nie, żebym się skarżyła, bo nie wiem jakie są i chcę się dopytać, jak jest u Was

.
Pojechałam z kocurem do weta. Stres dla kota (kropelki Stresnal, które kotu wiszą i powiewają,), mordęga dla mnie (oszczędnościowo tłukłam się MPK = wyprawa z jednego końca miasta na drugi), ale ok, taki lajf

.
Koszt wszystkiego 165zł. Odrobaczenie + dwie tabletki na odrobaczenie na przyszłość + 3 Frontline sobie a muzom, bo kot niewychodzący i było to jasno powiedziane. Czuję się trochę jak jeleń, a nie lubię się tak czuć, dlatego proszę o wsparcie

.