Dodaj do ulubionych

potrzebna porada

25.05.15, 12:03
Co doradzicie doświadczeni kociarze w sytuacji opisanej poniżej? Wiadomość otrzymałam od mojego znajomego i pozwalam sobie wkleić ją w (prawie) całości. Oprócz tego co w tekście wiem, że kotka w tej chwili zachowuje się już normalnie, przy czym dostała leki uspakajające (nie wiem jakie). Sugestia lekarza jest taka, że zareagowała na jakiś obcy zapach przyniesiony z zakupami. Przy ataku kotki obecna była cała rodzina. Właściciele kotki obawiają się o bezpieczeństwo dzieci, gdyby sytuacja miała się powtórzyć, dlatego wszelkie sugestie mile widziane. Na pewno zostanie pobrany również mocz do badania, żeby sprawdzić stan zdrowia, choć nie wydaje się, żeby odczuwała ból.

Cytuję:
Od 3 lat mamy kotkę, została adoptowana jako maluch i stopniowo stawała się wręcz członkiem rodziny. Dawno temu została wysterylizowana. Mieszka w bloku, którego prawie nigdy nie opuszcza. Moje córki za nią przepadają, a właściwie przepadały do wczoraj. Kot zaatakował moją młodszą córeczkę (11 lat), nawet nie przypuszczałem, że taki mały zwierzak może być tak bardzo agresywny. Od dwóch dni go izoluję od dzieci, wydaje mi się jednak, że się "puszy" na ich widok i chętnie by znowu zaatakował.
Obserwuj wątek
    • saga55-5 Re: potrzebna porada 25.05.15, 13:52
      U nas jest tak.
      Pusia to grzeczna i słodka kocinka, ale jeśli córka ją np.obudzi, przeszkodzi w czymś lub w inny sposób "uprzykrzy" kocie życie, to po jakimś czasie ot tak sobie, podskoczy do niej i np. drapnie, albo ugryzie.
      Nie od razu np. jak się ją obudzi. Wtedy posłusznie wstanie i sobie pójdzie. Puśka odczeka nawet dzień i wtedy "odpłaca sie ".
      Zdarza się to sporadycznie, w sensie że 11-latka dokucza kotu bo często przez przypadek coś jej zrobi, ale się zdarza.
      Ja kiedyś śmiałam ją przesunąć na kanapie i też mi się odwdzięczyła.
      • emigrantkaaa Re: potrzebna porada 26.05.15, 02:40
        > Puśka odczeka nawet dzień i wtedy "odpłaca sie ".

        Ja bym tego tak nie interpretowała. Kot, jeśli się odpłaca, to natychmiast. To nie człowiek, który potafi nawet latami obmyślać zemstę i cierpliwie czekać na odpowiedni moment.
    • aankaa Re: potrzebna porada 25.05.15, 23:15
      tak z ni z tego ni z owego zaatakował ?
      • zew-is Re: potrzebna porada 26.05.15, 10:33
        Tak.
    • emigrantkaaa Re: potrzebna porada 26.05.15, 02:26
      Ja do doświadczonych kociarzy się nie zaliczam, ale nawet doświadczony kociarz nie doradzi nic konkretnego na podstawie tak lakonicznego opisu.
      • zew-is Re: potrzebna porada 26.05.15, 10:34
        Podpowiedź o co dopytać, postaram się uzyskać informację.
        • jottka Re: potrzebna porada 26.05.15, 11:04
          ale przy nagłych a niespodziewanych atakach możliwości działania są dwie - albo zwierzak ma zaburzenia neurologiczne, co musi potwierdzić albo wykluczyć lekarz, albo też zwierzak zaatakował, bo wg jego danych były powody. z twojego postu można zrozumieć, że wet uznał, że kot zdrowy zdolny, więc kazał szukać przyczyny behawioralnej.

          bardzo hipotetycznie - skoro zaatakowane dziecko jest małe (?), a kot się do tej pory jeży na jego widok (?), to albo coś zrobiło nieprzyjemnego dla kota, albo skojarzyło mu się silnie z nieprzyjemną sytuacją, w której się znalazł. obcy zapach może być, jak tez dowolne co innego, należałoby szczegółowo przepytać nieletniąsmile
          • zew-is Re: potrzebna porada 26.05.15, 12:29
            Z relacji taty dziecka wynika, że przy zdarzeniu obecna była cała rodzina. Nie znam więcej szczegółów, poza tym, że żadnych zmian nie wprowadzono, wrócili jedynie z zakupów i rozłożyli siatki. Myślę nieśmiało, że może czegoś się kotka przestraszyła i zaatakowała pierwszą z brzegu osobę lub też najsłabszą w 'stadzie'. Natomiast lekarz wydał opinię na podstawie słownego opisu, kota nie widział.
            • verdana Re: potrzebna porada 26.05.15, 16:45
              Po pierwsze badanie kota. Jeżeli jest zdrowy, to rozważenie oddania go do domu bez dzieci. Przykro mi, ale nie można narażać dziecka na agresję kota, nawet ukochanego. Niestety, bywa tek, ze w schroniskowych zwierzętach nagle odżywa przeszłość, jakiś ruch, coś dawnego powoduje, ze zaczynają być agresywne. Moja koleżanka miała psa, małego, uroczego kundelka ze schroniska. Któregoś dnia przed sklepem ktoś go kopnął, najprawdopodobniej niechcący. W psie obudziła sie przeszłość - zaczął bać się ludzi i być wobec nich skrajnie agresywny. Choć był mały, bałam sie koleżankę odwiedzać, ona też nie zachęcała - pies gryzł każdego obcego.
              • klaryma Re: potrzebna porada 26.05.15, 16:53
                ja bym zalecała obserwację i czujność, a dzieciom trzeba wytłumaczyć, żeby raczej kotka nie zaczepiały. Gdy moja córka miała 3 lata wzięliśmy (właściwie trochę przyparci do muru) Kocicę, bardzo neurotyczną i nieprzewidywalną kotkę.Dziecko szybko się nauczyło, ze branie na ręce, przytulanie itp czułości nie wchodzą w grę. Raz jeden kotka leżąc na brzuchu mojej córki (byłam tuż obok, czytałam jej książkę) bez absolutnie żadnego powodu zaatakowała córkę i podrapała ją w policzek. Nigdy więcej się to nie powtórzyło, nie pozwalaliśmy po prostu na tak bliskie kontakty, obie dziewczyny szybko to zrozumiały. Tak sobie przeżyliśmy razem 13 lat. Może gdyby kotka jeszcze raz zaatakowała dziecko zaczęłabym rozważać jej oddanie, ale nie po jednorazowym incydencie.
                • verdana Re: potrzebna porada 26.05.15, 20:03
                  Po jednorazowym na pewno nie, ale problem chyba z tym, że kotka nadal próbuje.
                  • aankaa Re: potrzebna porada 26.05.15, 20:23
                    z żadnego postu nie wynika, że kotka "nadal próbuje" - jak dotychczas to był jedyny (z tego co wiemy) incydent
                    • jottka nieno 26.05.15, 20:43
                      to w ogóle są przecież wesołe dywagacje, konkretnych informacji raczej brak. wiemy, że kot zaatakował (to znaczy konkretnie w jaki sposób? w jakiej sytuacji?) i że właściciele mają wrażenie, że kot się stroszy na widok dziecka. no to bardzo dobrze, znaczy daje do zrozumienia, że się boi i dziecko ma nie podchodzić, a nie atakuje z ukrycia, bez ostrzeżenia itp. raczej normalnie się zachowuje, chyba że coś jeszcze się dzieje, o czym nie wiemy.

                      najpierw by się trzeba dowiedzieć, na czym w ogóle ten atak polegał (zasyczał i strzelił łapą na oślep? doskoczył z kilku kroków i drapnął? ugryzł? najbliższą osobę czy kogoś w jakiś sposób wybranego?) i w jakiej sytuacji się zdarzył. i czy np. strzelił łapą i poszedł sobie, czy też trzeba go było odrywać od ofiary? potem - o ile uznamy, że kot się rzucił z zębami i pazurami na osobę, która go kompletnie niczym nie mogła sprowokować - zabieramy go do weta i prosimy o dokładne zbadanie. a może wcale nie wariuje, tylko zwyczajnie ucho go boli, a dziecko w dobrej wierze pogłaskało go akurat po nim? to jest iks możliwości, a cała reszta to w tej chwili gdybanie.
                      • wiesia.and.company Re: nieno 27.05.15, 15:27
                        Jottka, aankaa, klaryma, dziewczyny wszystko już powiedziały. A ja się tak troszkę dziwiłam (no nazwijmy, że tylko dziwiłam), że zdarzył się jeden przypadek w ciągu 3 lat z kotką i już rodzice podejrzewają, że to kot-psychopata z agresją, która się nagle objawiła. Wszyscy się teraz boją o swoje bezpieczeństwo... Ale nikt wcześniej nie odnotował podejrzanych objawów. To był jeden jedyny przypadek. I na pewno nie bez przyczyny. Szukałabym powodu, ale na pewno nie u kotki, która po prostu odpowiedziała ostro na coś, co się raz przytrafiło.
                        Kotka nie jest nienormalna, nigdy nie była agresywna, dała odczuć tylko jednej osobie, że coś było nie tak jej zdaniem. Tyle, że już jej chyba nie lubią jej ludzie.

                        A teraz o moim przypadku. Też miałam incydent wink Z Urankiem, dużym czarnym kotem. Kochał mnie, ja jego. A raz wyskoczyłam z łóżka do łazienki, wróciłam zagrzebać się pod kołdrą i Uranek też musiał się inaczej ułożyć. Ale chwilę posiedział spokojnie, pomedytował, popatrzył na mnie przeciągle i nagle ciach, ugryzł mnie w wargę i odskoczył. Zaskoczył mnie ogromnie. Zbaraniałam. Pomyślałam. I poszłam umyć zęby. Bo przypomniałam sobie, że w łazience dodatkowo chlapnęłam sobie Nervosolku, popiłam potem niesmak wodą kranówą. Ale zapaszek i jakieś pociągające fluidy były wyczuwalne dla Uranka. Dlaczego mnie dziabnął w wargę? A bo ja wiem? Nie chciał, żebym tak pachniała? Miał jakieś skojarzenia? W każdym razie absolutnie nie kontynuował, nic więcej nie okazywał, zakopał się w nogach kołdry - czyli odsunął się ode mnie i tego zapachu. Za to ja nauczyłam się płukać dokładnie usta po zażyciu Nervosolu, który jest przecież z walerianą, ale na spirytusie. Nie lubił alkoholu? Nie wiem. Nigdy więcej nic się nie przytrafiło, to był kochany ciapowaty kot, nawet gdy nie chciał połknąć tabletki pozwalał się męczyć i siadać na sobie. Ot, raz mi coś zakomunikował w sposób nietuzinkowy. smile

                        Zewis, uspokój rodziców, to była kotki odpowiedź na coś. Powiedziała i spokój. Kotka liczy na to, że wiadomo o co jej chodziło, i takie wykroczenie ze strony córki znajomych już się
                        nigdy nie powtórzy. Ma przecież do czynienia z inteligentnymi, przyjaznymi członkami swojego stada smile To przecież stado. Nie czyni się krzywdy członkom stada kociego, czasem się karci, żeby wyrugować niepożądane zachowania. I tyle wink
                        Uffff.... jak zwykle naskrobałam i nagadałam.... smile
                        • zew-is Re: nieno 27.05.15, 15:59
                          Dziękuję Wam wszystkim. Ja też myślę, że to incydent, ale rodzice mocno zaniepokojeni i różne myśli przychodzą im do głowy, niekoniecznie dobre dla kotki, więc chciałam zasięgnąć szerszej opinii, bo macie większe doświadczenie z futrami. Rodzic miał śledzić ten wątek, więc mam nadzieję, że lektura poprawi mu humor i zmniejszy obawy.
                          • mysiulek08 Re: nieno 28.05.15, 03:46
                            Praktycznie wszystko powiedziano i zasugerowano. Mam nadzieje, ze kicia nie zostala wyrzucona z domu.

                            Nie bede ukrywac, ze jakos mi nie pasuje "ze wszyscy byli swiadkami ataku' i nie bardzo wierze, ze kicia tak sobie, ot przechodzac/siedzac rzucila sie z premedytacja na dziecko.
                            A mam prawo nie wierzyc, bylo nie bylo, doswiadczenie w kociej 'agresji zastepczej' mam spore. Ran, blizn i przelanej krwi od pazurow i klow Kici.Yody juz nawet nie licze.

                            Kot atakuje gdy jest przestraszony albo gdy walczy o zycie i tu bym stawiala na pierwsze. Cos musialo sie stac z winy dziecka i nie kot jest tu winien, a dzieciak. A kare (niezasluzona) jak zwykle poniesie kot. Bo przeciez dziecko jest poza wszelkimi podejrzeniami, biedna ofiara ataku kociego potwora.

                            Chyba najlepszym wyjsciem byloby poszukanie kitce dobrego domu. Bez dzieci.
    • fajnykotek Re: potrzebna porada 27.05.15, 17:46
      A ja bym jednak dopytała zaatakowaną córkę czy czegoś kotce nie zrobiła WCZEŚNIEJ. Rano, poprzedniego dnia? Może ona jednak w jakiś sposób dokucza kotce, jak rodzice nie widzą?
      • aankaa Re: potrzebna porada 28.05.15, 13:01
        ależ kot (ani inne zwierzę) w ten sposób nie postępuje ! jeśli ma zaatakować to natychmiast a nie jak sobie przemyśli i pokalkuluje kiedy warto
        • fajnykotek Re: potrzebna porada 28.05.15, 17:49
          Ależ jak najbardziej. Mam 2 koty i dzieci. U nas nie ma wielkiej kociej agresji, ale zwłaszcza w stosunku do młodszego dziecka, koty reagują asekuracyjnie. Potrafią mocno drapnąć, fuknąć nawet jeśli dziecko chce tylko pogłaskać.
          W stosunku do mnie nigdy się tak nie zachowują.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka