Dodaj do ulubionych

Warczy na dziecko.

21.05.09, 10:26
Kurde kurde.
Coś nie tak zrobiłam widać :-/
Nuka - szczeniak ponad 4 miesiące - warczy na moją córę kiedy ta do niej
podchodzi podczas jedzenia. Zdarzyło się to dwa razy. Ze zwykla srednio
atrakcyjną dla psa karmą nie było problemu. Za to kiedy dolałam jej rosołu i
mięsa i jej bardziej smakuje zaczeła się tak zachowowywac. Nie bardzo wiem co
teraz mam zrobić. Nie nie ;-) nie oddaję psa. Ale nie wiem jak psa mądrze
sprowadzić na własciwą pozycję. Dziecko nie zachowuje się agresywnie w
stosunku do psa ale zdarza się jej ją głaskać własnie podczas jedzenia. Czasem
Hanka brała miskę z karmą suchą i podawała nuce po jednym granulku. Nuka była
zadowolona. Tak mi się przynajmniej wydaje. W ogóle chętnie posłucham rad
osoby doświadczonej. Nuka to pies wyjątkowo charakterny i chciałabym porządnie
ją wychować.
Obserwuj wątek
    • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:36
      Nie wiem może opisać inne rzeczy.
      Nuka jest teraz zestresowana na pewno-leczymy ją bo zakaziła się babeszjozą :-(
      Dziś dzień czwarty leczenia. Ja to wszystko rozumiem ale nie mogę psu odpuścic
      bo jest nie w formie. Pies nie zrozumie takiej zależności-to tak samo jak np.
      ludzie wpuszczają na łóżko bo choruje a potem się dziwią że już nie chce
      "opuścić" łożka po chorobie.
      • tenshii Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:43
        Córka powinna zająć się karmieniem psa. Nie wiem w jakim wieku jest córka,ale:
        Suchymi rzeczami powinna karmić psa z ręki - miska znika na 90% karmienia. Rzeczy nadające się do karmienia z ręki córka daje psu z ręki. Jak się pies doskonale z tym oswoi przechodzisz na następny etap. Siadacie na podłodze, bierzecie miskę. Córka bierze np kulki karmy w zamkniętą piąstkę, piąstkę wsadza do miski, suka obwąchuje piąstkę w misce, córka piąstkę otwiera, suka je z ręki wssadzonej do miski. Po oswojeniu z tym etapem przechodzisz na etap trzeci, tzn:
        znów córka siada na ziemi, miska koło niej, do miski dajesz coś mało atrakcyjnego dla psa ale jednak coś co zje. Pies je, a córka bierze do piąstki coś bardzo smakowicie pachnącego i o wiele bardziej atrakcyjnego od tego w misce, i wsadza piąstkę do miski w trakcie jedzenia tego mało atrakcyjnego czegoś. Piąstkę na początku można wysmarować tym czymś dobrym żeby zapach lepiej sie rozchodził.
        Na Waszym miejscu zrezygnowałabym z potraw którymi nie da rady karmić ręką. Jeśli jednak w diecie mają być produkty zupopodobne - niech córka po troszkę dolewa ich szklanką do miski - suka wychłepta jedną porcję - dolejemy drugiej.
        Dodatkowo niech córka daje jej smaczki za wykonanie komend. :)
          • daga_1 Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:17
            Nie rozumiem tego, pies to nie zabawka i powinien mieć trochę spokoju podczas
            jedzenia. To córkę powinnas uczyć, ze nie może podchodzic do psa kiedy je. Z
            psem niech się bawi po jedzeniu. Nasza suka zawsze warczała jak syn podchodził
            do niej a nawet biegła do kuchni pilnować miski jak syn szedł do kuchni.
            Poprostu traktowała chyba syna jak drugiego szczeniaka.
            • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:33
              Przede wszystkim pies nie uzna malego dziecka za lidera. Pies nie jest glupi.
              Dopiero nastolatek moze wychowywac konsekwentnie psa. Przede wszystkim dziecko
              nie powinno niczego zabierac psu, nie wchodzic z nim w otwarty konflikt, jesli
              pies cos dziecku zabierze, to dziecko nie powinno mu tego wyrywac. Jak pies
              wyzdrowieje, mozna go uczyc zabierania miski - np. daje sie psu w misce gotowana
              marchewke (malo atrakcyjne - nie bedzie protestowal przeciw zabraniu miski), po
              czym oddaje sie mu miske z jakims smakolykiem w srodku, np. plastrem szynki.
              • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:45
                Nie wiem.
                Czyli będzie zasada dla psa taka - ja moge zabrać jej wszystko ona mi nie może
                bo jej nie dam.

                A dla mojego psa bardziej atrakcyjna będzie ta marchewka nieszczesna niż karma ;-)
                • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 16:13
                  Mysle tez, ze warto by bylo psa nauczyc oddawania tego, co ma w pysku, np.
                  zabawki. Dajesz zabawke, potem mowisz 'oddaj' (czy jakakolwiek komenda, wazne,
                  zeby byla zawsze taka sama), a psu pokazujesz smakolyk. Powinien chetnie oddac
                  za cos smacznego. Oczywiscie nauke zaczynamy od oddawania rzeczy nieatrakcyjnych
                  w porownaniu ze smakolykiem. Nie radze zaczynac od odbierania pysznej kosci z
                  krwia. Mozna tez uzywac do nauki dwoch zabawek, jak jedna odda, to mu rzucisz druga.
                • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 16:14
                  Dobrze tez nauczyc psa, ze mu cos robisz w pysku, np. szczotkowanie zebow. Bierz
                  psa za pysk co kilka dni i ogladaj zeby. Po 'zabiegu' daj smakolyk. Powinien sie
                  szybko nauczyc, ze gmeranie przy pysku to nic strasznego.
              • sikorka68 Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 10:35
                "...Jak pies
                > wyzdrowieje, mozna go uczyc zabierania miski - np. daje sie psu w misce gotowan
                > a
                > marchewke (malo atrakcyjne - nie bedzie protestowal przeciw zabraniu miski), po
                > czym oddaje sie mu miske z jakims smakolykiem w srodku, np. plastrem szynki."

                Marchewka, jabłko, gotowane buraki- młody pies szybko nauczy się jeść takie
                rzeczy. Jeżeli już, to trzeba psa przestawiać, to niech mu daje zwyczajnie jeść
                i czekać, aż przejdzie. Zabierać, po co? Nie jest to konieczne, można nałożyć
                psu bez ruszania miski. Póki co myć ją może ktoś inny.
              • pos3gacz Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 10:40
                >>>oddaje sie mu miske z jakims smakolykiem w srodku, np. plastrem
                szynki.<<<
                ================================
                I nie zapomnij dodać obok musztardę ewentualnie buraczki z chrzanem.
            • sikorka68 Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 10:26
              Może nie w ten sposób bym to napisała, ale Jeżeli pies tak reaguje, to może
              warto przetłumaczyć córce, że kiedy pies chce "spokoju" przy misce, to może ten
              spokój mu dać. My tak zrobiliśmy. Miska psa nie była w kuchni tylko w innym
              miejscu i nie było problemu. Gorzej, jak zacznie tak robić też przy innych okazjach.
        • q-ku to nie tak, psa się nie przekupuje 23.05.09, 10:37
          tenshii napisała:

          > Córka powinna zająć się karmieniem psa. Nie wiem w jakim wieku
          jest córka,ale:


          psa się nie przekupuje i nie wchodzi w jego łaski

          pies potrzebuje łądu, kolejności, hierarchii w stadzie

          ma wiedzieć jaka jest kolejność znaczenia w rodzinie
          on ma być na końcu

          taki jest społeczny ład w psim stadzie

          pies NIE jest człowiekiem
      • demonsbaby Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:43
        uuu jak jest chory - to sztuczki - sztuczkami.
        Spróbuj - przygotowanie żarcia z dzieckiem, ale generalnie twój pies
        ma prawo tak reagować - bo jest chory i okazuje wam / dziecku, że
        nie ma ochoty na zabawę czy nawet dotykanie. Warczenie - to tylko
        ostrzeżenie. Możesz karcić - ale zasadniczo naucz dziecko, żeby na
        razie psu odpuściło kontakty do czasu, kiedy pies nie wydobrzeje na
        tyle, żebyś mu przestała pobłażać za takie zachowanie. Jak się stan
        polepszy, pies będzie bardziej kontaktowy - a mimo to za "obiekt
        warczenia" przyjmie dziecko - wówczas zacznij systematycznie
        stoswac "sztuczki".
        • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:57
          Ech - no własnie.
          Tylko że Nuka już nabrała siły i tak oprócz tego incydentu to wariuje po domu i
          się bawi. Natomiast oczywiscie ma swiadomość że Nuka moze nie czuć się jakoś
          super i stad takie "odpały" ale z drugiej strony nie wolno mi niczego zaniedbać :-/

          No skarciłam Nukę za to warczenie, Hance powiedziałam że Nuka jest nadal chora i
          teraz nie wolno jej dotykać jak je.
        • marzenaandrzejczuk Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 00:49
          Wszystko to jest mi doskonale znane. Mam rocznego synka i 2,5 letnią sukę.
          Sporą-dalmatynkę. Dwa razy dziabnęła synka,ale stało się to w bardzo konkretnych
          sytuacjach. Raz dotyczyło to własnie jedzenia, a drugi raz legowiska. Teraz
          wiem, w jakich, a właściwie to zawsze wiedziałam,ale mąż nie dopilnował. W
          każdym razie wygląda to tak: suka traktuje malutkie dziecko jak szczeniaka.
          Kiedy trzeba, to się z nim bawi, pozwala się tarmosić, na dworze pilnuje do tego
          stopnia, że dla innych psów jest wręcz groźna. W innych natomiast sytuacjach
          karci go jak swojego szczeniaka.Niestety suki karcą szczenięta kąsając je.
          Niestety po pysku, dlatego też jesli pies (nieagresywny,ale właśnie chcący
          skarcić dziecko) chce ugryźć,to zwykle celuje w twarz. Są więc sytuacje, w
          których należy dziecka pilnować i uczyć go, by takich syt. unikało. Mój syn
          zatem nie może wchodzić do legowiska suczki, gdy ona tam sobie właśnie śpi. Gdy
          jej tam nie ma może włazić i wtedy z kolei suka tam nie wejdzie - nie wiem,
          chyba uznaje, że po prostu jest zajęte i tyle. Drugą sytuacją jest pełna miska,
          chociaż ostatnio zauważyłam, że problem chyba znika - syn podchodził już do niej
          gdy suczka akurat z niej jadła a ona sobie nic z tego nie robiła. Nie dopuszczę
          oczywiście, by wsadził tam nie daj boże rączkę. Nie może też ciągnąć jej za uszy
          i ogon,bo uszy suka ma zwykle chore (długie uszy zwykle chorują) no a ogon to
          wiadomo-żaden pies nie lubi. I tyle. Osobiście uważam, że pies też ma prawo mieć
          spokój w pewnych sytuacjach (jak powyżej) i gdy trzyma się psa w domu z
          dzieckiem to trzeba po prostu dziecka pilnować. Gdy się dobrze zna swojego psa,
          to można nad tym zapanować.
          Przy okazji dodam, że nigdy nie uważałam i nie uważam, że można jakiemukolwiek
          psu w 100% ufać,dlatego też pod żadnym pozorem nie zostawię dziecka samego z
          naszą suczką, dopóki nie będzie na tyle duże, żeby stanąć wyżej w hierarchii.
          Jeszcze co do tej miski i znikającego problemu - z obserwacji wnioskuję, że
          dzieje się to właśnie pod wpływem karmienia suczki przez mojego synka z ręki. W
          którymś momencie odkrył, że jak jej coś podaje (nie tylko jedzenie,ale np.
          zabawkę jakaś, którą sunia potem sobie tarmosi) to ona mu to chętnie zabiera i
          się bawi lub je, bardzo mu się to spodobało i bardzo często daje jej jakies
          smakołyki lub zabawki. I jego to bardzo bawi i suni się podoba i tak powolutku
          zaczynają tworzyć wesołą komitywę. suczka nauczyła się chyba w ten sposób, że od
          synka też czerpie miłe korzyści i że jedzenie to raczej on jej daje niż
          zabiera,toteż nie obawia się już jego obecności przy misce. Tak czy siak uważam,
          że psu należy się spokój podczas jedzenia i spania i tyle.
      • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:24
        Jesli jest chora, to ma prawo warczec. Tak samo jest, jesli pies jest pogryziony
        czy potracony przez samochod. Ranny pies moze pogryzc, bo jest zestresowany i go
        boli. Twoj pies jest chory na smiertelna chorobe, a leki na te chorobe sa bardzo
        toksyczne i pies moze np. wymiotowac, leki te tez sa obciazeniem dla watroby,
        nerek - tak ze pies moze sie zle czuc, moze nie ma ochoty na zabawe, moze drazni
        go szczebiotanie dziecka. Na czas choroby trzeba psa zostawic w spokoju.

        Polecam ksiazke 'Okiem psa', jest jeszcze niezla 'Sygnaly uspokajajace', zreszta
        jest bardzo duzo ksiazek o wychowaniu psa. Mozesz tez o to zapytac weterynarza.
        Na psy.pl tez udzielaja porad.
          • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 16:17
            Gratuluje. W kazdym razie mysle, ze powinnas zapytac weterynarza, kiedy bedzie
            mozna zastosowac prawdziwy pruski dryl. Czlowiek nawet po zwyklej grypie nie
            jest w pelni zdrowy, a co dopiero pies, ktory wlasnie uciekl smierci.
    • demonsbaby Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:40
      Ile twoję dziecię ma lat?
      Proponuję ci pozycję Fishera "okiem psa" i corena "jak rozmawiac z
      psem".

      Co do sztuczek - sztuczki- może coś znajdziesz
      odpowiedniego i nóż zadziała. Może być tak, że pies nie może się
      odnależć w waszej hierarchi i reaguje na potencjalnie "słabszego".
      Okiem psa - pobierz stąd e-booka:
      okiem psa

      Inne pozycje:
      www.empik.com/jak-rozmawiac-z-psem-ksiazka,69121,p?slotName=BoxSale
      • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:53
        Hania ma niecałe 3 lata.
        Bardzo sie staram żeby pies był karcony słownie za każde nieodpowiednie
        zachowanie (nagradzany też!) To ładnie działa. Dziecko też zna zasady - jak pies
        śpi to śpi. Nie wolno mu przeszkadzać, włazić do posłania. Bo to psa miejsce i
        ma tam się czuć bezpiecznie. Hanka trzyma Nukę na smyczy na spacerach, częstuje
        ciastkami psimi - zawsze daje psu komendę "siad" i dopiero podaje. Pies nie może
        wyrywać nic młodej i młoda nie może wyrywać nic psu.
        Oczywiście jak każde dziecko Hanka bywa głośna, płaczliwa, histeryczna itp.
        Muszę spróbować przygotowywać jedzenie dla psa z Hanką - i my pierwsze "zjadamy"
        potem pies. Może wtedy bedzie miała jasność.

        Ech - no ale zabawy. Czasem obie mają ochotę równoczesnie się bawić. No i
        przeciez nie moge im zabronić. Ale skąd one obie mają wiedzieć że nie zawsze to
        zabawa :-/ Obie nie myślą abstrakcyjnie. Jej :-/
        • tenshii Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 10:56
          No to maleństwo kurcze, nie wszystko podziałać musi....
          W każdym razie jeszcze jedna rada.
          Ja miałam podobny problem z psem i ktoś mi doradził, aby po np 15 minutach zabierać miskę no i tak robiłam.... ale niestety to wzmocniło problem. Pies poczuł, że zabiera mu się jedzenie, więc trzeba jeść szybko i na zapas nawet jak się już nie chce bo niewiadomo czy dadzą miskę znów... zaczęła jeszcze bardziej bronić jedzenia.
          Zaczęłam więc zostawiać miskę na swoim miejscu niezależnie od tego czy pies zjadł czy nie. Jak zjadł - trudno, miska pusta stała do nastepnego posiłku. Jeśli nie zjadł - wiedział, że może zjeść w każdej chwili. Nie martwił się o zasób jedzenia i było lżej.
          • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 11:00
            No i kiszka...miska stoi. Nie zabieram.
            Tylko myję jak pusta i odstawiam.
            Za to jak nie doje to jedzenie czeka aż zostanie dokończone.

            Ale tak sobie pomyślałam że pies mógł być bardzo głodny. Ta karma jej nie idzie
            teraz sote. Dolałam rosołu i miesa i okazalo się pyszne. To pies dostał fiksum
            dyrdum bo głodny a to takie pyszne....
          • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:27
            Nie kazdy pies tak samo reaguje na rozne metody. Sa psy ulegle z natury, sa psy,
            ktore probuja wszystkich zdominowac (np. jamniki). Poza tym ten sam problem moze
            miec rozne przyczyny, np. strach lub chec dominacji. W zaleznosci od przyczyny
            ten sam problem 'leczy sie' inaczej.
    • semi-dolce Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 13:27
      A ja zrobiłabym tak:
      1. chwilowo zakazała Hance podchodzenia do jedzącego psa i pilnowała tego bardzo, by nie podchodziła
      2. nauczyła Nukę komendy "siad"
      3. kiedy Nuka je podchodziłabym i bez słowa zabierała miskę. Jesli zawarczy no to jej strata posiłek skończony. Jesli nie to na początku bym chwaliła (ale nie za bardzo wylewnie) i oddawała miskę z dodatkową porcja czegoś pysznego. Gdy już to opanuje to wprowadziłabym modyfikację - zabieram miskę - Nuka dostaje komendę siad - wykonuje - oddaję miskę z pyszną "wkładką".
      4. kiedy już to opanujecie robisz to samo, tylko z Hanką przy boku, potem to Hanka oddaje miskę, potem Hanka wydaje komendę, potem w końcu Hanka zabiera miskę (całość to parę dni albo tygodni roboty).
      • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 14:11
        Hmm... spróbujemy.
        Na razie Nuka dostała jeść. Dałam tak że najpierw ja i Hanka "zjdałyśmy" i Hania
        wzięła miskę i zaczęła Nukę karmić po jednej granulce. Nuka umie "siad" i
        "waruj" ("waluj" w ustach mego dziecka) wykonywać. Właśnie przez godzinę tak się
        "bawiły". Nuka nie skakała-dzielnie siadała i się kładła. Potem znudzona Hanka
        się zlitowała i postawiła psu miskę. Pies olał dalsze jedzenie.

        Za to znów warczała.

        Nuka spała na fotelu.
        Hania chciała na tym fotelu usiąść.
        Zgodnie z naszymi zasadami psa można zgonić z fotela. Bo fotel jest nasz (jak i
        wszystko inne) tylko łaskawie pozwalamy mu korzystać. Podchodzimy wtedy do psa i
        stanowczo mówimy "zejdź" no i pies schodzi. Teraz nie zareagowała od razu i
        Hanka po tym jak pies jej nie posłuchał zabrała się do spychania (tu nie wiem
        czy powinna czy nie powinna jej była spychać. Nie powinna bo ja wiem że pies
        może źle zareagować. Ale jak w takiej sytuacji powinien postąpic owarczany
        dorosły? Usiąść tyłem? Jak w tym sławetnym programie z ładną treserką :-)? Czy
        co) No i Nuka zawarczała. Tu już byłam blisko na tyle że w porę zrugałam psa (no
        bo po fakcie to bez sensu). I teraz tak. Oczywiście wymagam od dziecka tego żeby
        stosowało się do zasad czytelnych dla psa ale równocześnie staram się żeby pies
        wiedział że jest poniżej dziecka w tym domu. Matko ale to trudne :-)
        Mam nadzieję że mi się uda.
        I ani dziecko ani pies mętliku w głowie mieć nie będa.

        Nuka chyba
        a) ma zjazd formy oczywisty ze względu na chorobę
        b) chyba skumała że Hanka jest "szczeniakiem" (czyli muszę ją wyprowadzić z
        takiego myślenia) i próbuje ją ustawić.

        Matko ale chaotycznie napisałam...moze się ktos pokapuje :-)
        • demonsbaby Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 14:29
          ja zakapowałam. Tak - koniec pobłażania. Systematycznie
          stosuj "sztuczki". To już ewidentnie jest problem hierarchii.
          Choroba - tez może odgrywac rolę, ale skoro Nuka nie jest apatyczna -
          to zaczynasz już ją dyscyplinować. Dziecko Ci towarzyszy i razem
          egzekwujecie konkretne czynności od psa. Jak najbardziej - nagradzaj
          prawidłowe reakcje. I dziecko - przy obecnej próbie "sił" - nie
          powinno jej samodzielnie zmuszać do czegoś (Ty to robisz - dziecko
          uczestniczy) - np. spychac z fotela, bo suka może złapać albo
          kłapnąc zębami. Cięzko od 3letniego malucha oczekiwac donośnego /
          zdecydowanego tonu - więc suka tez może miec po prostu olewający
          stosunek i nadal "próbuje". Rób to Ty - konsekwentnie.
          I ją zdetronizuj chwilowo - czyt. "miejsce psa"/ legowisko. Pada
          komenda: "Na miejsce", a dziecioaczka ostentacyjnie posadż na fotelu
          (jesli Nuka tam włazi).
          • semi-dolce Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 14:34
            Oraz siada razem z Hanką na tym legowisku. Tzn może nie budź psa gdy śpi, ale
            gdy po prostu tam leży, albo w ogóle jest gdzie indziej ale widzi legowisko -
            siadaj tam z Hanką i dobrze się bawcie. Jeśli Nuka przyjdzie i będzie miła -
            niech bawi się z wami i w ogóle niech to będzie super czas (gdyby była nie miła,
            no to kara i zabranie legowiska do nastepego dnia i pies spi na podłodze).
              • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 16:22
                Oczywiscie, ze jest wiele punktow widzenia - jeden pies spi w lozku i dalej jest
                ulegly, drugi nie. Ty masz problem z psem, wiec warto sprobowac. Znam psy, na
                ktore taki zakaz podzialal znakomicie - tylko oczywiscie potrzeba konsekwencji.
                Jak nie wolno - to nie wolno nigdy. Mozesz tez zakazac psu wchodzenia do jednego
                pokoju, np. sypialni. To sa takie sztuczki, ktore psu pokazuja, kto tu rzadzi, a
                jednoczesnie nie ma przemocy i bicia.
        • semi-dolce Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 14:30
          No ja w takiej sytuacji bezceremonialnie spycham. A gdyby któreś zawarczało byłaby kara - albo karne warowanie z opierdzielem, albo osamotnienie w innym pomieszczeniu.

          Zasady panujące w stadzie psów sa takie - szczenięta są niejako poza hierarchią. Mają pozycję taka, jak matka. Szczenie może ustawiać (czyli warczeć, karcić, itd.) pies, który stoi wyżej niż matka. Psom, które sa niżej niż matka absolutnie tego nie wolno. Jesli się zdarzy dostają wpier... od matki. I teraz zakładając, że tworzycie z Nuką jedno stado - jeśli ty stoisz w hierarchii wyżej niż Nuka to twoje szczenię - Hanka - także. Kiedy więc Nuka próbuje to podwazyć ty masz obowiązek reagować i to dość ostro. Hanka jest "szczeniakiem". Ale twoim szczeniakiem. To czyni ją świętą i nietykalną. A pies jest w takim wieku, że zaczyna sprawdzać, więc musisz jej pokazać, że sorry, ale nic nie wskóra.
        • imrowai Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 14:36
          Ludzie zlitujcie się!!! Czy wy nie przeginacie? Jak widzę te sugestie by wziąć i
          etapami psa oswajać z jedzeniem i odbieraniem miski, jak ktoś sugeruje lekturę
          książek "okiem psa" czy coś podobnego, jeszcze brakuje tu rady by wziąć psa do
          psychologa. Pies to zwierze jakby niektórzy zapomnieli. Zasady i hierarchia
          muszą być jasne i czytelne! A teraz do rzeczy:
          1. Sprawa miski - to zawsze problem ale pies nie może warczeć na kogoś z
          domowników kto mu miskę zabiera. Pies ma wiedzieć że jest na końcu tej
          hierarchii i tyle. Warczy to mu od razu klapsa i tyle ( do takich klapsów
          idealna jest gazeta - mało boli ale wiem że psy nie lubią tego). Jednak w
          opisanej sytuacji muszę przyznać trochę racji psu, że może trochę się denerwować
          gdy dziecko bawi się jego miską gdy ten jest głodny. Jak Ty byś się czuła gdy w
          porze obiadu ktoś wydzielał by ci po kawałeczku? Reasumując - Pies powinien
          dostać swoje jedzenie w sposób normalny ale nikt nie powinie mieć obaw by mu tą
          miskę zabrać - jednak to zabieranie to nie ma być zabawa np dla dziecka.
          2- sytuacja z fotelem - Oczywiście , że ma prawo psa spychać - co to za dziwne
          wątpliwości - jedynym świętym miejscem dla psa w domu powinno być jego
          legowisko. O czym piszesz - jak pies może źle zareagować?!?! co to znaczy? Boisz
          się że ugryzie - to znaczy , że coś mu się w głowie poprzestawiało i trzeba go
          szybko ustawić. Ciekawi mnie też jak wygląda takie ruganie psa?

          Jak napisałem wcześniej pies to zwierze - zasady powinien mieć proste, jasne i
          czytelne. Wychowanie go wymaga konsekwencji, twardej ręki i czasami niestety
          kary. Psy to stworzenia strasznie inteligentne. Dobrze wychowane doskonale
          wiedzą czego im nie wolno a co wolno. Potrafią powolutku niektórym "wejść na
          głowę" - jeżeli im się to uda to sprawa jest przegrana - nawrócenie takiego
          pieska jest szalenie trudne , a wręcz niemożliwe.
          Z drugiej strony potkałem się z przypadkiem , że właściciele zmuszeni byli oddać
          psa bo tak nie tolerował dziecka , które pojawiło się w rodzinie - ale to był
          wyjątkowy egzemplarz.
          Więcej konsekwencji i zdecydowania, a pies zrozumie gdzie jego miejsce- ale bądź
          sprawiedliwa i nie pozwól by zabawy dziecka z psem miały charakter złośliwy np
          jak te z miską.
          • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:44
            Nie zrozumiałaś mnie dobrze.

            Dziecko nie zabiera psu miski.
            Dziecko psu podaje z miski kuleczki w momencie kiedy pies jest już po posiłku i
            nie dojadł.
            Pies dostaje jedzenie w sposób normalny.

        • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 16:19
          Godzina nauki dla szczeniaka to za dlugo, to jest dlugo nawet dla doroslego psa.
          Mysle, ze lepiej by bylo robic sesje kilkuminutowe kilka razy dziennie - zeby
          pies nie kojarzyl nauki z czyms nudnym i nieprzyjemnym.
      • mamula_to_ja My mamy też koty... 21.05.09, 16:09
        Sztuk 2.

        Jakoś ich tu nie umieszczam w całym procesie...bo one mało biorą udział w tym
        wspólnym życiu...Ot czasem zlezą z szafy. Aktywują się kiedy pies śpi.
        Od czasu do czasu sprowadzą psa do parteru i tyle.
        Raz była genialna scena.
        Pies się trynił na nasze duże łóżko - tam jej nie wolno.
        (do tego koty traktują to łóżko jako swój teren)
        Zawsze jak próbuje to mówimy - Nuka nie. Na miejsce (pod łóżkiem ma swoje
        legowisko)-no i Nuka tam idzie.
        I Anatol najpierw na nią nasyczał potem zapodał jej mega gonga przez
        grzbiet...Nuka zrobiła się malutka...i poszła na miejsce :-)

        Natomiast nie mam pojecia co pies myśli sobie o kotach a koty o nim i jak to
        wygląda w hierarchii naszego stada.

        Miłości między nimi nie ma - bo nie rozumieją swoich zachowań. Pies to dzieciak
        chcący się bawić ale zdecydowanie nie po kociemu.

        Ale co racja to racja - kot prawie bezobsługowy.
        Pies - obowiązek niczym dziecko. I dużo pracy. Szczególnie szczeniak.

          • sanna.i Re: My mamy też koty... 22.05.09, 16:29
            No nie wiem,koty moich teściów (sztuk 6) spierniczają gdzie pieprz rośnie jak
            tylko moje dziecko pojawia się na horyzoncie.I nie pokazują się, dopóki nie
            wyjedzie.Jak Młody jest 2 dni,to ich nie 2 dni...
        • rikol Re: My mamy też koty... 22.05.09, 16:26
          Czy suka spi z toba i mezem w jednej sypialni, a corka w innym pokoju? Jesli
          tak, to moze tu jest problem. Pies jest blizej was, to uznal, ze jest wyzej w
          hierarchi niz corka, ktora spi dalej od alfy (czyli ciebie). Sprobuj przeniesc
          legowisko i zobacz, co wtedy sie bedzie dzialo - i niech nie spi z wami w
          sypialni. Niech spi sama w ktoryms z pokoi (jesli to duze mieszkanie, jesli
          male, to moze byc problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca).
    • friendii Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 16:25
      Semi udzieliła bardzo ciekawej odpowiedzi o hierarchii. Ja myślę, że
      po prostu rzadko kiedy pies bedzie "miał dziecko w poważaniu" i to
      tak małe. Tak po prostu jest. Zapytaj swojej córki, czy byłaby
      zachwycona, gdyby jadła pyszną czekoladę, a ty właśnie wtedy
      zawołałabys ją, żeby ci opowiedziała, w co się bawiła z babcią
      miesiąc wcześniej. Może niech po prostu mała bezwzględnie da psu
      spokój, gdy on je, wiem, że tak małemu dziecku będzie to trudno
      wytłumaczyć...
      Myślę, że w praktyce nie wszystkich w domu pies obdarza takim samym
      respektem. Jedna osoba może mu grzebac w misce, a inne - nie. Ale
      czy koniecznie wszyscy muszą to robić? Zwłaszcza trzylatka, która
      nigdy nie będzie opiekunem tego psa, a jedynie koleżanką do zabaw.
      • mamula_to_ja Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 16:38
        Nie wiem.
        Mi się wydaje że tak.
        Że odpowiedzialny właściciel powinien zadbać o to aby pies był dobrze wychowany
        i aby nie ryzykować dziabnięciem czy to naszego własnego czy to obcego dziecka.
        Różnie bywa. Przychodzą goście, z psami się jeździ w różne miejsca.
        Pies będzie się czuł dobrze i spokojnie kiedy bedzie wiedzial gdzie jego miejsce.

        Nie mogę zapytać o to córki bo ona mi nie odpowie-to pytanie jest dla niej za
        skomplikowane.

        No i to grzebanie w misce - ja uważam że każdy domownik powinien móc w niej
        grzebać bez problemu.

        W sumie mogłabym to zrobić - żeby mała dała spokój psu. Tylko ze nie chcę.
        • friendii Re: Warczy na dziecko. 21.05.09, 16:47
          Zastosuj metodę proponowaną przez Semi - na pewno pomoże. A mała
          pewnie sama z siebie da psu spokój za jakiś czas, gdy stanie się dla
          niej oczywistością, a nie - super atrakcyjną nowością :)
    • workingmum troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:00
      Warczenie NIE JEST zachowaniem agresywnym, czy "wyrazeniem braku szacunku".
      Warczenie jest ostrzezeniem, ze pies czuje się niekomfortowo. Nalezy uczyc
      dziecko, zeby to szanowało i dało psu swięty spokój, zaś psu broń Boze nie
      zabraniać. Jesli pies był karany za warczenie, to potem się słyszy: "Taki
      łagodny pies, nigdy nie warknął a ni z tego ni z owego ugryzł". A z czego miał
      niby ugryźc?

