Dodaj do ulubionych

Wy dla kota

13.02.04, 17:50
Jak myślicie, kim jesteście dla swego kota, opiekunami, domownikami,
większymi kotami...?
Obserwuj wątek
    • neeki Re: Wy dla kota 13.02.04, 18:20
      ja dla mojego Ptysia bylam na pewno mama, bo przyszedl do nas malutki, a kotka
      go pogonila. ssal moje ucho bo inaczej nie mogl usnac. albo bawilismy sie w
      miauki co polegalo na tym ze chodzilam na czworakach a Ptysiu szedl tuz pod
      moja glowa i miauczal zeby go calowac wink szkoda ze juz go nie ma sad
      dla pozostalych moich kotow to trudno mi powiedziec, chyba kotem. mamy taka
      zabawe w bau bau-> udaje ze reka robi bau bau a one sie na nia rzucaja i mocuja
      sie wink
      • karolina.p Re: Wy dla kota 23.04.04, 11:13
        Ja mojego również znalazłam, jak był b. malutki i uznał mnie chyba za mamę;
        przed zaśnięciem (oczywiście, na moim brzuchu) ssał mi sweter, chodził za mną
        krok w krok, a gdy zasypiał mi na kolanach, patrzył na mnie z taką bezgraniczną
        miłością w oczach, jak tylko koty potrafią.. Wszystko to miało też swoją mniej
        przyjemną stronę, bo przecież kocie mamy bawią się ze swoimi dziećmi.. Więc
        moje nogi służyły mu do wspinania się na wysokości, w dzikiej zabawie to ja
        byłam celem ataków, a mój nos był pozbawiony naskórka od ciągłego
        wylizywania... smile))
        Teraz, oczywiście, wielki z niego indywidualista, daje się głaskać, kiedy on
        chce, ładuje się na kolana, kiedy uzna to za stosowne, ale nadal wita mnie w
        drzwiach, śpi ze mną i myje mi nos, chociaż już z mniejszym entuzjazmem.. I tak
        uwielbiamy sie bezgranicznie smile
        • emanka1 Re: Wy dla kota 23.04.04, 11:42
          ciekawy watek poruszylas. ssanie! ja to nazywam ciumkaniem (przyssywa sie kocio
          do mojego ubrania, robi sobie taki rozek i zapamietale ssa, przy okazji mnie
          ugniatajac). Moj kocio nie jest juz malym kotkiem, a nadal codziennie rano i
          wieczorem przychodzi sie wyciumkac. Pytalam weta co to moze znaczyc, czy na
          przyklad nie dojada, albo jest nie dopieszczony, a okazalo sie ze podobno
          niektore koty robia tak z milosci, jakie proste i jakie slodkie. Czy wasi
          milusinscy tez maja taki zwyczaj
    • kizia Re: Wy dla kota 16.02.04, 11:51
      Cześć,
      u mnie jest odwrotnie - kot jest człowiekiem, a ja jestem jedną z jego sług -
      super ergonomicznym fotelem, otwieraczem lodówki, żywą głaskarką, a teraz z
      powodu choroby także ekspresową windą na kanapę lub do kuwety smile

      pozdrawiam, Kizia
      • quba Re: Wy dla kota 16.02.04, 11:57
        no z nami chyba jest tak samo jestesmy po prostu urzadzeniami dzieki którym kot
        ma wygode i raj !
        • hania261 Re: Wy dla kota 16.02.04, 18:30
          Ja tez sie czasami czuje jak otwieracz do puszek.Moj starszy kot zauwaza mnie
          tylko w kuchni.
    • ugo Re: Wy dla kota 17.02.04, 18:48
      mali_na napisała:

      > Jak myślicie, kim jesteście dla swego kota, opiekunami, domownikami,
      > większymi kotami...?
      Tym ostatnim.
      • mali_na Re: Wy dla kota 18.02.04, 09:45
        Z Waszych odpowiedzi wynika, że służymy głównie kotom za otwieracze do puszek,
        lodówek, drapaczy kociego futra, punkt odbicia do skoku na wyższy mebel.
        Tak jest i z moim kotem. Są rzeczy jasne i niepodważalne np. Dom jest
        własnością kota, kot decyduje kiedy jest pora zabawy, kogo z gości lubi, a kto
        jest niewart jego zainteresowania,my z nim pomieszkujemy bo niektórych rzeczy
        nie jest w stanie sam wykonać. Ot, użyteczni służący. Powiem więcej,on czasami
        robi łaskę,że zje śniadanie, czy da się pogłaskać.
    • carmella Re: Wy dla kota 18.02.04, 12:47
      ja dla kota jadlodajnia, a moj facet zabawiaczem i dajacym sie gryzc smile)
      • kocianna Re: Wy dla kota 18.02.04, 17:43
        Dla Figi byliśmy dziećmi: kładła nas spać, budziła, jeśli ignorowaliśmy budzik,
        strofowała za bałagan i uspokajała podczas kłótni. Leoś nas kocha "za żarcie" i
        jeżeli przychodzi do łóżka i podlizuje się, mówiąc "mru", to po prostu jest
        głodny. Figiel jest kotem Leosia i po prostu wykonuje swoje obowiązki
        dotrzymując mu towarzystwa. My dla niego nie istniejemy.
        Chociaż Leoś ostatnio śpi na tej samej półce w szafie, co kiedyś Figa, i
        zmienia mu się charakter - może znalazł jej notatki?

        Wszystkie nasze koty jednak prowadzą dla nas grupę terapeutyczną smile
    • neeki Re: Wy dla kota 18.02.04, 17:41
      daliscie sie tak zdominowac czy co ? ja nie wiem od czego to zalezy ale moje
      koty mimo ze niezalezne to jednak nas traktuja jako rownych sobie wink nigdy
      inaczej.
      • mali_na Re: Wy dla kota 18.02.04, 17:54
        neeki napisała:

        > daliscie sie tak zdominowac czy co ? ja nie wiem od czego to zalezy ale moje
        > koty mimo ze niezalezne to jednak nas traktuja jako rownych sobie wink nigdy
        > inaczej.

        Misza rządzi całym domem, a przynajmniej próbuje. Jak coś robimy nie po jego
        myśli gryzie po łydkach.smile
        Zresztą pytanie brzmi; jak was postrzega i traktuje kot. Niewielki mamy wpływ
        na kocie postrzeganie ludzi i świata.Nawet jak mu coś tłumaczę rozumie z tego
        to co chce rozumieć.
        • neeki Re: Wy dla kota 18.02.04, 18:06
          no ale chyba wychowac sie kota da ? weterynarz mowil ze nie, ale moj byl malym
          diablem, ale sie do niego mowilo, przytulalo, calowalo i wylagodnial. ja w
          sumie wychowalam 4 koty, nie wszystkie od malego i sa takie same. lagodne ,
          nigdy nikogo nie udrapaly. nawet osoby ktore generalnie nie lubia kotow moje
          uwielbiaja.
          • mali_na Re: Wy dla kota 18.02.04, 19:51
            Naszego głaszczemy, pieścimy na co łaskawie pozwala i robi swoje. To kot z
            własnym zdaniem.
    • emilla-emla Re: Wy dla kota 18.02.04, 21:07
      Och, jakie to smutne.... Nie lubić kota?! Kota trzeba co najmiej uwielbiać!
      Nie wiem, kim jestem dla swojej zgrai kotów, ale one dla mnie...ach, nie będę
      wymieniać. smile
      • mali_na Re: Wy dla kota 18.02.04, 22:30
        emilla-emla napisała:

        > Och, jakie to smutne.... Nie lubić kota?! Kota trzeba co najmiej uwielbiać!
        > Nie wiem, kim jestem dla sw
        ojej zgrai kotów, ale one dla mnie...ach, nie będę
        > wymieniać. smile

        Zaraz,zaraz kto napisał,że nie lubi kota? Wytropimy takiego delikwenta i
        zagryziemy.smile
        • zmijka Re: Wy dla kota 25.02.04, 09:59
          Pies patrząc na człowieka myśli:
          lubię go,
          daje mi jeść,
          jest moim bogiem...

          Kot patrząc na człowieka myśli:
          lubi mnie,
          daje mi jeść,
          jestem jego bogiem....

          i ma rację!
    • basia553 Re: Wy dla kota 25.02.04, 10:35
      Nie wiem dokladnie czym jestem dla moich kotköw. Ale nie ma watpliwosci: lubia
      mnie. Ciesza sie, jak wracam z pracy, a jak zostaje caly dzien w domu, to
      naprawde stwierdzam, ze sie ciesza z tego. Troche mnie wtedy szykanuja: chca
      czesciej jesc (wiec daje mniejsze porcyjki, zeby nie przekroczyc limitu), chca
      czesciej wychodzic na balkon (choc zima i zimno), wiec musze co chwila otwierac
      drzwi i potem pamietac o tym gdzie kto jest, zeby nie zapomniec o nich na tym
      zimnie. Jest nam dobrze razem. I mnie budzi ta mniejsza, jesli nie uslysze
      budzika. Dokladnie pilnuja, czy wszystko robie jak trza, wiec chodza za mna jak
      odkurzam, wskakuja na swiezo wymyty piec zeby sprawdzic, czy czegos nie
      przeoczylam, siedza kolo umywalki (na maszynie do prania) i sprawdzaja, jak cos
      tam robie. Mam teraz 2 male kotki (rok i dwa lata) i pilnuje bardzo, zeby byc
      sprawiedliwa. Czyli jak möwi moja przyjaciölka "pamietaj ze masz dwa koty ale i
      dwie rece!", wiec glaskane sa na przywitanie obie röwnoczesnie itd.
      Ojej, rozpisalam sie niezupelnie na temat, ale...o kotach moznaby w
      nieskonczonosc...
    • sylwia_w4 Re: Wy dla kota 17.03.04, 22:35
      Ja bardzo kocham mojego kota i tak sobie myślę, że i on kocha mnie na swój koci
      sposób. Wprawdzie przychodzi "zażywać" pieszczot wtedy, gdy ON ma na to ochotę,
      ale naprawdę cieszy się, kiedy wracam do domu (zawsze czeka przy drzwiach i
      przez kilkanaście minut trzeba go głaskać),śpi ze mną na mojej poduszce (nigdy
      w innym miejscu łóżka). Myślę, że jestem dla niego dużym kotem, który czasmi
      dziwnie się zachowuje (w kocim pojęciu). Tak, czy inaczej dla mnie
      najważniejsze jest, by mój kot był szczęśliwy. I myślę, że jest...
    • ouioui Re: Wy dla kota 18.03.04, 01:06
      Jestem dla malej Pippi wielka, tlusta ( choc nie jestem ) upierdliwa kotka. Jej
      matka wlasnie. Ssie mi uszko i bez tego nie moze zasnac. Z reszta ja tez, gdy
      je podgryza i wbija mi pazurki w ramie i barksmile
      • myszka_211 Re: Wy dla kota 06.04.04, 09:24
        Ja dla mojego Zygmunta, jestem chyba mamą. Kiedy był malutki, ledwo otwierał
        ślepka, ledwo odrastał od ziemi, jego matka go porzuciała i jego wychowanie
        spadło na mnie. (Jak go wychowałam to już inna sprawa.... ) Kiedy był taki
        malutki zawsze uspypił mi na kolanach, słodko mruczał, czekał na mnie na
        schodach jak zbliżał się czas mojego powrotu ze szkoły itd. Teraz jest wielkim
        kociskiem. Nadal na mnie czeka nie zależnie od pory dnia czy nocy ale na moim
        oknie tak dla odmiany, nadal uwielbia spać mi na kolanach, wita się ze mną
        sredecznie, całuje mnie no i w ogóle sami wiecie. Taki mój synek kochany z tego
        kocura.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Jestem dla moich wiekszym, tlusciejszym kotem:) 05.04.04, 20:38
    • astrit Re: Wy dla kota 06.04.04, 14:24
      Wydaje mi się, że dla mojego kocura jestem najważniejsza na świecie. Gdy
      wyjechałam na pare dni ( nawet nie tydzień), został w domu pod opieką mamy (
      mama na ten czas zamieszkała u mnie, żeby dostarczać kotu rozrywki) Mufti po
      prostu przestał jeść z rozpaczy. W życiu nie widziałam tak szczęśliwego kota,
      jak wtedy, gdy wróciłam - pędził do mnie z prędkoscia światła, a później
      opowiadał, łasił się i nie odstępował na krok. Z anielską cierpliwością
      wytrzymuje nasze ataki czułości, zabiegi kosmetyczne a nawet wizyty u weta - bo
      jeśli jestem obok, to znaczy, że wszystko O.K. Nigdy nie podniósł na mnie zęba
      ani pazura. To fantastyczne uczucie, gdy zwierzaczek tak bezgranicznie ufa. Za
      to dla koteczki jestem chyba kimś w rodzaju mamy/kociaka, zawsze wieczorem mam
      robioną toaletę, kicia zawsze jest obok i sprawdza, co robię, ale też domaga
      się czułości i zainteresowania. Mój M. jest dla nich chyba równorzędnym kotem ;-
      )
    • goc.jola Re: Wy dla kota 06.04.04, 14:55
      Dla jednego z moich kotów, którego przygarnęłam, odkarmiłam i wyciągnęłam z
      okropnego świerzbu, musiałam być kimś na kształt gwiazdy filmowej (z okresu
      kina niemego), bo w kółko się na mnie gapił z daleka albo patrzył głęboko w
      oczy z bliska, z wyrazem absolutnego oddania i miłości, zupełnie jak Rudolf
      Valentino (dlatego na drugie imię było mu Rudolf). smile)

      Jola
      • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Kocio wyciagniete z choroby 06.04.04, 18:01
        To prawda, ze kocio przygarniete i wyciagniete z choroby przywiazuje sie
        bezgranicznie. I okazuje mnostwo czulosci. Moje Kjoto, ktore przyszlo z glutami
        z noska i ze swierzbowcem stalo sie moim fryzjerem i masazystasmile Naprawde.
        Lezac mi na piersiach wyciaga lapki i masuje mi policzki. I przeczesuje mi
        pazurkami wlosy.
    • lady Re: Wy dla kota 16.04.04, 17:43
      Ja jestem chyba starszą siostra, bo Zosia zaczepia mnie, przytula się, atakuje, skubie, ale cokolwiek by nie robiła, patrzy mi w czy i na najmniejszy grymas zniecierpliwienia uspakaja się i mruczy. Pazurków na mnie nigdy nie wyciągnęła, nie budzi mnie, jak śpię... ma do mnie respekt! smile
      • agnieszkam7 Re: Wy dla kota 23.04.04, 12:36
        Prócz swojej Trójcy, opiekuję się kociakami (teraz już prawie dorosłe), które
        mieszkają na parkingu. Wożę w bagażniku karmę i karmię je raz na 1-2 dni.
        Wsuwam miseczkę pod mój samochód (żeby nikt nie ukradł smile). Już się nauczyły
        rozpoznawać samochód (nie wiem czy koty rozpoznają kolory, ale jest zielony),
        biegną z daleka jak tylko podjeżdżam. Zastanawiam się tylko jak widzą mnie, bo
        auto to oczywiście dla nich zielona góra, pod którą jest zwykle ciepło i trafi
        się jakiś posiłek. A ja? Samobieżna obsługa zielonej góry? Wypustka serwisowa?
        Ciekawe...
    • kocibrzuch Re: Wy dla kota 28.04.04, 22:52
      Moja kotka nigdy się chyba do tego otwarcie nie przyzna, ale jestem dla niej Alfą i Omegą wink
      W końcu wyciągnąłem ją z rynsztoka, z mrozu do ciepłego, z brudu do czystego, z głodu do swobodnej i leniwej konsumpcji etc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka