Dodaj do ulubionych

Permanentna inwigilacja

12.11.09, 21:29
Czy Wasze koty też tak wszędzie za Wami chodzą? smile
Lucek nie odstępuje mnie prawie na krok. Gdzie ja, tam on. W "dużym"
pokoju, w komputerowym, w sypialni, w kuchni, w łazience.
Cymek jest dużo bardziej "niezależny" w tej kwestii, to raczej ja
muszę szukać jego towarzystwa. Ale Lucek - przyklejony jest do mnie
jak plasterek.
To bardzo miłe, ale wyznam, że czasami męczące smile
Obserwuj wątek
    • p.aulinka Re: Permanentna inwigilacja 12.11.09, 21:34
      Tak... ostatnio doszlo do tego ze ... kotek ma szlaban jak ja udaję sie do
      łazienki w celach ... odosobnionych ,
      Bo jak siedze na kibelku to mi wskakiwal na kolana i lizał po twarzy - i ja
      przepraszam bardzo ale w takich warunkach to ja sie nie umiem ... - nomen
      omen - skupić smile
      • wadera3 Re: Permanentna inwigilacja 12.11.09, 21:53
        Moje koty, jak często wspominam, są towarzyskie właśnie kibelkowo.
        Chyba uznały, że łazienka jest ich, i sprawdzają, czy im do kuwet nie narobimywink
        Często, któreś z nich korzysta z kuwety kiedy któreś z nas na kibelku.
        A jak nie, to Tosia ma znakomitą zabawę wskakując znienacka w spuszczone majty,
        szczególnie upodobuje sobie majty piżamowebig_grin
        Leci z zabawką(ostatnio kostki styropianu) w ząbkach - wrzuca to do majtek i
        szuuuus, z nagła wskakuje celem upolowania, naprawdę pomijając wagę tego miejsca
        do skupiania się, jest z tym znakomita zabawa.
        • wiesia.and.company Re: Permanentna inwigilacja 12.11.09, 23:25
          No pewnie, że jestem odprowadzana do toalety w asyście. Co najmniej czwórki.
          Uodporniłam się na wybuch kociej namiętności w momencie, gdy się najbardziej
          hm... wytężam. Mój pierwszy kot dominant tak miał, że szedł za mną z zamkniętymi
          oczami, siadał w progu łazienki, powoli się budził i nagle... dostrzegał mnie w
          pozycji hm... oczekującej! Wiadomo, że na niego! Wtedy rozbieg i skok na moje
          ramię! No! Wszystko mi że tak powiem stawało dęba! Bo sobie mogłam protestować,
          a on i tak realizował swój zamiar.
          A teraz mam tak z dziewiątką, że tam gdzie ja siedzę - tam się przenosi bractwo
          i sypia na różnych meblach. Czyli tłok się robi tam, gdzie ja jestem. Czuję się
          dowartościowana jak gwiazda seriali otoczona przez fanów.
          No a już Leosia! Wszędzie ze mną i krok przede mną, musi być w zasięgu mojego
          wzroku, domaga się nieustannie uwagi, brania na ręce, głaskania, głaskania,
          dotykania noska, policzków. Posprzątać nie mogę, pozamiatać nie mogę, w kuchni
          przy nogach i pokrzykuje, jeśli ją ignoruję, bo coś tam na blacie kroję - to
          wspina się koślawo po oparciu kanapy, wdrapuje z wysiłkiem i balansuje na
          śliskim blacie. Musi mi się podstawić. A jak pyskuje na konkurentów, jak bije
          łapą i warczy, jak się domaga niepodzielnej uwagi! Bardzo jest zachłanna ta moja
          niepełnosprawna żabka smile A Wikcia! Moja niesłychana kotka szefowa! Pomaga mi w
          utrzymywaniu dyscypliny i porządku, bije nieposłusznych łapą, sypia na poduszce
          tak, żebym mogła oprzeć o nią policzek. Przyjaciółka, partnerka, komunikatywna
          (wszystko pokaże), baczna obserwatorka. Niesamowita.
          Tak czy inaczej ich jest dużo, ja jedna, i wydaje się, że się dzielą czasem
          obowiązkiem pilnowania mnie. A ja muszę potwierdzać, że mają moją wyłączność na
          miłość. smile
      • the_dzidka Re: Permanentna inwigilacja 13.11.09, 09:29
        Ba, co do toalety, to byłam juz nawet pytana, czy Lucek to zawsze
        tak towarzysysko wydala, bo asystuje nawet niektórym gościom smile
    • melba.3 Re: Permanentna inwigilacja 12.11.09, 23:13
      Ja bym powiedziała, że jak kota nie ma w tym samym pokoju, w którym
      przebywam to już się zastanawiam czy coś się nie stało. A jaka
      rozpacz jak jakieś drzwi zamknę przed kotem, wycie do skutku. Już
      parę razy z wanny musiałam wychodzić w trakcie relaksacji bo ona się
      spóźniła na moją kąpiel. Mało sobie nóg nie połamie jak zauważy,że
      idę na piętro do sypialni.Śmiga co drugi stopień, bo gdybym się
      czasem zamknęła w łazience bez niej i użyła może właśnie kuwety. Ja
      nawet kiedyś myślałam, że jak mnie w domu nie ma to ona się nie
      załatwia, bo miałam wrażenie,że ja siadam i ona robi to samo.
    • watersnakes2 Re: Permanentna inwigilacja 13.11.09, 01:17
      Kaszel przychodzi i obserwuje. Wstaje rano, dopiero gdy czuje zapach kawy (bo
      wczesniej wie, ze w kuchni sie nie pojawie), jak przyjda goscie to siada w kacie
      i patrzy. Pelen lans ale bez dotykania
      Fujarka za to krok w krok za mna, a jest taka malutka, ze zawsze sie boje ze
      zrobie jej krzywde przypadkowo. Spi ze mna, wchodzi na kolana, gdy gotuje musi
      siedziec na blacie. Duzo dotykania, zero lansuwink
      • mary4 Re: Permanentna inwigilacja 13.11.09, 08:32
        łazienka z kibelkiem to bardzo, bardzo ważne miejsce, tam sie toczy
        życie, mąż nauczył koty że jak siada na kibelku ta sa wyścigi który
        pierwszy do niego wskoczy, za to do mnie to biegna szybko i
        sprawdzaja kuwety czy sie nic nie zmieniło, wanna to poprostu
        sypialnia i duży plac zabaw, (zawsze lezy ręczniczek frotowy tj.
        kocura toaleta jak sa kuwety wg niego brudne to za nim poleci do
        łóżka sprawdza wanne), dywanik rewelacja jak na karuzeli, generalnie
        wg kotów drzwi musza byc wszedzie otwarte, nawet na klatkę schodowa
        to kocur siedzi na progu i patrzy, a przy zamknietych konertuje i
        płacze bardzo mocno, i tam gdzie my tam one w poblizu w zasiegu
        wzroku a kotka to dotyku reki


        Pozdrawiam
        Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
    • fuks-09 Re: Permanentna inwigilacja 13.11.09, 08:32
      Ależ oczywiście, chociaż ostatnio deczko mniej, chyba się na mnie
      gniewa o coś uncertain Tym bardziej, że zdarza mu się siadać do mnie tyłem
      i ostatnio nawet łóżko nie służy zbyt systematycznie do spania. Parę
      razy też ominął kąpiel, a to już niepokojącewink Ale pracuję nad
      obłaskawieniem focha smile
      Tak, chodzi za mną wszędzie, szuka i nawołuje, jak zniknę z pola
      widzenia, a jak zamknę drzwi przed kociulkiem to grzecznie czeka
      pomiaukując żałośnie smile
      Niestety wystarcza mu sama obecność, głaski niechętnie, chyba, że
      sama wezmę na ręce i pomiziam, ech, żeby tak sam się podstawiał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka