Rudas ma gole placki, na lapach przednich, jednej tylnej, brzuchu, to po wygoleniu, bardzo rozlegle pole bez futra jest na obwodzie szyi, tam gdzie byla obrozka z kolnierzem i ponizej pyska. Nic nie zaroslo jeszcze i niestety Chester bardzo, ale to bardzo drapie te miejsca, glownie okolice szyi. Do tego stopnia, ze zaczyna miec strupki
I nie mam pomyslu co robic. Na smarowanie mascia z antybiotykiem nie ma podstaw, poza tym obszar za duzy, masc ziolowa tak samo. Najpredzej by sie chyba sprawdzil jakis olej. Z lososia? sardynek? nasion konopi? Pod reka mam tylko kapsulki z omega iles tam, czyli rozcinac kaspulke i smarowac. Hmmmm, jesli wujek MD sie podejmie. Do srodka cos podobnego by sie przydalo, ale znowu Chester sam nie zje, na sile nic nie zdzialam. Echhh,no.
Najlepszy bylby orijen, ale mam troche pietra po ostatnim epizodzie i przypadku Prosionka (*).
Zeby nie bylo za dobrze, to rudasinski odmawia jedzenia zarowno puszek urinary jak i suchego, zreszta w ogole jakby sie od trzech dni na jedzenie obrazil, kurczak bee, wolowina bee, puszka z indyka beee, ba nawet RC sensible beee. Wchodza tylko miamory, kocie kabanoski i inny frykaski przynoszone przez wujka. Dzisiaj podstepem udalo sie podac mu porcje odzywki, jutro pewnie bede wrogiem numer jeden.
Przestaje powoli miec pomysl jak Chestera po calosci wyprowadzic na koty.