witam wszystkich - co prawda to moj pierwszy post, ale czytam was od dawna.
Mam jak dotad same pozytywne i cieple odczucia. A to jest moje malenstwo.
Jest juz z nami dwa tygodnie - sprawdza sie powiedzenie, ze Bog stworzyl
czlowieka do obslugi kota. Biegl wystraszony po ulicy, nie dal rady wskoczyc
na chodnik (za wysoko) - wpadl prosto w rece mojego narzeczonego. Nazwalismy
go kanarek - wydawal z siebie dzwieki przypominajace spiew kanarka. Jest taki
kochany i grzeczny, ze nie moge wyjsc z podziwu. Mial szczescie niesamowite,
bo my od dluzszego czasu probowalismy adoptowac dwa kociaki ktore dokarmiamy,
ale sa zbyt dzikie. Na kotka w domu czekala od dawna juz miseczka, kuweta -
cala wyprawka
upload.miau.pl/33345.jpg
upload.miau.pl/33346.jpg