacić za wszystkie uczestniczki wieczoru panieńskiego! poza tym często wręcza się prezenty, lub jeden wspólny prezent:
      www.wesele.amr.pl/artykuly.php?kategoria=25
      panna młoda nie ma wpływu na zachowanie siostry, więc nie karaj jej za coś, czemu nie jest winna;

      Co do:
      - datku na schronisko dla psów - nie wypada, żebyś przynosiła kwiaty, a datku nie wpłaciła (jeśli już to jedno i drugie!), bo taka jest wola państwa młodych, z tego co mi wiadomo (byłam na takim ślubie i weselu) przy skłądaniu życzeń parze młodej będziesz mogła wręczyć swój datek (ile ci się podoba), nie musisz nic wpłacać na konto! państwo młodzi po weselu sami na pewno wpłacą pieniądze na konto wybranego przez siebie schroniska;
      - prezentu ślubnego - jeśli nie będziesz szła na wesele uważam, że nie masz obowiązku wręczać prezentu; ale jeśli ma być ci "łyso" kup kwiaty, lecz oczywiście jak już wyżej wspomniałam wręcz również datek na pieski;

      pzdr
    • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 19:14
      Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

      Nie mam ochoty dociekać czy zaproszenie jest dla jednej osoby czy dla dwóch. Dla mnie słowo pisane jest święte, a na kopercie jest tylko moje i mię i nazwisko. Co innego, gdyby wręczając powiedziala, ze zaproszenie jest dla 2 osób... ale tego nie zrobiła.

      Formuła zaproszenia w środku to tzw. masówka. Kiedy mój brat robil zaproszenia na swój ślub, w każdym było imię i nazwisko osób, dla których było ono przeznaczone. Tutaj formuła jest następująca:

      „Z wielka radoscia zapraszamy na uroczystość zawarcia przez nas Zwiazku Małzenskiego, która odbedzie się... o godz... w Kosciele.... oraz przyjecie weselne....
      X i Y wraz z rodzicami”.

      Koleżanka była mi kiedyś bardzo bliska, przyjaźniłysmy się. Niestety ma dość trudny charakter i specyficzny sposób bycia. Lubi ludziom „dowalać” za nic, oczywiście niby niechcący. Np. wiedząc, że nie mogę znaleźć pracy i skończyć studiów w terminie użala się jak to jej nic w życiu nie wychodzi, bo pracuje, bo robi podyplomówkę i wychodzi niedługo za mąż”. Lubi „dowalać” na rozmaite sposoby.
      Kiedy przez jakiś czas nie mamy kontaktu i nagle wymieniamy jakieś wiadomosci na gg pyta czy już pisze z komputera z pracy?? Poinformowalam ją wtedy, że będzie pierwszą osobą, która poinformuję o tym, że mam już pracę!
      Niepytana wyraża swoje opinie na temat spraw, o których nie ma pojęcia (sprawy finansowe moich rodziców), wtyka nos w nie swoje sprawy. Krytykowala w dość niemiły sposób wygląd mojego (aktualnie byłego) chłopaka. Wygląd był normalny, a jedyną jego wadą było to, iż łysiał... a jej narzeczony ma kitkę. Osobiście nie podobają mi się męzczyzni w kitkach ale nigdy nie odważylabym się na krytykowanie fryzury jej narzeczonego! Zreszta kitkę on może sciąć, a mój były ze swoją łysinką nie bardzo miał co zrobić uncertain

      Po prostu jestem niekiedy zdegustowana jej postawą. Szczerze mówiąc takich sytuacji jak wyzej opisane była cala masa i czuje, że ta osoba nie jest mi życzliwa, więc tak naprawdę nie mam ochoty być na jej weselu. Jestem już na takim etapie swojego życia, że chcę się otaczać ludźmi życzliwymi, a ona taka nie jest.

      Nie mam ochoty bawić się na weslu kogoś, kto na każdym kroku usiluje mi pokazać jaki jest swietny, lepszy ode mnie oczywiście. Nigdy w niczym z nia nie rywalizowalam. Nie mam takich potrzeb.

      Na ślub do kościola pójde przez wzgląd na dawne czasy. Lubię ją nadal ale przyjaciółką moją już nie jest. Nie mam ochoty na wieczór panieński z jej kolezankami, których nie znam. Inna sprawa, że nie mam pieniędzy by wydawać 50 zl w jeden wieczór. Przede wszystkim jednak chodzi mi o zachowanie siostry, która narzucającym tonem poinformowala mnie o wieczorze panieńskim.
      Gdybym miala ochotę to i pieniądze pewnie by się znalazly smile ale ja nic nie muszę. Nie chcę sie zmuszac do zrobienia czegos, do czego nie mam przekonania.

      • lilivampire Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 19:32
        to po co były te wszystkie pytania?
        i, nie obraź się, ale IMO ty również nie masz dobrych manier, gdybyś je miała wiedziałabyś, że nie przystoi obsmarowywanie swoich znajomych (jacy by nie byli) za ich plecami i to wobec wielu osób trzecich
        • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 19:52
          Lilivampire,

          dziękuję Tobie serdecznie za przywołanie mnie do porządku!

          Nie wydaje mi się abym popełniła nietakt. Nie podałam danych personalnych tej osoby, nie napisałam nawet z jakiego jestem miasta... etc. Poza tym nikogo nie obsmarowałam- napisałam gorzką prawdę. Wyobraź sobie, że zwykle po tych jej wyskokach ja mówię jej, co myślę. Czasem prędzej, czasem później ale w delikatny sposób staram się zwrócić jej uwagę, że sprawiła mi przykrość. Wierz mi, że kiedy non stop "dowala" Ci osoba, która uwaza sie za Twoją przyjaciółkę to nie jest to miłe uczucie.
          Opisałam sprawę tak szczegółowo, gdyz chcialam wyjasnic dlaczego tak naprawdę nie mam ochoty uczestniczyć w weselu.
          Parę osob na forum sugerowalo, ze byc moze zaproszenie jest dla 2 osób i może powinnam iść, więc wyjasnilam dlaczego nie mam ochoty iść.

          Pozdarwiam Cię serdecznie
          D.

          ps. zwroty grzecznościowe typu Ty, Ciebie piszemy dużą literą, więc IMO pisząc do mnie na forum powinnaś zachować tę formę.
          • lilivampire Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 19.07.07, 19:55
            w internecie nie ma obowiązku pisać takich zwrotów dużą literą, więc nic nie powinnam
            • chris1970 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 23.07.07, 08:59
              A kto o tym zdecydował?
          • lilivampire i jeszcze coś 19.07.07, 19:57
            > Parę osob na forum sugerowalo, ze byc moze zaproszenie jest dla 2 osób i może p
            > owinnam iść, więc wyjasnilam dlaczego nie mam ochoty iść.
            >

            to w takim razie nie rozumiem w ogóle sensu zakładania przez ciebie wątku, skoro nie chcesz iść
            wyżalić się chciałaś, dowartościować, czy jak? bo to co piszesz brzmi tak jakbyśmy mieli cię przekonywać do pójścia na wesele wbrew twej woli

            pzdr
            • dygresja4 Re: i jeszcze coś 19.07.07, 20:33
              Lilivampire!

              Już spieszę z wyjaśnieniami! Lubię z ludźmi rozmawiać, lubię tez pisać.
              Bardzo lubię polemikę. Zawsze potrafię równiez przyjąć (konstruktywną) krytykę i przyznać się do błędu.

              Wątek założyłam ponieważ jest to forum, czyli miejsce, gdzie każda osoba może zapytać o co chce - związanego z daną tematyką- np forum na którym się znajdujemy dotyczy savoir vivru, a więc mozna tutaj pytac o wszystko, co jest zwiazane z tą tematyką.

              Ty nie musiałaś wypowiadać się w moim watku, więc nastepnym razem jesli zobaczysz mój login to nie czytaj po prostu. Nie zmuszam nikogo do odpowiedzi, chcialam poznać opinie osób, które mialy ochotę podzielić się ze mna swoim zdaniem- i tym osobom serdecznie dziekuje- bez rozrozniania na to, czy bylo to zdanie tożsame z moim, czy przeciwne.

              Decyzję ostateczną co do tego, ze odmówię udzialu w weselu, jak i wieczorze panieńskim podjęlam dzisiaj, także "rozmowa" z forumowiczami, także Tobą* bardzo mi pomogła smile

              Pozdrawiam Cię serdecznie

              D.

              * pozwól, że jednak będę staroświecka stosując zasady, które uważam za właściwe
              • nm.buba011 Re: i jeszcze coś 19.07.07, 21:21
                Bardzo dobrze, że piszesz, po to, to forum.
                Dyskusja to coś więcej, dowiadujemy się nie tylko - jak,
                ale i - dlaczego?

                Najciekawiej, gdy pojawiają się dwie szkoły i nie ma
                jednej, oczywistej prawdy. Trzeba pomyśleć.

                Co do tematu, forma zaproszenia jest bardzo ważna,
                podobnie jak pierwsze wrażenie, przy przedstaianiu się.
              • baba67 Re: i jeszcze coś 19.07.07, 21:33
                A ja sadze, ze pod Twoim postem kryja sie glebsze problemy.
                Klebowisko kompleksow. Ktos kto informuje o swoim zyciu niekoniecznie chwali
                sie sukcesami zeby komus dowalic. Na ogol robi to, bo uwaza druga osobe za sobie
                zyczliwa.
                Zaproszenie bez osoby towarzyszacej to nie afront, jak sugeruja portale
                prowadzone przez kogo ? Ludzi zwiazanych z biznesem weselnym.
                Zaproszenie bez nazwiska dostaly pewnie wszytkie osoby-uwazasz, ze kupila takie
                tylko dla Ciebie, zeby Cie obrazic ?
                Moze nie najszczesliwszy wzor, ale na pewno nie afront.
                Zaproszenie miesiac wczesniej moze to krotko, ale na pewno nie w ostatniej chwili.
                Masz prawo nie pojsc na wesele tylko nalezaloby wczesniej uprzedzic i bron Boze
                nie w formie "nie zaprosiliscie mnie z nikim to Wam, na zlosc nie pojde".
                Nie kazdy umie sie bawic bez partnera, ale trzeba docenic, ze ktos Cie chcial
                widziec na swojej uroczystosci.
                Wlasciwie to wiekszosc ludzi ktorym sie zycie nie uklada tak jak by chcieli i
                ciagle porownuja sie z innymi wszedzie weszy afronty i zla wole i domaga sie
                szczegolnych wzgledow.
                • dygresja4 do Baby67 23.07.07, 17:20
                  Zaskoczę Ciebie zapewne ale nie mam kompleksów smile
                  • baba67 Re: do Baby67 23.07.07, 23:01
                    No to przepraszam Cie najwyrazniej widze to, czego nie ma.
                    Dotad zylam w przekonaniu, ze osoba bez kompleksow nie ma nadmiernych oczekiwan
                    wobec bliznich i nie dopatruje sie wszedzie checi lekcewazenia jej.
                    ZAproszenie nie takie, przywitanie nie takie,i jeszcze bezczelna nie zaprosila
                    z partnerem!
                    Pytalas, czy przesadzasz.
                    Przesadzasz.
              • agni_me jeszcze trzy "cosie" i dodatek 20.07.07, 00:07
                1) Uwagi typu "nie musiałaś się wypowiadać (sic!) w moim wątku" i "nie czytaj
                po prostu" są nie na miejscu. Nie dosyć że niczym nie uprawnione (to nie
                jest "twój wątek", jesteś forumowym gościem, jak my wszyscy poza kiciorem), to
                jeszcze podane w formie, która razi. Jeśli nie masz ochoty na dyskusję z
                konkretną osobą, nie odpowiadaj. Sugerowanie, żeby ktoś cię nie czytał jest
                aroganckie. To jak zwrócić się do innego gościa na przyjęciu: - jak ci się nie
                podoba co mówię, to mnie nie słuchaj.

                2) W internecie stosowanie diakrytyków i form grzecznościowych jest sprawą
                wyboru (od kilku lat - dodam - wcześniej było łamaniem netykiety i utrudnianiem
                życia społeczności sieciowej), możesz pisać według zasad, które uważasz za
                właściwe, co nie znaczy, że inni muszą się do nich stosować. Zwróciłaś uwagę
                lilivampire niesłusznie. Brak twojej wiedzy z zakresu podstaw netykiety
                (sieciowego sv) nie usprawiedliwia. W takich sytuacjach zwykle się przeprasza
                (najgrzeczniej). Albo milczy (na granicy przyzwoitości). Twój dopisek nie
                mieści się ani tu, ani tu.

                3) Na wesele/wieczór panieński (jak i pozostałe uroczyste przyjęcia) zaprasza
                się 4 - 6 tygodni przed datą uroczystości. Brak informacji o osobie
                towarzyszącej odebrać należy jako zaproszenie pojedyncze bez wnikania w powody.
                Zapraszający z pewnością miał jakieś istotne - począwszy od braku pieniędzy,
                przez uznanie, że to wieczór tylko dla bliskich. Żaden z tych powodów nie jest
                uwłaczający zaproszonemu, jeśli zapraszany nie jest w związku małżeńskim czy
                narzeczeńskim - moim zdaniem. Informacje o prezentach/składkach/wpłatach na
                zbożny cel traktujemy normalnie i nie wydziwiamy, należy się dostosować, albo
                zrezygnować z przyjęcia. Jeśli na zaproszeniu nie ma prośby o potwierdzenie w
                terminie, należy zrobić to jak najszybciej. Jeśli cokolwiek nas uwiera, czujemy
                się niedopieszczeni czy zlekceważeni, na przyjęcie nie idziemy, wystarczy
                odpowiednio wcześnie o tym powiadomić. I nie traktować siebie śmiertelnie
                poważnie, jak to proponuje - całkiem słusznie - buba.

                Dodatek.
                Powiedz mi, jak pozwalasz traktować się znajomym, a powiem ci kim jesteś. Łzawe
                historie o wrednych przyjaciółkach/znajomych/współlokatorach to miecz
                dwusieczny. Równie źle świadczą o opisującym.
                • dygresja4 do Agni_me 23.07.07, 16:54
                  Zarzucasz mi, ze zachowalam sie nieelegancko w stosunku do Llilavampire, a nie zauwazylas, jak ona zachowala sie w stosunku do mnie? Widzisz tylko to co chcesz widziec.

                  Jestesmy na forum, a więc w miejscu, w którym mozna zadawać pytania i dyskutować z innymi forumowiczami, co dla mnie jest sprawą oczywistą.
                  Skoro Liliavampire nie rozumie w ogole sensu zakladania przeze mnie watku na tym forum, to chcialam jej dokładnie wyjasnic ów sens i nadmienilam przy okazji, ze nie musi aktywnie odpowiadac na wszystkie posty, ze szczegolnym uwzględnieniem moich wątków (aktualnie jednego ale jesli w przyszlości założę kolejne to również).
                  Nie wydaje mi sie, abym popelnila faux pas, ale oczywiscie nie odbieram Ci Agni_me prawa do posiadania odrebnego zdania.

                  Rzeczywiscie nie bylam zorientowana w kwestii obowiazujacych w necie form dotyczacych pisowni form grzecznosciowych.
                  Zatem Twoja uwaga jest sluszna.
                  pozdrawiam
                  D.
                  • lilivampire Re: do Agni_me 23.07.07, 19:04
                    nie zauważyłam, żebym zachowała się niewłaściwie wobec ciebie
                    nie widzę sensu zakładania wątku, który jest właściwie picem na wodę - prosisz o opinie, które w gruncie rzeczy mało cię interesują
                    pzdr
                    • baba67 Re: do Agni_me 23.07.07, 23:09
                      Prawda jest taka,. ze gdzies te swoje krzywdy musiala wykrzyczec.
                      Czasami czlowiek musi inaczej sie udusi.
                    • dygresja4 Re: do Agni_me 25.07.07, 15:29
                      Droga liliavampire!
                      Wolno mi mieć inne zdanie, niż Twoje.
                      Uważam, że pytając czy chciałam sie wyżalić, dowartościować i komentując, ze nie rozumiesz sensu zakładania przeze mnie wątku na tym forum, nie zachowałaś się należycie.
                      Oczywiście nie mam nic przeciwko temu abyś nadal pozostawała przy swoim zdaniu.
                      Nie zamierzam Cię absolutnie do swojego zdania przekonywać.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      D.


              • iness24 do dygresji- rada: nie dz na to wesele 21.07.07, 14:24
                decyzje juz podjelas- ale cos ci napisze.
                nie zrozumie tego nikt, kto mial taka kolezanke!!
                ja mialam- wszystko krytykowala, moje ubrania, znajomych- to bylo nie do
                zniesienia.
                podstawowa rada psychologiczna brzmi- unikaj osob, ktore sa toksyczne dla
                ciebie!! a ta kolezanka jest toksyczna i nie wprawia ciebie w dobry nastroj
                skoro z jej powodu az musialas tyle pisac tutaj. nie idz na to wesele bo nie
                bedziesz sie dobrze bawic. pa
                • lilivampire Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 21.07.07, 14:46
                  ja też miałam kogoś takiego w swoim otoczeniu, ale IMO takie obsmarowywanie (tak, naprawdę obsmarowywanie) jest w bardzo złym guście
                  • kropidlo5 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 10:51
                    lilivampire napisała:

                    > ja też miałam kogoś takiego w swoim otoczeniu, ale IMO takie obsmarowywanie
                    (ta
                    > k, naprawdę obsmarowywanie) jest w bardzo złym guście



                    Jakie obsmarowywanie, przeciez nikt tu tych jej znajomych nie zna!


                    Do autorki watku- mnie kiedys bardzo bliski wieloletni kolega, z tego samego
                    bloku, pietro nizej, wreczyl zaproszenie na 2 DNI
                    • kropidlo5 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 10:59
                      kropidlo5 napisał:

                      > lilivampire napisała:
                      >
                      > > ja też miałam kogoś takiego w swoim otoczeniu, ale IMO takie obsmarowywan
                      > ie
                      > (ta
                      > > k, naprawdę obsmarowywanie) jest w bardzo złym guście
                      >
                      >
                      >
                      > Jakie obsmarowywanie, przeciez nikt tu tych jej znajomych nie zna!
                      >
                      >
                      > Do autorki watku- mnie kiedys bardzo bliski wieloletni kolega, z tego samego
                      > bloku, pietro nizej, wreczyl zaproszenie na 2 DNI



                      przed weselem, a zrobil to tak, ze zapukal o 9 rano, zawolal mnie przed drzwi,
                      wyjal zaproszenie spod bluzki i mi je dal.
                      Zapchajdziura nie bylem, bo ustnie bylem powiadomiony duzo wczesniej. Ja
                      urazony poszedlem do Kosciola i na 2 godziny wesela, podpuscila mnie matka,
                      dzis mysle ze kumpel popisal sie bezmyslnoscia a sposob wreczenia mogl byc z
                      jego strony wlasnie zbytnim kumpolstwem a nie olaniem.


                      A co do tematu to niejako przypadkowo pojawila sie tutaj, przy okazji tego
                      wieczoru panienskiego, wazna kwestia SV zwiazana z pieniedzmi.

                      Autorka watku oburzyla sie na forme zaprosenia na ten wieczor panienski, ale
                      wyszlo, ze pod skora miala zdenerwowanie wywolane wlasna sytuacja finansowa
                      i "wymogiem" finansowym.
                      Nie zgadzam sie, ze to nie jest sprawa SV- otoz wlasnie jest.
                      Dla osoby pracujacej 50 PLN to jest niewiele, ale dla bezrobotnego czy kogos z
                      dziecmi na glowie to duzy wydatek.
                      Nie wypada dzwonic do kogokoliwek z zadaniem wplacenia skladki, jezeli wynosi
                      ona wiecej niz symboliczne 2 czy 3 PLN. Nie usptawiedliwa do tego zadna okazja,
                      nawet pogrzeb. To jest ingerencja w czyjes sprawy finansowe, a przy okazji
                      ponizenie.
                      Niestety, ludzie masowo tak robia. A potem sie dziwia, ze ktos- oczywisty
                      sposob zawstydzony wlasnym ubostwem- wykreca sie od takich imprez. I wnikaja i
                      zmuszaja do upokorzen. Wiem, co to jest, bo sam wiele lat bylem bez pieniedzy.


                      Autorka watku jest rozzalona i wkurzona zyciem- to widac i czuc i to na pewno
                      mialo wplyw na wyostrzona percepcje wydarzen. Domyslam sie, ze jej
                      przewrazliwienie i nerwy biora sie z braku pracy, pieniedzy.

                      W Polsce stworzylismy taki cholerny system, gdzie czlowiek bez pieniedzy i
                      pozycji jest smieciem, a potem Ci co siadz na dobrze oplacanych stolkach
                      dziwuja sie jak to mozna byc sfrustrowanym bezrobotnym.
                      A jeszcze lepiej jak sie wlasnie dziwia, jak to mozna nie miec 50PLN albo jak
                      to mozna sie przejmowac tym, ze kolezanka cos tam powie.

                      Wiecej wyrozumialosci proponuje.
                      • lilivampire Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 11:41
                        co do pieniędzy - siostra panny młodej powiedziała, że albo składka po 50 zł, albo własny prezent, który już nie musi kosztować przecież 50 zł! Ludzie! Jest cała masa rzeczy, które można wręczyć przyszłej żonie i nie wykoztować się na nie jak głupi.
                        • dygresja4 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 17:17
                          Nie czytalas uwaznie mojej wypowiedzi.
                          Ona tonem narzucajacym powiedziala, ze albo skladka 50 zl
                          albo prezent i cos do jedzenia!
                          Nie lubię gdy ktoś probuje mnie uszczesliwiac na sile.
                          Ja nawet rozmowy z nią zaproszeniem na ten wieczor nie moge nazwac.
                          Bardzo niemilo wspominam te rozmowę.

                          Oczywiscie gdyby siostra zachowala sie inaczej poszlabym na ten wieczor
                          z wlasnym prezentem i zrobila cos do zjedzenia, salatke albo ciasto
                          ale sama, z wlasnej woli.
                          • baba67 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 23:06
                            Moj BOziu !!!
                            jeszcze obrazaja, bo proponuja zeby cos przyniesc na wieczor panienski!
                            • dygresja4 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 25.07.07, 15:32
                              Droga Babo67!
                              Nie czytałaś uważnie.
                              Nie "proponują", a narzucają, a wręcz żądają.
                              Dla mnie to ogromna różnica.
                              pozdrawiam
                              D.
                      • dygresja4 do Kropidla 23.07.07, 17:18
                        dziekuję za Twoj glos. Milo wiedziec, ze ktos rozumie sytuację kogoś innego smile
                        pozdrawiam
                        D.
                    • dygresja4 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 25.07.07, 15:37
                      2 dni to rzeczywiście duży nietakt. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
                      Dzisiaj rozmawiałam z ciocią, która otrzymała w dniu dzisiejszym zaproszenie na ślub i wesele na 4 sierpnia. Ciocia jest starej daty i przywiązuje ogromną wagę do dotrzymywania terminów. Na wesele i ślub nie pójdzie.
                • dygresja4 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 17:00
                  Dziękuję Tobie Iness smile
                  Tak właśnie zamierzam zrobić- unikać toksycznej koleżanki smile

                  Koleżanka zadzwoniła z pytaniem o wesele, powiedzialam, ze
                  jest mi przykro ale nie wezmę udziału w weselu, podziękowałam
                  za pamięć i zaproszenie. Zapytala, czy wyjezdzam, powiedzialam, ze nie
                  i ze z pewnoscia jesli bede w miescie to przyjde do kosciola na slub.
                  Zapytala wprost dlaczego nie przyjde. Powiedzialam, ze mam swoje powody
                  i ze nie chcialabym o nich mówic...
                  Zaczęla mnie przypierać do muru... więc w końcu powiedzialam, że
                  zaproszenie jest przecież dla jednej osoby, na co kolezanka wyglosila
                  monolog ze nie!!!! Ze przeciez moge przyjsc z kolega, KOLEZANKA (SIC!) z kim tam sobie chce... Podziekowalam jej mówiąc, że dla mnie slowo pisane jest święte, a zaproszenie jest dla jednej osoby. Poinformowalam asertywnie, ze moja decyzja jest niezmienna.

                  Sprawę wieczoru panienskiego zalatwilam z Jej siostrą inormując, ze nie mogę uczestniczyć w wieczorze. Nie wdawalam się w szczegoly, bo nie czulam się do tego zobligowana.

                  I tyle- sprawa jest już zamknięta.
                  • lilivampire Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 23.07.07, 19:09
                    o tej asertywności możnaby dyskutować...
                    • dygresja4 Re: do dygresji- rada: nie dz na to wesele 25.07.07, 15:34
                      podobnie jak i dajmy na to np. o Twoich uwagach na temat mojego wątku na tym forum
      • dominikjandomin Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 13:22
        dygresja4 napisała:

        >Krytykowala w dość nie
        > miły sposób wygląd mojego (aktualnie byłego) chłopaka. Wygląd był normalny, a
        j
        > edyną jego wadą było to, iż łysiał... a jej narzeczony ma kitkę. Osobiście
        nie
        > podobają mi się męzczyzni w kitkach ale nigdy nie odważylabym się na
        krytykowan
        > ie fryzury jej narzeczonego! Zreszta kitkę on może sciąć, a mój były ze swoją
        ł
        > ysinką nie bardzo miał co zrobić uncertain

        Moze jesteś za bardzo uległa i ją to nakręca? Możesz spróbowac dwóch wyjść:

        1. Chłodno:

        Uważam, ze to nie są sprawy, które powinny cię interesować.

        lub:

        Daję sobie radę, nie potrzebuję TWOJEJ pomocy.

        2. Chyba, ze wolisz ostro:

        Łysi są lepsi w łóżku, nie wiesz o tym? A ten twój to jak kobieta wygląda, w
        twoje ciuchy też się stroi?

        • dygresja4 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 16:11
          Dominiku!
          Problem polega na tym, że ja ją naprawdę lubię, pomimo tego, ze ta dziewczyna na kazdym kroku, od wielu lat "dowala" mi na rozmaite sposoby...
          I w związku z tym nie potrafiłabym jej odpłacić tym samym sugerując np. ze łysi są lepsi w łózku. "Jaką bronią wojujesz, od takiej giniesz", a tego bym nie chciala.
          Liczę na autorefleksję koleżanki. Powinna się domyślić, że zwykle niegrzecznie się zachowuje.

          Ostatnio rozmawiałam na temat przyszlej panny mlodej z naszą wspolną kolezanką i spotkala mnie niemila niespodzianka... gdyz sadzilam, ze przyszla panna mloda zachowuje sie nieladnie tylko w stosunku do mnie.
          Z ta kolezanka widuje się ona raz na rok, naprawde bardzo rzadko i to zwykle przypadkiem.
          Ta druga wspomniala, ze planuje wakacje za granicą. I jak zachowala sie przyszla panna mloda? Zapytala czy wakacje z chlopakiem, a potem powiedziala: "ooo wakacje z chlopakiem, tylko uwazaj, zeby Cie nie porobil tak jak tamten ostatni".

          Uwaga byla nie na miejscu poniewaz ostatnio widzialy się w czerwcu 2006 i nie mialy od tego czasu ze sobą kontaktu.
          Jak można tak się zachowac w stosunku osoby, której sie rok nie widziało?
          Coś jej sie obilo o uszy, ze ktos kogos nieładnie potraktowal ("porobil") ale IMO uwaga byla zdecydowanie nie na miejscu.
          • dominikjandomin Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 27.07.07, 15:12
            dygresja4 napisała:

            > Dominiku!
            > Problem polega na tym, że ja ją naprawdę lubię, pomimo tego, ze ta
            dziewczyna
            > na kazdym kroku, od wielu lat "dowala" mi na rozmaite sposoby...
            > I w związku z tym nie potrafiłabym jej odpłacić tym samym sugerując np. ze
            łysi
            > są lepsi w łózku. "Jaką bronią wojujesz, od takiej giniesz", a tego bym nie
            ch
            > ciala.
            > Liczę na autorefleksję koleżanki. Powinna się domyślić, że zwykle
            niegrzecznie
            > się zachowuje.

            Zdaje się, ze sama z siebie się nie domyśli. Skor tak się zachowuje nie tylko
            do Ciebie - moze ona uważa, ze wszysko jest OK? Wszak nikt nie reaguje?
    • jugger Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 20.07.07, 12:54
      Ja też, kiedyś przez swojego przyjaciela zostalem zaproszony na ślub i wesele.
      Zostalem zaproszony sam, poniewaz owczesnie nie mialem partnerki. przyjaciel
      powiedzial, ze jezeli by sie to zmienilo do czasu wesela to moge przyjsc z
      osoba towarzyszaca, powiedzial tez, ze bedzie na weselu kilka samotnych kobiet
      i powinienem sie z nimi dobrze bawic i bede mial z kim tanczyc. Co prawda w
      pierwszej chwili bylo mi glupio, ze nie zaprosil mnie z osoba towarzyszaca, ale
      posiedzielismy troche i pogadalismy. Dowiedzialem sie wtedy, ze ze wzgledu na
      ograniczenia lokalowe musial dokonac ostrej selekcji swoich gosci i bez sensu
      abym zapraszal jakas przypadkowa dziewczyne tylko dlatego zeby sie z kims
      pokazac. Zrozumialem, nie mialem pretensji poszedlem sam na wesele i bylo
      calkiem spoko. MIALEM OKAZJE poznac jakies kobiety i w sumie niezle sie
      bawilem. TUTAJ PRAGNE TAKZE NAPISAC - ze czasami nie warto szukac na wesele
      przypadkowego partnera/partnerki tylko po to aby sie z kims pokazac, jak sie
      idzie samemu to jak ktos jest stanu wolnego to moze zawsze kogos poznac. Po co
      odbierac sobie ta szanse. Zawsze lepiej sie nawiazuje kontakty, gdy nie ma sie
      zbednego balastu w postaci partnera, z ktorym nie jest sie zwazanym.
      • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 20.07.07, 13:29
        Gratuluje przyjaciela.
        To co zrobil to dosc czesta sytuacja, a za czasow mojej mlodosci i wczesniej
        wrecz powszechna.
        Nie zawsze zreszta z ta selekcja chodzi o kase-niekiedy o lokal w dobrym
        miejscu(rzadko olbrzymi) a nie duzy dom weselny za miastem,ktorego wynajecie
        rodzi wiele problemow dla gosci po weselu.
        Tak nalezy zalatwiac-upewnic sie czy ktos ma ochote isc sam, zapewnic
        niesparowane towarzystwo plci obojej.
        Nikt mnie nigdy nie przekona do koniecznosci zapraszania przypadkowej osoby do
        towarzystwa kuzynki i kuzyna, podczas gdy miejsc jest malo a oni dobrze sie
        czuja w swoim towarzystwie i moga sobie milo powspominac wakacje u babci.
        • jugger Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 20.07.07, 13:46
          No w tym przypadku, problemem nie byla kasa bo ten przyjaciel pracowal wtedy w
          zagranicznej firmie i zarabial calkiem dobrze i na pewno bylo go stac na
          zaproszenie jeszcze paru osob. Chodzilo o ograniczenia lokalowe. Bo w koncu do
          sali na 80 osob moze wejsc 90 i jakos sie zmiesci, ale przy 120 zabawa i tance
          beda chyba juz niemozliwe. Pisze zarabial bo akurat, przyjaciel ten zginąl w
          wypadku. Nie dozyl nawet 30-stki. Jego syn wychowuje sie z mama i nowym
          tatusiem, bo mamusia w zeszlym roku wyszla ponownie za maz. Tak czasami ulozy
          sie zycie. Troche mnie ten fakt nauczyl, ze nie warto byc malostkowym. Ludzie z
          igly robia widly zapominajac o tym, ze tak naprawde liczy sie to aby sie
          spotkac i pobyc razem. Nigdy nie wiadomo, kiedy spotykamy sie z kims ostatni
          raz. Uwazam, ze wszelkie okazje na zabawe typu wesela itp. trzeba
          wykorzystywac, bo jak gdzies uslyszalem lepiej sie spotykac na weselach i niz
          na pogrzebach.
          • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 20.07.07, 13:57
            o, o wlasnie-ja rowniez uwazam, ze wesele powinno byc uroczystoscia dla osob
            bliskich, niekoniecznie tylko z rodziny,dla panstwa mlodych i tych, z ktorymi
            chca dzielic sie radoscia.
            Jesli ktos chce wyprawic rodzaj zabawy publicznej, gdzie jest wiele osob
            kompletnie nieznanych i ma na to kase to w porzadku, kazdemu co innego
            odpowiada, ale robic z tego natretnie jedynie obowiazujacy wzorzec sv jest
            zwyczajnym naduzyciem.
    • goplana27 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 23.07.07, 17:03
      Blad to ona popelnila w ogole Cie zapraszajac... Dziwie sie, ze zdecydowala sie
      zaprosic na piekna uroczystosc tak skwasniala i zarozumiala babe...
      Zachowujesz sie jakbys wiek pelnoletnosci przekroczyla 75 wiosen temu.
      Troche wyrozumialosci dla zestresowanych i zabieganych przed slubem mlodych!
      • dygresja4 do Goplany 23.07.07, 17:25
        Goplano27,
        ja tez się nie mogę nadziwić, że mnie zaprosiła!
        Stało się! Już wie, że nie przyjdę na wesele, ale
        ponieważ zyczę Jej naprawdę wszystkiego najlepszego
        to pojdę do kosciola zlozyć szczere zyczenia!
        Do 75 wiosen jeszcze mi kilka brakuje... może nawet nieco
        więcej niż Tobie smile

        Goplano! Trochę wyrozumialosci dla zestresowanych i zabieganych
        mlodych, bezrobotnych kobiet, które bywają poniewierane i zle
        traktowane przez pseudo przyjaciolki!
        • p-iotr Re: do Goplany 24.07.07, 13:10
          "Szczere życzenia" - w tej sytuacji to zakrawa na kiepski żart...

          Co za zarozumiała kobieta.. (mówię o niejakiej Dygresji4, żeby nie było
          wątpliwości).
          • dygresja4 Re: do Goplany 25.07.07, 16:18
            P-iotrze,
            Ty i tak wiesz lepiej, więc nawet nie będę Cię usiłowała przekonać, że takie właśnie będą. Najwazniejsze, ze ja, w swoim własnym sumieniu to rozstrzygam.

            Czy nie przyszlo Ci do glowy, ze muszę ją naparwdę lubić, czyli mieć jakąś słabosć do niej, skoro toleruję Jej zachowanie?
            Teraz widzę jednakże, dzieki jednej wypowiedzi z tego wątku, że ta relacja jest toksyczna i czas przerzucić ją na inne tory.
    • kena1 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 25.07.07, 09:23
      "Uwielbiam" takie zachowanie, jakie prezentuje Dygresja4 uncertain Zamiast wyjaśnić
      sprawę, np. poczułam się urażona, że dostałam niewypełnione zaproszenie,
      obrażają się, mówiąc, że "mają swoje powody" i weź człowieku zastanawiaj się (w
      gorączce przedślubnej), o co takiej artystce może chodzić. I na dokładkę nie
      pozwolą sprawy zażegnać, tylko "decyzja jest nieodwołalna".
      Takie zachowanie jest żałosne, nabzdyczonej pannicy z urażoną dumą. Wcześniej
      pisałam, że rozumiem, że można być urażonym niewypełnionym zaproszeniem, ale
      sugerowałam wyjaśnienie sprawy i danie szansy koleżance na przeproszenie. Skoro
      zapomniała wypełnić zaproszenie przed przekazaniem go, to na pewno o tym po
      prostu nie pamięta! W Twoich myślach ma czytać? Obudź się, nie jesteś pępkiem
      świata.
      • news21 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 12:41
        Powyżej Dygresja przytacza tekst zaproszenia i wynika z tego, że w zaproszeniu
        w ogóle nie było miejsca na imię i nazwisko osoby zapraszanej, nie rozumiem
        więc dlaczego jest mowa o niewypełnieniu zaproszenia i dlaczego jest obraza o
        to.
        Autorka wątku prezentuje rozbudowane ego i gotowość obrażania się absolutnie o
        wszystko, nawet jak nie ma o co.
        Czasem wesela, które się cienko zapowiadają okazują się wystrzałowe.
        • news21 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 12:55
          Natomiast zgadzam się z kropidlem, że sprawa finansow i bezrobocia ma w tym
          przypadku wielkie znaczenie.
        • dygresja4 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 16:41
          Drogi news21:

          zaproszenie było "masówką" jak juz wspomnialam.
          Jest dokladnie tak jak piszesz- nie bylo tam miejsca na wpisanie imienia i nazwiska.
          Oczywiscie mozna bylo wybrac inny wzór zaproszenia, ale tak zapewne było łatwiej.

          Powinna była wręczajac mi zaproszenie powiedzieć, że jest zaadresowane tylko do mnie ale jest oczywiscie zaproszeniem z osobą towarzyszącą.
          Wspominalam równiez o tym, ze zabraklo terminu potwierdzenia przyjęcia zaproszenia.

          Jest mi niezmiernie przykro, ze masz wyrobione zdanie na mój temat. Ponieważ na odczucia innych ludzi wzgledem siebie, nie mamy wplywu, nie bedę Ciebie Droi newsie21 przekonywać, ze jestes w błędzie.

          pozdrawiam serdecznie
          D.
          • baba67 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 18:13
            Oczywiscie mozna bylo wybrac inny wzór zaproszenia, ale tak zapewne było łatwie
            > j.
            >
            No wlasnie, nie dosc ze wredna to jeszcze leniwa.
            > Wspominalam równiez o tym, ze zabraklo terminu potwierdzenia przyjęcia zaprosze
            > nia.

            I okropnie wychowana

            >
            > pozdrawiam serdecznie
            > D.
            • dygresja4 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 19:30
              Czy ja napisałam, ze jest wredna? Mozesz przytoczyc gdzie?

              Przypuszczam, że łatwiej bylo wybrac gotowe zaproszenia- "masówkę".

              Zaproszenia (w rodzinie) przy ktorych zaoferowalam swoja pomoc byly wyjątkowe,
              starannie przygotowane i dla kazdej osoby adresowane imieniem i nazwiskiem.
              Sadze, ze gosciom bylo milo otrzymac takie wlasnie zaproszenia, a nie "masówkę"
              ale o gustach sie nie dyskutuje, takze nie odbieram Tobie prawa do posiadania
              odrębnego zdania.

              Nie rozumiem dlaczego brak pominięcia informacji na temat potwierdzenia
              obecnosci na przyjeciu weselnym kładziesz Babo67 na karb wychowania. Nie wydaje
              mi sie, aby mialo to cokolwiek z wychowaniem wspolnego. Uwazam, ze jest to Jej
              całkowite niedoinformowanie w kwestiach slubnych. Po prostu nie pofatygowala
              sie i nie zajrzala do zadnego SV.

              pozdrawiam Cię serdecznie Babo67
              D.
              • baba67 Re: Rzeczywiście "niewypełnione"? 25.07.07, 21:51
                No tak, jestes wyjatkowa-od poczatku to podejrzewalam.
                Wszystko co robisz jest cudowne i zgodne z SV.
                Nie warto tracic cennego czasu na toksyczne kolezanki, ktore
                -ida na masowke i nie troszcza sie o wspaniale zaproszenia
                -nie zapraszaja z nalezyta wylewnoscia i oddaniem
                -sa zle wychowane bo nie zapraszaja z partnerem
                -smia miec narzeczonego i prace i jeszcze maja czelnosc informowac o tym
                wyjatkowe osoby ktore tego nie maja.
                Doskonale Cie rozumiem i rowniez pozdrawiam
      • dygresja4 do Keny1 25.07.07, 16:31
        Przeoczylam Twoja wczesniejsza wypowiedz i sformułowanie o niewypełnionym zaproszeniu. Zle zrozumialas moje wypowiedzi. To nie bylo niewypelnione zaproszenie sensu strcto. Ja nigdzie nic takiego nie napisalam.
        Zaproszenie to byla "masówka" więc liczylo się to co bylo na kopercie napisane. Wszyscy goscie dostali zapewne takie same zaproszenia.
        Na kopercie bylo moie imię i nazwisko. Pomagałam niedawno przygotowywac zaproszenia slubne komuś bliskiemu i w każdym wyraznie bylo napisane kto jest zaproszony. Nie chcielismy popelnic nietaktu, stad starannosc o gosci.

        Przeciez kolezanka mogla mnie zapytać zapraszając mnie (najpierw telefonicznie) z kim przyjdę, bo chcialaby wypelnic itp.
        Zadne tego typu pytanie nie padlo! Zadne pytanie o ewentualną osobę towarzyszącą nie padlo!

        Wreczajac zaproszenie równiez nie powiedziala ze jest dla mnie i osoby towarzyszącej. Czy więc na moim miejscu wierzyłabys naiwnie, ze jest ono dla 2 osób?

        Opisalam tutaj równiez, ze w dośc niemily sposob powiedziala, ze przeciez (cytuję dosłownie): "mogę przyjsc z kim tam sobie chcę, nawet z koleżanką".

        Primo:
        slowo pisane jest dla mnie święte- wiec zaproszenie było tylko dla mnie

        Secundo:
        Sugerowanie, abym przyszla na wesele z kolezanką (sic!) jest w moim mniemaniu bezczelnością.

        Tertio:
        dla Twojej informacji: nie pretenduję do bycia pępkiem świata. Nie mam takich aspiracji smile

        pozdrawiam
        D.

        ps. widać Keno1, że Ty na pewno jesteś kobietą z klasą nazywając mnie "nabzdyczoną pannicą z urażoną dumą" smile
        • kena1 Re: do Keny1 26.07.07, 20:07
          Moja wina, nie doczytałam.
          A co do reszty, to po prostu nie pojmuję, że można być do tego stopnia
          zasadniczym. Rozumiem, że wg Ciebie trzymanie się zasady: "słowo pisane jest
          święte" jest warte zerwania kontaktów z koleżanką (bo do tego to zmierza,
          prawda?). Twoja sprawa...
          Natomiast w ten sposób łatwo jest zostać samemu bez żadnych znajomych, bo nie
          ma na tym świecie ideałów, każdy robi błędy.
          Myślę, że Twoja koleżanka mogła zniechęcić Cię do kontaktów z nią innymi
          zachowaniami, ale nie zrzucaj tego na karb niefortunnego zaproszenia ślubnego.
          Wkurza mnie, kiedy ktoś zamiast rozwiązać prawdziwe problemy w kontaktach z
          innymi, czepia się pierwszego lepszego pretekstu, żeby się "odegrać".
    • parasol-ka Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 27.07.07, 03:41
      dygresja4 napisała:

      >Slub jest za
      >miesiąc takze kolezanka chyba chciala zapchac moją osobą swoje dziury w
      >gosciach weselnych,

      Albo bylas moze na liscie rezerwowej, odmowil ktos z bliskiej rodziny i pozniej
      zaprosila ciebie.


      > Jakież bylo moje zdziwienie, gdy w kopercie
      > znalazlam gotowe zaproszenie bez mojego imienia i nazwiska.

      Drukowanie indywidualnych zaproszen z imieniem i nazwiskiem jest kosztowne,
      moze chcieli troche zaoszczedzic?


      > Wiem, że zgodnie z zasadami SV nietaktem jest zapraszanie osoby pełnoletniej
      na
      > wesele bez osoby towarzyszącej.

      Pierwszy raz o tym slysze. Co prawda powszechnie stosowane jest zapraszanie z
      osobami towarzyszacymi, ale czesto szuka sie wtedy "na sile" kogos, z kim
      pojdzie sie na wesele.
      Panstwo mlodzi pewnie licza sie z kosztami, a zaproszenie osoby towarzyszacej
      to dodatkowy koszt co najmniej 100 zl. Poza tym, moze restauracja ma mala sale
      i nie ma miejsc, zeby kazdy mogl przyjsc z osoba towarzyszaca?

      Ja bardzo milo wspominam slub kolezanki, na ktory zostalam zaproszona sama,
      wesele bylo w malej przytulnej restauracji, zostalam posadzona przy
      stoliku "singli" i swietnie sie bawilam (oczywiscie byly wizytowki).


      > Czy mogę przyniesc kwiaty? Przyznam, ze dziwnie bede sie czula idąc na ślub
      bez
      > kwiatow. Czy muszę spełnić prośbe Mlodej Pary?

      Skoro prosili, zeby nie przynosci kwiatow, wypada zastosowac sie do ich prosby.
      Kup kartke z zyczeniemi i do koperty dolacz dowod wplaty na schronisko dla psow.


      > Jak powinnam sie zachowac w kwestii prezentu, skoro nie bedzie mnie na weselu?
      > Wedle uznania, czy tez sa jakies normy?

      W USA na przyklad, obojetnie, czy uczestniczy sie w weselu czy nie, przesyla
      sie prezent do domu. Nie wszyscy sie do tego stosuja.
      W Polsce jesli nie uczestniczysz w weselu, to raczej nie dajesz prezentu.




    • babe007 żartobliwie nt "świetości słowa pisanego" 27.07.07, 13:41
      Moja rubaszna babcia zwykła mówić kiedy ktoś bezgranicznie wierzył (bądź
      przywiązywał przesadną- tak jak autorka wątku - wagę do słowa pisanego).

      "... Na płocie było napisane d...., więc pogłaskał i weszła mu drzazga.."

      Trochę więcej loooozu (i dystansu do siebie). Życie jest wtedy dużo
      przyjemniejsze.

      Pozdrawiam

      Z.
      • nm.buba011 dowcip wyśmienity, ale 28.07.07, 00:57
        do tego wątku nie bardzo pasuje. Z luzem też trzeba ostrożnie.

        Forma zaproszenia jest bardzo ważna, obrażać się nie należy, ale można z "byle
        jakiego" - nie skorzystać. Napewno wyrobić sobie zdanie o zapraszającym.

        Zaproszenie podobnie jak weksel/mimo że większość tak myśli/ nie musi być
        drukowane, a zawierać właściwe elementy.

        Najnowszy film - W świecie kobiet/In the Land of Women/ (2007)pokazuje scenę;
        dziewczyna mówiąc swoje imię wyciąga dłoń do siedzącego młodego pisarza. Ten
        odwzajemnia dalej siedząc. Scena wyglada, że tak dzieje się, w obecnych czasach.
        Sv się nie zmienił, przybyło pseudoluzaków.
        To nie ma z naturalnym zachowaniem, nic wspólnego. Z brakiem kultury, owszem.

        Dygresja w swoich wątpliwościach ma dużo racji.

        Albo być lubianym, albo szanowanym.
    • parasol-ka link 28.07.07, 04:13
      zyciegwiazd.onet.pl/2710,2663,1297403,1,zaproszenie_na_slub_dla_singli,savoir.html
      • nm.buba011 singiel singlowi ... nierówny, 28.07.07, 09:14
        gdy dokonujemy selekcji gości, z różnych powodów.

        Znacznego singla/spodziewane korzyści/, Wujaszka(80 lat)zapraszamy z OT(23)
        oraz z "nieopierzonym" synem-studentem(53) pozostającym na utrzymaniu taty.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=66120980&a=66473997
        Singli mniej znacznych, zapraszamy solo, a drugorzędne pary pomijamy.

        Nie można się obrażać, ale zawsze nie skorzystać z zaproszenia.

        Dzięki za link.
        • baba67 Re: singiel singlowi ... nierówny, 28.07.07, 13:21
          Nie skorzystac z zaproszenia mozna zawsze-dlatego zaproszenie nazywa sie
          zaproszenie a nie rozkaz.Rzecz w tym, zeby nie urazic zapraszajacego obcesowa
          odpowiedzia. Wlasnie dlatego dobrze zeby zapraszajacy zapytal, czy dana osoba ma
          ochote przyjsc sama.Sa ludzie niesmiali,, ciezko zawierajacy nowe znajomosci.
          Trzeba uszanowac, co nie znaczy ze od razu zapraszac im pare.
          W ogole witam Cie bubo,ja osobiscie ciesze sie ze wrociles smile
          • nm.buba011 dzięki, witam, bardzo mnie przyjemnie 28.07.07, 13:28
      • baba67 Re: link 28.07.07, 13:15
        Uff, odetchnelam z ulga-a wiec nie wszyscy potracili glowy ...
        Jeszcze raz zaznaczam-kazdy ma prawo miec takie wesele jakie chce miec i na
        jakie go stac.
        Nie krytykuje masowych wesel jako takich, tak jak nie krytykuje sie cudzych
        upodoban.
        To co sprawia ze mi sie noz w kieszeni otwiera, to wmawianie ludnosci , ze
        KAZDEGO doroslego nalezy zapraszac OBOWIAZKOWO z osoba tow, niezaleznie od tego
        czy jest w stalym zwiazku czy nie, bo inaczej to nietalt.
        Bardziej tupeciarskiej i szkodliwszej bzdury daleko szukac.
        Do sensownej wypowiedzi z onetu dodalabym tylko grzeczne u[ewnienie sie, czy
        singiel ma ochote przyjsc sam bo innych mozliwosci nie ma. Szczegilnie w
        przypadku wiekszych wesel. Nie kazdy umie sie bawic bez partnera, chco to gobne
        wspolczucia.
        • nm.buba011 różnie z tym bywa 28.07.07, 13:21
          www.ojej.pl/lubelskie/Lublin/Towarzyskie/pozostale//ogloszenie_nr_371576.html
          • baba67 Re: różnie z tym bywa 28.07.07, 13:33

            No wlasnie-to sa skutki tej nowomody-robi sie publiczna zabawa z oczepinami.
            Bylam na wiejskim weselu w remizie robionym tradycyjnie bez kateringowych
            porcji-wielkie pomieszczenie-jedzonko w ilosciach hurtowych(wlasny prosiak,
            cielak, wyroby itp). Tam kazdy, kto dostal zaproszenie, mogl przyjsc z osoba
            towarzyszaca, z tym, ze zaproszenia obejmowala tylko pary znane mlodym, ale
            wiadomo ze kazdy singiel mogl przyjsc z kims. Duza czesc singli przyszla sama i
            bylo fantastycznie!!!Nie zauwazylam zadnej przypadkowej osoby. Ciotka jeszcze
            narzekala, ze malo osob bylo,bo za duzo jedzenia zostalosmile
            To jest stara tradycja duzych wesel, ale trudnio ozenic ja z kateringiem.
    • minerwamcg Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 03.08.07, 13:16
      Znam kilka osób, które wręcz kochają czuć się obrażone. Jak się nie mogą na
      nikogo obrazić, to najpierw są nieszczęśliwe, a potem rzucają się analizować
      słowa i zachowanie wszystkich naokoło, żeby jednak jakiś powód do obrażenia się
      znaleźć. Oczywiście znajdują, obrażają się i znowu są w swoim żywiole smile))
      Nie wiem, z czego to wynika, i jak mówią "ja na to nie doktor". Mam nadzieję,
      że jest uleczalne, ale nie mam pojęcia jak.
      • baba67 Re: Problem ze ślubem koleżanki i wieczorem panie 03.08.07, 14:58
        A ja zauwazylam, ze ludzie zadowoleni zycia malo, ze sie bardzo rzadko
        obrazaja (i to tylko w sytuacjach drastycznych), to jeszcze probuja tlumaczyc
        niezrecznosci innych popelnione wobec nich przyjmujac sprawe z humorem i
        wyrozumialoscia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka