Dodaj do ulubionych

Rodzynka nie żyje

12.08.11, 12:55
Nie wróciła na noc, wołałam, szukałam. Całą noc miałam koszmary. Dzisiaj obeszłam okoliczne uliczki. Leżała na poboczu, chyba potrącił ją samochód. Tego się zawsze najbardziej bałam. Boże, jak boli, nie mogę się z tym pogodzić. Nic nie robię, tylko ryczę.
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 12:59
      sad
      masakra, nie wiem co napisać. ogromnie Ci współczuje sad
    • uleczka_k Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:05
      Bardzo mi przykro, współczuję.
    • mysiulek08 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:16
      sad
      Kochany kot z wlasnym domem znajduje niepotrzebna smierc poza domem sad

      Bardzo Ci wspolczuje, to straszne przezycie, miec swiadomosc ze umierala Twoja kicia z dala bez Ciebie.


      Pilnujcie swoich kotow, prosze.
    • robaczekzwierzaczek Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:21
      Bardzo ci współczuję. Dlatego ja cały czas szukam sposobów na utrzymanie moich kotów na posesji.
      • mitta Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:29
        Dziękuję, dziewczyny. Tak bardzo chciałam, by były szczęśliwymi kotkami, nie chciałam zamykać ich w domu, bo tęsknią za wolnością, ale nie potrafię zapewnić im bezpieczeństwa. Teraz już nie wiem, co robić. I ten smutek, że już nie ma mojego najbardziej mięciutkiego fytrzaczka.
        • robaczekzwierzaczek Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:38
          Były szczęśliwe.Ale no cóż zdarzył się wypadek sad
        • kr_ka_11 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:40
          nie obwiniaj się sad to tragedia ale to napewno nie Twoja wina. chciałaś jak najlepiej, wypadki się zdarzają. serduszkiem jestem z Tobą, trzymaj się jakoś.
          • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:40
            Racja. Mój znajomy przejechał po swoim psie śpiącym pod samochodem. Całe szczęście, że piesek przeżył i teraz ma się dobrze. Jest zdrów.
      • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:35
        Moja Funieczka to powsinoga sad Boję się o nią, bo obok mamy drogę, parking i zwyrodniałych dresiarzy a ona nie boi się ludzi. Jest taka ciekawa świata...
    • coco-87 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 13:56
      Niech odpoczywa w pokoju, kruszynka.kiss
    • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:22
      Mitta ogromie mi przykro!
      Dla Rodzyneczki [`] za Tęczowym Mostem
      • niutaki Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:25
        o matkocrying wspoczuje Ci serdecznie, trzymaj sie, biedna kiciulkacrying
        • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:31
          Potworny koszmar!
          Cholernie będzie brakować mi jej nowych zdjęć sad
          • mitta Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 14:47
            Dziękuję, kochane. Muszę się czymś zająć. W pierwszym odruchu przejrzałam strony z kociakami do adopcji. Ale nie, Rodzynka zasługuje na żałobę. Mam jej zdjęcie na tapecie i pełno wszędzie. Dla mnie pozostanie JEDYNĄ NIEPOWTARZALNĄ RODZYNKĄ, której nikt nie zastąpi.
            • macarthur Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 16:03
              współczuję ci bardzo Ramzes jest wychodzący i nawet nie chcę myśleć że pewnego dnia może nie wrócić ale prawda jest taka że my też pewnego dnia możemy nie wrócić do swoich domów
              https://xxxheroinexxx.wrzuta.pl/sr/f/86JoOY3WAl9
              • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:02
                Dokładnie.
                Lepiej jednak jak my chowamy nasze zwierzęta niż je osieracamy sad
    • duchess85 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 16:36
      współczuję strasznie sad
    • wadera3 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 17:41
      Współczuję bardzo, jednak nikt mnie nie przekona, że wychodzący kot, to "szczęśliwy" kot, mam za dużo wyobraźni, i wiem, że kocica zanim umarła mogła leżeć sama w bólach. Nigdy w życiu nie wypuściłabym swojego kota.
      • pi.asia Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 18:50
        nie ma już tego ślicznego rudaska?!
        straszna szkoda
        i Ciebie mi żal
        buziaczki
      • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:01
        Wadera myślałam kiedyś tak jak Ty. Śmierć innych kotów domowych umierających na chore nerki zmieniła mój pogląd. Chyba już lepiej zginąć w pełni zdrowia pod samochodem lub w paszczy psa sad
        • wadera3 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 22:05
          0ffka napisała:

          > Wadera myślałam kiedyś tak jak Ty


          Może jeszcze inaczej, wypuszczałabym swoje koty gdybym miała dom z ogrodem, czy inną wolną przestrzenią, którą mogłabym zabezpieczyć.
          Mieszkając w bloku, bądź nie mogąc zabezpieczyć kotów, coby nie wychodziły poza posesję, nie wypuszczałabym.
          Miałam kilka razy swojego Teofila na wsi.
          Daleko do wszelkich obcych zabudowań, więc kot chodził po obejściu, ba nawet na dach właził, ale i tak wszyscy mieli za zadanie wiedzieć gdzie jest kot w danej chwili, Kot na szczęście oddalał się tylko w stronę lasu za domem i mokradeł, więc nic mu tam nie groziło. Kiedy zmierzchało, kot, mimo protestów kota, i pozostałych uczestników pobytu, musiał być w domu i nie było zmiłuj, i okna były szczelnie pozamykane, tudzież drzwi.
          Czuję się odpowiedzialna na tyle, że nie wyobrażam sobie inaczej, tak jak z małymi dziećmi.
          Ciekawe, że właściciele psów, puszczający je luzem, nie mają takiego zrozumienia, pies też lubi polatać wolno.
          • verdana Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 23:12
            Koty, szczególnie te, ktore się przybłąkaly, w domu czują sie czesto jak w wiezieniu. jesli zaopiekujemy sie kotem, kochajacym wolność - ktory tak jak moj - zglosił sie do nas po pomoc pewnej zimowej nocy i został i nie wypuscimy go wiecej, to nie bedzie to dla kota żadna przysługa. Bedzie to uwiezienie wolnego zwierzecia, skazanie go na dlugie, nudne i nie do konca szczęśliwe życie.
            dzis bylam w ZOO i widzialam tam napis, ze foki, urodzone w zeszłym roku w basenie plywają już sobie w Batyku. rozumijąc w analogiczny sposób trzeba powiedzieć, ze pracownicy ogrodu wykazali się skrajną nieodpowiedzialnością - życie zwierzecia na wolności jest znacznie krótsze i część fok pewnie nie przezyje. A w ZOO zylyby sobie spokojnie.
            Część kotw nie jest do końca udomowiona - to część przyrody, żywe zwierzę, chcące wolności, a nie zamkniecia, nawet w luksusach. jesli je zamykamy, to dla własnego dobra, aby nie stracić swojej własności, a nie dla dobra kota. Kot NIE jest dzieckiem, kot jest dorosły - i to jest bardzo wazne. ma prawo żyć tak, jak on, a nie człowiek uwaza za właściwe.
            Nie dotyczy to oczywiscie wychowanych w domu kotow, ktore z przyrody najbardziej kochaja kanapę.
            • macarthur Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 23:37
              można powiedzieć że nasze forum idealnie odzwierciedla naszą politykę wątek żałobny klasycznie już przerodził w dyskusję czy wypuszczać koty czy nie ja bym trochę odwrócił wypowiedź Wadery i powiedział gdybym miał dom 200m2 to bym kotów nie wypuszczał a ponieważ mnie nie stać to muszę iść na kompromis zresztą jak już było pisane kot kotu nie równy Ramzes musi wyjść na łąkę Helmut tylko na korytarz a Kleopatra tylko dochodzi do progu i jak usłyszy najmniejsze puknięcie to chowa się w najdalszy kąt o Krecie nie piszę bo to inna bajka ale jak nie otworzę im drzwi to mam taki koncert na dwa głosy
              Koncert na dwa głosy
            • wadera3 Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 10:47
              verdana napisała:

              > Koty, szczególnie te, ktore się przybłąkaly, w domu czują sie czesto jak w wiez
              > ieniu.


              Verdano, pozwól, że to my ludzie oceniamy i wydajemy werdykty na ten temat jak się kot czuje, i gdzie mu byłoby lepiej.
              Mam dziczkę z działki, już jest w domu drugi rok, i po przeżyciu ciężkiej zimy na działce, mimo, że jest nadal dzikuską, nie wykazuje żadnych zainteresowań światem poza balkonem.
              Na działce była najmniejszą z rodzeństwa ganianą mocno przez inne koty, i szczęśliwie dla niej, trafiła do mnie. Nie będę się spierać, że u mnie jest jej lepiej, ale na działce by już nie żyła, miała paskudny koci katar, no i pewnie zdążyłaby urodzić kociaki, co najmniej raz.

              >[.......]

              >Kot NIE jest dzieckiem, kot jest dorosły - i to jest bardzo wazne.

              Tak, kot nie jest dzieckiem i jest dorosły, ale jest nadal zwierzęciem udomowionym i nie ma co go porównywać do uwięzionych dzikich zwierząt, to jest zupełnie co innego.
              Dlatego jak na wsi, nasz daleki sąsiad znajduje różne młode zwierzaki, a to sarny, a to łosia, a to żółwia błotnego itd,itp nie "ratuje" ich na siłę, tylko obserwuje czy matka po młode wraca.
              Koty domowe wypuszczane "w miasto", mają małe szanse, w spotkaniu z samochodem, rowerem, czy w końcu złym człowiekiem, to ruska ruletka. Dlatego ja jestem zdania, że nie powinno się kotom pozwalać na uczestnictwo w niej.
              • verdana Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 12:48
                Cóż, smiem sadzić, ze jeśli kot placze niesustannie, nie chce jeść i usiłuje uciec przy każdej nadarzajacej się okazji to jest to absolutny dowód, ze jest mu źle. Owszem, mogę uznać, ze kot osowialy , placzacy i niejedzacy czuje się u mnie w domu po prostu świetnie - tylko własnie wtedy to jest moja autorytatywna ocena, nie uwzględniająca zachowania kota. Są dzikie koty, podworkowe, przygarnięte przez człowieka - jak kot mojego syna - ktore z radoscią siedza w domu, wychodzić nie chcą, a nawet się boją. Sa koty, które w domu czuja się fatalnie. Nie wszystkie koty dają się udomowić w 100%.
                Mysle, ze lepssza dla kota ruletka niz uwięzienie i długie, nudne, nieszczęśliwe życie. Koty w schronisku tez nie sa sszczesliwe, choć bezpieczne.
              • marysia191 Re: Rodzynka nie żyje 15.08.11, 20:17
                Ja też mam w domu kotkę, która 3 lata żyła "na wolności". To cud, że przeżyła, bo obok ruchliwa droga, szybka trasa kolejowa...
                Wysterylizowana w styczniu, musiała zostać przez te kilka dni w naszym mieszkaniu. Do czasu, aż zdejmą jej szwy i goły brzuszek chociaż meszkiem porośnie wink
                Przez kilka dni jęczała pod drzwiami, a potem jej przeszło smile
                Szwy zdjęte, brzuch porósł futrem, a ona nigdzie się już nie wybierała wink
                I jest z nami czwarty rok. A na wolności już dawno by jej nie było...
                Mam niewielkie doświadczenie z kotami, ale zgadzam się z waderą. Bo jednak mimo wszystko żywy kot jest szczęśliwszy niż martwy kot.
    • beata197112 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 18:58
      Bardzo mi przykro.Trzymaj się!!
      • wladziac Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:10
        o jej,straszne,współczuję,trzymaj się
      • mitta Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:26
        Wadero, i masz rację i nie masz. Moje kotki urodziły się w domku ogrodowym i praktycznie całe lato spędziły na dworze. Oczywiście na noc były ZAWSZE zamykane, ale poznały, co to wolność. Kiedy przywiozłam je do swojego domu, który jest na osiedlu z dala od ruchliwszych dróg chciałam je trzymać w domu. Ale się nie dało. One cały czas albo wystawały w oknach, albo się wręcz pchały do drzwi. Sama je więc nauczyłam chodzić po osiedlu. Najpierw nosiłam na rękach, potem na smyczy, potem ganiałam za nimi po ogródku, żeby daleko nie uciekły. Teraz znają tu każdy kąt. Ale są nieostrożne. I, niestety, nie ma już bezpiecznych miejsc. Nawet po mojej, prawie polnej, drodze niektórzy rozpędzają się. I jeszcze jedno, one nie biegają całe dnie i noce po dworze. Wypuszczam je rano i pod wieczór i staram się mieć je na oku. Ale nie upilnowałam. Zginęła na drodze z drugiej strony osiedla. Teraz myślę nad tym, jak zapewnić bezpieczeństwo Bliźniaczce i Lisiczce. Czy zamknąć drzwi i już nigdy przed nimi ich nie otworzyć?
        • verdana Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:46
          Bardzo współczuję. I nie, Wadera nie ma racji. Mialam kota, ktory się do nas przybłąkał i był zdecydowanie kotem wychodzacym. przez krótki okres kot musiał być w domu i tak neiszczęśliwego kota nie widziałam nigdy w życiu. Siedział przy drzwiach, plakał, nie chciał jeść, nie chciał nic - chciał wyjść.
          Ten kot któregoś dnia nie wrócił. I nie żaluję, ze go wypuszczałam. Szacunek do zwierzecia polega m.in. na tym, by go nie więzić dla wlasnego dobrego samopoczucia, dlatego, żebym ja cieszyla się dłuzej kotem, ktory wcale życiem się nie cieszy.
          Teraz mam kota, ktory nie chce wychodzić - i ja jestem zadowolona. Ale dajmy kotu wybor, to dorosle zwierzę i ma prawo przezyć życie jak chce, nie jako więzień człowieka.
          • kamcia_79 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 19:53
            Zgadzam się z Verdaną. Są koty, które w domu będą przeszczęśliwe i są takie dla których to będzie trudne do wytrzymania. Ja jestem za tym żeby koty, które tego chcą, a już w szczególnosci te które zaznały wolności, wypuszczać. Przykro mi bardzo że Twoja kotka zginęła, ale pocieszające jest to że cieszyła sie życiem.
            • mitta Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 20:07
              Dodałyście mi otuchy. Też tak zawsze myślałam, dlatego przed chwilą wypuściłam dwie moje kitki. Już od godziny stały przy drzwiach i nie rozumiały, dlaczego są zamknięte. Ale jednak coś mnie strasznie gryzie, bo czuję się odpowiedzialna za swoje zwierzaki i za ich bezpieczeństwo. Takie to trudne i nie do pogodzenia.
              • esimona Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 21:34
                Mitta, bardzo mi przykro, wiem jak Ci ciężko, ale dałaś Rodzynce to - co było jej potrzebne - poczucie wolności. Niektóre koty tego potrzebują - inne nie. Koty mojej sąsiadki wychodzą z domu i wracają, każdy o innej porze. Moja kotka panicznie boi się wyjścia z domu i jej potrzeby w pełni zaspokaja balkon i zewnętrzny parapet okienny zabezpieczony balustradą. Z balkonu kotka może zejść po pnączach, ale ona nie jest tym zainteresowana. Jest zadowolona kiedy siedzi na wysokości balustrady na swojej "platformie" i obserwuje świat. Taki był jej wybór.
                Rodzynka cieszyła się wolnością i miała ciekawe życie. Wypadku nie można przewidzieć, może się zdarzyć wszędzie. Zrzuć z siebie odpowiedzialność, nie obwiniaj siebie, to był wypadek.
          • 0ffka Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 20:08
            Dlatego ja poddałam się fanaberią Funieczki i wypuszczam ją bojąc się, czy wróci do domu.
            • mrumru81 Re: Rodzynka nie żyje 12.08.11, 21:38
              Wspólczuję Ci, wiem jak to boli. Trzeba się cieszyć, że była, że ją znałaś, że się spotkałyście...
              • 3-mamuska Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 05:32
                Jejku,biedna malutka ,sciskam.
                Ja wlanie ide spac,bo dopiero wrocila mala kotka,ta z mlodziakow,4 w domu jednego brakowalo,a racji dzieci nie moge isc i szukac,maz w pracy,ale deszcz zaczal padac i wlasnie wrocila z matka ,musialy byc tuz za ogrodzeniem, bo w kilka sekund jak sie rozpadalo wrocily.
                Ale deszcz nie tylko mi potrzebny z okna widze pozar od 2 godzin sie pali ,helikopter lata w kolo a deszcze pomogl.bo juz kleby dymu mniejsze i plomieni nie widzac.Leje jak oberwanie chmury.
                Moja kotka tez rok temu nie wrocila,i wcale nie wypuszczana,lezala tylko na daszku od przybudowki sasiadow i pewnej nocy poprostu poszla i juz jej nie bylo.
                Ty chodzisz znalazlas swoje futrko..trzymaj sie!
                • marzena_gabi Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 08:53
                  tak mi strasznie przykro sad
                  bardzo Tobie współczuję.....
    • lashqueen Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 09:09
      Przykro mi bardzo...
      • mitta Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 16:32
        Kochani, bardzo mi pomogliście. Gdzie indziej miałam szukać wsparcia i pocieszenia, jak nie na kocim forum. Dla jednych to tylko kot, dla nas to aż KOT. Wiem, że Wasze słowa są szczere i to mi pomaga. Ten wątek chciałabym zostawić Rodzynce, ale czuję też potrzebę porozmawiania o bezpieczeństwie naszych zwierzaków i dlatego zakładam osobny watek. Zapraszam.
    • ajakajadwa Re: Rodzynka nie żyje 13.08.11, 19:10
      Bardzo Ci współczuję z powodu Rodzynki. Wiesz Mitta, że Ona już nie cierpi. Jest tam, gdzie nie ma bólu. Ból jest w Tobie. Przytulam mocno trzymaj się kochana, a dla Rodzyneczki (*)
      • maryshaa Re: Rodzynka nie żyje 14.08.11, 12:48
        Takie rzeczy się zdarzają. Nie ma co się obwiniać. Chcemy dla naszych kotów jak najlepiej i to jest najważniejsze. Teraz już nic jej nie boli... Ty też się nie obwiniaj, nie płacz. Kotka była przeszczęśliwym kotem, miała kochający dom i za TM też na pewno jest szczęśliwa.
        • sonrisa06 Re: Rodzynka nie żyje 15.08.11, 19:07
          Bardzo współczuję sad ja też straciłam mojego pierwszego kota Mruczka, też był wychodzący. Wiem co przeżywasz, ja też się obwiniałam i długo przeżywałam żałobę. Lepiej się poczułam dopiero jak do naszego domu trafił drugi kot - Bursztynek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka