olinka20
29.11.12, 21:08
U moich rodziców na osiedlu jest bar. Nie jakas mordownia, tylko miejsce spotkan i najwieksza plotkarnia na ulicy

No i jakis czas temu do baru przylazł mały kotek, wszedł do baru, obszedł włosci jakby to było jego, poszedł na zaplecze, zajrzał, poniuchał i zaczał szukac własciciela.
Szukał, miział sie, przymilał i ZNALAZŁ. Pan drukarz przygarnał kotka, ostatnio podrzucił mojej sis zdjecia teraz juz wypasionego kocura.
A jednak jak sie bardzo chce to mozna znalesc rodzine