      Mój pies na dziecko warczy, kiedy dziecko mu skrajnie dokuczy, ale w takich
      razach upominane jest dziecko (3 lata), nie pies. Nigdy się nie zdarzyło, zeby
      pies próbował małego ugryźć (na szczęście!). Wie, ze warknięcie wystarczy, żeby
      mu dano swięty spokój.

          • semi-dolce Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:27
            Jak pisałam - szczeniaka w stadzie mogą upomniec tylko wybrani, reszta musi
            ustąpić. Aby psio-ludzkie stado działało poprawnie pies nie może należeć do
            wybranych mogących upominac ludzkie szczenię. A dokuczanie psu to zupełnie inna
            rzecz, tu nie o tym mowa.
            • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:40
              Wiesz, pies może miec własne zdanie na temat co jest dokuczaniem i własny poziom
              tolerancji. Na przykład jeden cierpliwy pies zniesie ze stoickim spokojem
              ciagnięce za ogon, inny nie. Spychanie z fotela śpiacego psa jest dla tego
              ostatniego niewatpliwie irytujacą rzeczą.
              Jak juz pisałam, nie wierze w "teorię hierarchii" psa wśród ludzi (która jest
              często uważana za dogmat, podczas kiedy według naukowych obserwacji jest to
              kwestia dosc watpliwa)i nie sadzę, żeby odczytywać zachowanie psa, metodą
              ustawiania go na takim czy innym szczeblu drabiny. Duzo prościej (i w praktyce
              skuteczniej) jest badac jakie motywacje kieruja psem przy konkretnym zachowaniu.
              Warczy - bo chce, zeby mu dano spokój.
              Żebrze - bo poprzednio jak żebrał, to został za to nagrodzony smacznym kaskiem.
              Gryzie buty - bo jak gryzie, to mu się uwalniaja endorfiny i to go uspokaja, a
              buty sa przyyjemne do gryzienia bo są ze skóry a w dodatku pachna włascicielem.
              Itd.
              • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:46
                Czyli mniemam,że o atawizmie nie słyszałaś.

                "Gryzie buty - bo jak gryzie, to mu się uwalniaja endorfiny i to go uspokaja, a
                > buty sa przyyjemne do gryzienia bo są ze skóry a w dodatku pachna włascicielem."

                No to idąc tym przykładem dziecku można pozwolić bić kolegę bo się w ten sposób
                odstresowuje i kojarzy mu się to z jego idolem Mikiem Tysonem....
                • rikol Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:54
                  Akurat jest to doskonala analogia, tyle ze nie chodzi o przemoc, a rozladowanie
                  napiecia. Na to najlepszy jest ruch, sport - i dla psa, i dla czlowieka. Sport
                  stwarza okazje do konfrontacji, rywalizacji, bezpiecznego okazywania agresji (bo
                  ta agresja jest kontrolowana). Tak samo wyglada sport, tak samo wygladaja zabawy
                  psow: zapasy, warczenie w zabawie itd.
              • semi-dolce Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:00
                Akurat psie zdanie w tej kwestii mnie nie interesuje. Fotel/kanapa/łóżko są ludzkie. Psie posłanie zresztą też. I kiedy ja-człowiek chcę tam usiąść to siadam, a pies musi zejść i nie ma prawa protestować, w każdym razie nie warcząc, bo form biernego protestu (ociagania się, udawania, że spią itd. potrafią wymyślić mnóstwo).

                To samo dotyczy jedzenia. Mam prawo zabrać moim psom każde jedzenie w kazdej sytuacji, a one nie maja prawa protestować. To bardzo wazne, by tego nauczyć psa, bo sa sytuacje, gdy od tego może zależeć jego zycie.

                I nie, nie uważam abym dokuczała moim psom. O ile fotel jest mój, o tyle choć posłanie też moje, to zazwyczaj im na nim nie przeszkadzam. Nie zabieram im jedzenia złosliwie, nie ciagnę za uszy, ogon i nie wsadzam palców do oczu. Dziecku tez nie pozwalam, mimo że malutkie, to uczę go jak głaskać psa, że się głaszcze delikatnie a nie łapie i ciągnie. I moje dziecko to kuma.

                Pies jest psem. Nie człowiekiem. Czynienie z psa człowieka i dawanie mu takich samych praw jest dla niego krzywdą. Zresztą może inaczej: kiedy mój pies, jedyny i najwazniejszy samiec w stadzie, chce się położyć w konkretnym miejscu a akurat lezy tam któraś z suk - bezceremonialnie ja spycha (jesli sama nie ustąpi, a zazwyczaj ustepuje). Suka nie ma prawa protestu, a jesli zacznie się opierać i warczeć - dostaje kontrolne kłapnięcie zębami. To samo dotyczy dalej suk po kolei od najstarszej. Samiec, a po nim najstarsza suka, maja prawo zabrać miske z jedzeniem reszcie członków stada. Nikt nie protestuje, pokornie oddają. Moje psy nie czytały żadnych książek o teorii hierarchizacji. A moje doświadczenia nie opierają się na obcowaniu z pojedynczymi psami a na zyciu z psim stadem, a w pewnym okresie z dwoma bardzo od siebie róznymi stadami, w których to stadach pojawiają się też szczenieta, któe nie sa od reszty izolowane, stąd wiem, jakie tworza relacje.
                • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:43
                  troszkę do tego inaczej podchodze.
                  Nie zamierzam siadac na psim posłaniu, tylko po to, zeby cos udowodnic sobie,
                  czy psu, bo mnie tez psie wyobrażenie w kwestii posiadania nie interesuje.
                  Interesuje mnie, zeby pies na komendę szedł na swoje posłanie, póki to robi,
                  moze sobie myslec co chce na temat aktu własnosci. I zapewniam Cie, ze mój pies
                  na posłanie biegnie entuzjastycznie, trochę nad tym pracowałam. Co więcej, te
                  same metody stosowałam na swoim dziecku (co niektórych moze oburzyc ;) ), dzięki
                  czemu dziecko uwielbiało siedziec w swoim kojcu.

                  Musze powiedziec, że posiadanie i trening psa bardzo mi pomogło w wielu
                  kwestiach w opiece nad dzieckiem - nauka nocnikowania przebiegała bardzo
                  podobnie (i jeszcze skuteczniej, bo miałam większe doswiadczenie) jak nauka
                  "czystosci" u psa.

                  Do jednego natomiast nie przygotowała mnie zupełnie, a mianowicie do "buntu
                  dwulatka" - mojemu psu nie przyszło do głowy się buntować.
                  :D
                  • tenshii Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:50
                    Wiesz co, ja już tego nie rozpatruję w kwestiach dominacji.
                    Pies warczy bo nie chce żeby mu przeszkadzano - OK, racja.
                    Ale czasami trzeba, nie jest pępkiem świata i tak jak ja ustępuje miejsca np mojej mamie, tak on musi ustąpić miejsca mi, albo chociaż się przesunąć.
                    Respektując jego niezadowolenie można doprowadzić do stanu, w którym nic nie będziemy mogli zrobić, bo jemu akurat jest wygodnie, więc mu nie przeszkadzajmy bo będzie warczał.
                  • rikol Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:58
                    Oczywiscie, te same zasady stosuje sie w wychowaniu dzieci i psa. Przede
                    wszystkim konsekwencja. Psu nie mozna dzis na cos pozwalac, a jutro za to samo
                    karac. Po drugie, na nic zdaja sie krzyki i tyrady 'tyle razy ci mowilam...' -
                    pies po prostu sie przyzwyczaja i to olewa. Motywacja - pozytywna, psa sie nie
                    bije. To sa takie same zasady jak w wychowywaniu dzieci.
                • mujer82 Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:31
                  semi-dolce napisała:

                  > Akurat psie zdanie w tej kwestii mnie nie interesuje. Fotel/kanapa/łóżko są lud
                  > zkie. Psie posłanie zresztą też. I kiedy ja-człowiek chcę tam usiąść to siadam,
                  > a pies musi zejść i nie ma prawa protestować, w każdym razie nie warcząc, bo f
                  > orm biernego protestu (ociagania się, udawania, że spią itd. potrafią wymyślić
                  > mnóstwo).
                  >
                  > To samo dotyczy jedzenia. Mam prawo zabrać moim psom każde jedzenie w kazdej sy
                  > tuacji, a one nie maja prawa protestować. To bardzo wazne, by tego nauczyć psa,
                  > bo sa sytuacje, gdy od tego może zależeć jego zycie.
                  >
                  > I nie, nie uważam abym dokuczała moim psom. O ile fotel jest mój, o tyle choć p
                  > osłanie też moje, to zazwyczaj im na nim nie przeszkadzam. Nie zabieram im jedz
                  > enia złosliwie, nie ciagnę za uszy, ogon i nie wsadzam palców do oczu. Dziecku
                  > tez nie pozwalam, mimo że malutkie, to uczę go jak głaskać psa, że się głaszcze
                  > delikatnie a nie łapie i ciągnie. I moje dziecko to kuma.
                  >
                  > Pies jest psem. Nie człowiekiem. Czynienie z psa człowieka i dawanie mu takich
                  > samych praw jest dla niego krzywdą.

                  Szczerze współczuję twoim zwierzętom.Jakimś sadyzmem i niczym nieuzasadnionym
                  poczuciem wyższości jednego zwierzęcia nad drugim mi to zalatuje (w końcu jesteś
                  małpą tylko z ciut większym mózgiem niż inne).Uważam,że jak ktoś ma takie
                  podejście do sprawy jak ty to absolutnie nie powinien mieć zwierząt.
                  • rob1979 Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:50
                    > Szczerze współczuję twoim zwierzętom.Jakimś sadyzmem i niczym nieuzasadnionym
                    > poczuciem wyższości jednego zwierzęcia nad drugim mi to zalatuje (w końcu jeste
                    > ś
                    > małpą tylko z ciut większym mózgiem niż inne).Uważam,że jak ktoś ma takie
                    > podejście do sprawy jak ty to absolutnie nie powinien mieć zwierząt."

                    Jesteś chyba niepoważna ;) Może zamanifestuj przed gmachem Sejmu o równe prawa
                    psa i człowieka... Myślisz, że jak swojego Yorka całe życie przenosisz na rękach
                    ubranego w różową kurteczkę to będzie szczęśliwszy niż psy semi-dolce ?
                    Poczytaj... dokształć się... na to nigdy nie jest za późno
          • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:41
            Pies jest tylko psem (mimo,że pewnie kochasz go nad życie-tak jak i ja swojego)
            i ma swoje miejsce w stadzie-pozwól psu być psem, a nie ludzkim członkiem
            rodziny na czterech łapach.
      • workingmum PS. 22.05.09, 12:12
        Nie jestem zwolenniczka teorii, ze pies za wszelką cenę stara się zająć
        najwyzsza pozycje w stadzie, uwazam raczej, ze to oportunisci, robiacy dokładnie
        to, co im się opłaca. Jesli opłaca im się żebrac przy obiedzie - robia to (bo
        zostają za to wynagrodzone). Jesli opłaca im się usiąsc na komendę, usiadą. W
        skrócie - kazde zachowanie nagrodzone będzie powtórzone. Nasza głowa w tym, zeby
        opłacało im się to samo, co nam.
      • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:39
        Warczenie to początek okazywania agresji - potem już tylko przypadek skrajny się
        z tego rozwinie. Rodzina to stado, właściciel to przewodnik stada, pies i
        rodzina to jego członkowie. Przewodnik ustala hierarchię w stadzie. Karcąc syna,
        a nie psa z góry stawiasz syna w hierarchii niżej niż pies- i tak już zostanie.
        Warknięcie na dziecko tego dowodzi-pokaż mi w naturalnym otoczeniu sytuację
        gdzie poddany w stadzie warczy na tego co jest nad nim....
        Psy z reguły nie czują się niżej niż dzieci- w miarę normalny pies nie zaatakuje
        dziecka bo wyczuwa,że dziecko nie dałoby mu rady-poczekaj aż syn podrośnie na
        tyle,że pies poczuje się zagrożony bo przecież "ten niżej w stadzie" będzie
        większy-wtedy już nie zawarczy tylko siłą będzie chciał pokazać swoją wyższą
        pozycję która na tacy mu podajesz.
          • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:50
            To,że ktoś ją uznał za krzywdzącą i ją skrytykował to jeszcze nic nie znaczy-
            kogoś własne widzi-mi-się przedstawił i tyle.

            Czyli z tego wynika,że lepiej żeby to pies dominował w domu-bardzo fajne
            rozwiązanie-nic tylko czekać na jakąś tragedię rodzinną w takim razie. Dzisiaj
            zawarczy bo stoisz przy misce, jutro mu się nie spodoba,że go chcesz pogłaskać
            jak leży, a po jutrze rzuci się na ciebie przy próbie założenia obroży bo też mu
            się nie spodoba taka opcja.
            • tlenek_cynku Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:01
              Bzdura! Nie można sprowadzać koegzystencji z psem do walki o pozycję
              w stadzie! Z jakiegoś powodu pies warczy, ale nie dlatego, że chce
              podkreślić swoją wyższą pozycję w stadzie! Wytłumacz mi w takim razie
              dlaczego zdziczałe psy (i to jest potwierdzone, co prawda,
              nielicznymi badaniami, ale jednak...) nie tworzą hierarchii w takim
              rozumieniu, jak to robią wilki? Nie ma psa ani suki alfa - wszystkie
              psy w sforze się rozmnażają - mało tego, te które żyją "dziko" nie
              tworzą nawet stad! Spotykane sfory zdziczałych psów to najczęściej
              matka + potomstwo, tuż przed rozstaniem....
              Teoria dominacji oparta jest na badaniach nad wilkami -
              dlaczego mamy przenosić konkluzje z tych badań na inny gatunek? Jest
              jakaś przyczyna, dlaczego pies to nie jest Canis lupus, tylko Canis
              familiaris...

              Zacytuję pewnego przeciwnika teorii dominacji:"
              Uważny czytelnik zapyta tutaj: „No dobrze, ale przecież J. Fisher za
              pomocą swoich metod leczył skutecznie psich pacjentów. Dlaczego,
              skoro teoria dominacji była błędna?”. Wprowadzając proste zasady
              porządkowe Fisher usuwał chaos z życia psa, ich życie stawało się
              przewidywalne, urozmaicone socjalnie (spacery i zabawa), jedzenie
              odpowiednio zróżnicowane i zbilansowane. Psy lubią rytuały, idealnie
              się w nie wpasowują. Ich świat musi być przewidywalny i kontrolowany.
              Dzięki prostym modyfikacjom tego angielskiego pioniera psiego
              behawioryzmu ich „świat” się taki stawał."
              Grzegorz Filirt — behawiorysta i terapeuta, znawca zachowań psów,
              członek organizacji AABP Association of Animal Behavior
              Professionals, zrzeszającej trenerów i behawiorystów z całego świata,
              pracujących metodami "pozytywnymi".
              • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:09
                Wiesz po co jest stado? jak się dowiesz to wyjaśni ci się,dlaczego te psy które
                ich nie tworzą -dlaczego tego nie robią- jeśli nie ma stada nie ma potrzeby
                tworzenia hierarchii.
                • tlenek_cynku Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 17:41
                  1mzeta napisała:

                  > Wiesz po co jest stado? jak się dowiesz to wyjaśni ci się,dlaczego
                  te psy które
                  > ich nie tworzą -dlaczego tego nie robią- jeśli nie ma stada nie ma
                  potrzeby
                  > tworzenia hierarchii.

                  A co to za bełkot? Spoko, też tak mam po winie truskawkowym.

                  • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 23.05.09, 10:26
                    Do tej pory tego nie zrobiłam, ale teraz to zrobię- czy ja cię gdzieś PUSTA PAŁO
                    obraziłam? Swojej matce sobie wyskakuj z takim tekstem o winie truskawkowym
                    miernoto jak będzie do ciebie mówić i ci się nie spodoba.
            • rianka Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:18
              1mzeta napisała:

              > To,że ktoś ją uznał za krzywdzącą i ją skrytykował to jeszcze nic
              nie znaczy-
              > kogoś własne widzi-mi-się przedstawił i tyle.


              Fisher sam przed śmiercią wycofał się z tej teorii, umarł ale ona
              pozostała żywa.... Proponuję uaktualnienie swojej wiedzy na temat
              wychowywania psa i dopiero o wypowiadanie się:
              pies.onet.pl/4580,13,17,mit_dominacji,artykul.html
              pies.onet.pl/13,13884,41,mit_dominacji_to_skad_takie_zachowanie_psa,ekspert_artykul.html
              pies.onet.pl/779,13,17,czy_pies_nas_dominuje,artykul.html
            • daga_1 Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:28
              A ja myslę, że własnie z tego powodu między innymi są tragedie. Człowiek
              nadmiernie chce pokazać psu gdzie jego miejsce. Moja rodzina traktowała psa jak
              członka rodziny i jakos jest dobrze. Chyba, że nasza suka taka mądra.
              • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 23.05.09, 10:34
                Z psami jest jak z dziećmi-ludźmi- czasami trzeba "poprowadzić za rękę" tylko, a
                czasami trzeba zdyscyplinować. Nawet dzieciom jak się czasami za młodu popuści
                to później są problemy. Dyscyplinowanie psa jest dla tych co w okresie
                szczenięcym pewne problemy przegapili.

                Możliwe,że masz mądrego psa- nikt tego nie kwestionuje.
          • black_tangens Ja bym sie bala miec psa w domu warczacego na dzie 22.05.09, 13:55
            dziecko. Nie boisz sie, ze kiedys, np. pod twoja nieobecnosc, pies zaatakuje
            dziecko, zeby wyeliminowac dziecko ze "stada"? Przeciez takie przypadki sie
            zdarzaja. Kiedys nawet byl taki znany przypadek, ze pies rzucil sie na corke
            wlascicielki, mimo ze ona byla w pokoju z kolezanka. I to nie byla mala
            dziewczynka, bo miala juz 15 lat, ale pies ja na oczach kolezanki zagryzl.:-(
            Nie wiem jak duzy jest twoj pies i czy stanowi fizycznie zagrozenie dla dziecka
            ale warczenie to zawsze objaw wrogosci.
        • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:50
          > Warczenie to początek okazywania agresji - potem już tylko przypadek skrajny si
          > ę
          > z tego rozwinie.

          Nie zgadzam się. Warczenie to ostrzeżenie. Pies ma 5 lat, jest więc dorosły, i
          daję Ci słowo, że nie warczy nigdy bez powodu.

          > Rodzina to stado, właściciel to przewodnik stada, pies i
          > rodzina to jego członkowie. Przewodnik ustala hierarchię w stadzie.

          Nie zgadzam się z tym. kiedys tez wierzyłam w teorie hierarchii, myslałam, że
          "tak po prostu jest". po przeczytaniu "Culture Clash" pani Donaldson spadły mi
          łuski z oczu i juz nigdy nie patrzyłam na psa tak samo jak przedtem. A teorię
          hierarchii odłozyłam do lamusa.

          > Karcąc syna
          > ,
          > a nie psa z góry stawiasz syna w hierarchii niżej niż pies- i tak już zostanie.

          Nie przeszkadza mi to, nie mam kompleksów. Niech sobie pies mysli ze jest
          szefem, byle tylko robił to co ja chcę ;)

          > Warknięcie na dziecko tego dowodzi-pokaż mi w naturalnym otoczeniu sytuację
          > gdzie poddany w stadzie warczy na tego co jest nad nim....

          O, kochana, bardzo często. Przerażony pies tak własnie się zachowuje. Pies pewny
          siebie nie będzie warczał, on tylko łypnie okiem z wyzszoscia.

          > Psy z reguły nie czują się niżej niż dzieci- w miarę normalny pies nie zaatakuj
          > e
          > dziecka bo wyczuwa,że dziecko nie dałoby mu rady-

          Czyli potwierdzasz, że pies czujący się pewnie nie zaatakuje?

          > poczekaj aż syn podrośnie na
          > tyle,że pies poczuje się zagrożony bo przecież "ten niżej w stadzie" będzie
          > większy-wtedy już nie zawarczy tylko siłą będzie chciał pokazać swoją wyższą
          > pozycję która na tacy mu podajesz.

          Po co ma pokazywac pozycję? jemu bardziej się będzie wtedy opłacało byc miłym,
          bo syn będzie juz sięgał na te półke lodówki gdzie lezy kiełbasa :D

          Pozycji w psim stadzie nie zdobywa się agresja, to cos w rodzaju demokratycznego
          wyboru raczej.
          To nie jest "reksia wszystkie psy słuchaja, bo jest przywódcą", tylko "Reksio
          jest przywódca, bo wszystkim psom opłaca się go słuchac"
          • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 12:59
            "Pozycji w psim stadzie nie zdobywa się agresja, to cos w rodzaju demokratycznego
            wyboru raczej. "

            No to teraz ładnie nam opisz jak pies w dzikim stadzie zdobywa przewodnictwo w
            stadzie.

            I jedna książka którą przeczytałaś nie dowodzi,że to prawda- autorka
            przedstawiła swój pogląd i tyle.

            To tak jakbyś napisał,że przeczytałaś co sądzi o Darwinie Maciej Giertych i
            kompletnie się z tym zgadzasz-no litości.....
            • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:18
              Zapewniam Cię, że przeczytałam więcej niz jedna książkę, [podam kilka ulubionych
              i najbardziej wartych polecenia:

              "Szczenię doskonałe", Gwen Bailey
              "Najpierw wytresuj kurczaka" (ang. "don't shoot the dog" - tłumacz miał ułańską
              fantazję jesli chodzi o tytuł ;) ), Karen Pryor
              "Sygnały uspokajające", Turid Rugaas
              "Pozytywne szkolenie psów", Barbara Waldoch
              "The Culture Clash", Jean Donaldson
              "Dog Language - An Encyclopedia of Canine Behaviour", Roger Abrantes
              "Before & After getting your puppy", Ian Dunbar
              "The power of positive dog training",Pat Miller

              Chętnie poznam listę Twoich lektur.
              • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 23.05.09, 10:40
                Napiszę ci w skrócie bo listy książek wymieniać nie będę- nawet nie pamiętam ile
                i jakie.
                Mówi ci coś nazwisko Cesar Milan? - miałam przyjemność poznać osobiście i
                "podpatrzeć" nieco.
            • daga_1 Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:40
              1mzeta pisze jakby wiedziała wszystko najlepiej. Każdy mądry właściciel zna
              swojego psa i umie się z nim dogadać bez wymuszania na nim hierarchii. Co innego
              nauczenie go zasad a co innego pokazywanie kto tu rządzi.
              • 1mzeta Re: troszkę inne zdanie 23.05.09, 10:43
                Ale ty kompletnie kobieto nie rozumiesz problemu- dyscyplinuje się psa który
                sprawia problemy - tak jak pies autorki wątku- nikt tu nie mówi o
                dyscyplinowaniu psa który od szczeniaka jest wychowywany tak jak powinien-
                klapki ci jakieś na oczy padły?
                To nie jest przecież dyskusja o każdym psie-tylko o konkretnym przypadku.

                Co do wiedzenia najlepiej- może wyskocz z takim tekstem do jeszcze kilku innych
                osób bo też odnoszę takie wrażenie.
          • semi-dolce Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:19
            > Pozycji w psim stadzie nie zdobywa się agresja, to cos w rodzaju demokratyczneg
            > o
            > wyboru raczej.

            Bzdura.

            Zazwyczaj w stadzie rządzi najstarsza para, tzn najstarsza sprawna para, bo
            staruszkowie spadają bardzo nisko. Kolejni członkowie stada zazwyczaj w sposób
            naturalny akceptują ich rządy. Ale bywa też tak, że dorastajacy pies lub suka
            czują się mocni i zaczynaja walki z rządzącym psem lub suką. Otwarte walki,
            które dla człowieka wygladają strasznie, ale zazwyczaj są bezkrwawe lub lekko
            krwawe, bo nie o to w nich idzie by zabić. W przypadku psów mieszkajacych razem
            odbywa się zazwyczaj kilka walk w ciagu kilku tygodni po czym jeden z walczących
            trwale ustępuje i akceptyje zwierzchnictwo drugiego.

            Jesli natomiast tworzymy stado z psów tej samej płci w zbliżonym wieku (i
            zblizonej sile) przychodzi taki moment, gdy zaczynaja one bardzo walczyc ze soba
            po to, by ustalic, kto wazniejszy. Gdy juz po serii walk ustalą hierarchie
            własnie, sytuacja się uspokaja i zazwyczaj pozostae niezmienna az po grób.

            Tak, później wszystkim psom opłaca się słuchac przywódcy - na nim bowiem
            spoczywa odpowiedzialność za stado. Reszta ma słuchać i niczym poza tym
            przejmowac się nie musi. Sielanka. Jeśli jednak ktoś chce przywódcę z jego
            pozycji strącić - musi stoczyć walkę.

            Tak w kazdym razie wynika z moich osobistych obserwacji.
            • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:31
              Ja nie miałam na mysli tego, że ida do urny przecież :D

              Skoro walczą bezkrwawo (z czym się zgadzam jak najbardziej), to jak decyduja?
              Przeciez nie po tym, kto najgłosniej warczy.

              Psy obserwuja kondycję i mozliwosci pozostałych członków stada i dobrze wiedza
              kogo na ile stac.

              Np. w moim stadzie nie muszę się bać przewrotu, bo, jak powiedział piesek
              Snoopy, "Ręka, która rzadzi miska, rzadzi całym swiatem"
              • semi-dolce Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 13:38
                One się gryzą. Bezkrwawo, czyli nie tak, że łapia za gardło i podgryzaja lub
                skręcaja kark lub roszarpuja brzuch, bo tak się walczy by zabić. Gryzą się
                głównie po karku, uszach, łopatkach, grzbiecie, łapach. Wygrywa ten, który jest
                silniejszy, zniesie więcej bólu, nie położy się brzuchem do góry w uległej pozycji.

                A co do tego, że rządzi ten, kto wydziela jedzenie to tez nie jest prawda. W
                kazdym razie u mnie karmi mój partner, a rzadzę niepodzielnie ja. W sasiednim
                watku opisuję jak to nas słuchają.
                • workingmum Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:02
                  Jedzenie to tylko jeden z "zasobów", które kontoroluję. Sa jeszcze pieszczoty,
                  zabawy, zainteresowanie i inne - prawie wszystko to na czym moze zalezeć psu,
                  kontroluję ja. I pies ma do wyboru - obejśc się bez tego, lub byc mi posłusznym.
                  Czasem wybiera jedno, czasem drugie, daję mu do tego prawo, niech sam oceni, co
                  mu się bardziej opłaci. Na ogól opłaca mu się to co ja chcę. Są oczywiscie
                  rzeczy, które mogą byc dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie - suczka z cieczka
                  na przykład. Liczę się z tym. I zaufanie. Tzn - pies mi ufa, bo nigdy go nie
                  skrzywdziłam. Ja mu nie ufam do konca, bo wiem, ze jest tylko psem.
                  • semi-dolce Re: troszkę inne zdanie 22.05.09, 14:52
                    Widzisz, a mój pies zadziwia wszystkich tym, ze mogą mu podstawić sukę z cieczka pod nos, a on jej nie tknie, póki nie pozwolę. Moje suki - 5 sztuk - miewaja cieczki. Mieszkamy w jednym domu, i nie jest to problem. Owszem, zamykam suki osobno, ale żadnego wycia, leżenia pod drzwiami nie ma. No a jesli pozwolę - radzi sobie samodzielnie i świetnie.

                    One nie maja wyboru - maja mnie słuchać. Nawet jesli na świecie jest cos tysiąc razy bardziej atrakcyjnego, moje psy robią to, co ja chcę. Świetna sprawa, kiedy chodzisz z psami bez smyczy - cokolwiek by się nie działo, kiedy zawołam ida do mnie. Nawet jesli zorientuję sie późno i sa już 30 cm od "celu" - człowieka, którego chca obwąchać, psa, gnijacej kości.

                    Tę teorię o zasobach też poznałam dawno temu. W czasach, gdy miałam jednego psa. Wówczas równiez wydała mi się atrakcyjna. Jednak życie i wzrost liczby psów zweryfikowały moje poglądy.

                    I moje psy tez mi ufają. Ja tez ich nie krzywdzę. I ja też im ufam. Prawie całkowicie, a w każdym razie sa dla mnie przewidywalne.
    • gundi Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 12:46
      Polecam liste dyskusyjna dogomania.pl znajdziesz tam na pewno
      fachowe rady na temat szkolenia psa i nie tylko. Wiele
      doswiadczonych ludzi. Warto, aby pies nie stal sie szefem corki a
      pozniej calej rodziny.
      • 1mzeta Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 12:56
        Nie sądzę. Na tym portalu ludzie zajmują się ratowaniem psów bezdomnych, tych w
        schroniskach, schorowanych itp. Starają się robić co tylko mogą i chwała im za
        to. Ale jest jedna rzecz- często psy które są oddawane przez nich do rodzin
        adopcyjnych wracają po jakimś czasie znowu do schroniska- najczęstszym tego
        powodem jest agresja u psa która wychodzi "w praniu"-jak już jest u nowej
        rodziny. Dowodzi to tylko tego,że ludzie którzy zajmują się psiakmi w schronisku
        bardziej znają się na potrzebach fizycznych psa niż psychicznych. Ktoś kto jest
        dobrym fachowcem i znawcą w temacie zanim odda psa do adopcji najpierw upewni
        się z jakim rodzajem psa ma do czynienia (pod względem psychicznym) i czy
        wszystko z nim jest w porządku. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oddaje nie
        wiadomo "czego"- a potem wielkie rozczarowanie ze strony nowych właścicieli,że
        piesek się nie sprawuje i jaki szok dla psa po powrocie do bidula-znowu. To
        jedyna rzecz która budzi moje zastrzeżenia w ich działalności.
        • kiddy Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:29
          Oj, chyba nie odwiedzasz zbyt uważnie Dogo. Jest tam masa wątków i
          podfor o szkoleniu i wychowaniu psa.

          Druga sprawa. Weź pod uwagę, że pies w różnych warunkach zachowuje
          się różnie. W domu tymczasowym, który zna i czuje się w nim
          bezpieczny, będzie spokojny. W nowym domu - niekoniecznie. ludzie
          często nie rozumieją, że pies to nie automat, nie przystosuje się od
          razu do nowych warunków. poza tym często deklarują, że rozumieją
          ryzyko związane z przyjęciem pod swój dach psa po przejściach, a tym
          czasem nie maja pojęcia co to oznaca.

          Co do ludzi zajmujących się psami w schroniskach - jak praconik
          schronu, w którym żyje kilkaset psów, ma "dbać o ich potrzeby
          psychiczne", skoro ledwie ma czas "obrobić" zwierzaki, jeśli chodzi
          o sprzatanie i karmienie? Nie znasz schroniskowych realiów, przykro
          mi. To nie wygląda jak na Animal Planet.
          • 1mzeta Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 10:48
            Fakt-dawno nie byłam. Tak się składa,że znam schroniskowe realia- wiem jak
            wygląda sprawa z "obrobieniem" psów.
            Nie miałam na celu obrazić nikogo z tych którzy zajmują się psiakami-
            stwierdziłam tylko w inny sposób jak te realia wyglądają- za mało czasu na
            opiekę "duchową" bo i tak za mało czasu na opiekę fizyczną.
        • rikol Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 15:07
          Normalne jest, ze pies zachowuje sie inaczej w schronisku niz w domu. Czasem
          pies zastraszony w schronisku, w domu staje sie psem bardzo pewnym siebie - i to
          dobrze. Nie ma nic gorszego niz pies lekliwy, szczegolnie jesli ten pies jest
          duzy i na zagrozenie reaguje agresja.
          • 1mzeta Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 10:57
            Wiesz...tu się nie zgodzę do końca- idąc do schronu po psa jak się ma pojęcie o
            psychice zwierząt to jest się w stanie dobrać w miarę odpowiedniego psa dla tej
            osoby która po niego przyszła. Wiem o czym piszę.
            Podstawowym błędem jaki ludzie robią będąc już w schronisku (oprócz zwrócenia
            uwagi na wygląd psa) to kontakt wzrokowy ze zwierzęciem i dotknięcie (lub próba
            dotyku) przez kraty.
            Do psa podchodzisz bez patrzenia mu w oczy, kucasz bokiem przy furtce od boksu i
            czekasz na reakcję- w żadnym razie nie dotykasz. Obserwujesz co pies robi-jak
            się zachowuje. Temat rzeka i nie wiem czy opisując to tak na forum potrafię
            przekazać sens takiego zachowania. Na pewno nie oddasz pod opiekę psa
            super-hiper aktywnego starszej pani która potrzebuje towarzysza na spokojne
            popołudnia- bo np. piesek w schronisku wygląda identycznie jak jej poprzedni i
            pani musi mieć tego.
            Jeśli potrafisz z zachowania psa określić z jakim typem mniej-więcej masz do
            czynienia to już połowa sukcesu.
            Nie ma psów ze schronisk 100% pasujących do nowych właścicieli-spełniających ich
            oczekiwania i wymagania- z odpowiednio dobranym psem można pracować i osiągnąć
            dobre rezultaty- tylko takie adopcje mają szansę na powodzenie- reszta niestety
            kończy się powrotem na stare kąty. Oby takich jak najmniej.
    • titta Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:00
      Wiem ze brutalnie to zabrzmi co napisze ale pies to zwierze, a nie
      czlowiek, krory rozumnie pojmie wzajemne relacje:
      Jak pies warczy, to kladziony jest pyskiem do ziemi (dopuki
      przestanie sie buntowac), a corka grzebie w misce. Potem glaszcze i
      karmi.
      (Oczywiscie chorego, zle czujacego sie, obolalego psa zostawia sie w
      spokoju i nie placze mu sie w poblizu miski.)
      • titta Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:02
        Ach i oczywiscie zalezy od rodzaju warczenia: czy jest to zlosc (za
        ktora pojdzie klapniecie), czy raczej informacja "zostaw mnie w
        spokoju". Bo nawet pies ma prawo do prywatnosci i spokoju.
      • rianka Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:12
        titta napisała:

        >
        > Jak pies warczy, to kladziony jest pyskiem do ziemi (dopuki
        > przestanie sie buntowac)

        Weź zachowaj te swoje "dobre rady" dla siebie, bo możesz tylko komuś
        zaszkodzić! Twoje metody pochodzą chyba z obozy wojskowego :/
        • 1mzeta Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:15
          Akurat to jest normalna rada i działa. Pojęcia nie masz o tym jak wygląda
          uległość- bo właśnie tak wygląda-zwłaszcza jeśli zadecyduje o niej przewodnik
          stada-nie ważne czy człowiek czy inny pies.

          Pozwalanie psu na warczenie na siebie i innych członków rodziny i nie reagowanie
          to dopiero może komuś zaszkodzić.
      • sadosia75 Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:48
        > Jak pies warczy, to kladziony jest pyskiem do ziemi (dopuki
        > przestanie sie buntowac), a corka grzebie w misce. Potem glaszcze
        i
        > karmi.

        Blagam Cie nie udzielaj takich rad bo ktos w ogole nie zorientowany
        w temacie zrobi krzywde i sobie i psu.
        tak psa sie NIE wychowuje. pozytywne metody wychowania psa daja
        praktycznie 90% skutecznosci. to o czym Ty piszesz mozna z
        latwoscia zaliczyc do wychowania przy pomocy sily, przemocy. Moze
        jeszcze zaproponujesz kolczatke jak pies bedzie sie wyrywal podczas
        spaceru?
        Naprawde daruj sobie takie rady. Zaden szanujacy siebie i zwierze
        czlowiek nie postapi tak.

        Pies warczy bo ostrzega. w takim momencie trzeba psa skarcic (
        slownie nigdy sila !! ) nagradzac za dobre zachowanie, porzadane
        zachowanie. pies nie kojarzy co jest zle a co dobre. pies kojarzy,
        ze za zachowanie A dostaje nagrode a za zachowanie B zostaje
        skarcony slownie.
        Nasz goldeno-podobny pies warczal kiedy podchodzilo sie do miski.
        dzieki radom Tenshii i naszej cierpliwosci na dzien dzisiejszy
        mozemy do jedzacego psa podejsc wlozyc reke do miski, robic z miska
        to co my chcemy bo to MY jestesmy nad psem a nie on nad nami.
        ale pies jest wychowywany metodami pozytywnymi nigdy psa nie
        rzucalismy na ziemie, nie przyduszalismy go do podloza i nie
        ciagalismy go za skore na karku.
        o dziwo z psami jak z ludzmi- uczymy pozytywna metoda ktora
        eliminuje strach u psa i pies reaguje pozytywnie. jesli pies choc
        przez chwile bedzie sie nas bal i bedzie sie bal, ze zrobimy mu
        krzywde to w tym momencie wg mnie zawiedlismy na calej linii.
        pies ma sluchac i byc posluszny ale nigdy nie powinien bac sie o
        siebie bedac w naszym towarzystwie. jesli wyczuje zagrozenie to
        normalne, ze reaguje agresja. musi sie bronic. a Twoja metoda
        wlasnie do obrony zmusza psa.
        • semi-dolce Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:57
          Obydwoje macie rację. Tzn. zmuszenie psa do przybrania pozycji uległej -
          położenia się jest w sytuacjach skrajnych bardzo dobrą metodą. Ale należy go
          zmuszać słownie, nie fizycznie. U mnie działa - 6 moich psów, każdy większy,
          cięższy i silniejszy niż ja, na "wywarczane" odpowiednim tonem "waruj!" leży
          rządkiem na ziemi.
          • rianka Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 14:00
            Ja stanowczym głosem wydaję komendę "waruj" - ale nigdy siłą nie
            przyduszam psa do ziemi! Przecież nie chodzi o pokazanie swojej siły
            fizycznej, ale przewagi i siły psychicznej...
            • sadosia75 Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 14:27
              Wlasnie o to mi chodzi o pokazanie psu, ze jestesmy wyzej nad nim
              ale komenda slowna a nie sila przyciskac psa do ziemi.
              Semi mnie chodzi o to, zeby nie uzywac sily podczas karcenia a
              jedynie slow, komend.
              Sam pomysl w sobie jest dobry czyli pies waruje ale wykonanie
              pomyslu ( przyduszanie psa do ziemi ) jest juz tragiczne.

              Rianka wybacz, ze pod Twoj post sie podpinam ale leniwe dzis ze
              mnie babsko z gigantycznym katarem i tak mi wyszlo :))
            • 1mzeta Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 11:01
              A gdzie wyczytałaś słowo "przydusić"?
              Czytać ze zrozumieniem nie potrafisz- wyraźnie napisałam,że nigdy nie trzyma się
              za szyję tylko w okolicy żuchwy -nie wspominałam też nic o użyciu hiper siły czy
              wrestlingu. Czy w twoim słowniku przytrzymanie oznacza przyduszenie?
              • sadosia75 Re: Warczy na dziecko. 23.05.09, 12:35
                a jak nazwiesz polozenie psa na ziemi? sam sie kladzie czy mu w tym
                pomagasz? bo jesli sam to po co trzymac za pysk? nie wystarczy, ze
                ma karne warowanie?
                a jesli nie kladzie sie sam i mu w tym pomagasz to wybacz ale dla
                mnie to przyduszanie psa do ziemi bo robi sie to wbrew psu i uzywa
                sie sily.
    • listekklonu Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:27
      Moim zdaniem przede wszystkim powinnaś nauczyć dziecko, że pies to nie
      pluszak i że nie powinno się wiercić przy psiej misce, kiedy ten je.
      No i nie słuchaj niewolniczo tych teorii dotyczących pozycji w
      stadzie. Pies to nie wilk.
    • mary_an Re: Warczy na dziecko. 22.05.09, 13:57
      U nas bylo to samo, ale jak pies pare razy dostal porzadny opiernicz to sie
      skonczylo. Teraz jak na przyklad wezmie do pyska jakas mala zabawke, to mozna mu
      wsadzic reke po lokiec do geby i nie reaguje. Tak samo z fotelem - oczywiscie
      wyleguje sie na kanapach, kiedys probowal warknac, ale od razu reakcja bylo
      skarcenie go - teraz po prostu zlazi i kladzie sie na podlodze, jakby nigdy nic.
      Z miska czasami do tej pory ma takie wyskoki, ale zostaje skarcony i koniec.

      Tak jak w superniani ma swoje miejsce, gdzie ma siedziec za kare - sam, pod
      schodami. I ma czekac, az go sie z powrotem zawola. Czasami jak siedzial sam w
      domu i cos narozrabial, np. stlukl wazon, to jak wracamy on juz siedzi pod
      schodami z podkulonym ogonem i okrutnie smutnym spojrzeniem :) Taki madry jest -
      sam sie karze :)))

      Rady z pilnowaniem dziecka sa bez sensu - wtedy pies sie nauczy, ze w hierarchii
      stoi nad mala. Jak on je, to on jest tu panem i dziecko nie przeszkada. I jak
      kiedys mala jednak podejdzie do miski, to jeszcze naprawde cos sie stanie -
      dlatego od razu musi wiedziec, ze mala jest nietykalna, jak chce mu zabrac
      miske, albo zepchnac z fotela to on nie ma prawa nic zrobic. I to ty musisz go
      strofowac i karac a nie mala. Juz ktos kiedys pisal o zachowaniach stadnych -
      pies na pewno zalapie o co chodzi.
    • ofiara_przemian Dziś warczy, za pół roku pogryzie 22.05.09, 14:58
      Niestety, też zrobiłam ten błąd, przysposabiając do naszej rodziny
      pieska - ślicznego szczeniaczka, który teraz okazał się być
      potworem. Uznaje tylko mojego męża, a resztę rodziny próbuje
      ustawiać według swojego "widzimisię". Dobrze, że ostatnio
      wyprowadziłam go w kagańcu, bo by mnie chyba zagryzł. Nakrzyczałam
      na niego, bo wyrywał się na smyczy do innego psa, więc się na mnie
      rzucił - podrapał, a pewnie by pogryzł, gdyby nie rzeczony kaganiec.
      Powiedziałam mężowi, że ma bydle uśpić albo oddać komuś, ale zaczął
      lamentować, że go ułoży - rocznego psa! Akurat! Koniec końców, ja
      nie wychodzę z bydlęciem na spacer, robi to jego pan. Ale sierściuch
      obwarczał mnie wczoraj, kiedy próbowałam go przesunąć (leżał w
      drzwiach). Ja po prostu nie znoszę tego psa i boję się o dzieci, jak
      mnie wkurzy, to uśpię bez mrugnięcia okiem, na zachodzie to nie
      problem, u nas - korowód. Przecież Polacy uwielbiają pieski, a
      weterynarz tłumaczy się jak zdarta płyta: "musi najpierw kogoś mocno
      pogryźć, żeby była podstawa do uśpienia". Myślę, że stąd biorą się
      te porzucone zwierzęta, z którymi właściciele w pewnym momencie
      przestają sobie radzić, agresywne, a potem niebezpieczne już jako
      bezdomne, bo weterynarz nie rozumie, że lepiej poddać zwierzę
      eutanazji, niż posłać w diabły na bezdomność lub doprowadzić do
      prawdziwej tragedii. Pies jest ostatnim domownikiem, któremu
      należałoby w pełni zaufać. To drapieżnik, choć udomowiony.
        • ofiara_przemian Jesteś taka głupia czy udajesz? 22.05.09, 15:08
          Masz chyba ten sam problem, co 80% właścicieli czworonogów, nie
          rozumiesz, że pies nie ma prawa dominować w domu, na dodatek pełnym
          dzieci. Twój kretyński post jest jak wyjaśnienie mojej sąsiadki,
          której pies pogryzł dziecko sąsiada: "najwyraźniej poznał się na
          złym człowieku". Jesteś idiotką, tak podejrzewam. Przypuszczam
          także, że nigdy nie widziałaś człowieka pogryzionego przez psa ani
          psa z problemami neurologicznymi. Mam też prawo sądzić, że kochasz
          bardziej psy niż ludzi i własne dziecko byłabyś w stanie wytresować,
          żeby tylko nie stresowało pieska, pupilka mamusi. Rzygać mi się
          chce, jak czytam posty takich dyletantów, jak ty. Nie masz pojęcia,
          co to jest całodzienne użeranie się ze zwierzęciem, które jest
          agresywne, bo tak ma i już. Owszem, nie jestem fanką psów, bo
          obsrywają trawniki i śmierdzą, bez wyjątku. Nie byłam też
          zwolenniczką brania psa do domu, ale cóż, mąż się uparł. Obejrzyj
          sobie taki program na TVN Style "Ja albo mój pies". Tam ostatnio po
          prostu uśpiono agresywnego psa, nota bene cocker spaniela, u nas
          prędzej zostanie okaleczone jakieś dziecko, staruszka albo dojdzie
          do kolejnego śmiertelnego wypadku, niż społeczność miłośników psów
          zrozumie, że nie prawa do terroryzowania całej reszty obecnością
          swoich niezrównoważonych czworonogów.
            • ofiara_przemian Niestety, potwierdzam - nic nie rozumiesz 22.05.09, 15:32
              Gdybyś czytała, co piszą inni, a nie upajała się swoimi "jedynie
              słusznymi tezami" prezentowanymi przy pomocy słownictwa na poziomie
              sześciolatka, zauważyłabyś, że używam o wiele bogatszej gamy słów,
              niż to zawierają kolorowe pisemka dla panienek o "różowej"
              mentalności, takiej dokładnie, jak twoja. Twoje rady są o kant stołu
              potłuc, podejrzewam, że ujawnił się u ciebie tzw. syndrom braku płci
              przeciwnej, bo wypowiadasz się jak zatwardziała stara panna, która z
              braku laku kocha pieski, bo one przynajmniej nie protestują. Nie
              życzę ci pogryzienia przez bydlę, po którym już żaden facet na
              ciebie nie spojrzy, zamiast w pracy, wylądujesz na głodowej rencie,
              ale jak tak dalej będziesz tak tkwić w swoich przekonaniach, to los
              cię pokara.
              • rianka Re: Niestety, potwierdzam - nic nie rozumiesz 22.05.09, 18:18
                ofiara_przemian napisała:

                > zauważyłabyś, że używam o wiele bogatszej gamy słów,
                > niż to zawierają kolorowe pisemka dla panienek o "różowej"
                > mentalności, takiej dokładnie, jak twoja. Twoje rady są o kant
                stołu
                > potłuc, podejrzewam, że ujawnił się u ciebie tzw. syndrom braku
                płci
                > przeciwnej, bo wypowiadasz się jak zatwardziała stara panna, która
                z
                > braku laku kocha pieski, bo one przynajmniej nie protestują.

                Zaplułam monitor! :D
          • rikol Re: Jesteś taka głupia czy udajesz? 22.05.09, 15:20
            Widac tez wyraznie, ze pies uznaje meza jako przewodnika, a ciebie i dzieci
            zdominowal. Jest po prostu zle wychowany.

            Co do problemow psychicznych czy neurologicznych, to jest widoczne, ze z psem
            jest cos nie tak, konkretna chorobe natomiast powinien stwierdzic weterynarz.
            Zobacz, ze jakos weterynarzy psy nie gryza. Dlaczego? Otoz weterynarz uczyl sie,
            jak nalezy traktowac zwierze, zeby nie wzbudzac w nim strachu.

            Jesli chodzi o gryzienie 'zlych ludzi', to jest w tym troche racji. Znam wiele
            przypadkow, gdzie sasiedzi draznili psa, rzucali w niego kamieniami, a potem
            byli bardzo zdziwieni, ze pies ich nie lubi, warczy czy atakuje. Oczywiscie
            zawiadamiaja policje, jaki to grozny pies mieszka w okolicy, nie wspominajac
            oczywiscie, ze sami tego psa z przyjemnoscia draznili. Ciekawe tez, ze pies lubi
            ludzi w ogole, ale nie lubi akurat sasiadow Iksinskich. Nie zdziwilo cie to nigdy?
            • ofiara_przemian Zły tok myślenia 22.05.09, 15:36
              A nie przyszło ci do głowy, że wielu ludzi jest tak
              zakompleksionych, że dosłownie podnieca ich wychowanie psa na
              bestię? Po co te wszystkie pitbulle, bulteriery itp. pokraki, po co
              te nienormalne krzyżówki? Co powiedzieć o człowieku, który
              specjalnie spuszcza psa, kiedy do domu wchodzi listonosz albo
              inkasent. Znam takich, co ich bardzo cieszy przerażenie w oczach
              obcych ludzi, którzy zmuszeni są zetknąć się z ich pupilami.
              Wszystko jest dla ludzi, ale pies, jak wódka czy zapałki, w rękach
              idioty, może narobić niewyobrażalnych szkód.
              • sadosia75 Re: Zły tok myślenia 22.05.09, 15:42
                > Wszystko jest dla ludzi, ale pies, jak wódka czy zapałki, w
                rękach
                > idioty, może narobić niewyobrażalnych szkód.

                No to juz wiemy kim jest Twoj maz skoro macie w domu psa, ktory
                absolutnie nie toleruje i nie zwraca uwagi na inne osoby poza jego
                Panem.
                To nie pies narobil szkod a "idiota" w Twoim domu :) gratuluje bo
                psa wychowac to Wy nie potraficie. szkoda psa..
                • ofiara_przemian Re: Zły tok myślenia 22.05.09, 15:44
                  A mnie szkoda ciebie, nic nie rozumiesz, póki ci bydle łba nie
                  urwie, jak to mawiał mój dziadek. Kup sobie pitbulla i wsadź do
                  jednej kołyski razem z niemowlakiem, na pewno nic się nie stanie, bo
                  to przecież "tylko" kwestia wychowania psa. A nie wrodzonej agresji
                  itp.
                  • sadosia75 Re: Zły tok myślenia 22.05.09, 15:52
                    no wyobraz sobie, ze mam w domu psa obronnnego, ktory potrafi sobie
                    bez wiekszego problemu poradzic z 2 metrowym chlopem w 100kg zywej
                    wagi:) polozy taka chlopine w ciagu sekundy :) kagancem ppotrafi
                    wybic szczeke. ale pies zostal wychowany, reaguje wylacznie na
                    komende, nigdy nie zaatakowal bez wydanej mu komendy,mam w domu 2
                    dzieci, ktore wychowaly sie z tym psem. a pies NIGDY nie ugryzl
                    dziecka, nawet po twarzy nie polizal bo mu NIE wolno.
                    wiesz dzieki czemu takie zachowanie osiagnelismy? dzieki
                    wychowaniu, ciezkiej pracy nad nami i psem.

                    jak widzisz twoj maz nie potrafi ustawic psa tam gdzie powinien
                    byc, ty nie zamierzasz nawet udzielac sie w wychowaniu psa co jest
                    podstawowym bledem. pies wyczuwa, ze go nie trawisz widzi w tobie
                    zagorzenie to i reaguje jak reaguje. nie widze tu winy psa, ze jest
                    negatywnie nastawiony do kogos takiego jak ty. maz zawinil ale ty
                    musisz ukarac psa. bardzo dobre wyjscie. gratuluje.
                    i daruj sobie zgryzliwe uwagi, ze moze kiedys cos sie stanie. bo
                    sie nie stanie. MY pracujemy nad psem, pies zna swoje miejsce w
                    stadzie, nie podchodze do wychowania psa jako do jednorazowej
                    lekcji i nie mysle, ze raz wystarczy. psa uczy sie cale zycie
                    powtarzajac mu komendy i nagradzajac za pozadane zachowania.
                    wystarczy chciec. a kupowaznie psa bo maz ma zachcianke uwazam za
                    totalna glupote.