zmija_w_niebieskim
20.09.15, 12:05
Zafundowałam moim pannom nowy drapak:
Drapak przyszedł w ogromnym pudle, tak ciężkim, że mojemu mężowi ledwie się udało zawlec je na półpiętro. Pudło wzbudziło żywe zainteresowanie obu Czarnulek, a kiedy je otworzyłam i zaczęłam nosić różne elementy do dużego pokoju, zrobiło się jeszcze ciekawiej:
Zaczęło się majsterkowanie:
Kaja szybko doszła do wniosku, że takie rozrywki nie przystoją damie - i przeniosła się na parapet:
Resztę wieczoru spędziła w objęciach Morfeusza:
Za to Mia, moja kochana, wierna przyjaciółeczka, pomagała mi dzielnie do końca:
Niestety, kiedy drapak był już gotowy, Mijusię opuściła cała energia. Nawet na kanapę nie chciało się jej wskakiwać - zasnęła w najbliższym dogodnym miejscu...
Nasz rower stacjonarny wreszcie się na coś przydał - jako podpórka utrudzonej główki...