wybaczcie - czytam Was od sierpnia, ale jakoś tak nie miałam śmiałości prosić o wpuszczenie na forum, bo jesteście taką zżytą rodziną a ja taki outsider....
ale wczoraj Robaczek mnie natchnął i tak chciałam odpowiedzieć w wątku, że aż zebrałam się w sobie - i dzięki Ci, Barbo

jestem z Wami już całkiem legalnie
przez te pół roku poznałam i pokochałam większość z Was
podziwiam Barbę, Władzię za ilość futerek pod opieką
Macartura stawiam wszem i wobec jako wzór faceta, jako człowieka z wielkim sercem (akcje z Tarzanem, teraz Kinia)
nie raz uśmiałam się czytając świat oczyma kota - zapoczątkowany przez czołową zakątkową literatkę Piasię
dzięki Kontikowi wiem, jaką karmę kupować....
i mogłabym tak wymieniać i wymieniać...
dzięki, że jesteście i pomogliście mi wejść w "koci świat", który tak niespodziewanie wtargnął do naszego domu, a o którym - jako miłośniczka psów - jak dotąd nie miałam zielonego pojęcia
dzięki Wam wybrałam kuwetkę, odpowiedni żwirek (Cat's Best Oko plus, a jakże

i wiele innych wątpliwości rozwiałam, a moja wiedza po forum jest lepsza niż jakbym z 10 fachowych książek o kotach przeczytała
ja jak to ja - gaduła, ale żeby za bardzo nie przynudzać to jeszcze chwilę o nas

i może jeszcze fotek kilka?
mam dwie córeczki, od pieluszek miłośniczki kotów (nie wiem, skąd im się to wzięło, bo nigdy kota wcześniej nie mieliśmy

odkąd zaczęły mówić i łazić to zawsze były w zabawie 'Kizią' pełzającą na czworaka po domu

od zawsze jęczały o kotka, ale że to alergiczki to jakoś tak problem odsuwałam w czasie
i tak przyszedł sierpień zeszłego roku i długi weekend, na który wybyliśmy do znajomych na wieś
wieczór - cisza - usypiam dzieciaki - M. ze znajomymi przy grillu pod parasolem

, bo cosik pogoda wyszła

nagle puk puk do drzwi i chodzi M. z małym prążkowanym cudem..., który zwabiony zapachem mięska pojawił się pod grillem....
dzieci - radosne

kotek śliczny, miły i przytulny
nie chciał nigdzie iść, więc na noc został z nami, następnego dnia pytaliśmy we wsi, czy komuś nie zginął mały koteczek, ale nikt się nie przyznawał, a kotek przez kilka koljenych dni nie chciał nas opuścić...
no i tak wyszło, że zabraliśmy go do auta i do domu, bo żal było bidę zostawiać na jesień i zimę samą w szczerym polu, domek znjomych tylko letniskowy

początkowo koteczek zyskał miano "Tygryska", ale że okazał się pannicą, która zaczęła objawiać charrrakter (pazurki, zębiska) to dostała przepiękne i adekwatne imię "Pirania"
teraz Pirania jest już częścią rodziny, naszą trzecią córeczką

czyściutka, śliczniutka, wysterylizowana i żarłoczna

najpiękniejszy dźwięk dla Piranii to stukot miseczki o podłogę albo dźwięk otwieranej lodówki, a także bez szans jest zjedzenie czegokolwiek bez wpatrzonych oczu i trącania łapką

o przygotowywaniu obiadu mięsnego lub z rybki nie wspomnę

pannica posiada ADHD

, może cały dzień biegać i się bawić
to teraz fotki (kto dotarł do końca temu medal
tu pierwsza noc z nami - wpakował się do torby z ciuchami (zabierzcie mnie ze sobą!!!!!)
tu już w domku:
a tu zaanektował nasz koszyczek na akcesoria łazienkowe (żadne kocie łóżeczko nie przypadło mu do gustu