Dodaj do ulubionych

pierwsza ruja...

18.01.05, 15:43
Witam kociarstwo! W niedzielę się zaczęła ruja mojej Kajeczki. Nie wiem, czy
jej żałować (tak żałośnie wpatruje się w nas, że serce pęka: "niech mnie w
końcu ktoś przeleci"), czy ignorować? Mamy w planach sterylizację, ale póki
co da się jakoś jej pomóc? A może ona się wcale nie męczy? Nie wiem, jak na
to patrzeć. Do tej pory miałam w domu tylko kocury, a tu zdarzyła
się "chętna" kocia dziewczynka...
Obserwuj wątek
    • smillaaraq Re: pierwsza ruja... 18.01.05, 21:22
      Balbina też właśnie dojrzała. Przymierzała się od tygodnia urządzając koncerty
      pod drzwiami, a dzisiaj uruchomiła opcję "spiewa i tańczy". I strasznie mi jej
      żal, taka biedna sad( Apetyt jej nie dopisuje, krąży tylko po chałupie w
      poszukiwaniu księcia z bajki albo zastyga jak słup soli. Patrzy mi w oczy
      błagalnie, potrzebuje czułości, ale mam opory, bo to ją dodatkowo nakręca. Czuję
      się okropnie. Wiem, że to minie, że ona musi przez to przejść, a mimo to mam zgryz.
      Przyszło i mnie do głowy, żeby jej coś zapodać na uspokojenie, ale chyba lepiej
      będzie, jak to zostawię jak jest. Po prostu chcę wiedzieć, ile to potrwa, jaki
      będzie miało przebieg, żeby móc jak najwięcej powiedzieć w przyszłości wetowi na
      okoliczność sterylki. Kilku wetów (niezależnie od siebie) sugerowało mi, żeby
      wbrew panującej ostatnio tendencji nie ciąć jej zaraz po pierwszej rujce, tylko
      pozwolić jej dojrzeć, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie.
      No i mam rozdrapy, trochę się boję, żeby nie wpadła w ciągłą rujkę. To by mogło
      oznaczać konieczność podania hormonów, a co do tego to już zupełnie kołowacieję,
      zwłaszcza w kontekście tego, co w wątku o zastrzykach hormonalnych.

      Wychodzi na to, że przeżywam te trudne dni razem z nią uncertain Buuuu...

      smil
    • aniabe13 Re: pierwsza ruja... 18.01.05, 22:20
      Ja swojej podałam na uspokojenie, tabletki dostałam od weta na taką
      okoliczność. Po ok. 6 godz od podania pierwszej dawki kota się uspokoiła,
      podawałam jeszcze przez tydzień. Potem sterylizacja. Miała 14 miesięcy, późno
      ta pierwsza ruja była. A kota się męczy, natura pcha ją do kocura a tu nic.
      Hormony i zew natury w kocie szaleją, pewnie nie je, mało śpi...ja bym poszła
      do weta po tabletki. Kosztują ok 30 zł, są w kształcie i konsystencji kostek
      cukru, tylko mniejsze. Można iść bez kota.
      • smillaaraq Re: pierwsza ruja... 19.01.05, 21:08
        po otatniej nocy też podjęłam taką decyzję. Nie zdzierżyłam, żal mi jej było -
        Balbi nie spała całą noc,nie jadła (skubnęła tylko trochę suchego nad ranem), no
        i oczywiście po jedenastej wieczorem rozpoczęła swój koszmarny recital, który
        trwał chyba do drugiej.
        Wet dał nam sedalin (takie malutkie, niebieskie)i na razie mała poszła spać.

        smil

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka